Gry bullet hell podobne do Vampire Survivors, w które warto zagrać w 2023 r.

Wymagające, piekielnie frustrujące, acz szalenie satysfakcjonujące. Gry bullet hell na PC i konsolach wróciły ostatnimi czasy do łask, a wszystko to za sprawą niepozornego Vampire Suvivors. Produkcja studia poncle nie jest co prawda typowym przedstawicielem gatunku. To kierowany przez nas bohater wystrzeliwuje z siebie hurtowe ilości naboi, zajmując się w międzyczasie tańczeniem pomiędzy szturmującymi go przeciwnikami. W rzeczywistości jednak niewiele to zmienia. I tak trzeba się srogo nakombinować.

Łowcy, w dalszej części wpisu czeka na Was kilkanaście ciekawych produkcji bullet heaven, mniej lub bardziej podobnych do Vampire Survivors, które wystawią Waszą zręczność i cierpliwość na próbę!

Czym są gry hell bullet (shoot’em upy)?

Jak sama nazwa wskazuje, shoot ’em up(y) to gry, które skupiają się głównie na strzelaniu do ogromnych ilości nacierających zewsząd wrogów. Jednym z pierwszych tytułów z tego gatunku było słynne Asteroids, w którym kierowaliśmy statkiem kosmicznym i strzelaliśmy do przemieszczających się po ekranie skał. Przez lata shmupy mocno ewoluowały, dzieląc się przy tym na rozmaite podgatunki, wśród których wyróżnić możemy m.in. gry bullet-hell. Odmiana ta wyróżnia się głównie tym, że atakujący nas wrogowie wypluwają z siebie hurtowe ilości pocisków, które musimy zręcznie omijać, by przeżyć. Gameplay często urozmaicony jest także elementami znanymi z gier roguelike i RPGowym rozwojem postaci.

Czemu Vampire Survivors cieszy się tak dużą popularnością?

Tak właściwie to… ciężko powiedzieć, dlaczego akurat ten tytuł tak bardzo się wybił. Gry takie jak Vampire Survivors trafiały na rynek już dużo wcześniej i choć niektóre z nich również osiągnęły sukces, żadna nie spotkała się z aż tak entuzjastycznym przyjęciem. Sam developer uznał, że kompletnie się tego nie spodziewał. Powodów takiego stanu rzeczy może być wiele. Po pierwsze – debiutujący w podobnym terminie Steam Deck, który wydaje się idealnie skrojony pod gry, które można odpalić na kilkadziesiąt minut, pograć i wyłączyć. Po drugie – skuteczny marketing. Nierzadko wystarczy teraz dostarczyć kopie gry kilku większym streamerom, a śledzący ich na Twitchu, czy Youtube gracze zaczną masowo kupować to, w co gra ich idol. Trzecim istotnym powodem jest atrakcyjna cena. W czasach gdy nowe tytuły kosztują nas nawet kilkaset złotych, VS kupimy już za 20 PLN. Po czwarte, najważniejsze – gra jest naprawdę dobra i wciągająca, wykonana w konwencji „easy to learn, hard to master”, co wzbudza u grających „syndrom jeszcze jednej rundy”. Gdybyśmy mieli do czynienia z niedopracowanym potworkiem, nie pomogłyby nawet najlepsze reklamy.

Gra dostępna jest także w ramach PC i Xbox Game Pass.

Najlepsze gry shoot’em up (shumpy) warte sprawdzenia w 2023 r.

Poniżej czekają na Was gry shoot ’em up, które z pewnością nie zawiodą Waszych oczekiwań.

Atomicrops

Twórcy Atomicrops postawili sobie za cel zaprezentować nam życie po katastrofie nuklearnej. W przeciwieństwie, chociażby, do serii Fallout czy Metro, gdzie wcielaliśmy się w pionierów przemierzających skażone tereny, tu dane nam będzie sprawdzić sie w roli gospodarza, dbającego o plony na odziedziczonej po wujku farmie. Na sadzone przez nas dziwaczne rośliny chrapkę mają jednak nie tylko ocalali z tragedii ludzie, ale i wszechobecne zmutowane istoty. I właśnie w tym momencie kończymy z sielanką niczym ze Stardew Valley i wprowadzamy tę bardziej hardcore’ową część gameplayu (wszak pozycja ta nie trafiła do zestawienia prezentującego najciekawsze gry bullet-hell przez przypadek). Gospodarstwo jest regularnie atakowane przez wrogów, których szturmy trzeba odpierać. Co więcej, by zdobyć nowe nasiona czy przedmioty usprawniające rozgrywkę, konieczne będą podróże na pustkowia. Tam, oprócz skarbów, znajdziemy też hordy żądnych krwi istot.

Cuphead

Cuphead to bardzo specyficzna produkcja. W przeciwieństwie do większości tytułów, które stawiają nacisk na pełne przeszkód i niebezpieczeństw etapy, traktując walkę z bossem jako zwieńczenie długiej i trudnej podróży, tutaj spotkamy się niemalże tylko i wyłącznie z takimi potyczkami. Kilkuetapowe batalie odbywają się na niewielkich arenach, na których dzieje się naprawdę wiele. Kluczem do sukcesu jest zapamiętanie sekwencji ataków bossa i odpowiednie reagowanie na sytuację. Całość można przejść w coopie. Nie jest to jednak wcale ułatwienie, gdyż na ekranie panuje wtedy jeszcze większy chaos.

Jeśli podstawka przypadnie Wam do gustu, warto rozważyć też zakup dodatku The Delicious Last Course, który wprowadza nie tylko 12 nowych bossów, ale i trzecią grywalną postac – Miss Chalice.

Oferty na grę na Xbox:

Cena Cuphead na PlayStation:

Promocje na grę na Nintendo Switch:

Devil Daggers

Pora na kolejną zmianę konwencji, przenosimy się do trójwymiaru. Debiutanckie dzieło studia Sorath pozwoli wcielić się w skazanego na wieczne potępienie w piekielnych odmętach bohatera, który ostatecznie trafia na arenę, na której czekają go niekończące się walki z demonami.

O tym, jak trudny jest to tytuł, najlepiej przemawia jedyne dostępne osiągnięcie, zwane Devil Dagger. Można je odblokować, nie umierając przez 500 sekund. Aktualnie zostało ono zdobyte raptem przez 0,2% wszystkich osób, które miały styczność z ta produkcją. Tak więc, jeśli lubicie wyzwania, Devil Daggers jest dla Was!

Hyper Demon

Jeśli Devil Daggers przypadnie Wam do gustu, z pewnością odnajdziecie się też w Hyper Demon, grze uznawanej za duchowego spadkobiercę wspomnianego FPSa. Zresztą, tytuł został wydany przez to samo studio. W przeciwieństwie do DD, stawiającego przed graczem zadanie przeżycia jak najdłużej, Hyper Demon skupia się na jak najszybszym eliminowaniu oponentów. Rozgrywkę rozpoczynamy z 10 sekundami na koncie, za zabijanie pojawiających się na mapie demonów otrzymujemy dodatkowy czas. Jak łatwo się domyślić, licznik nie może spaść do 0, gdyż wtedy naszym oczom ukaże się niepożądany napis „Game Over”. Już sam gameplay jest wymagający, a sprawy nie ułatwia surrealistyczna oprawa audiowizualna, do której nie tak łatwo się przyzwyczaić.

Enter the Gungeon

Prawdziwa klasyka, jeśli chodzi o gry shoot ’em up. Enter the Gungeon to jeden z najpopularniejszych i najbardziej rozpoznawalnych tytułów z tego gatunku. Twórcy ze studia Dodge Roll poszli jednak o krok dalej implementując do swojego dzieła mechaniki niczym z dungeon crawlera. Ostatecznie więc przemierzamy losowo generowane podziemia świątyni Gungeon, kryjące w sobie legendarną broń, mającą możliwość zmieniania przeszłości. Sam system walki zbliżony jest mocno do tego, co proponują nam inne shoot ’em upy, lecz z małym urozmaiceniem. Aby zwiększyć szanse na przeżycie wrogiego ostrzału, można wykorzystywać elementy otoczenia. Nic nie stoi na przeszkodzie, by zrzucić coś przeciwnikom na głowę, lub przewrócić stół i wykorzystać go do ochrony przed pociskami.

MOTHERGUNSHIP

Wracamy do trójwymiarowych FPSów. Mothergunship to hybrydowa strzelanka, urozmaicona o motywy znane z gier platformowych i roguelike. Jako członek ruchu oporu staramy się przedostać na statek matkę istot, które przed laty zaatakowały Ziemię, z misją zniszczenia wroga od środka. Z każdą kolejną misją zbliżamy się więc do celu, jednak im bliżej serca roju, tym obrona staje się coraz bardziej zaciekła. W każdej kolejnej lokacji, którą przyjdzie nam odwiedzić, czekają nas nowe wyzwania, w tym plujący co rusz to większa ilością pocisków przeciwnicy. Jednym z najciekawszych aspektów gry jest modularny system modyfikacji broni. Udostępnione nam narzędzie pozwala na niemalże dowolne kreowanie narzędzi zniszczenia, dzięki czemu mamy możliwość stworzyć naprawdę wymyślne konstrukcje.

Return to abyss 重返深渊

Przeglądając gry takie jak Vampire Survivors, warto zatrzymać się na dłużej przy Return to abyss. Powrót do otchłani nie tylko oparty jest na tych samych zasadach, ale i poniekąd przypomina produkcję studia Poncle graficznie. Z tą różnicą, że tu całość utrzymana jest nie w średniowieczno-gotyckim stylu, a bliżej jej do anime. Nieco inaczej wygląda też sam rozwój broni i akcesoriów. Tytuł nie jest idealny i wymaga jeszcze pewnych poprawek, zwłaszcza w kwestii balansu, niemniej już teraz większość graczy jest zadowolona z tego, co zaproponowali im deweloperzy z Joychasing Games.

Risk of Rain 2

Kolejne trójwymiarowe piekiełko, które pojawiło się na naszej liście. Risk of Rain 2 jest typowym rogalikiem, który już na dzień dobry wrzuca nas w epicentrum chaosu. Co prawda pierwsze minuty rozgrywki ciągną się i ślamazarzą, jednak sytuacja szybko ulega zmianie i nie wiedząc nawet, kiedy, zostajemy przesunięci z roli myśliwego na pozycję zwierzyny. Im więcej czasu spędzamy na danej mapie, tym więcej istot uznaje, że warto nas zabić, strzelając w nas hurtowymi ilościami pocisków. A gry w końcu znajdziemy portal, który ma przenieść nas do kolejnej lokacji… nie będziemy rzucać spoilerami, powiemy tylko, że wtedy robi się jeszcze trudniej 🙂

The Binding of Isaac: Rebirth

Czasem w naszej branży mamy do czynienia z tytułami, które są czymś więcej niż tylko grą. Tak jest m.in. w przypadku opisywanego The Binding of Isaac, tytułu, który wzbudził swego czasu sporo kontrowersji. Protagonistą TBoI jest bowiem mały chłopiec, który niebawem ma zostać zabity przez, motywowaną boskim głosem, matkę, która chce uchronić go tym czynem przed zepsuciem. Uciekając przed rodzicielką, Isaac znajduje właz do piwnicy, gdzie wskakuje, by uratować swoje życie. I wtedy okazuje się, że trafił do prawdziwego piekła. Gra luźno nawiązuje do biblijnej przypowieści o ofiarowaniu Izaka, nie brakło więc licznych nawiązań do najważniejszej księgi chrześcijan, co w obliczu obecności sporej ilości czarnego humoru i groteskowemu podejściu do śmierci, nie każdemu przypadło do gustu. Jeśli jednak tematyka Was nie gorszy, warto dać szansę tej pozycji.

The Knight Witch

The Knight Witch to tytuł, który nieczęsto pojawia się na listach prezentujących ciekawe gry bullet hell na PC i konsole. Wpływ na to może mieć… poziom trudności, przez który wiele osób odbija się od tej produkcji, zanim zdąży ją dobrze poznać. Tym bardziej że większość grających, po obejrzeniu screenów nastawia się na prostą i przyjemną rozgrywkę. Jeśli jednak znajdą się osoby na tyle wytrwałe, by nie poddać się po kilku pierwszych śmierciach, ich cierpliwość zostanie nagrodzona wieloma ciekawymi mechanikami, wciągającym gameplayem i trudnymi, acz uczciwymi walkami. I być może nerwicą, gdyż momentami unikanie pocisków wymaga większej precyzji, niż ostatnia część Crasha Bandicoota.


Gry bullet hell (shoot ’em up) w Early Access, których rozwój powinniście śledzić

Łowcy, a teraz przed Wami najlepiej zapowiadające się shmupy i gry bullet-hell, które dostępne są obecnie w fazie early access, gdzie twórcy, wsłuchując się w opinie graczy, doprowadzają je do perfekcji. A przynajmniej takiej wersji się trzymajmy… 😉

20 Minutes Till Dawn

20 Minutes Till Dawn również oferuje rozgrywkę mocno zbliżoną do tego, co znamy z VS. Tytuł powinni w szczególności sprawdzić gracze, dla których średnio 30-minutowe rundy ciągną się zbyt długo. Jak sama nazwa wskazuje, gra studia flanne stawia na nieco krótsze formaty rozgrywki, oferując grającym możliwość zabawy w dwóch trybach – 20 i 10 minutowym. W tym czasie naszym zadaniem będzie odpieranie ataków hord potworów, inspirowanych twórczością H.P. Lovecrafta.

Tytuł dostępny jest obecnie w fazie wczesnego dostępu, a premiera pełnej wersji gry zaplanowana została na kwiecień 2023 r.

Army of Ruin

Jeśli zawsze chcieliście siekać ogromne ilości wrogów, lawirując pomiędzy lecącymi zewsząd pociskami, ale nie mogliście przekonać się do skąpej oprawy graficznej Wampirów… Army of Ruin właśnie wytrąca Wam z ręki ostatni argument. Milkstone Studios wypuściło na rynek niezwykle barwny i urodziwy tytuł, który w niczym nie ustępuje konkurencji. Jedynym mankamentem, poruszanym przez grających w recenzjach jest nieco zbyt wolny rozwój postaci, co na dłuższą metę może zniechęcić. Nie jest to jednak nic, czego nie da się naprawić w kolejnych aktualizacjach.

Brotato

Osoby, które polują na gry podobne do Vampire Survivors nie mogą przejść obojętnie obok Brotato. Tytuł studia Blobfish wyraźnie inspiruje się produkcją od Poncle, choć nie jest to też bezczelna kopia 1:1. W roli głównego bohatera obsadzony został waleczny kartofelek, który zmuszony jest do awaryjnego lądowania na nieznanej planecie, zamieszkanej przez wrogo nastawione stwory. W oczekiwaniu na ratunek heros musi stawić czoła ich atakom. Sama rozgrywka jest mocno zbliżona do tego, co znamy z VS, przynajmniej jeśli chodzi o siekanie przeciwników. Róznice pojawiają się natomiast w konstrukcji rozgrywki. Zamiast jednostajnej walki, gameplay podzielony został na etapy o stale wzrastającym poziomie trudności, pomiedzy którymi możemy złapać chwilę oddechu, odwiedzając sklep, w którym kupujemy bronie i rozwijamy umiejętności.

MIGHT’N MOW’EM

Podobno większość gier smakuje lepiej, gdy można w nich bawić się ze znajomymi. Niemal wszystkie z opisywanych w artykule tytułów skupiają się jednak na doświadczeniach dla jednego gracza. I tu, całe na biało, wchodzi Might’n Mow’em, produkcja łącząca w sobie cechy rogalikowych bullet hell i MMORPG. Owszem, można próbować swoich sił w pojedynkę, niemniej skoro można przejść kampanię w kooperacji w maksymalnie 3 osoby, to czemu nie spróbować? Gotowi na prawdziwy chaos?

Nordic Ashes: Survivors of Ragnarok

Nordic Ashes: Survivors of Ragnarok to kolejny przykład ciekawego klona Vampire Survivors. Nieco ładniejszego, umiejscowionego w innych realiach, ale wciąż opartego na bardzo podobnych zasadach. W produkcji Noxfall Studios przyjdzie nam stanąć po stronie wojowniczych brodatych wojowników z północy, którym udało się przeżyć Ragnarok. Koniec wszystkiego nie okazał się tak skuteczny, jak głosiły mity, nie narodził się żaden nowy świat, nie nastała też era szczęśliwości. Wręcz przeciwnie, wszystkie 9 krain zostało zalane przez hordy stworów, pragnących dobrać się do Yggdrasil. Ocaleńcy nie zamierzają im jednak na to pozwolić!

Spellbook Demonslayers

Twórcy Spellbook Demonslayers nie kryją swoich inspiracji, gdyż już w pierwszym zdaniu opisu gry na Steam wspominają o tym, że ich bullet heaven rogalik wzorowany był na Vampire Survivors i… Path of Exile. Nie da się ukryć, że podobieństwo do VS widać gołym okiem. Wypełniające większość ekranu hordy wrogów, nadlatujące z każdej strony pociski, a w samym centrum tego zamieszania kierowana przez nas postać, która stara się jak największą ilość, nacierających na nią przeciwników, przy pomocy rozmaitych broni i aur. Wszystko utrzymane w przyjemnej dla oka pixel-artowej grafice.

Soulstone Survivors

Po ogromnym sukcesie gry od Poncle, gry podobne do Vampire Survivors zaczęły wyrastać jak grzyby po deszczu (choć akurat w tym przypadku mamy do czynienia z nieco starszą produkcją, gdyż wersja demonstracyjna opisywanej gry została udostępniona już w 2020 roku). Jednym z najciekawszych tytułów tego typu jest zdecydowanie Suolstone Survivors (zbieżność nazw oczywiście całkowicie przypadkowa). Dzieło niewielkiego angielskiego studia Game Smithing Limited zostało udostępnione na Steam w fazie wczesnego dostępu i szybko trafiło w gusta graczy, którzy docenili dynamiczną i trudną rozgrywkę, mocno przypominającą hicior z wampirami, a jednocześnie oferującą mnóstwo nowości, zarówno jeśli chodzi o rozwój postaci, jak i samą walkę (system uników).


Łowcy, a wy daliście się złapać na fenomen Vampire Survivors, czy też przyczyny oszałamiającej popularności tej produkcji pozostają dla Was niezrozumiałe?

Niektóre odnośniki w naszych artykułach to linki afiliacyjne. Klikając na nie, nie ponosisz żadnych kosztów, a jednocześnie wspierasz pracę Redakcji.