X

«

»

Wiedźmin 3: Edycja Gry Roku oficjalnie zapowiedziana

Data premiery wydania zaplanowana jest na 30 sierpnia. Będzie ono posiadać podstawową grę oraz wszystkie dodatki.

Wersję pudełkową aktualnie najtaniej zakupicie w Konsoleigry.pl (wysyłka od 7,99 zł):

Wiedźmin 3 Dziki Gon GOTY PL PC – 119,00 zł
Wiedźmin 3 Dziki Gon GOTY PL PS4 – 154,99 zł
Wiedźmin 3 Dziki Gon GOTY PL XONE – 154,99 zł

  • xxxx

    Jest gdzieś info czy będzie wydanie BOX’owe zawierać coś oprócz płyt instalacyjnych/keyów ?

    • W zasadzie to wypadałoby zapytać czy będzie zawierać chociaż płyty, bo z tym też ostatnio rożnie bywa :/ To by w sumie było pierwsze wydanie zawierające dodatki na płycie, bo edycje limitowane z kartami miały samego keya.

      • Na FB pod CDP ktoś pytał właśnie o płyty i przedstawiciel CDP potwierdził, że klucz GOG swoją drogą, ale na płytach będzie wszystko – zarówno Wiedźmin 3, jak i dodatki oba.

        Tomasz Wasiołka: Dodatki będą na płycie, czy do pobrania z internetu?
        cdp.pl: Będą zarówno na płycie jak i do pobrania

        • No to super, ja się chyba skuszę.

        • Na pewno fajnie z ich strony że dają grę na płytach grywalną od początku do końca bez neta i jakiś kont czy programików ale chyba jako właściciel wcześniejszych wydań (tych pudełek z kartami i kluczami bez płyt) po prostu wypalę sobie grę pobraną z gog wraz z dodatkami na jednym blu-ray (jeżeli się zmieści), wyjdzie taniej jeżeli chce mieć dodatki na płycie.

        • Ale ja mam samą podstawkę, i czekałem właśnie na płytowe wydania dodatków, tudzież GOTY. A na tych kartach jakoś specjalnie mi nie zależy. Więc raczej wezmę to wydanie.

        • DLC i tak trzeba będzie na pewno aktywować na koncie GOG, tak samo jak to jest obecnie.

          Na płytach są pliki, żeby ludzie ze słabym internetem nie musieli ściągać kilkunastu GB dodatkowo. Ale nie będzie można grać bez podpięcia ich na koncie

        • Póki co nie jest to chyba info potwierdzone przez cdp, a jedynie informacje z karty produktu ze sklepu Konsoleigry? A oni mogli się pomylić, bo czasem się mylą, jak wszyscy. 😉

        • Coś na fejsie chyba napisali że na płytach będą i dodatki i DLC więc w takim wypadku obejdzie się bez żadnych aktywacji jak kto woli. Sam nie sprawdziłem ale ktoś niżej coś podlinkował. Chyba wydaniu zbiorczemu bliżej do podstawki z grą na płytach niż dodatków sprzedawanych w postaci kluczy.

        • Marek Bolesta

          Dokładnie. Instalatory z goga wystarczą do instalacji. Żaden net, czy aktywacje nie są potrzebne. W sumie, czy kiedyś były potrzebne? Instalatory goga są bez drm i żadnego logowanie nie ma/

        • Gryzłold

          Sugerujesz że ostatecznie porzucili dotychczasowy bełkot pt „drm to zuo”? Wydaje mi się, że przy pierwszym wydaniu podstawki zapowiedzieli że tylko w tym wydaniu będzie konieczność aktywacji i pobierania 0-day patcha, żeby gra nie została spiracona jeszcze przed premierą. Późniejsze edycje miały być zupełnie drm-free.

    • Belzebub

      Jasne, każde opakowanie będzie zawierać sztabkę złota i kluczyki do najnowszego modelu Mercedesa. No ale pewnie i tak Ci się nie opłaci, więc poczekałbym na promocje.

      • Bezsensowny komentarz zupełnie. Są wydania bogatsze, a są i takie które nie mają nic poza płytami i/lub keyem. A, że Wiedźmin 3 premierowy miał dosyć bogate wydanie, to pytanie xxxx jak najbardziej jest na miejscu. 🙂

      • no dokładnie, jak będą dawali złoto i mietka w zestawie, to poczekam aż cena spadnie do ~50PLN i może się skuszę

  • I pewnie będzie na GOG bez możliwości zdobycia na steam :/

    • I bardzo dobrze, jeśli będzie wersja bez DRM’ów + klucz GOG. A nie tylko jednorazowy klucz na Steama. Kto chce mieć na Steamie, niech sobie tam kupi.

      • „Jednorazowy klucz na Steama”? Nie rozumiem. Jest szansa że wersja pudełkowa będzie miała możliwość konwersji klucza na wszystkie platformy tak jak w poprzednich edycjach.

        • IMO to raczej marne szanse, kody z „pudełkowych” wydań dodatków można było konwertować tylko dlatego, że mogłeś wcześniej kupić podstawkę na Steamie, a wersja GoGowa dodatku z wersją Steamową podstawki najwyraźniej nie współpracuje. Nie widzę jednak powodu dla którego mieliby coś takiego zrobić w wersji kompletnej zawierającej wszystko, która nie musi z niczym „współgrać” żeby działała. No ale przekonamy się jak to będzie po premierze/informacji od wydawcy. A jednorazowy klucz w tym sensie, że jak już aktywujesz, to jest „zużyty”, a wersję DRM free można odsprzedać. W przypadku gdy wersja płytowa będzie wymagać klucza GoG do działania, to wtedy nie ma faktycznie żadnej różnicy pomiędzy taką a Steamową.

        • Gryzłold

          Ale przecież to wyłącznie decyzja wydawcy – nic go to nawet nie kosztuje, poza ryzykiem że ktoś sprzeda steamowy klucz i w ten sposób z jednej licencji zrobią się dwie lub trzy (jeśli dodatkowo klucz aktywuje się na gogu). Istnieje taki wydawca który nie wyciera sobie gęby frazesami „drm-free” na lewo i prawo, tylko stosuje je w praktyce – Larian Studios, wydawane przez nich pudełkowe edycje ich gier (DIvinity 2, wersje od nich a nie z dystrybucji Ubisoftu, a takze Dragon Commander) posiadają i wersje DRM-free i klucze Gog i klucze Steam, Ba, w przypadku Wiedźmina 2 wersja wydawana przez 1C na rynek rosyjski aktywowała się kluczem z pudełka na steamie (a kluczem pobranym ze steama na gogu). Szkoda że nie robi tego także CD-Projekt Red – ci ograniczają się właśnie do frazesów jaki to DRM jest zły bo traktuje klientów jak złodziei, ale sami nie dodając kluczy steam (czego ludzie oczekują) traktują ich dokładnie to samo.

        • Bardzo dziwna i pokrętna jest Twoja logika. Nie rozumiesz chyba znaczenia słów DRM. Jeśli gra jest DRM free, to właśnie nie ma Steama(ani Uplaya, ani Origina, ani żadnego innego) który jest DRM’em. Nie rozumiem zupełnie Twojej logiki. Że niby co, dodawanie do gry kodu Steam jest równoznaczne ze wspieraniem wersji DRM free? Gdzie tu sens? Prawdziwa wersja DRM free nie wymaga żadnych jednorazowych (wielokrotnego użytku w sumie też) kodów aktywacyjnych. Instalujesz i grasz. Poza tym nie wiem skąd Twoja pewność, że dodanie kodów nic nie kosztuje? Wątpię żeby Valve w ten czy inny sposób nie pobierało opłaty od wydawania gry na ich platformie. I niby dlaczego CDPR traktuje klientów jak złodziei? Bo daje wersję bez zabezpieczeń, zamiast z zabezpieczeniami? O czym z resztą wszędzie informowali? Jak ktoś chce mieć Steam DRM to niech kupuje na Steamie, a nie, że pudełkowa wersja wymaga aktywacji. Totalnie nie chwytam Twojego toku myślenia. Mnie się takie podejście podoba na pewno bardziej niż wymuszanie aktywacji na Steamie. Wiadomo, że idealnym by było takie, że gra nie wymaga absolutnie żadnych kodów aktywacyjnych(bo do pobrania DLC jednak aktywować na Gogu W3 trzeba), plus ewentualnie możliwość pobrania plików z sieci, ale nie poprzez ten czy inny DRM, a czysty instalator, bez zabezpieczeń. Ale tak niestety nie ma. Możliwe, że wersja GOTY taka będzie, ale póki co nie ma potwierdzenia.

        • Gryzłold

          Skoro nie rozumiesz, to postaram się wytłumaczyć raz jeszcze. Po pierwsze, dział firmy CD-Projekt stanowiący sklep gog[dot]com wielokrotnie porównywał stosowanie DRMów do traktowania graczy jak złodziei. Podobnie wypowiadał się też ten odłam firmy, który produkuje gry z serii Wiedźmin, a przynajmniej wypowiada się tak od czasu żenady jaką zafundowali graczom przy premierze Wiedźmina 2, gdy zasadniczo nie dało się aktywować „ekskluzywnych” preorderowych dodatków (ekskluzywnych na tyle, że sam znam osoby które zamówiły po dwa lub więcej egzemplarzy, żeby mieć dostęp do większej ilości tych dodatków), a który to problem rozwiązali potem w najprostszy dla siebie i przy okazji najbardziej populistyczny sposób – dając je za darmo wszystkim, czyli wysyłając preorderowcom jasny przekaz: dzięki za waszą kasę, a teraz pocałucie nas w d.pę”.
          To tak na marginesie, wracając do ich wysoce werbalnego (wyłącznie) umiłowania do DRM-free i nie traktowania graczy jak złodziei: steam może, ale nie musi być DRMem, jest na nim masa gier dla któych klient jest potrzebny jedynie do ich pobrania, a ich pliki wykonywalne nie komunikują się z klientem w celu sprawdzenia uprawnień, więc można w nie grać bez dostępu do sieci nie przejmując się działaniem (lub nie) „trybu offline”, nie uruchamiać nawet klienta, tylko grę bezpośrednio z „execa”. To decyzja wydawcy – i oprócz mniejszych gierek (takich jak Bastion czy Amnesia) działają też tak niektóre gry AAA< jak wszystkie części Half-Life 2, czy wspomniane gry Lariana (Divinity II DC i Dragon Commander). Żadna z części Wiedźmina do tych gier jednak nie należy – wszystkie przy próbie uruchomienia wymagają klienta steam, bez niego nie uruchomią się. Innymi słowy "DRM to zuo, ale skoro chcecie na steamie, a nie na cudownym gogu, to macie z DRMem, choć wcale tak być nie musi".
          O tym, że klucze steam nic nie kosztują wydawcy informowali wielokrotnie. Tylko dzięki temu zresztą robią te rozdawnictwa (każdorazowao dziesiątek tysięcy kluczy) na gleamie. Gogowe pewnie kosztują, ale skoro akurat w przypadku Wiedźmina "zostaje w rodzinie", więc to nie jest problem.
          Dlaczego CDP Red traktuje graczy jak złodziei wytłumaczyłem, porównując ich wydanie Wiedźmina 3 do choćby Divinity Dragon Commander czy Divinity Antologia Lariana: wydawca tych dwóch ostatnich w pudełkowej wersji daje na płycie grę DRM-Free (więc nie wiem skąd to Twoje narzekanie że "pudełkowa wersja wymaga aktywacji"), a wraz z nią dodatkowo klucz Steam (dla tych którzy wolą grać na steamie, albo wolą sobie pobrać niż instalować z płyt). I dodatkowo klucz Gog, który przy pudełkowej wersji pozbawione DRMu jest przecież zbędny, więc jest on najwyraźniej dla tych którzy lubią mieć tę samą grę "wszędzie gdzie się da", co później CD Projektowcy też sugerowali, obiecując GOG Connect, który jednak okazał się najwyraźniej jedynie jednorazową reklamową przystawką do promocji ("przeniesiemy Ci Saints Row 2 ze steama, ale trójki już nie – za to możesz ją kupić u nas jeszcze raz, w promocji"). W przeciwieństwie do pudełkowych wydań wymienionych gier Lariana pudełkowe wydanie Wiedźmina 3 ani nie zawiera dodatkowego klucza aktywacyjnego na steamie, ani nawet nie ma na płycie prawdziwej wersji DRM-free (instalator wymaga połączenia z internetem w celu pobrania części danych niezbędnych do uruchomienia gry), dodatkowo wydawca z rozmysłem nie umieszcza na swoich stronach patchów, które co prawda da się pobrać z innych źródeł, ale skoro patche do poprzednich części są na oficjalnych serwerach dostępne, intencja jest ewidentna – zarejestruj swój jednorazowy klucz, zapomnij o możliwości odsprzedaży gry (innymi słowy gogowa wersja steamworks). Jeśli (jak sugerują to wspomniane w tej dyskusji serwisy) sytuacja powtórzy się w edycji GOTY, to nie da się już dłużej zakłamywać rzeczywistości – albo gra jest DRM-free, albo wymaga jakiejkolwiek aktywacji (gry czy DLC), czy nawet połączenia z siecią przy instalacji z płyty – wtedy po prostu grą DRM-free nie jest.

        • No teraz rozumiem co miałeś na myśli. Szczerze mówiąc to nie słyszałem wcześniej o wersjach DRM free na Steamie, muszę to kiedyś zweryfikować. W sumie to odnośnie Wiedźmina 3 masz sporo racji, faktycznie dużo gadali o tej wersji DRM free, a ostatecznie i tak wymusili aktywację na gogu, tymi 16 małymi dlckami. Mimo wszystko wolę chyba jednak takie „zakłamane” DRM free, niż przymusową aktywacje na Steamie. Którego to monopol zbliża się wielkimi krokami, a monopol nigdy dobry nie jest. Zobaczymy jak będzie z edycją GOTY, czy CDP faktycznie da wersje DRM free na płytach plus opcjonalną aktywację na Gogu, czy jednak aktywacja będzie wymagana do wersji z płyt. Odnośnie dodatków do W2 zupełnie się z tobą nie zgadzam, bardzo fajnie, że rozdali je dla wszystkich. Ogólnie nie cierpię takiego cięcia gry na kawałeczki, żeby je potem rozdawać jako „ekskluzywne” „dodatki” do preorderów. Wyjątkowo chamskie podejście które u mnie automatycznie skreśla daną produkcję. Robienie z klientów idiotów, że niby dostaną „ekskluzywne” „dodatki”, a tak na prawdę to wygląda to tak: sprzedamy ci kompletną grę tylko jeśli zamówisz preorder, jak kupisz później to pożegnaj się z pewną zawartością. A ja nie zamierzam kupować kota w worku, ani tym bardziej, po premierze wybrakowanej gry. Szczytem bezczelności jest rozwinięcie tego pomysłu: wycięcie tyle zawartości, żeby rozdać różne „dodatki”(w cudzysłowie dlatego, że wycięta zawartość to żaden dodatek), w różnych sklepach, tym samym zabierając w ogóle możliwość skompletowania gry. No bo nikt przecież nie będzie kupował gry kilka razy tylko dla kodów na DLC. I mniejsza o to, że najczęściej są to bzdury w stylu skórek, wzorów malowań itp. Samo to bezczelne podejście, dyskwalifikuje u mnie dany tytuł. W takim wypadku najczęściej czekam na wersję kompletną, a jeśli takowej nie ma to rezygnuje z zakupu. Chociaż oczywiście robię czasem od tego wyjątki, to generalnie staram się nie wspierać tego wyjątkowo chamskiego IMO procederu.

        • Gryzłold

          W Wiedźminie 2 chodzi właśnie o to, że mleko już się wylało, sprzedali preordery obiecując w nich ekskluzywne (czyli niedostępne z innych śródeł ani później) rzeczy, i owszem – sporo ludzi się na to nabrało i zamówiło preordery z kilku źródeł żeby mieć więcej tych DLCów. Nie rozumiem takiego gadania o „wyciętej zawartości”, jestem pewien że z wielu różnych powodów (choćby braku czasu na ostateczne doszlifowanie czy dokończenie czegoś) w większości gier coś wycięto lub zablokowano, nie widzę powodu żeby jakaś część contentu była dostępna w wybranych wydaniach albo za dodatkową opłatą, nawet w dniu premiery. Podobnie jak uważam że w ogóle DLC to nie jest „pozycja obowiązkowa”, więc nie dziwi mnie że zwykle tanieją znacznie wolniej niż podstawowe wersje gier, które większości graczom zwykle wystarczają. Ba, sama idea Season Passów, czyli płacenie z góry za dodatki które będą wychodzić przez pół roku lub nawet rok sugeruje, że nie est to skierowane do każdego – mało która gra zajmuje przeciętnemu graczowi dłużej niż kilka tygodni, przy premierze kolejnych dodatków wraca wtedy do gry równie obcej co takie które przeszedł lata temu, czasem musi się uczyć ją znowu „obsługiwać” prawie od zera. A z kolei dla największych fanów danej gry, którzy i tak grają w nią miesiącami (kolejne poziomy trudności, maksowanie, znajdźki, achievementy” season pass to co jakiś czas pojawiające się nowe elementy w grze którą znał dotąd na pamięć. I do nich właśnie moim zdaniem są skierowane.

          A co do Wiedźmina 3 – to problemem nie są nawet te darmowe dodatki (które umówmy się, nic grze nie dodają, chyba najwięcej wnoszący do gry był jeden z najpóźniej wydanych, czyli finishery), ale fakt że wydawca celowo utrudnia dostęp do zwykłych poprawek, co nie tylko w przypadku gier DRM-free, ale nawet wszystkich gier z DRMami nie oferującymi automatycznego patchowania, było dotąd standardem. A w Wiedźminie 3 dopóki się nie zarejestruje klucza na Gogu (który jest jedynym oficjalnym źródłem poprawek dla wersji niesteamowej) gracz może pobrać tylko 0-day patcha (1.01 bodajże) i tyle – całej reszty próżno może szukać u CDP Red czy na Witcher[dot]com. Ewidentny zakamuflowany DRM, którego przyzwoici ludzie wstydziliby się nazywać „DRM-free”. Jeśli to samo zrobią z GOTY to będzie niezły shitstorm, bo teraz już tłumaczenie „obawialiśmy się wydania pirackiej wersji przed premierą” nie przejdzie – każdy pirat już dawno o Wiedźminie 3 zdążył zapomnieć.

        • Oczywiście, że wycinanie zawartości to jest chamstwo. Nikt mnie nie przekona, że jest inaczej. Wciska się kit, że niby to zachęta do preordera, robiąc z ludzi idiotów. Podczas gdy tak naprawdę to jest to kara, w postaci okrojonej wersji, dla tych rozsądnych, którzy wolą poczekać na opinie, i recenzje. Ja sam zrezygnowałem z kupna Wiedźmina 2 właśnie ze względu na to wybrakowanie. Gdy jednak dowiedziałem się, że „dodatki” zostały udostępnione wszystkim, grę zakupiłem. Tak jak pisałem wcześniej nie zamierzam kupować wybrakowanej gry, tym bardziej, że później najczęściej tych dodatków w ogóle nie da się kupić osobno, albo są zupełnie nieopłacalne, i trzeba przepłacać kupując drugi raz całość w postaci wersji GOTY. Ot po prostu jest to moim zdaniem jawne naciąganie klientów, i ja nie zamierzam brać w tym udziału. A jak ktoś chce kupować kilka razy preorder, żeby skompletować „dodatki”, to już jego problem. Jego pieniądze, więc niech wydaje je jak chce, w końcu „inteligentów” chętnych na zbroje dla konia swego czasu nie brakowało. Ja w ten sposób się nabijać w butelkę nie zamierzam dawać. Producentów wycinających zawartość pozdrawiam środkowym palcem, wspierając tych którzy oferują pełne doświadczenie na premierę. Gier jest ostatnio na szczęście tak dużo, że z tej jednej czy dwóch można bez problemu zrezygnować, kupując u konkurencji coś podobnego 🙂 Season passy, i DLC po premierze to odrębny temat, bo można założyć, że były faktycznie robione po premierze, więc trudno wtedy mówić o wybrakowanej podstawce. Chociaż było trochę, i takich przypadków. Swego czasu nie bez powodu skrót DLC był rozwijany jako Dicsc Locked Content 🙂 Ale to już inna historia.

          Odnośnie W3, to moim zdaniem te dodatki są problemem, bo akurat komuś mogła do gustu nie przypaść oryginalna skórka danej postaci, i wolałby tę z DLC, i żeby je zdobyć musi się pozbyć DRM free. Co do patchy, to ponoć da się je gdzieś pobrać, ale szczerze mówiąc nie sprawdzałem tego, bo ze względu na te małe DLC przypisałem keya do Goga. 😉 Zobaczymy jak będzie z Goty, miejmy nadzieje, że DRM free na płycie + opcjonalna aktywacja na gogu.

        • Gryzłold

          W takim razie wszyscy producenci gier są „chamscy” bo wycinają kontent żeby wydać grę na czas (a jego odblokować albo jako dodatki, albo nie odblokowywać wcale – vide KOTOR 2), zamiast wszystko dokończyć (i oczywiście zostawić odblokowane bez dopłat). Wytłumacz mi, proszę, bo za nic nie mogę pojąć co takiego chamskiego i niespotykanego jest w preorderowych DLC (nawet ekskluzywnych, czyli takich których potem nie będzie można dokupić)? Chyba tylko ludzie z jakąś obsesją zbieractwa mogą coś takiego wykoncypować, ale przecież to samo jest dokładnie wszędzie – są ekskluzywne wydania kolekcjonerskie nie tylko gier (fizycznie często wydawane np. w trzycyfrowej ilości egzemplarzy), są ekskluzywne joypady, konsole, zegarki, samochody, buty, itd, ale gry nie mogą być, bo to „chamstwo”. Jakim chamstwem są zatem na przykład ekskluzywne na daną platformę całe gry? I to w czasach gdy obie mainstreamowe konsole to tak naprawdę pecety x86 z grafiką GCN, więc nie można ich już wytłumaczyć kosztami portów. Normalnych ludzi to nie emocjonuje, w końcu nic w tym dziwnego że platformę do gier promuje się właśnie tym do czego służy – czyli grami niedostępnymi u konkurencji. Czyli żeby sprzedać konsolę oferują ekskluzywny kontent, zupełnie tak samo jak żeby sprzedać grę po pełnej cenie oferują ekskluzywny kontent.

          Cyfrowa dystrybucja daje dostęp do łatwych zakupów na promocjach, zatem z drugiej strony daje wydawcom możliwość zachęcania graczy do zakupów w premierowych cenach, nic w tym dziwnego. Powinno być to znacznie szerzej stosowane – oprócz preorderowych bonusów powinny być też premierowe, wygasające na przykład dwa czy trzy miesiące po premierze, dzięki czemu gdy gra trafia na promocję (często zdumiewająco mocną – jak choćby te -40% w cenie Dooma na Summer Sale, 3 czy 4 miesiące po premierze) ci którzy zapłacili pełną cenę nie czuliby się wydymani.
          Wersje GOTY też nie muszą być wcale kompletne – nie mam nic przeciwko takiemu rozwiązaniu jakie zastosowała Bethesda w Oblivionie – GOTY to gra i duże dodatki, „popierdółki” typu wspomniana zbroja dla konia (czyli skórki, bronie czy małe misje) mogą być dodatkowo płatne. Wydawcy widać wolą kopać pod sobą dołek nagradzając „łowców promocji” zamiast lojalnych klientów, na przykład mocniej przeceniając wydania zbiorcze (np. GOTY) niż dodatki do podstawowej wersji – to jest dopiero chamstwo, to jakby wprost mówili: „dzięki że kupiłeś już podstawkę, teraz z łaski swojej kupuj GOTY zamiast tylko tego czego Ci brakuje”.

        • No tak, bo content wycięty na potrzeby preoderowych „dodatków” jest niedokończony, i wcale nie jest częścią gry… Ot po prostu jest to karanie tych którzy się na preorder nie zdecydują, bo kupując później dostaną wybrakowaną grę. Porównanie z exclusivami konsolowymi zupełnie bez sensu. Co to ma do rzeczy? Co do późniejszych przecen, to decydują o nich tylko i wyłącznie wydawcy. Znaczy więc, że zdecydowali że już czas na przecenę, bo kto miał kupić w pełnej cenie to już kupił. Taki Blizzard np. swoje gry przecenia bardzo późno, a jakoś nie zbankrutowali. Nie bardzo rozumiem dlaczego ktoś kto kupił na premierę miałby czuć się „wydymany”. To co nie wiedział, że gry z czasem tanieją? Nie raz kupiłem grę na premierę, za pełną cenę, i później widząc ją w promocji nie czułem się wydymany, bo i niby czemu? Byłem w pełni świadomy, że ceną za zagranie w dniu premiery, i zaraz po, jest wyższa cena właśnie. Jak ktoś się z tego względu czuje oszukany, to niech nie kupuje na premierę, proste. I co za bezsens, żeby kastrować grę jeszcze bardziej, pare miesięcy po premierze, bo wtedy jest tańsza? To może w ogóle demo sprzedawać na promocjach? Ty w ogóle widzisz jak absurdalny jest ten pomysł? xD Na tym polega promocja, że masz coś taniej, a nie okrojoną wersje… Jak kogoś boli, że kupił na premierę drożej, a później w promo było taniej, to po cholerę brał na premierę? Co nie wiedział może, że gry z czasem tanieją? A odnośnie GOTY to właśnie wydawcy kopią pod sobą dołek sprzedając wybrakowane gry, z kupnem których każdy rozsądny gracz wstrzymuje się do wydania edycji kompletnej, najczęściej sporo już wtedy przecenionej. Wiele było takich gier które planowałem kupić na premierę, ale gdy dowiedziałem się, że wycięto z nich kontent zrezygnowałem, i poczekałem z kupnem na, najczęściej znacznie tańszą już, wersję kompletną. Z tym, że wersja GOTY jest często sporo tańsza, niż kupno dodatków osobno, generalnie się z tobą zgadzam, również jest to wyjątkowo chamskie zagranie, i kolejny powód żeby na premierę nie kupować tylko poczekać na GOTY. A niepełne wersje GOTY to takie samo chamstwo jak wycinanie zawartości na premierę. Pewnie niejedna osoba się nacięła licząc, że kupuje kompletną wersję.Tyle z mojej strony.

        • Gryzłold

          Content sprzedawany jako Preorder Bonus nie jest wcale wycięty. Nie kojarzę żadnej gry w której byłyby dziury fabularne jedynie dlatego że ktoś kupił ją po premierze, albo nawet na przecenie za grosze pięć lat później. To że pracowano nad nim podczas tworzenia podstawowej wersji gry o niczym nie świadczy – bo zapewne jakaś część studia pracuje już wtedy także nad późniejszymi dodatkami. Nie widzę niczego absurdalnego w premierowych dodatkach (tej samej klasy jakiej zwykle są dodatki preorderowe, czyli drobiazg) które znikałyby z wersji sprzedawanej po obniżonej cenie, zupełnie na tej samej zasadzie jak nie widzę nic dziwnego w tym, że gry z Kolekcji Klasyki to znacznie uboższe edycje niż premierowe. Albo że w wydaniu kolekcjonerskim kosztującym 3 razy więcej niż zwykłe, a do tego z ograniczonym nakładem, więc z założenia dostępnym jedynie (przed)premierowo, bez żadnych obniżek, dodatków jest jeszcze więcej. To czy dodatki są fizyczne, czy w formie małych DLC w grze nie ma żadnego znaczenia – sprowadza się to do tego samego: zapłaciłeś cenę premium – masz lepszą edycję gry. Chamskie to jest jedynie niewywiązywanie się wydawcy z obietnic ekskluzywności sprzedawanego contentu, to „false advertising”, czyli jakby nie patrzeć oszustwo finansowe.

          Różna oferta dodatkowej zawartości dostępnej w grze w zależności od wydanej na nią ceny (czyli czasu jaki upłynął od premiery) Twoim zdaniem nie można porównywać z ekskluziwami konsolowymi? A niby czemu nie można? Gry podlegają temu samemu marketingowi co wszystkie inne produkty na rynku konsumenckim, nie ma żadnej różnicy pomiędzy reklamowaniem konsoli ekskluzywną grą (czy nawet ekskluzywnymi dodatkami do gry multiplatformowej – jak choćby Copernicus Conspiracy w AC: Brotherhood z PS3) i reklamowaniem premierowego wydania gry jakimiś skórkami czy godzinną misją. Jak już pisałem wcześniej – normalny człowiek sobie tym po prostu głowy nie zawraca (tak jak nie kupuje kolejnej konsoli tylko dlatego że w AC: Brotherhood na jego platformie „brakuje” godzinnej misji), a ci z natręctwami zbieractwa powinni się udać do specjalisty, bo narzekanie na to, że aby mieć wszystkie możliwe dodatki trzeba słono zapłacić (a nie tylko poczekać na zbiorcze wydanie) jest równie absurdalne jak podpisywanie śmiesznych petycji o portowanie konsolowych hitów na pecety – nie po to wydawcy wykładali straszne pieniądze żeby teraz dołożyć jeszcze trochę na port i dostać jakieś grosiki od znanych z oszczędności pecetowców, którzy „starą” grę bardzo chętnie, ale za $5 albo z Zatoki, a za to odczuć spadek sprzedaży kolejnego „ekskluzywa”, bo gracze oczywiście słusznie założą, że i z tej obietnicy się pewnie nie wywiąże. Zobaczymy to zresztą w praktyce, bo skoro Microsoft najwyraźniej położył już „lagę” na Xbone, to premierowa sprzedaż „ekskluzywów” (zanim trafią na Steama) na tę platformę będzie już tylko pikować.

          Z tym nazywaniem graczy którzy nie czekają na wydanie GOTY, do tego jeszcze przecenione „nierozsądnymi” to się, chłopie, zapędzasz. Gdyby nie oni nie byłoby ani tej wersji GOTY, ani kolejnych gier tego wydawcy, chyba zdajesz sobie z tego sprawę, że jeśli gra się nie sprzeda dobrze premierowo, to studio albo zostanie rozwiązane, albo może zacząć klepać indyki, bo nikt już na jego kolejny produkt kasy nie wyłoży.

        • Choćby w którymś Assassinie były powycinane fragmenty fabuły. Brakowało jakichś poszczególnych sekwencji. Nie pamiętam już dokładnie w której części, ale było tak. Z tym, że chyba tylko w konsolowych, bo na PC każda wersja była kompletna. Jak dla mnie to jest to ewidentne chamstwo, takie wycinanie zawartości, żeby ludzi ukarać za to, że nie zapreorderowali. Masz prawo uważać inaczej. Wydania pudełkowe, i ich zawartość to zupełnie inny temat, bo wpływu na grę one nie mają żadnego. Z tym, że za większą cenę dostajesz więcej, też się nie zgodzę, bo są i preorderowe „dodatki” takie których później w ogóle nie da się kupić, więc siłą rzeczy chcąc mieć wszystko albo preorder, albo nic. Albo też wycięte jest tyle, że chcąc kupić wszystko trzeba zapłacić ostatecznie 2 razy tyle… Jak uważasz, że takie podejście jest ok, to Twoja sprawa, Twoje pieniądze. Ja się robić w bambuko nie dam, i tego typu zagrywki zawsze zachęcą mnie do zagłosowania portfelem na coś innego, sprzedawanego w całości 🙂
          Ja tam nie widzę żadnego związku pomiędzy exclusivami na konsole, a wycinaniem zawartości w celu złapania kilku jeleni którzy kupią kota w worku, tudzież kupią daną grę klika razy(!), żeby mieć wszystkie wycięte „dodatki”.

          A odnośnie ostatniego Twojego akapitu, to brednie zupełne. Jakoś gry bez wyciętej zawartości na preordery sprzedają się świetnie, choćby nasz rodzimy Wiedźmin 3. I jeśli jakaś gra nie sprzedałaby się dobrze na premierę przez wycięta zawartość, i dane studio poniosło straty, to może na drugi raz wydali by pełną wersję na premierę. Chociaż, i tak pewnie zwalili by winę na piractwo, czy cokolwiek innego, niż właściwą przyczynę marnej sprzedaży, jak to często bywa. Denna konwersja, i gra sprzedała się marnie? A skąd, winne jest szalejące na PC piractwo xD. Jeśli natomiast jakieś studio kroi grę na kawałki, żeby kilkukrotnie podbić cenę sprzedając „dodatki”, to po upadku takiego studia nikt raczej płakał nie będzie 🙂 Po tym jak pocięta, i wybrakowana(względem szumnych zapowiedzi, i przedpremierowych gameplayów) była Mafią 2 na premierę, nikt później po 2K Czech nie płakał, ba większość cieszyła się, że „mają za swoje”. Więc nie, nie czuję żadnej wdzięczności wobec tych co dają się dymać na premierę/preorder, bo to tylko i wyłącznie dzięki nim jest jak jest… Chcąc mieć całość albo czekasz grzecznie na GOTY(o ile jest), albo bulisz 2 razy tyle… Ja wersji „pełnych inaczej” nie kupuję. Tyle. Sorry, że trochę chaotycznie, ale coś nie mam dziś weny do pisania 😉

        • Gryzłold

          Czyli jednak się zgadzasz z tym, że nie ma gier w których FABUŁA była niekompletna dlatego, że ktoś kupił grę po premierze, a nie w preorderze? To, że są jakieś preorderowe dodatki, które potem można, albo i nie można dokupić, co z tego? Producent MUSI oferować coś ekstra preorderowcom, inaczej preordery nie miałyby racji bytu (a widać są potrzebne choćby po to, aby inwestorzy/wydawcy widzieli sens w sypaniu kasy w dany projekt).

          Ostatniego akapitu zupełnie nie zrozumiałeś. Co to w ogóle znaczy „studio kroi grę na kawałki żeby kilkukrotnie podbić cenę”? Co to jest w ogóle „cena”, i kto powiedział że każda gra AAA ma kosztować premierowo 50 czy 60 euro (a w Polsce 120 zł, bo jak wiecej to „złodzieje”)? Nieważne czy jest strzelanką na 3-5 godzin zabawy (plus „multi” dla dzieci), czy sandboksem na 300. Jak ktoś ma manię zbieractwa (Ja wersji „pełnych inaczej” nie kupuję) to niech płaci – ja mam zupełnie odwrotnie – chętnie kupowałbym premierowo CoDy po 50 zł zupełnie bez trybu multi, który mnie nie interesuje, ale niestety żeby dostać w tej cenie muszę czekać latami, bo przyjęło się że to gra do multi więc musi być droga przynajmniej przez pierwszy rok, do premiery kolejnej części. Nie tylko ja wolałbym żeby całe multi było wycięte i sprzedawane jako zestawy map po 10 czy 20 euro, w kilku rzutach, i z season passem nawet za 60€ za komplet – i nikt by wtedy na tym nie stracił: ci którzy w CoDy grają tylko SP kupiliby grę wcześniej, ci którzy grają w multi „lajtowo” kupiliby startowy zestaw map i zapłaciliby za grę tyle samo ile dziś, a hardkorowcy za zestaw gra+SP też zapłaciliby tyle samo i tyle samo otrzymaliby. Co jest dowodem na to, że premierowe „wycinanie” z gier może nikomu nie szkodzić – wręcz przeciwnie, być dla wszystkich korzystne.
          Dodatki do gier które lubię też są różnej jakości, np. do genialnego Fallouta 3 premierowo kupiłem tylko boxowy Point Lookout+Broken Steel, bo pozostałe dodatki to według większości recenzentów były mizerne. Po latach kupiłem F3GOTY po taniości i rzeczywiście, mieli rację, więc nie widzę sensu kupowania wszystkiego na siłę – gdyby F3 GOTY nie kosztował grosze (10 czy 20 zł), tylko zatrzymał się na aktualnym poziomie promocji dla kompletnego Skyrima, to bym go po prostu nigdy nie kupił i nie byłoby mi jakość wybitnie żal. Mafia 2 była pocięta? Ciekawe, dokupiłem do niej „pakiet dodatków” i choć kosztował 10 zł, to był to jeden z moich najgorszych growych zakupów. Tam nie ma po prostu nic dla mnie, z tego co pamiętam JEDNA niedługa misja fabularna, dziejąca się poza fabułą głównej gry. Cała reszta to jakieś badziewie dla dzieci rywalizujących o pozycję w tabelce, nie widzę więc w tym nic złego, że akurat te elementy zostały wydane jako dodatki – z samej gry NIC nie wycięto.

          Gdyby wszyscy byli tacy „rozsądni” za jakiego się uważasz, i kupowali gry dopiero w wydaniu GOTY (a najlepiej jeszcze po przecenie, a co) to gry nie wychodziłyby wcale, albo nie wychodziłyby wydania GOTY, bo i z czym, skoro gry nie byłyby rozwijane po premierze. To dość oczywiste – im mniej gra zarobi premierowo, tym mniej wydawca zainwestuje w dodatki do niej, a w drastycznej wersji – nie wyłoży kasę na sequel czy kolejną grę studia. Wydania GOTY owszem, powinny wychodzić, już po zamknięciu rozwoju danej gry, dla największych fanów (którzy kupią kolejny, kompletny egzemplarz) i w mniejszym stopniu dla tych, którzy premierowej wersji nie kupili. W mniejszym stopniu, bo edycja GOTY nigdy nie powinna być tania, czy wrzucana w mocne przeceny – bo wtedy rzeczywiście staje się dowodem na to, że wydawca ma gdzieś tych którzy zapłacili mu najwięcej (premierowo) a niską ceną nagradza tych którzy premierowo grę spiracili, a teraz ewentualnie sobie kupią, łaskawcy. Tak jak było ze Skyrimem Legendary, gdy często na promocjach taniej wychodziła wersja kompletna niż same dodatki dla tych którzy za podstawową wersję już zapłacili. Ideałem jest obecna forma tej gry – podstawka mocno potaniała (więc na promocjach jest dostępna w cenie indyków i gier na komórki), DLC są wciąż drogie (bo nie tylko moim zdaniem – dodatki jak sama nazwa wskazuje są dodatkowe, czyli dla tych którzy podstawową grę polubili najbardziej i chętnie zapłacą za więcej), a ci którzy kupili komplet dostaną darmowy upgrade do remastera (w chwili jego wydania powinna zniknąć z oferty stara wersja, jeśli ktoś jej przez 5 lat jej nie kupił, to łaski nie robi).

        • Wymieniłem przecież konsolowe AC2? Z resztą niby dlaczego tylko fabuła ma mieć znaczenie? W samochodówkach ważne są inne aspekty. A gra z dziurami w kampanii, i garażu, krzycząca w menu „KUP DLC żeby mieć pełną zawartość”, kompletna po prostu nie jest.
          Niby dlaczego preordery miałyby nie mieć racji bytu bez wyciętych fragmentów na potrzeby „preorder dlc”? Jakoś zanim twórcy zaczęli ten proceder, preordery jak najbardziej były. Sam swego czasu składałem preorder, jeszcze przed erą wycinania zawartości na „preorder dlc”, bo po prostu na grę bardzo czekałem, i chciałem zagrać jak najszybciej. To, co już same gry są na tyle marne, że nikt nie skusi się na preorder dla samego faktu zagrania jak najszybciej, jako jeden z pierwszych, i trzeba wycinać content(swoją drogą patrząc na jakość niektórych gier w wersji PC, nie ma się co dziwić, że ludzie się boją preorderować)? Mnie osobiście takie zagranie, wręcz zniechęca, by złożyć preorder, a jeśli zawartości jest wycięte na tyle, że jest to rozsypane po kilku sklepach i kupując jeden preorder nie możesz mieć wszystkiego, to z pewnością zrezygnuję(i z tego co widzę po komentarzach w Internecie nie jestem w tym poglądzie odosobniony 🙂 ). Potem najczęściej zakupię dopiero GOTY, żeby mieć pełne doświadczenie, bo jak wiadomo DLC najczęściej albo dokupić się nie da, albo jest to nieopłacalne, to po co mam kupować na premierę/preorder? Żeby 2 razy za to samo płacić?
          Cena za całość, tj. kupujesz, i masz wszystko, tak jak w wersji GOTY(a dawniej w pełnej wersji premierowej…). No właśnie nikt nie powiedział, że ma kosztować 50Euro, a jednak praktycznie żadna gra TEORETYCZNIE nie kosztuje więcej. No ale właśnie, tylko teoretycznie cena zawsze wynosi 50 Euro, bo jakby wprost dali za całą grę od razu 100 Euro to by się wszyscy zbuntowali, że drogo i nikt by nie kupił, a tak wytną to, wytną tamto, tu „ekskluzywna” zwartość, tam kolejna, tu „preorder DLC”, i chcąc całość ostatecznie trzeba zapłacić 2-3 razy tyle. No ale, że nie od razu, tylko w kawałkach, no i przecież dostajesz „dodatkowy”, i „ekskluzywny” content, to przecież jest okazja ^^ . Klasyczna sztuczka marketingowa. Ja nie mam nic przeciwko wyższej cenie, jeśli studio uzna, że gra jest więcej warta, i faktycznie tak będzie, a takie mydlenie oczu w postaci „dodatkowej”, i „ekskluzywnej” zawartości, to robienie z klienta idioty, i tyle. Z drugiej strony jednak najwyraźniej znaczna większość klientów lubi być w ten sposób traktowana, bo wszelkie season passy, preorder dlc itp. sprzedają się dobrze. Tylko głupi by nie skorzystał z takiego biznesu, gdzie nie inwestując praktycznie nic zarabia hałdę pieniędzy, to i twórcy tną ile wlezie…
          Jaką znowu manię zbieractwa? To, że chcę zagrać sobie danym autem(prezentowanym przed premierą), na danym odcinku(również prezentowanym przed premierą) w „pełnej wersji”, to jest mania zbieractwa? Czy może jednak oczekiwanie pełnej wersji, za pełną cenę?
          Twój przykład z Codem jest błędny. Wiesz dlaczego? Ano dlatego, że jakby COD został podzielony na Single, i Multi osobno, to gwarantuję Ci, że dalej kosztowałby dokładnie tyle samo 🙂 I wtedy, chcąc mieć całość, zapłaciłbyś podwójnie. Single za tyle ile teraz masz całość, plus Multi za drugie tyle. Właśnie tak to działa, że za „dawną” cenę wersji pełnej dostajesz okrojony produkt. Poza tym jaki niby zysk miałoby studio na tym, że ktoś kupiłby wcześniej samego singla, niż za dokładnie taką samą cenę trochę później całość(tym bardziej, że sporo singlowców skusiłoby się na całość w dniu premiery, wydając więcej)? Co to niby za dowód, że miałoby być korzystne, jak nikt nigdy takiego czegoś nie zastosował? To jest tylko Twoje pobożne życzenie. Podaj mi choć jedną grę w której cena spadła dlatego, że wycięto z niej zawartość… Cena została ta sama, zawartości mniej,zysku żadnego.
          Co do Fallouta 3, to nie wiem, nie grałem. Odnośnie Mafii 2 jednak, to chyba sobie żartujesz, albo po prostu nie masz pojęcia o czym piszesz… Twórcy przed premierą obiecywali jedną misję poboczną, na każdą fabularną. Ile misji pobocznych masz w grze? Ani jednej(pobicie gościa w obronie prostytutki trudno nazwać dodatkową misją, jako, że nic z tego nie wynika)! No, ale tak, zaraz pewnie powiesz, że przecież nie zdążyli ich zrobić, i dlatego musieli zrezygnować, bo nie starczyło czasu. Otóż nie, twórcy byli na tyle „nierozsądni”(pewnie wtedy jeszcze 2K nie naciskało aż tak na wycięcie zwartości na potrzeby DLC), że przed premierą pokazali jedną z takich misji podocznych. Całkowicie kompletną, z cutscenkami, skryptami, fabułą, i autem jako nagrodą(jak, i częścią całego zadania). Oczywiście sama misja, wraz z całym dodatkowym wątkiem, samochodem itd. z „podstawki” wyparowała, jest natomiast w którymś z „dodatków”. Oczywiście twórcy byli na tyle cwani, że wyrzucili całą otoczkę fabularną, i tylko zostawili główne skrypty(mimo, że w „dodatku” misji nie da się już zrobić, tak jak na gameplayu, „na cicho”, to pozostała możliwość przeciągania ciał itp.)po tym jaka „fala g***a” się na nich po premierze wylała, gdy co więksi fani(tj. ci co śledzili grę przed premierą) zauważyli jak dużo rzeczy w grze brakuje, z tego co było zapowiadane, i pokazywane przed premierą. Jak mi nie wierzysz, to poszukaj sobie na yt gameplay z Gamescomu 2009 roku, i odpowiednik tej misji z któregoś z „dodatków”(niestety nie pamiętam już jak się misja nazywała, i w którym DLC jest, ale głowę daję, że jest, samo auto też jest, ale chyba w innej misji). Jestem niemal pewny, że wszystkie pozostałe misje z DLC, które są porządnie zbudowane, mają jakieś cutscenki, oskryptowanie, itp. to są właśnie wycięte misje poboczne, odpowiednio „zamaskowane” żeby nikt się nie zorientował. Samo zakończenie też jest zupełnie bez sensu, urywa się w całkowicie przypadkowym momencie, a przecież przed premierą twórcy zapowiadali 3 różne zakończenia, po czym zrezygnowali z tego rozwiązania, bo gracze zawsze wybierali tylko jedno. I co, że niby mam uwierzyć, że gracze wybierali coś takiego? Pewnie właściwe zakończenie, i pozostałe również zostały poddane recyklingowi na misje do DLC. Cliffhangera dostaliśmy natomiast po to, żeby potem opchnąć kolejną część, no bo przecież każdy by był ciekawy „co było dalej”, i już na starcie napędziłoby to sprzedaż. Problem tylko w tym, że dzięki tym wszystkim zabiegom gra mocno straciła na jakości, i sprzedała się raczej marnie, a i sami twórcy też nie byli zadowoleni tym co ostatecznie z pod ich rąk wyszło, i zrezygnowali ze współpracy z wydawcą. Małe DLC(w postaci ubrań, i aut) z kolei w pewnym sensie rujnują fabułę. No bo jak to, biedny weteran wojenny, wraca do domu, nie ma za co długów spłacić, a w garażu luksusowe auta, w szafie drogie garnitury? Całkiem możliwe, że i one są pozostałościami po dodatkowych misjach, które jednak 2K kazało skasować/przerobić na potrzeby DLC, bo „musieli” coś przecież mieć jako „preorder DLC”, a nie chcieli opóźniać premiery/opłacać dodatkowych pracowników. Nie masz więc zupełnie racji, że z gry nic nie wycięto. A samych misji „fabularnych” w każdym z DLC było co najmniej kilka, z tym, że przeplatane tymi „bez fabuły”(tj. brak cutscenek itp.).
          Niby dlaczego gry miałyby przestać wychodzić gdyby nie było DLC, to co, zanim twórcy wymyślili ten sposób krojenia graczy, to gry nie wychodziły? Przed ~ 2006/7 rokiem nie było gier, czy jak? Otóż wychodziły, i wychodziły do nich dodatki(i miały one najczęściej więcej zawartości niż wszystkie DLC do dowolnej współczesnej gry, razem wzięte), które były bardziej opłacalne kupowane osobno, a nie w pakiecie z podstawką. Także argument, że tylko dzięki DLC(wycinanym z podstawki, bądź nie) branża istnieje, jest bez sensu. Fakt kupowania na premierę również można ująć z drugiej strony. Niektórzy, ze względu na wyciętą zawartość/późniejszy brak możliwości dokupienia dodatków, zrezygnują z zakupu, i dlatego gra mniej zarobi na premierę. Co do tego, że dobra sprzedaż przekłada się na ilość, i/lub jakość dodatków nie do końca tak jest. Choćby taki Battleborn sprzedał się raczej słabo, to twórcy by zachęcić graczy wydają co raz jakieś darmowe dodatki, i zapowiedzieli płatne. A według tego co piszesz, powinni natychmiast zaprzestać wsparcia, i grę olać.
          Niby czemu wersja GOTY, ma być zawsze droga, i dlaczego nie dla tych co nie kupili na premierę? To ci co kupili premierowo mają brać 2 razy, na premierę, i drugi raz wersję kompletną? Jak wersja GOTY będzie droga to tym bardziej „premierowcy” nie kupią później gry w wersji GOTY 2 raz. W sumie to przecież teraz tak w pewnym sensie masz, a kilka zdań później piszesz, że to jest nie w porządku, że DLC dokupić się nie opłaca? Zdecyduj się w końcu. Nie rozumiem zupełnie też dlaczego niby twórcom ma zależeć tylko na tych co kupili na premierę, i tylko ich dobrze traktować. To co za te później sprzedane po premierze kopie nie dostają pieniędzy, czy co? Niby dlaczego wydawca ma gdzieś tych co kupili na premierę? Kupili na premierę, bo chcieli zagrać jak najszybciej, i tego warunku wydawca dotrzymał. Jak ktoś ma problem z ceną na premierę, to niech poczeka na obniżkę. Jedynym bonusem jaki powinni dostać gracze za kupno gry premierowo powinna być możliwość wcześniejszego zagrania, a jak gra jest dobra, to ludzie kupią. Przez lata to tak funkcjonowało, i nie trzeba było wycinać zawartości, żeby skusić klientów do kupna na premierę. Zupełnie nie rozumiem też Twojego argumentu, że Ci co kupują po premierze za niższą cenę mają być traktowani gorzej. Niby dlaczego? Często to właśnie, po sporych obniżkach, sprzedaż niektórych tytułów przynosi duże zyski. Niby czemu tych akurat klientów ma się traktować jako „tych złych”? Tym bardziej, że całkiem możliwe, że jak spodoba im się starsza część którą kupili na promocji, to następną kupią już w pełnej cenie(no chyba, że wydawca ich odpowiednio zniechęci wyciętą zawartością ^^). Skąd niby pomysł, że każdy kto nie kupił na premierę to spiracił? Ja na przykład jak nie kupuję, to nie piracę, a po prostu czekam aż będzie Goty, i dopiero wtedy gram. Jeśli ktoś piraci, to z reguły nie kupuje wcale. Jak ktoś chce zagrać w dniu premiery to płaci więcej. Zawsze tak było, że gry po czasie taniały, i jakoś branża przez to nie upadła. Z tego co widzę, to masz jakiś ogromny problem z tym, że na premierę płacisz dużo, a potem gry tanieją. Jak to dla Ciebie taki problem to po prostu nie kupuj premierowo? Premiery są dla największych fanów, którzy chcą zagrać już teraz, jak najszybciej, „umrę jak nie zagram”. Pozostali sobie cierpliwie czekają na obniżki(bo i sprzedając po obniżkach często wydawcy zarabiają bardzo dużo, bywały przypadki, że i więcej niż na premierę. Sama premierowa sprzedaż na pewno stanowi dużą cześć zysków, ale późniejsza sprzedaż jest równie ważna. DLC powinny tak samo tanieć jak podstawka, a już na pewno nigdy nie powinno być takiej sytuacji gdzie kupno wersji kompletnej jest tańsze niż wszystkich DLC osobno, bo wtedy to już zupełnie się nie opłaca kupować na premierę, jeśli później planujemy kupno DLC. Moim zdaniem twórcy powinni zachęcać graczy do kupowania na premierę tylko i wyłącznie samą jakością gry, jak i faktem, że jest ona kompletna, i kupując teraz później nie będą stratni. Takie podejście do mnie przemawia jak najbardziej, chętnie wtedy wezmę na premierę. Choćby taki Wiedźmin 3, twórcy przed premiera powiedzieli, że nie będzie żadnych „preorder DLC”, i każdy bez względu na to gdzie kupi otrzyma „full experience”, to i grę kupiłem całkiem niedługo po premierze w cenie zbliżonej do premierowej. Szkoda jedynie, że tych dwóch dużych dodatków nie wydali osobno(tj. oba dodatki razem, bez podstawki, w niższej cenie niż GOTY), ale z drugiej strony patrząc na ilość, i jakość tych dodatków, to cena GOTY wcale nie jest wysoka. Trudno więc oczekiwać wydania samych dodatków osobno, w sporo niższej cenie jeśli zarówno podstawka jak i dodatki nadal trzymają cenę. Takie jest moje zdanie.

        • Gryzłold

          Jeśli NAPRAWDĘ potrzebujesz wytłumaczenia niczym „krowie na rowie”, to spróbuję. Kiedyś ludzie składali preordery po to, żeby mieć pewność że zagrają w grę w dniu premiery, a nie żeby się dowiedzieć w piątek po pracy że jednak zabrakło i kolejna dostawa w poniedziałek, czy tam kiedyś. Sam to zresztą wyżej napisałeś. Dziś już tego (prawie) tego problemu nie ma – wydawcy w większości klepią pudełek w nadmiarze (z wyjątkiem takich premier jak Diablo 3), a do tego jest cyfrowa dystrybucja w której „egzemplarzy” nigdy nie zabraknie, w której (w cywilizowanych sklepach) klucz (i możliwość preloadu) dostaje się parę dni przed premierą, tak by w momencie odblokowania gdy pobrać najwyżej kilkaset megabajtów 0-day patcha i zacząć grę. Zrozumiałe jest więc, że z punktu widzenia gracza składanie preorderu i płacenie za grę „z góry” straciło swój dotychczasowy sens. Z punktu widzenia wydawcy preordery wciąż jednak są potrzebne – nawet nie po to, aby mieć jakąś kasę z góry bezpośrednio od graczy, ale po to, żeby mieć czarno na białym udokumentowane zainteresowanie grą, czym mogą pochwalić się udziałowcom czy inwestorom. Żeby więc zachęcić graczy do składania tych preorderów, trzeba im coś zaoferować – w przypadku dystrybucji pudełkowej wchodzą co prawda w grę jakieś gadżety, ciut lepsze wydania (steelbooki), ale nic takiego nie wchodzi w grę przy dystrybucji cyfrowej, która już dawno prześcignęła pudełka w ilości sprzedawanych egzemplarzy. Preorderowcom cyfrowym trzeba więc zaoferować dodatki cyfrowe, więc nic dziwnego że poza tradycyjny soundtrackiem (który w pudełkowej dystrybucji w formie cd-audio jest zupełnie czymś innym niż parę plików mp3, trudno je więc traktować poważnie) czy „digital artbookiem” albo innymi wallpaperami (to samo – pdf czy parę jpgów ma się nijak do drukowanych na wysokiej jakości papierze i solidnie oprawionych materiałów tego typu w dystrybucji pudełkowej) wydawcy zaczęli dorzucać małe lub bardzo małe dodatki do samej gry. Dodatkowa waluta, punkty rozwoju postaci, unikalne przedmioty itp. badziewie którym nikt normalny nie zawraca sobie głowy, bo i nie ma czym. Jakaś mała misja też nikomu normalnemu różnicy nie robi – poza ludźmi, którzy muszą mieć „wszystko”. Czego jak już wielokrotnie napisałem – nigdy mieć nie będą, bo są też dodatki nie limitowane dla preorderowców, a limitowane dla danej platformy sprzętowej, których najpoważniejszą odmianą są ekskluzywne dla danej platformy całe gry. Moim zdaniem to zupełnie to samo – tak samo jak dlc do preorderu gry mają gracza zachęcić do zakupu preordera, po to aby wydawca mógł się pochwalić taką a nie inną ilością już sprzedanych egzemplarzy gry jeszcze przed jej wydaniem, tak ekskluzywna gra ma zachęcić gracza do zakupu tej a nie innej platformy do grania. I tak samo jak w przypadku tych dodatków – po większości ludzi to „spływa”, przecież mając np. PC, tablet i jedną konsolę nikt normalny nie kupi kolejnej konsoli żeby zagrać w jedną grę której nie ma na platformach które już posiada.

          Piszesz o cenie „50€”, powyżej której „wszyscy” by się zbuntowali. Z tym, że nie na pewno. Normalni ludzie potrafią zrozumieć, że np. 15 lat temu gry też kosztowały 50€. Tyle że po pierwsze wtedy te 50€ to było tyle ile dzisiaj 80€ (wskutek inflacji), a po drugie wtedy koszt produkcji gry to był ułamek dzisiejszych kosztów (piszę oczywiście o grach AAA), wręcz rzędy wielkości mniej. Poza tym, gry AAA to (jak już pisałem) i gierki na maksymalnie parę godzin, i gry na setki godzin, i to nie na setki godzin bezsensownego grindowania, durnych „znajdziek” czy „multiplayera”, a setki godzin fabuły. Nie widziałbym niczego dziwnego, gdyby te wielkie gry, do których dodatkowo powstają popremierowe rozszerzenia, były sprzedawane premierowo wyłącznie w formie kompletnej, za znacznie więcej niż dzisiejsze 50 czy nawet 60€. I nie przecenianie ich przez co najmniej pół roku po premierze ostatniego rozszerzenia. Zapewniłoby to wydawcom godziwy zarobek i jednocześnie zamknęłoby te idiotyczne dyskusje o „wycinaniu contentu” (jak można w ogóle nazwać „wycięciem” czegokolwiek z dzieła przez jego twórcę – równie dobrze powinieneś mieć pretensje do reżyserów że filmy trwają tylko 1.5-2.5 godziny, a pewnie 2-3 razy tyle idzie w czasie produkcji do kosza, pewnie tylko po to, żeby potem móc sprzedać ten sam film jeszcze raz jako „Director’s Cut”). Miałbyś więc dokładnie to czego chcesz – „gry jak dawniej” (bez „wycinanego contentu”), nawet za cenę jak dawniej – tyle, że rzeczywiście taką jak dawniej, zwaloryzowaną.

          Kolejny raz „pytasz” (retorycznie) czemu wydawcy mają cenić tylko premierowych graczy – choć jest oczywiste, że tylko dzięki nim zarabiają. Ile razy mam napisać, gdyby literalnie wszyscy byli tacy „cwani” jak Ty, czekali na GOTY (w cenie podstawki, albo i niższej) to kto by za produkcję tego GOTY zapłacił? Nie pisz o Battlebornach, które może się nie sprzedały tak jak by wydawca chciał, ale się przecież sprzedały, gdyby nikt tej gry nie kupił i nikt w nią nie grał, nie byłoby ani darmowych, ani płatnych DLC do niej. I choć sam zwykle (99%) gry kupuję znacznie później niż na premierę, nie miałbym nic przeciwko temu że skoro kupuję ją dużo taniej, to otrzymałbym mniej niż ci, którzy mi de facto tę grę zafundowali – czyli ci którzy ją kupili w premierowej cenie.

          Twierdzisz, że CODy nie mogą być sprzedawane „w modułach”, bo wtedy sam multi i sam SP kosztowałyby po 60€? Bzdura, sam podstawowy multi BO3 jest przecież dostępny – i od premiery kosztuje ćwierć ceny pełnej gry, szkoda że nie ma też reszty multi za drugie 15 i singla za 30. Zaś Titanfall udowodnił tym którzy twierdzą że można wydać grę z samym multi za pełną cenę, jak bardzo się mylą, niezależnie jak uznani i cenieni przez graczy twórcy tę grę wydają.

          Co do Mafii 2 – twierdziłeś, że z podstawowej gry wycięto misje aby je sprzedawać w formie DLC. Co, jako posiadacz wszystkich DLC stwierdzam, że to twierdzenie mija się z prawdą, skoro w tych wszystkich DLC jest tak naprawdę JEDNA misja fabularna. Tylko tę jedną wycięli? A może wycięli więcej i zapomnieli je potem sprzedać? A może po prostu wycięli, bo nie były dokończone, gra była niestabilna, czy po prostu twórcy stwierdzili że im się zmieniła koncepcja, albo wręcz że im się nie chce/nie mają czasu i to co jest, to wystarczy? Ja się tam przy Mafii 2 świetnie bawiłem, może dlatego że dawno wyrosłem z tasowania się nad zapowiedziami gier i przed premierą nie oglądam niczego poza może oficjalnym teaserem. Bo wystarczająco długo żyję by wiedzieć, że przez te kilka lat produkcji gry wszystko może się w niej zmienić – ostatnią grą w której „śledziłem” postępy prac był chyba pierwszy STALKER, wiadomo jak gra się zmieniła, a mimo to koniec końców wyszła genialna (szkoda tylko że aż tak premierowo zabugowana).

        • Nie rozumiem czemu niby preordery miałyby stracić pierwotny sens, ze względu na lepszą dostępność w sklepach, na premierę. Tak samo jak kiedyś, teraz masz pewność(choć bywały i przypadki, że nie 😉 ), że kupując preorder zagrasz już pierwszego dnia, a nawet czasem dzień wcześniej. I tylko i wyłącznie taki był dawniej sens preorderów. Moim zdaniem jedyną zaletą preordera powinna być właśnie możliwość zagrania jako jeden z pierwszych, i nic więcej. Nie taki absurd jak obecnie, że wydawca się chwali ile to preorderów nie złożono, podczas gdy większość z nich nie została złożona dlatego, że gra jest tak dobra, że każdy chce zagrać jak najszybciej, a dlatego, że kupując później traci się dostęp do pewnej zawartości wyciętej na potrzeby DLC, więc zainteresowani tytułem, chcąc, nie chcąc zamówili.
          Sama potrzeba udowodnienia zainteresowania grą, liczbą preorderów, nie za bardzo IMO ma sens, bo często bywa tak, że preorderów jest bardzo mało, a gdy gra okaże się dobra, rozpowszechnią się pozytywne recenzje itp. to dopiero sprzedaż skacze. Choćby swego czasu z COD4 tak było. Większość podeszłą do gry raczej sceptycznie, ale gdy zebrała dobre opinie, sprzedaż przekroczyła wszelkie oczekiwania wydawcy. Jeśli gra jest dobra to się sprzeda, i po premierze, i recenzjach, bez potrzeby sprzedawania „kota w worku”. Być może inwestorzy faktycznie cisną na te preordery, i dlatego wydawcy wycinają content żeby zniechęcić ludzi do poczekania na recenzje, aż hype opadnie itp. bo wtedy dostaną okrojoną wersję. Nie wiem, może i tak jest, ale nijak to nie usprawiedliwia moim zdaniem takiej praktyki. Mnie tam coś takiego bynajmniej nie zachęca, a wręcz zniechęca, bo muszę kupować nie wiadomo co, żeby mieć pełne doświadczenie. A, że na preorder można się nieźle naciąć, gracze się przekonali nie raz, nie dwa, stąd różne praktyki by jednak graczy do tego preordera zmusić. W ten czy inny sposób zniechęcając do poczekania na opnie, recenzje itd. Ja to widzę z tej strony. To nie zachęta do preordera, a ukaranie za kupno już po premierze. Odnośnie prześcignięcia pudełek przez digitala, to nie do końca tak jest. Owszem sprzedaż cyfrowa prześcignęła pudełkową ale głównie w jakichś tanich promocjach itp. w sensie bundle za dolara itp. Premierowo jest mniej więcej po równo. Odnośnie posiadania wszystkiego również się nie zgodzę, bo jeśli dana gra mi się spodoba to chcę w nią pograć jak najdłużej, wycisnąć z niej jak najwięcej, stad chce mieć od razu wszystko. Ekskluzywne misje dla konsol też są IMO nie w porządku. Co do całych tytułów będących exclusivami nie widzę żadnej zależności. Cała gra to nie część jej zawartości itd. Odnośnie ceny generalnie się zgadzam jeśli gra jest warta więcej niż inne, i faktycznie ma to przełożenie na ilość/jakość, to niech będzie droższa. Jak dla kogoś będzie za drogo to sobie najwyżej poczeka aż potanieje. Będzie to uczciwe zagranie, ot po prostu: uważamy, że nasza gra jest więcej warta, taką dajemy cenę. Nie mam nic przeciwko. Tyle tylko, że pewnie wtedy znaczna większość graczy by zaczęła się burzyć, że drogo itp. podczas gdy za wyciętą zawartość, season passy itp. płacą czasem dwu-trzykrotnie więcej bez mrugnięcia okiem. No bo przecież powszechnie wiadomo, że wszystko kupowane na raty jest tańsze 😉 . Co do inflacji, wzrostu kosztów produkcji itp. to tak na prawdę nie można tego porównywać, bo raz, że teraz gry sprzedają się w znacznie większej ilości egzemplarzy niż dawniej, dwa, że koszty produkcji często są tylko małym procentem w stosunku do kosztów marketingu/PRu itp. Trudno więc jednoznacznie powiedzieć, czy właściwie gry powinny być droższe czy tańsze. Tak jak pisałem wcześniej, nie mam nic przeciwko wyżej cenie jeśli gra naprawdę jest tego warta, i wydawca/producent uczciwie o tym poinformuje, zamiast ciąć na kawałki i sprzedawać jako „dodatki”, i „ekskluzywne bonusy do zamówień przedpremierowych”. Porównanie z filmami większego sensu nie ma, bo nie ma możliwości pójścia na director’s cut w dniu premiery za dopłatą. Takie wydania zresztą, jedynie czasem wychodzą, z reguły sporo po premierze(a i to tylko niektórych filmów). Pewnie, że są wyjątki z których faktycznie powycinano bardzo ważne sceny, żeby potem sprzedać director’s cut, bo i tak zaciągnie się naiwnych klientów do kina, którzy później zawiedzeni jak dużo zostało ucięte kupią wersję reżyserską, żeby zobaczyć całość. Choćby ostatnia część ekranizacji Hobbita. Tyle tylko, że takie przypadki to są wyjątki, a nie reguła, i najczęściej powycinane są sceny niepotrzebne, bądź niedokończone itp. W przypadku gier jest zgoła inaczej.
          Odnośnie sprzedaży premierowej zupełnie się nie zgodzę, owszem jest to duża część zysków, ale i na późniejszych przecenach/promocjach twórcy zarabiają. To nie jest tak, że po premierze te gry są za darmo, i wydawca nic z kupna za 50, 30 czy 10% nic nie ma. Często bywa i tak, że ze sprzedaży w niższej cenie wydawca zarabia więcej niż na premierę, bo w dniu premiery większość uznała, że dana gra jednak nie jest warta pełnej ceny, ale już gdy spadała o połowę, to jak najbardziej. Założenie więc, że tylko i wyłącznie dzięki „premierowiczom” twórcy zarabiają jest całkowicie błędne. Odnośnie tego, że nikt by nie kupił zanim powstanie GOTY, i w wyniku tego nie było by pieniędzy na GOTY, to jakoś dawnej gdy wychodziły pełne wersje od razu, bez preorder „bonusów”, season passów i DLC, jakoś twórcy potrafili sprzedać taką grę, to niby dlaczego teraz by nie mogli? Owszem pewnie by nie mieli pieniędzy na zrobienie dodatków po premierze, gdyby na premierę nikt nie kupił, tylko ile tych dodatków tak na prawdę jest robionych po premierze? No właśnie… Ot po prostu następnym razem wydali by grę kompletną na premierę, i sprzedałaby się dobrze, o ile dostrzegli by swój błąd(a w konsekwencji kiepską sprzedaż) w pocięciu gry na kawałki, a nie zwalili winy na piractwo, niechęć do wydawcy, czy inną dowolną bzdurę. Po prostu gdyby wszyscy czekali na GOTY, i nie kupowali okrojonej gry na premierę to wydawcy by takowej okrojonej wersji nie robili, a wydawali od razu kompletną, i wtedy czekanie na GOTY nie miałoby żadnego sensu, bo GOTY zwyczajnie by nie było.
          Jeśli serio uważasz, że kupując grę po premierze tak na prawdę za nią nie płacisz, a ktoś inny Ci ją ufundował, to nie mamy o czym mówić… To stwierdzenie jest tak absurdalne, że aż ciężko mi się do tego odnieść.
          Nie ma czegoś takiego jak samo multi z BOIII, to o czym mówisz, to okrojona wersja, a nie pełny multi, zapewnia rozwój postaci tylko do pewnego poziomu, poblokowane są pewne tryby/mapy itp. To bynajmniej nie jest to samo co otrzymujesz kupując pełną wersję zawierającą singla i multi. Sam z resztą to widzisz, to jest niejako trial mający zachęcić do kupna pełnej, tyle tylko, że płatny 🙂 Co do Titanfalla to niby czemu udowodnił, że nie można wydać samego multi za pełną cenę? Przecież ta gra sprzedała się świetnie, i powstaje właśnie sequel, niedługo premiera? Jak ma się do tego Overwatch, Battlefront, starsze BFy, i masa innych gier multiplayer only które sprzedawały się dobrze w pełnej cenie, pomimo braku singla?
          Odnośnie Mafii 2 wszystko Ci dokładnie opisałem w poprzednim poście, najwyraźniej go nie przeczytałeś, bo są tam odpowiedzi na wszystkie Twoje pytania, drugi raz tego samego pisać nie będę. Z resztą jeśli twierdzisz, że w DLC jest tylko jedna misja fabularna(cokolwiek przez to rozumiesz), to najwyraźniej nawet ich nie przeszedłeś i nie masz pojęcia o czym piszesz.

        • Gryzłold

          To już Twój problem, że nie rozumiesz po co (dla klientów) były preordery, widać nie kupowałeś gier w czasach kiedy żeby premierowo zagrać na pewno w dany tytuł trzeba było zamówić go przed premierą. Albo u znajomego sprzedawcy „spod lady”, a jeśli się takiego nie miało, to właśnie preorder w jakimś sklepie. Skoro w czasach dominacji dystrybucji cyfrowej, gdy coraz więcej (dużych) gier w ogóle nie jest wydawanych w formie pudełkowej, premierowe wyprzedanie się nakładu już nikomu nie grozi, jedyną zachętą do kupowania preorderów pozostaje dodatkowa zawartość w grach i choćbyś nie wiem jak zaklinał rzeczywistość i straszył że nie będziesz takich gier kupował, tego nie zmienisz. Pogódź się z tym, że i w tych swoich wersjach „GOTY” czy „Complete” nie będziesz miał dostępu do tych DLC które wydawca sprzedał jako ekskluzywne bonusy dla preorderowców. Przestań powtarzać jak mantrę, że „zaletą” preordera miałaby być możliwość zagrania w dniu premiery, bo wtedy nikt by tych preorderów nie kupował – przynajmniej nikt z normalnym dostępem do internetu, każdy kupowałby grę w momencie gdy miałby czas w nią zagrać – czyli zwykle na początku weekentu, co biorąc pod uwagę fakt że większość gier ma premiery we wtorki, do weekendu wielu zdążyłoby się zniechęcić, na przykład czytając niezbyt pochlebne recenzje. Możesz tupać nóżką na forach, albo się odwoływać przez okno, ale wydawcy musieliby być durni, żeby to zmienić. Skoro uważasz, że wydawcy to jakaś instytucja charytatywna i powinni zarabiać na grach tylko wtedy gdy wydają dobre (i pozbawione błędów) gry, to chyba niezbyt długo na tym świecie żyjesz. Skoro zainwestowali grubą kasę w daną grę, to nieważne czy się spodoba graczom, czy się spodoba recenzentom, muszą swoje zarobić. Inaczej po prostu wycofają się z rynku i na przykład na zawsze ubiją Twoją ulubioną franczyzę. Albo przerobią ją na hazardowy automat wrzutowy, jak to zrobił Konami z MGSem.
          Masz jakieś dane które potwierdzą Twoją tezę, że sprzedaż gry za 10% ceny premierowej ma jakiś zauważalny udział w zyskach ze sprzedaży tej gry? Wydawcy twierdzą coś zupełnie odwrotnego (i dlatego niektórzy po prostu nigdy takich promocji nie robią, obniżając ceny swoich gier po wielu latach maksymalnie do 1/3 ceny premierowej i na brak zysków nie narzekają), przypomnę że na przykład chwalą DRM gdy tylko jest skuteczny przez pierwszy miesiąc-dwa od premiery gry. Bo właśnie wtedy zarabiają większość pieniędzy ze sprzedaży przez cały czas życia gry – potem gracze interesują się innymi tytułami i zainteresowanie grą naturalnie spada. Właśnie po to wychodzą DLC (a wiadomo, że zwykle wychodzą przez pierwsze kilka miesięcy od premiery podstawowej wersji gry) i towarzyszące ich premierom niewielkie (1/3) przeceny podstawowej gry, żeby jeszcze zachęcić resztki tych którzy się wahają. Zamiast wyssywać liczby z palca, proponuję zainteresować się statystykami steamspy, choć nie są to pełne dane (bo boty skanują tylko profile publiczne), to widać ilu graczy kupuje dany tytuł premierowo, a ilu później, na mocnych promocjach. To są inne rzędy wielkości, co w połączeniu ze znacznie niższą ceną jednostkową przekłada się „na waciki”.
          Zobacz choćby na Dooma. W premierowej cenie kupiło ją jakieś 650 tysięcy graczy z publicznymi profilami. Na zaskakująco dużej jak na tak świeżą grę promocji (40%) na summer sale grę kupiło kolejnych 200 tysięcy. Na kolejnej, jeszcze mocniejszej wyprzedaży na początku sierpnia – już tylko 70 tysięcy. I tak będzie dalej – każda kolejna promocja, nawet mocniejsza od poprzedniej, przyniesie mniejszy niż poprzednio „skok” w ilości graczy (w stosunku do tego ilu by ją w tych dniach kupiło bez promocji). Ciut większy pewnie będzie na pierwszej promocji po stałym obniżeniu ceny (czyli pewnie 50% z 40€) i tak dalej. Gdy kiedyś gra spadnie na promocji rzeczywiście do tych 10% o których wspomniałeś, czyli 6€, zainteresowanie nią będzie już na tyle szczątkowe, że pewnie dziennie kupi ją dwa razy więcej graczy niż dziennie kupuje ją dziś – czyli przez 2 tygodnie promocji gra zarobi tyle co dziś w 3 dni. Rzeczywiście, pewnie by bez tych pieniędzy zbankrutowali, tak jak bez takich pieniędzy bankrutuje Activision.
          Gracze, którzy kupują gry po 5 czy 10 euro są nic nie znaczącą (ilościowo) kroplą w morzu tych, którzy gry kupują premierowo – to że na tym serwisie jest ich większość, to tylko specyfika tego serwisu.
          Granie w gry to konsumowanie kultury takie samo jak oglądanie filmów czy seriali, słuchanie muzyki czy czytanie książek. Granie w gry dwu- czy trzyletnie (bo dopiero wtedy masz rzeczywistą szansę zakupić „GOTY” w cenie zdecydowanie niższej niż premierowa cena „podstawki”, to wyłączenie się z dyskusji na temat gier aktualnych. Tak samo jakbyś po dwóch latach włączył się do dyskusji kinomaniaków rozmawiających o aktualnych filmach i zaczął nawijać o premierach z 2014 roku. Absurd.
          O tym jakie to gry były „dawniej” już pisałem – przede wszystkim były wielokrotnie tańsze w produkcji. Nie tylko „marketing”, który też jest niezbędny, bo wbrew temu co „PCMR” twierdzą – gry kupują głównie „casuale”, zwykle na konsole, i gdyby nie reklamy w mainstreamowych mediach, to by tych gier nie kupili i byłaby finansowa klapa. Ale też po prostu sama produkcja – nad grami pracują coraz większe studia i trwa to coraz dłużej, co przekłada się na koszty, do tworzenia coraz lepszej grafiki i animacji wykorzystywane są coraz bardziej zaawansowane technologie (np. motion capture), muzykę tworzą fachowcy, w grach występują (albo dubbingują postaci z nich) hollywoodzkie gwiazdy. To wszystko kosztuje i kosztuje krocie, a jest potrzebne, bo jeśli czegoś nie ma, to zaraz jest „grafika z 2006”, albo inne mendzenie. A oprócz tego że gry kiedyś były tańsze w produkcji, to miały premierowo znacznie wyższą cenę, bo cena się nie zmienia (poza jedną podwyżką z 50 na 60 $/€, a i to nie na wszystkie tytuły), a inflacja działa bez przerwy.
          Jeśli nie rozumiesz dlaczego piszę, że premierowi kupujący fundują gry tym, którzy je kupują na przecenach po 5 czy 10 euro, to powtórzę: gdyby nie ci premierowi kupujący którzy kupili poprzednią grę danej serii, albo poprzednią grę studia, czy wydawcy, to ta nigdy nie powstałaby, wiec i nie byłoby na nią później przeceny na te 10€. Choćbyś nie wiem jak zaklinał rzeczywistość, faktów nie zmienisz: wydawcy gier to instytucje finansowe. Inwestują grube miliony dolarów nie po to, aby graczom zrobić dobrze, tylko po to,aby zarobić jeszcze więcej niż zainwestowali. Jeśli raz się noga powinie, to pewnie jakoś to przeboleją, za drugim razem wprowadzą drastyczne zmiany, a za trzecim zmienią działalność albo zbankrutują. Twierdzisz, że jeśli gra się nie sprzeda za 60€, to sprzeda się np. za 10€ i zarobi więcej – w ciągu kilku dni/tygodni na pewno będzie zarabiać lepiej, ale docelowo zarobi za mało, aby opłacało się wydawać kolejną. THQ jak padało to nawet zbundlowali całkiem świeże tytuły, nic im to nie dało, jakoś ta absurdalnie niska cena nie przełożyła się wystarczający zysk aby uratować firmę.
          „Po prostu gdyby wszyscy czekali na GOTY, i nie kupowali okrojonej gry na premierę to wydawcy by takowej okrojonej wersji nie robili, a wydawali od razu kompletną, i wtedy czekanie na GOTY nie miałoby żadnego sensu, bo GOTY zwyczajnie by nie było” – coś takiego pisze ktoś kto twierdzi, że gdyby oddzielnie sprzedawać SP i MP gry, to przez to zapłaciłoby się 2 razy więcej. DLC robi się po to, żeby sprzedać dodatkowe egzemplarze podstawki wraz z tymi DLC – każda premiera dodatku powoduje że w mediach o danym tytule znowu robi się głośniej, pojawiają się recenzje, zatem i pojawiają się nowi kupujący zainteresowani kupnem podstawki (którzy ją wcześniej przegapili, albo odłożyli na później z jakiegoś powodu). Dawniej może wydawcy nie musieli tak robić, z prostego powodu – dawniej gier wychodziło znacznie mniej, więc i w naturalny sposób zainteresowanie każdym tytułem trwało dłużej, po wydaniu gry mogli więc być spokojni o sprzedaż przez dłuższy czas, mogli więc robić sequel albo duży dodatek, z premierą za rok.

          Nie dojdziemy do porozumienia niestety – bo mylnie zakładasz, że wydawca „swoje” zarobi nawet jak sprzeda grę za 10% ceny, co jest bzdurą. Gdyby wydawcy nie zależało na podtrzymaniu zainteresowania grą przez kilka miesięcy po premierze, co przekłada się na ciągły, choć ciągle malejący napływ nowych graczy płacących cenę premierową, lub nieco obniżoną na parodniowych promocjach, to po prostu by dodatków nie wydawał, a Ty nie musiałbyś czekać na GOTY, czekałbyś tylko aż mu „zmięknie rura” i grę za 60€ zacznie sprzedawać za 6.

        • ThatKidMike

          Tak jak dotychczas – dodatki najpewniej będzie można konwertować, ale nie samą grę. Ktoś tam w CDP pomyślał, że kupno DLC do Steama w sumie może być problematyczne dla kogoś z stąd.

      • Kamil950

        Przecież wersja na GoG i tak ma chyba przypisane aktualizacje do gry i dodatki do danego konta GoG, więc nie da się tego odsprzedać tak jak np. wersje konsolowe w pudełku (chociaż tam też nie wiem czy dodatki są na płycie czy w formie kodu).

        • Z tego co mi wiadomo, to można normalnie zainstalować grę, i pobrać wszystkie patche, bez kodu z Goga. Grać bez aktywacji w Gogu też się jak najbardziej da. Jedynie chyba tych małych DLC’ków nie można uzyskać bez aktywacji w Gogu . No i obu dużych dodatków też, ale to chyba oczywiste.

        • Można bez aktywacji zainstalować gołą grę.

          Ale raczej każdy z powodu tych darmowych skórek zarejestrował sobie grę na GOG.

        • Na pewno znaczna większość aktywowała, ale widziałem swego czasu powystawiane na Allegro pudełka z wersją płytową DRM free więc jak najbardziej odsprzedaż jest możliwa. Tylko, że wtedy niestety traci się te małe DLCki, i możliwość zagrania w oba duże dodatki. No ale tak to niestety działa.

        • Podstawkę można było zainstalować normalnie bez gog-a (w sensie nie aktywować nigdzie klucza) a aktualizacje pobierać z innych serwisów niż gog np. gry-onlien. Późniejsze dwa dodatki to z racji bycia „only digital” już trzeba było wklepać na stronie i pobrać. Z tego co wiem ta wersja będzie jak podstawka, czyli instalujesz, grasz, ewentualnie odsprzedajesz trochę taniej z niezużytym kluczem jak zachcesz. Na sztimie nie macie taki rzeczy 🙂

        • Ta wersja na pewno się będzie podpinać pod GOG, nie wiem dlaczego DLC z podstawowej wersji gry mają być traktowane inaczej niż DLC z wersji GOTY.

          Po prostu wydali pudełko, gdzie będą zebrane płyty instalacyjne i dołączone 3 kody – na W3, Krew i Wino oraz Serce z Kamienia. Lub jeden kod będzie od razu aktywować wszystko.

          Inaczej potraktowali by nabywców premierowych z buta, bo oni mieli by wersję podpiętą pod GOG, a cała reszta DRM-free.

        • Masz rację ale jednocześnie nie masz racji. W takim wydaniu premierowym są dwie wersje, nie tylko gog (klucz) ale i drm-free (płyty) i tu ma być podobnie na płytach będzie gra w edycji GotY a na ulotce klucz do aktywacji na gog, sam sobie wybierasz jak wolisz grać (możesz też użyć płyt żeby załadować pliki na kompa a potem aktywować klucz na galxy i wskazać te pliki wtedy obejdzie się bez pobierania). Taka polityka redów . Nikt nie jest traktowany z buta bo oba wydania zawierają dwie wersje dla twojej wygody.

        • Też mi się wydaje, że będzie tak jak pisze kamil_999666. Ewentualnie może te 16 małych DLC będzie wymagać Goga do instalacji.

        • Gryzłold

          Bo wydanie GOTY to z definicji wydanie zbiorcze, zawierające DLC, zatem nie ma potrzeby weryfikacji uprawnień do tych DLC? Premierowe wydanie Wiedźmina 3 wbrew zapowiedziom po prostu nie było DRM-free, jeśli tym razem wywiążą się ze swych obietnic, to nie mogą wymagać jakiejkolwiek aktywacji gdziekolwiek? I nie mają przecież po co, piraci już dawno i podstawową wersję i dodatki „zaliczyli”, stosowanie jednorazowej wymaganej aktywacji teraz byłoby jedynie utrudnianiem życia tym którzy za to wydanie gry zapłacą.

          A i tym jak CD Projekt Red traktuje nabywców premierowych można się przekonać sprawdzając jak rozwiązali problemy z aktywacją dodatków do dwójki – prawdziwie po pisowsku, program DLC+ dla wszystkich, a tym którzy za dodatki zapłacili – „so long, and thanks for all the fish”.

  • Opis z konsoleigry, zakładka wymagania sprzętowe:
    UWAGA! Do aktywacji dodatków DLC potrzebna jest aktywacja kodu z gry w serwisie gog

    • Jeśli to prawda, i dodatków nie będzie na płytach to odpuszczę sobie to wydanie, i zapoluję na te edycje dodatków z kartami. Podstawkę już mam, to cenowo i tak pewnie wyjdzie podobnie. No chyba, że będą dodatki na płytach to wtedy chyba skuszę się na GOTY.

      • cdp.pl pisało na FB, że wydanie zawiera zarówno płyty i kody na DLC.

        • Faktycznie, no to super. W tym wypadku chyba się na Goty skuszę. Brawo CDP 🙂

  • I to jest wyjątek potwierdzający regułę, żeby preorderów nie kupować tzn. gier w ciemno. Chociaż tutaj znamy jakość i podejście devów/wydawcy, to i tak warto o tym przypomnieć. Szkoda, że gracze w rozumieniu cała grupa, nie potrafią zagłosować portfelem na produkt bardziej wartościowy. Sam F4 czyli słabiak/średniak np. sprzedaje się lepiej niż wszystkie Wiedźminy razem wzięte.

  • Bym juz teraz wzial, bo lepszej ceny nie ma a nwt na alegro tylko jedna aukcja ale za 129 zł jest, tylko chcialbym wiedziec czy w tym wydaniu będą trzy boxy czy jedno pudelko z kodami….

    • CDP na facebooku napisało, że będą dane zarówno podstawki jak i dodatków na płytach. Więc na pewno nie pudełko z keyami. Ale czy będzie 1 box, na wszystko, czy 3 osobne nie wiadomo.

  • Herr Pietrus

    A dodatki oczywiście nie potanieją?
    Po co kupowałem trzy miesiace temu podstawke?
    No tak, bom głupi.

    • Siedź, na wieśku nie można oszczędzać tym bardziej przepłacić, kupiłeś niech cię Freyja błogosławi. Nie przejmuj się głupotami tylko graj w tą znakomitą grę 🙂 Zanim zwiedzisz połowę zawartości z podstawki dodatki będą kosztować tyle co 0,7.

    • W sumie to Krew i Wino powinno teraz stanieć, skoro za nie wiele więcej można mieć całość. W sumie też mam do siebie żal, bo na razie za podstawkę i serca dałem 70zł, nawet jak Krew za 50zł gdzieś zdobędę to i tak wyjdę na cenę GOTY, a bym miał jeszcze pudełko. A grałem na razie może z pół godziny ;/

  • Trochę boli, że 3 miesiące temu zapłaciłem za sam jeden dodatek 110 zł, a teraz za 119 zł można dostać podstawkę i dwa dodatki. Z drugiej strony gra + dodatki były warte tej ceny.

    • boniek

      Pierwszy raz gry kupujesz? Przeciez tak jest z kazda gra…

      • Nie powiedziałbym, żeby w ciągu trzech miesięcy każda gra aż tak drastycznie traciła na wartości. Szczególnie dlc potrafią bardzo długo tanieć do rozsądnych cen.

        Poza tym cdp wydawał się tworzyć grę inną niż wszystkie. Małe DLC były za darmo, gra na premierę była wolna od bugów (jak na tak dużą zawartość), do tego nie kłamano co do zawartości. Liczyłem że kupując dodatek na premierę też nie będę stratny.

        • Zasadniczo, oba dodatki w wersji pudełkowej zawierały talie kart do gry w gwinta, a krew i wino w preorderze również plakat. Ponad to, były kompatybilne ze Steamem.
          GOTY nie zawiera nic z tych rzeczy, więc i cena niższa.

    • Niefer porównanie (a piszę to jako osoba, która Krew i Wino na premierę zakupiła na CDP, ze zniżką PP), bo tyle to kosztowały pudełkowe wersje z talią kart, której przecież nie ma w edycji GOTY.

      Klucz ‚Krew i Wino’ przedpremierowo/w dniu premiery płacąc Paypalem kosztował:
      61.99 zł

      brzmi trochę inaczej niż 120 zł..

  • michaledek

    Wiecie czy będzie też soundtrack w tej edycji?

    • Soundtrack jest w każdej GOGowej edycji.

  • Powinni dać GOG key który można zamienić na Steam’owy. Z dodatkami tak można zrobić to czemu nie z grą?

    • Ponieważ…?

      • GOG to syf w wiecznej becie. Mam i wolałbym wydać więcej na wersję Steam.

        • Powiedziałbym, że steamowi bliżej do syfu, ale nie będę się sprzeczał

    • Bo jak ktoś kupił klucz na steam a dodatek na GOG to idą graczowi na rękę. Nie musieli nawet tego robić więc po co te pretensje.

      • Pretensje bo wciskają ten syfiasty GOG, którego nikt nie chce

  • morham

    Fajnie. Komplet w takiej cenie a Krew i Wino kosztuje niewiele mniej osobno. Czyli jak wyr*chać fanów w zadek (którzy najpierw kupili podstawkę a potem pierwszy dodatek).

    • No bez jaj, gra wyszła 15 miesięcy temu, czego się spodziewałeś?
      Serca z Kamienia to też premiera stara (sprzed 10 miesięcy), Krew i Wino jedynie fakt, że trzyma cenę w momencie premiery GOTY ‚niesprawiedliwą’, ale to akurat świeży dodatek, niektórzy go jeszcze od premiery nie ukończyli nawet.

      Ale w takim wypadku co mają powiedzieć osoby, które na premierę zakupiły mad maxa albo battleborna a po chwili ujrzały grę w bundlu.

      • BladdVonTill

        jest jakiś bundle z maxem? :O

        • Był w HB Monthly.

        • Humble Monthly Maj 2016 ;p

          Dla nowych subskrybentów kosztował 10.80$, w paczce znalazły się:
          – Mad Max
          – Infinifactory
          – Crawl
          – GALAK-Z The Void
          – Jumpjet Rex
          – Fran Bow
          – Oddworld: Abe’s Oddysey New n’ Tasty
          – 1993 Space Machine
          – Gunmetal Arcadia

    • Albo kupujesz gry i dodatki niedługo po ich premierze (drożej), albo czekasz na wydanie zbiorcze (taniej). Od zawsze tak to działa, możesz mieć pretensje tylko do siebie.

  • Michał Zalech

    Przydała by się informacja czy na steam coś takiego się pojawi.

  • Masowe wylewanie żalów bo gra straciła na cenie. Jak można żałować zakupu tak świetnej gry.

  • CDP.pl pisali że na 99,9% to będzie wersja pudełkowa tylko na GOG.
    Steam zawarł chyba jakąś umowę,że można tylko tam kupić lub u handlarzy.

  • Wyczekiwałem na tą wersję, to w końcu trzeba kupić i wisi mi czy na GOG czy Steam 😉

    • Udanej podróży. Daj znać jak pierwsze wrażenia po 30…

      • Najpierw jednak czeka upgrade kompa, czyli naprawa wentylatora, nowa karta graficzna (bo mi XCOM 2 GTX 460 spalił xD) i dokupienie RAM’u

        • Podkręcałeś komputer, miałeś składaka czy stacja kupiona z oficjalnego sklepu?

        • Składak, składak. Robiłem go ze szwagrem już dobrych parę lat temu, od 3-5 tak może. Nie pamiętam dokładnie. Procek myślę nadal jest dobry (Intel Core i5-760 2.8 GHz) tylko 4GB ramu to już mało. Nie był podkręcany

        • Tyle lat i dopiero teraz karta wysiadła… Ile czasu miałeś przegrane w XCOM2 jak wyłączył Ci się obraz? Jaka temperatura panowała w pokoju? Było duszno czy też chłodno?

        • Mam nabite 192 godziny, co do temperatury to mam cały czas okno otwarte więc jest umiarkowanie/ciepło. Głównym sprawcą podejrzewam był niedziałający wentylator, podczas testów w kompie było z 80 stopni i nawet pasta wyparowała. A pewnego razu robiłem aktualizację sterownika do karty, i podczas tego wszystko się zacięło przez co musiałem robić restart. No i były niebieskie kreski na ekranie nawet po odinstalowaniu sterowników, co już właściwie przeświadczyło o tym że mam zepsutą kartę.

        • Podpinałeś pod inny komputer daną kartę graficzną? Na czym obecnie pracujesz?

        • Szwagier miał dokładnie taką samą kartę więc nadal na GTX’ie 460, podpinaliśmy tamtą u niego i nie działała. W najbliższym możliwym czasie mam zamiar prawdopodobnie 970’tkę nabyć, z serii 700 może być zbyt prądożerna a na dłuższą metę wolę wydać trochę pieniędzy i znowu mieć spokój na jakiś czas 😛

        • Ktoś rzucił na Ciebie zły urok?

        • Raczej nie, a jeśli nawet to pewnie się już kończy, bo sytuacja w rodzinie zaczęła się mocno poprawiać, a z komputerem też niedługo będzie lepiej, heh 🙂

        • Trzymam kciuki. Dzięki za miłą konwersację.

        • Także dziękuję