«

»

Wolfenstein II: The New Colossus za ok. 47 złotych w cdkeys

Wolfenstein II: The New Colossus PC – £9.69 (47,38 zł) – Steam

Aby uzyskać powyższą cenę:

  • Zmieńcie walutę na GBP w prawym dolnym rogu ekranu
  • Wykorzystajcie kod na 3% rabatu za polubienie fanpage’a cdkeys na Facebooku. Kod działa tylko dla zalogowanych na stronie sklepu.

Zaoszczędźcie na przewalutowaniu z darmową kartą Revolut dla Łowców.

  • usy

    Warto czy czekać na trójkę z przodu? Tygodnie czy miesiące?

    • Jeśli zagrasz zaraz po zakupie to warto.

  • Beka, jestem w Niemcowni akurat, tu nie można aktywować takich gier xD

    • Nie do końca prawda. Możesz aktywować tę grę, ale jedynie w ocenzurowanej wersji zgodnej z niemieckim prawem, dostępna jedynie w języku niemieckim i chyba właściwie jedynie na Steam albo lokalnym sklepie, więc keyshopy odpadają. Zdaje się że można też po prostu kupić „właściwą” wersję i aktywować będąc w innym kraju i grać w nią w Niemczech jeżeli komuś to przeszkadza, chociaż nie jestem pewien czy Steam jeszcze tego nie blokuje.

  • Kaz

    Jak zawsze odradzam jeśli nie chcecie oglądać propagandy lewacko-komunistycznej.

    • Seq

      Nie wiesz, że wszystkiemu złu winien jest spisek cyklistów i masonów? :O
      Również propaganda lewacko – komunistyczna oraz prawicowo – nacjonalistyczna.
      Nie bądź trybikiem w ich kole historii… XD

  • Nowy Grafik

    Ja właśnie kupiłem – myślę że to „już czas” aby zaliczyć kolejną część Wolfa.

  • MaPet

    DLC są warte uwagi czy lepiej kupić samą podstawkę?

    • DLC są bardzo słabiutkie.
      Niby opowiadają o innych postaciach, ale tak naprawdę grasz jakbyś grał okrojoną wersją Blazkowicza. Dodatkowo są bardzo krótkie, a fabuły są śmiesznie proste i bez polotu. Typowe „vengeance stories”, nic poza tym.
      Wydałem trochę kasy, żeby pograć w te dodatki przy premierze i żałuję. Za grosze można niby kupić, ale fajerwerków nie oczekuj.

      • Ta tylko biorac pod uwage ze gra jest ogolnie słaba, taka cena za podstawke to troche lipa

  • Szkoda, że po fantastycznym „The New Order” i równie świetnym „The Old Blood” tak bardzo skopali tę część, głównie pod względem fabuły (choć narzekania na optymalizację i rozgrywkę też swego czasu zalały internet, „mieszane” oceny na Steamie nie wzięły się znikąd). Grę widziałem co prawda tylko na Tubie, ale nawet tam było gołym okiem widać, że historia poszła w niesamowity kicz w stylu „tęczowa drużyna ratuje USA”, konstrukcja poziomów i inteligencja przeciwników woła o pluton egzekucyjny, a postać wyłupiastookiej, uciśnionej przez „białą Amerykę” Grace, już w pierwszej scenie karmiącej dziecko z papierosem w ustach i cycem na wierzchu (bo tak najlepiej pokazać silną kobietę, prawda?) i narzekającej na to, że żyjemy w świecie, w którym kogoś odważnego określa się jako tego, który „ma jaja” i że to seksizm, bo jaja są słabe, powinna dostać jakiś rodzaj Złotej Maliny. Obawiam się, biorąc pod uwagę, czym ma być kolejna część, że można chyba pocałować markę na dobranoc. A szkoda.

    • johnyguliano

      Warto też wspomnieć, że zakończenie tej części jest dosyć „urwane” i wygląda jak średni midseason jakiegoś serialu. Ilość broni jest nędzna (chociażby w porównaniu do takiego Dooma czy CoDa WW II) tak samo jak ilość poziomów (które odwiedza się kilka razy nawet w ramach głównego wątku). Dla mnie to było rozczarowanie roku, a „wiarygodni” recenzenci obsypywali to dziewiątkami i dziesiątkami (a obecnie gra na Steamie ma ocenę ok. 60%).

      • Właśnie, całkiem zapomniałem o tym urwanym zakończeniu, dzięki. Przez całą grę tyle ględzenia o wszczęciu rewolucji, taki marketing, że oto „podpalimy Amerykę”, by ostatecznie wszystko zamknęło się w jednej kutascence na samym końcu, gdzie moja ulubiona Grace (a jakże, przecież BJ nie jest jakimś tam głównym bohaterem gry) mówi do Ameryki: „E, może byście się zbuntowali, co?”. To wszystko oraz scena, w której nasz Blowjob Blazkowicz o wyglądzie rasowego Aryjczyka nazywa nazistów „białymi, faszystowskimi świniami” sprawiło, że miałem ochotę wyjść z siebie przy oglądaniu tej żenady.

    • Po tym, co pokazali w Wolfenstein: Youngblood (odradzam sprawdzanie, co to jest – zapowiada się straszny syf i nawet media, które łykają wszystko od wydawcy zenimax/bugthesda opisały to w najlepszym razie jako średnie), nastawiam się na jeszcze większą dawkę gruzu.
      Z Grace widać, co chcieli zrobić – chcieli dać postać, którą będziesz kochać nienawidzić (i przy okazji pod publiczkę), problem w tym, że ona nie ma kompletnie żadnej cechy, która by pomogła komukolwiek ją polubić. Znacznie lepszą i znacznie lepiej poprowadzoną postacią jest Sigrun l i aż chce się bić owacje na stojąco po tym, jak w końcu ustawia naziolke Grace do pionu.
      Był potencjał na GOTY, bo strzelanie naprawdę zrealizowane świetnie, tylko co z tego, jak niewiele poużywasz, bo gameplayu tyle, co kot napłakał, a fabuła im dalej w las, tym głupsza.