X

«

»

Oferta dnia na Steamie – gry z serii Wargame

steam

Wargame: Airland Battle – 4,99€
Wargame: European Escalation – 2,49€
Wargame: Red Dragon – 9,99€
Wargame Franchise Pack – 12,49€

  • Kolejny raz mam ochotę kupić Wargame: Red Dragon i kolejny raz gdy widzę że gdy dla nas cena wynosi 9,99€, dla ruskich „miłujących pokój” miśków blisko 80% mniej (2,09€ w Steam Store) włącza mi się STOP. Nie dlatego by te 10€ to były jakieś niesamowite pieniądze (tyle mniej więcej wpada w tydzień do Steam Wallet z kart i innych przedmiotów), ale z powodu chorej dysproporcji cen u Gabena. To wyraźny znak: kupować w innym sklepie, albo czekać na bundla.

    • Mógłbyś mi wytłumaczyć jakim cudem na kartach da się zarabiać 10 euro tygodniowo?

      • Boniekk

        Też chętnie bym się dowiedział :v

        • aRo

          Raczej chodzi o te „inne przedmioty” 😛 Sporo można nabić na kartach, ale 10euro tygodniowo to może raz, jak wydropisz przez ten czas pół-całą bibliotekę.

        • Boniekk

          Ciekawe co to te „inne przedmioty ” 😀

        • aRo

          Team Fortress 2, CS:GO, Dota 2 – to coś na przedmiotach można zgarnąć

        • Moi drodzy – nie ZARABIA, a tak jak pisałem w pierwszym poście „tyle mniej więcej wpada w tydzień do Steam Wallet z kart i innych przedmiotów”. To zasadnicza różnica. Jakby tyle ZARABIAŁO się na czysto bez wkładania pieniędzy to byłoby zbyt piękne. Tak więc ta cała ekscytacja w komentarzach jest chyba nieuzasadniona,

        • moze ma farta i dopia mu folie – w tedy bez problemu w tydzien te 10 euro uzbiera

      • Kupujesz bundle dolarowe za (łącznie) 15-30€ i farmisz na kilku kontach 😉

        • Widzę że ludzi zainteresował nie ten Red Dragon i nienormalne proporcje PL-RU, a te nieszczęsne 10€. W sumie jesteś blisko, ale tak to tylko dokładałoby się do interesu. Owszem, zdarzają się czasem bundle z których wyciąga się ~200-500% jak chociażby stare Doujin od Groupees za 0,75$ z kartami chodzącymi wtedy po 0,85€/szt i wtedy warto kupić je nawet 10x, ale długofalowo na tym niespecjalnie się zarobi.
          W sumie nie bez powodu Gaben od kwietnia wprowadził wymóg 5$ na konto nie znoszony kupnem giftu, bo ruscy opanowali ten system w dużo większym stopniu – ci to już mieli farmy po setki kont i gry za 20-30% tego co my.
          Nie pisząc za dużo te ~10€/tydzień to naprawdę nie jest jakiś majątek. Sporo ludzi mających od dawna konta robi na tym znacznie większe pieniądze, inni krzywią się że nie warto schylać się po marne 4+ centów netto od karty i wolą tylko grać. Każdy robi to co lubi.

        • Boniekk

          Hmm ja mam 185 gier na koncie a zarobiłem przez całą moją „karierę” z kart jakieś 10 euro ale to tylko wyłącznie dlatego że na początku były one droższe.

        • No i o to chodzi. Zwykły efekt skali. Przy 2-3k gier na steamie to już robi się problem z dropieniem tego wszystkiego i ręcznym wystawianiem kart na rynku.

        • Gryzuold

          No to policzmy ten „zwykły efekt skali” – przy najbardziej optymistycznym wariancie te mityczne „3k gier” to 16,2 razy więcej niż liczy biblioteka Boniekka, a skoro on twierdzi że wygenerowała ona jakieś 10 euro w kartach, to z „3k” wyszłoby 162. Mogłeś więc nawet bez kozery napisać że i 150€ tygodniowo „wpada z kart”, nie dopisując że taki tydzień trafia się w życiu raz, do tego po kilkumiesięcznym „idlowaniu” 🙂 Nie byłoby to znacznie mniejszym kłamstwem niż twierdzenie że wpada tygodniowo 10€, bo tu jest dokładnie takie samo „ale”: trzeba by idlować praktycznie bez przerwy i zapewnić niemały przyrost gier (licząc optymistycznie 4 karty na grę, 4 eurocenty za kartę żeby wyciągnąć 10€ trzeba wyidlować 250 kart, czyli 63 gry, 9 dziennie). Jeszcze raz: 10 euro tygodniowo oznacza tygodniowo 63 nowe gry z kartami. Nawet licząc po cenach śmieci z indiegali (np. patrząc na aktualne – Bedlam bundle, 7 gier z kartami za ok $1 na hh groupbuyu, co daje jakieś 15 centów za grę) oznacza to że żeby „zarobić” 10€ na steamie trzeba by wydać jakieś $10 prawdziwych pieniędzy. Biznes życia.

        • Wiesz – po prostu nie podoba mi się takie lekkie zarzucanie kłamstwa.To jest po prostu nieeleganckie. Mówi się też że kłamca widzi w innym człowieku kłamcę, złodziej – złodzieja itd.
          Powiedz wprost że wziąłeś do zestawienia tego Bedlama, bo ten jest wyjątkowo nieopłacalny i jak zwróci się chociaż połowa ceny to będzie dobrze, a kart z Gold Rush nie warto sprzedawać, bo nadają się tylko na wymianę albo craftowanie odznaki na użej wyprzedaży dla bonusów i tła/emotów na gemy. Za to w ostatni Friday Bundle włożyłem ~8$ i zdziwiłbym się gdybym nie wyjął z tego drugie tyle.Teraz ludzie wyprztykiwali się z kart z Shadow War po 9-10 centów netto, a wystarczy trochę poczekać gdy znowu będą na letniej chodziły po 20+ centów jak sprzedawałem przy poprzednim bundlu. Już z jednej takiej IG (w znaczeniu jednego typu, bo bundli kupuje się wiele) wyciąga się spokojnie te 10€, co oczywiście nie znaczy że na czysto – najpierw trzeba w to włożyć pieniądze (to nie jest jakiś magiczny sposób, bo inaczej albo wszyscy by to robili, albo było to oszustwo), ale koniec końców ma się dzięki temu bundle za darmo albo minimalnie zarabia dzięki tym co bardziej opłacalnym jeżeli ma się tylko cierpliwość i nie wyprztykuje z kart natychmiast na starcie bundla gdy wszyscy to robią. Do tego oczywiście dochodzą boostery, czasem folie, przedmioty z idlowania SC, TF itp. jak wiele osób robi. Cale to niepotrzebne zainteresowanie wzięło się chyba z tego, że część ludzi pomyślało że na tym ZARABIA się na czysto ~10€ (raz parę€, raz ze 20€). Tak dobrze to nie ma. Ale jak dla mnie to jest fajna zabawa – czasu na granie nie za bardzo mam, ostatni raz w coś grałem (a nie tylko idlowałem albo odpaliłem na chwilę dla Playfire na najprostszych osiągnięciach jak tych z Letter Quest czy Instant Dungeon) ponad rok temu. Za to zabawa w rynek steam jest jak dla mnie fajna i uzasadnia tworzenie kolekcji, bo inaczej właściwie nie trzeba by kupować nic, bo przez ostatnie 8 lat na steamie na dłużej przyciągnęły mnie 2 gry, w tym w drugiej utknąłem ponad rok temu w 1/3.

          P.S.
          Jeżeli masz zamiar dalej bawić się w liczenie i „tropienie afer” i tego typu wyliczenia możesz sobie darować. Jak dla mnie równie dobrze możesz wyliczyć że wciąga się z tego 5 centów na tydzień. Przekonanych nie ma co przekonywać.

        • Drogie Skąpiradło, zmień sobie nicka na „Rozrzutniadło”. Bardziej pasuje do rzeczywistości.

        • Gryzuold

          Proponuję zatem przestać kłamać (świadomie lub nie wprowadzać ludzi w błąd), to i przestaną Ci zarzucać kłamstwo. Zasugerowałeś wprost, że z durnych steamowych kart można *zarobić* 10 euro tygodniowo, tymczasem okazuje się że nie tygodniowo (bo bundle na których cokolwiek można „wyjść na plus” nie są kilka razy w tygodniu jak wcześniej twierdziłeś, tylko raz na kilka tygodni-miesięcy), a dodatkowo nawet w tym wypadku nie można mówić o 10€ zysku, tylko np. 20% nadwyżki nad zainwestwowane *prawdziwe pieniądze* (bo bundli za gabecenty kupować się nie da). Co do idlowania w grach to też się nie zgodzę, kiedyś owszem – sam miałem małą farmę w TF2 (kilkanaście kont zaledwie) i wyciągałem stabilne parę euro tygodniowo, ale odkąd przedmioty już same nie wypadają „do kolejki” przestało się to w ogóle opłacać (trzeba znacznie więcej czasu i zasobów na to poświęcić, więcej kosztowałby prąd niż średni zysk ze sprzedaży itemów). Poidlować od czasu do czasu opłaca się jeszcze gdy rzucą nowe skrzynki (zwłaszcza w CDGO), ale to echo tego co było dawniej.

        • Zamiast brnąć dalej po swojemu i zarzucać kłamstwo (coś już o tym wcześniej pisałem) proponuję zacząć wreszcie czytać uważnie – odsyłam do pierwszego postu w wątku – „tyle mniej więcej wpada w tydzień do Steam Wallet z kart i innych przedmiotów”.
          Precyzowałem to wczoraj – nie z jednego konta i nie z samych kart, w jednym tygodniu parę euro, w innym ze 20, zależy jak się trafi z bundlami, skrzynkami itp. ale średnia oscyluje mniej więcej wokół tych 10€z tym że nie sprzedaję kart jak liczyłeś po 4 centy netto, tylko jak spojrzałem na parę ostatnich dni po 5-15 netto ze średnią gdzieś około 8 netto, tańsze zostawiam na odznaki lub podwyżkę cen na summer sale). Wiem że to nieopłacalne i Valve oraz producent gry ma na tym dodatkową
          prowizję ale mnie się to po prostu podoba jako fajna zabawa, a nie interes życia dla kogoś kto oczekuje że dostanie te 10€ „za nic” bez wkładania pieniędzy. Nie mam za bardzo czas na samo granie, zabawa w karty uzasadnia mi tworzenie kolekcji bo od kiedy są karty w becie
          nie wydałem w Steam Store ani grosza, mimo że kupuję parę razy więcej niż
          wcześniej za gotówkę.

          Naucz się wreszcie odróżniać ZYSK od tego ile wpada do Steam wallet, bo ciągnięcie tego staje się po prostu nudne i szkoda na to czasu. Albo nie jesteś w stanie tego odróżnić (w co wątpię), albo to celowa zła wola i trollowanie. EOT.

        • Widzę tu poważnych biznesmenów XDD

    • 10 euro tygodniowo to 40 euro miesięcznie przy średnich cenach kart 0,06-0,03 jakoś ciężko mi w to uwierzyć. Te „inne przedmioty” to pewnie z cs’a jednak dalej 10 euro miesięcznie (tydzień w tydzień) to dla mnie trochę niewyobrażalne sumy ale nie wiem, nie znam się na tym i w cs’a nie gram, bo nie lubię takich gier.

      • Gryzuold

        Jeszcze nie wiesz, że „Skapiradlo” to tutejszy erotoman-gawędziarz?

        • Pisz sobie co chcesz, ale dlaczego do ciężkiej „erotoman -gawędzarz”? Głodnemu zawsze chleb na myśli? Polecam przewietrzyć się i poszukać sobie dziewczyny nie liczonej w megabajtach ;P

        • Gryzuold

          Przecież nie dosłownie, rozumny człowiek domyślił się, że chodziło to to, że 90% opowieści należy włożyć między bajki. Jak u wspomnianego erotomana-gawędziarza.
          A w temacie: skoro tak „miłującym pokój” zazdrościsz cen, to proszę bardzo – przeprowadź się do Azji i zarabiaj $100 (miesięcznie, za 8 godzin pracy dziennie), na pewno będziesz chętnie kupował gierki na Steamie 80% (rzadko, zwykle 50-60%) taniej niż w PL. Trzeba było korzystać z luki w systemie i kupować „od ruskich” przed blokadą, bo teraz jest wreszcie sprawiedliwie – biedacy mają tanie gierki, ale dla siebie, nie na handel.

        • Tu masz rację. Już wolę mieć drogie gierki i mieszkać na tym naszym za**piu niż mieć tanie gierki i żyć w jeszcze bardziej wschodniej Europie.

        • A co mają ceny wspólnego z miejscem zamieszkania?

        • Część Polaków zarabia niewiele więcej niż 300 dolarów miesięcznie (najniższa krajowa netto) i jakoś nie mieszka w Azji.

        • Gryzuold

          Część Polaków na śmieciówkach zarabia i sporo mniej – niedawno w mediach była informacja o „ofercie” z Urzędu Pracy opiewającej na 1 PLN za godzinę pracy. Spora część Polaków nie zarabia wcale, albo zarabia jedynie okazyjnie. To samo zresztą można odnieść i do Rosjan, tam też wielu pracuje i za $100 miesięcznie, do tego mają gigantyczną jak na dzisiejsze czasy inflację .To wszystko nie ma jednak żadnego związku z tematem, na wszystko od dawna mamy już europejskie ceny (albo wyższe – proszę porównać cenę elektroniki w Polsce i w Niemczech), czemu gry miałyby być wyjątkiem?

        • Tylko że nasz sklep Steam jest nieproporcjonalnie drogi w stosunku do przeciętnych polskich zarobków (polskie ceny są tylko ciut niższe od cen w Euro1 lub są identyczne), więc żale Skąpiradła są w dużej mierze uzasadnione. Jest tylko jedno ale: o ile pamiętam to cen regionalnych nie ustala wujaszek Newell a wydawcy, więc w takich wypadku zarzuty pod adresem Valve byłyby chybione.

        • Nie jestem ekonomem, czy specem od dewelopingu gier. Ale czy problem braku naszej waluty na steam nie jest spowodowany faktem że polska jest w UE? Tak z perspektywy największych wydawców Polska niedługo wejdzie do strefy euro (bez znaczenia czy za rok, czy za 5 czy za 10), więc lepiej dać walutę jakiemuś innemu państwu i zwiększyć tam zbyt. Nie opłaca się robić czegoś co za kilka lat trzeba będzie zmienić. A to że przeciętny polak zarabia grosze i nie stać nas na gry ma znaczenie tylko dla nas, a nie dla świata developerów… Swoją drogą fajny off top wyszedł ^^

        • Niestety możesz mieć rację z tym wejściem do strefy euro jako przyczyną wysokich cen w polskim Steam store. Cały pomysł na Euro2 jest IMHO dosyć chybiony, bo należą do niego kraje o tak różnym poziomie dochodów, jak chociażby Bośnia i Hercegowina i Włochy. Ceny w tym regionie są, moim skromnym zdaniem, skrojone pod mieszkańców Hiszpanii czy Włoch, a więc tych tylko troszkę mniej zamożnych mieszkańców zachodniej Europy. Euro2 to taki źle skrojony kocyk przykrywający dużą część grającej Europy – Włochom i Hiszpanom może być pod nim ciepło, ale nam już zimny wiatr owiewa nasze słowiańskie stópki.

        • Jesteś głupi czy takiego udajesz? Przeciętny obywatel Polski zarabia tyle co przytoczony przez Ciebie mieszkaniec Azji, czyli te $300, więc logiczne jest to, że powinniśmy płacić dokładnie tyle samo za gry co konsumenci z Rosji, Ukrainy czy Tajlandii.

        • Gryzuold

          Przeciętny obywatel Polski zarabia z tego co wiem ok. 3000 PLN netto, czyli na rękę z $600. Jeśli naprawdę uważasz że Polacy są dokładnie w tej samej pozycji finansowej co Rosjanie, to gratuluję poczucia humoru (kukizowiec?).

        • 3000 zł netto? Hahahahahahhahahaha :D. Gdzie takie bajki usłyszałeś? Pamiętaj, że GUS podaje bzdury, bo nie wlicza w swój ranking danych z małych przedsiębiorstw (to te zatrudniające mniej niż 10 osób). Polacy są w delikatnie lepszej pozycji finansowej niż Rosjanie, ale ot po prostu towary pierwszej potrzeby są u nas tańsze i tym mamy przewagę nad Rosją.

          Zdaję sobie sprawę, że pretensję trzeba mieć tylko do wydawców, ale sam Gaben nie jest bez winy. Polska strefa pieniężna w bazie danych Steam jest już od dłuższego czasu, ale Valve nie robi dalszych kroków, aby w końcu ona na Steamie zawitała, i dlatego mam też pretensję do Gabena.

          Fajnie, że kilka gierek jest u nas tańsze od premiery, ale co to zmienia?

        • Wiem o co ci chodziło, co nie zmienia faktu że bezpodstawne określanie od erotomanów-gawędziarzy jest po prostu obraźliwe.
          Co od zarobków to w sumie zabawne, bo całkiem sporo ludzi w PL chciałoby zarabiać chociaż te 300$ netto. Na przykład wśród aplikantów adwokackich/radcowskich do blisko 30-tki zarobki poniżej 1000 zł netto to raczej norma niż wyjątek, kodeks pracy to dotyczy pracowników najemnych Biedronki a nie tego typu zatrudnienia,
          a coraz więcej pracuje praktycznie za darmo na pańszczyźnie. Wbrew pozorom t nie ta zielona wyspa i kraj z opowieści Bieńkowskiej przy „ośmiorniczkach”.
          Trochę po Ukrainie parę lat przed wojną się najeździłem i wbrew propagandzie jeszcze parę lat temu zarobki nie były jakieś znacząco różne od polskich w dużych miastach i we wschodzniej części (wioski Zachodniej Ukrainy przy polskiej granicy to co innego – tam bieda aż piszczy – zresztą jak na PL ścianie wschodniej). To jest podobnie jak z Brazylią – im większ epiractwo, tym ceny muszą być niższe. Im bardziej w PL przykręci się śrubę, tym ceny będą wyższe i już teraz często są wyższe niż w zachodniej części EU.

        • mój błąd.

    • Ach, te piękne czasy kiedy mieliśmy dostęp do gier po ruskich cenach już niestety bezpowrotnie minęły 🙁

    • raistand

      Często się z przedmówcą nie zgadzam ale w tym wypadku mam to samo.

  • Pingback: The Merck Druggernaut: The Inside Story of a Pharmaceutical Giant - Fran Hawthorne free downloads()