need for speed payback

Need for Speed Payback – 17,47 zł

Promocja potrwa do 19 marca.

Sklepy:
Niektóre odnośniki w naszych artykułach to linki afiliacyjne. Klikając na nie, nie ponosisz żadnych kosztów, a jednocześnie wspierasz pracę Redakcji.

Komentarze do "Need for Speed Payback za 17,47 zł na Originie"

    1. Jeśli kupujesz bezpośrednio na Originie to tak. Podobno można to w prosty sposób obejść za pomocą jakiegoś moda.

        1. Ktoś napisał. Niepotwierdzone.
          „A kupie se gierke w Japonii Nie dość, że taniej, to jeszcze mam język PL i EN Nie ma to jak grać po angielsku z polskimi napisami Nie ma sensu kupować tej gry w PL „

    1. Jest. Na początku wydaje się nieinwazyjny, ale gdzieś w okolicach polowy gry robi się niemożliwie nie do zniesienia. Ta mechanika nie ma prawa istnieć w wyścigówce AAA.

      1. Jaki system mikropłatności bo nie czaję , przeszedłem całego Paybacka bez wydania dodatkowej złotówki więc nie wiem o czym mowa.

        1. Te same auto dla osobnego trybu musisz kupować osobno. Karty (ich lvl), które odpowiadają za osiągi są skalowane wg. twojego aktualnego auta, a nie progresu gry. To znaczy, możesz miec kilka aut na maksa. Jak kupujesz nowe, to musisz lecieć od najgorszych kart. Karty nie można wymieniać między pojazdami, a ich ilość w sklepach jest ograniczona. Musisz czekać jakiś czas aby zostały dodane nowe do sklepów. A jakby tego było mało te same auto musisz kupować osobno dla każdego trybu.

          Oczywiście możesz pójść na skróty i wydać prawdziwą gotówkę, aby ominąć te limity …

      2. Ukończyłem wszystkie wyścigi powiązane z wątkiem fabularnym bez żadnego grindu czy mikropłatności. Udało mi się to osiągnąć, bo w zasadzie nie kupowałem nowych samochodów. Kupowałem karty w warsztacie i ulepszałem to co już miałem w garażu. Generalnie system ulepszeń oparty o karty jest idiotyczny i widać, że został stworzony w celu wyciągania kasy lub przymuszenia do grindu. Zamiast kupować nowe fury trzeba inwestować w głupie karty jeżeli chcemy mieć jakieś szanse z przeciwnikami, zwłaszcza w wyścigach Drag.

        1. Dokładnie, system kart to jedno wielkie kuriozum i zastosowanie go w wyścigówce to jest zwyczajnie kpienie z graczy.

    1. Zdecydowanie tak. Nie czuć takiego nacisku na mikropłatności i grind. Ukończyłem obie gry i przy obu się dobrze bawiłem, ale moim zdaniem NFS 2015 ma lepszy klimat.

    2. Kupiłem kiedyś NFS2015 i musiałem zwrócić z uwagi na brak przyjemności z gry. Powtarzalne wyścigi zbyt trudne dla mnie w nocnej, mokrej i ciemnej scenerii, a poza tym częste błyski i światła zaprojektowane jakby specjalnie z myślą o epileptykach przez jakiegoś sadystę.

      Payback zaś to mocno arcade’owa ścigałka w otwartym świecie (dużo bardziej otwartym niż w 2015). Są klasy wozów, ale raczej umowne, bo supersamochody nie mają szczególnej trudności w jeździe po wybojach. Swojej stałej ceny nie warta, ale tej przecenionej już jak najbardziej. Grając na easy nie zwróciłem nawet uwagi na mikropłatności.

  1. Najgorsze że nie można zmienić tego durnego rodzimego dubbingu, który wszystko psuje 🙁

    1. „A kupie se gierke w Japonii Nie dość, że taniej, to jeszcze mam język PL i EN Nie ma to jak grać po angielsku z polskimi napisami Nie ma sensu kupować tej gry w PL”

  2. Ostatnio była promocja na Origin Access za 4zł na miesiąc, kupiłem i ograłem całą gierkę.
    Nie jest to może jakieś arcydzieło, ale pograć można :).
    Do połowy gry sprawiało mi nawet frajdę, ale potem była katorga, na najtrudniejszym poziomie trudności często musiałem powtarzać po parę razy daną misje.
    Kluczem jest ulepszanie ciągle auta kartami, oraz zakupienie nowych wydajniejszych samochodów :).