«

»

Kingdom Come: Deliverance za 134 złote w cdkeys

Kingdom Come: Deliverance PC – £28.49 (133,90 zł) – Steam

Aby uzyskać powyższą cenę:

  • Zmieńcie walutę na GBP w prawym górnym rogu ekranu
  • Wykorzystajcie kod na 5% rabatu za polubienie fanpage’a cdkeys na Facebooku. Kod działa tylko dla zalogowanych na stronie sklepu.

Dzięki za cynk, Krzysztof.

  • Rafał

    wczoraj kupiłem za 150 heh

  • Jeszcze z miesiąc czasu i pewnie za jakieś 90-100 zł będzie. Wtedy może kupię, na razie za dużo bugów ma :/

  • Ta gra jest g*wno warta.

    • uzasadnij… ,bo piszesz kopocoły! 😛

      • Ja mam za sobą 3 godziny grania i polecam. Niesamowity klimat

      • Trixie B Lulamoon

        kocopoły.

  • Bili

    Zakładam, że to jedna z gier, które będą dobre za pół roku. Jakie to niedorzeczne. Najpierw nauczyłem się nie kupować pre-orderów, a teraz nie kupować gry młodszej niż pół roku. I to się sprawdza. Na Dishonored 2 i Deus Ex Mankind Divided wieszali psy w momencie premiery. Zagrałem w nie po pół roku / roku i byłem zachwycony. Smutne to, że tak obecnie jest z grami. Obwiniam za to wszystkie Early Access i Pre-ordery.

    • A ja ludzi, którzy je kupują.

      • A ja im dziekuję, bo testują grę, która inaczej by była wydana rok później i kosztowała by więcej. Eh, bez sensu gadacie

    • Smutne, ale prawdziwe. Na szczęście takie wstrzymanie się z zakupem daje też dodatkową korzyść (oczywiście oprócz możliwości zagrania w grę, która nie jest zabugowana/źle zoptymalizowana itd.) – obecnie gry osiągają kosmiczne ceny w okolicach premiery (plus oczywiście w fazie preorderów itd.), a potem dość szybko tanieją, moim zdaniem szybciej niż kiedyś, więc już po pół roku od premiery można nabyć taką gierkę w całkiem przyzwoitej cenie, zwłaszcza z pomocą Łowców.

      • Misza od ilu lat grasz? Ceny w okolicach 200zł i wiecej na premierę są od początku lat 90 i co do kosmicznych cen się nie zgodzę. W 1997 za Final Fantasy VII dałem ponad 220zł. Baldur Gate 2 też kosztował majątek. Co do spadku cen to się zgodzę – dziś zwłaszcza na PC, ceny gier szybko spadają. Nie licząc gier Activision-Blizzard to można po roku kupić za około 50% ceny premierowej.

        • Gram i kupuję gry mniej więcej od połowy lat 90. chociaż w tamtym okresie kupowałem głównie nowe gry na PSX-a, ale akurat ich ceny przez długi czas utrzymywały się na stałym (wysokim) poziomie. Co do gier na PC, to może rzeczywiście trochę poleciałem z tymi „kosmicznymi” cenami, ale taka jest moja ogólna obserwacja, że przynajmniej jeszcze ok. 10 lat temu gry w dniu premiery potrafiły kosztować mniej – ot choćby Wiedźmin 2, którego na premierę w 2011 w wersji pudełkowej kupiłem za 89 zł.
          A gry Blizzarda rzeczywiście żyją własnym życiem jeśli chodzi o ceny; pamiętam, że cena Diablo 2 w wersji Battle Chest przez ładnych parę lat po premierze utrzymywała się na stałym poziomie 99 zł, dopiero jakoś w okolicach 2010 zobaczyłem gdzieś wersję pudełkową za 69 zł. I żeby nie było – szanuję Diablo 2, to świetna gra, ale jednak przez prawie dekadę od premiery zdążyła się mocno postarzeć, co jednak nie znajdowało swojego odzwierciedlenia w cenie.

        • 8-10 lat temu 89zł było warte więcej niż dzisiejsze 89zł

        • Bili

          To jest akurat stety/niestety prawda. Gry były kiedyś droższe. Ale mam wrażenie, że Misza mówi o cenach gier w 100% wartości na Steam.

        • W latach 90. gry za 200 zł to była raczej rzadkość i dotyczyła bogatszych wydań (które kiedyś nie dzieliły się na Enhanced, Premium i inne bzdury). Gry za 150 zł to była chyba średnia. Z resztą podobnie było z automatami. Po koniec lat 90. jeden żeton na tekkena kosztował 1 zł. Kilka lat wcześniej, jak miałem 10 000 zł (mniej więcej odpowiednik 1 zł dzisiaj) to mogłem zagrać kilka razy. Gry też były inne. Violent Storm przechodziłem całe w 40 minut na jednym żetonie. Gdy po latach wszedłem do salonu gier zastałem tam jedynie kilka mordobić, symulatorów i gier tanecznych. Większość na kilka minut zabawy.

      • Berger

        widzisz kurde, a ja do tej pory nie nauczyłem się kupywać łorginałow..

      • Tanie gry, skrzynki złe. Za darmo mają robić? XD W latach 90 była inna wartość pieniądza. Tutaj nie ma co porównywać. Skrzynki są dobre (o ile nie zmieniają gameplayu, a jak zmieniają to olewasz tę grę i neich grają sobie amerykanie) bo ludzie płacą za grę, Overwatch jeszcze po wydaniu, dzięki temu Overwatch kosztuje ile kosztuje, a support i rozwój ma mega zagrzebisty. Non stop się rozwija, setki, tysięcy godzin, a Ty zapłaciłeś 100zł. grosz za godiznę zabawy? XDD No aż żal mówić, że gra droga. Ale potem wracają ludzie, usuńcie skrzynki! One są złe.. ok, ale gra będzie kosztowała 400zł, albo 500zł, albo poprostu po roku wyania Overwatcha zamkną serwery. Ot taki przykład z overwatchem wziąłem. Gry rosną, ceny rosną, ludzi więcej potrzeba, do tytułów AAA, pieniądza wartość maleje.. a tylko narzekać nam. 200zł, grasz 100h, 2zł za godzinę zabawy. Powodzenia gdzie kolwiek indziej za tyle się zabawić.
        Gry są teraz tanie, kiedyś były drogie. 15 lat temu wydać 100zł? O losie, majątek, może raz, dwa razy na rok. Teraz 150zł to dwa razy w miesiący i wcale człowiek nie czuje.

        • Być może gry powinny być wyceniane na podstawie ilości godzin gameplayu, ale wtedy mielibyśmy tylko produkty na 200h 😀 Ceny są jakie są i raczej nie ma co się łudzić, że to się zmieni. Mnie boli inny fakt. Kiedyś wydanie 150 zł za grę to był wyczyn (szczególnie dla kogoś, kto jeszcze nie zarabiał), ale wtedy dostawałeś dajmy na to grę na kilku CD, z grubą, ilustrowaną instrukcją i czasem innymi bajerami. Teraz płaci się (relatywnie) te same pieniądze, za wirtualny shit. O ile kiedyś uważano, że przejście na cyfrową dystrybucje spowoduje spadek cen (no bo przecież nie trzeba tłoczyć płyt, drukować papierów i zużywać kartonu), o tyle życie pokazało, że jest wręcz odwrotnie. To mnie wkurza.

    • icy

      Akurat Dishonored 2 miesiąc czy dwa po premierze u mnie hulało jak trzeba i jest świetną grą. Mankind Divided – miałem mieszane odczucia niestety i pewnie rok po premierze też bym miał nawet jeśli huby nie ładują się już 5-10 min. na najwyższych ustawieniach…

      • To trochę jak z Prey na PC. IGN na premierę wystawił grze ocenę 4.0. Potem zrobili recenzję po łatkach i podnieśli ocenę do 8.0. Z jednej strony wina wydawcy, że wypuścił produkt z błędami. Z drugiej strony może nastał czas, aby wtórne recenzje gier były standardową praktyką.

        • icy

          Niestety, chyba tak. Zarówno Prey jak i Dishonored to perełki moim zdaniem. Może przykrótkie ale jednak. 🙂

    • Vaclav

      Ja też poczekam. Na steamie jest info z 19.02 o nadchodzących łatkach i twórcy się żalą, że im gre prosto ze sklepu zrecenzowali heh. No ale wybaczam, i jak będzie na GOGu koło stówki to biorę 🙂

      • Bili

        Że co? Mają pretensję, że recenzję były w oparciu o premierową wersję? To chyba nowe dno.

        • Vaclav

          Day 1 patch – Version 1.1

          This was available on all platforms on Day 1. This is also the version the game was reviewed on (unless the reviewer declined the patch, which, sadly, some did…)

          Niby grać bez patcha D1 to jakoś usilnie ktoś musiał, niemniej bym o tym nie smutał na ich miejscu.

        • Bili

          Tak. Bo smutniejsze jest wydanie patcha 26gb w dniu premiery, a oni odwracają kota ogonem. To jest niedorzeczne

  • Czekam na naprawę błędów, zmianę systemu zapisu i spadek ceny. Wtedy pomyślę 🙂

    • Zmianę systemu zapisu? Gra została zaprojektowana przez twórców w taki sposób w konkretnym celu. Jaki jest sens zmieniać podstawowe mechanizmy gry? Rozumiem, że ludzie są przyzwyczajeni do klikania F5 co 4 sekundy, przed każdą walką, otworzeniem każdych drzwi i oczywiście przed zajrzeniem do każdej skrzynki, co by można było w razie słabego lootu wgrać zapis i spróbować jeszcze raz, no ale bez przesady. Kiedyś ludzie gadali, żeby w Soulsach zmniejszyć poziom trudności bo się nie da grać, a fakt utraty zebranego doświadczenie w przypadku nie dotarcia do swojego truchła nazywali psuciem rozgrywki…

      • Moze dlatego ze spolecznosc tego wymaga? I juz jest zapowiedziana dodatkowa mozliwosc zapisu ;p

      • Dregomz

        Tez tak sadzilem az nie stracilem progresu pare razy, bo gra jest tak zbugowana i pelna glupich mechanik z ai wiesniakow i straznikow widzacych przez sciany ze juz nigdy nie bede ryzykowac uzywania tego gl upiego defaultowego sposobu zapisu.

        To jest swietna idea az do momentu gdy gra ci sie zepsuje co wystepuje zawsze. Juz nawet nie licze ile mialem bugow juz chyba z 30 plus w ciagu 50 godzin.

        hej lowcy czemu do cholery co chwile moj komentarz jest dodawany do „oczekujacych na akceptacje przez lowcy gier”? czy napisanie „+” lub „50h” jest zbanowane? To jest jakas paranoja.

        • Rozumiem twój punkt widzenia, ale bugi to osobny temat. Błędy, które wymieniasz nie powinny mieć w ogóle miejsca – niestety kupując grę blisko premiery biernie musisz się na to godzić. Po załataniu gra – moim zdaniem – powinna być przechodzona w sposób, jaki został dla niej zaplanowany. Prawda, że sama idea zapisu nijak się ma do realizmu, który twórcy próbowali w grze oddać, jednak wszyscy zdajemy sobie sprawę, że taka lub inna forma zapisu jest konieczna do ukończenia gry. Natomiast ryzyko utraty progresu i widmo nieoczekiwanego pecha (nawet to nieszczęsne uderzenie, które nagle zabiera Ci 90% HP zamiast 1%) to element rozgrywki, którego likwidacja trochę mija się z celem.

      • F5 to przegięcie w drugą stronę, wtedy nie czerpie się w ogóle przyjemności i satysfakcji, osobiście lubię checkpointy, ale nienawidzę znów jak padnę i muszę gdzieś jechać od nowa pół godziny :p

    • A mi się sposób zapisu gry podoba, jest inny, nie robi z gracza durnia, co przed każdym dialogiem zapisuje, bo się boi konsekwencji. W rpgi grać trzeba umieć.

      • Dregomz

        oj jaki ty jestes hardcorowy, zobaczymy co bedziesz mowic jak zginiesz przez buga albo durna niezbalansowana mechanike walki gdzie ai nagle w combosie zada ci 90% hp w 4 ciosach mimo ze wczesniej robil 1% dmg na cios, albo gdy zobaczy jak cos kradniesz przez sciany, albo gdy stan gry zapisuje sie tylko w lozkach ktore ty posiadasz co jest totalna bzdura.

        • Nie zginę przez buga, bo nie kupiłem jeszcze gry, dopóki jej nie załatają, kupię za 3 miesiące, raczej takich bugów nie będzie, a jak będą to będzie mi źle. A mechanizm sejwów mi się podoba, bo jest oryginalny i szczerze mam nadzieję, że nie zmienią go za bardzo. W DSa grałeś? Mało się tam ginęło?

          Tak, to jest najlepsze. Twórca robi mini gierkę, np otwierania zamków. Ok zapiszę i zagram. Przegrałem, load, przegrałem load, przegrałem load, ok wyszło. Na co ten mechanizm w ogóle minigierki? Czy powstrzymał Cię? Nie. Ot, quick savy psują grę, bo nawet najtrudniejszy poziom w grze jest łatwiejszy niż łatwy, gdy korzystamy z quicksaveów non stop. A korzystamy, gdy są dostępne.

    • Na to drugie już był mod

    • Dregomz

      W czym problem? Mod na save byl pierwszym jaki powstal do tej gry.

      „Unlimited Saving” znajdz w google nie moge linka dac bo lowcy bezsensownie blokuja linki.

      to juz jest 2ga czy 3cia wersja moda teraz wystarczy wrzucic zipa do folderu data w grze i odpalic gre i zawsze bedzie dzialac, wystarczy tylko miec jedna miksture w inwentarzu.

      Jak grasz na konsoli to jestes tylko sobie winny.

  • Dregomz

    oj jaki ty jestes hardcorowy, zobaczymy co bedziesz mowic jak zginiesz przez buga albo durna niezbalansowana mechanike walki gdzie ai nagle w combosie zada ci 90% hp w 4 ciosach mimo ze wczesniej robil 1% dmg na cios, albo gdy zobaczy jak cos kradniesz przez sciany, albo gdy stan gry zapisuje sie tylko w lozkach ktore ty posiadasz co jest totalna bzdura. x

    • Berger

      ach te Twoje konfabulacje 😉 ja jestem świadom że poki gra nie zostanie poprawiona, trzeba miec to na wzgledzie, a mimo to dalej gram z save’ami wedle wizji autorow gry, #handlujztym ;>

  • Jest w tym dużo racji. Od gier robionych przez małe studia, niewielką liczbą osób mamy prawo oczekiwać dopracowania w dniu premiery. W przypadku dużych tytułów liczba osób i zadań przy produkcji jest tak ogromna, że i tak powinniśmy się cieszyć, że gra w ogóle działa (chociaż też nie zawsze). Kiedyś było trochę inaczej. W czasach, gdy internet był tylko bajaniem niezrównoważonego futurysty nie było czegoś takiego jak łatki, a gra musiała być ukończona do premiery i tyle. Z drugiej strony w tamtych czasach gry były znacznie prostsze. Dzisiaj mamy nieporównywalny poziom rozgrywki za który płacimy w taki właśnie sposób – błędami, złym balansem, niedoróbkami itd. Kasa i wielkie oczekiwania wydawców tylko pogłębiają ten stan. Trzeba się pogodzić z tym, że dzisiaj świat wygląda inaczej i narwańcy oraz entuzjaści nie mogący się doczekać gry muszą siłą rzeczy przyjąć na siebie część pracy testera.