«

»

Dying Light: The Following Enhanced Edition za niecałe 70 złotych w cdkeys

Dying Light: The Following Enhanced Edition PC – £14.24 (69,77 zł) –  Steam

Aby uzyskać powyższą cenę:

  • Zmieńcie walutę na GBP w prawym górnym rogu ekranu
  • Wykorzystajcie kod na 5% rabatu za polubienie fanpage’a cdkeys na Facebooku. Kod działa tylko dla zalogowanych na stronie sklepu.
  • forby

    Ależ trzyma cenę tyle lat po premierze…

    • Prawo cyklu wydawniczego – dopóki nie będzie „za pięć dwunasta” w kwestii premiery kolejnej dużej gry wydawcy (czyli w tym przypadku DL2), dopóty cena gry znacząco nie spadnie poniżej wewnętrznie określonego poziomu. Na naszym polskim gamedev’owym podwórku, widzimy to w przypadku zarówno Techland’u, jak i CDP Red – ale tendencja ta jest tak naprawdę ogólnoświatowa. Poprzez utrzymanie stałej ceny kilkuletniej gry odbywa się finansowanie produkcji jej następcy/kolejnej dużej gry AAA oraz utrzymanie bezpiecznego poziomu wpływów producenta – pensje programistów/grafików/scenarzystów, rozwijanie technologii oraz nawet „trywialny” wynajem biur same się przecież nie opłacą. Nie ma się więc czemu dziwić 🙂

      • To, co napisałeś ma sens, ale w przypadku takich graczy jak CDPR czy Techland, to spekulowałbym, że raczej chodzi o to, by zarobili ci ludzie, którzy wcześniej zainwestowali hajs, aczkolwiek wiadomo, że rpp (cashflow) się nie oszuka i po części jest tak, jak napisałeś. Ceny nie obniżają, bo nie muszą i to główny powód. Techland za odsprzedanie IP DI z pewnością zdobył fundusze na sfinansowanie DL (z górką), a nie żyją tylko z tego przecież (CoJ-e też się jakoś tam sprzedały i sprzedają i, zdaniem niektórych ludzi z Techlandu, ich najlepszy produkt to CoJ:G, nawet pseudo-automat z tą grą mają w biurze, by pracownicy sobie mogli rywalizować na punkty w trybie arcade). Pensje programistów i grafików są wysokie, ale jak (ze 2 lata temu) widziałem ogłoszenia dotyczące pracy nad scenariuszem Cyberpunka, to zastanawiałem się, czy się z ch… na łby się nie pozamieniali w ich dziale HR… choć może nałapali fajnych, zdesperowanych ludzi, którzy zgodzili się na niższe pieniądze, by mieć CDPR w CV). Dodam jeszcze, że Techland mocno wtopił z obniżeniem cen CoJ:G (to był trudny okres), gra szybko została zbundlowana, szybko trafiła do CDA, bo było ciśnienie i przez to wiele osób nie doceniło tej gry (skoro tak taniała, to niektórzy myśleli, że się nie sprzedawała, a skoro się „nie sprzedawała”, to niektórzy myśleli, że słaba). 😉

        • W sumie to powiedziałbym że uzupełniłeś to czego nie napisałem 😉 Cash flow oczywiście jak najbardziej się liczy, ale innym ważnym czynnikiem, który podałeś na przykładzie CoJ:G, jest to że deweloperzy/wydawcy uzmysłowili sobie z czasem, że naprawdę nie muszą oni tanio sprzedawać/bundlować swoich gier, jeżeli nie mają finansowego noża na gardle (a w Techlandzie kolorowo chyba wówczas nie było, stąd zapewne ten ruch). I tak, gra została zbyt szybko zbundlowana/sprzedana do CDA, a studio poprzez to pozbawiło się całkiem sporego, ciągłego przypływu gotówki. Polemizowałbym natomiast że była to aż tak udana produkcja – akurat ogrywam ją od paru dni i szczerze mówiąc, jak dla mnie, to jest ona mocno średnia – kwestia gustu 🙂
          Inną kwestią jest to, iż sytuacja na polskim rynku pracy zmieniła się w ostatnich dwóch latach in plus dla pracowników, ale najwięksi gracze wciąż mogą jednak do pewnego stopnia „lecieć” na renomie „wielkiego, poważnego studia”. Taka praktyka oczywiście nie powinna mieć miejsca, ale któż na przykład nie słyszał o bezpłatnych onegdaj praktykach w Wielkiej Czwórce czy innych „poważnych” korpo? Ludzie sami się tam pchali drzwiami i oknami by mieć poźniej wpis w CV, a działy HR zwyczajnie to zauważyły i całkiem racjonalnie wykorzystały – bo mogły.
          Konkludując, uważam że polski rynek wciąż dojrzewa i sytuacji, takich jak opisałeś na przykładzie rekrutacji scenarzystów do CP2077, to jednak, miejmy nadzieję, będzie coraz mniej – myślę, że walka o dobrego pracownika oraz tragiczna polska demografia odegrają tutaj kluczową rolę.

        • Niefortunnie napisałem swój komentarz, masz rację z tym, że uzupełniłem i zgadzam się z tym, co teraz dopisałeś. 😉

      • Nie do końca.

        Gra trzyma cenę, bo jest po prostu znakomita i nieustannie znajduje
        nabywców. Gdyby była crapem, co najwyżej przeciętniakiem, już dawno
        wylądowałaby w koszu „wszystko za 5 zł”.

        • Teraz nie ma koszów, są bundle, w których lądują często rewelacyjne gry.

        • Dying Light nie jest i nigdy nie było takim hitem sprzedażowym jak Skyrim czy GTA5, tydzień po steamowym sale na którym jak zwykle rzucili gwnianą ceną gra w tę grę ledwie 8500 graczy, mniej niż w takie stare strucle jak Borderlands 2 a nawet Fallout New Vegas. W 7-leniego Skyrima i jego wersję Remastered gra łącznie prawie 4 razy więcej ludzi niż w Dying Light. Tyle w temacie „nieustannie znajduje nabywców”. Kto miał kupić za 70 już dawno kupił, pozostali ludzie którzy kupią za 30-40 albo nie kupią wcale i nie będą z tego powodu rozpaczać.

        • Graf Zer0

          @lowcygier-ad972f10e0800b49d76fed33a21f6698:disqus Porównujesz społeczność „Dying Light” do społeczności „Skyrima”, który to jest tak naprawdę głównie bazą pod masę powstających modów, podobnie jak poprzednie części serii „The Elder Scrolls”?

        • „Głównie dla modów” bo sam tak uważasz albo wyczytałeś na golu czy innym „branżowym” skupisku gimbazy? Moim zdaniem to wierutna bzdura na poziomie tego że „CoDy kupuje się do multi”. Ani ja ani żaden z moich znajomych nie grał w Skyrima (ani pewnie w żadną inną grę) dla „modów” (a osobiście w Skyrimie przesiedziałem ponad 400 godzin), za dużo dobrych gier wychodzi żeby tracić czas na amatorszczyznę. Mody toleruję jedynie w formie community fixów (DSFix, YUP dla Fallouta New Vegas, czy Gothic 3 CP).
          Szczerze mówiąc to porównując Dying Light do Skyrima robię temu pierwszemu wielką przysługę (nie tylko dlatego że przecież każdy wie, że nie ma co nawet porównywać, to gry poziomem sprzedaży różniące się praktycznie o rzędy wielkości), bo przecież Skyrim to gra bez multi czy nawet coopa, to i naturalnie gdyby te dwie gry był „z jednej półki” to ta w której są jakieś opcje multi powinna mieć więcej graczy, zwłaszcza że jest jednocześnie dwa razy młodsza. Rozbieżność w ilości graczy to najlepszy dowód że to jednak zupełnie inna kategoria popularności, więc gadanie o tym że Dying Light „może trzymać cenę bo jest aż taki dobry” wiele wspólnego z rzeczywistością nie ma. Kto miał kupić za 70 już dawno kupił, prędzej nigdy w tę grę nie zagram niż zapłacę za nią więcej niż 30 zł.

        • Grimmer

          Ugh, ileż błędów jest w tej wypowiedzi.
          1. Błąd poznawczy: skoro ja nie gram z modami i moi znajomi też, to większość społeczności pewnie też nie. A tymczasem mody fabularne mają po milion(!) pobrań na samym nexusmods.
          2. „CoDy kupuje się dla multi – to bzdura!” Cóż, ciekawe dlaczego w najnowszym nie będzie w ogóle trybu single player.
          3. Pomijasz dostęp do narzędzi moderskich – do Skyrima tworzenie modów jest dość proste w porównaniu do DL.
          itd. itd.
          P.S. Marketing raczej wie co robi.
          P.P.S. Sprzedali ponad 13 milionów kopii – ale co tam.
          P.P.P.S. Od kiedy popularność to wyznacznik jakości?

        • 1. Co to jest milion pobrań modów w grze która miała 20 milionów sprzedanych egzemplarzy już bodajże 2,5 roku po premierze? Sam popełniasz błąd poznawczy, oceniając po sobie i swoich znajomych że „w skyrima gra się dla modów”.
          2. I zobaczymy jak Activision na tym wyjdzie. Ja CoDa bez singla nie kupię nawet za 20 zł. Moi znajomi też.
          3. #comnietoobchodzi – niech się Marchewka i spółka przyłoży zatem, to może ich kolejna gra nie będzie po 3,5 roku martwa bardziej niż 6-letni Borderlands 2. O ile rzeczywiście „w stare gry gra się tylko dla modów”.

          To nie ja pisałem że ta gra może być droga bo jest popularna. Nie jest ani popularna (w porównaniu do innych gier w jej wieku), ani tak dobra jak dobre gry w jej wieku, mimo to kosztujące mniej (wystarczy porównać recenzje Wiedźmina 3 i Dying Light, żeby wiedzieć która jest lepsza i mocno się zdziwić dlaczego ta znacznie gorsza jest jednocześnie droższa).

        • Grimmer

          1. Podałem ilość unikalnych pobrań ze względu na brak lepszej statystyki. Według statystyki pobrań „all” wychodziło ~2.5 miliona.
          2. Ech… Zobaczymy po sprzedaży tytułu.
          3. Porównanie gry od początku nastawionej oraz stworzonej z coopem w głowie gry z Dying Light (gdzie borderlands solo jest po prostu… nudne). No i statystyki po ostatnim steam sale są dość wyrównane co do obu gier, choć pewnie znowu spadną.

          BTW, ani GTA, ani Wiedźmin ani Fallout 4 nie są nawet blisko do najpopularniejszej gry ever. Czy przez to je również mogę uznać za niepopularne? 😉 #skala?Apocomito
          A co do ocen – DL idzie łeb w łeb z Borderlands 2; Wiedźmin 3 mocno odstaje. Statsy z Metacritica, wersja gier na PC.

        • Nawet jakbyś liczył 2,5 miliona, to i tak w grze która sprzedała się dziesiątki razy więcej gdzie masz większość, grających w Skyrima czy grających w „moda”?
          Dying Light jest jak najbardziej „stworzony z coopem w głowie”, podobnie, podobnie jak jego dwa prequele przecież, coop to był dość zauważalny element marketingu tych gier. Borderlands 2 (jedynka zresztą też) jest bardzo dobrą grą solo, przeszedłem obie pewnie w ponad 95% sam i nie uważam by cokolwiek było tam bardziej nudne niż w coopie, wręcz przeciwnie, trzeba bardziej uważać bo nie można liczyć na to że się będzie ratowanym przez współgraczy. Borderlands 2 jest prawie 2 razy od DL starszy, więc „dość wyrównane statystyki” (z ponad 2000 przewagą „staruszka”, takie „wyrównane”) nie za dobrze świadczą o Dying Light. Nie o jakości gry, tylko co oczywiste o złej jej wycenie. Choć i co do jakości to naginasz rzeczywistość, Borderlands 2 to metascore 89, a Dying Light zaledwie 75 (i 79 The Following). Ewidentnie więc 87 dla wydania zbiorczego nie wynika z jakości gry (skoro obie składowe są oceniane o około 10 punktów niżej), a z atrakcyjnej ceny tego wydania wtedy gdy się ono pojawiło. Dziś to już „dawno i nieprawda”, obecne ceny DL i Enhanced Edition są z dpy wzięte, wystarczy porównwać z kosztującym właśnie 55 zł GTA5. I to nie w keyshopie (który za DL:EE woła 70) tylko w oficjalnej dystrybucji (wingamestore).

  • Fred

    Jakieś dwa lata temu brałbym bez zastanowienia, na dzień dzisiejszy cena nie zachęca w najmniejszym stopniu, za 35PLN mógłbym się skusić.

    • A tam bredzisz i to mocno. Gra jest warta tych pieniędzy. Jest warta nawet większych, gdyż jest to mega dobra gra o zombie z parkourem. Takiego połączenia NIE MA NA RYNKU GIER. Do tego czuć w niej spory budżet, fizyka jest świetna, zwłaszcza zombiaków przy uderzeniach, czy to jakimiś kluczami, mieczami czy to jak zombie walnie o ścianę albo nadzieje się na kolce. Mega mega mega dobra muzyka budująca klimat. Jest to gra w której bohaterem jest miasto, a nawet dwa miasta (chociaż pierwsze miasto jest lepsze od drugiego). Czuć atmosferę zaszczucia (nocą) i osamotnienia.

      Do tego bardzo dobrze zrobione drzewko umiejętności, które faktycznie rozwija postać o nowe umiejętności, których jest cała masa, a nie że bierzesz skilla i dostajesz +5% szybkości biegania.

      Czy DL jest warte tej ceny? Oczywiście, że tak. Ja dałem łącznie z dodatkiem ok 200zł i nie żałuję nawet złamanego grosza. A tu masz chyba z dodatkiem, to już w ogóle.

      • Dokładnie, gra jest istotnie świetnie zrobiona i ma naprawdę fenomenalny klimat. Poczucie totalnego zaszczucia i autentycznej makabry podczas nocnych misji naprawdę mocno podwyższa ciśnienie. Gra na solidne minimum kilkadziesiąt godzin (bliżej nawet setki przy maksowaniu) w trzech zróżnicowanych sceneriach (slumsy, stare miasto oraz ogromna prowincja) – ja osobiście polecam każdemu kto lubi klimaty zombie, parkour’u, walki bronią białą oraz rozjeżdzania stad zombiaków podczas sianokosów 😉

      • Fred

        Wiedźmin 3 w wersji Game of the Year schodzi poniżej tej ceny regularnie i to w oficjalnej dystrybucji, a nie w kluczykowni i też sporo oferuje.

        Czy coś jest warte danej ceny to odczucie w pełni subiektywne, dla przykładu wydanie 110PLN na Skyrim Legendary w 2013 roku czyli 2 lata po premierze podstawki uważałem za deal życia i przesiedziałem przy grze ~350h.

        Natomiast wydanie 70pln na DL uważam za totalnie zbędny wydatek, niezależnie od tego jakby nie było rewolucyjne jest dla mnie na dzień dzisiejszy po prostu kolejną grą o zombie, którą pewnie kiedyś zaliczę. Nie jest to coś czym bym się ‚jarał’ i zdecydowanie są gry, które stoją wyżej na mojej liście gier do kupienia (i są to gry zdecydowanie świeższe jak DL). Wydanie ~50PLN na Northgard, nie ma problemu, wydanie ~50 na Frostpunk, no problem, 65 za Ancestors Legacy, pewnie, że biorę ale 70PLN za DL z przed 3 lat? Nope. Dałem ~70 za Pillars of Eternity z DLC w zeszłhym roku ale bardziej ze względu na sentyment do starych cRPG (no i to było 2 lata po premierze, a nie 3).

        • To masz jakieś problemy ze sobą, żeby nie patrzeć na to, że gra fajna a patrzysz na datę premiery, że była dawniej niż sobie to umyśliłeś. Na takie przypadki nic nie poradzimy panie dzieju. Żegnam w przyjaznym tonie.

        • Fred

          Hahaha, widzę, że nie załapałeś o co mi do końca szło. Od premiery DL wyszło dużo innych fajnych (dla mnie) gier, w dodatku niejednokrotnie te fajne gry da się bez problemu kupić taniej niż wspomniane DL 😉

        • Swój przyjazny ton okazałeś już w pierwszym zdaniu („bredzisz i to mocno”), co teraz tylko podkreśliłeś tymi „problemami ze sobą” i „takimi przypadkami”. Sam masz najwyraźniej problem z tym, że ktoś może mieć inne zdanie niż ty i tobie podobne techlandowe trolle (płacą wam chociaż za to, czy trollujecie „pro Marchewka bono”?), dla normalnych graczy OCZYWISTE jest że gdy ma wybór kupić w tej samej cenie dobrą grę roczną (choćby Prey – 60 zł na summer sale) albo dwuletnią (np. Dishonored 2 czy Doom), to wybierze właśnie grę młodszą, a nie trzy i pół letniego strupa. Strupa który i tak zaraz będzie wszędzie gdzie się da rozdawany by wypromować nadchodzący sequel także wśród tych którzy pograwszy w dwie pierwsze wersje Dying Light (zwane Dead Island i DI: Riptide), a także w demo samego Dying Light nie potrafili dostrzec (bardzo) głęboko ukrytego w tych grach geniuszu polskich developerów, którzy postanowili się cenić wyżej niż zdecydowanie lepiej oceniani developerzy Wiedźmina 3. W 100% zgadzam się z opinią Freda, dwa lata temu taka cena za kompletne wydanie Dying Light to byłaby jakaś tam okazja, dziś to co najwyżej ponury żart.