«

»

Polecamy Crash Bandicoot N. Sane Trilogy na Steama za 97,27 zł w cdkeys

Crash Bandicoot N. Sane Trilogy PC – 22,70 € (97,27 zł) – Steam

Aby uzyskać powyższą cenę:

  • Zmieńcie walutę na EUR w prawym górnym rogu ekranu
  • Wykorzystajcie kod na 5% rabatu za polubienie fanpage’a cdkeys na Facebooku. Kod działa tylko dla zalogowanych na stronie sklepu.
  • Idealny moment żeby pokazać sześcioletniemu synowi jakie kiedyś fajne gry były. Może oderwie się od Minecrafta trochę 🙂

  • dtn

    Fanom Raymana w 3D został chyba już tylko Crash, czy najwyzej Kangurek Kao…
    Crash jest serio dobre.

    • Rayman 3 jest na GOGu chociaż, w sensie w cyfrowej dystrybucji. I na PC chyba wciąż nic lepszego nie wydano 🙁 .

      • dtn

        Można emulowac przez epsxe Crash, ale jak zrobili remaster na PC, to fajna sprawa.

    • Leaffar

      Zawsze jeszcze jest Psychonauts, A Hat in Time czy Yooka-Laylee.

      • dtn

        Psychonauts wygląda ciekawie, ale reszta już za bardzo przypomina gry dla dzieci. Obym się mylił. Grałeś?

        • Leaffar

          Psychonauts jest świetne, za rok Psychonauts 2 🙂

          A Hat in Time to coś jak Mario 64 a Yooka-Laylee przypomina Banjo-Kazooie / Croca.

  • A to nie miał być exclusive na playstation :O?! To w odświeżonego Crasha idzie zagrać i na PC :O?

    • Karol Niecik

      Crusha wydaje activison, nie przypominam sobie żeby tworzyli exy dla sony.

    • Był przez rok, styka. Dobrem się trzeba dzielić 😉

    • tak mieli umowe sony na exlusiva na okres roku

  • Grałem na PS4. Oprócz tego, że sama gra (trylogia) jest świetna, to jeszcze remaster najwyższego poziomu. Gra ani trochę nie straciła na grywalności i prawie nie czuć po niej, że to remaster a nie nowa gra.

    • Nie licząc innego hitboxa głównej postaci, który sprawia, że sterowanie jest kompletnie inne :v

      • Nie wydaje mi się. W jedynce (której tej zarzut dotyczy) wciąż można stawać w miejscach które ledwo co wystają, jakimś skrawkiem buta. Jakby hitboxy Crasha faktycznie były takie jak grze się zarzuca, to stanięcie w takich miejscach nie byłoby możliwe.

        Jedyna różnica to same sterowanie, ponieważ cała trylogia ma te same animacje, to w pierwszej części Crash zaczyna szybciej opadać podczas skoku niż w oryginale. Trochę mniej czasu na wylądowanie sprawia, że ludzie którzy znają grę na pamięć muszą na nowo uważać co robią.

        Dla nowych graczy remaster jest zdecydowanie prostszy niż oryginał. Podczas ekranów ładowania wyświetlane są porady, które uprzedzają w jaki sposób poradzić sobie z tym co znajdziemy na ładującym się poziomie. W jedynce można zapisywać prawie w dowolnym momencie, a nie tylko gdy gra uzna, że zrobiliśmy jakiś konkretny postęp i zasłużyliśmy na zapis. No i przesiadka pomiędzy częściami nie stanowi żadnego problemu, bo w całej trylogii mamy dokładnie te same sterowanie, tylko umiejętności specjalne są niedostępne w grach w których ich wcześniej nie było.

        • Ja od siebie jeszcze tylko dodam, że w remasterze wyeliminowano bodaj największą bolączkę jedynki (chyba nawet większą niż bardzo sporadyczne okazje do zapisania gry) – mianowicie w pierwowzorze pojedyncza śmierć powodowała reset postępu rozbijanych skrzynek. Po odrodzeniu się Crasha licznik wskazywał radośnie 0, więc aby otrzymać gem za rozbicie wszystkich skrzyń trzeba było przechodzić poziomy „na jednym wdechu”; wymagało to nielichego opanowania, a biorąc pod uwagę poziom trudności (chyba zgodzicie się ze mną, że jedynka była najtrudniejszą częścią?) potrafiło nieraz przyprawić o chęć nauczenia pada trudnej sztuki latania.
          W każdym razie w remasterze tego problemu już nie ma, można więc radośnie ginąć, a śrubowanie gry na 100% jakoś znacząco przy tym nie ucierpi.

        • A najgorsze jest to, że nawet przechodząc ukryty poziom, który teoretycznie nie karał za porażkę, traciło się cały postęp sprzed ukrytego poziomu.

          Zmian tego typu jest więcej. Dla przykładu, tokeny z twarzami, które służą do odblokowania dodatkowych poziomów, kiedyś resetowały się przy każdej śmierci, więc aby raz dostać się na dodatkowy poziom, trzeba było perfekcyjnie przejść cały poziom. Mało tego, dostać się do dodatkowych poziomów można było tylko przy przejściu w którym pierwszy raz się go odblokowało, a więc zdobycie diamentu na poziomie zawierającym ukrytą lokację graniczyło z cudem.

          Zremasterowana wersja, by zbytnio nie ułatwić, wymaga perfekcyjnego przejścia tylko na poziomach z kolorowymi diamentami. Jak dla mnie jak najbardziej fair.

          Aż dziwi mnie, że tak dużo osób płakało po wypuszczeniu remastera, że jedynka taka ciężka, skoro oryginał z powodu specyficznego rozplanowania był jedną z najtrudniejszych gier jakie istnieją, przynajmniej gdy próbowało się robić coś więcej poza survivalem „byle do końca”.

        • Mega ułatwienie, ale na mapach z kolorowymi gemami wciąż trzeba zebrać skrzynki bez straty życia 😉

        • Generalnie udowodnili zaraz po premierze, że hitbox postaci to jajko, a nie prostopadłościan, przez co postać się „ześlizguje z krawędzi” w miejscach w których w oryginale by jeszcze stała więc w sumie nie wiem skąd masz takie doświadczenia, może jednak nie pamiętasz tak dokładnie. Dla mnie gra jest dużo cięższa, bo nawet po przejściu całego remastera wciąż nie mogę się przyzwyczaić. Dla nowych osób może i jest łatwiej, ponieważ zmiany do hitboxa wprowadziły też możliwość opóźniania skoku dzięki czemu można pokonywać większe odległości niż w oryginale.

  • aRo

    Kusi mnie bardzo, ale dalej mam stracha, że skopią optymalizację. Dobrze, że można kupować gry po premierze 😛

    • marcin1992

      Ja jestem dobrej myśli, mieli masę czasu na doszlifowanie gry, zresztą gdyby optymalizację skopali to raczej nie przyspieszaliby premiery, pierwotnie gra miała wyjść chyba 10 lipca a premierę ma mieć 29 czerwca

  • Crash Badicoot 3: Warped to moje TOP 5 z PSX… Dawno tak nie chciałem kupić pre-ordera, ale wytrzymam i najpierw zobaczę jak się miewa optymalizacja 😀