«

»

Polecamy Call of Duty WWII za 133,61 zł w cdkeys

Call of Duty WWII PC (EU) – £26.59 (133,61 zł)

Aby uzyskać powyższą cenę:

  • Zmieńcie walutę na GBP w prawym górnym rogu ekranu
  • Wykorzystajcie kod na 5% rabatu za polubienie fanpage’a cdkeys na Facebooku. Kod działa tylko dla zalogowanych na stronie sklepu.
  • Dodałem etykietę „polecane”, ponieważ bliżej premiery cena będzie pewnie oscylować w okolicach 160 zł (keyshopy) / 200 zł (oficjalne sklepy)

    • Leszek Domżał
      • Oczywiście, że ma rację. Ostatnio to cały czas wychodzą produkty wątpliwej jakości…

    • Gryzłold

      zawsze można liczyć na to że jakiś przypadkowy kolekcjoner bundli wklei ten durny obrazek.

      • Tak samo jak na ciebie można liczyć pod każdym postem o pre-orderach albo grach Bethesdy – zawsze ten sam korpo stek bzdur 😉

        • Gryzłold

          Ciekawy fakt: preorderowcy nie hejtują „oszczędnych” rozważających czy warto kupić grę na promocji „50% off”, czy czekać na 66 albo więcej. W drugą stronę za to zawsze mogą liczyć na uczynnych hejterów, którzy bezinteresownie wyleją na nich swoją żółć (wynikającą niewątpliwie z tego, że sami sobie na premierowe gry nie mogą pozwolić). Biedaki, zapominają jednocześnie że w te swoje przeceniane giereczki mogą zagrać wyłącznie dzięki tym „głupim” kolegom którzy kupili je premierowo, albo przynajmniej to, że ta przeceniona gra nie będzie ostatnią jaka zostanie wyprodukowana przez tworzące ją studio, zanim z powodu kiepskiej sprzedaży gry zostanie rozpędzone na cztery wiatry.

        • A niby czemu mają hejtować i czy pre-orderowcy są hejtowani? Bo poza przechwałkami typu „ja kupuję i jest git” (co jest kłamstwem po prostu najzwyczajniejszym w świecie) to nie widzę, by ich hejtowano powszechnie. Fabio skomentował coś w stylu, że nie ma problemów na co dostał po prostu odpowiedź i to w ogóle nienacechowaną argumentami ad personam.

          „swoje przeceniane giereczki mogą zagrać wyłącznie dzięki tym „głupim” kolegom którzy kupili je premierowo” – co za bzdury, nawet nie podejmuję się komentowania tego. Od którego roku grasz w gry komputerowe? 2009?

        • Gryzłold

          Z tych samych powodów – bo mogą uważać (poniekąd słusznie) że skoro sami zapłacili za grę pełną cenę, to ci którzy nie zapłacili, nie powinni dostawać tej samej zawartości. W czasach pudełek tak w sumie było – kupując preorder dostawało się bonusy (np. inną okładkę, czy pudełko – steelbook, podobnie jak ci którzy się na taki zestaw zdążyli załapać kupując zaraz po premierze. Grę za pół ceny dostawało się już w g’wnianej „taniej serii”. Niektórzy wydawcy odważają się na podobne działanie także w dystrybucji cyfrowej, w formie ekskluzywnych DLC dla preorderowców, szkoda że nie wszyscy i że czasem nawet ci którzy tak robią potem te „ekskluzywy” dorzucają do zbiorczych wydań, tym samym tymi kłamliwymi obietnicami zniechęcając do premierowych zakupów.

          Jeśli zaś masz wątpliwości, czy gra mogłaby nie sprzedać się dobrze premierowo, zostać szybko przeceniona, przez co zarobi jeszcze mniej, a potem wydawca na kolejne dzieło twórców tej finansowej katastrofy wyłoży kolejne dziesiątki milionów dolarów, to jesteś w błędzie. Skuteczność ratowania finansów szybkim przecenianiem gier pokazał finał karier wydawcy THQ i producenta Vigil Games, którym przeceny i nawet bundle nie pomogły.

          W gry komputerowe grał od drugiej połowy lat 80-tych zeszłego wieku, co w związku z tym?

        • Ale co mnie to obchodzi co ty uważasz? Ja uważam, że takich
          „kolekcjonerów” powinno się jeszcze podatkiem obłożyć od naiwności i siania herezji. Czy się tym dzielę? Nie. To jest twoja opinia, ale myślę, że spokojnie możesz to zaproponować wydawcom filmów – niech w kinie będzie pełna wersja, a na DVD obcięta. Pre-ordery mają tylko sens w przypadku naprawdę dobrych wersji kolekcjonerskich, gdzie faktycznie liczy się „kto pierwszy ten lepszy”. Ale w przypadku, kiedy gry dzisiaj w
          80% premier przypominają bety? To po prostu jest golenie nawet z czysto ekonomicznego punktu widzenia.

          Ale znowu – co mnie obchodzi
          sytuacja dewelopera? Jestem konsumentem, mnie obchodzi produkt końcowy. Nie sprzeda się? Trudno, są inni producenci. Tak było – jedne firmy upadały, nowe powstawały i tworzyły gry, bo tak działa rynek i
          konkurencja. Jeśli chcesz być męczennikiem korpo to twój wybór – ja nie zamierzam na ten temat z tobą polemizować, bo nie jestem męczennikiem wydawcy. Twoja kasa – ty możesz byc. Nie każ to robić komuś innemu bo jeju firma upadnie. Za to akurat podziękuj wydawcom. Spytaj deweloperów byłego Maxisa dzięki komu upadli – konsumentom czy EA.

          To, że gadasz jakbyś pojęcie nie miał jak to funkcjonowało przed erą pre-orderów. I bzdury, że pudełek w sklepie brakowało możesz tez zachować dla siebie, bo wystarczyło zamówić grę na takim gram peel,by w dzień premiery dostać kurierem pudełko z grą. Era pre-orderów rozleniwiła twórców pod kątem testowania technicznego stanu gry i przykładem jest obecna generacja. Moge tu powrzucać testy gier takich
          jak Dishonored 2 albo Deus Ex, ale po co, skoro doskonale o tym wiesz i nie wiem, jaki jest sens prowadzenia tej dyskusji, skoro Ty lubisz być golony na premierę, a ja niekoniecznie, natomiast zły stan gier większości premier to po prostu fakt? Każdy woli coś innego.

        • Gryzłold

          Ależ na DVD, a nawet na Blurayu masz „obciętą” wersję. Na DVD z jego 0.4Mpix masz obcięte pewnie jakieś 80% pikseli które wyświetlane są w kinie.

          Ile tych premierowych bet „dzisiaj” kupiłeś, skoro twierdzisz że tylko 20% z nich jest ukończona zanim trafi do sprzedaży? Będę strzelał, zero? Gadanie że 80% gier AAA wychodzi w takim stanie to zwykłe brednie. Kiedyś kupowałem całkiem sporo gier w dniu premiery i nie powiedziałbym, że nawet odwrotna proporcja (czyli 20%) byłaby prawdą, mając mniej czasu na granie premierowo kupuję albo i preorderuję tylko to w co rzeczywiście chcę zagrać, z dwóch takich ostatnich zakupów, czyli Wiedźmina 3 i Fallouta 4 żaden nie sprawiał wrażenia „bety”, z pewnością miałem akurat szczęście i trafiłem akurat na te 20% nie-bet, i jakbym kupił kolejnych 8 premier w 2015 roku to z pewnością wszystkie byłyby już właśnie takie jak opisujesz. Oczywiście żartuję, doskonale wiem że tak by nie było, te 80% po prostu sobie wyssałeś z palucha.

          Nie uważam się za „męczennika korpo”, tylko zdaję sobie sprawę z tego jak świat działa. Ani „złe korpo” jak Activision czy Rockstar, ani „dobre korpo” (przynajmniej w opinii większości graczy) CDProjekt Red, nie sprzedają swoich gier po to żeby zrobić graczom dobrze, tylko po to, żeby zarabiać pieniądze. I nawet jak się chwalą że już sporo zarobili, dalej póki mogą sprzedają w jak najwyższej cenie, na tym ten biznes polega.

          To że dla ciebie preordery jako forma zabezpieczenia się przed brakiem gry w sklepie w dniu premiery to „bzrudy”, to nic na to nie poradzę. Zapytaj tych którzy poszli sobie w dniu premiery kupić Diablo 3, a potem kupili drożej wersję cyfrową na battlenecie, bo alternatywą było poczekanie, nie wiadomo jak długo. Na marginesie, procedura jaką opisałeś, czyli „wystarczyło zamówić grę na takim gram peel,by w dzień premiery dostać kurierem pudełko z grą.” nazywa się (uwaga) „preorder” właśnie. Jeśli dodatkowo zapłaciło się z góry, to ewentualnie „pre-purchase”. Czemu ludzie ciągle preorderują gry – już pisałem, z przyzwyczajenia, żeby (w ich rozumieniu) „wesprzeć” produkcję gry, skoro wiedzą że i tak w dniu premiery by ją kupili, dla bonusów, albo dla niższej ceny (jak w tym przypadku) – jeśli sugerujesz, że zaraz po tym gdy ta gra stanie się grywalna (o ile nie będzie taka od razu) będzie się ją dało kupić za 130 zł, to proponuje jeszcze raz się nad tym zastanowić, bo „sądzę, że wątpię”.

        • Nie, bo na DVD jest wersja bogatsza w sceny, ale jeśli bawimy się w tak marną argumentację i próby chwycenia się czegokolwiek do obrony zdania to przykro mi, ale nie zamierzam w tym uczestniczyć.

          hahaha zabawna sprawa, bo akurat gry które podałeś miały FAKTYCZNIE słaby start i Wiedźmin 3 taki miał na PS4 (wpisz sobie i poszukaj w Internecie) i Fallout 4 na PC (masa bugów i optymalizacja). Dzięki, że sam podsunąłeś mi argumenty. Tutaj jeszcze mogę dodać Deus Ex: MD, Dishonored 2 czy nawet ME: Andromedę ze sporą ilością bugów (bo optymalizacyjnie jest ok, dlatego kupiłem 1,5 po premierze). I co teraz? Przeprosisz za pisanie bzdur, czy znowu wyssiesz kolejny argument z palca albo co gorsza wesprzesz moją teorię? Gier dobrze zoptymalizowanych jest jak na lekarstwo – niedawno wyszedł GoW, który jest dobrze zoptymalizowany, Mass Effect jest ok, ale miewa w paru miejscach spadki klatek, BF 1 i Watch Dogs 2. Na ile gier, które miały słaby start? No właśnie.

          Ale co to ma co napisałeś do tematu rozmowy? Czy ja gdzieś zanegowałem sens istnienia korpo? Po prostu śmieszy mnie jak pod każdym takim tematem zjawia się taki Gryzłold i jak potłuczony pierdzielisz farmazony, nawet takie (jak tutaj), które nie mają za wiele wspólnego z tematem.

          To, że był przypadek, kilka gier, gdzie zabrakło produktu sprzedaży jest rzeczą normalną. I zawsze tak było i wystarczyło poczekać te kilka dni. A to, że było drożej? A jak jest z produktami na rynku? To najpierw pokazujesz mi sens istnienia korpo, a teraz negujesz podstawowe prawa rynku. To może jeszcze wprowadźmy pre-order na samochody? No bo też może zabraknąć w salonie w dzień premiery nowego modelu.

          I nie, takie zamówienie jak „wtedy” (powiedzmy jeszcze w 2006 roku) było, uwaga, zupełnie czymś innym .Nie tylko dostawałeś fizyczną kopię gry na nośniku i steam nie był spopularyzowany. Nie tylko gry były lepsze jakościowo. To był właśnie pre-purchase, natomiast pre-order to zupełnie inna bajka, to kultura sama w sobie. Mylisz dwie zupełnie różne rzeczy. A ja sądzę, że po raz kolejny gadasz bzdury – przypadek AK jest najlepszym przykładem na to, że kilka miechów po premierze gra jest grywalna, bo wcześniej nie była ze względu na zły stan techniczny.

          A to, że CoD jest teraz tańszy – co z tego? To jest 1 przypadek, ile kosztował pre-order Mass Effecta? Albo Fallout 4? I tak można wymieniać. To jest zabawne, że taki rzeczowy gość bazuje na takich jednostkowych przypadkach. Ta dyskusja i tak nie ma sensu, ale lubię patrzeć Gryzłold jak się uwijasz i robisz wszystko i chwytasz dosłownie wszystkiego żeby tylko przedstawiać punkt widzenia.

        • Gryzłold

          Jak ktoś kupuje „wersje rozszerzone” (zwane nie wiedzeć czemu często „reżyserskimi” czyli zawierające więcej scen wcześniej wyciętych przez samego reżysera podczas produkcji, po to, żeby film był lepszy), to może i ma film dłuższy, albo wcale nie lepszy, a obraz ma w oczywisty sposób gorszy, nie tylko na przedpotopowym DVD, ale nawet na Blurayu, dopiero w 4K obraz ma tyle danych co w kinie. Sam żeś tę marną argumentację o wyższości kupowania DVD nad chodzeniem do kina zastosował, ale rozumiem że jest tak durna, że chcesz się z niej czym prędzej wycofać.

          Nie muszę czytać jaką „masę bugów” miał Fallout 4, bo grałem w niego od dosłownie godziny w której miał premierę i nie miałem ich tylu co np. w New Vegas, którego z powodu bugów przerwałem i kończyłem znacznie później (ale sam się o to prosiłem kupując grę Obsydianu).

          G…o mnie obchodzi co pecetowcy uważają za gry „dobrze zoptymalizowane”. Ich platforma przynosi pewnie więcej strat niż zysków (piracka kopia na pececie to nie sprzedany egzemplarz nie tylko na pececie, ale także niesprzedany egzemplarz na konsoli, egzemplarz który mógłby się sprzedać gdyby wydawca pecetowy port odłożył „na świętego nigdy”, większość pecetowych graczy, gdzie pisząc graczy mam na myśli takich którzy kupują gry premierowo a nie w bundlach, ma także jakąś konsolę), a na pewno nie jest już głównym źródłem dochodu w grach multiplatformowych, nic więc dziwnego że nikt nie będzie wydawał na „optymalizowanie” tej wersji więcej niż na optymalizowanie obu wersji na konsole.

          „Poczekać kilka dni” to sobie może pewnie zbieracz bundlówek, zastanawiający się czy warto dopłacić do BTA, a nie człowiek gotów wyłożyć 200 zł na jedną grę po to, żeby mieć od dawna wyczekiwaną rozrywkę na weekend (albo i urlop który sobie z okazji premiery gry z ulubionej serii wziął). Oczywiście że są preordery na samochody, jeśli chcesz kupić coś „egzotycznego” w danym regionie, musisz to zamówić i parę tygodni odczekać. Mam rodzinę w Australii, i tam muszą „preorderować” samochody z Europy. Na samochody ekskluzywne nawet mieszkając w tym samym regionie w którym są produkowane musisz odczekać swoje w „kolejce”, nie wystarczy iść do salonu i błysnąć złotą kartą.
          Sens preorderów w dystrybucji cyfrowej już opisałem – jeśli chce się zagrać rzeczywiście od momentu premiery gry, nie ma innego wyjścia. Nawet jeśli ktoś ma szybie łącze, to zwłaszcza na pececie gdzie gry nie wychodzą na płytach bluray, tylko na o śmiesznej jak na dzisiejsze czasy pojemności płytach DVD, po kupnie pudełkowej wersji czeka go jeszcze sporo ściągania. Jak ktoś lubi sobie poczekać, albo mu się nie śpieszy, jego wola – ja Fallouta 4 miałem na dysku dzień wcześniej niż dało się kupić pudełko, a grę uruchomiłem zaraz gdy miała premierę. Bo mi wolno i mogłem sobie na to pozwolić, tym którzy nie mogli, nie lubią, albo chcą poczekać nie bronię, oczekuję od nich takiego samego traktowania, niczego więcej.

          To z tego, że CoD jest teraz tańszy, że cała ta dyskusja akurat w tym temacie jest wyjątkowo bez sensu – ci którzy kupują każdego CoDa zwłaszcza do multi tego też kupią, a w tej cenie następną okazję mogą mieć dopiero wtedy, gdy będą na kupnie już kolejnej części.

        • Arc

          Jak wiele gier w preorderze kupiłeś ekspercie? Raczej niewiele bo na steamie od 2009 roku masz „porażającą” liczbę 77 tytułów z czego może 2-3 można było kupić jako preorder. Steamdb jasno wykazuje, że nie kupiłeś żadnej gry w premierowej cenie tj. powyżej 50$ i tylko jedną powyżej 30$ wobec czego na steamie nie miałeś ani jednego preordera. Chcesz mi powiedzieć, że wszystkie preordery kupiłeś poza najbardziej popularną platformą? lol. Kuba, jeżeli nie stać cię na gry to przestań dorabiać ideologię a uzasadniać ją kłamstwami bo wszystko można sprawdzić.

        • A kto powiedział specjalisto i stalkerze, że to moje jedyne konto steam? 😉

        • Gryzłold

          А ну, чики-брики и в дамки!

    • To jest już nudne wiesz? Ja w zasadzie cały czas kupuję pre-ordery i szczerze żadna gra jeszcze mnie nie zawiodła.

      • Okłamujesz samego siebie. I przez takie osoby jak ty wydawcy coraz bardziej dymają nabywców. Pewnie za jakiś czas za patche będziemy płacić…

      • Nie wiem czy to powód do dumy, że ma się tak małe wymagania do gier, czy jest się idealnie skrojonym klientem dla wszelkich korpo… Ale twoja kasa, twój problem.

        • No właśnie nie do końca jego problem. Im więcej takich ludzi, tym bardziej wydawcy lecą w kulki.

        • Czyli co, ty masz wysokie, bo przestałeś grać 10 lat temu? Bo jak grasz w nowsze produkcje to znaczy, że masz wymagania równie małe, jak zarzucasz osobnikowi, któremu odpowiadasz…
          Po prostu komentarz tak inteligentny inaczej, aż nie wiadomo, co powiedzieć.

      • Tak, te wszystkie przypadki Arkham Knightów czy Deus Exów z gównianymi optymalizacjami to sobie ot tak ludzie wymyślili żeby gnębić biednych wydawców i deweloperów.

    • I ten komentarz ma raptem 23 „lajki”(w momencie pisania mojego komentarza)? „To jest dramat k****…” Zamawiajcie więc, a potem płaczcie :] .

  • Pre-Order? „It’s not the Gamer way”

  • Kampania na 7 godzin to max coś czuję.

    • Call of duty ? Max 5 godzin…

      • Średnia arytmetyczna na podstawie czasów z howlongtobeat(a więc i tak IMO znacznie zaniżona, bo kto tam wie jako co traktowane jest Main Story, a za co Main + Extra, ale policzyłem na podstawie Main Story, ponadto mi każda z tych gier zajęła co najmniej tę godzinę czy 2 dłużej, no ale wiadomo każdy gra inaczej itd. niech więc będzie) to 7,208333333. Ponadto ani jedna z gier tej serii nie ma średniej „Main Story” 5h bądź niższej(nie licząc dodatku United Offensive, ale wiadomo dodatek to dodatek, nie brałem go pod uwagę). Najniższy średni czas mają Ghost, i MW3, obie po 6h. Także nie przesadzaj szanowny kolego, aż tak źle to nie jest 😛 .

  • Już preorder :O ?! Niedługo gry będzie można kupować na dwa lata przed premierą.

    • Leszek Domżał

      Zanim będzie znany tytuł i ogólna koncepcja 😉

      • Wiecie co jest najlepsze? Ludzie zawsze płaczą a i tak kupią. A potem mają pretensje do każdego, tylko nie do siebie, że kupili jakiś crap w formie preordera…

        • A skąd ten pomysł, że to jedne i te same osoby? Osoby narzekające na preordery, to raczej nie są osoby je później kupujące… i odwrotnie: osoby kupujące preordery, raczej nie narzekają na nie przed kupnem.

        • A skąd ten pomysł, że to nie te same osoby? 😉

        • Hmm, pomyślmy… z logicznego rozumowania???

        • Chodziło mi bardziej o osoby narzekające na jakość produktu. Skoro ktoś ocenia grę przed premierą lub w czasie premiery to chyba znaczy, że komentatorem jest osoba, która złożyła preordera?

        • OK, ale w takim razie źle sformułowałeś zdanie „Ludzie zawsze płaczą a i tak kupią.” – co oczywiście może wystąpić, ale chyba tylko w przypadku zaawansowanej schizofrenii 😉 Kto bowiem najpierw narzekając na produkt, później go kupuje? Chciałeś chyba napisać „Ludzie zawsze kupują, a i tak później płaczą”, prawda?

        • Płaczą ale to ukrywają by nie wyjść na frajerów 🙂 Szkoda, że większość nie uczy się na błędach. Ale po co skoro mają dzianych rodziców xD

        • Część się przyzna że kupiła w ciemno crapa, ale reszta ludków pójdzie totalnie w zaparte, oszukując nie tylko innych, ale nawet samych siebie w kwestii jakości zakupionego produktu 😉 Kwestia ego jak mniemam 🙂

        • Szponix

          Jeśli kogoś stać na preordera, czemu nie. Jego kasa, jego wybór, na pewno nie otrzyma gry, której nie można przejść (chyba, że kupi coś od 8floor, ale tego chyba nie wydają w preorderach :P). Mi zasadniczo byłoby szkoda kasy, gdybym wiedział, że miesiąc czy dwa po premierze będę w stanie kupić to 30% taniej (vide Syberia 3).

          To, że jedna gra jest zła, inna dobra na pewno nie zależy od ilości zakupionych preorderów. Przynajmniej obecnie, gdzie można je nabyć do 2 max 4 msc przed oficjalną premierą. W 2-3 msc firma nie jest w stanie naprawić wszystkich błędów, zwłaszcza tych, których sami nie wykryją (preorderowcy nie grają wcześniej). To, że mają kasę… Na pewno nie mają jej na tyle, żeby zwróciły im się wszystkie koszta. Aż tyle osób nie preorderuje. A jeśli to chyba powinno to działać w drugą stronę – „ok, spinamy się, tyle osób zapreorderowało, że w okolicach premiery może być niezłe bum! Dajmy z siebie wszystko, testerzy zwłaszcza!”.

          Taka ciekawostka – nie wiem jak działa Steam, Origin i inne. Na PS Store (konsole Sony) twórcy muszą wybulić naprawdę spory hajs, żeby wydać jakąś aktualizację/łatkę/patcha do gry. Do tego ten plik musi przejść znów ścisłą certyfikację, to kolejna papierkowa robota, która może trwać do 2-4 msc nawet. A jak wiemy, 4 msc od dnia premiery to kawał czasu. Potem przychodzą inne gry i zamiast sięgnąć po spatchowanego X, ludzie sięgają po nowo wydanego Y. Śledzę rynek gier konsolowych i wiem, że tam naprawdę muszą się spiąć (lub mieć dobre układy, żeby patch szybko był wrzucony, bo o terminie znów decyduje Sony [tak samo jak o terminie wrzucenia gry]). Znam też sporo firm, którzy nie zauważyli/nie wykryli sporych bugów, nie stać ich było na patcha i… cóż, dziś albo nie istnieją, albo ratują się jakimiś popierdółkami na innych platformach (smartfony i inne bzdety).

          Mniejsza z tym. Chciałem tylko napisać, że brakuje mi wersji demonstracyjnych 🙂 Wbrew pozorom były one świetnym pomysłem. Może za dobrym, skoro obecnie tak rzadko się je widuje? 😛 Każdy mógł sprawdzić czy gra mu pasuje gameplayowo i technicznie…

        • Jakby były wersje demonstracyjne to wtedy producenci nie mogliby ukryć niektórych „szczegółów” ich produkcji 🙂

        • Nic mi do tego jak ktoś wydaje swoją kasę 😉 Ja preorderów nie kupuję (mimo że na luzie mnie stać) z kilku prostych przyczyn – 1) z zasady nie kupuję niczego w ciemno, nie zapoznawszy się wcześniej z testami/recenzjami, 2) po numerach odwalonych przez działy marketingu dev’ów chociażby Watch_Dogs, Aliens: Colonial Marines czy niedawnych hurra-optymistycznych relacjach dotyczących polskiego dubbingu (jakieś 5 minut wszystkiego) w nowym Tormencie, do wszelkich zapowiedzi podchodzę z jeszcze większą rezerwą 3) mam obecnie taki backlog growy, że mógłbym tak chyba z 5-6 lat niczego nie kupować 😉
          Też mi brakuje wersji demo gier wydawanych przed/równo z premierą gry… kiedyś był to standard, obecnie rzecz praktycznie niespotykana. W dodatku bardzo wygodna dla dev’ów/wydawców – brak realnej weryfikacji jakości gry/optymalizacji kodu ze strony graczy. Darmowy weekend po iluś tam miesiącach od premiery to już zupełnie nie to samo…

        • Gryzłold

          Na steamie i originie są zwroty, 2 godziny grania to zwykle więcej niż potrzeba żeby sprawdzić i wydajność i czy gra w miarę komuś „leży”, więcej niż zwykle mają/miały dema, będące zwykle jednym „rozdziałem”, na kilkadziesiąt minut gry.

        • Ok, to też jest w pewnym sensie racja – szkoda tylko że trzeba w takim przypadku ściągać całą wersję gry (nierzadko kilkadziesiąt giga w przypadku większych tytułów, co „chwilę” jednak zajmuje), a nie ma dostępnej darmowej i mniejszej „wagowo” wersji demo, ograniczonej do np. jednego rozdziału/etapu gry.

        • Gryzłold

          To działa w obie strony – tylko mała część krytykujących preordery robi to dlatego, że uważają je za coś złego (jak np. totalibiscuit), większość, jak choćby ci wrzucający zwykle te durne memy, robi to z czystej zawiści,że gdy sami zmuszeni są ogrywać bundle albo wręcz piraty, inni mogą sobie pozwolić na zakup oczekiwanej gry jeszcze przed premierą, by na przykład móc ją spokojnie pobrać parę dni wcześniej i uruchomić w momencie premiery.

        • Masz całkowitą rację. Pośpiech jednak robi swoje.

        • Gryzłold

          Ludzie są do preorderów po prostu przyzwyczajeni z czasów, gdy zamawiało się pudełka, których w sklepie w dniu premiery mogło zabraknąć (niby prehistoria, ale premiera Diablo 3 pokazała że ciągle to się może zdarzyć). I kto płacze? Czy preorderowcy dostają gorszą grę niż ci „zaradni” którzy kupują ją dwa lata później? Jeśli na ich konfiguracji natrafią na problem, to najwyżej odłożą grę na kilka dni. Wygląda na to, że jedyni którzy nad preorderami płaczą to ci których żółć zalewa że ich na preordedy ani premierowe gry nie stać

        • Hahaha ale bzdury… Pre-ordery to obok DLC największy rak branży PC :/ Twórcy dostają kasę przed premierą i mają ten finansowy komfort, że nie muszą dopinać wszystkiego na ostatni guzik i wydają takie crapy. Przez tych właśnie niecierpliwych i naiwnych, kupujących koty w worku cierpi cała społeczność graczy.

        • Dokładnie. Sam kiedyś chciałem zamówić preordera na Medal of Honor: Warfighter, ale dobrze, że zdrowy rozsądek podpowiedział, aby tego nie robić.

        • Gryzłold

          Bzdury że bywało że w dniu premiery odwiedzając po szkole/pracy „sklep z grami” mogłeś zastać pustą półkę? To że sam może nie kupowałeś wtedy gier to nie znaczy że tak nie było.

        • Ale kogo obchodzi jak było dawniej? Mówimy o sytuacji dzisiaj, kiedy to pudełka są już echem przeszłości, a pre-ordery skutecznie niszczą rynek PC.

        • Gryzłold

          „Hahaha”, że tak zacytuję najmądrzejsze słowo jakie tu wyprodukowałeś. Jedyne co niszczy rynek PC, czyli jest powodem że niektóre gry omijają tę platformę, albo trafiają na nią ze sporym poślizgiem, jest piractwo. DLC są tym samym czym kiedyś były „pudełkowe” dodatki, czyli jak sama nazwa wskazuje – dodatkami, w które grać można, jeśli się „podstawkę” wystarczająco pozytywnie oceniło.

        • Dodatek nie jest równy DLC. Koniec kropka.

        • Gryzłold

          „nie bo nie”. Ktoś ci każe kupować te DLC skoro uważasz je za bezwartościowe?

        • Widzę, że bawisz się ponownie w psychologa. Gdzie ja napisałem, że DLC są bezwartościowe?

        • w 80% są to bezwartościowe skiny.

        • Gryzłold

          Twój przedmówca stwierdził,że „DLC są rakiem”, wydajesz się popierać jego tezę, skoro negujesz moją odpowiedź, że są cyfrowym odpowiednikiem niegdysiejszych dodatków. Czasem są małe i niewiele warte (mniej niż kosztują), ale przecież nie ma obowiązku ich kupować, więc skąd „rak”?

        • Ja bym to nazwał dymanie ludzi. Bo większość rzeczy co jest pokazywanych w trailerach czy gameplay`ach w wersji beta pokazuje się jako DLC… Przez pre-ordery nauczyli się wycinać zawartość z gry.

        • Gryzłold

          Ja bym to nazwał „argument z (,)” Gadanie że „większość rzeczy co jest pokazywanych w trailerach czy gameplay`ach w wersji beta pokazuje się jako DLC” to świadome mijanie się z prawdą.
          Napiszę coś podobnego – dawniej rzeczy które były pokazywane w przedpremierowych „teaserach” gameplayowych, a czasem nawet w demach, w ogóle nie trafiały do gry. Z oczywistych powodów, żeby jej nie spoilerować tym którzy są docelową grupą odbiorców teaserów – czyli ludziom którzy tę grę zamierzają kupić.

        • Odpowiedz mi na pytanie niżej.

          Neguję twoje argumenty, które są wyssane z palca.

          Rak ponieważ zbiór dodatków kosztuje więcej niż sama gra, która niekoniecznie jest dopracowana. Przykładem może być Watch Dogs.

        • Gryzłold

          Nie kosztują. Dodatki zwykle kosztują 50-80% ceny podstawowwej gry. Nie tanieją rówine szybko (albo wcale nie tanieją) z oczywistych powodów, kto ma je kupić, kupi i drogo, ci co kupują gierki po 5€ w DLC grać nie muszą, kasę na waciki zostawią za samą podstawkę.

        • Dodatki tyle kosztują, ponieważ oferują prawdziwą zawartość i oferują znacznie więcej niż jakaś śmieszna pseudo zawartość za którą czasami zapłacisz więcej niż za pełnoprawny dodatek.

        • Gryzłold

          Och, pisząc „dodatki” miałem oczywiście na myśli DLC. Przykładem może być nawet ten sam Watch_Dogs którego podałeś – gra kosztowała 60€, Season Pass – 20€.(według isthereanydeal – od premiery tyle kosztował). 27€ kosztują i kosztowały dodatki jeśli ktoś wolał kupić wszystkie oddzielnie, to dalej mniej niż połowa ceny podstawki. Coś niezbyt wyszedł ci ten przykład na potwierdzenie tezy że „zbiór dodatków kosztuje więcej niż sama gra”.

        • Dawne dodatki wystarczyły na wiele godzin i nie sprawiały wrażenia wyciętych z gry, baaa powstawały dopiero po premierze podstawki. Dzisiejsze DLC są już gotowe przed premierą, bo są ewidentnie i perfidnie wycinane z zawartości podstawki, a wystarczają ledwie na zabawę liczaną w minutach lub są po prostu głupim skinami, które to nic nie zmieniają…
          Zdarzają się czasem takie perełki jak DLC do Wieśka 3, ale to już powoli wybierający gatunek :/

        • Gryzłold

          Koszt produkcji „dawnych dodatków”, oraz „dawnych gier” to promile tego ile kosztują dzisiaj. Czy ceny gier wzrosły 100-krotnie? Trudno od gry o fotorealistycznej grafice oczekiwać tylu „map” co w grach o grafice tak umownej, jak choćby pierwszy Quake. A jak dzisiejsi producenci gier sięgną po „stare” metory ich wydłużania, to zaraz słychać „buu, backtracking, wykorzystywanie tych samych lokacji”, jakby tego nie było i w tych starych grach na dziesiątki godzin.

        • Skoro za grę oczekuje się ponad 200 złotych to można oczekiwać jakiejkolwiek jakości, prawda? Ludzie przeważnie plują się o backtracking, kiedy faktycznie jest to stosowane do granic absurdu (Arcania).

        • Lel, to są czy nie są wycięte przed premierą? Bo ewidentny przykład wycięcia to może być właśnie twój ukochany Wiesiek 3, bo przecież zapowiedzieli już oba dodatki, zanim sama gra w ogóle wyszła – no i nie zapominajmy o celowo wyciętych 15 czy 16 gunwach i nazwaniu ich „darmowymi” DLC, co było właśnie, jak to ująłeś „wystarczają ledwie na zabawę liczaną w minutach lub są po prostu głupim skinami, które to nic nie zmieniają”. Ale pewnie zaraz wyjedziesz z jakimś równie głupim przykładem, byle nie wyjść na hipokrytę. Bo twoim zdaniem dowodem na to, że powstało po zrobieniu podstawy to… no właśnie, co?
          Są przykłady ewidentnego wycięcia elementów na DLC (Deus ex: Human Revolution, Mass Effect 3), ale bym nie odważył się powiedzieć, że to większość czy standard, bo nie jest.

        • Te DLC były za darmo inni za podobne życzą sobie sporo $ więc zupełnie chybiony przykład xD

        • Gryzłold

          Nie były za darmo, nic nie jest – były wliczone w cenę podstawowej gry. Poza tym spełniają wszystkie warunki „złych DLC” które sam wymieniłeś: „są już gotowe przed premierą, bo są ewidentnie i perfidnie wycinane z zawartości podstawki, a wystarczają ledwie na zabawę liczaną w minutach lub są po prostu głupim skinami, które to nic nie zmieniają…”. Wypisz-wymaluj „darmowe” DLC do Wiedźmina 3, służące jedynie temu by wk.rwić premierowych graczy, którzy dodatkowe animacje, czyli w zasadzie jedyną rzecz wartą zachodu dostali perfidnie dopiero wtedy, gdy już pewnie byli na ukończeniu gry, albo i ją ukończyli.

        • Coś wycięte z gry rozdane za darmo w ramach PR vs zawartość wycięta i sprzedawana po 5 $, wciąż nie widzisz różnicy?

        • Gryzłold

          Widzę. Sprzedawane po $5 skórki są po to, by najwięksi fani gry wydali na nią więcej niż cena podstawowej gry (która na marginesie od wielu lat rośnie znacznie wolniej niż inflacja i nijak ma się do rosnących kosztów tworzenia gier, kosztów wymuszanych wymaganiami stawianymi przez samych gracy zresztą). Te same skórki wycięte z gry po to, by je potem rozdawać na sztuki przez parę miesięcy są wyłącznie po to, by wku.wić tych, którzy kupili grę premierowo i się na te „darmówki” załapią ewentualnie dopiero wtedy, gdy w grę zagrają ponownie. Po mojemu to bardziej anty-PR, całkiem jak poprzedni związany z DLC fail CDP Red, gdy rozdali za darmo wszystkim jak leci DLC także takie, które wcześniej sprzedawali jako ekskluzywne, dostępne wyłącznie w danym sklepie.

        • Gryzłold

          Missing Link był wycięty? Niekoniecznie, wiedząc że będzie dodatek mogli specjalnie zrobić w fabule taką dziurę. Zwłaszcza, gdy podstawowa wersja gry nie zostawia na ewentualne rozszerzenia miejsca ani przed jej rozpoczęciem (gdy Jensen jeszcze nie był cyborgiem) ani po (chyba że podobnie jak sequel uznaliby już wtedy niektóre zakończenia za niebyłe). Ludzie którzy wszędzie widzą „wycinanki” pewnie i w Wolfenstein: The Old Blood widzą content wycięty z The New Order.

        • W którymś wywiadzie devsi mówili, że musieli z tego zrezygnować w podstawowej wersji, bo by nie zdążyli, dlatego DLC. A missing link był o tyle wycięty, że robił podwaliny pod Mankind Divided z Kolektywem i Janusem. Chociaż może wycięcie to zbyt ostre słowo, bo tak jak mówisz, samego HR nie okraja, tylko bardziej „serię” jako całość.
          Ale z ostatnim zdaniem trudno się nie zgodzić, niektórzy myślą, że DLC to z automatu wycięte rzeczy, poza oczywiście *wpisz popularnego deva tutaj*.

        • Gryzłold

          RDR, RDR2 (założysz się?), GTA4 (poślizg i potem port „na odwal się”), GTA5 (półtora roku poślizgu, pecetowcy i tak się cieszą bo mogło wcale nie wyjść).

        • „Gadanie że dobra gra się „wybroni” to tak jakby oczekiwać że wydadzą ją za darmo i podadzą numer konta na które proszą o wpłatę co łaska, jeśli gra się spodobała.”

          Przepraszam za wyrażenie, ale o czym ty teraz pieprzysz?
          Jeżeli ktoś kupuje grę to chyba kupuje ją ze względu na swoje preferencje. Chyba, że ty jesteś i kupujesz wszystko co popadnie.

        • Gryzłold

          Piszesz że dobra gra zarobi także mimo piractwa – źle zrozumiałem ostatni akapit poprzedniej wypowiedz? Na to odpowiadam, że „zbójeckim prawem” wydawców jest ochrona ich gier, nawet jeśli są „słabe” przez złodziejami.

        • Nie wypowiadałem się na temat czerpania zysków mimo piractwa.. Znowu bawisz się w psychologa. A prawem konsumenta jest otrzymanie produktu zgodnego z opisem.

        • Gryzłold

          wcale. „Jeżeli gra jest dobra to sama się wybroni. Nie potrzeba wtedy śmiesznych Season Passów czy dziwnych DRM typu Denuvo”. Nie potrzeba śmiesznych DRM typu Denuvo. Nie potrzeba ograniczać piractwa, i tak zarobią jeśli gra będzie dobra.

        • No dobrze. Przyznaję rację. Ale kiedy zaczniesz sensownie argumentować swoje wypowiedzi? Bo aktualnie szukasz na siłę jakiejś zaczepki i co wypowiedź to zmieniasz wątek.

        • Gryzłold

          Uważam, że zawsze argumentuję sensownie, Jeśli nie wystarczająco zrozumiale, to w razie potrzeby precyzuję/wyjaśniam. Może wystarczyłoby żebyś sam wykazał trochę dobrej woli, a nie tylko szukał do czego się przyczepić (vide ten usunięty „troll na posterunku”)?

        • Usunięty, ponieważ stwierdziłem, że nie będę Ciebie niepotrzebnie nakręcać. Kończę dyskusję, udanego popołudnia.

        • Arc

          Największy problem z preorderami mają osoby, które gier nie kupują bo po prostu nie mają na nie kasy. Takie osoby z 50, ew. może z trochę większą ilością crapów na koncie z czego na pierwszym miejscu albo CS albo Dota z minimum 200h. Takie osoby z odczuwają wielki ból d…, że inni nie dośc kupują najnowsze gry to jeszcze w preorderach. Według tych osób osoby abywające preordery (nazwę ich entuzjastami) niszczą rynek, którego tak naprawdę osoby oskarżające nie są uczestnikiem, bo gry nie kupią bo po prostu ich nie stać. lol. Wystarczy przelecieć tylko po profilach.

        • Stawiam ci wódkę 🙂

        • Owszem. Dostają gorszą grę.

        • Oj zdecydowanie 🙂 A niekiedy ta gra staje się grywalna po tak długim czasie od premiery, że jej cena spada o połowę i wtedy niewątpliwie pre-orderowca można spokojnie nazwać frajerem vide ostatni Batman 😉

        • Gryzłold

          Aha, czyli u nich patche nie działają, dlatego każdy rozsdądny gracz kupuje grę 2 lata po premierze, w wersji goty, za 5€, no może 10 jeśli wybitna. Gdyby wszyscy byli tacy „mądrzy” to kolejnej by już nikt nie kupił, bo by jej nikt nie wydał.

        • Patche nie wychodzą w ciągu kilku godzin od premiery…

        • Gryzłold

          Gry AAA rzadko mają jakieś ekstremalne problemy na premierę, jak wiecznie cytowany pecetowy Arkham Knight czy AC Unity. A jeśli na jakiś rażący się trafi, to naprawdę zwykle nie trzeba czekać „pół roku” na jego usunięcie.

        • No Mafia 3 do dzisiaj miała z dwie łatki a gra nadal kuleje.

        • Gryzłold

          Chyba nie rozumiesz co to jest „game breaking bug”. Odśwież mi pamięć, bo szczerze mówiąc nie przychodzi mi do głowy żaden tytuł który byłyby tak zabugowany, żeby nie dało się go ukończyć i nie wyszły na to zaraz po premierze patche. Poza nudnym już „Arkham Knight”, którego o ile mnie pamięć nie myli, chętnym refundowano.

        • Arkham Knight nie miał takiego problemu, że nie dało się przejść. Problemem była optymalizacja bo ludzie nie umieli grać na 30 fps…
          No i sorry ale gry AAA jak to sami wskazują powinna być idealna pod względem technicznym a przez ostatnie kilka lat tak nie jest i mają o wiele więcej rażących błędów niż gry z mniejszym budżetem.

        • My mówimy o ogólnej jakości produktów zamawianych jako preorder czy game breaking bugach? Nie zmieniaj cały czas wątków, na te,które tobie leżą bo to jest żałosne.

          Nadal czekam na odpowiedź.

        • Gryzłold

          Pisałem o „ekstremalnych problemach”, wyjaśniłem, że w 2 premierówkach w które ostatnimi laty grałem, takowych nie doświadczyłem. To że są błędy, to normalne – zawsze były i będą, czasem po spaczowaniu jednych pojawiają się inne, gorsze. Narzekanie na preordery, zwłaszcza na preordery gier które wiadomo czym będą bo każda nowa część wychodząca co roku jest tym samym od ponad dekady jest śmieszne.”Rakiem” tego typu, jak raczył wszystkie preordery określić Nesus, jest raczej Early Access i inne formy croudfindingu, nie dające gwarancji zwrotu pieniędzy w razie nie dotrzymania obiecanych terminów czy jakości.

        • Właśnie problem polega na tym, że nie wiadomo czym te gry będą 🙂

          Przecież za Early Access nie musisz płacić, więc w czym problem? (ironia).

        • Gryzłold

          Przeczytaj jeszcze raz wypowiedź na którą odpowiadasz, staranniej tym razem. Jeśli masz wątpliwości, że nowy CoD będzie strzelaniną FPP z filmową fabułą, na najwyższym światowym poziomie, to albo urodziłeś się wczoraj, albo należysz do hejterów tej serii, więc preorder jest zdecydowanie skierowany do kogoś innego.

          Early Accessy, Kickstartery i inne tego typu badziewie, to kupowanie kota w worku, albo i pustego worka z obietnicą że kota dostarczą „kiedyś”.

        • Czy Ty ostatnie dwa lata zamknięty byłeś w jaskini czy jak? 😮

        • Gryzłold

          W zeszłym roku co prawda niczego premierowo niek upiłem, ale w 2015 kupiłem Wiedźmina 3 i Fallouta 3. W obie grałem od pierwszego dnia i jakoś nie było „game breaking” bugów. Parę dni temu czytałem w jakimś innym temacie kogoś kto zaczął niedawno grać w Wiedźmina 3 drugi raz i teraz zauważa o wiele więcej błędów niż w swoim pierwszym premierowym podejściu.

        • Chyba nie rozumiesz prostej zależności… Po co kupować pre-ordera, gdy można grę nabyć dzień, dwa po premierze gdy znane są oceny i wiadomo czy warta jest ona swojej ceny…

        • Gryzłold

          Chcesz mi powiedzieć, że ludzie wklejający ten durny obrazek widoczny parę postów wyżej nie kupują preorderów bo czekają na pierwsze recenzje? Dobre sobie, prędzej na pierwszego bundla 🙂

        • Chcesz nam powiedzieć, że ludzie, którzy kupują gry w ciemno po premierze nie czytają recenzji?

        • Gryzłold

          Chcę powiedzieć, że są ludzie którzy kupują gry, czasem wszystkie, a czasem tylko te z ulubionych serii, nie kierując się w najmniejszym stopniu recenzjami, ba, unikający wszelkich informacji o tych grach zanim sami nie zagrają, żeby sobie nie psuć zabawy. Są i ludzie którzy ich za to hejtują, bo sami „lubią” grać 2 lata później, gdy już całą grę widzieli na youtubie i wiki tej gry znają na pamięć.

        • Arc

          Ależ misiu, jeżeli to będzie crap to zwrot na steamie i już. Gdyby ich nie było to fakt, preordery byłyby głupotą.

    • A to już nie można? Wszystkie te early access to właśnie to.

  • Patryk Nowak

    Niby nigdy nie powinno się kupować pre-orderów a potem znowu narzekanie że gra w dniu premiery kosztuje blisko lub ponad 200 PLN

    • Już od dawna to jest standard. Dlatego teraz kupuje się minimum rok po premierze jak cena spadnie poniżej 100 zł. Chyba, że tytuł trzyma cenę to po 2 latach xD

      • Tak, wtedy będziesz grał w multi z trzema typami czekając kwadrans na znalezienie meczu, którym szkoda było pieniędzy na premierę :).

        • W multiplayer`a nie gram. Kupuję gry by dodać je do mojej biblioteki i kiedyś zagrać 🙂

        • Veti23

          Fabuła jest najważniejsza a multiplayer to tylko mały dodatek

        • what

          Jeśli gra polegająca na multi jest martwa po roku od premiery to znaczy, że jest gówniana

        • Niekoniecznie. W Sniper Elite 4 od premiery multi martwe a ocenianie jest dobrze.

    • Gryzłold

      Co ma wspólnego premierowa cena gry z kupowaniem (lub nie) preorderów? Gry pecetowe od lat kosztują 50-60 euro, z roku na roc coraz częściej ten górny próg, podobnie nie zmienia się cena gier konsolowych. W Polsce drozeją i drożeć będą aż się cena nie zrówna z resztą Europy, czyli właśnie 60€ Jak się Szydło postara, to może będzie to wtedy i 300 zł, nie kupując preorderów żadnego wpływu na to nie masz.

  • Nie kupujcie kota w worku. Port na PC to zawsze jedna wielka niewiadoma.

    • Osoby myślące wiedzą to, gorzej z innymi…

  • Patryk

    Preorder 200% na takie gry.

  • Mike

    Kupione 🙂 a płaczki niech dalej płaczą.

    • płaku płaku

    • Rzeczywiście jest się czym chwalić xD

    • Patryk

      Dzieci niech dalej zbierają 200zł 😀

      • Tato pożycz dwie stufy na nowe Kal of Druty plis

        • Mike

          Potem będą płakać że drogo i że nie warto bla bla.

  • Niby cena zacna jak na nowość, ale puki nie zobaczę to nie uwierzę, że jest dobrze. Niech dadzą demo to się oceni i ciekawe czy wreszcie ten silnik zmienili.

    • Gra powstaje w 3-letnim cyklu produkcyjnym, więc mała szansa, że zmienili cokolwiek poza settingiem :/

      • Akurat AW od Sledgehammer games było świetne(w kampanii), toteż i tu jest spore prawdopodobieństwo, że gra będzie dobra, choć oczywiście nie na tyle by porwać się na takie szaleństwo jak preorder, co to to nie :).

    • [h+]

      -Puk puk
      -Kto tam?
      -Puki

    • Błogosławieni(przez wydawcę) będą Ci którzy nie wiedzieli, a ̶u̶w̶i̶e̶r̶z̶y̶l̶i̶ zapłacili.

  • REMEMBER – NO PREOR…

    A szkoda gadać, szkoda strzępić ryja, przecież to i tak nic nie zmieni.

  • Ja tam mam dużo gier do ogrania z bundli. Dzięki temu nie mam parcia na gry w szczególnosci na pre-ordery. Mogę i poczekać 2 lata i dopiero kupić

    • Witaj w klubie
      Ja ostatnio zauwazylem ze mam problem zeby gry z monthly ograc a gdzie reszta…

      • Gryzłold

        Innymi słowy – kupujesz tylko tanie (do $12) koty w worku? Nie można jednocześnie krytykować kupowania preorderów i samemu preorderować Humble Monthly.

        • Warhamera,xcoma2,dirtrally,inside(chyba takie byly ostatnie)nazywasz tanimi kotami w worku?No ok ale nie rozumiem.A ze do gier w ktore chce zagrac jeszcze 7 ukrytych bonusow dostaje to co mam sie obrazic

        • Gryzłold

          Inside, w sam raz do zwykłego bundla, można by się nawet nad BTA dla niego zastanowić jeśli nie więcej niż $5, ale nie $12. Jako „flagowce” bywał też giereczki nie warte nawet BTA, jak stardew valley, grim dawn, soma, hunworlds czy demo multiplayera call of duty. albo gierki przeczołgane przez promocje, jak payday 2 czy talos principle.

          jak byś tej rzeczywistości nie zaklinał, kupuje się kota w worku, płacąc $12 co się za te pieniądze dostanie wiedząc znacznie mniej niż w sytuacji której czepiacie się w tym temacie – czyli możliwości kupienia nowego CoDa za pół ceny, czy kwotę za którą po premierze ta gra osiągnie pewnie dopiero po premierze kolejnej części.

    • Dokładnie, 2 lata grania i to codziennie w inną grę…

  • David Bowie’s Drugs

    Kupowanie w ciemno jest głupie, ale czy można tu mówić o kupowaniu w ciemno? To Call of Duty, od prawie 10 lat rąbią ten sam schemat i to się pewnie już nie zmieni. Edycja PC obumrze o wiele szybciej niż wersja na konsolę, kampania będzie trwać parę godzin maksymalnie i będzie drętwa jak diabli, a multi będzie takie jak multi w każdym CoD z ostatniej dekady. Jak komuś się to podoba, to niech bierze. Jak ktoś ma nadzieję na gameplay w stylu United Offensive, to się srogo rozczaruje.

  • Żadnego CoDa od Sledgehammer Games!

    • A co masz do AW? Jeden z lepszych Codów, jeśli chodzi o kampanię, multi z tego co kojarzę też ponoć było niezłe.

      • MDA

        Nie. Tam było wszystko złe, a jedyny plus to Kevin Spacy. Ostatni dobry CoD to BO2. I to też w zasadzie do multi, bo kampania nie była za dobra.

        • Grałeś chociaż, czy tylko opierasz się na czyichś opiniach? IMO to jeden z lepszych Codów. BO2 natomiast moim zdaniem był słabiutki, fabuła momentami totalnie idiotyczna. Jeśli chodzi o multi to nie wiem gdzie było dobre, a gdzie nie, raczej w żadnym Codzie mnie nie porwało. Pisałem przede wszystkim o kampanii.

        • MDA

          Tak i do tego przeszedłem, co łatwo sprawdzić na moim profilu steam. Zdanie całkowicie podtrzymuję. AW to jeden z najgorszych CoDów zaraz po Ghosts.

        • Jeśli przeszedłeś to masz, rzecz jasna, prawo do własnego zdania. Ja jednak również swojego nie zmienię, IMO jeden z najlepszych Codów.

  • NotMeRly
    • Mateusz

      Pan zjedzie na dół strony tą windą 😉

      • albo ustawi sortowanie od najlepszych.

  • Przecież to CoD! Co może pójść nie tak?

  • RadoxX

    Jest tyle świetnych gier, czy to indie, czy to AAA w dobrych cenach, a ludzie i tak kupią tego samego CoDa, którym rzyga się co rok, nawet za milion złotych.

    • No i? Każdy kupuje, co sobie chce, jego kasa, jego sprawa.

    • Gryzłold

      Znasz jakieś „świetne gry AAA w dobrych cenach” które wcześniej nie kosztowały 50 czy nawet 60 euro? Pewnie że nie znasz, zanim gra dostanie tę „dobrą cenę” ktoś inny musi ją kupić za premierową, a nawet całkiem sporo tych „ktosi” w czasach gdy produkcja takiej świetnej gry AAA kosztuje między kilkadziesiąt milionów, a ćwierć miliarda dolarów.

      • RadoxX

        Ja kupiłem GTA V na steamie za 100zł przed premierą. To, że ty masz takie problemy z cenami, nie oznacza, że każdy musi bulić full price za każdy tytuł. Ja już nie pamiętam, kiedy ostatnio dałem pełną cenę za grę podczas premiery, zawsze jakoś zdarza mi się znaleźć tę ofertę w dobrej cenie, wystarczy umieć szukać albo mieć znajomego z jakiegoś dobrego regionu. Np. ostatnio kupiłem PUBG za 70zł, gdzie najtańsze oferty oscylują w granicy 100zł.

        • Gryzłold

          GTA5 od premiery kosztowała 60€ dla naszego regionu, w Polsce w pudełkach też była jedną z droższych gier na peceta, zwłaszcza w kategorii pecetowych portów wydanych z półtorarocznym poślizgiem, z sugerowaną ceną w dniu premiery 195 zł. Sugerowanie zatem, że że GTA5 to gra z kategorii „świetna gra AAA w dobrych cenach” to zwykłe pier.olenie – tylko dlatego że wtedy jeszcze dało się aktywować globalnie ostatnie gifty z tanich regionów, czyli innymi słowy – wykorzystać luki w systemie, co od dawna zostało poblokowane (nie, żebym uważał że to coś złego – skoro wydawcy dawali się tak w biały dzień „dymać”, to trzeba było korzystać, dokąd na steamie był gifty bez blokad kupowałem je taniej, a zacząłem „kupować” gry za itemy znacznie wcześniej niż wprowadzili rynek i inventory w grach innych niż w TF2). Zresztą te tanie regiony (a zatem i ci którzy ten system wykorzystują) swoje tańsze egzemplarze dostają wyłącznie dlatego, że „bogata” część świata płaciła i płaci 60 dolarów czy euro. GTA5 jest też właśnie idealnym przykładem na to, że taka gra nie może być tania, bo jest chyba do dziś grą której produkcja była najdroższa – za samą pierwszą edycję na dwie platformy PS3 i Xbox 360 oraz marketing wydano 250 milionów dolarów.

          Swoją drogą, pisanie o „szukaniu gier z dobrego regionu” i chwalenie się kupieniem „preordera” ponad rocznej gry w tym samym temacie, w którym chwilę wcześniej skrytykowało się ofertę kupna preordera innej gry, (z równie wysokiej półki) za pół ceny (istniejącą właśnie dlatego że sprzedaje ją keyshop, więc pochodzi z taniego regionu) zakrawa o obłęd – uważasz tak tylko dlatego że akurat tej serii gier nie lubisz? Dopuszczasz taką możliwość, że ktoś naprawdę może woleć CoDy od np. GTA?

  • Janush132
  • koobii

    daaaaaaaaaaaaamn kuszą

    • koobii

      ale nie biorę XD

  • vaazon

    W multi będą serwery dedykowane czy połączenie peer to peer? Jak to było z ostatnim CoDami?

    • MDA

      peer to peer

      • vaazon

        A to kasa zostanie w portfelu na Battlefronta 😀

  • Gryzłold

    Chłopie, nie ja mówię o DVD, tylko sam takie porównanie zrobiłeś („możesz to zaproponować wydawcom filmów – niech w kinie będzie pełna wersja, a na DVD obcięta”) , nie pomyślawszy wcześniej że jakość obrazu (i w mniejszym stopniu dźwięku, o ile ktoś ma w domu amplituner z DTS i porządne głośniki) powoduje, że rzeczywiście ci co idą na film do kina dostają inny „content” (bo w znacznie wyższej jakości) niż ci co kupują „ten sam” film na DVD. Teraz odwracasz kota ogonem próbując udowodnić nawet taki absurd, że na DVD film jest „lepszy” (bo jest jakaś idiotyczna moda na „rozszerzone” reedycje, tak idiotyczna że czasem nawet reżyserom wstyd jest się pod nimi podpisywać i są wydawane pod pseudonimami)

    Stwierdzenie FAKTU zaobserwowanego osobiście, że gra od premiery była w zasadzie pozbawiona błędów, a na pewno błędów dramatycznie utrudniających albo uniemożliwiających rozgrywkę to „cebulowa argumentacja”? Jaki to ma w ogóle związek z „cebulowaniem”, które podobno jest synonimem chytrości? Nazwa z du.y, podobnie jak twoje argumenty z du.y, że „słyszałeś” że coś jest/było nie tak, albo że „grałeś” parę dni po premierze” (w parę dni po premierze, to ty grywasz wyłącznie w gry z budnla, po premierze tego bundla, każdy może sprawdzić, „kłamczuszku”).

    Porty gier PC działają i nigdzie nie pisałem że nie powinny – pisałem tylko , że dziecinne oczekiwania pecetowców, że skoro wydali na „kąputer” 3, 5, a może i 10 razy więcej niż za „kąsolę”, to gra powinna im śmigać w UHA 4K. G.wno a nie powinna – ogrom pecetowych możliwych konfiguracji sprzętowych i programowych nigdy nie pozwoli na taki poziom optymalizacji, jak na platformach ze zunifikowanym hardware i systemem operacyjnym. Dlatego pecetowcy muszą się pogodzić albo z „marnymi” w ich definicji) portami, albo ich zupełnym brakiem, bo czasy gdy stanowili większość przychodów z gier już dawno minęły, a dodatkowo w tej generacji konsol stanowią jedyną platformę opanowaną przez piractwo, przez co trzeba jeszcze wydawać kasę na zabezpieczenia.

    Czepiasz się preorderów i wymyślasz kolejne absurdalne argumenty, z preorderami na chleb? Pisałem już wielokrotnie – tak jak kiedyś preordery gier pudełkowych gwarantowały dostępność gry w dniu premiery, a nie ‚kilka dni później” (nie rozumiesz? trudno, jak ktoś kupuje wyłączine bundlówki, to trudno żeby zrozumiał), tak samo preorder cyfrowy to jedyna opcja żeby grę, mającą dziś często 30, a nawet 80 gigabajtów, móc pobrać na tyle wcześnie, żeby rozpocząć zabawę wtedy kiedy ma się na to ochotę, czyli w dniu premiery, a nie przynieść wtedy dopiero pudełko, czy kupić gierkę i zacząć pobierać, gdy inni już grają. Zwłaszcza, że w największych pecetowych dystrybucjach cyfrowych są bezwarunkowe zwroty, w przypadku preorderów z odpowiednio wydłużonymi limitami (na steamie bodajże 2 tygodnie od premiery gry), więc jeśli gra byłaby rzeczywiście w dramatycznym stanie, co potwierdzaliby inni gracze (bo pecetowiec często za wszystkie błędy wini producenta, denuvo, steama, ale nie swój komputer i nie siebie, jego użytkownika), czy recenzenci, zawsze może ją zwrócić i odzyskać całą wydaną kwotę.

    Nie, nie bronicie kupować preorderów, wy „tylko” ludzi którzy je kupują opluwacie i wyzywacie, powtarzając brednie w rodzaju „preordery psują rynek” bo, np. jak ktoś tu „mądrze” zauważył „twórcy mają finansowy komfort i nie muszą dopieszczać gry”, brednie w których nawet ciężko doszukać się o co ich twórcy chodziło. Że niby jak – jakby twórcy mieli miej pieniędzy, to by lepiej pracowali (nie wiem, może o głodzie lepiej się myśli?), a jak mają za dużo, to zamiast kodować imprezują z narkotykami i dziewczynkami? Komuś chyba się kalendarz zatrzymał 20 lat temu, dziś gry AAA tworzą studia składające się z setek osób, a nie z paru pryszczatych nerdów w garażu, dziś jak skończą się pieniądze i nie znajdzie się nowy wydawca gotów sypnąć więcej, gra zostanie wydana taka jaka jest, albo całkiem skasowana, nawet jakby była w 90% ukończona.

    Multti CoDa szybko umiera? Może, nie wiem, nie gram, ale inni którzy grają, lubią i mają prawo kupić tę grę właśnie wtedy gdy multi żyje, czyli albo premierowo za 60€, albo jeśli mają okazję wczęśniej i taniej, tym bardziej czemu nie. Co dostaną wiadomo nawet przed zapowiedzią i tytułem, bo od ponad dekady jest tak samo i tak samo fani BFa krytykują, a potem CoDy i tak sprzedają się z 10 razy lepiej.

    • Kur**, nie wierzę 😀 Wyskakujesz mi, że nie mam pojęciao czym mówię chociaż od początku chodziło o to, że na DVD jest lepsza wersja, bo bogatsza o sceny, a że nie trafiłeś ze swoim argumentem to TY właśnie odwracasz kota ogonem, bo stosujesz płyciznę. Chłopie, ogarnij się albo przyznaj mi rację, albo w ogóle nie komentuj i daj sobie spokój zamiast w taki żenujący sposób się bronić.

      Tak, wszystkie testy, recenzje i moje gry to spiski mające zaszkodzić deweloperom i wydawcom. Niby taki logiczny jesteś, a takie bzdury wygadujesz i herezję? Czy już naprawdę nie masz się czego chwytać? I znowu – a kto powiedział, że to moje jedyne konto steam? Mam Ci podać linki do drugiego na który mam nowsze gry? Czy po prostu teraz jako argument przyjmujemy stalkingi po koncie i to jeszcze jednym? Co, stalkerze? Brakuje argumentacji to robimy jazdę po koncie?

      Cebulak – to ogół cech charakteryzujących, nie samo skąpstwo. No chyba, że teraz zamiast trzymać się tematu rozmowy dalej przyjmujesz taktykę uników i zbaczania na inny tor dyskusji – teraz nomenklatura. Może za kilka postów savoir-vivre?

      „nie rozumiesz? trudno, jak ktoś kupuje wyłączine bundlówki, to trudno żeby zrozumiał” – ty masz jakąś obsesję na punkcie bundli czy jak, bo powtarzasz się jak katarynka? I znowu gadasz bzdury – zamówienie gry na serwisie GWARANTOWAŁ dostęp do pudełka z grą. To + kolejne bzdury – że bez pre-ordera nie masz dostępu do gry. To przekonaj się sam i zamiast zamawiać pre-ordery poczekaj kilka dni. Wtedy pogadamy i zobaczymy czy dostępności nie ma, bo Twoja argumentacja przyprawia mnie o ból brzucha ze śmiechu. masz zerowe pojęcie i jesteś ignorantem, co mnie zwyczajnie śmieszy, bo mówisz ewidentnie o czymś o czym nie masz pojęcia.

      „Nie, nie bronicie kupować preorderów, wy „tylko” ludzi którzy je kupują opluwacie i wyzywacie” – hahaha o boizu, ależ ty jesteś biedny, opluwany i wyzwany 🙁 Nie wiem, gdzie Cię wyzwałem czy ktokolwiek czy ktoś kogoś opluł, masz po prostu urojenia. trzymaj się tematu dyskusji, a jak już piszesz o opluwaniu to podaj jakieś wypowiedzi i cytaty, bo z komentarzy sam mogę wyciągnąć gościa, który pisze o ludzie wstrzymujących się od pre-orderów jako o płaczkach.

      To nie są brednie, że kultura hype i pre-orderów niszczy branżę gier tylko fakty. Jak Ci opadną kiedyś korpo okulary obejrzyj sobie Jima Sterlinga. Zwłaszcza odcinki o pre-orderach. Ale wiadomo, po co, lepiej iść w zaparte, wmawiać ludziom bzdury. Po co ja w ogóle na Ciebie marnuję czas?

      Cały twój argument o kasie to jakiś stek bzdur, bo nikt nigdy nie twierdził, że zbyt dużo kasy – twórcy roztrwaniają, ale widzę generalizowanie masz we krwi i dalej zbaczasz z tematu rozmowy. I argument z kasą oraz większymi ekipami to akurat argument przemawiający za tym, że gry powinny być lepiej dopracowane. Więc nie wiem o co ci chodzi i nie zamierzam się wgłębiać w to, bo dajesz wodzę fantazji.

      I znowu (trzeci chyba raz w tej dyskusji) – czy ja komuś napisałem, że nie ma prawa kupić? Cały twój problem polega, że to nie ja wymyślam argumenty z dupy – robisz to ty, ba, ty ich nie wymyślasz, tylko bierzesz z powietrza.

  • Arc

    Jesteś na portalu służącym wyszukiwaniu okazji/przecen/bundli dla fanów gier komputerowych. Masz podpięte pod niego konto steam na którym masz 50 gier i nabite przeszło 3000h na docie. Spędzasz ileś tam czasu komentując kwestie niszczenia rynku przez preordery.
    Mam uwierzyć, że to tylko alternatywne konto steam stworzone specjalnie dla łowców (3000h doty absolutnie na to wskazuje xD) w absolutnie nie wiadomym celu a ból d…. w związku z preorderami nie ma nic wspólnego z kwestiami finansowymi? wow.
    brzytwa ockhama wskazuje, która teoria jest bardziej prawdopodobna..