X

«

»

9 nowych gier w usłudze Origin Access od 17 maja

17 maja do usługi Origin Access na PC dołączą następujące tytuły:

  • Tyranny™ Edycja Commander
  • ABZÛ
  • Kingdom: New Lands
  • GoNNER
  • Europa Universalis III Complete
  • Knights of Pen and Paper: Edycja +1
  • The Guest
  • Hearts of Iron III
  • Victoria I Complete

Abonament dostępny jest w cenach 14,99 zł miesięcznie lub 79,99 zł za rok.

  • Szymon Konarski

    A liczylem na Battlefronta II 😂

    • ReeKoo

      Dokładnie, tak samo myślałem. Jak dla mnie to NIC ciekawego.

      • Dla Ciebie może nic ale ja z chęcią ogram Tyranny™ Edycja Commander
        i ABZÛ,

    • Nie ma bo grę już porzucili.

    • PawelF

      cierpliwosc jest cnota – doczekasz sie jeszcze
      😀

  • O kurtka na wacie, to zarzucili Tyranny. W sumie to bardziej chyba Paradox Access.
    Możecie se hejtować EA ile chcecie, ale te OA to wygląda na całkiem spoko inicjatywę.

    • skoro ty nie hejtujesz to już raczej nikt się nie znajdzie do hejtowania

      • Nie? Ja hejtuje pod każdym postem z grami EA. Nie założyli ani troche na mój szacunek :v

      • Ja, zawsze i wszędzie będę hejtował EA, zwłaszcza za gejostwo w ich grach w ostatnim czasie (DA i ME) za ubijane studia (rip nowe star warsy od visceral games) i za zabicie battlefronta oraz traktowanie graczy jako maszynki do produkcji hajsu.

        • To za swoje kryptogejostwo (w końcu nikt Ci romansować z tą samą płcią w tych grach nie kazał, widać chciałeś) hejtuj raczej twórców, czyli Bioware. A przy okazji także Obsydiana, za identyczną możliwość gejowkiego romansu w Falloucie New Vegas.

      • PawelF

        HEJT: EA = Shit. You cannot speal stEAl without EA. EA to syf, EA to dno i 100m mulu.

        A teraz moje wewnetrze przemyslenia na temat EA.

        Kieruje sie prosta zasada – ganic jesli cos jest niefajne, uderza w klienta. Chwalic tam gdzie jest dobrze.
        To powiedziawszy zaznaczam nie lubie EA i ich podejscia. Ponizej opis dlaczego:


        to firma ktora zamiast zrobic dobry produkt i liczyc ze sie sprzeda i
        na tym zarobic. Robi wszystko zeby pokazac klientowi srodkowy palec,
        ciac koszty, wypuszczac cokolwiek i maksymalizowac zyski. Ja w pelni
        rozumiem ze czy pan Zbyszek z warzywniaka czy EA to dzialalnosc
        gospodarcza ma przynosic zyski ale mozna to robic poprzez dostarczanie
        klientowi dobrego produktu i budowania z nim relacji (czego EA w mojej
        opinii nie robi w ostanich latach) lub po prostu od poczatku byc
        nastawionym na zysk i nie dbac o produkt bo marketing (lub pupolarna
        licencja) i tak to sprzeda.
        – EA to fima ktora przejela wiele
        wiele marek (jak i studiow) ktore pozniej w ich korporacyjnej machine
        zwiedly i pokusic sie mozna o stwierdzenie zostaly ubite. To tez jest
        przykre bo jest masa marek w ich portfolio ktore sa martwe a maja spory
        potencjal.
        – EA to firma ktora nie musi przejmowac sie tym co
        mysla o niej gracze – SW BF2 i shitstorm? Spadek akcji? hahaha chwilowe
        czasowe – SW BF2 sprzedal sie w 9mln zamiast nastu ktore zakladali
        akcje sie odbily i stoja bardzo wysoko. EA mimo iz w 2017 wydalo chyba z
        7 gier i tak zarabia (gdzie te czasy ze wydawali po 20 gier).
        Zainteresowanych odsylam do raportu wygooglac: Q4_FY18_Earnings_Slides_-_Final.pdf.

        EA to firma ktora wie jak wyglada rynek, ktora widzi ze gry takie jak
        Hellblade, GoW czy nawet wydane przez nich A Way Out moga zarobic. Ale
        wszystkie jajca wrzucilo do koszyka z napisem Live services ktore to
        przynosza coraz to wieksze dochody. Fun Fact odnosnie A Way Out gra w
        ktora EA nie wierzylo, ktora pominelo w swoim raporcie. Gra ktora
        szacowali ze sprzeda sie w calosciowo (czyli od wydania, do niewiadomo
        kiedy) w 800M kopii, zrobila wynik ponad 1M w chyba 3 tygodnie (moze 2
        nie pamietam).
        – EA to tez firma ktora wydaje gry ktore mnie
        obchodza malo – kiedys pocinalem w NFSy z wypiekami na twarzy ale te
        czasy to przeszlosc…. Payback po trialu odpuscilem. Sportowki – mnie
        nie przekonaly (probowalem wielokrotnie i za kazdym razem sie
        odbijalem). Gry nastawiona na multi, wole singla.
        – EA to firma ktora wydawala kiedys gry w ktore gralem i ktore mi sie podobaly ale to juz przeszlosc.

        ALE
        zeby nie brodzic sie w szambie dla kontrastu

        EA to firma ktora wydala A Way Out – ktore kupilem na premiere i
        ogralem, fajne doswiadczenie choc mnie nie przekonalo zakonczenie
        historii. Swietny pomysl z coopem gdzie jedna kopia wystarcza zeby
        pograc z kims przez siec.

        – EA wydala tez calkiem udane i bardzo ladne graficznie Unravel.


        EA to firma ktora za marne 5$ miesiecznie lub 40$ rocznie oferuje EA
        access. Usluge w ktorej mozna sprawdzic gry przed premiera
        (ME:Andromeda, SW BF2, NFS: payback) zeby przypadkiem sie nie naciac,
        lub pograc w cos co nas akurat interesuje z oferty – moim skromnym
        zdaniem ogranie triala SW BF2 oraz NFS:P + Orwell bylo warte tych 5$.

        Niestety na tym pozytywy sie koncza.

        Podsumowanie czyli TL;DR

        Czy uwazam ze Access to fajna usluga – TAK
        Czy zmienia to moje negatywne nastawienia do EA jako takiego – NIE

      • To jest bolesna prawda, no niestety.

    • Dokładnie, coraz fajniej wygląda ta oferta – to już nie tylko same Fifki i BF’y, które na przykład mojej skromnej osobie zwisają totalnym kalafiorem, ale też coraz więcej porządnych erpegów pokroju Tyranny, pierwszych Pillarsów czy też Dragon Ejdże + dużo innych całkiem niezłych tytułów. Jakbym nie miał Wielkiego Kopca (Kreta) Wstydu, to brałbym jak Reksio szynkę 😉

  • Paweł Orłowski

    Szkoda że Sony nie pozwala na EA Access na PS4.

    • Oby się jednak dogadali w końcu =/

    • PawelF

      a pamietasz jak sie Sony tlumaczylo – nie uwazamy zeby to byla dobra oferta dla naszych klientow.
      Wiadomo ze chodzi o kase. Pomysl wielu zamiast biec po gry od EA poczeka az beda w abo. EA ma tez deale albo z mniejszymi albo wiekszymi studiami (od indykow pokroju Orwell czy Rebel Galaxy) do jakis tam starszych batkow od WB.
      To oznacza ze to siano trafia glownie do EA i maja dzialka pewnie do Sony.
      Gdzie jesli Sony sprzedawalo by te gry bezposrednio w cyfrze to pewnie zarobic moga wiecej.
      Ale to co napisalem powyzej to spekulacje.
      I pisze to jako posiadacz PS4.

      Dla mnie Access to jest wpad/wypdad – jest pare rzeczy ktore chce sprawdzic (nie mowie ze ograc sprawdzic) wbijam za 5$ na miesiac. Nie ma nic co bym chcial dziekuje czekam az cos sie pojawi. Dla mnie swietne rozwiazanie. Choc korzystam z niego sporadycznie.
      Niemniej jest to abo growy z najnizsza cena na rynku (jesli sie myle prosze mnie poprawic ale nie wydaje mi sie)

  • No bardzo fajnie, jednak warto było dać 80 złotych za oa.

  • Co za dziady fify dalej nie ma…

    • Najwcześniej w lipcu dadzą 😉

      • W lipcu to niech sobie wsadza 🙂 we wrzesniu pewnie 19 wypuszcza. Ktos tu pisal kiedys ze na 99% bedzie w kwietniu…tiaaaaa. lipa bo mam wykupione konta na xboxa i na pc i w sumie jestem zawiedziony…

        • W zeszłym roku FIFĘ dali w kwietniu ale w tym roku mnie nie dziwi, że będzie później FIFA w EA/Origin Access skoro przygotowali dodatek na Mistrzostwa Świata dzięki czemu sprzedadzą jeszcze wiele, wiele kopii.

  • Gry jako usługi – wszystko się zgadza. Jeszcze kilka lat i może być ciężko kupić coś co chociaż mentalnie będzie można określić jako „moja gra” na „moim koncie” na danej platformie.

    • a telewizja zniszczy radio?

      • serio? ktos jeszcze oglada tv?

      • Belzezdup

        serio? ktoś jeszcze słucha radia?

    • Przecież Steam to też usługa (wypożyczalnia) i nikt nie ma z tym problemów, bo i tak nie mają wyjścia.

      • Doskonale zdaję sobie z tego sprawę, dlatego tak napisałem. Co do steama czy goga – masz w głowie pewne przekonanie (błędne oczywiście), że to Twoja gra, ale możesz w nią zagrać np. dzisiaj albo za rok. W OA po skończeniu abonamentu już nie zagrasz. Takie abonamenty na granie jeszcze z 10 lat do tyłu absolutnie by nie przeszły, po prostu padłyby pod miażdżącą falą krytyki (jak kiedyś krytykowane valve gdy wychodził HL2 – „…ale jak to? Gra wymaga jakiejś aktywacji online? Żeby grać trzeba się logować w kliencie?’. Dzisiaj wszyscy błagają, żeby gra tylko nie była DRM-free, bo nikt nie zagra, na sztimie – to co innego. Obstawiam że za parę lat takie abonamenty będą na porządku dziennym, niestety.

        • antydsr

          Na gogu z tego co wiem masz kupioną grę, bez drm i mozesz robic co chcesz. na steam nie.

        • to spróbuj sprzedać „swoją” grę z goga :]

        • No właśnie, tylko GOG ma jeszcze taki plus, że ściągniętą grę można sobie potem zainstalować na kompie bez żadnych zewnętrznych klientów i bez neta.

        • Co więcej, instalkę możesz mieć na dysku lub zewnętrznym hdd i tak – JEST TWOJA, zainstalujesz kiedy chcesz 🙂

        • Przecież na sztimie też wiele gier jest drm-free i możesz z nimi robić dokładnie to samo co na gogu. Zresztą gog idzie w kierunku platformy Gabena, bo myślisz, że po co opracowywali Galaxy?

        • PawelF

          a galaxy wyszlo z bety? opracowali to po to zeby latwiej bylo z patchami bo bez klienta ciezko.
          Ale poki beda oferowac DRM free instalke ktora moge miec na dysku i nie potrzebuje netu, danych do logowania i innych takich zeby zainstalowac i pograc puty uwazam warunki uzytkowania GOG za lepsze nizli steam.

        • Trixie B Lulamoon

          i gog ma dodatki a steam nie

        • Z pewnością. Zwłaszcza tych dodatków na steamie nie dostają te dzieci które nie potrafią ich znaleźć. Bo zarówno gog i steam mają i sprzedają dokładnie to, co przygotował wydawca, a ten przygotowuje to samo.

        • Podobnie jak steamowego Half-Life 2 (i Epizody), albo Wiedźmina 3 (oraz GOTY). I dziesiątki czy setki innych gier, których wydawcy nie chcieli mieć na steamie DRMu. Nie trzeba niczego instalować, wystarczy folder z grą zarchiwizować albo przenieść na inny komputer. To komu i do czego niby ten Gog jest potrzebny?

        • antydsr

          gra Ci zostaje, jest twoja mozesz ja kopiowac ile razy chcesz instalowac ile razy chcesz na ilu komputerach chcesz, nie ogranicza cie konto gog. licencyjnie masz gre na wlasnosc. na steam masz jasno powiedziane że wypożyczasz. o to mi chodziło w komentarzu.

        • Doczytaj EULA goga, bo bredzisz z tym „kopiowaniem ile razy chcesz” itp. To na co zezwala gog nigdy nie może stać w sprzeczności z indywidualnymi licencjami gier które sprzedają, a te zwykle wprost piszą o zakazie tworzenia kopii, nawet dla własnego użytku. Nie mówiąc o oczywistym zakazie rozprowadzania tych kopii, czy nawet ich użyczania komukolwiek, co w Polsce jest dodatkowo złamaniem ustawy o prawie autorskim i kodeksu cywilnego.

          ps. legendy o steamie jako „wypożyczalni gier” są już nudne. Ten sam zapis o tym ze gra czy program nie jest sprzedawany tylko licencjonowany jest i na gogu i w wersjach pudełkowych.

        • antydsr

          pobierasz gre z goga (instalator). robisz jego kopie – to juz jest backup gry? czy moze instalujesz i robisz wtedy kopie folderu z zainstalowana gra – wtedy jest to juz backup, tak czy nie? widac super biegly jestes w tej materii, dokształć mnie więc prosze bo bredzę najwidoczniej.

        • Zainstaluj sobie tę grę, poszukaj pliku eula.txt czy czegoś w ten deseń i poczytaj co Ci wolno a czego nie. Gog nie może Ci dać żadnych praw których sam nie posiada. A najlepszym dowodem na to że nie masz na gogu żadnych praw do produktu poza ograniczoną licencją na jego użytkowanie jest to co już udowodnił Ci Bożygrzmot – nie możesz gry sprzedać, czyli nie jest Twoja.

        • antydsr

          mając grę pudełkową i ze steam z tego co wiem eula jest ta sama.
          to znaczy ze wersji pudełkowej też sprzedać nie mogę?

        • Jeśli EULA stanowi że nie możesz sprzedać, to chyba nie możesz, jeśli ją zaakceptowałeś przy instalacji gry? Tak czy inaczej na pewno nie możesz jej „kopiować ile razy chcesz”, a instalować na tylu komputerach ilu chcesz tylko pod warunkiem że jednocześnie tylko na jednym.

        • antydsr

          tylko pod warunkiem że jednocześnie tylko na jednym – o ile jest taki zapis 😛 czyli wynika z tego ze jak zainstaluej gre, klikne o na eula to nie moge tez pudelka sprzedac bo lamie licencje. kumam. dzieki knrdz.

        • Rozumiem że Twoim zdaniem łamanie umów to żaden problem. Cóż, Twój ukochany gog pozbawił Cię i tego złudzenia i tam czy zaakceptujesz EULA czy nie, gry nie odsprzedasz. Chyba że nie działa i zgłosisz to w miarę szybko po zakupie, ale i wtedy spróbują Cię wyrolować nie zwracając za grę pieniędzy, tylko store credit.

          A „jednocześnie tylko na jednym” nie musi być nawet wpisane w EULA, o to dba zwyczajne prawo, także w Polsce. Zainstaluj sobie dowolny program czy grę na większej ilości komputerów niż masz zakupionych licencji i zaproś stosowne organy na inspekcję, skoroś taki kozak.

        • antydsr

          Widzę ślepo ciśniesz po całości. Mistrzu mój, nie rozumiem skąd ty rozumiesz że moim zdaniem łamanie umów to żaden problem – nie napisałem tego. Czy napisałem też gdzieś też że gog jest mój ‚ukochany’ (serwis)? Z mojej strony eot, powoli czuje piane z pyszczka Twego na odległość, kapiącą z wysokości. Całuski, pa.

        • Zasugerowałeś że nawet jeśli EULA (rozszyfruję skrót: End-User License Agreement, czyli UMOWA) zakazuje odsprzedaży to mimo jej zaakceptowania (większość jeśli nie wszystkie instalatory gier wyświetlają EULA przed zainstalowaniem gry i w celu kontynuowania instalacji wymagają jej zaakceptowania) nie czułbyś się zobowiązany do jej przestrzegania. Źle odczytałem?

        • @” Źle odczytałem?”
          Zależy.
          W wielu umowach jest zapis, że jeżeli pewne części umowy są niezgodne z lokalnym prawem to są nie obowiązujące.
          Wg. rozmów z Rzecznikiem Praw Konsumenta oprogramowanie jest traktowane jak każdy inny produkt. Na tej podstawie można stierdzić, że większość „ograniczeń: w licencji to pobożne życzenia bo są nieważne w Polsce lub i UE.
          Troszkę inna systucja jest w przypadku subskrypcji.
          Wg. mnie obowiązuje tu Prawo Telekumunikacyje i takie umowy powinny być zawierane zgodnie z tym zapisem a „wynajem” oprogramowania powinien być traktowany jako usługa telekomunikacyjna, więc na takich samych zasadach jak umowa z operatorem (np).
          Co do Steam uważam, że zarówno UOKIK jak i KE zawaliły..ale ciągle mają szanse.
          W jakiejś sprawie KE oświadczyło,że oprogramowanie zakupione jest własnością kupującego (dotyczyło to zakupów wielu licencji i późniejszej odsprzedaży) i może później robić z nimi co chce.
          W efekcie wiele firm zmieniło zapis licencji w tym Steam (drastycznie, włacznie z zakazem występowania sądowego przeciwko Valve).
          Kupując grę w pudełku , lub innym sklepie , zdecydowanie produkt taki nie powinien być konfiskowany przez Valve.
          Powinni dać, przynajmniej, opcję rezygnacji z ich usługi i wykonanie kopii oprogramowania działąjącego samodzielnie (nawet niech będzie sobie podpisany).
          Tutak UOKIK i inne tego typu organizacje w UE zawiodły na całej linii nie robiąc totaklnie NIC.

        • Szczęśliwie Twój „Rzecznik Konsumenta” nie stanowi w Polsce ani nigdzie indziej prawa. A polskie prawo wprost oprogramowanie wyklucza z funkcjonalności „dozwolonego użytku osobistego” innych dóbr kultury, więc wbrew temu co wyniosłeś z rozmowy z tym Rzecznikiem przy oprogramowaniu masz znacznie mniej uprawnień niż przy każdym innym produkcie. Nie możesz sobie dowolnie kopiować, nie możesz nikomu wypożyczyć. Masz mniej praw nie tylko w porównaniu z tym gdy kupisz sobie samochód, ale nawet w porównaniu z muzyką czy filmami.
          Grupa lewaków twierdzących że jak zapłacili to im wszystko wolono próbowała przecież pozywać w Europie właśnie steama i jednak w sądzie usłyszeli że jednak im g.wno wolno. Gog, tak podobno przyjazny użytkownikom, jakoś też się nie garnie do stworzenia mechanizmu odsprzedaży gogowych, podobno „kupionych na własność” gier, czyżby też miał gdzieś Komisję Europejską?
          To ze na steamie są „subskrypcje” a nie gry nie ma NIC wspólnego z żadnym oświadczeniem KE, te zapisy były w Steam Subsciber Agreement już 10 lat temu.

        • Trixie B Lulamoon

          skoro nie mam zadnych praw to wole wersje „demo”

        • Jak będziesz oglądać świat w kratkę, to zmienisz zdanie.

        • Trixie B Lulamoon

          „To ze na steamie są „subskrypcje” a nie gry” aha to ja gram w subskrypcje a nie gry?

        • Znowu czegoś nie rozumiesz? Zapytaj kogoś kto ma czas tłumaczyć powolnemu dziecku czym się różni produkt od licencji i czym się różni rzecz od usługi. W skrócie – gry (i inne rzeczy sprzedawane na steamie) to subskrypcje usług.

        • PawelF

          Nie KE a Sad UE, w sprawie UsedSoft vs Oracle – pelen wyrok tutaj: ECLI:EU:C:2012:407

          I jest dokladnie jak piszesz umowa licencyjna nie moze byc w sprzecznosci z prawem, Jesli jest to zapisy sprzeczne z prawem uznaje sie za niewazne i spokojnie sie mozna z tego przed sadem obronic.

          Steam zmienil zapisy dokladnie po tym jak wydano ten wyrok.

        • Napisz może jakie konkretnie zapisy zmienił steam w SSA po tym „wyroku” (przypominam, że w UE nie ma orzecznictwa na podstawie precedensów, a ci którzy konkretnie od steama spróbowali przed europejskim sądem uzyskać możliwość odsprzedaży gier – przegrali). A potem sprawdź w wayback machine czy aby na pewno, bo już w wersji z 2008 roku steam był usługą subskrypcyjną, jego użytkownicy subskrybentami.

        • PawelF

          ECLI:EU:C:2012:407
          wygoooglaj.

          Prawa sprzedajacego tycza sie pierwszej sprzedazy. O ile tylko sprzedaz licencji nie prowadzi do powielenia oprogramowania (a wiec naruszenia praw autorskich) jest UE legalna.

          I zadna EULA czy inny regulamin moze miec dowolne zapisy lecz te nie sa wazne jesli nie sa zgodne z prawem.

        • Zatem sprzedaj mi jakąś swoją grę z goga, panie ECLI EUC Cośtam Cośtam. Kogo jak kogo, ale goga z siedzibą w Warszawie chyba unijne prawo obowiązuje?

        • PawelF

          Eh zamiast wyszykac wynik sadu i sprawdzic to lepiej ironizowac.
          Chcesz zebym przyznal tobie racje tak usilnie?
          To masz.
          Gry z GOG nie odsprzedaz z prostego powodu. Jest ona przypisana do konta. Wiec sprzedaz pojedynczej gry podlega pod UPAiPP i paragraf o powielaniu softu.
          Orzecznictwo ktore wkleilem mowi ze sprzedaz nie moze powodowac powielenia oprogramowania. Innymi slowy przekuzac prawa przezazujesz taz kopie (czy to klucza czy oprogramowania) tak ze posiada je kupujacy a sprzedajacy juz go nie posiada.
          Taka transakcja nie jest mozliwa na GOG.

          Ostoja drugiego obiegu sa konsole i za to je cenie. I szczerze jako zawodnik statej daty wolalbym miec prawo do odsprzedazy gier. Proste.

        • Nie jest możliwa bo gog tego nie chce, nie dlatego że się nie da. Wyjaśniłem jak – zamiana gry z biblioteki na link aktywacyjny, taki jaki mają w systemie dla kupowania prezentów. Więc gdyby gog był taki przyjazny użytkownikom za jakiego chce uchodzić (i o dziwo wielu klakierów go za takiego uważa) to od tego 2012 roku z tym EUC cośtam mieli już sporo czasu by to wprowadzić.

        • PawelF

          ot forma jaka przyjal.

          To co uwazam za przyjazne dla klienta to DRM free. Jak pisalem moge byc na wiosce zabitej dechami z instalkami pobranymi na dysk, net netu i moge instalowac i pograc w gry sigle player z GOG.

          Co do traktowania ludzi tak a nie inaczej byles ostanio na stronach z grami z ktorych sie je pobiera? wiesz ile tam kopii gier z GOG lezy…..
          Wiec tutaj to ich decyzja i jest czyms pewnie podyktowana. Czy mi sie to podoba ze nie moge zbyc produktu nie!

        • Jak już wielokrotnie także w tym temacie pisałem, jedyne co wynika z wymogu DRM-free (cudacznie pojmowanego, skoro to gry nieodwracalnie przypisane do imiennego konta) to ubogi katalog gier. Jeśli jakiś wydawca chce sprzedawać grę bez zabezpieczeń przed kopiowaniem i wymogów jakichś klientów, to może to robić i na steamie, przypominam że Wiedźmina 3, Half-Life’a 2 i inne gry możesz z folderu /steamapps/common przenieść na komputer na którym nawet nie masz klienta steam i uruchamiać jak każdy windowsowy program, klikając plik .exe.

          Nie szukam lewizny, ale co z tego ma wynikać? Przecież nawet gry z 3 czy 4 warstwami DRM na takich stronach znajdziesz, więc poważnie pytam, co wynika? Pewnie tyle że jak ktoś napisze że wersja z goga to więcej frajerów nabierze się że pewnie bezpieczne (bez malware), pobierze i zacznie kopać kryptowaluty na konto twórcy „wstawki” 🙂

        • Trixie B Lulamoon

          „mogłoby być poprzedzone oświadczeniem o usunięciu wszystkich posiadanych kopii gry i instalatora,” nagram sobie na plyte a z konta usune i co mi zrobia?

        • Czego nie rozumiesz w tym, że gog z jednej strony uważa że DRMy to zło bo sugerują że klienci to potencjalni złodzieje, a z drugiej najwyraźniej ma problem z tym, żeby swoich klientów traktować poważnie i nie jak złodziei, skoro nie daje im możliwości „odpinania” gier z konta w celu ich odsprzedaży. Złodziej jak już wyjaśniłem nie musi niczego kupować na gogu, ściągnie sobie prosto od wujka torrenta nie podając swoich danych i nie płacąc ani grosza.

        • Trixie B Lulamoon

          „jeśli chcesz zainstalować na innym to wcześniej musisz odinstalować z tego pierwszego.” kto sie dowie jesli tego nie zrobie? nikt

        • Udowadniasz że skoro sam masz lepkie rączki to hipokryci z goga mają rację nie ufając swoim klientom (choć burczy na drmy że to objawy braku zaufania)? Nie wiesz kto udowodni? Jak policja z jakiegoś powodu sprawdzi legalność oprogramowania (a robią przy okazji innych związanych z komputerami czy internetem spraw, np. gdy kupisz pirackie oprogramowanie albo dostęp do konta z grami na aukcji) i znajdą program (grę) na kilku komputerach a będziesz miał na to jedną licencję to będziesz przed prokuratorem kozaczył(a) (nie wiem jakiej płci jest miłośnik/czka kucyków).

        • PawelF

          zapomniales dodac jak juz cytujesz UPAiPP ze uzytkownik ma prawo do posiadania kopii produktu (na ktory nabyl licencje) oraz prawo do wykonania 1 kopii zapasowej ktora ma uchronic go przed utrata tegoz produktu jesli np nosnik oryginalny ulegnie zniszczeniu.

        • Czemu do mnie piszesz a nie przedmówcy? Chyba to ja mam zatem rację twierdząc że nie można gier z goga „kopiować ile razy chcesz” a nie odwrotnie? Skoroś biegły w prawach to może mu przy okazji wytłumacz na ilu komputerach (według niego „na tylu ilu chce”) może je jednocześnie zainstalować.

        • PawelF

          biegly nie biegly z PAiPP oraz wyrokiem sadu UE ktory tez gdzies wkleilem mialem doczynienia w pracy (branza oprogramowania).

          odpisuje do Ciebie bo bronisz steam jakby ktos Tobie rodzine obrazal a tyczasem wlasnie przeczytalem ilestam pierwszych punktow STEAM® SUBSCRIBER AGREEMENT w ktorym slowo abonent wystepuje juz parenascie razy.

          Co do kopii – kupujac oprogramowanie – jesli nie ma mozliwosci pobrac samego oprogramowa bez ograniczen i jego aktywacji kluczem. To masz prawo do zrobienia jednej kopii sapasowej na wypadek zniszczenia baz utraty nosnika.

          Co do zainstalowanych kopii. Jesli licencja jest jednostanowiskowa (a przyjmuje sie ze wiekszosc gier takowe posiada, lub jest to okreslone w umowie) to mozesz NA RAZ miec zainstalowane oprogramowanie tylko na jednym komputerze. Ale jesli usuniesz je z jednego nic nie stoi na przeszkodze aby zainstalowac je na innym (caly czas jedna kopia programu w uzyciu) i o tym pisal poprzednik nawet gdzies sie chyba poprawil.

        • Przeczytaj zatem wersję z 2008 roku (znajdziesz na wayback machine), może wreszcie przestaniesz twierdzić że te „subskrypcje” pojawiły się aby ominąć unijne przepisy, na wieść o jakimś procesu przegranym przez Oracle.

          A skoro twierdzisz że steam jest tu tym „złym”, to pokaż mi w gogowej umowie użytkownika wynikającą z tego unijnego prawa możliwość odsprzedaży gier.

          To że jedną licencję można wykorzystać tylko na jednym komputerze w danym momencie przecież nie mi musisz tłumaczyć, a swojemu druhowi w obronie czci goga, antydsrowi, któremu najwyraźniej wydaje się że kupując na gogu może (pod względem prawnym) cokolwiek więcej niż kupując na steamie. Gdy tak naprawdę może mniej, bo to steam udostępnia legalny mechanizm wypożyczania gier w postaci family sharing (wydawca gry może, jeśli sobie tego nie życzy, ten mechanizm wyłączyć). A z punktu widzenia polskiego użytkownika obu serwisów przypomnę, że gdy gog mydlił oczy „polską wersją sklepu” to właśnie mydlił oczy, wprowadzając złotówki po przelicznikach takich, że taniej bywało kupić po przeliczniku banku czy paypala, ale o strefie cenowej dla Polaków wprost pisali że to zły pomysł. I dopiero gdy steam wprowadził złotówki i ceny spadły zwykle przynajmniej o 20% to i na gogu się nagle dało.

        • Trixie B Lulamoon

          „nie można gier z goga „kopiować ile razy chcesz” a nie odwrotnie? ” gier z goga sie nie kopiuje. gry z goga sie sciaga. instalke mozna kopiowac ile razy sie chce

        • Tak sobie tłumacz. Masz prawo posiadać jedną kopię zapasową oprogramowania i jeden zainstalowany egzemplarz..

        • Trixie B Lulamoon

          lol w prawie stoi ze moge sobie zrobic kopie zapasowa

        • Jedną. I to w pewnych okolicznościach.

        • antydsr

          a sam argument ‚sprzedaj swoja gre z goga’ – z tyłka lekko mówiąc. jest to zakazane w regulaminie serwisu. niemożliwość sprzedaży treści cyfrowej wynikające z regulaminu nie jest przeciwstawne do faktu posiadania (własności) tejże treści.

        • napisałeś „mozesz robic co chcesz” to odpowiedziałem, że nie możesz.

        • Czyli możesz dokładnie tyle samo co na steamie. A jeśli jakiś wydawca gry jest nastawiony do DRMów negatywnie i nie chce mieć żadnego w swojej grze, to także goga do niczego nie potrzebuje, może sprzedawać grę we własnym sklepiku, albo nawet na steamie, zadbawszy by gra nie zawierała żadnych zabezpieczeń.

        • Trixie B Lulamoon

          a co za problem? nagrac na plyte i sprzedac w cenie plyty

        • A potem tłumaczyć się prokuratorowi pod zarzutem rozprowadzania nielicencjonowanego oprogramowania.

        • dobre

        • Konor

          bo takie abonamenty to świetne rozwiązanie. Przystępna cena i duża biblioteka gier. Większość gier kupuje się, przechodzi raz i nigdy więcej nie włącza. To jest tak samo dobre jak platformy streamingowe typu Netflix itd.

        • „dobre” to pojęcie względne a punk widzenia zależy od punktu siedzenia. Dla mnie nie jest to dobre wyjście, ja nawet do gier cyfrowych, stimów i innych gogów nie mogłem przemóc się przez kilka lat.

        • 10 lat temu coś takiego jak najbardziej by przeszło, w czasach bez bundli i dużych promocji możliwość zagrania w tyle naprawdę niezłych gier za 8 dych rocznie miałaby pewnie jeszcze większe wzięcie niż teraz.

        • Przypomnij, ile to lat temu powstały gry z abonamentem na granie, po zaprzestaniu opłacania którego traciło się dostęp do tej gry? Jak World of Warcraft? Chyba „trochę” więcej niż 10 lat temu.

        • Drobna różnica – abonament wow to jedna gra, tu masz abonament na wiele gier. Poza tym w Wowa można grać nawet bez abonamentu.

        • Kupowanie gier „na własność” w czasach dystrybucji cyfrowej to taki sam relikt jak kupowanie filmów. W praktyce pewnie 99% graczy po ukończeniu jakiejś gry nigdy więcej jej nie uruchomi, więc gdzie widzisz problem w tym że jeśli ktoś nie gra i przestaje płacić to nie może zagrać w grę w którą i tak by już nie grał? Przecież te abonamenty to to samo co Netflix czy Spotify, oczywiście gdy biblioteka gier w danym abonamencie będzie wystarczająco duża i zróżnicowana, by zainteresować jak największą liczbę klientów. Gdyby EA wszystkie swoje gry wrzucało do OA, to po prostu nigdy nie kupowałbym ich gier, opłacałbym abonament wtedy gdy chciałbym w jakąś grę czy gry z ich katalogu zagrać, pewnie wyszłoby znacznie taniej niż kupowanie nie tylko premierowo, ale nawet na mocnych promocjach.

        • Trixie B Lulamoon

          niby jak? na prywatnych serwerach?

        • Adam Mercik

          Czemu niestety ? Mnie to pasuje. Płacę za rok. I to grosze, a ogrywam masę tytułów . A że potem usługa się skończy, i nie mogę już grac?no straszne 🙂 Przechodzę gry raz, maks dwa, i gra leci z dysku i do niej już nigdy nie wracam,bo i po co? Wyjątkiem są symulatory,bo w to gram, i wracam. A jaki jest sens wracać do Np Skyrima? albo tym podobnej gry. Zajęło mi 215 godzin, zrobienie każdej misji,zwiedzenie każdego miejsca…i jeśli miałbym drugi raz zrobić to samo…musieliby mi dopłacać 🙂 To nie te czasy, gdy grałem tylko w Diablo 2,czy w Gothica kilka razy… Raz że mniej czasu,dwa że wychodzi masa nowych gier 🙂

        • PawelF

          Tak abonamenty beda na porzadku dziennym.
          Niemniej, musza na siebie zarabiac i to sporo. Zobaczymy jak bedzie wygladalo granie w przyszlosci. Pamietasz onlive i streaming? no to nic po nich nie zostalo….
          A to miala byc przyszlosc gier.

          Akurat steam rozni sie znacznie od GOG. I prosze mi napisz czemu przekonanie ze gra jest twoja w wypadku GOG jest wedle Ciebie bledne?
          Steam zmienil warunku na usluge po tym jak sad UE orzekl ze mozna odsprzedawac licencje (ECLI:EU:C:2012:407) Od tego czasu placisz za prawo uzytkowania uslugi ktora polega na dostepie do danej gry.
          W wypadku GOG gdzie masz DRM free, kupujesz pobierasz, robisz jedna dozwolona kopie zapasowa i posiadasz gre fizycznie (mozesz wypaslic na plytkach, mozesz miec na usb stick, mozesz miec na dysku przenosnym). Wiec to bardzo przypomina mi stary dobry old school z lat ’90.

          I nie zrozum mnie zle ja wole cos posiadac nizli miec na to abonament (niewazne OS, Office, gra, inne oprogramowanie).

          Jedyne co przemawia za abo to subiektywny przelicznik stosunku oferty do ceny.
          Access kupilem zagralem, nie bylo nic co by mnie trzymalo anulowalem i wrocilem do ogrywania co mam.
          Xbox Game Pass to samo – wlasnie proboje wykonczyc ReCore. Ale skonczy sie to sie skonczy – tymbardziej ze na PC oferta XGP bez szalu sprawdze jeszcze State od Decay 2 pod koniec miesiaca.

          Na konsoli preferuje pudelka a nie cyfre (no chyba ze gry nie ma w pudle juz cyfra ma jakas uber promocje).

        • Onlive nie wypaliło bo wystartowali w czasach gdy większość ludzi miła łącza DSL o przepustowości maksymalnie paru megabitów. Gdy upowszechnią się setki megabitów w obie strony w łączach użytkowników domowych to i streaming gier wróci, bo to oczywiście jest przyszłość.

          O zmianach w SSA już odpowiadałem gdzieś indziej, to nieprawda, jestem w 100% pewien że i 10 lat temu w Steam Subscriber Agreement gry (wtedy niczego innego nie sprzedawali) zwane były „subskrypcjami”. Prawnicy steama pomyśleli o d.pochronie znacznie wcześniej niż się Komisja Europejska zaczęła produkować w tym temacie. Skoro na steamie są subskrypcje (usługa), a na gogu Twoim zdaniem coś innego (gry – produkty kupowane na własność), to zdradź mi, czemu w takim razie na gogu próżno szukać mechanizmu tworzenia giftlinków w celu odsprzedawania gier które się od nich kupiło a już się ich nie chce? Przecież ECU ECU Cośtam Cośtam, a gog ma nawet siedzibę w państwie unijnym, więc ich chyba powinno obowiązywać?

        • A ja Ci powiem, że nie widzę nic złego w tym abonamencie na Originie. Wręcz przeciwnie. Za miesiąc płaci się 15 zł, za cały rok 80 zł, za co ma się dostęp do wielu gier. Zawsze można poczekać na promocję ich gier. I owszem, po zakończeniu abonamentu już nie zagrasz. Coś za coś. Jednak po czasie możesz znowu wykupić abonament i grać od momentu, w którym skończyłeś wcześniej. A przecież gry i tak można kupić normalnie, po czym grać bez obaw, że po czasie się nie da. Przecież nikt nie zmusza do kupowania abonamentu. Jednak na pewno jest to tańsze niż kupić nowsze tytuły po normalnej cenie.

        • Co kto woli. Ja wolę mieć grę, nawet jeśli to jest tylko teoretycznie „na własność”, nawet gdybym miał zagrać w nią dopiero za rok albo w ogóle.

        • Tomasz Dąbrowski

          No właśnie. W Originie możesz albo kupić grę normalnie, albo w abonamencie. Przynajmniej jest wybór. Osobiście, to ja też wolę mieć grę „na własność”, bo sam nie wiem kiedy będę miał ochotę na grę, więc niejako marnowałbym ten abonament. Samo jednak jego funkcjonowanie jest dla mnie ciekawym pomysłem.

  • No to czekam na Tyranny w bundlu.

  • Herr Pietrus

    Wszyscy się cieszą, a ja nie wiem z czego…