«

»

Dark Souls Remastered (PS4/XONE) – Mini przegląd ofert przedpremierowych
Dark Souls Remastered (PS4/XONE) – Mini przegląd ofert przedpremierowych
Playstation 4Xbox One

Dark Souls Remastered (PS4/XONE) – Mini przegląd ofert przedpremierowych

Już 25 maja zadebiutuje odświeżone wydanie pierwszej części Dark Souls. Zaoferuje ono płynniejszą rozgrywkę i możliwość zabawy w 4K (na PlayStation 4 Pro i Xboksie One X), a także szereg mniejszych poprawek. Gra trafi również na pecety (posiadacze oryginału mają otrzymać zniżkę) oraz w późniejszym terminie również na Nintendo Switch.

PlayStation 4:
Muve.pl139,99 zł + darmowa dostawa (Paczka w Ruchu) + ekskluzywny metal plate + 5% zwrotu wartości zamówienia w złocie
X-Kom.pl – 139 zł + darmowy odbiór osobisty
CDP.pl – 139,99 zł + darmowa dostawa (Paczka w Ruchu)
Merlin.pl – 139,99 zł + darmowa dostawa (Paczka w Ruchu)
Euro.com.pl – 149 zł + darmowa dostawa kurierem
Avans.pl – 149,99 zł + darmowa dostawa kurierem

Xbox One:
X-Kom.pl – 139 zł + darmowy odbiór osobisty
CDP.pl – 139,99 zł + darmowa dostawa (Paczka w Ruchu)
Merlin.pl – 139,99 zł + darmowa dostawa (Paczka w Ruchu)
Euro.com.pl – 149 zł + darmowa dostawa kurierem
Avans.pl – 149,99 zł + darmowa dostawa kurierem

  • Nie wiem na ile to żart ale podobno na Steamie pojawił się inny tytuł – Dark SASI – który podobno jest lepszy od tego remastera,
    Sam remastera raczej nie kupię – podobał mi się Demon’s Souls jako taka kontynuacja King’s Fielda (bogowie ile bym dał za kolejną część) ale następne części (może poza Bloodbourne) zwyczajnie nie daję rady strawić.

    • uncle_alfred

      Na 100% lol, wystarczy zobaczyć krótko gameplay, to jakaś gra zrobiona na prędce z gotowych assetów, gdzie między innymi potwór z głowa, a raczej z 3 głowami niemowlęcia wykonuje break dance jako atak wrzeszcząc coś po rosyjsku : D

      • to jakim cudem ma to pozytywne recenzje? Pewnie na zamówienie.

        • uncle_alfred

          Tak jak inne crapy gdy jeszcze istniał greenlight, pewnie rozdaje klucze za dobre opinie na steam.

  • Patch za 140pln…

    • Litości. DS1 nie był nigdy oficjalnie dostępny na Xboxa One (tylko we wstecznej kompatybilności) ani PS4, więc jakie 140 za patch? 40 dolarów to chyba całkiem normalna cena na remaster/port klasyka na nową platformę.

      Pecetowcy którzy posiadają PTDE za upgrade zapłacą połowę z tej ceny, np. na indiegali za 40 dolarów kosztuje DS: Remastered razem z DS2:SotFS i DS3.

  • Łukasz Kóska

    Posiadacze Steamowej podstawowej wersji podobno dostaną promocję na remaster. Słyszałem coś o zniżce 50% na remaster.
    Oryginalna wersja zniknie z sprzedaży Steamowej 25 maja i oryginał zachowają tylko jego posiadacze.

    • Z newsem się spóźniłeś, bo wywalili PTDE 8 albo 9 maja. Dlatego tak na wartości nagle zyskały klucze w szulerniach i aledrogo.
      A 50% obniżki to potwierdzone info na szczęście. Za 6-7 dych można pomyśleć.

      • Łukasz Kóska

        A to z ich strony idealna marketingowa zagrywka. Kupujcie tylko remaster w cenie nowego tytułu – kiepsko From Software 🙁
        Pomyślę nad kupnem bo posiadam PTDE ale nie wiem czy warto. Może za 2 dychy jak cena troszkę zejdzie.
        A swoją drogą jeszcze jakiś czas temu DS3 chodziło w okolicach 50zł…

        • Ja pamiętam jak kupowałem dark soula PTDE za 30pln w empiku w PKK 2 w cenie 1, a teraz za drobne zmiany wizualne i bugi, które nie są poprawione do tej pory chcą 130-140 xD
          Tragedia

        • Rzeczywiście, tragedia. Klient wydał 15 zł, klient WYMAGA!

        • Nah, po prostu ten remaster nie jest wart tej ceny i tyle. Wolę już dołożyć sobie 30zł do Nioha lub kupić the surge, soulsy zamykam za sobą bo zaczyna się śmietnik robić

        • Przecież sam przyznałeś w poście wyżej że problemem jest to że za PTDE dałeś 15 zł, a tu będą wołać 70, zgroza. Czyli gdyby Soulsy wydał Activision i nigdy nie byłyby tańsze niż 40 zł i pewnie do dziś byś ich nie kupił, to problemu „drogiego remastera” by nie było.

        • Remaster to jedynie mały patch… powinno to wyjść za darmo tydzień po premierze PTDE…

        • Dobra strategia wydawcy. Wypuść niedopracowany, zabugowany port, po dłuższym czasie popraw cały ten syf, i wydaj jako enhanced edition, profit(ciągle mam jednak nadzieję że ludzie nie są aż tak głupi, i tego nie kupią).

  • Cavox

    „Kupcie jeszcze raz tę samą grę, bo musimy wypuścić ponownie DaS dla posiadaczy PS4”.
    Najgorsze jest to, że ludzie to kupią.

    • To straszne, że ludzie sami decydują o tym na co wydają swoje pieniądze.

      • Cavox

        Dzięki takim ludziom mamy erę mikropłatności na każdym kroku, day 1 DLC, preorder bonusami. Będąc nierozsądnym nabywcą szkodzi się wszystkim, nie tylko sobie.

        • Powiedz to tym 95 milionom, co kupiły GTA5,w którym przecież mikrotransakcji co niemiara, gierki Blizza i inny tytuły. I już wiadomo, że RDR2 będzie mieć to samo – mam nadzieję, że nie będziesz jednym z nierozsądnych (a może znowu będziesz?)? 🙂

          Ach ci źli nabywcy! Kupują, co chcą!
          Były kartki na masło, mąkę, cukier, wódkę, powinny wrócić. A pierwszą do druku powinny być kartki na gry, certyfikowane jedynie przez Oświetlonych, niosących Kaganek.

        • Nie rozumiem – lepiej by było, gdyby remastera nie wypuścili? Ktoś CHCE kupić grę w takiej wersji, ale nie powinien tego robić, żebyś Ty czasem nie poczuł się oburzony ceną? Nikt nikomu tej samej gry kupować nie każe – twoja stara wersja działa tak jak działała. Nie chcesz tyle wydać, to nie kupuj albo czekaj na obniżki, ale nic Ci do tego, że inni chętnie zapłacą.

          Co to w ogóle znaczy, że ktoś jest „nierozsądnym nabywcą”? Płacę za coś, bo mam ochotę i mnie stać – to sprzedaż weryfikuje, czy cena jest za wysoka, czy nie.

        • Cavox

          Widzę właśnie, że nie rozumiesz.

        • Lepiej się tego ująć nie dało. Dałbym 2 razy upvote, gdybym mógł.

          @lowcygier-25b62af6237fd079d6a230f011a0ff26:disqus Śmieszku przeokrutny znowu udało Ci się kogoś strollować, i wziął Twój post na poważnie xD .

        • Powiedz to nabywcom GTA 5. Jak Cię boli pupa, albo nie stać to Twoja sprawa, ale nie musisz takich żali wylewać na forum wszystkich. Wiecznie wszystkie gry za drogie, twórcy są bez serca, bo zamiast 100 zł za grę chcą 250, itp. Szkoda mi słów. Nikt Cię nie zmusza do grania. Skoro większości społeczeństwa to pasuje to widocznie jest wszystko ok. Dla mnie cena za wysoka, nie kupię, ale jak będzie za 70-80 to czemu nie i nie wypowiadam się wszędzie, że ktoś kto kupuje to czy tamto to RAK.
          Pozdrawiam.

        • To trzeba było, panie kaganiec, nie wspierać złych trendów handlowych i nie kupić skopanego portu DS1, pieniążki wpłacić na lokatę i teraz miałbyś w sam raz na poprawny port. Fascynujące są te wzruszające historie ludzi którzy kupili grę za 15 zł i teraz jęczą że im nie dorzucą poprawionej wersji gratis. Przypominam że Bethesda swoją dość wyjątkową akcję zaoferowała tylko tym którzy kupili Legendary Edition, czyli wersję która za parę miedziaków nie latała, podobnie remastera Darksiders 2 dostali tylko ci którzy kupili grę wraz z dodatkami. Z kolei na przykład Techland swoch „remasterów” Dead Island i Riptide, ani Deep Silver remasterów Metra 2033 i Last Light też nie rozdawali, nawet tym co kupili kompletne wydania premierowych edycji gier.

        • Chyba nie masz pojęcia o czym piszesz, jeśli twierdzisz, że Remastery Metro 2033, czy DI wprowadzały znacznie mniejsze zmiany od tego bieda remastera DS. Obie te gry zostały przeniesione na zupełnie inną, nowszą wersję silnika graficznego, co jest kolosalną różnicą i wymagało naprawdę ogromnego nakładu pracy. W przypadku Metro 2033 w zasadzie można by mówić o pełnym rimejku, a nie remastrze, tak daleko posunięte zmiany w gampelayu, i grafice on wprowadzał. Deus Ex HR DC z kolei z tego co pamiętał był bardzo krytykowany właśnie za branie pieniędzy za taki niewielki zakres zmian.
          W przypadku DS twórcy poprawili w zasadzie tylko bugi które nie powinny się znaleźć w wersji premierowej, i przeprojektowali multiplayer. Grafika pozostała praktycznie nie ruszona, a śmieszne detale w stylu powiewającej roślinności, czy minimalnie ładniejszych efektów ognia, to rzeczy które są w stanie zrobić nie mający większej wiedzy moderzy, więc co to jest dla profesjonalistów…
          Gdyby premierowa wersja PC nie była skopanym portem, to pewnie żaden z Was nawet by tego remastera nie kupił, prawda? Więc to właśnie nie kto inny, a Wy będziecie najbardziej winni takiego stanu rzeczy. Kto wie czy jeśli ten remaster się sprzeda to kolejne DS nie będzie premierowo celowo zrobione byle jak, żeby potem jeszcze raz zgolić z Was(ku waszej uciesze, co mnie niezmiernie dziwi) kasę. Jak ja bym był wydawcą to bez wątpienia bym tak zrobił. Wszak to dodatkowy zysk praktycznie zerowym kosztem.

        • W DI nie zmieniło się nic. w Metrze Last Light pomijalnie mało, 2033 zmieniło się, bo wprowadzili trochę zmian wziętych z dwójki. Tak samo masz zmiany w DS, na pewno poza bugami i porządnym portem (skoro działa w 60FPS na konsolach to i na pecetach będzie, także miejmy nadzieję w regionach gdzie poprzednia wersja silnika miała problemy (Blightown, Lost Izalith). Wprowadzili zmiany w grafice, np. animowaną roślinność. Wprowadzili nowy, oparty na dedykowanych serwerach multiplayer i zwiększyli ilość jednoczesnych graczy, z coopa max 2-osobowego będzie max. 4-osobowy, plus do dwóch przeciwników. Wprowadzili zmiany w mechanizmach multiplayera, np. możliwość normalnego leczenia się. Miejmy nadzieję poprawią też idiotyczny matchmaking oparty na soul level, który zachęca zaawansowanych graczy do dewastowania początkujących, bo żaden problem mieć praktycznie postać z endgame i level na tyle niski by atakować ludzi już w pierwszej lokacji.

          „Skopanego portu” nikt Ci nie zabierze, chcesz sobie w niego grać, to sobie graj, nie miej pretensji do tych którzy chętnie zamiast kupować jakieś niewiadome paści wezmą sobie ($20 to żadna „premierowa cena”, to promocyjna cena dwuletniego AAA, albo półtora kota w worku od humblebundle) nową wersję jednej ze swoich ulubionych gier. Tak jak od zawsze gracze kupowali swoje ulubione gry po kilka razy na różnych platformach, nieważne jak niewiele zmian wprowadzały.

          O kolejne DS możesz się nie martwić, nie będzie. Podobnie jak pewnie nie będzie już gier From Software na platformę zrzeszającą klientów najbardziej wymagających (producenci gier powinni im patchować gry przez dekady, by działały i rozwijały się wraz z ich komputerami i systemami operacyjnymi), a przy okazji w 80-90% złodziejów.

        • Jeśli twierdzisz, że w „DI nie zmieniło się nic”, to po prostu nie masz zielonego pojęcia o czym piszesz, i nawet nie chce mi się odnosić do reszty. Tam cała gra została przeniesiona na inny silnik(!), podmieniona została znaczna część assetów, a Ty piszesz, że nic się nie zmieniło. Albo trollujesz, albo jesteś skrajnym ignorantem.

          Co do reszty to napiszę w dużym skrócie, bo nie chce mi się znowu wałkować tego samego. Jakość portu tej gry była iście skandaliczna, i obowiązkiem twórców było naprawienie tego całego syfu, a nie jeszcze wymaganie za to zapłaty. Tak jak to choćby miało miejsce w przypadku pecetowej konwersji Batmana AK. No ale widocznie grupa klientów tego wydawcy jest na tyle mało wymagająca, że nie dość, że nie domagała się naprawy tego portu(choćby wymuszając to masowymi refundami, i zwrotami gry do sklepu), to jeszcze uważa, że za coś takiego wydawcy należą się pieniądze(!). Płacenie naprawienie spartaczonej konwersji to jest po prostu jakiś niesmaczny żart, i jestem niesamowicie zdziwiony, że znajdują się ludzie którzy tego bronią.
          Aha, i jakby to był prawdziwy rimejk, jak w przypadku tego Metro 2033, gdzie przeniesiono by całą grę np. na silnik DS trójki, zrobiono nowe assety, przeprojektowano oświetlenie pod kątem nowego silnika, poprawiono nieudane mechaniki gameplayu itd. to nawet pełna cena jak za tytuł AAA byłaby w pełni uzasadniona. Bo zakres zmian byłby ogromny, a i koszt produkcji znaczny(widziało by się za co się płaci). A w przypadku tej gry zmiany się ograniczają do tego co w innych produkcjach jest dodawane w formie zwykłych małych patchy. Bardzo wiele gier przy przenosinach z GFWL na Steama miało od nowa zrobiony cały multiplayer(choćby Bordelands), i nikt jakoś za to opłaty nie żądał. Cebulackie zachowanie wydawcy i tyle. Wydali zrobioną na kolanie konwersję PC, i teraz za jej naprawę każą sobie płacić? Przecież to szczyt bezczelności…

          Inne gry z darmowymi remasterami wymienili już inni, i nie zamierzam się powtarzać, chcesz to sobie przejrzyj sekcję komentarzy, a znajdziesz więcej gier niż te przykładowe wymienione przeze mnie.
          Co do konsolowych urojeń(80-90% złodziejów(lel), i reszta bzdur) nie zamierzam się nawet odnosić, bo nie ma to najmniejszego sensu.

        • Kolejny raz powtarzasz to samo kłamstwo – nikt ci za żadnego patcha nie każe płacić. Z pańskiego stołu konsol poprzedniej generacji spadła pecetowcom taka wersja Dark Souls jaką wydawca uznał za wystarczającą, czyli działająca w 720p/30FPS, niezależnie od ustawionej rozdzielczości. I działała jak działała. Każdy mógł przejść od początku do końca i z tego co wiem nawet na klawiaturze się dało. Teraz z pańskiego stołu konsol aktualnej generacji spadła wersja godna tej generacji i pecetowcy dostali możliwość upgrade’u za pół ceny, konsolowcy mający wersję na 360 czy PS3 takiej opcji nie dostali i mimo to nie zrzędzą jak dzieci którym kolega z piaskownicy nasikał do foremki czy zabrał grabki. Nie chce? Nie kupuj. Przypominam że po powrocie Arkham Knighta do sprzedaży na pecetach pojawiły się głosy że ten port działa gorzej niż poprzedni, z takim wybrednym narodkiem muszą się wydawcy użerać. W Borderlands zrobili nowy multiplayer? Chyba taki sam, tyle że przeportowany z GFWL na steamworks, co zresztą zrobił także (i też za darmo) Namco z Dark Souls, zresztą zupełnie niepotrzebnie, bo jak się okazało jęki pecetowcyów o rzekomym zamykaniu GFWL okazały się wyssanymi z palca plotkami, zamknięty został tylko sklep, multiplayer w grach GFWL działą do dziś.

          Tych innych darmowych remasterów jakoś w tym temacie próżno szukać, i na pewno nie zebrałoby się ich ani tyle żeby uzasadniały twoje nie mające żadnego pokrycia w faktach twierdzenie że „Nie tylko Bethesda, większość innych wydawców też tak robi”, nie ma ich nawet tyle co wymienionych tu gier które darmowego upgrade’u do remastera nie dostały.

          80-90% piractwa na PC to nie mój wymysł, tylko fakty podawane przez samych wydawców gier, w tym na przykład CDP Red, którego przedstawiciele podali że na każdy sprzedany egzemplarz Wiedźmina 2 pobrano co najmniej 5 pirackich kopii.

        • „Z pańskiego stołu konsol poprzedniej generacji, po akcji żebraczej co najmniej takiej jak o Red Dead Redemption, spadła pecetowcom taka wersja Dark Souls”
          „Teraz z pańskiego stołu konsol aktualnej generacji spadła wersja godna tej generacji i pecetowcy dostali możliwość nie tylko w nią zagrania (możliwość której twórcy Red Dead Redemption i sequelu im odmówili)”
          „80-90% piractwa na PC to nie mój wymysł, tylko fakty podawane przez samych wydawców gier, w tym na przykład CDP Red, którego przedstawiciele podali że na każdy sprzedany egzemplarz Wiedźmina 2 pobrano co najmniej 5 pirackich kopii. Pewnie na Playstation.”

          Hahaha, dobry troll kolego, aż do tego momentu myślałem, że piszesz na serio, ale tutaj już się niestety zdradziłeś. Mimo to podziwiam, że do tego stopnia udało Ci się mnie zrobić w konia. 😀 W sumie to do reszty już nie bardzo jest sens się odnosić, ale niech będzie xD .

          „Przypominam że po powrocie Arkham Knighta do sprzedaży na pecetach pojawiły się głosy że ten port działa gorzej niż poprzedni, z takim wybrednym narodkiem muszą się wydawcy użerać.”
          Pewnie mylisz z tym pierwszym patchem który faktycznie nic nie dawał. Ten późniejszy duży update zmienił grę nie do poznania, i doprowadził ją do stanu używalności. Jak ktoś wtedy twierdził, że on tylko pogorszył sprawę to chyba jest idiotą.

          „W Borderlands zrobili nowy multiplayer? Chyba taki sam, tyle że przeportowany z GFWL na steamworks”
          Szczególnie, że Borderlands nigdy GFWL nie wymagało, a multiplayer był na gamespy. xD

          „multiplayer w grach GFWL działa do dziś.”
          W znacznej większości/we wszystkich grach nie działa. Działa tylko klient jako DRM, tj. logowanie się do konta, aktywacja gier, i ahievmenty. W praktycznie wszystkich grach z GFWL które kojarzę multi nie działa.

          A z resztą, szkoda ryja strzępić, przecież ewidentnie trollujesz.

        • Rzeczywiście „xD” w Borderlands przeportowali ZA DARMO multiplayera z gamespy na steamworks (gamespy rzeczywiście wyłączył serwery), co to zmienia w fakcie że i Namco też za darmo przeportowało płaczkom multi w Dark Souls z GFWL na Steamworks. Nawet tego nie musieli robić, nie musieliby nawet gdyby GFWL rzeczywiście przestał działać, nie odpowiadaja za decyzje Microsoftu, niech pecetowi gracze pretensje mają do de facto podstawowego operatora swojej platformy, czyli Microsoftu. Gdyby Microsoft w swojej nieskończonej mądrości w którejś awersji Windows zrezygnował z Direct3D tak jak zrezygnował w Viście ze sprzętowego DirectSound 3D, albo jeszcze głębiej, z 32-bitowego podsystemu, tak jak w 64-bitowych systemach zrezygnował z 16-bitowego, to co, wszyscy producenci gier którzy lata temu zbudowali je w oparciu o te mechanizmy teraz powinni wszystko na nowo portować na 64 bity i OpenGL czy innego Vulkana? Ano nie, nikt wieczystej gwarancji nie daje, w starych konsolowych grach też po latach wyłączane są serwery multi (choćby w Demon’s Souls).
          Ciągle nie wymieniłeś tej „większości wydawców” którzy rzekomo za swoją pracę nie biorą pieniędzy. Obejrzałem na youtubach porównanie tego rzekomo „mizernego portu” ze zmodowanym orygianłem (który na marginesie nie jest w stanie utrzymać 60PFS nawet na GTX1080 już przy bossie w tutorialu) w wykonaniu DigitalFoundry i nawet tacy pikselowi onaniści jak oni sprawiali wrażenie bardzo tym remasterem zadowolonych. Mało tego, wyrazili pozytywne zaskoczenie tym że pecetowcom zaproponowano lojalnościową zniżkę. Widać też uważają że „większość wydawców” wbrew temu co sugerujesz nie daje niczego za darmo, tylko stosuje zasadę kija – wystawaiają remaster bez zniżki i jednocześnie usuwają ze sprzedaży pierwotną wersję.

          I nie wiem do jakiego „trollowania” pijesz (tak, napisałem „pewnie na Playstation”, czyli wymieniłem platformę na którą Wiedźmina 2 nie wydano, nie myl żartu z trollowaniem), jeśli uważasz że na pc odsetek złodziejstwa jest niższy niż 80% to przekonuj nie mnie, tylko ludzi z CD Projekt Red. Dosłowny cytat: „The result is roughly 4.5 million illegal downloads. This is only an estimation, and I would say that’s rather on the optimistic side of things; as of today we have sold over one million legal copies, so having only 4.5-5 illegal copies for each legal one would be not a bad ratio. The reality is probably way worse.”. „Way worse”, więc uważają że 5 pirackich kopii na 1 sprzedaną, czyli szacowane przez nich piractwo na poziomie 83% to wynik mocno zaniżony.

        • „w Borderlands przeportowali ZA DARMO multiplayera z gamespy na steamworks (gamespy rzeczywiście wyłączył serwery), co to zmienia w fakcie że i Namco też za darmo przeportowało płaczkom multi w Dark Souls z GFWL na Steamworks. ”
          Nic nie zmienia. Po prostu dowodzi faktu, że przeniesienie infrastruktury sieciowej na inną platformę to jest coś co inni dają za darmo. Tylko tyle, i aż tyle.

          „Nawet tego nie musieli robić, nie musieliby nawet gdyby GFWL rzeczywiście przestał działać, nie odpowiadaja za decyzje Microsoftu, niech pecetowi gracze pretensje mają do de facto podstawowego operatora swojej platformy, czyli Microsoftu. Gdyby Microsoft w swojej nieskończonej mądrości w którejś wersji Windows zrezygnował z Direct3D tak jak zrezygnował w Viście ze sprzętowego DirectSound 3D, albo jeszcze głębiej, z 32-bitowego podsystemu, tak jak w 64-bitowych systemach zrezygnował z 16-bitowego, to co, wszyscy producenci gier którzy lata temu zbudowali je w oparciu o te mechanizmy teraz powinni wszystko na nowo portować na 64 bity i OpenGL czy innego Vulkana? Ano nie, nikt wieczystej gwarancji nie daje, w starych konsolowych grach też po latach wyłączane są serwery multi (choćby w Demon’s Souls).”
          A kiedy ja w ogóle coś takiego powiedziałem? Gra powinna być w porządnym stanie w dniu premiery, a naprawienie zepsutego portu(bo wersja w której widać podczas gry na środku ekranu kursor, to jakiś niesmaczny żart) to obowiązek wydawcy, no ale jeśli klienci dają sobie pluć w twarz, i płacą za taki port, to w sumie się trudno dziwić, że i nie boją się za naprawę tego stanu rzeczy po latach żądać kasy, jak z tego typu grupą konsumentów mają do czynienia 🙂 . Mnie to jednak strasznie dziwi, i trochę smuci, że ludzie dają się tak traktować, i jeszcze to uzasadniają.

          „Ciągle nie wymieniłeś tej „większości wydawców” którzy rzekomo za swoją pracę nie biorą pieniędzy.” To mało przykładów dostałeś? RF Guerilla, Bioshocki, Skyrim, Titan Quest(tylko dla wybranych, ale jednak niektórzy dostali), Wiedźminy, Co Ty oczekujesz, że wszystkie wymienię? Daj spokój, sam sobie możesz poszukać.

          „Obejrzałem na youtubach porównanie tego rzekomo „mizernego remastera” ze zmodowanym oryginałem (który na marginesie nie jest w stanie utrzymać 60PFS nawet na GTX1080 już przy bossie w tutorialu, praise the dsfix)”
          No to sam potwierdzasz, że głównym plusem tego „remastera” jest poprawa zepsutej konwersji?

          „w wykonaniu DigitalFoundry i nawet tacy pikselowi onaniści jak oni sprawiali wrażenie bardzo tym remasterem zadowolonych. Mało tego, wyrazili pozytywne zaskoczenie tym że pecetowcom zaproponowano lojalnościową zniżkę. ”
          A co to jakaś wyrocznia ten Digital Foundry? Widziałem ten filmik, i zupełnie się z nim nie zgadzam w kwestii, że to niby rzekomo miły ruch z ich strony, że za naprawę popsutego portu PC oferują zniżkę, no faktycznie łaskawcy straszliwi xD . Po stopach ich całować należy, że zrobili coś co powinno być standardem w dniu premiery(tj. porządna optymalizacja, dopracowany port). Z resztą jakoś w komentarzach do filmiku widzę, że większość podziela moje zdanie, dziwne…

          ” Widać też uważają że „większość wydawców” wbrew temu co sugerujesz nie daje niczego za darmo”
          Ehe, to może teraz zmiana ról, i Ty wymienień co najmniej 5 pełnopłatnych remasterów(o tak samo małych zmianach, rimejki, i setki „reedycje” capcomu się nie liczą) bez zniżki. Bo ja kojarzę raptem jeden tytuł.

          ” tylko stosuje zasadę kija – wystawiają remaster bez zniżki i jednocześnie usuwają ze sprzedaży pierwotną wersję. ”
          No to jak mnie z kijem gonią to ja uciekam, i ostrzegam innych żeby się sprać tym kijem nie dali co właśnie tutaj w komentarzach czynię. Metoda kija zupełnie do mnie nie przemawia(w szczególności jeśli chodzi o marketing). Ale w sumie trafne podsumowanie, rzeczywiście jest to metoda kija. Wydaj zepsuty port, i żądaj zapłaty za naprawę. Takie podejście jest moim zdaniem szczytem bezczelności, i tyle.

          „I nie wiem do jakiego „trollowania” pijesz”
          Chodziło o te fanboyskie-konsolowe wygłupy, przecież nawet zacytowałem, o które fragmenty chodziło…

          „The result is roughly 4.5 million illegal downloads. This is only an estimation, and I would say that’s rather on the optimistic side of things; as of today we have sold over one million legal copies, so having only 4.5-5 illegal copies for each legal one would be not a bad ratio.”
          Już kiedyś tutaj na Łowcach wyjaśniałem komuś, że tego typu szacunki to jest skrajna manipulacja, i wierutna bzdura. W bardzo dużym skrócie:
          1. Skąd w ogóle są te dane odnośnie nielegalnych pobrań?
          2. Skąd pewność, że część z ludzi którzy spiracili, nie zrobili tego tylko w celu sprawdzenia wydajności/kompatybilności ze sprzętem, a potem gry nie zakupili(sam tak kilka razy robiłem, w czasach gdy już nie było dem, a testy wydajności na YT jeszcze nie były tak popularne jak obecnie, bo był to jedyny sposób przetestowania gry przed kupnem, w przypadku pozytywnego rezultatu „testów” rzecz jasna kupowałem, bez wątpienia nie bylem jedynym który tak robił)?
          3. Ilość pobranych pirackich kopii ma się nijak do potencjalnych kupców, co udowodniono już niejednokrotnie, przy niektórych takich bzdurnych szacunkach ilość spiraconych kopii często przewyższała sprzedaż największych hitów, co ewidentnie świadczy o jakości takich „badań”
          4. Jeśli piractwo takie straszne, i hurr durr wszyscy kradno, to czemu praktycznie każda gra ma obecnie porządny port PC, i sprzedaje się w wielomilionowym nakładzie? Czemu w ogóle studia decydują się produkować gry wyłącznie na PC, i sprzedają się one świetnie?
          5. Jeśli tak bardzo Redów okradziono przy W2 to jak wytłumaczą fakt, że nawet mimo rzekomego 83% piractwa ich gra zarobiła na tyle dobrze na samej wersji PC, że ta pozwoliła nie tylko na sfinansowanie edycji na Xboxa360, ale i na powstanie części 3(wraz z wersją na X360)?
          Przecież to są takie banialuki, że nie trzeba być analitykiem rynkowym, żeby to stwierdzić…

        • Wcześniej napisałeś że w Borderlands za darmo przerobili multiplayera tak jak w DS Remastered, a to przecież nieprawda – przerobili tj. przekonwertowali dokładanie tak jak to zrobiło Namco z Dark Souls PTDE. W Remasterze jest multiplayer zrobiony od nowa, z innymi mechanizmami i inną zasadą działania (już nie p2p tylko dedykowane serwery).

          To że poprawianie gry to jakiś „obowiązek” wydawcy sugerowałeś przecież wielokrotnie. Gdy tymczasem to nieprawda, jeśli gra działa i daje się ją ukończyć, to z powodu tego że wygląda gorzej niż inne gry z tego samego roku (dlatego że ma rendering ustawiony na sztywno na rozdzielczość 1024×720) nie byłby wystarczającym powodem nawet aby dostać refund na gogu przecież. Zmiana tej rozdzielczości renderowania to żadne „naprawiania” a „ulepszanie”. Wydawca mógł to zmienić wielokrotnie, nie zrobił z więc CELOWO, pecetowcy wyżebrali port konsolowego ekskluziwa? To dostali, wyglądający jak na konsolach. Jeśli chcieli mieć ładniejszy mogli sobie zmodować (i ryzykować ban, w końcu to gra z multiplayerem zaszytym do singla, o czym się przekonali niektórzy z tych co sobie modowali Dark Souls 2 gdy przeszedł na VAC i ich automat wyłapał). Na tym cała dyskusja chyba polega, że Tobie i pozostałym hejterom remastera wydaje się że pecetowcom nie należy się taka sama gra jak konsolowcom i za takie same pieniądze ($60), tylko należy się im gra wyglądająca lepiej, będąca w stanie maksymalnie wykorzystać wszystkie możliwe konfiguracje pecetów z multigpu włącznie, ale jednocześnie z możliwością ustawienia „potato mode”, w którym będzie działać na notebookach i pecetach sprzed 10 lat. Czyli oczekują portu wymagającego nieporównywalnie więcej pracy niż jeden (do tej pory, teraz dwa – na podstawową konsolę i wersję plus/X) port konsolowy, z obsługą co najmniej kilkunastu najnowszych GPU dwóch producentów, z VRAM od 0,5 do co najmniej 4GB, czyli z kilkoma zestawami tekstur możliwych do wyboru w zależności od posiadanej karty itd. A wszystko to nawet nie w cenie gry konsolowej, tylko niższej, bo przecież na pecetach nie ma „konsolowego podatku”, a w ogóle to najlepiej za darmo, albo oficjalnie, albo „kto to widział 200 zł za grę płacić, ściągnę sobie z torrentów, ewentualnie kupię dopiero jak przestaną się wygłupiać i dadzą 2 kolekcji klasyki 2 za 1, za 15 zł” (zakupem właśnie w tej cenie chwalił się tu inny hejter remastera, uważający się jednocześnie za „weterana serii souls”). Cóż, ja jestem odmiennego zdania. Jeśli gra działa i wygląda tak jak wersja na konsole na które powstała, to wszystko poza tym to już EKSTRA, czyli bonus, i w PTDE pecetowcy dostali na przykład możliwość ustawienia natywnej rozdzielczości monitora (żeby mieli lepszy upscaling niż oferowany przez monitor/telewizor) i obsługę absurdalnego dla gier sterowania klawiaturą, czyli reliktu wczesnych lat 80-tych z platform o tak oszczędnej konstrukcji że nie zaimplementowano w nich portu joysticka (i pierwszych pecetów, w których brak tego portu wynikał z innego niż gry przeznaczenia tych maszyn). Grając w PTDE jak należało, padem, żaden kursor się nie pojawiał, z tego co pamiętam nigdy nie znika, więc trzeba po prostu myszą przesunąć go poza krawędź ekranu i problem z głowy.

          „No to sam potwierdzasz, że głównym plusem tego „remastera” jest poprawa zepsutej konwersji?”. Nie zrozumiałeś. Zepsuta konwersja to gra która nie działa, twierdzisz że nie da się ukończyć Dark Souls PTDE bez żadnych modów? No właśnie. Głównym plustem tego remastera jest to, że jest portem wersji gry na aktualną generację sprzętu do grania, PTDE jest portem na generację z 2011 roku i dzięki temu że przeciętne pecety zdążyły już wtedy przegonić wydajnością konsole, pecetowy port choć wyglądał tak samo jak konsolowy, to zdecydowanie wydajniej działał, stabilne 30FPS w Blightown które sprawiało na konsolach największe problemy zapewniał kilkuletni już wtedy sprzęt na core2duo.

          DigitalFoundry po prostu nie są zamroczeni i zafiksowani w swoim gniewie za brak darmowego uptrade’u jak Wy, hejterzy remastera. I dlatego są w stanie docenić to co widać obiektywnie, że wbrew temu co piszesz i czego nie potrafisz dowieść (już napisałem, Wiedźminy to nie remastery, tylko reedycje, nawet pierwszego który w EE miał zdecydowanie więcej zmian niż dwójka), większość wydawców tworzy remastery (czyli reedycje gier na inną generację konsol, czyli zwykle po latach, z wyjątkiem niektórych gier z xboxa 360 i ps3 powstałych na przełomie generacji, w których od początku zapowiedziano możliwość upgrade, oczywiście nie darmowego) i woła za nie albo premierową cenę, albo obniżoną do $40, nie oferując jednak żadnej opcji tańśzego upgrade dla posiadaczy wcześniejszej wersji. Na pecetach dotyczy to przecież nie tylko hitów AAA, ale nawet takich indie giereczek jak Deadlight czy Hard Reset, które nie dostały darmowego upgrade, ani z tego co pamiętam nawet jakiejś sensownej zniżki lojalnościowej. Przywoływana na każdym kroku Bethesda która rzeczywiście posiadaczom Skyrima Legendary zaoferowała SE (jednorazowo, kto nie kupił przed premierą remastera już się nie załapał), przecież też zwykle tego nie robi – jakoś gdy wydawali remaster Dooma 3 to właściciele zwykłej wersji, nawet jeśli mieli ją na steamie więc dałoby się to łatwo przeprowadzić, BFG nie dostali. Na marginesie, pecetowej wersji VR Skyrima nie rozdają ani posiadaczom Legendary, ani SE (a to przecież znowu tylko „kolejny port” z paroma zmianami w UI i sterowaniu). Cała ta „większość wydawców” to zatem jednorazowy wyskok Bethesdy i jednorazowy wyskok 2K z pierwszymi dwoma Bioshockami. Square Enix nie dał nie tylko darmowego Human Revolution DC, nie dał też Sleeping Dogs Definitive Edition. „Większość wydawców” to firmy które mają na celu zarabianie pieniędzy. Słusznie wychodzą z założenia że „dostałeś to za co zapłaciłeś”, bo chcącemu nie dzieje się krzywda i wydając przy okazji remasterów na nowe generacje także wersję pecetową robią to nie dla oklasków, tylko dla możliwości zarobienia kolejnych pieniędzy. Nie pasuje? Nie kupuj pierwszych edycji gier, zwłaszcza jeśli powstają pod koniec danej generacji konsol, bo na pewno będzie remaster na nowe i pewnie będzie lepszy i prawdowpodobnie wyjdzie także na pecety, odłóż pieniądze, kupisz sobie ten remaster. Proste.

          Metodę opracowania „szacunków” piractwa Wiedźmina 2 Iwiński opisał jako zliczanie ilości pobrań na znanych mu stronach p2p. Taka „skrajna manipulacja i wierutna bzdura”, a potwierdzają te dane także ci producenci gier, którzy implementują w nich jakieś mchanizmy kolekcjonowania danych, które gra wysyła im automatycznie. Też zwykle 80-90% feedbacku dostają z pirackich kopii. Lepkie ręce pecetowców są w stanie na chwilę powstrzymać jedynie drastyczne DRMy w rodzaju Denuvo. Tak, pobranie pirata „na chwilę” to ciągle piractwo, w czasach gdy masz na steamie bezwarunkowe zwroty, czyli dwugodzinne dema oficjalnego buildu gry twierdzenie że się kradnie po to żeby sprawdzić jak działa to hipokryzja. Kradnie się po to żeby sobie pograć za darmo i stwierdzić że jednak zaczeka na 75% off zanim dokończy grę, albo przejdzie ją ponownie „na legalu”, parę osób na ŁG się do takiego postępowania przyznało. Twórcy gier z Denuvo, za które przy każdym egzemplarzu muszą płacić też nie robią tego dla hecy, tylko widać wiedzą że część pecetowców ma po prostu lepkie rączki i nie piraci „dla zasady” (jak ci których idiotycznym argumentem jest odwieczne „na mnie nic nie tracą, ja bym i tak gry nie kupil”), tylko to złodzieje „okazjonalni”, czyli tacy co jak widzą portfel leżący na ulicy to jak gdyby nigry nic chowają go do kieszeni. Oni mając opcję zapłacić za grę, albo móc pobrać ją za darmo, wybierają piractwo, a jeśli nie mają takiego wyboru bo przez parę miesięcy pirata nie ma, to kupują.

          „ilość spiraconych kopii często przewyższała sprzedaż największych hitów, co ewidentnie świadczy o jakości takich badań”? Przyznaję, że nie zrozumiałem co chciałeś przekazać. Ilość spiraconych kopii może być i zwykle jest wielokrotnie wyższa niż sprzedaż największych hitów.
          Czemu w ogóle studia decydują się produkować gry wyłącznie na PC, i sprzedają się one świetnie?” A jakieś przykłady, poza niszówkami, których sterowanie byłoby niemożliwe do przeniesienia na pada, a GUI na telewizor i kanapę, czyli wszystko nawet na dużym ekranie znacznie mniejsze niż na 20-calowym monitorze 30cm przed oczami? I indie szrotem którego na konsolach i tak by nikt nie kupił (choć to się podobno zmienia i coraz więcej chłamu trafia i do PSN). Większość pieniędzy to multiplatofmówki, a w nich pecetowe porty są często albo maksymalnie opóźniane (właśnie żeby zablokować odpływ „wahających się” piratów od legalnego zakupu), albo z wieloma warstwami DRM, albo nie wychodzą na pecety wcale (jak RDR i najwyraźniej także dwójka).

          Czemu zaglądasz do czyjegoś portfela (Redów) i jeszcze oczekujesz żebym to ja wyjaśnił Ci jakim cudem tak dobrze zarabiają mimo że są okradani? Częściowo to wiedza dość ogólnie przynajmniej w Polsce dostępna, zarabiają bo oszczędzają na pracownikach, którym płacą kilkukrotnie mniej niż inne studia tworzące porównywalne gry (a to pewnie skutek niskiego cenienie się w Polsce studentów i świeżych absolwentów, dzięki czemu nawet jeśli odchodzą zarabiać gdzieś indziej prawdziwe pieniądze, to na ich miejsce jest kliku kolejnych chętnych). Poza tym chyba nie wiesz z czego finansowali Wiedźmina 3, jaki tam był wkład sponsorów, akcjonariuszy, kredytów, skąd więc pewność że sfinansowały tę grę same zyski z Wiedźmina 2? Banialuki powiadasz? Dyskutuj nie ze mną, tylko z Iwińskim (wówczas – CEO), to jego cytowałem.

        • Wow, ale dowaliłeś posta. Ogólnie piękna analiza techniczna Dark Souls w wersji na PC. Ogólnie wielu ludzi zapomina, że DSfix tak naprawdę niczego nie naprawia ani nie polepsza, tylko to jest obejście od pupy strony jak ten mod do Nier Automata. Bo od DSfix przecież lepsze tekstury nie są i przy tym modzie jest bardzo dużo skrótów myślowych (BTW to nie tak, że 60fps wpływało tylko na łażenie po drabinach, a poza tym gra działała super – skoki i uniki też były nie takie, jak powinny, bo były 2x szybsze i krótsze, niż to było zamierzone czy zaprogramowane). Czy PTDE było gruzem? Jako wersja PC – tak. Tylko, moim zdaniem, w tym przypadku trzeba zadać sobie pytanie kto tak naprawdę jest problemem – ci, co kupują remaster, czy miliony, które kupiły kompletnie spapraną wersję płacąc pełną cenę (100-120 zł, na zachodzie wiadomo, 40-60 ojro) i kupowali to mając pełną świadomość na co się piszą? Nie kupując czy krytykując remastera, a wychwalając gorszą wersję chyba wysyła się wiadomość do wydawców/deweloperów odwrotną od zamierzonej.

          Jedną część pozwolę sobie zacytować
          „głównym plusem tego „remastera” jest poprawa zepsutej konwersji?”

          Moim zdaniem – tak. Bo prawda jest taka, i nie ma co się tutaj oszukiwać, że mogli olać i dać to tylko na konsole, a na PC zostawić to, co dali. Ale gdyby tak zrobili, to już wyobrażam sobie cały ten płacz i lament, że dlaczego tej wersji nie ma na PC! Postanowili wydać – konwersja wyszła dobrze (poza idiotami z hackami, ale taka już bolączka multi na PC, niestety), więc pozostaje się tylko cieszyć. Fakt, poszli po najmniejszej linii oporu, bo nie zmienili wiele, tylko poza teksturami, grafiką i rozdzielczością, co można było zmienić, aby nie zmieniać doświadczenia zbyt diametralnie?

          Często na necie można spotkać płaczków, którzy narzekają, że nie ma wielokierunkowego uniku jak w 2 i 3 i że to by nie miało wpływu na gameplay, kiedy w rzeczywistości by miało, i to ogromny, choćby dlatego, że AI i sama gra nie zostały zaprojektowane z myślą o tym. Czyli gdyby coś takiego wprowadzili, to w sumie byśmy byli nieśmiertelni, bo AI by nie wiedziało jak się zachować albo by po prostu nas nigdy nie trafiło. To już by musiał być pełnoprawny remake, aby coś takiego zrobić, a ten projekt nawet nigdy nie był promowany jako coś takiego.

          Hard Reset mogę źle pamiętać, ale dali chyba zniżkę lojalnościową 85%, z tym że ona obowiązywała chyba tylko przez tydzień albo 2. Tutaj namco daje dożywotnią. A wcale nie musieli tak naprawdę i zrobić jak wymieniona już bugthesda, czyli olać i nie dawać nic.

          Ale dorzucając do listy gry, które nie dały darmowego apgrejda czy zniżki, to Serious Sam HD też nie dawali za darmo z tego, co pamiętam. Dorzucając jeszcze indie, Guacamelle super turbo edition też nie było za darmo dla posiadaczy oryginału, również tylko zniżka (85% chyba) i to tylko dla tych, co posiadali edycję gold. No i oczywiście też było to ograniczone czasowo.
          Zresztą, co tu dużo gadać, gejben przecież Half-Life: Source za darmo też już nie daje, jak ktoś wyrwie pierwszego Half-Life. A kiedyś dawał przecież.

          Pewnie, są gry, które się dobrze sprzedają, które są tylko na PC, ale to dlatego, że to gatunek, który na PC dominuje, jak RTS.

          Co do Wiedźmina 2, to czytałem kiedyś, że gra ogólnie rodziła się w strasznych bólach i dużo rzeczy musieli powycinać, dlatego 2 i 3 akt są małe i można odczuć wrażenie, że czegoś brakuje. Bo hajs im się skończył w połowie robienia 2 aktu. To gra, która w sumie ledwo powstała, wywalili w trakcie pełno ludzi i robiło to chyba raptem 30-40 osób i wątpliwe, aby dała im taki hajs, żeby sfinansować 3, skoro weszli w konszachty ze „złym” Namco i WB przecież.

          „Częściowo to wiedza dość ogólnie przynajmniej w Polsce dostępna, produkują taniej oszczędzając na pracownikach, którym płacą kilkukrotnie mniej niż inne studia tworzące porównywalne gry (a to pewnie skutek niskiego cenienie się w Polsce studentów i świeżych absolwentów, dzięki czemu nawet jeśli odchodzą zarabiać gdzieś indziej prawdziwe pieniądze, to na ich miejsce jest kliku kolejnych chętnych).”
          O TOTOTOTOTO!
          Dla zachodu, te 80 milionów dolarów wsadzonych w stworzenie Wiedźmina 3 wydaje się mało jak na grę takich rozmiarów, bo nie wiedzą, jak się tutaj ludziom płaci i przyrównują to na przykład do 80 milionów, które poszły w Skyrim. Tylko że Skyrim nie był robiony z polskiej pensji programisty. Wydawcy chyba już zaczynają widzieć potencjał i biorą jakieś studia czy to stąd czy Ukrainy, bo wiedzą, że zrobią grę dobrą za znacznie mniejszy hajs. Zresztą, nie bez powodu sporo ludzi odeszło i była chyba nawet z tym afera.

          Tak w ramach ciekawostki zupełnej co do budżetów, Uncharted 4 kosztowało 120 mln – tak bardzo budżet growy odleciał.

          Pewnie, 150 zł za remaster to jest lekkie przegięcie (chociaż z drugiej strony – dawać 100 zł za wersję, która jest poniżej oczekiwań?), ale 75 to naprawdę nie taka zła cena, tym bardziej, że wiadomo, że sama gra jest świetna i się zwróci.

        • NIe analizowałem jak działa 60FPS w DSFixie, ale na pewno nie jest tak ze masz dwukrotnie szybsze i krótsze skoki czy przewroty, różnice są o kilka klatek z tego co wiem, więc po prostu do niektórych skoków które da się wykonać tylko „na styk” trzeba włączyć ogranicznik do 30-stu. Największymi problemem są te drabiny i też „przereklamowanym”, bo nie potrafię sobie przypomnieć zbugowanej innej niż tej w Undead Parish do piwnicy ze szczurami, no i znikające słońce, czego nie rozumiał sam autor DSFixa.

          Ja się po prostu nie zgadzam z nazywaniem tego remastera „patchem” czy innymi słowami sugerującymi że „naprawia” PTDE. PTDE nie trzeba naprawiać, bo nie jest zepsuty, skoro da się w niego grać od początku do końca bez żadnych modów. Jest to po prostu biedny port, odpowiednik chyba jeszcze biedniejszych portów na PS3 i x360 (na obu tych konsolach z tego co wiem Dark Souls 2 działał lepiej niż jedynka). Remaster to po prostu lepszy port tej samej gry z dodatkowymi modyfikacjami z nowszych gier, tymi które dało się łatwo zaimplementować, oczywiście. Tylko co z tego? Gdyby uznać racje pecetowców że należy im się patch, to czemu nie należałby się i posiadaczom wersji na stare konsole, przecież ta gra powinna i na nich działać w stabilnych 30FPS, a już na pewno należałby się posiadaczom wersji z x360 uruchamiającymi ją we wstecznej kompatybilności, nawet podstawowy Xbox One ma przecież wystarczająco mocy obliczeniowej by ta gra hulała w 1080p60. Wbrew temu co parę razy napisał RaiL sam jeszcze nie kupiłem remastera i nie wiem czy kupię bez jakichś mocniejszych promocji, może gdybym miał z kim i czas zrobić parę raidów w rodzaju SL1 i tym podobnych wyzwań, to może, a Namco nie lubię za to że najlepsze gry wrzucają do bundli więc pewnie i DS1 Remaster w Monthly to niezbyt odległa przyszłość. Co nie zmienia faktu że nie godzę się z twierdzeniem że mi się ten remaster za darmo należy (choć podstawkę kupiłem drożej niż przyznało się że wydało na nią paru roszczeniowców z tego tematu).

        • Niejako temat dotyczy także moich wypowiedzi toteż pozwolę sobie odpowiedzieć.
          „Czy PTDE było gruzem? Jako wersja PC – tak. Tylko, moim zdaniem, w tym przypadku trzeba zadać sobie pytanie kto tak naprawdę jest problemem – ci, co kupują remaster, czy miliony, które kupiły kompletnie spapraną wersję płacąc pełną cenę (100-120 zł, na zachodzie wiadomo, 40-60 ojro) i kupowali to mając pełną świadomość na co się piszą? Nie kupując czy krytykując remastera, a wychwalając gorszą wersję chyba wysyła się wiadomość do wydawców/deweloperów odwrotną od zamierzonej.”
          Ja to widzę trochę inaczej. Mi to wygląda na płacenie haraczu, coby w końcu dostać poprawnie działającą wersję. Jak widać zdania są podzielone. Ale fakt, ludzie którzy kupowali grę w takim stanie za pełną cenę również są winni takiego stanu rzeczy.

          „Moim zdaniem – tak. Bo prawda jest taka, i nie ma co się tutaj oszukiwać, że mogli olać i dać to tylko na konsole, a na PC zostawić to, co dali. ”
          No i stąd moje spostrzeżenia jak powyżej.

          „Ale gdyby tak zrobili, to już wyobrażam sobie cały ten płacz i lament, że dlaczego tej wersji nie ma na PC!”
          Nie sądzę, zmian jest na tyle mało, że pecetowcy by to zwyczajnie olali, tak jak wszystkie bieda konwersje na obecną generację konsol.

          „Postanowili wydać – konwersja wyszła dobrze”
          No zrobienie gorszej od pierwszego wydania na PC to by było nie lada wyzwanie xD .

          „(poza idiotami z hackami, ale taka już bolączka multi na PC, niestety),”
          Nie żebym bronił cheaterów, ale to trochę również po części jest wina twórców którzy zabezpieczenia antycheaterskie olewają, bądź tworzą mechaniki płatności które temu sprzyjają(jak choćby w PUBGu z lootboxami farmionymi przez Chińczyków), bo jest przecież mnóstwo pecetowych gier wolnych od oszustów. Wystarczy chcieć.

          „więc pozostaje się tylko cieszyć.”
          No mnie nie cieszy fakt, że ludzie tak chętnie chcą płacić za poprawę schrzanionego portu PC. I obawiam się mocno żeby nie stało się to aby z czasem standardem. Może i przesadzam, ale jeszcze kilka lat temu gdy ktoś mówiło o płaceniu za możliwość testowania wczesnych wersji gier ,czy mikrotransakcjach w pełnopłatnych grach ludzie pukali się w głowę, że to nigdy nie przejdzie, a dziś jak jest wszyscy wiemy.

          „Fakt, poszli po najmniejszej linii oporu, bo nie zmienili wiele, tylko poza teksturami, grafiką i rozdzielczością,”
          Tekstury chyba są te same, a wydają się ładniejsze przez natywne renderowanie, zmieniono tylko nieco niektóre spec mapy, i dodano/zmieniono niewielkie efekty(jak nieco inne efekty ognia, czy ruchoma roślinność).

          „co można było zmienić, aby nie zmieniać doświadczenia zbyt diametralnie?”
          A tam, przenieść na nowy silnik, i zrobić nowe assety, z zachowaniem mechaniki jak najbardziej mogli, bez żadnego negatywnego zmieniania doświadczenia. Tak samo jak choćby w przypadku MRW, czy Serious Samów HD.

          „Hard Reset mogę źle pamiętać, ale dali chyba zniżkę lojalnościową 85%, z tym że ona obowiązywała chyba tylko przez tydzień albo 2. (…)”
          Kupno tego „remastera” na PC to i tak głupota, bo sprawia on, że gra wygląda gorzej(serio, zobacz sobie porównania) xD . No chyba że dla tego miecza(?) co dodali.

          „Ale dorzucając do listy gry, które nie dały darmowego apgrejda czy zniżki, to Serious Sam HD też nie dawali za darmo z tego, co pamiętam. ”
          Chyba tutaj się pomyliłeś, albo nie wiesz o czym mówisz, bo Fusion jest przecież darmowe dla posiadaczy dowolnej wersji HD/”trójki”(z tym, że wtedy mają tylko zawartość z posiadanych gier). No bo chyba nie chodziło o to, że HD mieli rozdawać za darmo(?). Przecież SeriousSam HD to pełnoprawny rimejk, na nowym silniku, z wszystkimi nowymi assetami, praktycznie cała gra zrobiona od nowa(z oryginału pozostała tylko oprawa dźwiękowa, i mechanika rozgrywki). Takich rimejków nikt nigdy za darmo nie rozdawał, i nikt o zdrowych zmysłach raczej tego nie wymaga.

          „Zresztą, co tu dużo gadać, gejben przecież Half-Life: Source za darmo też już nie daje, jak ktoś wyrwie pierwszego Half-Life. A kiedyś dawał przecież.”
          Nigdy chyba nie dawał, z tego co kojarzę to Source od samego początku był osobno płatny(i był za to powszechnie krytykowany, bo zmiany były mizerne).

          „Pewnie, są gry, które się dobrze sprzedają, które są tylko na PC, ale to dlatego, że to gatunek, który na PC dominuje, jak RTS.”
          I tak samo jest na wszystkich platformach, eksy na konsolach istnieją tylko dlatego, że producentów poszczególnych konsol stać na to by kupić sobie ekskluzywność danego tytułu/całe studio produkujące gry. W przypadku PC nikt czegoś takiego nie zrobi.

          „Co do Wiedźmina 2, to czytałem kiedyś, że gra ogólnie rodziła się w strasznych bólach i dużo rzeczy musieli powycinać, dlatego 2 i 3 akt są małe i można odczuć wrażenie, że czegoś brakuje. Bo hajs im się skończył w połowie robienia 2 aktu. To gra, która w sumie ledwo powstała, wywalili w trakcie pełno ludzi i robiło to chyba raptem 30-40 osób i wątpliwe, aby dała im taki hajs, żeby sfinansować 3, skoro weszli w konszachty ze „złym” Namco i WB przecież.”
          Sami twórcy przecież piali bez przerwy jakim to wielkim sukcesem „dwójka” nie była, i że dzięki zyskom z niej mogą zachować niezależność, i inne tego typu PRowe bzdury.

          „Dla zachodu, te 80 milionów dolarów wsadzonych w stworzenie Wiedźmina 3 wydaje się mało jak na grę takich rozmiarów, bo nie wiedzą, jak się tutaj ludziom płaci i przyrównują to na przykład do 80 milionów, które poszły w Skyrim. Tylko że Skyrim nie był robiony z polskiej pensji programisty. Wydawcy chyba już zaczynają widzieć potencjał i biorą jakieś studia czy to stąd czy Ukrainy, bo wiedzą, że zrobią grę dobrą za znacznie mniejszy hajs. Zresztą, nie bez powodu sporo ludzi odeszło i była chyba nawet z tym afera.”
          Przecież to nie do końca tak było, przy „trójce” pracowało już mnóstwo ludzi z zagranicy. A przyczyną afery raczej były złe warunki pracy(ciągły crunch, złe zarządzanie itp.), niż niskie zarobki(wszak każdy podpisując umowę wiedział ile będzie zarabiał).

          „Tak w ramach ciekawostki zupełnej co do budżetów, Uncharted 4 kosztowało 120 mln – tak bardzo budżet growy odleciał.”
          Ale i sprzedało się wielokrotnie lepiej niż starsze produkcje które powstały za ułamek tej kwoty. Ceny produkcji mocno urosły, ale i grupa odbiorców urosła(a to jakoś zawsze umyka uwadze producentów gdy biadolą jak to źle nie mają, i ledwo wiążą koniec z końcem), to nie jest już tak jak kiedyś, że w gry grają tylko zapaleńcy, a stały się raczej rozrywką mainstremową.

          „(chociaż z drugiej strony – dawać 100 zł za wersję, która jest poniżej oczekiwań?),”
          Myślenie na zasadzie „Hitler był lepszy/gorszy od Stalina bo…” jeden i drugi był okropnym zbrodniarzem, i to że jeden był tym zbrodniarzem nieco mniejszym nijak nie czyni tego drugiego lepszym człowiekiem. Tak to widzę.

          „ale 75 to naprawdę nie taka zła cena, tym bardziej, że wiadomo, że sama gra jest świetna i się zwróci.”
          Skrajnie zła, i absurdalnie wysoka, jak na zakres zmian jaki ten remaster obejmuje. Plus kac moralny, że wspierasz finansowo praktyki wydawania płatnych patchy. Dla mnie to nie „not bad deal” a „hell no!”.

        • Jezus Maria aleś się rozpisał.

          „Wcześniej napisałeś że w Borderlands za darmo przerobili multiplayera tak jak w DS Remastered, a to przecież nieprawda – przerobili tj. przekonwertowali dokładnie tak jak to zrobiło Namco z Dark Souls PTDE. W Remasterze jest multiplayer zrobiony od nowa, z innymi mechanizmami i inną zasadą działania (już nie p2p tylko dedykowane serwery).”
          Z tego co kojarzę to wtedy twórcy twierdzili, że przeniesienie multiplayer na inną platformę to praktycznie zrobienie go od nowa, ale głowy nie daję, bo to było już sporo czasu temu.

          „To że poprawianie gry to jakiś „obowiązek” wydawcy sugerowałeś przecież wielokrotnie. Gdy tymczasem to nieprawda, jeśli gra działa i daje się ją ukończyć, to fakt że wygląda gorzej niż inne gry z tego samego roku (dlatego że ma rendering ustawiony na sztywno na rozdzielczość 1024×720) nie byłby wystarczającym powodem nawet aby dostać refund na gogu przecież. ”
          W myśl tej zasady gra mogłaby działać na zablokowanym 10FPS, wszak wtedy też się da ją przejść od początku do końca. GTA IV na PC teoretycznie też na premierę dało się ukończyć, a jednak refundowane było. To jest raczej zawsze kwestia tylko i wyłącznie nacisków graczy, i decyzja wydawcy. Nie ma żadnej pisanej zasady co do tego, to fakt, jedynym ostatecznym wyjściem jest pozew zbiorowy z tytułu niezgodności produktu z umową. Ale faktem jest, że konwersja DS była beznadziejna i refund jak najbardziej się za nią należał gdyby tylko gracze wystarczająco tego refunda(bądź naprawy gry) chcieli.

          „Wydawca mógł to zmienić wielokrotnie, nie zrobił więc CELOWO, ”
          Że co? Że celowo zrobili beznadziejny port? xD

          „To dostali, wyglądający jak na konsolach. (…) Na tym cała dyskusja chyba polega, że Tobie i pozostałym hejterom remastera wydaje się że pecetowcom nie należy się taka sama gra jak konsolowcom i za takie same pieniądze ($60), tylko należy się im gra wyglądająca lepiej, będąca w stanie maksymalnie wykorzystać wszystkie możliwe konfiguracje pecetów z multigpu włącznie, ale jednocześnie z możliwością ustawienia „potato mode”, w którym będzie działać na notebookach i pecetach sprzed 10 lat.”
          Na konsolach ta gra działała płynnie, a na żadnym PC z czasu jej premiery tak nie działała, plus nie przypominam sobie żeby w wersji konsolowej na środku ekranu był widoczny kursor itd. więc sam sobie zaprzeczasz.

          „Czyli oczekują portu wymagającego nieporównywalnie więcej pracy niż jeden (do tej pory, teraz dwa – na podstawową konsolę i wersję Pro/X) port konsolowy, z obsługą co najmniej kilkunastu najnowszych GPU dwóch producentów, z VRAM od 0,5 do co najmniej 4GB, czyli z kilkoma zestawami tekstur możliwych do wyboru w zależności od posiadanej karty, kilku różnych systemów operacyjnych, itd. A wszystko to nawet nie w cenie gry konsolowej, tylko niższej, bo przecież na pecetach nie ma „konsolowego podatku”, a w ogóle to najlepiej za darmo, albo oficjalnie, albo „kto to widział 200 zł za grę płacić, ściągnę sobie z torrentów, ewentualnie kupię dopiero jak przestaną się wygłupiać i dadzą w kolekcji klasyki 2 za 1, za 15 zł” (zakupem właśnie w tej cenie chwalił się tu inny hejter remastera, uważający się jednocześnie za „weterana serii souls”). Cóż, ja jestem odmiennego zdania.”
          No patrz a jakoś niemal(było jeszcze kilka takich potworków jak konwersja DS na PC) wszystkim innym studiom się opłaca, i są w stanie dostarczyć sensowną konwersję. To jak to w końcu jest?
          Z resztą piszesz o pecetowych standardach(jak renderowanie w natywnej rozdzielczości, DS jest chyba jedyną grą która tego na PC nie miała…) jak o czymś ekstra? WTF? Wydajesz na daną platformę to trzymaj się jej standardów i tyle.

          ” Jeśli gra działa i wygląda tak jak wersja na konsole na które powstała,”
          W tym problem, że na konsolach tak nie działała xD .

          „i obsługę absurdalnego dla gier sterowania klawiaturą, czyli reliktu wczesnych lat 80-tych z platform o tak oszczędnej konstrukcji że nie zaimplementowano w nich portu joysticka (i pierwszych pecetów, w których brak tego portu wynikał z innego niż gry przeznaczenia tych maszyn). ”
          No i jak ja mam Tobie odpisywać na poważnie jak co chwilę wtrącasz takie bzdury? Staram się to ignorować, no ale chłopie miej litość, i daruj sobie tą błazenadę, ok? Pisz poważnie.
          Przy każdym takim fragmencie pozwolę sobie napisać „lel”, cobyś miał świadomość, co Ty piszesz…

          „Grając w PTDE jak należało, padem, żaden kursor się nie pojawiał, ”
          No ale przecież miało być jak na konsolach, a tam nie trzeba było dokupować dodatkowego kontrolera? 🙁
          XD

          „z tego co pamiętam nigdy nie znika, więc trzeba po prostu myszą przesunąć go poza krawędź ekranu i problem z głowy.”
          W konsolowej wersji też tak trzeba było robić? „Raczej” nie, wiec kolejny punkcik w kwestii, że wersja PC nie była co najmniej taka jak konsolowa.

          „Nie zrozumiałeś. Zepsuta konwersja to gra która nie działa,”
          To to nawet wtedy nie jest konwersja, tylko nie wiem, jakiś jej prototyp?

          „twierdzisz że nie da się ukończyć Dark Souls PTDE bez żadnych modów?”
          Gdzie ja coś takiego niby napisałem?

          „No właśnie. Głównym plustem tego remastera jest to, że jest portem wersji gry na aktualną generację sprzętu do grania, PTDE jest portem na generację z 2011 roku i dzięki temu że przeciętne pecety zdążyły już wtedy przegonić wydajnością konsole, pecetowy port choć wyglądał tak samo jak konsolowy, to zdecydowanie wydajniej działał, stabilne 30FPS w Blightown które sprawiało na konsolach największe problemy zapewniał kilkuletni już wtedy sprzęt na core2duo.”
          Przecież ten port bez fanfixów działał tragicznie…

          „DigitalFoundry po prostu nie są zamroczeni i zafiksowani w swoim gniewie za brak darmowego uptrade’u jak Wy, hejterzy remastera. ”
          Lel.

          „że wbrew temu co piszesz i czego nie potrafisz dowieść (już napisałem, Wiedźminy to nie remastery, tylko reedycje, nawet pierwszego który w EE miał zdecydowanie więcej zmian niż dwójka), większość wydawców tworzy remastery (czyli reedycje gier przeportowanych na nowszą generację konsol, czyli zwykle po latach, z wyjątkiem niektórych gier z xboxa 360 i ps3 powstałych na przełomie generacji, w których od początku zapowiedziano możliwość upgrade, oczywiście nie darmowego) i woła za nie albo premierową cenę, albo obniżoną do $40, nie oferując jednak żadnej opcji tańszego upgrade dla posiadaczy wcześniejszej wersji.”
          W myśl tej zasady to można się wykłócać w nieskończoność co remasterem jest a co nie. W przypadku sporej części gier konwersje na nowe konsole to w zasadzie bardziej rimejki niż remastery(jak np. GTA V), i do jakiej kategorii wtedy to się zalicza? W uproszczeniu podałem różne niewielkie remastery których zakres zmian jest na tyle niewielki, że porównywalny z DS. Ale jak tak Ciebie ten Wiedźmin parzy, to niech będzie bez niego.

          „Cała ta „większość wydawców” to zatem jednorazowy wyskok Bethesdy, dwukrotny wyskok THQ z Darksidersami (dwójka – dla wybranych, którzy kupili grę z SP albo fabularnymi DLC i znajdą info jak wersję remaster uzyskać), jednorazowy wyskok 2K z pierwszymi dwoma Bioshockami i zapowiedziany wyskok THQ z Red Faction Guerrilla (ale też tylko dla posiadaczy steamowej wersji, choć przecież oryginalnie ta gra na pc wyszła z unikatowym jednorazowym kluczem, bodajże do Impulse Reactor i dlatego nie powinno być problemem umożliwienie aktywacji wszystkich pecetowych wersji na steamie i uzyskania w ten sposób obu wersji, oferta na remaster jest więc skierowana do ludzi którzy tę grę kupili już dwa razy). ”
          Trochę tych „jednorazowych wyskoków” jednak się zebrało. Lel raz jeszcze.

          „oferta na remaster jest więc skierowana do ludzi którzy tę grę kupili już dwa razy). ”
          Że co? Jakie kupili dwa razy? Każdy posiadacz wersji pudełkowej jest uprawniony do otrzymania keya Steam. Za nic płacić nie trzeba.

          „Square Enix nie dał nie tylko darmowego Human Revolution DC, nie dał też Sleeping Dogs Definitive Edition, także Capcom (i pozostali wydawcy z Japonii), Microsoft (Fable Anniversary, State of Decay YOSE), Activision (Modern Warfare, Starcraft), EA (Burnout Paradise) czy Deep Silver nie dają za darmo nigdy niczego.”
          Wymieniłeś drugi raz te same produkcje, plus PEŁNE RIMEJKI(a więc gry zrobione praktycznie od zera, więc trudno tu oczekiwać darmowego upgrade), czego(co wyraźnie zaznaczyłem) miałeś nie robić… A Burnout Paradise jeszcze nie wyszedł, i ani Ty ani ja nie mamy pojęcia jak z darmowym upgradem będzie(ani nawet czy w ogóle na PC wyjdzie).

          „Nie było darmowych ani nawet oferowanych ze zniżką remake’ów Bulletstorma czy Fahrenheita.”
          Jedyne sensowne przykłady, tutaj punkt dla Ciebie. No ale to tylko dwie gry…

          „”Większość wydawców” to firmy które mają na celu zarabianie pieniędzy. Słusznie wychodzą z założenia że „dostałeś to za co zapłaciłeś”, ”
          No i tu właśnie pies jest pogrzebany, że nabywcy premierowej edycji DS dali się potraktować jak śmieci, to i teraz zbierają tego żniwo 🙂 . Kupili popsutą konwersję, to teraz wydawca ma idealną możliwość ich za naprawę tej konwersji zgolić.

          „bo chcącemu nie dzieje się krzywda i wydając przy okazji remasterów na nowe generacje także wersję pecetową robią to nie dla oklasków, tylko dla możliwości zarobienia kolejnych pieniędzy. Nie pasuje? Nie kupuj pierwszych edycji gier, zwłaszcza jeśli powstają pod koniec danej generacji konsol, bo pewnie będzie remaster na nowe, prawie na pewno lepszy i zwykle także na pecety (zwłaszcza jeśli wyszedł na nie oryginał), odłóż pieniądze, kupisz sobie ten remaster. Proste. ”
          Pożycz mi szklaną kulę, to będę tak robił 🙂 .

          „BTW, „rimejki się nie liczą”, really? Remake’i (jak choćby zapowiedziany Final Fantasy 7) to gry praktycznie zrobione od nowa, z pierwowzorów mają co najwyżej scenariusz, albo jego sporą część, w ich przypadku nie ma mowy nie tylko o zniżce za upgrade, ale nawet o niższej niż normalna premierowa cenie (FF7 – bodajże nawet 3*$60, bo gra wyjdzie w częściach).”
          Jednak nie przeszkodziło Ci to przytoczyć takowych jako przykłady(Modern Warfare, Starcraft, Fable Anniversary) parę akapitów wcześniej…

          „Wymaganie darmowego upgrade do remasterów na pecetach jest zaprzeczeniem samej idei remasterów, bo równie dobrze mogliby się darmowych upgdade’ów domagać gracze konsolowi.”
          Jak najbardziej, to tylko i wyłącznie ich wina, że oferowane są im proste konwersje w cenie nowych tytułów AAA. Gracze Pecetowi są pod tym względem(niestety trudno im zarzucić ogólny rozsądek patrząc na te wszystkie Early Accesssy, preordery itp. ale to już osobny temat) nieco rozsądniejsi, i za patcha którego wyprodukowanie kosztowało wydawcę grosze, tak chętnie płacić nie chcą.

          „Też już za grę zapłacili, nic nie stoi na przeszkodzie by konsola sprawdzała oryginalność nośnika z PS3 na PS4 i pobierała „patcha” do remastera przez internet. ”
          A to czasem dokładnie tak nie wygląda w przypadku kompatybilności wstecznej na XOne? Da się? Da.

          „Czym się taka argumentacja różniłaby od wymagań pecetowców? Port gry na DirectX11 i 64 bity to inny program niż na przykład DirectX8 i Windows XP. ”
          I czego to ma niby dowodzić?

          „Wydawanie remasterów to oczywiste szukanie zarobku na czyjejś nostalgii i tylko w bardzo małym stopniu (może 10% sprzedanych egzemplarzy) nowych graczy. W celu zarobienia pieniędzy, a nie napracowania się za darmo, dla lajków na fejsbuku.”
          No i tu jest zasada marchewki której najwyraźniej nie doceniasz, tak samo jak potęgi dobrego marketingu. Sam po sobie widzę, że znacznie chętniej kupuję gry w pełnej cenie od wydawców którzy są prokonsumenccy. Przy tych anty-konsumenckich natomiast czekam na ogromne zniżki, bądź nie kupuję wcale. To samo z kupnem na premierę, a nie dopiero wersji GOTY, od tych po których w razie jakiegoś większego update’u można się spodziewać upgrade do GOTY/dokupienia dodatków w sensownej cenie, gry na premierę kupuję znacznie chętniej. Plus pewność, że DLC to faktycznie DLC, a nie rzeczy wycięte z podstawki. PR, i ogólnie prokonsumenckie podejście ma ogromny wpływ na konsumenta, jak bardzo byśmy nie chcieli temu zaprzeczać. Spójrz na to także z tej strony.

          „Metodę opracowania „szacunków” piractwa Wiedźmina 2 Iwiński opisał jako zliczanie ilości pobrań na znanych mu stronach p2p. ”
          Czyli skrajnie błędny szacunek, zgodnie z tym co pisałem powyżej. Nie wiem jak w tym konkretnym raporcie, ale w wielu podobnych z tych wyliczeń często wynikało, że nielegalnych pobrać było więcej niż ogólna sprzedaż danej gry na wszystkich platformach razem wziętych… Także tyle to jest warte

          „Taka „skrajna manipulacja i wierutna bzdura”, a potwierdzają te dane także ci producenci gier, którzy implementują w nich jakieś mchanizmy kolekcjonowania danych, które gra wysyła im automatycznie.”
          Powiedz mi jak mam to zweryfikować? W dużym skrócie chodziło mi o to, że skali piractwa nie da się sensownie zbadać, bo ilość pobrań wcale nie oznacza, że ktoś potem nie kupił/w ogóle zagrał. Nie ma żadnej sensownej możliwości zbadania tego obiektywnie.

          „Też zwykle 80-90% feedbacku dostają z pirackich kopii.”
          Jw.

          „Lepkie ręce pecetowców (nie żebym był sprzętowym rasistą, ”
          Lel.

          „ci sami ludzie kradliby i na konsolach, nie mogą, bo konsole zapewniają po prostu jeszcze lepsze DRMy niż te na pecetach) ”
          To akurat prawda.

          „są w stanie na chwilę powstrzymać jedynie drastyczne DRMy w rodzaju Denuvo. ”
          Wielokrotnie udowodniono, że to nieprawda. Mnóstwo gier bez żadnych zabezpieczeń sprzedało się świetnie, a bardzo wiele z drakońskimi zabezpieczeniami sprzedało się marnie. Bez wątpienia jakiś niewielki odsetek „piratów” DRMy powstrzymały, tylko kwestia czy ktokolwiek z nich kupił, a nie poczekał na złamanie zabezpieczeń. No i ilu graczy problemy z DRMami odstraszyły, przez co nie kupili, choć planowali.

          „Tak, pobranie pirata „na chwilę” to ciągle piractwo, ”
          Ale mocno poddaje pod dyskusję sensowność takich szacunków, prawda?

          „w czasach gdy masz na steamie bezwarunkowe zwroty, czyli dwugodzinne dema oficjalnego buildu gry twierdzenie że się kradnie po to żeby sprawdzić jak działa to hipokryzja.”
          Czytaj dokładniej moje posty, pisałem o sytuacji gdy takich możliwości nie było. Poza tym te zwroty wcale nie są bezwarunkowe, i w regulaminie wyraźnie jest zaznaczone, że Valve może Twój wniosek przyjąć bądź nie. Ponadto z refunda może skorzystać ktoś kto ma ochotę zamrozić na Steamie sporą część swoich środków, bo z tego co wiem Valve za refunda na konto nie zwraca.

          „Kradnie się po to żeby sobie pograć za darmo i stwierdzić że jednak zaczeka na 75% off zanim dokończy grę,”
          No to w czym problem? Stwierdził, że gra nie jest warta pełnej ceny, i kupi dopiero jak potanieje. JEŚLI GRANIE NA PIRACIE OGRANICZYŁO SIĘ TYLKO DO PRZETESTOWANIA to ja w tym żadnego złodziejstwa nie widzę. Producent dema nie zapewnił, to ktoś poradził sobie w inny sposób.

          „parę osób na ŁG się do takiego postępowania przyznało. ”
          To shame on them.

          „Twórcy gier z Denuvo, za które przy każdym egzemplarzu muszą płacić też nie robią tego dla hecy, tylko widać wiedzą że ”
          Diabeł wie po co oni to robią, w DRMy pokroju Securoma, też inwestowali, a były one tak skuteczne, że piracka wersja często latała po internetach kilkanaście minut po premierze(albo i nawet przed xD). Któryś z deweloperów kiedyś pisał, że to bardziej pod kątem inwestorów/wydawców, których żadne dane o skuteczności takich zabezpieczeń nie przekonują, tylko twierdzą, że „ma być i już”. I to jest chyba wersja która najbardziej mnie przekonuje.

          „spora część pecetowców ma po prostu lepkie rączki i nie piraci „dla zasady” (jak ci których idiotycznym argumentem jest odwieczne „na mnie nic nie tracą, ja bym i tak gry nie kupił”),”
          Jeśli rzeczywiście tak jest, że by nie kupili, to proszę powiedz mi co wydawca na takim spiraceniu traci, bo ja, szczerze mówiąc, nie mam zielonego pojęcia.

          „tylko to złodzieje „okazjonalni”, czyli tacy co jak widzą portfel leżący na ulicy to jak gdyby nigdy nic chowają go do kieszeni.”
          Porównywanie kradzieży gier z kradzieżą fizyczną nie bardzo się trzyma kupy toteż takie porównanie też.

          „Oni mając opcję zapłacić za grę, albo móc pobrać ją za darmo, wybierają piractwo, a jeśli nie mają takiego wyboru bo przez parę tygodni pirata nie ma, to kupują. I po ich pieniądze najwyraźniej warto się schylić.”
          A to już jest zupełnie inna grupa piratów, i w ich przypadku również „shame on them”.

          „”ilość spiraconych kopii często przewyższała sprzedaż największych hitów, co ewidentnie świadczy o jakości takich badań”? Przyznaję, że nie zrozumiałem co chciałeś przekazać. ”
          Już powyżej wyjaśniłem 🙂 .

          „Ilość spiraconych kopii może być i zwykle jest wielokrotnie wyższa niż sprzedaż największych hitów. Nie pisałem przecież że całkowite wyeliminowanie piractwa zwiększyłoby zyski pięciokrotnie (z powiedzmy 4 piratów i jednej kupionej gry nie zrobi się 5 kupionych), ”
          Wydawcy jednak wprost stwierdzają takie rzeczy opierając się na takich badaniach, do tego piłem.

          „ale jak wyjaśniłem wyżej, na pewno się zwiększy, część tych ludzi kupiłoby oryginały na pc, część na konsolach.”
          Może tak, może nie. Praktycznie wszyscy znani mi piraci(wiem, że szacowanie na bazie znajomych to kiepski przykład, ale jednak) to ludzie którzy by nie kupili choćby nie wiem co(i głowę sobie za to dałbym uciąć).

          „A jeśli nawet z tego że nikt by nie ukradł nie przybyłoby nawet jednej legalnej kopii, to wygraliby przynajmniej legalni gracze, przestaliby się czuć jak frajerzy, sponsorzy darmowej rozrywki złodziejów.”
          Zupełnie jest mi z tego powodu wszystko jedno, czy komuś pośrednio(bo ja kupuję dla siebie a nie z myślą o piratach 😉 ) „sponsoruję” darmową grę. Ani trochę mnie to nie boli. Co ja tak naprawdę na tym tracę? Po tym fragmencie mam wrażenie, że kiedyś z Tobą właśnie na ten temat dyskutowałem tutaj na Łowcach, to byłeś Ty(wybacz, ale mam słabą pamięć do ników, prędzej zapamiętał bym avka, ale widzę, że nie masz)?

          „A jakieś przykłady, ”
          To ma być jakiś żart? Gros strategii, klasycznych RPG’ów, MMO itd.

          „poza niszówkami, których sterowanie byłoby niemożliwe do przeniesienia na pada, a GUI na telewizor i kanapę, czyli wszystko nawet na dużym ekranie znacznie mniejsze niż na 20-calowym monitorze 30cm przed oczami? „‚
          Co to za absurd? WTF? To jak coś się nie nadaje na pada, to już się nie liczy jako gra? XD
          Trudno oczekiwać żeby twórcy gier które pasują do charakterystyki konsol na nich ich nie wydawali. Przecież to by była skrajna głupota żeby sobie bez żadnego powodu ograniczać grupę konsumentów, działa to tak samo w drugą stronę przecież. Tytuły eksluzywne dla konsol są ekskluzywne tylko dla tego, że dany producent płaci za to krocie(bądź sam jest producentem 😉 ), na PC nikt za coś takiego nie zapłaci toteż „exy” są tylko takie które by na konsolach się nie przyjęły.

          „Czyli które konkretnie gry tworzone są wyłącznie na PC ze względów ekonomicznych,
          a nie dlatego że stworzenie wersji konsolowych jest praktycznie niewykonalne? Nawet takie typowo pecetowe marki jak Wolfenstein, Doom, Call of Duty, Diablo, czy XCOM trafiły przecież na konsole. ”
          Jw.

          „Większość pieniędzy to multiplatformówki, a w nich pecetowe porty są często albo maksymalnie opóźniane (właśnie żeby zablokować odpływ „wahających się” piratów od legalnego zakupu), ”
          Chyba 10 lat temu. Obecnie niemal wszystkie gry wychodzą równocześnie na wszystkie platformy.

          „albo z wieloma warstwami DRM, albo nie wychodzą na pecety wcale (jak RDR i najwyraźniej także dwójka).”
          Jeden tytuł który wymieniasz w kółko, to chyba nie tak dużo, a co za tym idzie raczej marny przykład?

          „Na pytanie czemu w ogóle wychodzą pecetowe porty, masz odpowiedź – za kolegów złodziejów pecetowcy płacą brakiem rynku wtórnego. Od Half-Life 2 14 lat temu do Wiedźmina 3, wymagającego rejestracji raz na zawsze na koncie gog.”
          Że co? Co to ma w ogóle do rzeczy? A W3 działa bez przypisania do konta gog.

          „Plus wspomniane DRMy, czasem i po 4 warstwy, byle przez krytyczny okres gdy najwięcej ludzi decyduje się na zakup nie było darmowej „alternatywy”.”
          Przytoczony wyżej Wiedźmin 3(i mnóstwo innych gier) udowodnił, że wcale tak nie jest. Dobre gry sprzedają się dobrze i bez drm, a marne z drm słabo. I udowadnianie tej „twojej” tezy na podstawie, że gra X bez drm sprzedała się marnie, a gra Y z drm znacznie lepiej to totalna głupota. A na podstawie takich „badań” twórcy wysunęli takie wnioski które właśnie przytoczyłeś.

          „I ewentualnie opóźnianie pecetowego portu, ”
          Jw. od dłuższego czasu zjawisko opóźniania pecetowych portów nie istnieje. 99% gier wychodzi w tym samym czasie na wszystko(z wyjątkiem Switcha, a na nim przecież piractwa nie ma 😉 ).

          „lepiej sprzedać na konsolę gdzie wpływ rynku wtórnego nie powoduje nawet podwojenia ilości graczy w stosunku do ilości sprzedanych egzemplarzy, w porównaniu z pecetami gdzie ja twierdzą wydawcy gier, ich ostrożne szacunki wskazują na to że piractwo skutkuje tym stosunkiem co najmniej 5:1.”
          Stosunek to się odbywa na logice gdy podawane są takie bzdurne szacunki.

          „Czemu zaglądasz do czyjegoś portfela (Redów) i jeszcze oczekujesz żebym to ja wyjaśnił Ci jakim cudem tak dobrze zarabiają mimo że są okradani? ”
          Bo dowodzi to, że to ich „rozszalałe na PC piractwo” to „lekkie” rozminięcie się z prawdą. A te 5 piratów przypadających na 1 oryginał można włożyć między bajki.

          „Częściowo to wiedza dość ogólnie przynajmniej w Polsce dostępna, produkują taniej oszczędzając na pracownikach, którym płacą kilkukrotnie mniej niż inne studia tworzące porównywalne gry”
          A w przypadku innych gier, produkowanych w bogatych krajach, dobrze się sprzedających na PC jak to wygląda?

          „Poza tym chyba nie wiesz z czego finansowali Wiedźmina 3, jaki tam był wkład sponsorów, akcjonariuszy, kredytów, skąd więc pewność że sfinansowały tę grę same zyski z Wiedźmina 2? ”
          Twórcy o tym sami mówili.

          „Nawet gdyby, to przecież strasznie bolszewickie tak komuś zaglądać w portfel i twierdzić „wystarczająco zarobiłeś, skoro nawet stać Cię było na stworzenie kolejnej gry, niech sobie biedni pecetowcy pograją gratis, dość wydali na swoje pecety”. ”
          Oho zaczyna się, zostałem właśnie bolszewikiem(otóż moje poglądy poglądy są niemal całkowicie odwrotne, jeśli tak bardzo to Cię interesuje). Największy LEL z dotychczasowych. Generalnie tutaj chodziło mi o to, że jeśli PC to taka straszna platforma to czemu wszyscy ciągle na nią wydają? CDPRed wybiło się na PC(pierwszy Wiedźmin), zarobiło krocie na W2(3 pewnie też, ale on był już multiplatformą), a teraz nagle PC jest be? Tak długo jak wydawcy tworzą gry na PC(multiplatformowe czy nie), tak długo świadczy to o tym, że się to opłaca, nikt charytatywnie tego nie robi.

          „Banialuki powiadasz? Dyskutuj nie ze mną, tylko z Iwińskim (wówczas – CEO), to jego cytowałem.”
          Mogę i z nim. 😉

        • „Jezus Maria aleś się rozpisał.”
          Taka natura tego typu dyskusji, że każdy nowy wątek to nowa odpowiedź na niego i dlatego tylko się rozrasta. Na disqsie wykorzystującym 1/4 szerokości ekranu wygląda to jeszcze „lepiej” 🙂

          „Z tego co kojarzę to wtedy twórcy twierdzili, że przeniesienie multiplayer na inną platformę to praktycznie zrobienie go od nowa, ” I tak samo przecież od nowa zrobiło multiplayer do DS PTDE Namco gdy wybuchnęła panika o zamykaniu GFWL. Remaster wprowadza ulepszenia z multiplayerze znane z kolejnych części gry i to nie tylko zrobienie go od nowa, ale też wprowadzenie stałych dodatkowych kosztów, czyli postawienie i utrzymanie serwerów.

          „Że co? Że celowo zrobili beznadziejny port? xD” Napisałem. Zrobił celowo port gry wyglądający tak jak na konsolach, czyli z rozdzielczością renderowania 1024×720.

          „Na konsolach ta gra działała płynnie”
          Jasne, zamiast pisać co Ci ślina na język przyniesie zobacz jak wygląda Blightown na 360-tce, całą lokacja nie ma szans na płynne 30FPS a spadki są do poniżej 10. Pecetowcy coś takiego uznają raczej za niegrywalną, a nie „płynną”.

          „, a na żadnym PC z czasu jej premiery tak nie działała, ”
          Chyba z byka spadłeś. Na pecetach działała na średniej klasy sprzęcie z 2012 roku (kiedy wyszła) lepiej niż przyzwoicie, problemy z wydajnością pojawiały się dopiero gdy ktoś poprawiał grafikę dsfixem, nic dziwnego skoro w domyślnych ustawieniach dsfixa gra renederowała się w 2,07Mpix, a bez dsfixa miała 3 razy mniej obliczeń w 0,73Mpix.

          „plus nie przypominam sobie żeby w wersji konsolowej na środku ekranu był widoczny kursor itd. więc sam sobie zaprzeczasz.”

          Na pecetach też nie ma żadnego kursora jeśli gra się padem, już napisałem. Gra ma bardzo kulejące sterowanie KB+M ale w ogóle ma, to samo przecież można powiedzieć o 99% pecetowych samochodówek, w których przy tym rodzaju sterowania nie ma nie tylko analogowych gazu i hamulca, ale nawet analogowej kierownicy (sterowanie myszą jest chyba tylko w niektórych symulatorach). Są na pecetach i gry w których sterowania innego niż padem nie ma oficjalnie wcale, jak choćby „Brothers – A Tale of Two Sons.”

          „No patrz a jakoś niemal(było jeszcze kilka takich potworków jak konwersja DS na PC) wszystkim innym studiom się opłaca, i są w stanie dostarczyć sensowną konwersję. To jak to w końcu jest?”
          Wystarczy poczytać przeciętny rant PCMR przy praktycznie każdej premierze AAA żeby zobaczyć że jest dokładnie odwrotnie, zawsze „obcięta grafika przez konsole” i tym podobny bełkot tych którzy stanowią promile wśród wszystkich którzy tyle samo za tę grę zapłacili, a wymagają specjalnego traktowania (czyli użytkowników mocarnych pecetów, których ilość można oszacować choćby w steamowych statystykach.

          „Z resztą piszesz o pecetowych standardach(jak renderowanie w natywnej rozdzielczości, DS jest chyba jedyną grą która tego na PC nie miała.” Final Fantasy któreś z nowszych ma dokładnie to samo, i chyba NieR też.

          „No i jak ja mam Tobie odpisywać na poważnie jak co chwilę wtrącasz takie bzdury?” Przecież takie są fakty. Wszyscy gracze od zarania dziejów używali joysticka, czyli protoplasty dzisiejszych padów, zarówno na pierwszych 8-bitowych konsolwach jak i pierwszych 8-bitowych mikrokomputerach domowych. Z wyjątkiem użytkowników Spectrum w którym nie było portu joysticka. O ile mysz jest oczywiście dobrym kontrolerem analogowym, bo jest kontrolerem analogowym i to bardzo dokładnym, to klawiatura jako interfejs do sterrowania w grze to najgorsze co można sobie wyobrazić. Sprawdza się tylko w gierkach w których porusza się jedynie z w miarę stałą prędkością i stale do przodu, jak w tunelowych FPSach. Palców lewej ręki braknie by zrobić tylko to co można zrobić samym kciukiem na analogowym grzybku z wbudowanym L3 (co najmniej 8 kierunków plus nacisk). I na joyu masz nie tylko kierunek ale jeszcze wartość tego kierunku, nawet na małym grzybku przynajmniej kilka pozycji, an ie tylko 100% jak na klawiaturze. Więc „leluj” sobie skoro tylko tyle potrafisz, faktów nie zmienisz, nie da się na klawiaturę przenieść analogowego sterowania i tyle.

          „No ale przecież miało być jak na konsolach, a tam nie trzeba było dokupować dodatkowego kontrolera? :” Nie rozumiem, do stacjonarnych pecetów klawiatury dodają gratis? Mechaniczne czy gumniaki? Pad jest standardem sterowania w przynajmniej niektórych grach pecetowych od pojawienia się GFWL mniej więcej, więc już ładnych parę lat. Dokładanie sterowania klawiaturą to tworzenie protezy dla tych którzy sobie na pada nie mogą pozwolić, dokładnie jak na Spectrum w latach 80-tych i pecetów w latach 90-tych.

          „W konsolowej wersji też tak trzeba było robić? „Raczej” nie, wiec kolejny punkcik w kwestii, że wersja PC nie była co najmniej taka jak konsolowa” Konsolowi gracze nie są niepełnosprytni i 100% posiada pada, więc w ich porcie protezy czyli sterowania KB+M nie ma, nie ma więc i kursora.

          „Przecież ten port bez fanfixów działał tragicznie…” Przecież jeśli masz tę grę to możesz ciągle to sprawdzić i przestać opowiadać głupoty, bo dsfix nie jest instalowany automatycznie. DSFix poprawia jakość (wyższa rozdzielczośc, AA, AF, AO, ale przecież żadnej wydajności nie naprawia, wręcz przeciwnie, po jego zainstalowaniu dramatycznie rosną wymagania, co przecież nie dziwi skoro gra ma 3 razy więcej obliczeń (rendering w 3 razy wyższej rozdzielczości przy domyślnych ustawieniach dsfixa, czyli 1080p).

          „W myśl tej zasady to można się wykłócać w nieskończoność co remasterem jest a co nie”
          Definicje są dość oczywiste, jeśli gra korzysta z assetów poprzeniej gry, nawet części, to remaster. Jeśli to gra w całości stworzona od nowa z zachowaniem starego scenariusza to remake. Jeśli i w scenariuszu poważnie grzebią, to nawet reboot.

          „Trochę tych „jednorazowych wyskoków” jednak się zebrało. Lel raz jeszcze.”
          Dopóki jest ich (darmowych upgradeów do remasterów) mniej niż łącznie upgradów oferowanych ze zniżką lojalnościową i upgradów sprzedawanych bez żadnych zniżek dla posiadaczy oryginałów to żadne „lel” tylko „wiem że palnąłem głupotę piszac że większość wydawców oferuje remastery za darmo, rozpędziłem się, przepraszam”.

          „Każdy posiadacz wersji pudełkowej jest uprawniony do otrzymania keya Steam. Za nic płacić nie trzeba.”
          To wejdź tam gdzie kierują by zwracać się z uprzejmą prośbą o klucz steam, znajdziesz 404. RF:G ma unikatowy klucz, do tej pory jeśli wydawcy chciało się pomóc w beproblemowym portowaniu gry na steam dało się z tego skorzystać (a nawet jeśli klucza nie miałą było to możliwe, vide Borderlands). Temu wydawcy najwyraźniej się nie chce, woli by gracze położyli lagę i zapłacili jeszcze raz.

          „Wymieniłeś drugi raz te same produkcje, plus PEŁNE RIMEJKI(a więc gry zrobione praktycznie od zera, więc trudno tu oczekiwać darmowego upgrade), czego(co wyraźnie zaznaczyłem) miałeś nie robić… ”
          To tylko Twoja błędna znajomość definicji. Wszystkie wymienione tu gry to rematery.

          „No i tu właśnie pies jest pogrzebany, że nabywcy premierowej edycji DS dali się potraktować jak śmieci, to i teraz zbierają tego żniwo 🙂 . Kupili popsutą konwersję, to teraz wydawca ma idealną możliwość ich za naprawę tej konwersji zgolić.”
          Dostali to za co zapłacili. jeśli przepłacili premierową cenę za port który ich zdaniem nie spałnia ich oczekiwań, to sami są sobie winni. Gra w przeciwieństwie do sequeli taniała na PC bardzo szybko, zaraz trafiła do Premium Games, do promocji 2 za 1, potem takich samych promocji w Kolekcji Klasyki nawet, była w bundlu i rozdawana za darmo. Każdy mógł zaczekać i dostać grę w takiej cenie jaką uważał za uzasadnioną. Nic dodatkowego się ani tym pierwszym ani tym ostatnim nie należy.

          „Jednak nie przeszkodziło Ci to przytoczyć takowych jako przykłady(Modern Warfare, Starcraft, Fable Anniversary) parę akapitów wcześniej…”
          To remastery, choć oczywiście bardziej względem oryginałów rozbudowane, w końcu dwa z nich pochodzą z czasów przedpotopowych (ubiegły wiek i pierwszy Xbox). Nawet nazywają się (uwaga!): StarCraft: Remastered czy Call of Duty: Modern Warfare Remastered.

          „Jak najbardziej, to tylko i wyłącznie ich wina, że oferowane są im proste konwersje w cenie nowych tytułów AAA. ”
          Wiem, że trudno to może pojąć, ale 30-40 dolarów za ile zwykle oferowane są remastery to nie „ceny nowych tytułów AAA” bo te kosztują $60, tylko raczej ceny dwuletnich tyułów AAA.

          „Gracze Pecetowi (…) za patcha którego wyprodukowanie kosztowało wydawcę grosze,”
          Jak miło posłuchać gdy fachowiec od wszystkiego (tu: finansów i tworzenia portów gier) napisze coś mądrego.

          „tak chętnie płacić nie chcą.”
          Oj, musi tych hejterów boleć #1 na liście steamowych bestsellerów.

          „A to czasem dokładnie tak nie wygląda w przypadku kompatybilności wstecznej na XOne?”
          Jakbyś zagrał w te gry w kompatybilności wstecznej to byś ich nie nazywał „remasterami”. To porty umożliwiające zwykle granie w takiej jakości jak w oryginale. W szczególności nawet na Xboxie One X DS we wstecznej kompatybilności ma problemy z utrzymaniem 30FPS w kryzysowych lokacjach. „Komptybilność wsteczną” zapewniło Namco i pecetowcom, za darmo przerabiając multiplayer gry z podobno wygaszanego GFWL na steamworks. Gra działa też na systemach 64-bitowych i kartach graficznych z 2018 roku, więc jakiej jeszcze kompatybilności potrzebujesz?

          „Czym się taka argumentacja różniłaby od wymagań pecetowców? Port gry na DirectX11 i 64 bity to inny program niż na przykład DirectX8 i Windows XP.
          I czego to ma niby dowodzić?”
          Że tworzenie remastera nawet wyglądającego tak samo jak oryginał to gruntowna przebudowa silnika gry, a nie żaden „patch za parę groszy”.

          „No i tu jest zasada marchewki której najwyraźniej nie doceniasz”
          Nic z całego tego akapitu nie zrozumiałem, więc szkoda czasu. Nie mam szklanej kuli i nie będę zgadywał co kiedy i jak kupuje. To że remastery skierowane są głównie do fanów gry a nie do nowych graczy, bo prawie nigdy nie są na poziomie nowych gier wydanych w tym samym co remaster okresie, jest po prostu oczywiste.

          „z tych wyliczeń często wynikało, że nielegalnych pobrać było więcej niż ogólna sprzedaż danej gry na wszystkich platformach razem wziętych… Także tyle to jest warte”
          Nie widzę tu żadnej sprzeczności.

          „Powiedz mi jak mam to zweryfikować?”
          A czemu miałbyś to weryfikować?

          „W dużym skrócie chodziło mi o to, że skali piractwa nie da się sensownie zbadać, bo ilość pobrań wcale nie oznacza, że ktoś potem nie kupił/w ogóle zagrał. Nie ma żadnej sensownej możliwości zbadania tego obiektywnie.”
          Ilość pobrań to ilość piratów (zaniżona, bo z jednego pobrania można bylo zrobić więcej niż jedną piracką kopię, w każdą z tych pirackich kopii mogło też grać kolejno paru piratów. Piratem nie jest ten co kupiłby grę ale ją ściągnął, piratem jest ten co ściągnął grę, nieważne czy zamierzał ją kupić czy nie. Przypominam że nikt tu nie wylicza strat, nawet potencjalnych. Szacowany jest tylko poziome piractwa, czyli ilości nielegalnych kopii w stosunku do sprzedanych oryginałów. Negatywny wpływ piractwa na finanse wydawcy gry jest oczywisty, choć oczywiście nie przelicza się tego 1:1 wyceniając kazdego pirata po $60. Ludzi którzy piracą dla zadady i nigdy ine kupują gier jest wśród piratów zdecydowana mniejszość, to nie radosne lata 80-te.

          „ci sami ludzie kradliby i na konsolach, nie mogą, bo konsole zapewniają po prostu jeszcze lepsze DRMy niż te na pecetach)
          To akurat prawda.”
          Czyli „lel” że pecetowcy kradą, ale już prawda że i konsolowcy kradliby gdyby mogli? Weź się zastanów.

          „Wielokrotnie udowodniono, że to nieprawda. Mnóstwo gier bez żadnych zabezpieczeń sprzedało się świetnie, a bardzo wiele z drakońskimi zabezpieczeniami sprzedało się marnie. Bez wątpienia jakiś niewielki odsetek „piratów” DRMy powstrzymały, tylko kwestia czy ktokolwiek z nich kupił, a nie poczekał na złamanie zabezpieczeń. No i ilu graczy problemy z DRMami odstraszyły, przez co nie kupili, choć planowali.”
          Niczego wielokrotnie nie udowodniono, gdyby DRmy nie były skuteczne to by za nie nie płacono. Ty zakładasz że pirat gry nie kupi i będzie czekał na cracka, ja wiem że sporo ludzi to nie tacy piraci, widzą że cracka nie ma to machną ręką i kupią. Czekają na cracka może tylko bidoki w takim trzecim świecie jak Polska gdzie rzeczywiście 200 zł za grę to zauważalny wydatek. Dla normalnego gracza to żaden koszt.

          „Tak, pobranie pirata „na chwilę” to ciągle piractwo,
          Ale mocno poddaje pod dyskusję sensowność takich szacunków, prawda?”
          Jakich szacunków? Kto pobrał grę jest piratem. to jedyne co tu było szacowane. Dziś to zresztą zupełnie pomijalna ilość graczy, bo kto chce sobie potestować ma darmowe dwugodzinne demo na steamie.

          „Czytaj dokładniej moje posty, pisałem o sytuacji gdy takich możliwości nie było. Poza tym te zwroty wcale nie są bezwarunkowe, i w regulaminie wyraźnie jest zaznaczone, że Valve może Twój wniosek przyjąć bądź nie. Ponadto z refunda może skorzystać ktoś kto ma ochotę zamrozić na Steamie sporą część swoich środków, bo z tego co wiem Valve za refunda na konto nie zwraca.”
          No to źle wiesz, jedynie ktoś kto tego ewidentnie nadużywa może się liczyć z tym że mu wreszcie powiedzą „basta”, ja parę razy zwracałem i nigdy żadnych powodów nie podawałem. Pieniądze wracają tam skąd przyszły.

          „No to w czym problem? Stwierdził, że gra nie jest warta pełnej ceny, i kupi dopiero jak potanieje. JEŚLI GRANIE NA PIRACIE OGRANICZYŁO SIĘ TYLKO DO PRZETESTOWANIA to ja w tym żadnego złodziejstwa nie widzę. Producent dema nie zapewnił, to ktoś poradził sobie w inny sposób.”
          Od tego są recenzje, opinie znajomych, teasery, a teraz także ten darmowy zwrot. Jeśli uważasz że każdy może sobie pobrać grę, przejść fragment (ile to jeszcze fragment, 1/10, 1/3, połowa, 3/4?) i nie zapłacić tylko stwierdzić że kupi na promocji, to równie dobrze powinieneś się domagać żeby gdy wyjdziesz z kin przed końcem seansu oddali Ci 100% ceny biletu, albo jak w restauracji nie smakuje danie, to stwierdzisz że jednak rachunku nie zapłacisz, chyba że dostaniesz 75% zniżki. Odpowiem po Twojemu: „LEL”.

          „Diabeł wie po co oni to robią, w DRMy pokroju Securoma, też inwestowali, a były one tak skuteczne, że piracka wersja często latała po internetach kilkanaście minut po premierze(albo i nawet przed xD). Któryś z deweloperów kiedyś pisał, że to bardziej pod kątem inwestorów/wydawców, których żadne dane o skuteczności takich zabezpieczeń nie przekonują, tylko twierdzą, że „ma być i już”. I to jest chyba wersja która najbardziej mnie przekonuje.”
          Ciągle zakładasz że piraci ci którzy nie kupują gier tylko sobie ściągają z torrentów. Piraci to też ci którzy sdobie kiedyś kopiowali grę od kolegi (i pewnie właśnie takich piratów była kiedyś zdecydowna większość), przed takimi piratami DRMy płytowe dość skutecznie chroniły. Wcześniej przed takimi samimi pratami chroniły na przykład zabezpiecznia w formie cytowania instrukcji, kart kodów wydrukowanych tak by nie dało się ich skserować, itd.

          „Jeśli rzeczywiście tak jest, że by nie kupili, to proszę powiedz mi co wydawca na takim spiraceniu traci, bo ja, szczerze mówiąc, nie mam zielonego pojęcia.”
          Odpowiem tak: tracę ja, gracz który kupuje grę, czyli de facto jest jednym z fundatorów tej gry. Tracę bo mam świadomość że płacę nie tylko za swoją rozrywkę, ale i rozrywkę złodzieja. Wydawca stosując skuteczny DRM poprawia mi więc samopoczucie. Czy taki argument Ci wystarczy?

          „tylko to złodzieje „okazjonalni”, czyli tacy co jak widzą portfel leżący na ulicy to jak gdyby nigdy nic chowają go do kieszeni.
          Porównywanie kradzieży gier z kradzieżą fizyczną nie bardzo się trzyma kupy toteż takie porównanie też.”
          Ależ jest więc idealne, przecież „nikt nie traci” („kto zgubił już przecież stracił jeszcze zanim ja znalazłem, jeśli ja nie zabiorę to zabierze ktoś inny, albo państwo zabierze, czyli już w ogóle nikt na tym nie zyska”).

          „A to już jest zupełnie inna grupa piratów, i w ich przypadku również „shame on them”.”
          Takich jest po prostu najwięcej, poza oczywiście takimi regionami gdzie piracą bo uważają że są biedni i ich nie stać na oryginały.

          „Wydawcy jednak wprost stwierdzają takie rzeczy opierając się na takich badaniach, do tego piłem.”
          Ale ja (ani cytowany Iwiński) nie przeliczali piratów 1:1 na zyski, tylko stwerdziłem fakt, że piractwo na pecetach to nawet 80-90% (przy najgorętszych tytułach). Ale bezsprzecznym faktem jest że piractwo jakoś obniża zyski, a w grach multiplatformowych piractwo pecetowe nie tylko obniża sprzedaż na pecetach, ale i na konsolwach. Dlatego tak ważna jest próba zapewnienia żeby przez pierwsze tygodnie dystrybucji gry, gdy przynosi ona największe zyski, wersja pecetowa nie była dostępna za darmo.

          „Może tak, może nie. Praktycznie wszyscy znani mi piraci(wiem, że szacowanie na bazie znajomych to kiepski przykład, ale jednak) to ludzie którzy by nie kupili choćby nie wiem co(i głowę sobie za to dałbym uciąć).”
          Żyjesz w Polsce, a to specyficzny światek, tu dopiero od dwudziestu paru lat mówi się ludziom że piracić to tak jak ukraść, albo jak nie zapłącić komuś za wykonaną pracę.

          „Zupełnie jest mi z tego powodu wszystko jedno, czy komuś pośrednio(bo ja kupuję dla siebie a nie z myślą o piratach 😉 ) „sponsoruję” darmową grę. Ani trochę mnie to nie boli. Co ja tak naprawdę na tym tracę? Po tym fragmencie mam wrażenie, że kiedyś z Tobą właśnie na ten temat dyskutowałem tutaj na Łowcach, to byłeś Ty(wybacz, ale mam słabą pamięć do ników, prędzej zapamiętał bym avka, ale widzę, że nie masz)?”
          A mnie nie jest wszystko jedno, a moje pieniądze są takie same jak Twoje. Nie przypominam sobie takiej dyskusji, ale może mam sklerozę.

          „To ma być jakiś żart? Gros strategii, klasycznych RPG’ów, MMO itd.”
          Czyli napisałem, to nie gry których nie portuje się na konsole dlatego że się tego robić nie chce, tylko dlatego że się nie da, bo albo będzie niegrywalna, abo na tyle utrudnione sterowanie, że zniechęciłoby większość grczy.

          „Co to za absurd? WTF? To jak coś się nie nadaje na pada, to już się nie liczy jako gra? XD”
          Nie, to wprost odpowiedź na Twoje pytanie czemu w ogóle wydaje się gry wyłącznie na PC. Temu, że się na konsole nie da, gdyby się dało i nawet mocno zmienione sterowanie nie zniechęciłoby graczy (Diablo 3) to się to robi i jest sukces.

          „na PC nikt za coś takiego nie zapłaci toteż „exy” są tylko takie które by na konsolach się nie przyjęły.”
          To po co pytasz czemu są pecetowe „exy” skoro wiesz że tylko dlatego że to jedyna platforma by te gry w ogóle miały rację bytu, więc wszystkie wady tej platformy, z piractwem na czele muszą zejść na dalszy plan.

          „”Chyba 10 lat temu. Obecnie niemal wszystkie gry wychodzą równocześnie na wszystkie platformy.”
          Jasne. Z wyjątkiem wyjątków, czyli gier na które się czeka latami i każdy dodatkowy miesiąc czekania jest odczuwalny. takich gier jak GTA 5 albo GTA 4. Albo Assassin’s Creed 2.

          „Jeden tytuł który wymieniasz w kółko, to chyba nie tak dużo, a co za tym idzie raczej marny przykład?”
          Przecież większość gier ma przynajmniej 2 warstwy, steamworks (który sam z siebie ubija w piratach multiplayer) i na przykłąd Denuvo czy wcześniej inne Securomy. A niektóre mają po prostu jeszzce więcej. GTA 4 nawet w pudełku miało securom+GFWL+Social Club, inna rzecz że tylko Securm robił różnicę, bo GFWL w pirwszej itereacji przyjmowało klucze z dowolnych gier. Ale w multi piraci chyba nie pograli.

          „Na pytanie czemu w ogóle wychodzą pecetowe porty, masz odpowiedź – za kolegów złodziejów pecetowcy płacą brakiem rynku wtórnego. Od Half-Life 2 14 lat temu do Wiedźmina 3, wymagającego rejestracji raz na zawsze na koncie gog.
          Że co? Co to ma w ogóle do rzeczy? A W3 działa bez przypisania do konta gog.”
          To co napisałem. Powstanie steama, czyli metody skutecznego ograniczenia rynku wtónego było moim zdaniem odpowiedzią na pecetową plagę piractwa. A Wiedźmin 3 działa, tylko się na da patcha ściągnąć, chyba że pobierze z nieoficjalnych źródeł, ale jakbyś tago nie zaklinał, wprowadzili ten kod właśnie po to, by nie można było gry odsprzedać, nie ma innego wytłumaczenia brkku patchy na oficjalnej stronie gry (do jedynki i dwójki są, nie trzeba nawet klucza podwawać).

          „Przytoczony wyżej Wiedźmin 3(i mnóstwo innych gier) udowodnił, że wcale tak nie jest. Dobre gry sprzedają się dobrze i bez drm, a marne z drm słabo. ”
          A dobre gry z DRM sprzedałyby się może jeszcze lepiej, ale bez wehikułu czasu tego się już nie sprawdzi. Słabe gry bez drmów nie sprzedałyby się chyba lepiej?

          „Jw. od dłuższego czasu zjawisko opóźniania pecetowych portów nie istnieje. 99% gier wychodzi w tym samym czasie na wszystko(z wyjątkiem Switcha, a na nim przecież piractwa nie ma 😉 ).”
          Napisałem – DRMy albo opóźniona premiera. GTA 5 spełnia nawet oba warunki, wyjątkiem w AAA gdzie nie było ani DRMów ani opóźnienia był chyba tylko Wiedźmin 3.

          „Bo dowodzi to, że to ich „rozszalałe na PC piractwo” to „lekkie” rozminięcie się z prawdą. A te 5 piratów przypadających na 1 oryginał można włożyć między bajki.”
          Oni przedstawili *jakieś* szacunki. Ty nsapiłeś „nie, bo nie”. I jednocześnie piszesz że sam masz znajomych którzy nigdy gier nie kupują, ale na pewno jest mniej niż 5 piratów na legalnego gracza pecetowego. Komu wierzyć…

          „A w przypadku innych gier, produkowanych w bogatych krajach, dobrze się sprzedających na PC jak to wygląda?”
          Poważnie uważasz że wydawca powinien tyle zarabiać żeby go było stać na tworzenie gier? Czyli żeby gry „zarabiały na siebie”? Rozumiem że sam też pracujesz za „wikt i opierunek”?

          „Oho zaczyna się, zostałem właśnie bolszewikiem(otóż moje poglądy poglądy są niemal całkowicie odwrotne, jeśli tak bardzo to Cię interesuje).”
          Jakie masz poglądy dajesz przykład co chwila, kwestionując prawo innych do zarabiania tyle iloe mogą, Twoim zdaniem zarabiają wystarczająco, więc mają się przestać czepiać biednych piratów.

          „CDPRed wybiło się na PC(pierwszy Wiedźmin)”
          Którego wydali z najbardziej drastycznym DRMem dostępnym wówczas na pecetach, czyli z Tagesem bodajże i gra przez bodajże rok nie została skrakowana.

          „zarobiło krocie na W2(3 pewnie też, ale on był już multiplatformą)”
          A bolesna prawda pisze niżej że według niego z wydaniem Wiedźmina 2 mieli spore problemy finansowe z ukończeniem gry i też wydali ją koniec końców przez dużego wydawcę. Po tym jak wykryli jak bardzo ich gra jest piracona jako chyba pierwsi wydawcy zaczęli do piratów których wyśledzili przysyłać listy z propozycją uregulownia należności albo alternatywą w sądzie. Dostali od pecetowców taki feedback że się z tgo wycofali i potem udawali dobtych wujków, ale nie oszukujmy się, oni piractwa nie cierpią tak samo jak wszyscy inni. Bo to ich pieniędzmi szafujesz rozgrzeszając tych „testerów”, nie swoimi.

          „a teraz nagle PC jest be? Tak długo jak wydawcy tworzą gry na PC(multiplatformowe czy nie), tak długo świadczy to o tym, że się to opłaca, nikt charytatywnie tego nie robi.”
          Jeden z byłych pracowników Rockstara wypowiedział się niedawno że były pracodawca szczerze go zaskoczył, wydając jednak GTA5 na PC, bo nie mieli takich planów, tak jak nigdy nie mieli planów pecetowego portu RDR. Po zalewie cheaterów i piractwa w piątce podejrzema że na szóstkę pecetowcy poczekają jeszcze dłużej, pewnie dostaną na świętego Nigdy, takj jak RDR2.

        • „Taka natura tego typu dyskusji, że każdy nowy wątek to nowa odpowiedź na niego i dlatego tylko się rozrasta.”
          Przez Ciebie darmowy weekend z Dirtem 4 mi ucieka 😉 .

          „I tak samo przecież od nowa zrobiło multiplayer do DS PTDE Namco gdy wybuchnęła panika o zamykaniu GFWL. Remaster wprowadza ulepszenia z multiplayerze znane z kolejnych części gry i to nie tylko zrobienie go od nowa, ale też wprowadzenie stałych dodatkowych kosztów, czyli postawienie i utrzymanie serwerów.”
          Chodziło o to, że nie jest to coś czego inni nie dali by kiedyś za darmo, o. Utrzymanie serwerów przecież pozostaje jak było, bo multi było i jest.

          „Napisałem. Zrobił celowo port gry wyglądający tak jak na konsolach, czyli z rozdzielczością renderowania 1024×720.”
          Raczej zrobili tak na odwal/nie potrafili zrobić poprawnie. Nikt przecież celowo nie robi gry brzydszej.

          „Jasne, zamiast pisać co Ci ślina na język przyniesie zobacz jak wygląda Blightown na 360-tce, całą lokacja nie ma szans na płynne 30FPS a spadki są do poniżej 10. Pecetowcy taką wydajność uznają raczej za niegrywalną, a nie „płynną grę”.”
          Szczerze mówiąc nie wiedziałem o tym, że ta gra była taką kaszaną i na konsolach. Jeśli tak to i im patch się należał, i sami sobie są winni, że na coś takiego pozwolili.

          „Chyba z byka spadłeś. Na pecetach działała na średniej klasy sprzęcie z 2012 roku (kiedy wyszła) lepiej niż przyzwoicie, problemy z wydajnością pojawiały się dopiero gdy ktoś poprawiał grafikę dsfixem, nic dziwnego skoro w domyślnych ustawieniach dsfixa gra renderowała się w 2,07Mpix, a bez dsfixa miała 3 razy mniej obliczeń w 0,73Mpix.”
          No więc w normalnej wersji działała tragicznie, bo skalowanie rozdzielczości na PC nie występuje w żadnej innej grze, i to że coś takiego wprowadzili(tak naprawdę to nie wprowadzili, a konwersję zrobili byle jak i stąd to wynika, ale niech będzie) to tylko dowód na nieudolność tego portu.

          „Na pecetach też nie ma żadnego kursora jeśli gra się padem, już napisałem. ”
          Napisałeś, że trzeba go schować, takiego wymogu na konsolach przecież nie było. Ponadto odnośnie pada jeszcze później pisałem.

          „Gra ma bardzo kulejące sterowanie KB+M ale w ogóle ma,”
          No jeśli kursor widać cały czas na środku ekrany, to w takiej formie gra jest praktycznie niegrywalna…

          „to samo przecież można powiedzieć o 99% pecetowych samochodówek, w których przy tym rodzaju sterowania nie ma nie tylko analogowych gazu i hamulca, ale nawet analogowej kierownicy (sterowanie myszą jest chyba tylko w niektórych symulatorach). ”
          Hę? Zanim kupiłem kierownice, i pada grałem we wszystkie samochodówki na klawiaturze, i te które ze względu na sterowanie były niegrywalne mogę policzyć na palcach jednej ręki. W całą resztę grało się równie przyjemnie jak na padzie.

          „Są na pecetach i gry w których sterowania innego niż padem nie ma oficjalnie wcale, jak choćby „Brothers – A Tale of Two Sons.””
          Jeśli jest to wyraźnie zaznaczone w wymaganiach to ja nie mam z tym żadnego problemu a przy DS z tego co pamiętam w wymaganiach były K+M a notabene takie wsparcie istniało tylko na papierze(widoczny kursor, chyba jakiś lag itd.).

          „Wystarczy poczytać przeciętny rant PCMR przy praktycznie każdej premierze AAA żeby zobaczyć że jest dokładnie odwrotnie, zawsze „obcięta grafika przez konsole” i tym podobny bełkot”
          Jakiś promil oszołomów którzy przy nawet najlepszych konwersjach biadolą(bo pewnie mają jakieś kilkuletnie graty), nijak ma się do ogółu pecetowców. Wśród konsolowców zresztą jest to samo. Tak samo są takie ananasy(plus idioci których wśród pecetowców nie ma świadczący, że nie ma różnicy pomiędzy 30/60FPS, skalowanej rozdzielczości wcale nie widać itp.). Durnie występują i tu, i tu.

          „tych którzy stanowią promile wśród wszystkich którzy tyle samo za tę grę zapłacili, a wymagają specjalnego traktowania”
          Że jak?

          „(czyli użytkowników mocarnych pecetów, których ilość można oszacować choćby w steamowym hwsurvey, np. grafiki z więcej niż 4GB VRAM, a tylko takie zapewnić mogą jakość lepszą niż konsole, ”
          Przecież na kilkuletnim już 970GTX(z 3.5GB V ramu) nawet najnowsze gry często chodzą znacznie lepiej niż na konsolach. Także „tak średnio bym powiedział, tak średnio”.

          „ma całe 15 steamowych graczy, ponad połowa ma 2GB albo jeszcze mniej).”
          Rozumiem, że 15% tam miało być? 😛
          Wiesz, musisz też wziąć pod uwagę która z tych grup jest raczej grupą docelową, i kupuje najwięcej gier. Raczej jest to właśnie te 15%.

          „Final Fantasy któreś z nowszych ma dokładnie to samo, i chyba NieR też. ”
          Nie interesują mnie gry tego typu, więc tych tytułów akurat nie znałem. Jeśli faktycznie tam tak jest to i tak są tylko ogromne wyjątki, 99,9(9)% gier pecetowych renderuje w natywnej rozdzielczości.

          „A przecież są i takie pecetowe porty w których w ogóle nie masz możliwości zmiany rozdzielczości.”
          Nie kojarzę ani jednej takiej gry. W każdej grze jest możliwość zmiany rozdziałki, czy to w plikach konfiguracyjnych(jak deweloper jest na tyle leniwy że nie zaimplementował takiej opcji w menu, ale to raczej jednostkowe przypadki), czy normalnie w menu.

          „Przecież takie są fakty. Wszyscy gracze od zarania dziejów używali joysticka, czyli protoplasty dzisiejszych padów, zarówno na pierwszych 8-bitowych konsolach jak i pierwszych 8-bitowych mikrokomputerach domowych. Z wyjątkiem użytkowników Spectrum w którym nie było portu joysticka.”
          Choćby Psx pierwszego pada miało w pełni cyfrowego(ten bez analogów), i jakoś nikt nigdy nie twierdził, że z tego powodu był tragiczny. Wiadomo, że analogowe sterowanie często bywa lepsze(ale nie zawsze, choćby w bijatyki grywa się na D-padzie), ale twierdzenie, że klawiatura to beznadziejny kontroler i do gier się nie nadaje to głupota, i śmieszność. Plus kombo K+M bije na głowę wszystkie inne opcje w przypadku gier wymagających jednocześnie dużej dokładności, i szybkiego refleksu(wszystkie shootery itp.).

          „to klawiatura jako interfejs do sterowania w grze to najgorsze co można sobie wyobrazić. ”
          Touchpad/touchscreen chociażby.

          „Sprawdza się tylko w gierkach w których porusza się zwykle stale do przodu, i z w miarę stałą prędkością – jak w tunelowych FPSach.”
          I we wszystkich platfomówkach chociażby 😛 .

          „Palców lewej ręki braknie by zrobić tylko to co można zrobić samym kciukiem na analogowym grzybku z wbudowanym L3 (co najmniej 8 kierunków plus nacisk). I na joyu masz nie tylko kierunek ale jeszcze wartość tego kierunku, nawet na małym grzybku przynajmniej kilka pozycji, an ie tylko 100% jak na klawiaturze. ”
          Ja doskonale wiem na czym polega różnica. Tłumaczyć mi tego nie musisz.

          „Więc „leluj” sobie skoro tylko tyle potrafisz, faktów nie zmienisz, nie da się na klawiaturę przenieść analogowego sterowania i tyle.”
          No a jakoś we wszystkich grach twórcy sobie radzą, i na PC masa ludzi gra tylko i wyłącznie na M+K. To jak to w końcu jest? Nie da się przenieść, a jakoś twórcy dają radę, i w 99% jest to zrobione bardzo dobrze. I jeszcze raz, nie neguję nigdzie wyższości pada w pewnych grach(bo to jest oczywiste), tylko fakt tego jakie fanboyskie bzdury tam napisałeś. Hurr durr na klawiaturze się nie da grać, tylko pad. Podczas gdy grając w kaleki sposób w shootery na konsoli przy pomocy pada pewnie problemu nie widzisz. Stąd też lel. Ponadto DS miało przecież, zepsute bo zepsute, jakieś pseudo wsparcie myszki, więc skąd w ogóle te wywody o sterowaniu samą klawą, nie mam pojęcia.

          „Nie rozumiem, do stacjonarnych pecetów klawiatury dodają gratis? Mechaniczne czy gumniaki? ”
          Bardzo często dodają, plus w lapkach masz ją w sumie zestawie, także ten… No i sam fakt, że bez klawiatury komputer jest raczej bezużyteczny(no chyba, że ma touchscreen) xD . Toteż jest to standardowe wyposażenie komputera(a pad bynajmniej nie), tak jak w przypadku konsol jest to pad.

          „Pad jest standardem sterowania w przynajmniej niektórych grach pecetowych od pojawienia się GFWL mniej więcej, więc już ładnych parę lat. ”
          Jest dodatkowym standardem, i wyborem. Niemal wszystkie gry wydawane na PC mają wsparcie K+M, więc sterowanie padem to żaden standard.

          „Dokładanie sterowania klawiaturą to tworzenie protezy dla tych którzy sobie na pada nie mogą albo nie chcą pozwolić, dokładnie jak na Spectrum w latach 80-tych i pecety w latach 90-tych.”
          O właśnie o takie pierdy mi chodziło z tym „lel”.
          Co powiesz na to, że mam pada, mam i kierownicę, a w bardzo wiele samochodówek dalej gram sobie na klawiaturze, bo jest to sterowanie równie wygodne, i nie widzę sensu korzystania z pada.

          „Konsolowi gracze nie są niepełnosprytni i 100% posiada pada, więc w ich porcie protezy czyli sterowania KB+M nie ma, nie ma więc i kursora.”
          I o takie również.

          „To jest właśnie zepsuty port, gra która nie powinna się ukazać w tym stanie, bo nie da się w nią grać.”
          Takiej gry nikt przy zdrowych zmysłach by nie wypuścił, bo jest to nielegalne(niezgodność towaru z umową, gra która nie działa to nie gra).

          „Czyli to co się mówi choćby o premierze Arkham Knight na PC albo AC Unity na Xboxa One. I takie gry z tego co wiem albo są refundowane, albo naprawiane.”
          A w czym te konwersje są niby gorsze od DS? Przecież AK też się dało przejść od początku do końca(grając na full low z ciągłymi dropami FPS, ale się dało)więc powinieneś je chyba stawiać na równi?

          „Co chwilę używasz zwrotów typu zepsuty, tragiczny port.”
          Słownik języka polskiego, specjalnie dla Ciebie wygooglałem.
          „Zepsuty

          1. taki, który się zepsuł (uszkodził);
          2. zły, rozpuszczony;
          3. o produktach spożywczych: nienadający się do spożycia; spleśniały, zgniły, sfermentowany”
          Punkcik 2 proszę Pana.

          „Gdy oczywiście nie jest dobry, ale na pewno nie jest niedziałający, uprawniający do refunda. ”
          W myśl tej zasady samochód z wadliwą skrzynią biegów też byłby przecież działający bo dałoby się jechać(cały czas na 1 biegu, ale jednak). A jakoś w tym przypadku ciężko było by Ci się zgodzić prawda? To, że gra się odpala i jako tako da się ją przejść wcale nie świadczy, że nie jest zepsuta. W ten sposób nawet grę z game breaking bug(a więc takim blokującym postęp, a co za tym idzie ukończenie gry), ale takim występującym tylko w określonych przypadkach mógłbyś uznać za „działającą”, no bo przecież możesz restartować do skutku, aż „zaskoczy”. Port który nie spełnia nawet podstawowych standardów, w dodatku jest marnie zoptymalizowany to bez wątpienia port zepsuty.

          „Jak nie ma możliwości wybrać natywnej rozdzielczości konkretnie Twojego monitora bo jest tylko np. 720p i 1080p a Ty masz 1680×1050 albo 1440p, to wtedy gra jest tragiczna czy tylko nie w pełni kompatybilna z Twoim sprzętem,”
          Jeśli są to stare gry to wynika to z tego że wtedy jeszcze nie było panoram/były one mało popularne. Z tego co pamiętam to w czasie premiery DS wsparcie panoram to już był od dłuższego czasu standard. Z resztą wypuść grę bez wsparcia panoram obecnie to zobaczysz jak to zostanie przyjęte 🙂 .

          „ale jak najbardziej grywalna? Mój monitor panoramiczny nie ma nawet opcji zachowywania proporcji przy skalowaniu, mimo to bez problemu gram w stare gierki w 800×600, po prostu korzystając z innych narzędzi (np. skalowania przez GPU).”
          Wracamy do punktu wyjścia, przy 10FPS też można na upartego stwierdzić, że gra jest grywalna, no bo przecież da się ją przejść.

          „Przecież jeśli masz tę grę to możesz ciągle to sprawdzić i przestać opowiadać głupoty, bo przecież te „fanfixy” nie są instalowane automatycznie. DSFix poprawia jakość (wyższa rozdzielczość, opcje AA, AF, AO, wprowadza borderless window dla miłośników alt-tabowania, ale przecież żadnej wydajności czy błędów nie naprawia, wręcz przeciwnie, po jego zainstalowaniu dramatycznie rosną wymagania, co przecież nie dziwi skoro gra ma 3 razy więcej obliczeń (rendering w 3 razy wyższej rozdzielczości przy domyślnych ustawieniach dsfixa, czyli 1080p). I pojawiają się błędy wynikające z tego że port został stworzony do działania w 30FPS, z których najbardziej znany to drabina w Undead Parish z dziurą pod mapę, jeśli się z niej zjedzie. SweetFX zmienia kolorki, czyli jeszcze mniej, PVP Watchdog pomagał unikać cheaterów dopóki był rozwijany, czyli już od ponad 2 lat nie bardzo, gdzie te „poprawki tragicznego działania” wnoszone przez fixy?”
          Sam je przecież wymieniłeś?

          „Definicje są dość oczywiste, jeśli gra korzysta z assetów poprzedniej gry, nawet części, to remaster. Jeśli to gra w całości stworzona od nowa z zachowaniem starego scenariusza to remake. Jeśli i w scenariuszu poważnie grzebią, to nawet reboot.”
          Więc według tej definicji EE Wiedźmina to remaster.

          „Dopóki jest ich (darmowych upgradeów do remasterów) mniej niż łącznie upgradów oferowanych ze zniżką lojalnościową i upgradów sprzedawanych bez żadnych zniżek dla posiadaczy oryginałów to żadne „lel” tylko „wiem że palnąłem głupotę pisząc że większość wydawców oferuje remastery za darmo, rozpędziłem się, przepraszam”.”
          Jakoś jednak nie udało Ci się ich wymienić, i nawet wtrąciłeś pełne rimejki byle tylko było łącznie więcej xD.

          „To wejdź tam gdzie kierują by zwracać się z uprzejmą prośbą o klucz steam, znajdziesz 404. RF:G ma unikatowy klucz, do tej pory jeśli wydawcy chciało się pomóc w bezproblemowym portowaniu gry na steam dało się z tego skorzystać (a nawet jeśli klucza nie miała było to możliwe, vide Borderlands). Temu wydawcy najwyraźniej się nie chce, woli by gracze położyli lagę i zapłacili jeszcze raz.”
          Człowieku, ja po ten klucz zgłosiłem się może z 2 tygodnie temu, i po potwierdzeniu, że posiadam oryginał dostałem go od ręki, także co Ty bredzisz? Sprawdź najpierw może jakaś informację jak jej nie jesteś pewien a nie piszesz takie kocopoly. Jak ja teraz mam brać na poważnie inne Twoje argumenty, jeśli i one mogą tak samo naginać rzeczywistość do Twojej tezy? Może w ich przypadku też prawda jest tak prawdziwa jak w tym przypadku?

          „To tylko Twoja błędna interpretacja definicji. Wszystkie wymienione tu gry to remastery.”
          Ehe, czyli według takiej definicji żaden rimejk nie jest rimejkiem bo niemal każdy korzysta z jakichś assetów orgyinału. Bzdurna to definicja ot co.

          „Dostali to za co zapłacili. jeśli przepłacili premierową cenę za port który ich zdaniem nie spełnia ich oczekiwań, to sami są sobie winni. ”
          Oczywiście, że tak, i to był już pierwszy błąd. Drugim błędem będzie płacenie za naprawienie konwersji.

          „Gra w przeciwieństwie do sequeli taniała na PC bardzo szybko, zaraz trafiła do Premium Games, do promocji 2 za 1, potem takich samych promocji w Kolekcji Klasyki nawet, była w bundlu i rozdawana za darmo.”
          Taniała nie bez powodu… Ale „dwójka” też raczej szybko schodziła z ceny, więc nie za bardzo „w przeciwieństwie do sequeli”.

          „Każdy mógł zaczekać i dostać grę w takiej cenie jaką uważał za uzasadnioną. Nic dodatkowego się ani tym pierwszym ani tym ostatnim nie należy.”
          Dodatkowego nie, standard im się należy, a tego ta gra nie spełniała w dniu premiery. To że ktoś kupił ją świadomie w takim stanie to już jego wina, i fakt zrobił to świadomie. Jednak fakt wydawania zepsutego portu, żeby potem zarobić na patchu(ciekawe czy ktoś skusiłby się na remastera jakby premierowy port był przyzwoity) który go naprawia jest po prostu obrzydliwy.

          „To remastery, choć oczywiście bardziej względem oryginałów rozbudowane, w końcu dwa z nich pochodzą z czasów przedpotopowych (ubiegły wiek i pierwszy Xbox, czyli 2-3 generacje sprzętu wstecz). Nawet nazywają się (uwaga!): StarCraft: Remastered czy Call of Duty: Modern Warfare Remastered.”
          Znajdź mi więc gry z „Remake” w nazwie. Czym wtedy jest z resztą Redux(tak nazywały się remastery Metro)? Już też nie remasterem? Nazewnictwo jest umowne, i nie ma co do tego żadnych reguł, możesz nawet wydać nową grę z „Remastered” w nazwie, i nikt Ci za to nic nie zrobi. Podobna sytuacja ma miejsce z „Complete edition” które wcale complete nie są.

          „Wiem, że trudno to może pojąć, ale 30-40 dolarów za ile zwykle oferowane są remastery to nie „ceny nowych tytułów AAA” bo te kosztują $60, tylko raczej ceny dwuletnich tytułów AAA.”
          A rzeczywiście moja pomyłka, coś mi się ubzdurało, że za 50$ są. Mimo wszystko i takie przypadki przecież były(chyba pożal się boże „rimejk” Bulletstorma miał taką cenę), wiec po części mam rację, chociaż akurat nie w przypadku tej gry. Tutaj przyznaję się do błędu jak najbardziej.

          „Jak miło posłuchać gdy fachowiec od wszystkiego (tu: finansów i tworzenia portów gier) napisze coś mądrego.”
          Przecież to wiadomość z pierwszej ręki. Twórcy przecież sami o tym wielokrotnie mówili.

          „Oj, musi tych hejterów boleć #1 na liście steamowych bestsellerów.”
          Oczywiście, że boli, tak samo jak wszystkie lootboxy, elementy pay2win, early accessy, preordery itd. Boli, że współtowarzysze gracze(wszak bolszewik ze mnie, to już ustaliliśmy 😉 ) to tak mało wymagająca grupa konsumentów dająca się dymać na każdym kroku. Tak samo jak boli przyklaskiwanie wszystkim anty-konsumenckim praktykom, nie tylko w branży gier, to jest naturalne, że ludzka głupota zbiorowa powoduje smutek. A krytyka=/=hejt.

          „Jakbyś zagrał w te gry w kompatybilności wstecznej to byś ich nie nazywał „remasterami”. To porty umożliwiające zwykle granie w takiej jakości jak w oryginale. ”
          Które z gier na X360 działały w natywnym 4K bo nie przypominam sobie? Czy w tym przypadku już „jakość jak w oryginalne” ma inną definicję tak żeby pasowało do Twojej tezy?

          „W szczególności nawet na Xboxie One X DS we wstecznej kompatybilności ma problemy z utrzymaniem 30FPS w kryzysowych lokacjach. ”
          Zależy od gry, te z Xboxa(bez 360) pewnie działają i na nim w 60klatkach 😛 .

          „Gra działa też na systemach 64-bitowych i kartach graficznych z 2018 roku, ”
          Przecież system 64 bitowy normalnie obsługuje 32bitowe aplikacje(po to masz Program files(x86)), więc żadna to zasługa twórców.

          „więc jakiej jeszcze kompatybilności potrzebujesz?”
          No nie wiem może kompatybilności ze standardami gier z 2012 roku? Tylko tyle i aż tyle. Innymi słowy jakby gra na premierę spełniała jakiekolwiek ówczesne standardy to niech i sobie sprzedają ten „remaster” po 500Euro, i nie miałbym z tym żadnego problemu, tak jednak nie było. I kupno „remastera” jest nie jako wymuszane poprzez tragiczną optymalizację, oraz fakt, że stara wersja zniknęła ze Steama(karta produktu została, ale kupić się jej nie da).

          „Że tworzenie remastera nawet wyglądającego tak samo jak oryginał, przy pecetowej ewolucji sprzętowej i programowej w ciągu niewiele ponad dekady, może wymagać gruntownej przebudowy silnika gry, a nie żadnego „patcha za grosze”.”
          Nikt tego przecież nie wymaga. Gra na premierę ma być dopracowana(DS bynajmniej takie nie było na PC), późniejsze wsparcie to już tylko dobra wola wydawcy.

          „Nic z całego tego akapitu nie zrozumiałem, więc szkoda czasu.”
          No popatrz, a tak prosto napisałem. Czyżby czasem nie wynikało to z tego, że ciężko było Ci podważyć ten akapit(tym razem i ja użyłem szklanej kuli, a co! 😉 )?

          „Nie mam szklanej kuli i nie będę zgadywał co kiedy i jak kupuje.”
          No to skąd ja mam wiedzieć co dostanie remaster, a co nie. Radziłeś mi żeby dopiero wtedy kupować, toteż stąd to pytanie.

          „To że remastery skierowane są głównie do fanów gry a nie do nowych graczy (poza tymi, których ma zachęcić hype wytworzony przez fanów oryginału), bo praktycznie nigdy nie stoją na poziomie audiowizualnym nowych gier wydanych w tym samym co remaster okresie, jest po prostu oczywiste.”
          Bo wtedy to już są rimejki. 🙂

          „Nie widzę tu żadnej sprzeczności.”
          Cóż jest taki pewien kawał który tutaj całkiem pasuje toteż pozwolę sobie zacytować(w mojej „interpretacji”, bo oryginału nie mogę znaleźć w formie tekstowej, ale sens jest zachowany):
          Rozbił się samolot rządowy, w szalupie ratunkowej płynęli Barack Obama, Dmitrij Miedwiediew oraz Łukaszenka. Jako że nie mogli się dogadać kto ma wiosłować, a kto nie(wiosła były tylko dwa) bo każdy z nich uważał się za zbyt ważną osobistość by to robić, i twierdził, że powinni tylko pozostali, Łukaszenka jako zwolennik demokracji ^^ zarządził głosowanie. Ten kto zdobędzie najwięcej głosów wiosłować nie musi. Po chwili sytuacja wygląda tak, że Łukaszenka leży i piję sobie drinka, a pozostali dwaj wiosłują. W końcu Obama mówi do Miedwiediewa:
          -ty on nas chyba oszukał, nas jest tylko trzech, a na niego były 4 głosy
          😉

          „A czemu miałbyś to weryfikować?”
          Każdą informację należy zweryfikować, ludzie mają tendencję do naginania rzeczywistości pod swoje racje. Polska polityka powinna Cię tego nauczyć.

          „Ilość pobrań to ilość piratów (zaniżona, bo z jednego pobrania można było zrobić więcej niż jedną piracką kopię, w każdą z tych pirackich kopii mogło też grać kolejno paru piratów. Piratem nie jest ten co kupiłby grę ale ją ściągnął, piratem jest ten co ściągnął grę, nieważne czy zamierzał ją kupić czy nie. ”
          Patrząc w ten sposób takie szacunki nie mówią nam absolutnie o niczym, poza tym ile osób pobrało(bądź tez rozpoczęło pobieranie, bo przy torrentach chyba nawet start pobierania już się liczy jako pobranie). Więc taki szacunek nie ma żadnej wartości przy obliczaniu jakichkolwiek strat wydawcy, prawda?

          „Przypominam że nikt tu nie wylicza strat, nawet potencjalnych. Szacowany jest tylko poziome piractwa, czyli ilości nielegalnych kopii w stosunku do sprzedanych oryginałów. ”
          No jak nie. Przy każdym takim „badaniu” wyciągane są tego typu wnioski. Sam z resztą użyłeś ich w takim kontekscie.

          „Negatywny wpływ piractwa na finanse wydawcy gry jest oczywisty,”
          Pozytywny też jakiś tam jest, niewielki bo niewielki, ale jest. Wcześniej wspomniane testowanie, czy ludzie którzy kupią kontynuację bo kiedyś grali w pirata poprzedniej części.

          „choć oczywiście nie przelicza się tego 1:1 wyceniając każdego pirata po $60. ”
          Ale takie właśnie bzdury stwierdzają wydawcy na postawie swoich „badań”.

          „Ludzi którzy piracą dla zasady i nigdy nie kupują gier jest wśród piratów zdecydowana mniejszość, to nie radosne lata 80-te. ”
          Oj tu bym nie był wcale taki pewien.

          „Nawet w Polsce większość piratów by niczego nie ściągała gdyby mogli sobie pożyczyć grę od kolegi i zrobić działającą kopię płyty jak kiedyś. ”
          To tylko Twoje przypuszczenia.

          „Przed takim piractwem chronią współczesne pecetowe dawno złamane DRMy w rodzaju steama,”
          Więc wcale nie chronią jeśli są dawno złamane? 😛

          „a na konsoli sprawdzanie płyty w napędzie przy uruchamianiu gry.”
          Cóż twórcy nie raz twierdzili, że sprzedawanie używek jest jeszcze gorsze od piractwa, także ten 😛 .

          „Czyli „lel” że pecetowcy kradną, ale już prawda że i konsolowcy kradliby gdyby mogli? Weź się zastanów.”
          Lel był przecież odnośnie tego braku pecetowego rasizmu. Szkalujesz graczy pecetowych praktycznie co akapit, pisząc jakieś fanboyskie bzdury, o odpadkach z pańskiego stołu, twierdząc że klawiatura to proteza itd. Teraz w końcu stało się to dla Ciebie jasne? Bo już prościej tego nie wytłumaczę, liczyłem na refleksję z Twojej strony, w tej kwestii, ale widzę, że trzeba łopatologicznie.

          „Niczego wielokrotnie nie udowodniono,”
          Oczywiście, że udowodniono, były takie badania. A z takich namacalnych to wiele gier z DRMami będącymi dość długo nie złamanymi wcale nie sprzedały się lepiej. A gry pozbawione DRM sprzedawały się świetnie. Więc wpływ DRM na sprzedaż jest raczej znikomy.

          „gdyby DRMy nie były skuteczne to by za nie nie płacono. ”
          Tak jak ludzie nie płacą za alarmy w samochodzie, mimo, że dla „profesjonalnego” złodzieja nie stanowią żadnej przeszkody, i za wiele innych nieskutecznych zabezpieczeń.

          CDN…

        • „Chodziło o to, że nie jest to coś czego inni nie dali by kiedyś za darmo, o. Utrzymanie serwerów przecież pozostaje jak było, bo multi było i jest.”
          Może się nie znam, ale dedykowane serwery to jak sama nazwa wskazuje wymóg stawiania w różnych miejscach świata serwerów z którymi gracze multiplayer będą się łączyć. P2P takich nakładów nie wymaga, bo gracze łączą się ze sobą (jeden z nich staje się serwerem dla pozostałych), koszty multiplayera polegają więc tylko na stworzeniu mechanizmów łączenia się, co z na pewno wymaga znacznie mniej nakładów a być może zapewnia wręcz całkiem bezkosztowo steamworks. Gdyby były stworzone z oryginlnych assetów ale tym razem nie przeskalowanych do rozdzielczości i ilości kolorów z roku 1990, to byłyby remasterami. Może nie było z czego remasterować bo oryginalna grafika była rysowana od razu w docelowych rozdzielczościach.

          „Szczerze mówiąc nie wiedziałem o tym, że ta gra była taką kaszaną i na konsolach. Jeśli tak to i im patch się należał, i sami sobie są winni, że na coś takiego pozwolili.”
          Czyli wszyscy są sobie winni że kupili grę działającą kiepsko, należy się im patch, a pecetowcom funkcjonalność remake na konsole z 2018 roku powinien zpewnić już ten patch w 2012. Nie słyszałem żeby konsolowcy narzekali na to że oni nie dostali nawet zniżki. A przynajmniej nie słychać takiego narzekania jak w wykonaniu pecetowców. Widać konsolowcy są bardziej rozsądni i rozumieją że to za co zapłacili już dawno dostali (mimo że dostali równie niewiele albo i mniej niż pecetowcy).

          „No więc w normalnej wersji działała tragicznie, bo skalowanie rozdzielczości na PC nie występuje w żadnej innej grze, i to że coś takiego wprowadzili(tak naprawdę to nie wprowadzili, a konwersję zrobili byle jak i stąd to wynika, ale niech będzie) to tylko dowód na nieudolność tego portu.”
          Och, przestań z tym „żadnej innej”, bo jestem pewien że już się z tym spotkałem, a nawet z sytuacją że i rozdzielczości zmienić się nie dało. W starych grach to zresztą dość często spotykane że mają ustawienia od 640×480 do1280x1024 i nic poza tym i czasem nie ma metody żeby to zmienić, trzeba polegać na upscalingu przez GPU albo scaler monitora. Po co się robi wewnętrzne renderowanie w niższej rozdzielczości i upscaling? Żeby sprawiając wrażenie wyższej jakości (lepsze skalowanie niż oferuje telewizor) poprawić wydajność. Masz to choćby w Quantum Break, także peetowym, choć tam da się chyba zablokować rozdzielczość renderowania na wybraną.W Dark Souls pewnie zrobili z tego samego po wodu i pewnie z teog samego powodu zostawili to bez zmian przy konwersji na pecety, żeby się im 90% graczy nie gardłowało że im gra klatkuje. W 2012 zapewniam Cię ilość GTX970 i podobnie wydajnych kart była wśród graczy dramatycznie niższa niż dziś.

          „Napisałeś, że trzeba go schować, takiego wymogu na konsolach przecież nie było. Ponadto odnośnie pada jeszcze później pisałem.”
          Przecież to jest idiotyczne czepialstwo. Co chcesz chować, kursora którego nie ma? Na pecetach kursor jest tylko dlatego że zaimplementowali obsługę gry klawiaturą i właśnie myszą. Jakby nie zaimplementowali to ryk byłby jeszcze gorszy, jak to, gra na peceta i „konsolowe” sterowanie.

          „No jeśli kursor widać cały czas na środku ekrany, to w takiej formie gra jest praktycznie niegrywalna…”
          Nie próbowałem, nie jestem niepełnosprytny, w gry w które się da grać padem gram padem, to o wiele wygodniejszy sposób. Pewnie pecetowy Diablo 3 albo Starcraft 2 są zatem praktycznie niegrywalne, w końcu ciągle straszy na ekranie (i to zwykle nie na środku, tylko w centrum akcji) ten straszliwy kursor.

          „Hę? Zanim kupiłem kierownice, i pada grałem we wszystkie samochodówki na klawiaturze, i te które ze względu na sterowanie były niegrywalne mogę policzyć na palcach jednej ręki. W całą resztę grało się równie przyjemnie jak na padzie.”
          Chłopie, czemu negujesz najbardziej oczywiste fakty? Nawet taki GTA San Andreas jest o wiele lepszą grą na konsoli dlatego że tam da się przyśpieszać i hamować za pomocą analogowych przycisków (reagujących na siłę nacisku). Na pececie nie jest to możliwe i trzeba idiotyczną „modulację częstotliwości” wciskania klawisza uprawiać żeby przyśpieszać i hamować inaczej niż „do dechy”. Dodatkowo jeśli w grze nie da się ustawić sterowania kierownicą za pomocą myszy (jak chyba w rFactor) to to samo trzeba robić i przy skręcaniu. Rzeczywiście „równie przyjemne”, chyba dla masochistów…

          „Jeśli jest to wyraźnie zaznaczone w wymaganiach to ja nie mam z tym żadnego problemu a przy DS z tego co pamiętam w wymaganiach były K+M a notabene takie wsparcie istniało tylko na papierze(widoczny kursor, chyba jakiś lag itd.).”
          „Microsoft Xbox 360 Controller for Windows (or equivalent) is strongly recommended”

          „Jakiś promil oszołomów którzy przy nawet najlepszych konwersjach biadolą(bo pewnie mają jakieś kilkuletnie graty), nijak ma się do ogółu pecetowców. Wśród konsolowców zresztą jest to samo. Tak samo są takie ananasy(plus idioci których wśród pecetowców nie ma świadczący, że nie ma różnicy pomiędzy 30/60FPS, skalowanej rozdzielczości wcale nie widać itp.). Durnie występują i tu, i tu.”
          Nie pisałem o tych co biadolą bo im słabo chodzi, tylko o tych co biadolą że im za dobrze chodzi, (za źle wygląda) bo mają grafikę za 3000 albo nawet dwie takie i się im komputer nie poci nawet w ustawieniach maksymalnych, więc wydawca powinien zrobić dla nich ustawienia uber, specjalny zestaw tekstur dla kilku procent graczy pecetowych (czyli pewnie <1% wszystkich którzy kupili grę). A jak nie zrobił to "znowu konsole blokują rozwój".

          "tych którzy stanowią promile wśród wszystkich którzy tyle samo za tę grę zapłacili, a wymagają specjalnego traktowania
          Że jak?"
          Jak wyżej.

          "Przecież na kilkuletnim już 970GTX(z 3.5GB V ramu) nawet najnowsze gry często chodzą znacznie lepiej niż na konsolach. Także "tak średnio bym powiedział, tak średnio".
          GTX970 choć był wyjątkowo dobrze wyceniony nigdy nie był grafiką budżetową, no może jeśli ktoś go kupił po paru latach, po premierze 1070, z drugiej ręki. Wśród użytkowników steama jego właścicieli jest mniej niż 3,5%, najwyraźniej większość kart z 4GB VRAM, których jest ponad 17%, ma jednak inne karty. Na przykład 960 czy 1050Ti, które już tak od zwykłych wersji konsol dramatycznie wydajnością nie odstają. W razie potrzeby konsola może chyba zaalokować więcej niż 4GB VRAM, w końcu ma pamięć wspólną dla CPU i GPU, dlatego napisałem że lepszą jakość (obsługę tekstur w jakości wyższej niż konsole) mogą jedynie karty z ponad 4GB VRAM.

          "Rozumiem, że 15% tam miało być? 😛
          Wiesz, musisz też wziąć pod uwagę która z tych grup jest raczej grupą docelową, i kupuje najwięcej gier. Raczej jest to właśnie te 15%."
          Raczej większość użytkowników Steama używa go nie po to żeby im siedział w trayu i zjadał pamięć, tylko dlatego że mają go na komputerach na których grają. W gry ze steama, czyli zwykle kupione. A na steamie ponad połowa graczy ma karty z 2GB VRAM lub mniej.Nie kojarzę jeszcze żadnej gry która nie działby bez ogromnych spadków wydajności spowodowanych brakiem VRAMu na kartach 2GB. Pierwszą grą która odmówiła pracy na kartach 1GB był chyba dopiero Fallout 4 w 2015 (lokacje w mieście).

          "A przecież są i takie pecetowe porty w których w ogóle nie masz możliwości zmiany rozdzielczości.
          Nie kojarzę ani jednej takiej gry. W każdej grze jest możliwość zmiany rozdziałki, czy to w plikach konfiguracyjnych(jak deweloper jest na tyle leniwy że nie zaimplementował takiej opcji w menu, ale to raczej jednostkowe przypadki), czy normalnie w menu."
          A ja kojarzę, ale nie będę szukał konkretnych, bo nie pamiętam nawet z jakiego gatunku.

          "Choćby Psx pierwszego pada miało w pełni cyfrowego(ten bez analogów), i jakoś nikt nigdy nie twierdził, że z tego powodu był tragiczny"
          Niemniej już wtedy poruszanie się w 8 kierunkach obsługiwało się jednym palcem, a nie praktycznie całą lewą ręką. Na klawiaturze jest to niewykonalne do dziś, na WSAD wymaga co najmniej trzech palców, a żeby robić to płynnie i bez konieczności przemieszczania jednego) nawet czterech (np. układ AWEF albo AERG, 20 lat temu gdy jeszcze grałem na klawiaturze zawsze jakoś tak zmieniałem).
          A od początku wieku standardem stały się joye analogowe, z czego gry zaczęły korzystać, a na antycznym kontrolerze jakim jest klawiatura prawie dwie dekady później ciągle uprawia się półśrodki typu "bieganie z shiftem".

          " Wiadomo, że analogowe sterowanie często bywa lepsze(ale nie zawsze, choćby w bijatyki grywa się na D-padzie), ale twierdzenie, że klawiatura to beznadziejny kontroler i do gier się nie nadaje to głupota, i śmieszność. Plus kombo K+M bije na głowę wszystkie inne opcje w przypadku gier wymagających jednocześnie dużej dokładności, i szybkiego refleksu(wszystkie shootery itp.)."
          Bo bijatyki mają swoją genezę w maszynach z cyfrowym joystickiem, standardem z lat 80-tych albo i starszym. I dlatego tam i gracze i twórcy przyzwyczajeni są do combosów na 4 kierunki. Co nie znaczy że na analogowym joyu nie da się tego robić, czasem nawet lepiej, poszukaj sobie na youtubach jak na lewym touchpadzie steam controllera da się skonfigurować bijatyki by móc te combosy wykonywać szybciej niż na tradycyjnym dpadzie.

          "to klawiatura jako interfejs do sterowania w grze to najgorsze co można sobie wyobrazić.
          Touchpad/touchscreen chociażby."
          Touchpad nie zastępuje klawiatury tylko mysz zwykle, i jeśli jest wystarczająco duży i precyzyjny, to czemu nie. Na touchpadzie steam controllera da się i dość precyzyjnie celować, zwłaszcza przy wspomaganiu żyroskopem. A nawet na najgorszym małym touchpadzie z notebooka da się o wiele lepiej celować niż samą klawiaturą, jeśli rzeczywiście próbujesz porównywać touchpad właśnie do klawiatury.

          "Sprawdza się tylko w gierkach w których porusza się zwykle stale do przodu, i z w miarę stałą prędkością – jak w tunelowych FPSach.
          I we wszystkich platfomówkach chociażby 😛 ". Może się da, ale jakoś w platformówki wygodniej gra mi się się analogowym grzybem. w SMB nie grywam, ale w oba nowożytne Raymany zdarzyło się, a też uchodzą za dość hardcorowe. Jeśli dana platformówka wykorzystuje analogowe sterowanie, to oczywiście klawiatura będzie w nich zauważalnie gorsza od pada.

          "No a jakoś we wszystkich grach twórcy sobie radzą, i na PC masa ludzi gra tylko i wyłącznie na M+K. To jak to w końcu jest? Nie da się przenieść, a jakoś twórcy dają radę, i w 99% jest to zrobione bardzo dobrze. I jeszcze raz, nie neguję nigdzie wyższości pada w pewnych grach(bo to jest oczywiste), tylko fakt tego jakie fanboyskie bzdury tam napisałeś. Hurr durr na klawiaturze się nie da grać, tylko pad."
          No to w Soulsy się nie da, bo po prostu brakuje palców, lewej ręki chyba że ktoś ma mysz do MOBA czy inną z pierdyliardem klawiszy i sobie na drugą rękę przeniesie sporą część sterowania. Osobiście na pececie w soulsy gram na steam controllerze i wykorzystuję 8 palcówz czego na wybór kierunku i skok używam tylko jednego, reszta potrzebna jest gdzieś indziej, a i tak przydałby się jeszcze "zatrudnić" przynajmniej jeden palec (na Xbox Elite jest już w sam raz)..

          " Podczas gdy grając w kaleki sposób w shootery na konsoli przy pomocy pada pewnie problemu nie widzisz."
          Przecież napisałem że klawiatura się właśnie do tego nadaje, do gier w których się trzyma palce na AWDi resztę robi ręką operującą myszą.
          Klawiaturę doskonale zastępuje (i rozszerza jej możliwości wprowadzając prawdziwą analogową regulację szybkości poruszania się) lewy joy, problemem jest tylko mniejsza niż myszy dokładność prawego (co z klawiaturą nie ma przecież nic wspólnego). Z jednej strony w niektórych grach pewnie da się grać padem i myszą (wygoda obsługi jednym palcem plus precyzja celowania myszą), z drugiej na steam controllerze celowanie touchpadem jest od grzyba dużo dokłądniejsze i po przyzwyczajeniu się bardzo dobrze gra się i w szutery. Setki godzin w Falloucie 4 przegrałem właśnie na steam controllerze, zacząłem myszą i klawiaturą ale było mi dużo mniej wygodnie.

          "Ponadto DS miało przecież, zepsute bo zepsute, jakieś pseudo wsparcie myszki, więc skąd w ogóle te wywody o sterowaniu samą klawą, nie mam pojęcia."
          "Wywody" to była moja recenzja klawiatury jako kontrolera do gier. Dawno powinien być czymś lepszym zastąpione, nie próbowałem sam ale te mini klawiatury do gier z wbudowanym analogowym joyem (chyba Razer coś takiego sprzedaje i jakiś tani producent też miał w ofercie) czyli połączenie lewej części pada z kilkoma klawiszami i rolką możliwymi do obsługiwania 4 palcami poza kciukiem obsługującym "grzyba", byłyby na pewno czymś znacznie lepszym.Lepszym nawet od pada dlatego że skoro leżałoby to na biurku, to nie trzeba by części palców przeznaczać nawet częściowo do trzymania urządzenia.

          "Jest dodatkowym standardem, i wyborem. Niemal wszystkie gry wydawane na PC mają wsparcie K+M, więc sterowanie padem to żaden standard."
          W grach w których producent w wymaganiach sprzętowych wymienia pad, choćby jako "wysoce wskazany", gdyż te gry od początku projektowane były pod pad, jest on po prostu niezbędny. Nie wyobrażam sobie grania klawiaturą w Wiedźmina 3, gui które gracz obsługuje w czasie walki jest ewidentnie zaprojektowany do obsługi padem, granie klawiaturą i myszą to wtedy nie standard, tylko proteza. Nawet w grze której korzenie są pecetowe.

          "Dokładanie sterowania klawiaturą to tworzenie protezy dla tych którzy sobie na pada nie mogą albo nie chcą pozwolić, dokładnie jak na Spectrum w latach 80-tych i pecety w latach 90-tych."
          O właśnie o takie pierdy mi chodziło z tym "lel".
          Ale przecież to nie są "pierdy" tylko fakty. Granie na klawiaturze wywodzi się z 8-bitowców najbardziej budżeowych (joysticki były tanie, ale potrzebny był port w komputerze, a tego w spectrumnach brakowało) i z komputerów, które w czasach gdy na tych samych tanich joystickach grało się na komputerach 16-bitowych, a na padach na konsolach, też stosownego portu nie miały, bo służyły do tworzenia dokumentów i tabelek a nie do grania. Joysticki na pecetach pewnie przyjęłyby się, gdyby wraz z upowszechnieniem się kart dźwiękowych zastosowano na nich standardowy (bodajże 9-pinowy) port cyfrowego joysticka, a nie to analogowe monstrum które choć oczywiście miało przewagę, to joysticki były piekielnie drogie i dodatkowo wymagały kalibracji.

          "Co powiesz na to, że mam pada, mam i kierownicę, a w bardzo wiele samochodówek dalej gram sobie na klawiaturze, bo jest to sterowanie równie wygodne, i nie widzę sensu korzystania z pada."
          Powiem że mi to lata, jeśli lubisz graj w soulsy na kierownicy. Słyszałem że nawet na gitarze z guitar hero się da 🙂

          "Takiej gry nikt przy zdrowych zmysłach by nie wypuścił, bo jest to nielegalne(niezgodność towaru z umową, gra która nie działa to nie gra)."
          Przecież takie gry ciągle wychodzą i zwykle są patchowane (jak Arkam Knight), ale przecież w wielu grach są nigdy nie załatane game breaking bugi, jak choćby nieotwierające się pewne drzwi z Mothership Zeta z Fallouta 3. O ile mi wiadomo w DS:PTDE takich nie ma. I jak już Ci inni napisali, gdyby były, to by zostały, bo dsfix ani żaden inny mod żadnych bugów nie usuwa, wręcz wprowadza nowe.

          "A w czym te konwersje są niby gorsze od DS? Przecież AK też się dało przejść od początku do końca(grając na full low z ciągłymi dropami FPS, ale się dało)więc powinieneś je chyba stawiać na równi?"
          Nie wiem czy się dało, nie próbowałem. Myślałem że się i wieszała i występowały w niej glitche graficzne, a nie tylko że miała niską wydajność. Jeśli chodziło tylko o wydajność, to się dziwię że zrobili zwroty i usunęli grę ze sklepu.

          "Słownik języka polskiego, specjalnie dla Ciebie wygooglałem.
          "Zepsuty

          1. taki, który się zepsuł (uszkodził);
          2. zły, rozpuszczony;
          3. o produktach spożywczych: nienadający się do spożycia; spleśniały, zgniły, sfermentowany"
          Punkcik 2 proszę Pana."
          W czym ten port Dark Souls jest "rozpuszczony"? W wodzie alkoholu? Czytanie ze zrozumienime, proszę Pana. To znaczenie słowa "zepsuty" odnosi się do charakteru: "zepsuty człowiek", "rozpuszczony bachor", an ie do jakości jakiejś rzeczy czy dzieła.
          Tak samo jak zastosowane w tej definicji słowo "rozpuszczony" nie ma nic wspólnego z płynami.

          "W myśl tej zasady samochód z wadliwą skrzynią biegów też byłby przecież działający bo dałoby się jechać(cały czas na 1 biegu, ale jednak)"
          Nie, w pecetowe Dark Souls możesz się poruszać we wszystkich kierunkach, nie tylko do przodu. Poprawna analogia to "zepsuty samochód to nie samochód który jeździ wolniej albo więcej pali niż inne samochody wyprodukowane w tym samym roku, bardziej przypominając samochody z zeszłego wieku, widać niezbyt dobrzy fachowcy go zrobili, ale skoro go kupiłem mimo iż czytałem opinie innych klientów i recenzje w prasie fachowej, przez co znałem jego osiągi, to teraz mogę tylko samego siebie winić że jeżdżę wolniej niż inni".

          "Wracamy do punktu wyjścia, przy 10FPS też można na upartego stwierdzić, że gra jest grywalna, no bo przecież da się ją przejść."
          Dark Souls to gra na wszystkich platformach oferująca miejscami nawet 10FPS. Pecetowcy nie zapłacili za swoje egzemplarze więcej niż konsolowcy (zapłacili z tego co pamiętam mniej, gra nigdy nie kosztowała $60), dostali tę samą jakość i wydajność (chyba że mieli mocniejsze komputery, wtedy przynajmniej nie mieli spadków do 10FPS). Rzeczywiście "wracamy do punktu wyjścia". Dostałeś za co zapłaciłeś, konsolowcy też, jeśli Tobie się co ś należy, to im tym bardziej, jeśli remaster jest niepotrzebny, to na żadną platformę poza PS4 i Switcha, które nie oferują grania w port z poprzedniej generacji.

          "gdzie te "poprawki tragicznego działania" wnoszone przez fixy?
          Sam je przecież wymieniłeś?"
          Wymieniłem USPRAWNIENIA i modyfikacje wyglądu gry, a nie żadne poprawki, każde ustawienie może wydajność ("tragiczne działanie") jedynie pogorszyć.

        • „Więc według tej definicji EE Wiedźmina to remaster.”
          A patch 1.1 do gry to też remaster? „EE” to była tylko któraś z kolei wersja gry, powstała na tę samą platformę i tylko dodatkowo została wydana w pudełkach, dla zwiększenia szybkości instalacji, bo patchowała się strasznie długo. Tak jak gry z goga to nie remastery tylko dlatego że instalują się od razu spaczowane do ostatniej wersji jaka powstała.

          „Jakoś jednak nie udało Ci się ich wymienić, i nawet wtrąciłeś pełne rimejki byle tylko było łącznie więcej xD.”
          Nie wymieniłem ani jednego „rimejka” to że nie rozumiesz że Modern Warfare REMASTERED i StarCraft REMASTERED to remastery, to już nie moja wina. Rimejki wymieniłem gdzieś indziej, to choćby zapowiedziany System Shock, Final Fantasy 7, albo Ratchet & Clank na PS4.

          „Człowieku, ja po ten klucz zgłosiłem się może z 2 tygodnie temu, i po potwierdzeniu, że posiadam oryginał dostałem go od ręki, także co Ty bredzisz? Sprawdź najpierw może jakaś informację jak jej nie jesteś pewien a nie piszesz takie kocopoly. Jak ja teraz mam brać na poważnie inne Twoje argumenty, jeśli i one mogą tak samo naginać rzeczywistość do Twojej tezy? Może w ich przypadku też prawda jest tak prawdziwa jak w tym przypadku?”
          Człowieku, podpięty temat na forum steama kieruje na nieistniejącą stronę na serwerach THQ. Sprawdzałem przedwczoraj gdy to pisałem. Nie będę szukał kogo prosić o łaskę, steamową wersję kupiłem dawno mimo ze mam i pudełkową, w końcu ta gra na steamie była co chwilę po dosłownie pięć złotych. Teraz już nie jest więc jeśli ktoś się nie załapał przed „Steam Edition” musi albo upraszać się łaski pana wydawcy, albo zapłacić drugi raz.

          „Ehe, czyli według takiej definicji żaden rimejk nie jest rimejkiem bo niemal każdy korzysta z jakichś assetów orgyinału. Bzdurna to definicja ot co.”
          Przecież w tych grach są tylko podmienione niektóre assety, sceny są 1:1, tak że można je synchronicznie odtwarzać dosłownie. Jakie „rimejki”? Rimejki wymieniłem parę razy, zobacz czym się różni Ratchet & Clank na PS4 od gry o tym samym tytule z PS2, to może przestaniesz powtarzać te dyrdymały o tym że gry które w tytule mają remastered nie są remasterami, bo modele mają więcej polygonów.

          „Oczywiście, że tak, i to był już pierwszy błąd. Drugim błędem będzie płacenie za naprawienie konwersji.”
          Na szczęście nikt nikogo nie zmuszał ani do płacenia za pierwszą grę, ani za remaster. Jedyną osobą której nie pasuje sytuacja że każdy dysponuje swoimi pieniędzmi tak jak uważa jesteś Ty.

          „Dodatkowego nie, standard im się należy, a tego ta gra nie spełniała w dniu premiery. To że ktoś kupił ją świadomie w takim stanie to już jego wina, i fakt zrobił to świadomie. Jednak fakt wydawania zepsutego portu, żeby potem zarobić na patchu(ciekawe czy ktoś skusiłby się na remastera jakby premierowy port był przyzwoity) który go naprawia jest po prostu obrzydliwy.”
          Standardem Dark Souls na wszystkich platformach była rozdzielczość renderowana 1024×720 i problemy z utrzymaniem 30FPS. Jeślu uważasz pecetowy port za zepsuty to musisz tak samo nazwać pozostałe. Czyli po prostu cała gra była zepsuta, wyszła za wcześnie, twórcy nie opanowali silnika i plaftorm na które go portowali. Nikt nikogo nie zmuszał do kupowania tego nieudanego eksperymentu, kto kupił niech sobie pluje w brodę, bo jakby za te same pieniadze kupił w 2011 bitcoiny to dzisiaj pewnie jeździłby „Lambo” i grał w Remastera.

          „Znajdź mi więc gry z „Remake” w nazwie. Czym wtedy jest z resztą Redux(tak nazywały się remastery Metro)? Już też nie remasterem? Nazewnictwo jest umowne, i nie ma co do tego żadnych reguł, możesz nawet wydać nową grę z „Remastered” w nazwie, i nikt Ci za to nic nie zrobi.
          A czemu ma mieć „remake” albo „remaster” w nazwie? Rimejki mają po prostu tę samą nazwę co oryginalna gra, ewentualnie na przykład dokładają rok wydania albo „HD”, czy coś w ten deseń. Jak Serious Sam HD, które uważasz za rimejki (nie wiem czy słusznie, nie pamiętam różnic między tymi grami na tyle by się wypowiedzieć czy to rimejki czy remastery). Samo „HD” w nazwie w przeciwieństwie do dość klarownego „remastered” może oznaczać zarówno rimejk jak i remaster, masz przy okazji kolejne przykłady „większości wydawców rozdających darmowe remastery”: MDK 2 HD, Heroes of Might & Magic III HD Edition. A może ten ostatni to też „rimejk”, w końcu przynajmniej część assetów zrobili w nim od nowa? Rimejki, choć bardzo wierne oryginałom, ale jednak oczywiście w 100% wykonane w całości od nowa gry, to na przykład Secret of Monkey Island Special Edition i dwójka.

          „Jak miło posłuchać gdy fachowiec od wszystkiego (tu: finansów i tworzenia portów gier) napisze coś mądrego.
          Przecież to wiadomość z pierwszej ręki. Twórcy przecież sami o tym wielokrotnie mówili.”
          Że Dark Souls Remastered to „patch za grosze”? To czemu sami nie zrobili w wolnej chwili tylko zatrudnili kolejne studio z Polski?

          „Które z gier na X360 działały w natywnym 4K bo nie przypominam sobie? Czy w tym przypadku już „jakość jak w oryginalne” ma inną definicję tak żeby pasowało do Twojej tezy?”
          To nie ja nazwałem wsteczną kompatybilność darmowymi remasterami słowami „Da się? Da.”. Ponieważ najwyraźniej nie pamiętasz, przypomnę że Ty je tak nazwałeś. Nie dało się, bo to nie remastery, tylko te same wersje, czasem działające trochę lepiej, czasem trochę gorzej niż na oryginalnym sprzęcie.

          „Zależy od gry, te z Xboxa(bez 360) pewnie działają i na nim w 60klatkach 😛 .”
          Pisałem konkretnie o Dark Souls, który Twoim zdaniem skrzywdził pecetowców, gdy tymczasem właśnie nawet na najmocniejszej konsoli nie działa w płynnych 30FPS.

          „Przecież system 64 bitowy normalnie obsługuje 32bitowe aplikacje(po to masz Program files(x86)), więc żadna to zasługa twórców.”
          Dlatego wstecznej kompatybilności pecetowcy nie potrzebują. Prawdziwy ryk się zacznie jak Microsoft zacznie wygaszać win32, bo nie mam żadnych wątpliwości że Windows 10 powstał właśnie po to

          „No nie wiem może kompatybilności ze standardami gier z 2012 roku? Tylko tyle i aż tyle. Innymi słowy jakby gra na premierę spełniała jakiekolwiek ówczesne standardy to niech i sobie sprzedają ten „remaster” po 500Euro, i nie miałbym z tym żadnego problemu, tak jednak nie było. I kupno „remastera” jest nie jako wymuszane poprzez tragiczną optymalizację, ”
          Nikt niczego nie „wymusza”, poza Tobą wymuszajacym (metodą odwoływania się przez okno) darmowych upgrade’ów 6-letnich gier.

          „oraz fakt, że stara wersja zniknęła ze Steama(karta produktu została, ale kupić się jej nie da).”
          Wyrzucanie starych wersji ze sklepu to nie nowość niestety, to samo zrobili przecież i twórcy tych Twoich wysoce potrzebnych remasterów Metra czy Dead Island. Fakt jest taki że kto przez 6 lat nie zdążył gry kupić, to widać nie chciał. Dobrze że w ogóle jaką wersję może kupić.

          „Nikt tego przecież nie wymaga. Gra na premierę ma być dopracowana(DS bynajmniej takie nie było na PC), późniejsze wsparcie to już tylko dobra wola wydawcy.”
          I wszystko inne też. Jak kupisz samochód a 5 lat później kolejny modelt tego samochodu będzie miał lepsze parametry a przy okazji mniej palił i na dodatek będzie tańszy, to też zażądaj darmowego upgrade. W końcu zapłaciłeś za auto, więc powinno być bez wad, a dla Ciebie gorsze osiągi to wada.

          „No to skąd ja mam wiedzieć co dostanie remaster, a co nie. Radziłeś mi żeby dopiero wtedy kupować, toteż stąd to pytanie.”
          Radziłem Ci czekać na taką wersję gry, którą uznasz za wartą pieniędzy któe za nią płacisz, a nie kupować gry z nadzieją że albo ją naprawią, albo po latach sprezentują do niej lepszy port.

          „To że remastery skierowane są głównie do fanów gry a nie do nowych graczy (poza tymi, których ma zachęcić hype wytworzony przez fanów oryginału), bo praktycznie nigdy nie stoją na poziomie audiowizualnym nowych gier wydanych w tym samym co remaster okresie, jest po prostu oczywiste.”
          Bo wtedy to już są rimejki. :)”
          Przeczytaj jeszcze raz bo chyba nie zrozumiałeś. Remastery wyglądają gorzej niż gry wydane premierowo w tym samym okresie. Remaster Starcrafta Remastered, któego nazywasz „rimejkiem” nie wygląda jak gra z 2017 roku, raczej jak sprzed dekady. Modern Warfare Remastered też nie wygląda tak dobrze jak wydany razem z nim Infinite Warfare. Dlatego oba te remastery kierowane są raczej do fanów oryginalnych wersji, bo jeśli ktoś szuka szutera z 2016 roku i nie kieruje się nostalgią (i hajpem fanów CoDa 4) to na MW:Remastered też nie spojrzy.

          „-ty on nas chyba oszukał, nas jest tylko trzech, a na niego były 4 głosy”
          Co ma piernik do wiatraka? Sam napisałeś że znasz graczy któzy nigdy nie kupują gier, wszystko piracą. Przecież odpowiednio duża ilość takich ludzi zapewni, że każda gra może być wielokrotnie więcej razy spiracona niż sprzedana.

          „Każdą informację należy zweryfikować, ludzie mają tendencję do naginania rzeczywistości pod swoje racje. Polska polityka powinna Cię tego nauczyć.”
          A tych których się nie da zweryfikować pozostawia się do zweryfikowania innym ,albo do orzeczenia sądom.

          „Patrząc w ten sposób takie szacunki nie mówią nam absolutnie o niczym, poza tym ile osób pobrało(bądź tez rozpoczęło pobieranie, bo przy torrentach chyba nawet start pobierania już się liczy jako pobranie). Więc taki szacunek nie ma żadnej wartości przy obliczaniu jakichkolwiek strat wydawcy, prawda?”
          Nie wiem jaką metodą sprawdzali, ale przecież mogli to robić bardzo dokładnie, pobierając te torrenty i obserwując ilości pobranych danych przez konkretne hosty. I pewnie tak robili skoro potem na podstawie IP docierali do konkretnych ludzi z propozycją zapłaty.

          „o jak nie. Przy każdym takim „badaniu” wyciągane są tego typu wnioski. Sam z resztą użyłeś ich w takim kontekscie.”
          Na złodziejach wydawcy tracą. Nie muszę tego pisać, to oczywiste, Nie bede dyskutował ile, bo to sprawa między wydawcami a złodziejami, które na szczęście rozpatrują sądy a nie Ty czy ja.

          „Negatywny wpływ piractwa na finanse wydawcy gry jest oczywisty,”
          Pozytywny też jakiś tam jest, niewielki bo niewielki, ale jest. Wcześniej wspomniane testowanie, czy ludzie którzy kupią kontynuację bo kiedyś grali w pirata poprzedniej części.

          „Ale takie właśnie bzdury stwierdzają wydawcy na postawie swoich „badań”.”
          Ale ja o tym nie pisałem. Powtórz jeszzce kilka razy.

          „To tylko Twoje przypuszczenia.”
          Oparte na zdrowym rozsądku, chyba prościej byłoby sobie zainstalować/skopiować grę z pewnego źródła (pożyczywszy oryginał od znajomego) niż ryzykować ściagniecie nie wiadomo czego z nie wiadomo jaką „wkładką”.

          „Przed takim piractwem chronią współczesne pecetowe dawno złamane DRMy w rodzaju steama,”
          Więc wcale nie chronią jeśli są dawno złamane? 😛

          „Cóż twórcy nie raz twierdzili, że sprzedawanie używek jest jeszcze gorsze od piractwa, także ten 😛 .”
          Na platformach na których piractwa praktycznie nie ma, oczywisćie jest dla nich gorsze.

          „Lel był przecież odnośnie tego braku pecetowego rasizmu. Szkalujesz graczy pecetowych praktycznie co akapit, pisząc jakieś fanboyskie bzdury, o odpadkach z pańskiego stołu, twierdząc że klawiatura to proteza itd. Teraz w końcu stało się to dla Ciebie jasne? Bo już prościej tego nie wytłumaczę, liczyłem na refleksję z Twojej strony, w tej kwestii, ale widzę, że trzeba łopatologicznie.”
          To było tylko przypomnienie genezy pecetowej wersji Dark Souls. Nikogo nie szkaluję, konsolowego złodzieja nzywałbym tak samo złodziejem jak pecetowego, ale nie będę przecież pisał że i tu i tu kradną, skoro to o rzędy wielkości różniące się ilością grupy.

          „wiele gier z DRMami będącymi dość długo nie złamanymi wcale nie sprzedały się lepiej. A gry pozbawione DRM sprzedawały się świetnie. Więc wpływ DRM na sprzedaż jest raczej znikomy.”
          To niczego nie dowodzi, bez wehikułu czasu nie da się sprawdzić jaki wpływ na sprzedaż danego tytułu ma obecność DRMu i jego skuteczność. Nie da się tego oszacować ani na podstawie kilku gier z teog samego okresu, ani kilku gier tego samego wydawcy, tego samego producenta czy wręcz z tej samej serii, za dużo jest innych czynników któe też wpływają na sprzedaż, zarówno pozytywnie jak i negatywnie.

          „Tak jak ludzie nie płacą za alarmy w samochodzie, mimo, że dla „profesjonalnego” złodzieja nie stanowią żadnej przeszkody, i za wiele innych nieskutecznych zabezpieczeń.”
          No właśnie, kolejny raz udowadniasz że DRMy maja sens, nawet jeśli nie chronią przed „profesjonalistami” to chronią przynajmniej przed tym że CI byle żul samochodu nie podprowadzi „żeby się przejechać” (a przynajmniej tak pewnie by się tłumaczył w sądzie)

        • Ciąg dalsza posta(disqs nie chciał przyjąć w całości, chyba za długi).

          „Ty zakładasz że pirat gry nie kupi i będzie czekał na cracka, ja wiem że sporo ludzi to nie tacy piraci, widzą że cracka nie ma to machną ręką i kupią. ”
          Zakładam istnienie obu grup, natomiast przypuszczam, że ta pierwsza to znaczna większość.

          „Czekają na cracka może tylko bidoki w takim trzecim świecie jak Polska gdzie rzeczywiście 200 zł za grę to zauważalny wydatek. Dla normalnego gracza to żaden koszt.”
          Po co więc piracą jak to żaden koszt? Sam sobie przeczysz.

          „Jakich szacunków? Kto pobrał grę jest piratem. to jedyne co tu było szacowane. Dziś to zresztą zupełnie pomijalna ilość graczy, bo kto chce sobie potestować ma darmowe dwugodzinne demo na steamie.”
          Wyżej się do tego odniosłem, a o wadach „testowania” na Steam było już wcześniej.

          „No to źle wiesz, jedynie ktoś kto tego ewidentnie nadużywa może się liczyć z tym że mu wreszcie powiedzą „basta”,”
          To proszę w takim razie o fragment z regulaminu gdzie jest napisane ile takich „cofek” to już nadużycie, a ile jeszcze nie? Nie ma takiego? Ano właśnie. Więc Valve(samo z siebie czy na „prośbę’ wydawcy równie dobrze może uznać, że i pierwszy raz to za dużo, prawda?

          „ja parę razy zwracałem i nigdy żadnych powodów nie podawałem.”
          A ja przechodziłem na czerwonym świetle i nikt mnie nie przejechał.

          „Pieniądze wracają tam skąd przyszły, ”
          A masz co do tego pewność, czy tak jak w przypadku Red Faction?

          „większość pecetowych graczy ma raczej problemy z tym gdzie wydać środki ze steamowego walleta (skoro gdzieś indziej gry są tańśze, ale tylko na steamie można płacić kartami i czapkami z gier), a nie z tym że musieliby tam mieć aż 2 czy 3 stówki na „testy”.”
          Widocznie jestem w mniejszości, bo ja żadnych czapek nie zbieram, i na Steamie kupuję praktycznie tylko i wyłącznie płacąc kartą. W portfelu Steam mam tylko jakieś grosze ze sprzedaży kart(ze sprzedaży kart nie uzbierasz żadnej sensownej sumy, one są warte przeważnie kilkadziesiąt groszy), i nie widzę najmniejszego sensu trzymania tam jakiejkolwiek kasy właśnie ze względu na ich niezbyt atrakcyjne ceny. Z tego co piszesz to dużo środków ewentualnie mają tylko regularni gracze TF2, z tych czapek(nie mam pojęcia ile można na tym zarobić, więc przyjmuję to za prawdę) a to na pewno nie jest większość graczy pecetowych.

          „Od tego są recenzje, ”
          Recenzja wszystkiego nie powie.

          „opinie znajomych,”
          Znajomi nie mają w 100% takiego samego gustu.

          „teasery,”
          WUT?

          „marka twórców,”
          WUT? Oraz big LEL.

          „a teraz także ten darmowy zwrot.”
          Setny raz powtórzę, że ten zwrot ma swoje minusy, a nie każda gra jest dostępna na Steamie(choćby cały katalog EA, czy Blizzarda).

          „Jeśli uważasz że każdy może sobie pobrać grę, przejść fragment (ile to jeszcze fragment, 1/10, 1/3, połowa, 3/4?)”
          Tyle ile pozwoli stwierdzić, że gra jest do niczego/fajna. Wiadomo, że jak ktoś przedzie całość stwierdzając, że „syf i nie warto kupować” to jest to hipokryzja. Ale nie mówiłem przecież o takich absurdalnych przypadkach, tylko o prawdziwym testowaniu. Z resztą twórcy sami sobie są winni tego typu piractwa nie udostępniając dem/triali, gdy obecnie jest to znacznie prostsze niż dawniej.

          „i nie zapłacić tylko stwierdzić że kupi na promocji, to równie dobrze gdy wyjdziesz z kina przed końcem seansu filmu który Ci się nie spodobał, powinieneś się domagać żeby oddali Ci 100% ceny biletu, ”
          Kiepski przykład, analogicznym odpowiednikiem to tutaj raczej byłoby wbicie na lewo do sali kinowej i wyjście przed końcem 😛 .

          „jak w restauracji nie smakuje Ci danie, to stwierdzić że jednak rachunku nie zapłacisz, chyba że dostaniesz 75% zniżki. ”
          Niektóre knajpy przecież wymieniają dania, jak Ci nie smakuje, także ten 😛 .

          „Odpowiem po Twojemu: „LEL”.”
          Również z mojej strony lel, bo porównania nietrafione.

          „Ciągle zakładasz że piraci ci którzy nie kupują gier tylko sobie ściągają z torrentów. Piraci to też ci którzy sobie kiedyś kopiowali grę od kolegi (i pewnie właśnie takich piratów była kiedyś zdecydowana większość), przed takimi piratami DRMy płytowe dość skutecznie chroniły. Wcześniej przed takimi samymi piratami chroniły na przykład zabezpieczenia w formie cytowania instrukcji, kart kodów wydrukowanych tak by nie dało się ich skserować, itd.”
          Co to ma do rzeczy?

          „Odpowiem tak: tracę ja, gracz który kupuje grę, czyli de facto jest jednym z fundatorów tej gry. Tracę bo mam świadomość że płacę nie tylko za swoją rozrywkę, ale i rozrywkę złodzieja. ”
          Typowo polackie-januszowe podejście, nie boli mnie to że sam mam źle, boli mnie to że ktoś inny ma lepiej, mimo, że sam na tym nie tracę, dowalmy mu, niech ma gorzej. Gardzę takim podejściem.

          „Wydawca stosując skuteczny DRM poprawia mi więc samopoczucie. ”
          Szczególnie jak ten DRM powoduje problemy, bądź obcina Ci FPS(jak Denuvo w niektórych grach, czy dawniej GFWL), wtedy bez wątpienia 😉 .

          „Czy taki argument Ci wystarczy?”
          Powiedzmy, że rozumiem, ale całkowicie się z nim nie zgadzam.

          „Piszesz że są gracze którzy kupiliby grę gdyby nie miała DRMu?”
          Cały sklep z myślą o nich powstał. Gog się nazywa.

          „Są i tacy którzy nie kupiliby bez DRMu, bo nie zamierzają być sponsorami tych któzy płacić nie chcą i dlatego nie będą płacić za gry które przynajmniej nie próbują walczyć z piractwem. Ja gier bez DRMów nie kupię nigdy, chyba że za drobne na waciki, w rodzaju 10-20 zł.”
          Nawet jeśli ten DRM to ściema, i od dnia premiery gra hula po torrentach(bo 90% DRMów obecnie to właśnie takie)? Czy nie kupujesz prawie nic, bo wszystko da się spiracić?

          „Jeśli Cyberpunka wydadzą bez możliwie skutecznego DRMu, to na peceta kupię co najwyżej „używkę”, czyli wersję bez klucza, pewnie właśnie za takie pieniądze.”
          Ah czyli definicja piractwa jest płynna, i jak już kupisz „używkę” bez klucza to piratem nie jesteś? Mimo że dopiero co twierdziłeś, że pożyczenie od kogoś gry to też piractwo, a czym się to tak naprawdę różni?

          „Ależ jest więc idealne, przecież „nikt nie traci” („kto zgubił już przecież stracił jeszcze zanim ja znalazłem, jeśli ja nie zabiorę to zabierze ktoś inny, albo państwo zabierze, czyli już w ogóle nikt na tym nie zyska”).”
          Hę? Co niby „zgubił” wydawca jeśli tak kurczowo trzymasz się tego błędnego w założeniach porównania?

          „Takich jest po prostu najwięcej,”
          Szklana kula nie zawodzi.

          „poza oczywiście takimi regionami gdzie piracą bo uważają że są biedni i ich nie stać na oryginały. Takim ludziom i cena nie bardzo zrobi zresztą różnicę, nawet 30 zł za premierę to zmarnowana kasa za którą można kupić paczkę fajek czy flaszkę, vide Painkiller czy World of Goo.”
          To ja tutaj pozwolę sobie użyć Twoich słów:
          Takich jest po prostu najwięcej. 🙂

          „Ale ja (cytowany Iwiński zresztą chyba też nie) nie przeliczałem piratów 1:1 na utracone zyski, ”
          Co do tego szacunku głowy nie daję ale chyba tak było, przy bardzo wielu innych było tak na pewno.

          „tylko stwierdziłem fakt, że piractwo na pecetach to nawet 80-90% (przy najgorętszych tytułach).”
          Więc był to fakt zupełnie zbędny, jeśli na jego podstawie nijak nie dało się określić wpływu piractwa na sprzedaż.

          „Ale bezsprzecznym faktem jest że piractwo jakoś obniża zyski,”
          Nigdy nie twierdziłem inaczej. Chodziło tylko, że balonik piractwa jest od zawsze przesadnie pompowany, i szacunki na jego podstawie to banialuki.

          „a w grach multiplatformowych piractwo pecetowe nie tylko obniża sprzedaż na pecetach, ale i na konsolach. Dlatego tak ważna jest próba zapewnienia żeby przez pierwsze tygodnie dystrybucji gry, gdy przynosi ona największe zyski, wersja pecetowa nie była dostępna za darmo.”
          No popatrz czyli najwięksi wydawcy mają to w nosie, i wydają wszystkie gry na równi, po to żeby stracić? No „chyba” nie bardzo.

          „A mnie nie jest wszystko jedno, a moje pieniądze są takie same jak Twoje. ”
          Moje są mojsze niż twojsze 😉

          „Nie przypominam sobie takiej dyskusji, ale może mam sklerozę.”
          Dawno temu, ktoś używał bardzo podobnych argumentów tutaj na Łowcach, toteż myślałem, że to może byleś Ty, ale jak nie pamiętasz, to trudno(wszak i ja też 😉 ).

          „[pecet] nie zapewniając jednocześnie 3-4 razy lepszych wrażeń z grania”
          Polemizował bym 😉 .

          „bo wystarczy znacznie wygodniejszy notebook albo nawet tablet.”
          Jak tablet, czy notbook są wygodniejsze od peceta, to proteza ręki jest wygodniejsza od prawdziwej. Jedyną ich wyższością jest mobilność. Wygodniejsze bez wątpienia nie są(mały ekran, mała klawiatura, grzeją się itd.).

          „20 lat temu było inaczej, kto chciał mieć dostęp do internetu, czy możliwość napisania i wydrukowania dokumentu kupował komputer, aby dodatkowo móc na nim grać wystarczyło dokupić kartę graficzną za 300 czy 500 zł, czyli zdecydowanie mniej niż koszt konsoli, to i nic dziwnego że pecety stały się popularną platformą do grania.”
          20 lat temu był rok 98, i wtedy ceny sprzętu były znacznie wyższe, i starczały na znacznie krócej(szybszy postęp) niż obecnie…

          „To po co pytasz czemu są pecetowe „exy” skoro wiesz że tylko dlatego że to jedyna platforma by te gry w ogóle miały rację bytu, więc wszystkie wady tej platformy, z piractwem na czele muszą zejść na dalszy plan?”
          Bo jak tak się nie opłaca nich robić, to po co wciąż je robią? Wolontariat?

          „””Chyba 10 lat temu. Obecnie niemal wszystkie gry wychodzą równocześnie na wszystkie platformy.”
          Jasne. Z wyjątkiem wyjątków, czyli gier na które się czeka latami i każdy dodatkowy miesiąc czekania jest odczuwalny. takich gier jak GTA 5 albo GTA 4. Albo Assassin’s Creed 2.”
          Hę? GTA IV wyszło ponad 10 lat temu, AC2 jest niewiele młodsze. Jedynie GTA V jako tako pasuje do Twojej teorii(a to i tak gra już 3 letnia, ale niech Ci będzie), toteż byłeś w stanie wymienić jedną grę? To chyba jednak wyszło na moje, co?

          „Przecież większość gier ma przynajmniej 2 warstwy, steamworks/origin/uplay (które same z siebie ubijają w piratach multiplayer) i na przykład Denuvo czy wcześniej inne Securomy. ”
          Które nic nie dają, i piraci mają premierę równo z uczciwymi.

          „A niektóre mają po prostu jeszcze więcej. GTA 4 nawet w pudełku miało securom+GFWL+Social Club, ”
          Które to GTA IV hulało po torrentach już w dniu premiery(i w przeciwieństwie do wersji legalnej nie wymagało stałego połączenia z internetem, i użerania się z tymi dodatkowymi programami które sprawiały ogromne problemy(GFWL początkowo nie przyjmowało polskich adresów i trzeba było kombinować)).

          „inna rzecz że tylko Securm robił różnicę, bo GFWL w pierwszej itereacji przyjmowało klucze z dowolnych gier.”
          Nie robiło żadnej różnicy Securom był złamany jeszcze przed premierą GTA IV, bądź kilka godzin po niej. A GFWL chyba dalej przyjmuje dowolne klucze, acz głowy nie daję 😉 .

          „Ale w multi piraci chyba nie pograli. ”
          Jak nie, przecież grali, chyba nawet łącznie z oryginałowcami.

          „4 warstwy to nie tylko GTA5, jeśli dobrze zapamiętałem to i po skrakowaniu AC: Origins o takiej ilości pisali.”
          GTA V jest od dawna złamane, co do AC:O nie wiem więc się nie wypowiadam.

          „To co napisałem. Powstanie steama, czyli metody skutecznego ograniczenia rynku wtórnego było moim zdaniem odpowiedzią (mniej lub bardziej wprost) na pecetową plagę piractwa. Nawet jeśli nie zamierzoną i rzeczywiście chodziło tylko o wyeliminowanie piractwa, to skutek wyszedł odwrotny, piractwa nie zatrzymał, ale wyeliminował rynek wtórny, czyli drugi z powodów narzekania wydawców.”
          Przecież to był efekt uboczny, a nie zamierzony. Steam powstał jako DRM przeciwko piractwu(jak niemal każdy inny w mgnieniu oka złamany).

          „A Wiedźmin 3 działa, tylko się nie da patcha ściągnąć, chyba że pobierze z nieoficjalnych źródeł, ”
          No więc działa, a patche są.

          „ale jakbyś tego nie zaklinał, wprowadzili ten kod właśnie po to, by nie można było gry odsprzedać,”
          Po części pewnie tak, po części żeby wypromować goga.

          „nie ma innego wytłumaczenia braku patchy na oficjalnej stronie gry (do jedynki i dwójki są, nie trzeba nawet klucza podawać).”
          Koszty utrzymania serwerów? Te patche swoje ważą.

          „A dobre gry z DRM sprzedałyby się może jeszcze lepiej, ale bez wehikułu czasu tego się już nie sprawdzi.”
          TAK! Właśnie o to mi chodziło. Jedynym wiarygodnym sposobem stwierdzenie wpływu piractwa na sprzedaż jest wehikuł czasu. Póki co „chyba” jeszcze nie wynaleziony(krążą plotki, że Krzysztof Ibisz takowy posiada).

          „Słabe gry bez drmów nie sprzedałyby się chyba lepiej tylko przez to że nie miałyby zabezpieczeń? ”
          Zgadza się

          „Pecetowcy zawsze znajdą wytłumaczenie, niska sprzedaż Prince of Persia ”
          To na bank byłeś wtedy Ty! Dokładnie te same argumenty podajesz, co dawniej. Chyba, że to jakiś kolosalny zbieg okoliczności.

          „to „słaba gra” (dobre sobie, chciałbym więcej takich słabych gier), ”
          Tak się składa, że na Twoje nieszczęście od czasu tamtej dyskusji nadrobiłem cykl POP, i tutaj mam znacznie więcej do powiedzenia niż dawniej. Otóż ta gra nie sprzedała się z bardzo wielu powodów, i piractwo jest raczej na szarym końcu. Raz, że gra nazywała się Prince of Persia, a z poprzednimi grami miała wspólny tylko tytuł(no i jeszcze ten easter egg z osłem), toteż po pierwsze trudno oczekiwać sprzedaży jak części poprzednich, bo to zgoła inna gra, więc i inna grupa klientów po drugie wkurzyli sporą grupę fanów którzy tej gry nie kupili z powodu „nie tego oczekiwaliśmy”(analogiczna sytuacja uśmierciła Brothers in Arms Furious 4 jeszcze przed premierą), nawet mimo, że gra mogła im się spodobać. Idąc dalej d*** move ze strony twórców gdzie gra kończy się paskudnym cliffhangerem, który miał zmusić ludzi do kupna DLC z zakończeniem/części kolejnej by poznać zakończenie historii. A w tamtych czasach to nie przeszło, oj nie. Kontynuując, i niejako odpowiadając na Twoje pytanie gra była co najwyżej średnia, przepiękną muzykę, i styl graficzny „kompensowały” beznadziejny model walki rodem z gier mobilnych, oraz irytująca konieczność zbierania „światełek” by popchnąć fabułę do przodu, a i fakt że poziom trudności był mocno casualowy po pieruńsko trudnych poprzednich częściach bynajmniej sprawy nie polepszał. Ot, od strony artystycznej gra bardzo dobra, od strony gameplayu miernota, co najwyżej średniak. Sam fakt braku kontynuacji, i powrotu do dawnej formuły w Zapomnianych piaskach tylko to potwierdza. Z resztą na konsolach też przecież chyba nie sprzedała się za dobrze.

          „a nie ro że gra nie miała żadnych zabezpieczeń, więc żeby ją ukraść nie trzeba się było nawet wysilać, wystarczyło zainstalować z płyty kolegi.”
          Ale ten kolega musiał ją najpierw kupić, więc już +1 klient 😛 .

          „Napisałem – DRMy albo opóźniona premiera.”
          Jeśli DRM jest nieskuteczny to taki trochę słabawy argument.

          „GTA 5 spełnia nawet oba warunki, wyjątkiem w AAA gdzie nie było ani DRMów ani opóźnienia był chyba tylko Wiedźmin 3.”
          Możliwe, nijak jednak nie udowadnia to wpływu DRM na sprzedaż.

          „Oni przedstawili *jakieś* szacunki. Ty napisałeś „nie, bo nie”. I jednocześnie piszesz że sam masz znajomych którzy nigdy gier nie kupują, ale na pewno jest mniej niż 5 piratów na legalnego gracza pecetowego. Komu wierzyć…”
          Specjalnie to napisałem, właśnie w tym celu, że i ja mogę sobie tak samo wiarygodne „szacunki”(na podstawie znajomych) prowadzić.

          „Poważnie uważasz że wydawca powinien tyle zarabiać żeby go było stać na tworzenie gier? Czyli żeby gry „zarabiały na siebie”? Rozumiem że sam też pracujesz za „wikt i opierunek”?”
          Gdziem tak pisał?

          „Jakie masz poglądy dajesz przykład co chwila, kwestionując prawo innych do zarabiania tyle ile mogliby gdyby nie byli okradani, ”
          Ura! Precz ze zgniłym kapitalizmem. Lel.

          „Twoim zdaniem zarabiają już wystarczająco, więc mają się przestać czepiać biednych piratów.”
          Gdzie ja tak napisałem?

          „Nie wszyscy i nie ciągle. Naprawdę nie potrafisz znaleźć sobie gier których nie ma na pecetach mimo iż nie są ekskluzywami i są dostępne na kilku konsolach? ”
          Bo takich gier praktycznie nie ma i sam nie byłeś w stanie ich wymienić.

          „A to „ciągle” było pod wielkim znakiem zapytania paręnaście lat temu gdy granie stało się powszechne i producenci gier aby ograniczyć piractwo mogli spokojnie olać tę platformę, ”
          No ale jakoś nie olali… Typowy syndrom oblężonej twierdzy.

          „wydaje mi się że powstanie steama a potem analogicznych platform dużych wydawców poskutkowało tym że zostali przy tej platformie. ”
          A zanim powstał Steam?

          „Piszesz o MMO jako o przejawie możliwości opłacalności wydawania gier na pc mimo piractwa jakbyś celowo pomijał fakt że gry MMO i inne wymagające ciągłego kontaktu z serwerami po prostu nie są kradzione, ”
          Pirackie serwery w Wow może nie istnieją?

          „złodzieje nie pograli sobie ciągle w takiego staruszka jak Diablo 3. ”
          Ehe, znowu „nie wiem, nie sprawdzę ale napiszę”. Przed sekundą sprawdziłem, jest ta gra na Torrentach…

          „Takie gry są dowodem na to że PC jako platforma może się opłacać, pod warunkiem że jest na niej skuteczny bat.”
          I bez bata może, tylko usilnie nie chcesz tego przyjąć do wiadomości

          „Którego wydali z najbardziej drastycznym DRMem dostępnym wówczas na pecetach, czyli z Tagesem i gra przez parę miesięcy nie została skrakowana (wcześniej złodzieje mogli sobie pograć tylko jeśli potrafili sobie poradzić z wirtualnymi obrazami montowanymi… wyłącznie w płatnym emulatorze napędu optycznego IDE).”
          Taka sama prawda jak to o Diablo 3.

          „Do tego w Polsce sprzedała się wyjątkowo dobrze bo miała promocyjną cenę.”
          Nie miała. Cena na premierę była zbliżona do gier konkurencyjnych.
          Proszę bardzo masz info z GOLa
          „Cena gry w dniu premiery 99,90 PLN”

          „Przypomnę też że Painkiller miał jeszcze bardziej promocyjną cenę bo był premierowo za parę dyszek rozprowadzany w kioskach, a i tak był piracony.”.
          A i to nie przeszkodziło mu stać się hitem. Kto miał kupić ten
          kupił, kto by i tak nie kupił, ten nie kupił 😛 .

          „A bolesna prawda pisze niżej że według niego z wydaniem Wiedźmina 2 mieli spore problemy finansowe i wydali ją koniec końców przez dużego wydawcę.”
          Już jemu odpisałem na tę kwestię, tam zajrzyj.

          „Po tym jak wykryli jak bardzo ich gra jest piracona jako chyba pierwsi wydawcy (nigdy wcześniej o takiej akcji nie słyszałem przynajmniej) zaczęli do piratów których wyśledzili przysyłać listy z propozycją uregulowania należności albo alternatywnie spoktania w sądzie. Dostali od pecetowców taki feedback że się z tego wycofali i potem udawali dobrych wujków, ale nie oszukujmy się, oni piractwa nie cierpią tak samo jak wszyscy inni.”
          I słusznie, niech jednak nie piszą bzdur o wpływie piractwa na sprzedaż, i nie udają wielce poszkodowanych przez okrutnych graczy pecetowych, jak to właśnie tylko dzięki nim się wybili…

          „Bo to ich pieniędzmi szafujesz rozgrzeszając tych „testerów”, nie swoimi.”
          Jw.

          „Jeden z byłych pracowników Rockstara wypowiedział się niedawno że były pracodawca szczerze go zaskoczył, wydając jednak GTA5 na PC, bo nie mieli takich planów,”
          I co z tego? No powiedział to powiedział. To nie jest oficjalne stanowisko Rockstara.

          „tak jak nigdy nie mieli planów pecetowego portu RDR.”
          Benzies miał w tek kwestii nieco inne zdanie. Ale jako osoba sądząca się z Rockstarem może nie jest do końca wiarygodny, więc tak tylko wspominam.

          „Po zalewie cheaterów i piractwa w piątce podejrzewam, że na szóstkę pecetowcy poczekają jeszcze dłużej, pewnie dostaną na świętego Nigdy, tak jak RDR2.”
          Wydawca na to nigdy nie pozwoli żeby taka kasa mu przeszła koło nosa(zobacz sobie sprzedaż GTA V na samym Steamie, a to nie jest przecież gra Steamworks), a zalew cheaterów i piractwa w ogóle w tym przecież nie przeszkodziły. Zignorowanie takiego zysku to już nie strzał w stopę, a z kolano(i to z armaty). RDR2 na PC jest niemal pewne, no chyba, że „plotki” rozsiewane przez Benza się potwierdzą, to może wtedy nie.

          „Wreszcie, odpowiedz sobie szczerze, czemu ta Twoja krucjata przeciwko kupowaniu Remastera (przynajmniej na PC choć nie rozumiem dlaczego, w końcu konsolowcy dostali równie kiepsko działający port jedynki) ma służyć? Twoim zdaniem gdyby nikt go nie kupił to która opcja jest bardziej prawdopodobna:
          1. pecetowcom zaczną za darmo patchować po latach gry z okazji konsolowego remastera, albo rozdawać remastery,
          2. na pecety przestaną wydawać remastery, skoro ich pecetowcy nie kupują,
          czy jak zdajesz się sugerować
          3. pecetowcom będą robić od razu porządne porty, lepsze niż na konsolach, bo będą wiedzieć że pecetowcy nie są naiwni i remastera nie kupią.
          Dla mnie odpowiedź jest oczywista.”

          Punkt 3, ewentualnie 2 jak wydawca się zacietrzewi, i będzie palił głupa do końca. 1 raczej jest mało prawdopodobny, acz też możliwy.

          Jezus Maria, może skończmy tę dyskusję w tym momencie, bo szkoda czasu a i tak nikt nikogo nie przekona, i każdy ma swoje racje. Tym bardziej, że na 99% już kiedyś o tym dyskutowaliśmy(albo twój „mózgowy” bliźniak 😉 ), i nikt nikogo nie przekonał.
          Naturalnie jak chcesz odpowiedzieć to śmiało(co rzecz jasna przeczytam), z tym, że ja raczej tutaj dyskusję zakończę, bo zwyczajnie nie mam na jej kontynuowanie czasu 😛

        • „Zakładam istnienie obu grup, natomiast przypuszczam, że ta pierwsza to znaczna większość.”
          Twórcy DRMów od zawsze kierowali je do tej drugiej. Jeśli gra wymagała instrukcji, można ją było przecież skserować. Kart kodów których nie dało się skserować gdy ktoś się naprawdę uparł dało się przerysować. Te DRMy polegały więc na tym żeby kogoś zniechęcić do kradzieży a nie mu ją uniemożliwić.

          „Po co więc piracą jak to żaden koszt? Sam sobie przeczysz.”
          Żaden koszt, ale i też żaden kłopot, czy dyskomfort moralny. Nie wątpię że i tam gdzie się zarabia wielokrotnie więcej niż u nas sporo ludzi jak znajdzie portfel to wsadzi do kieszeni.

          „To proszę w takim razie o fragment z regulaminu gdzie jest napisane ile takich „cofek” to już nadużycie, a ile jeszcze nie? Nie ma takiego? Ano właśnie. Więc Valve(samo z siebie czy na „prośbę’ wydawcy równie dobrze może uznać, że i pierwszy raz to za dużo, prawda?”
          Nieprawda. Nigdy nie słyszałem o tym żeby komuś odmówili zwrotu, ani za pierwszym razem ani za kolejnym. Podejrzewam że ten zapis do dpochron przed takimi co sobie grę próbują przejść na raty, np. korzystając z kilku kont. Ba, wielokrotnie słyszałem o sytuacjach że w uzasadnionych przypadkach (błędy w grze) przyjmowali zwroty gier długo po regulaminowych dwóch godzinach.

          „A ja przechodziłem na czerwonym świetle i nikt mnie nie przejechał.”
          A ja niejednokrotnie słyszałem o tym ludzie i przechodząc na zielonym czasem giną. Nie słyszałem za to, żeby steam komuś odmówił przyjęcia zwrotu. Pirat zawsze znajdzie usprawiedliwienie tego że musi piracić.

          „A masz co do tego pewność, czy tak jak w przypadku Red Faction?”
          Tak jak w przypadku Red Faction to sprawdziłem (napisałem już jak), tak i to – jest na steamie artykuł wyjaśniający na jakie środki płanicze możliwe są zwroty (w danym kraju). U nas nie zwracają na PSC i Skrilla, takie refundy wracają do walleta. Pozostałe (karty, paypal, przelewy24) zwracają tam skąd wpłynęły. Chcącemu nie dzieje się krzywda.

          „Widocznie jestem w mniejszości, bo ja żadnych czapek nie zbieram, i na Steamie kupuję praktycznie tylko i wyłącznie płacąc kartą. W portfelu Steam mam tylko jakieś grosze ze sprzedaży kart(ze sprzedaży kart nie uzbierasz żadnej sensownej sumy, one są warte przeważnie kilkadziesiąt groszy), i nie widzę najmniejszego sensu trzymania tam jakiejkolwiek kasy właśnie ze względu na ich niezbyt atrakcyjne ceny. Z tego co piszesz to dużo środków ewentualnie mają tylko regularni gracze TF2, z tych czapek(nie mam pojęcia ile można na tym zarobić, więc przyjmuję to za prawdę) a to na pewno nie jest większość graczy pecetowych.”
          Przy sporej ilości gier (nie wiem, pewnie ze 2000+) z samych wyfarmionych kart sprzedawanych jakimś automatem po najniższej cenie pewnie bez problemu uzbierałbyś tyle że na jeden zakup testowy zawsze środki byś miał. A jeśli nie to patrz wyżej. Zapłacisz kartą w złotówkach, to nawet nie stracisz na przewalutowaniu i wróci tyle ile wydałeś.

          „Recenzja wszystkiego nie powie.
          Znajomi nie mają w 100% takiego samego gustu.
          WUT?
          WUT? Oraz big LEL.”
          Rozumiem że jak kupujesz samochód to też przed zakupem dokonujesz testowej kradzieży. Nie dla takiej paruminutowej przejażdżki z salonu, bo przecież musisz sprawdzić auto gruntownie i w każdych warunkach…

          „Setny raz powtórzę, że ten zwrot ma swoje minusy, a nie każda gra jest dostępna na Steamie(choćby cały katalog EA, czy Blizzarda).”
          Blizzard problemu ze złodziejami już nie ma. Za to wszyscy legalni gracze mają always online. Thanks, piraci. Kwestią czasu jest gdy inni duzi wydawcy też się piractwa skutecznie pozbędą, przejdą ze sprzedaży gier na abonamenty, a docelowo granie tylko przez streaming i wszystko wskazuje na to że EA będzie w czołówce tych zmian, abonament już wdraża, a w tym tygodniu zakupili i technologię streamingu gier. Thanks again, piraci. Ależ będzie ryk PCMR, pewnie znowu będą winne konsole i reszta „raka branży” czyli ci co kupują remastery , dlc i ogólnie płacą i grają w to co chcą a nie w to co im z worka humblebundle wysypie. Na marginesie, to co napisałem bolesnej prawdzie, sam remastera nie kupiłem, nie dlatego że uważam że cena zła albo mi się należy gratis, gdyby to był remaster gry Bethesdy, Skyrim czy jeszcze lepiej gdyby wydali za 75 zł upgrade do remastera Fallouta 3, to kupiłbym od razu. Od Namco nie kupię, bo jak znam życie zanim się grą nacieszę wrzucą ją do bundla i będzie warta dwie dychy.

          „Tyle ile pozwoli stwierdzić, że gra jest do niczego/fajna. Wiadomo, że jak ktoś przedzie całość stwierdzając, że „syf i nie warto kupować” to jest to hipokryzja. Ale nie mówiłem przecież o takich absurdalnych przypadkach, tylko o prawdziwym testowaniu. Z resztą twórcy sami sobie są winni tego typu piractwa nie udostępniając dem/triali, gdy obecnie jest to znacznie prostsze niż dawniej.”
          Na szczęście prawo takiego „testowania” nie przewiduje i piraci robią to na własne ryzyko. Dodatkowo technologia pomaga to zwalczać i jeśli nie pomogą kolejne wersje Denuvo czy podobnych „niewidzialnych” zabezpieczeń (bo Denuvo jest szczerze mówiąc tak bardzo uciążliwe, że przeciętny gracz nawet nie widzi kiedy mu się instaluje), to prawdziwego raka branży, czyli piratów wyeliminują skuteczne DRMy always online, albo wręcz streaming.

          „i nie zapłacić tylko stwierdzić że kupi na promocji, to równie dobrze gdy wyjdziesz z kina przed końcem seansu filmu który Ci się nie spodobał, powinieneś się domagać żeby oddali Ci 100% ceny biletu,
          Kiepski przykład, analogicznym odpowiednikiem to tutaj raczej byłoby wbicie na lewo do sali kinowej i wyjście przed końcem 😛 .”
          Piszemy poważnie, a to jest właśnie dokładnie to czego się domagasz. Możliwość doświadczenia takiej części końcowego produktu czy usługi, jaką sam uznasz za wystarczającą i dopiero w tym momencie podjęcia decyzji czy chcesz zapłacić, czy nie. Być może i dla oczekujących własnie takiego podejścia masz odpowiedź branży, czyli gry w epizodach (Telltale, czy ostatni Hitman). Pewnie i tak to za mało, bo nawet jeśli pierwszy epizod byłby od początku dostępny za darmo (co przy zwrotach w sumie na jedno by wyszło, więc nie widzę powodów by tego nie mieli wprowadzić) piraci i tak stwierdzą że im za mało, bo drugi epizod może być przecież gorszy albo gorzej działać. I koło się zamyka. Prawdopodobnie jedyną satysfakcjonującą Cię legalną opcją byłoby przejście całej gry a potem zapłacenie „co łaska” (jeśli uznasz że dobra to 100% ceny, jeśli słaba to cenę dwuletniej z promocji, a za gruz 0).

          „Niektóre knajpy przecież wymieniają dania, jak Ci nie smakuje, także ten 😛 .”
          No to jak dodatkowo gdy już sobie pojesz zwrócą pieniądze bo wszystko okaże się niesmaczne, to już będziesz w 100% zadowolony. Pewnie nawet w niektórych knajpach to przejdzie. Raz.

          „Również z mojej strony lel, bo porównania nietrafione.”
          Bo Ci psuje humor. To dokładnie takie same sytuacje. Gra jest taką samą usługą jak posiłek w restauracji czy seans w kinie. Wybierasz co chcesz dostać i płacisz za to czy się koniec końców podobało ,czy nie. Jak się sparzysz to przed kolejną wizytą w kinie czy restauracji poszukasz recenzji.

          „Co to ma do rzeczy?”
          Przecież jasno napisałem. Profesjonaliści kradnący auta uśmieją się z alarmu i auto ukradną, profesjonalni złodzieje gier z tzw. „sceny” postękają przy kolejnym Denuvo dzień, miesiąc czy rok, i w końcu ogłoszą sukces. Żule spod kiosku nie dobiorą się ze śrubokrętem do stacyjki bo reakcja przechodniów/sąsiadów na alarm ich przegoni, żule sprzed monitora nie ukradną sobie gry pożyczając oryginał od kolegi, oni z denuvo nie poradzą sobie tak jak nie radzili sobie z tworzeniem działających obrazów Alcoholem i montowaniem ich w DemonTools. Czy czego się tam używało żeby móc zagrać w pierwszego Wiedźmina a za niego nie zapłacić, albo inne gry ze skutecznymi DRMami z tego okresu.

          „Typowo polackie-januszowe podejście, nie boli mnie to że sam mam źle, boli mnie to że ktoś inny ma lepiej, mimo, że sam na tym nie tracę, dowalmy mu, niech ma gorzej. Gardzę takim podejściem.”
          A ja gardzę usprawiedliwianiem złodziei i dysponowaniem nie swoimi pieniędzmi. Zajmij się swoim portfelem zamiast zaglądać ile zarabia CDP Red czy inni wydawcy. Jakby Ciebie prawo nie chroniło tak jak chroni czyjąś własność intelektualną to byś pewnie siedział na bezrobociu, albo zapylał za wikt i opierunek jak chłop pańszczyźniany, bo inaczej Twoją pracę wykonałby taniej imigrant z Ukrainy. Albo innego kraju którego mieszkańcom opłaca się pracować za tyle za ile nam się nie opłaca, bo u siebie maja jeszcze gorzej.

          „Szczególnie jak ten DRM powoduje problemy, bądź obcina Ci FPS(jak Denuvo w niektórych grach, czy dawniej GFWL), wtedy bez wątpienia 😉 .”
          SOA#1. U mnie działa. nie miałem nigdy problemów z DRMami. Gdybym miał utrudniony dostęp do gry (np. always online, czyli niemożliwość grania przy awarii internetu) kosztem świadomości że żaden złodziej sobie nie zagra, to I’M ALL IN.

          „Piszesz że są gracze którzy kupiliby grę gdyby nie miała DRMu?”
          Cały sklep z myślą o nich powstał. Gog się nazywa.”
          Przecież doskonale wiesz, że gog powstał nie po to by walczyć z DRMami, tylko żeby zarobić dokładnie na tym, co uważasz że Ci się należy, czyli na nostalgii graczy, sprzedając im gry działające na współczesnych pecetach, zamiast oferować darmowe patche z tą samą funkcjonalnością.

          „Nawet jeśli ten DRM to ściema, i od dnia premiery gra hula po torrentach(bo 90% DRMów obecnie to właśnie takie)? Czy nie kupujesz prawie nic, bo wszystko da się spiracić?”
          Już wyjaśniłem. Przynajmniej byle żule sobie od kolegów nie pożyczą i nie skopiują. A jak ściągną z torrentów to jest nadzieja że ich złapią i osądzą, albo przynajmniej ściągną jakieś ransomware i im złom zaszyfruje w nagrodę za ich szacunek do cudzej własności.

          „Ah czyli definicja piractwa jest płynna, i jak już kupisz „używkę” bez klucza to piratem nie jesteś? Mimo że dopiero co twierdziłeś, że pożyczenie od kogoś gry to też piractwo, a czym się to tak naprawdę różni?”
          Definicja piractwa jest zdefiniowana w prawie, tym samym które wydawcom gier daje prawo do decydowania o losie egzemplarza gry dokładnie do momentu gdy go pierwszy raz sprzedadzą. Jeśli wydawca z przymrużeniem oka udaje dobrego wujka nazywając konkurencję stosującą DRMy tymi złymi, bo traktują graczy jak potencjalnych złodziei, a sam robi to samo wydając grę „bez DRM, ale…: ” to sam się o to prosi by z prawa zakupu egzemplarza używanego skorzystać.
          Jeśli interesuje Cię dlaczego gier nie można pożyczać ale można odsprzedawać, to proponuję zapłacić prawnikowi żeby wyjaśnił Ci stosowne zapisy w kodeksie cywilnym.

          „Hę? Co niby „zgubił” wydawca jeśli tak kurczowo trzymasz się tego błędnego w założeniach porównania?”
          Przecież doskonale wiesz co. Zgubił zysk czyli pieniądze które ten gracz przeznaczyłby na zakup gry, gdyby nie mógł tak łatwo jej ukraść.

          „Szklana kula nie zawodzi.”
          Wydawcy widać wychodzą z tego założenie, niewątpliwie wiesz lepiej od nich, w końcu znasz piratów.

          „To ja tutaj pozwolę sobie użyć Twoich słów:
          Takich jest po prostu najwięcej. :)”
          Statystyki widać mówią coś innego. Nawet u nas piractwo systematycznie spada.

          „Nigdy nie twierdziłem inaczej. Chodziło tylko, że balonik piractwa jest od zawsze przesadnie pompowany, i szacunki na jego podstawie to banialuki.”
          Mi chodziło o różnicę. Jeśli piratów na pecetach jest o rzędy wielkości więcej niż na konsolach (a jest) to pewnie i o rzędy wielkości więcej niż na piratach konsolowych potencjalnych zysków „kosztują” wydawców piraci pecetowi. Po co drążyć oczywiste fakty? Piraci na dużych konsolach to praktycznie tylko ci co „dzielą konta” (nie wiem jak to dokładnie działa, ale chyba ma dość ograniczoną liczbę „udostępnień”). Na pececie to i użytkownicy p2p/warezów i kupujący dostęp do kont. Przed kolejnymi rodzajami piratów, czyli takimi co po prostu by sobie zainstalowali z płyty kolegi i grali jednocześnie z nim chroni na konsolach DRM w nie wbudowany, a na pecetach DRMy płytowe, a teraz głównie DRMy przypisujące gry do kont.

          „No popatrz czyli najwięksi wydawcy mają to w nosie, i wydają wszystkie gry na równi, po to żeby stracić? No „chyba” nie bardzo.”
          Dokładnie jeden wydawca wydał grę ka pecety i konsole i jej na pecetach nie zabezpieczył nawet pozornie przed złodziejstwem (za to postarał się zabezpieczyć ją przed możliwością odsprzedaży własnego egzemplarza). To Wiedźmin 3 oczywiście. Takie „na równi”.

          „Jak tablet, czy notbook są wygodniejsze od peceta, to proteza ręki jest wygodniejsza od prawdziwej. Jedyną ich wyższością jest mobilność. Wygodniejsze bez wątpienia nie są(mały ekran, mała klawiatura, grzeją się itd.).”
          Do czego „mały ekran” jest protezą i kiedy jest mały a kiedy staje się duży? Do napisania maila, obsługi konta w bankowości internetowej. przeglądania WWW protezą może jest 5-calowy smartfon, ale już 10-calowy tablet nie jest, kiedyś pecetowcy na stacjonarnych monitorach mieli znacznie gorzej (zapewniam Cie, że na 14- czy nawet 17-calowym „baniaku” gorzej widać niż na 9,7″ w ipadzie. Na którym mogę sobie też obejrzeć do poduszki youtube albo film czy serial na Netflixie czy przez VLC z tego samego pliku co na pececie. Przy tej wielkości dotykowy ekran to też znacznie wygodniejszy interfejs niż mysz. Grzeją to się pecety więc do samych 50+W (sama skrzynka, plus pewnie kolejne 30-50 monitor) prądu które zużywają NIC NIE ROBIĄC (idle) powodują kolejne koszty pozbycia się tego ciepła poza pomieszczenie (za to w zimie jakie przydatne, zwłaszcza gejmingowe pecety) Notebooki z definicji grzeją się mniej, a tablety poza tymi „gamingowymi” nie mają nigdy nawet aktywnego chłodzenia. 3-rdzeniowy procesor w moim ipadzie powoduje odczuwalny wzrost temperaury części obudowy tylko przy odtwarzaniu h265, bo to stary model i nie ma sprzętowego wsparcia, przy innych domowo-multimedialnych zastosowaniach nie jest się w stanie po temperaturze stwierdzić czy jest włączony.

          „20 lat temu był rok 98, i wtedy ceny sprzętu były znacznie wyższe, i starczały na znacznie krócej(szybszy postęp) niż obecnie…”
          Przecież nie napisałem że wtedy było taniej (zwłaszcza wziąwszy pod uwagę inflację), ale to że wtedy i tak „każdy” peceta w domu miał, więc jego rozbudowa do roli maszyny do gier była tańsza niż zakup konsoli (wystarczyło kupić kartę graficzną z wbudowanym akceleratorem, od najtańszych S3 czy Intela 740 za pewnie mniej niż 2 stówki, na których w Quake i w Unreala i w Colina pograłeś z akceleracją, do Rivy TNT, która też kosztowała znacznie mniej niż ówczesna konsola oferująca porównywalną grafikę), dziś wcale nie musi. mieć, a jeśli ma to może mieć wygodniejszego (bo jak sam zauważyłeś – mobilnego i zajmującego tyle miejsca ile sam monitor i klawiatura) notebooka albo wręcz tablet, których do gier nie rozbuduje. A jeśli ma peceta to za dzisiejszą cenę konsoli (co chwila 800 zł na promocjach, Xboxy nawet taniej albo w pakiecie z sensowną grą) kupi co najwyżej przyzwoitą kartę graficzną, jeśli w tym pececie ma tylko 4GB i konieczna jest też rozbudowa pamięci, to już przekroczy budżet.

        • „Bo jak tak się nie opłaca nich robić, to po co wciąż je robią? Wolontariat?”
          Może masz jakąś egzotyczną definicję opłacalności, ale zapewniam Cię że wydawcy swoje definicje tego słowa opierają na ekonomii i niczym innym. Skoro jedyna możliwością zarabiania na tworzeniu przynajmniej niektórych gier strategicznych są pecety, to tylko na pecety się je robi, i kalkulując bilans bierze pod uwagę poziom piractwa. Jak można wydać grę na wiele platform, to już ta wersja na pecety staje się mniej istotna, co przecież widać w ciągłym narzekaniu pecetowców na jakość portów. Dostają tyle ile wydawcom się opłaca do tego portu dołożyć, często mimo wprowadzenia sterowania klawiaturą i myszą interfejs pozostaje typowy do obsługiwania gałką analogową , jak w Wiedźminie 2.

          „Hę? GTA IV wyszło ponad 10 lat temu, AC2 jest niewiele młodsze. Jedynie GTA V jako tako pasuje do Twojej teorii(a to i tak gra już 3 letnia, ale niech Ci będzie), toteż byłeś w stanie wymienić jedną grę? To chyba jednak wyszło na moje, co?”
          Przecież doskonale wiesz że kilkutygodniowe-kilkumiesięczne „poślizgi” są co chwilę, nie będę ci na siłę szukał przykładów. Jednego sam wymieniłeś, remastera Burnouta Paradise, na konsole wyszedł 2 miesiące temu.

          „Przecież większość gier ma przynajmniej 2 warstwy, steamworks/origin/uplay (które same z siebie ubijają w piratach multiplayer) i na przykład Denuvo czy wcześniej inne Securomy. ”
          Które nic nie dają, i piraci mają premierę równo z uczciwymi.

          „A niektóre mają po prostu jeszcze więcej. GTA 4 nawet w pudełku miało securom+GFWL+Social Club, ”
          Które to GTA IV hulało po torrentach już w dniu premiery(i w przeciwieństwie do wersji legalnej nie wymagało stałego połączenia z internetem, i użerania się z tymi dodatkowymi programami które sprawiały ogromne problemy(GFWL początkowo nie przyjmowało polskich adresów i trzeba było kombinować)).”
          Które do pobrane z torrentów GTA 4 oferowało złodziejom kamerę w „drunk mode” czyli w efekcie niegrywalną wersję. O braku multiplayera bez tych „problemowych” GFWL i RGSC nie wspominając.

          „Nie robiło żadnej różnicy Securom był złamany jeszcze przed premierą GTA IV, bądź kilka godzin po niej. A GFWL chyba dalej przyjmuje dowolne klucze, acz głowy nie daję 😉 .”
          Był tak złamany że się nie dało grać, bo kamera latała na boki. A GFWL w późniejszych grach zastosowano taki, że przyjmował tylko konkretny klucz, jak na steamie (Server-Side Authentication).

          „Jak nie, przecież grali, chyba nawet łącznie z oryginałowcami.”
          Z tego co wiem do multi wymagany jest od któregoś patcha Social Club, a tego się chyba oszukać kluczykiem z innej gry nie da. Ta gra zresztą z tego co pamiętam już z rok po premierze była na steamie za 7,5 euro, wiec tylko wybitne jednostki ją piraciły.

          „GTA V jest od dawna złamane, co do AC:O nie wiem więc się nie wypowiadam.”
          Z wyjątkiem multi i na dodatek na tę platformę gra wyszła wtedy, gdy już nie mogła zaszkodzić sprzedaży ina innych platformach. Oto efekty Twojego nikomu ine szkodzącego „testowania”.
          Przy okazji, masz kolejną grupę piratów do kótrych kierowane są zabezpieczenia od jakichś 20 lat. Piraci którzy z definicji kradną wszystkie gry singlowe, ale płacą za multiplayer, bo nie mają innego wyjścia. Całkiem spora grupa, często można poczytać jak się do takiego postępowania przyznają na różnych forach, często w formie dziwienia się że ktoś płaci za gry singlowe. Pewnie napiszesz że Twoi koledzy piraci grają tylko w singleplayer i dlatego taki problem nie istnieje, wydawcy wprowadzając DRM uniemożliwiający multiplayer złodziejom tak naprawdę szkodzą uczciwym graczom.

          „Przecież to był efekt uboczny, a nie zamierzony. Steam powstał jako DRM przeciwko piractwu(jak niemal każdy inny w mgnieniu oka złamany).”
          Tego nie wiesz. Może od poczatku było wiadomo że „profesjonalnych” piratów (w 2004 roku wydaje m się znalezienie i pobranie pirata było znacznie trudniejsze niż dziś) się nie zatrzyma, ale zatrzyma okazjonalnych i przy okazji skutecznie ograniczy rynek wtórny (dziś handel kontami praktycznie całkiem nie istnieje, choć pewnie ciągle zdarzają się ludzie rejestrujący każdą grę steamową na oddzielnym koncie) właśnie po to by móc ją ewentualnie sprzedać).

          „No więc działa, a patche są.’
          Na stronie thewitcher[dot]com zakładka „support” która na stronie każdego normalnego wydawcy zawiera patche do gier wydanych w formie pudełkowej, czyli które trzeba sobie ściągnąć i zainstalować samemu, znajdziesz patche do dwóch pierwszych Wiedźminów. Do trzeciego nie ma, nie bez powodu.

          „Po części pewnie tak, po części żeby wypromować goga.”
          Jakoś nie przyszło im do głowy żeby w tym celu wprowadzić konieczność aktywacji dwóch wcześniejszych części na gogu (da się, obie mają unikatowe klucze, i w obu można to zrobić i mieć ich wersje na gogu. Ale jest to opcja, a nie konieczność. Na dwóch pierwszych Wiedźminach już niczego nie zarobią, więc im rynek wtórny lata.

          „Koszty utrzymania serwerów? Te patche swoje ważą.”
          Po zarejestrowaniu klucza na gogu te patche można stamtąd pobrać. Więc kosztów nie da się ominąć, chyba nie sugerujesz, że bez rejestracji jakieś tłumy pobierałyby patcha do gry której nie maja. Na przykład piraci. Ale to że mogą pobrać ważące prawie 1,3GB patche do pierwszego wiedźmin też im wtedy powinno przeszkadzać.

          „TAK! Właśnie o to mi chodziło. Jedynym wiarygodnym sposobem stwierdzenie wpływu piractwa na sprzedaż jest wehikuł czasu. Póki co „chyba” jeszcze nie wynaleziony(krążą plotki, że Krzysztof Ibisz takowy posiada).”
          Dlatego pozwól że wydawcy będą tak walczyć o swoje interesy, jak uważają że jest dla nich najlepsze. A nie wciskaj im kitu że piraci ich może cośtam kosztują, ale walka z piratami więcej. Im też nie dzieje się krzywda i przecież niektórzy robili eksperymenty (wspomniany Prince of Persia), ich zdaniem nieudane, a na pewno znacznie mnie niż uplay, który w połączeniu z opóźnieniem AC2 skutecznie zablokował piractwo tej uznawanej za jedną z najlepszych gier generacji na wiele miesięcy.

          „To na bank byłeś wtedy Ty! Dokładnie te same argumenty podajesz, co dawniej. Chyba, że to jakiś kolosalny zbieg okoliczności.”
          Przecież to była oficjalna argumentacja Ubisoftu przy wprowadzeniu Uplaya i always on, już zapomniałeś?

          „Tak się składa, że na Twoje nieszczęście od czasu tamtej dyskusji nadrobiłem cykl POP, i tutaj mam znacznie więcej do powiedzenia niż dawniej. Otóż ta gra nie sprzedała się z bardzo wielu powodów, i piractwo jest raczej na szarym końcu. Raz, że gra nazywała się Prince of Persia, a z poprzednimi grami miała wspólny tylko tytuł(no i jeszcze ten easter egg z osłem), toteż po pierwsze trudno oczekiwać sprzedaży jak części poprzednich, bo to zgoła inna gra, więc i inna grupa klientów po drugie wkurzyli sporą grupę fanów którzy tej gry nie kupili z powodu „nie tego oczekiwaliśmy””
          Co? To prawie taki sam Prince of Persia jak trylogia zapoczątkowana przez Sands of Time przecież. Inny styl graficzny itd, ale to platformówka 3D TPP? Z oryginalnym Prince of Persia miała tak samo mało wspólnego co i ta trylogia.

          „Kontynuując, i niejako odpowiadając na Twoje pytanie gra była co najwyżej średnia, przepiękną muzykę, i styl graficzny „kompensowały” beznadziejny model walki rodem z gier mobilnych, oraz irytująca konieczność zbierania „światełek” by popchnąć fabułę do przodu, a i fakt że poziom trudności był mocno casualowy po pieruńsko trudnych poprzednich częściach bynajmniej sprawy nie polepszał. Ot, od strony artystycznej gra bardzo dobra, od strony gameplayu miernota, co najwyżej średniak. Sam fakt braku kontynuacji, i powrotu do dawnej formuły w Zapomnianych piaskach tylko to potwierdza. Z resztą na konsolach też przecież chyba nie sprzedała się za dobrze.”
          Metascore na poziomie może nie Sands of Time, ale 80+ na wszystkich platformach, więc poziom pozostałych części trylogii wskazuje na to że niezbyt „średnia”. Zauważalnie lepsza niż Forgotten Sands, którego też z oporami nazwałbym „średniakiem”. Średniaki to w moim słowniku takie gry jak Lords of the Fallen, wracając do okołosolulsowych klimatów. tej dyskusji. Gry z metascore 80-90 dzielą się na dobre i bardzo dobre.

          „Ale ten kolega musiał ją najpierw kupić, więc już +1 klient 😛 .”
          Ale gdyby trzeba się było wysilić to być może i kolega kupiłby i byłoby +2. Tak się można przekomarzać bez końća.

          „Jeśli DRM jest nieskuteczny to taki trochę słabawy argument.”
          DRM jest zawsze skuteczny, zawsze jakąś część piratów powstrzyma przed kradzieża gry, albo zapewni że nie dostanąpełnego produktu (np. nie dostaną multiplayera).

          „Możliwe, nijak jednak nie udowadnia to wpływu DRM na sprzedaż.”
          To że nie dało się ukraść pecetowej wersji ani gdy sprzedawano tę grę posiadaczom PS3 i xboxa 360, ani gdy sprzedawano ją posiadaczom PS4 i Xboxa One, nie było po to by komuś coś udowadniać, tylko żeby nie podejmować nawet ryzyka. Zonaczymy czy kolejne gry Rockstar wyda tak jak twierdzisz, razem z konsolowymi. Wszystko wskazuje na to, że RDR2 nie.

          „Specjalnie to napisałem, właśnie w tym celu, że i ja mogę sobie tak samo wiarygodne „szacunki”(na podstawie znajomych) prowadzić.”
          Ale oni te szacunki przecież robią dla siebie i swoich akccjonariuszy, a nie żeby piratoc albo ich samozwańczym obrońcom coś udowadniać. Iwiński te dane podał w wywiadzie, bo został o to zapytany.

          „Gdziem tak pisał?
          Zadajesz retoryczne pytania czy nie zarobili wystarczająco, skoro ich było stać na stworzenie kolejnych gier.

          „Gdzie ja tak napisałem?”
          Wprost pisałeśże na przynajmniej nietórych piratach (Twoim zdaniem wręcz większości z nich) nic nie tracą bo ci i tak nie kupiliby gry. To nie sugestia żeby przestać się ich czepiać? Jeśli nie to po co to piszesz?

          „Nie wszyscy i nie ciągle. Naprawdę nie potrafisz znaleźć sobie gier których nie ma na pecetach mimo iż nie są ekskluzywami i są dostępne na kilku konsolach? ”
          Wymieniłem dwie, RDR i RDR2, obie ewidentnie nie przeportowane na PC dlatego że sie nie da (skoro port pierwszej zzrobiono na sprzęt będący de facto pecetem i to za darmo, dla posiadaczy starej wersji) tylko z wyboru. Jeśli Ci mało, to sobie szukaj kolejnych szukaj sam. Twoje przykłady gier nie portowanych w drugą stronę to ewidentnie gry których sterowania nie da się przenieść na pad (bo jeśli się dało, to się przenosi, jak w Xcomach, czy Diablo 3), ale nie zdziwiłbym się gdyby pojawiły się na Xboxie One gdy się upowszechni możliwość korzystania na tej konsoli z klawiatury i myszy.

          „Pirackie serwery w Wow może nie istnieją?”
          Zadajesz mi retoryczne pytania? Nie jestem złodziejem, nie wiem, nie szukałem. Jeśli złodzieje nie mogą grać na oficjalnych, to widać pełnego orbioru gry nie mają. O ile mają jakikowiek, bo poniżej widzę że masz wysoce frywolną metodę sprawdzania czy jakaś gra została spiracona czy nie.

          „Ehe, znowu „nie wiem, nie sprawdzę ale napiszę”. Przed sekundą sprawdziłem, jest ta gra na Torrentach…”
          Half-Life 3 na torrentach też pewnie znajdziesz.

          „I bez bata może, tylko usilnie nie chcesz tego przyjąć do wiadomości”
          Jeśli się, jak CD Projet Red, decyduje świadomie o podjęciu tego ryzyka. Na szczęście zamki do drzwi jeszcze w sklepie pozwalasz sprzedawać i dlatego ja nie muszę sprawdzać czy Twoi koledzy którzy nie kupują nigdy gier kupują sprzęt RTV, czy też go sobie „zdobywają” inaczej.

          „Taka sama prawda jak to o Diablo 3.”
          Pewnie tak samo ją sprawdzałeś. To że w kilka dni po, czy nawet przed premierą gry pojawiają się jakieś „releasy” to nie znaczy że istnieje działająca piracka wersja. Kiedyś potrzebne były metody do rozprowadzania malware i tworzenia w ten sposób botnetów, potem wpadli na to że i pieniądze można tak zarabiać rozsyłając ransomware, a teraz instaluje się ludziom koparki i ma darmową fermę Monero czy innej kryptowaluty. Jaki DRM miał premierowy Wiedźmin możesz przeczytać na pcgamingwiki – TAGES Solidshield v1.9.5.1 and TAGES v5.5.2.8. Kiedy gra została skrakowana pewnie dałoby się znaleźć w odpowiednim temacie na forum nfohump, ale nie chce mi się przeglądać dziesiątków stron, na gamecopyworld nie ma o dziwo żadnego scenowego cracka, więc mogę założyć że po prostu nie powstał i dopóki w grze nie usunięto zabezpieczenia oficjalnie patchem, to piraci grali na obrazach oszukujących to zabezpieczenie, a nie usuwających je.

          „Nie miała. Cena na premierę była zbliżona do gier konkurencyjnych.
          Proszę bardzo masz info z GOLa
          „Cena gry w dniu premiery 99,90 PLN”
          A ci co kupowali gry , a nie jak Twoi koledzy kradli wszystko jak leci, mieli w grach od CDProjektu tzw. wPLNy, którymi częściowo mogli ten zakup opłacić i mieć grę za 79,90 zł.

          „A i to nie przeszkodziło mu stać się hitem. Kto miał kupić ten
          kupił, kto by i tak nie kupił, ten nie kupił 😛 .”
          Cudaczna definicja „hitu”. Może w ogóle zlikwidować metacritic, lepiej wprowadzić statystyki pobrań na piratebayu, będzie wiadomo w co warto zagrać a w co nie. Znowu rozdajesz nie swoje pieniądze.

          „Jeden z byłych pracowników Rockstara wypowiedział się niedawno że były pracodawca szczerze go zaskoczył, wydając jednak GTA5 na PC, bo nie mieli takich planów,
          I co z tego? No powiedział to powiedział. To nie jest oficjalne stanowisko Rockstara.”
          To jedyna nieanonimowa wypowiedź w tym temacie. Poza nią istnieją tylko śmieszne plotki o tym że się nie dało zrobić portu na pecety, bo wersja na konsole wyszła za bardzo zabagniona. W momencie gdy wydali ją we wstecznej kompatybilności na Xboxa One ten mit się rozwiał. Gdyby Rockstar i Take-Two chcieli się schylić po pecetową jamłużnę (bo wiadomo jakie byłyby oczekiwania cenowe większości pecetowców za „taki antyk”), to by się pewnie schylili.

          „Wydawca na to nigdy nie pozwoli żeby taka kasa mu przeszła koło nosa(zobacz sobie sprzedaż GTA V na samym Steamie, a to nie jest przecież gra Steamworks), a zalew cheaterów i piractwa w ogóle w tym przecież nie przeszkodziły. Zignorowanie takiego zysku to już nie strzał w stopę, a z kolano(i to z armaty). RDR2 na PC jest niemal pewne, no chyba, że „plotki” rozsiewane przez Benza się potwierdzą, to może wtedy nie.”
          Coraz mniej jest graczy „PC only”, gdy konsole są tańsze niż karty graficzne coraz więcej z nich decyduje się na ich zakup. Tych którzy mają pecety zauważalnie lepsze od konsoli jest według stemowych statystyk 15%, czyli licząc graczy na każdej platformie po równo, takich któzy kupiliby na peceta dlatego żeby mieć zauważalnie lepszą niż na konsolach jakość to zatem 5% wszystkich potencjalnych klientów. Czy dla tych 5% warto ryzykować nieporównywalnie większy poziom piractwa? Pożyjemy, zobaczymy, póki co nie ma nawet nieoficjalnych zapowiedzi.

          „Punkt 3, ewentualnie 2 jak wydawca się zacietrzewi, i będzie palił głupa do końca. 1 raczej jest mało prawdopodobny, acz też możliwy.”
          Gratuluję poczucia humoru.

          „Jezus Maria, może skończmy tę dyskusję w tym momencie, bo szkoda czasu a i tak nikt nikogo nie przekona, i każdy ma swoje racje. Tym bardziej, że na 99% już kiedyś o tym dyskutowaliśmy(albo twój „mózgowy” bliźniak 😉 ), i nikt nikogo nie przekonał.
          Naturalnie jak chcesz odpowiedzieć to śmiało(co rzecz jasna przeczytam), z tym, że ja raczej tutaj dyskusję zakończę, bo zwyczajnie nie mam na jej kontynuowanie czasu :P”
          Pewnie te dwa posty rozbiją się każdy na dwie części, więc i z mojej strony EOT.

        • Tak jak pisałem wcześniej, do całości nie będę się odnosił, bo nie mam na to czasu. Większość Twoich argumentów, powiedzmy, że rozumiem, mimo że się z nimi w większości nie zgadzam. Doceniam, że chciało Ci się do wszystkiego odnosić, przeczytałem całość, jednak tutaj dyskusję zakończę, bo jak sam słusznie zauważyłeś.
          „Tak się można przekomarzać bez końća.”
          Każdy ma swoje racje i niech przy nich pozostanie.

          Pozwolę sobie jednak zacytować jeden fragment, bo bardzo mi się on spodobał, i zgadzam się z nim w 100%, właśnie o to mi chodziło z wiarygodnością, tych wszystkich szacunków:
          „To niczego nie dowodzi, bez wehikułu czasu nie da się sprawdzić jaki wpływ na sprzedaż danego tytułu ma obecność DRMu i jego skuteczność. Nie da się tego oszacować ani na podstawie kilku gier z tego samego okresu, ani kilku gier tego samego wydawcy, tego samego producenta czy wręcz z tej samej serii, za dużo jest innych czynników które też wpływają na sprzedaż, zarówno pozytywnie jak i negatywnie.”

          BTW: Nie utrzymuję kontaktu z tymi ludźmi „od piratów”, kto wie może i teraz faktycznie kradną w sklepach RTV 😉 .

          Tymczasem ja dziękuję za względnie kulturalną dyskusję(co tutaj w komentarzach bynajmniej nie jest standardem), i udaję się testować Dirta 4 na free weekendzie(będzie grane na klawiaturze ^^).

        • To i ja na zakończenie podrzucę Ci jeszcze te tytuły o które prosiłeś.
          Grą opóźnianą na pecetach jest aktualnie Monster Hunter World. Injustice 2 trafienie na PC zajęło pół roku, Final Fantasy XV półtora.
          Grą która nie wyszła na PC mimo iż nie była exclusivem jest choćby pierwsza Destiny.

        • Kupię sobie tego remastera i g ci do tego

  • Śmiechłem z tej ceny.. Dla mnie jako fana serii DS to żałosne, po zp@#%nym porcie w DS1, gdzie większość poprawek do błędów i ulepszeń wprowadzili fani serii w DSfix, a remastered nie wprowadza poza rozszerzonym trybem online nic znaczącego. A tu cena 140zł? powinni dać to za darmo i jeszcze przeprosić!

    • Powinni zrobić jak przy Bioshocku, gdzie osoby posiadające poprzednie wersje dostały za darmo wersje remastered.

      • Szymon Cichawoda

        I tu problem. Wątpię, żebyśmy się częściej spotykali z czymś takim na rynku. From Software tyle na tym remasterze zarobi, że aż głowa mała.

        • Najlepszym przykładem jest Capcom wydający remaster za remasterem podbijając co najwyżej rozdziałkę i żądający za każdym razem 30 euro. Oczywiście można wyłamać się ze schematu i zamiast odwalać fuszerkę, się przyłożyć, patrz Shadow of the Collossus czy Yakuza Kiwami. Najbardziej mnie dziwi ten hype na wszystkich forach jakoby ten port Dark Soulsów był nie wiadomo czym. Sam na początku chciałem kupić ponieważ obiło mi się uszy, że użyją assetów z DS3. Jedynie z tego wszystkiego wersja na Switcha ma sens i jakieś uzasadnienie cenowe.

        • Grimmer

          Nie myl pojęć remaster oraz remake.

        • W którym momencie pomyliłem te 2 terminy? Nawiązałem do Kolosów i Yakuzy, aby pokazać, że mimo wszechobecnych remasterów można zrobić coś więcej i przy tym nie żądając wielkich pieniędzy.

        • Paweł Orłowski

          Dark Souls to remaster a Shado of the Colossus i Yakuza Kiwami to remake. Więc nie wiem o jakim wyłamywaniu ze schematu powiadasz, skoro DS a SotC to dwie kompletnie inne rzeczy 😀

        • Bethesda jakoś potrafiła dać Skyrima SE tym co mieli pierwotną wersję a to mała firma nie jest. Można? Można, trzeba tylko chcieć!
          -edit-
          Nie zauważyłem, że Bucovsky już o tym wspomniał.

        • Nie tylko Bethesda, większość innych wydawców też tak robi, choćby THQ(ale to prawdziwe THQ, a nie to obecne co już przy „remasterze” TQ mocno przycebuliło, i dali tylko wybranym) przy RF Guerilla(ma być niedługo remaster dla posiadaczy oryginału darmowy), czy CDP Red przy Wiedźminach. Obecnie (jeszcze)raczej jest to regułą, że takie małe patche remasterujące są darmo dla posiadaczy oryginału, ale jak dalej jelenie będą gotowi za coś takiego płacić to ten trend się bez wątpienia zmieni.

        • „Blablabla” co tam ślina na język przyniesie. From niczego nie zarobi, ani nawet niczego wspólnego z tym releasem nie ma. Zarobi wydawca, czyli Namco.

        • Szymon Cichawoda

          Blok, żegnam chama.

        • Jak się sadzi głupoty wyssane z brudnego palucha to wypada przeprosić a nie strzelać focha. Wydawcą Remastera jest Bandai Namco, twórcami tego portu jest QLOC. Gdzie te miliony które od biednych pecetowców chce zagarnąć From Software?

        • uncle_alfred

          Nie zarobi możliwe ani grosza, bo prawa do marki ma Bandai, a portują jacyś chińczycy i polacy. Nie wiem którzy na mocniejsze konsole i pc, a którzy na switcha.

          Co nie zmienia faktu że lepiej i tak kupić stare Ptde jeśli chce się grać na PC, i używać dsfix by podbić grafikę i tekstury, i ładniej, i taniej. I nie dostaniesz bana bo chcesz grę pomodować.

          A jak ktoś nigdy nie grał, a ma tylko konsole i ominęło go w epoce PS3/x360, to niby czemu nie.
          Ten remaster serio nie powinien istnieć na PC w takiej formie, bo to wygląda jak 70 złotowy patch, który już na dodatek istnieje od 1 dnia wydania gry, zrobione przez fana na kolanie i wydany za darmo.

    • Przyczyną takiego stanu rzeczy są tylko i wyłącznie gracze którzy są gotowi za coś takiego zapłacić. Jakby nie było takich jeleni, to by nikt takich numerów nie odstawiał.
      No ale w sumie co się dziwić jak obecnie te wszystkie Early Accesy, mikrotransakcje P2W, preordery, bieda DLC(nie mylić z porządnymi DLC z jakąś w miarę sensowną ilością contentu) itd. sprzedają się świetnie, to i już sprzedawanie mikro patchy za 140zł przestaje dziwić. W sumie smutne, że gracze są tak mało wymagającą, i naiwną(bardzo delikatnie ujmując) grupą konsumentów.

  • Ja ogólnie jako weteran serii souls prawdopodobnie sobie odpuszcze. Jedyne co poprawili to grafike, animacje, oświetlenie, strzelanie z łuku wciąż jest meh, no i 60 fps. Wciąż jest pełno bugów i po staremu backstaby można walić do bólu serią, mają chyba gdzieś graczy skoro wydają takiego „remastera”

    • Poprawili tylko grafikę(oświetlenie, deczko tekstury) i wydajność. Bugi, które miała wersja PC np. chain backstabbing są dalej obecne nawet w wersjach konsolowych. Ten z pożal się Boże łaski remaster to właściwie łatka, którą pecetowcy powinni otrzymać zaraz po premierze oryginalnej wersji pecetowej…

  • Leaffar

    Gdyby obniżka dla obecnych posiadaczy PTDE wynosiła około 75% to bym się zastanowił, a tak to DSFix mi wystarczy.

    • Patrząc po tym co ten „remaster” zmienia to raczej 95% 😉 .

      • Grimmer

        I tak ludzie kupią bo:
        a. sentyment
        b. działające multi
        c. nie są „techy” i nie ogarniają nawet dsfixa (wiem, tak łatwo o tym zapomnieć, że nie każdy kto gra na PC ogarnia coś więcej niż pobierz, zainstaluj, zagraj)

        • I to jest mega smutne, jak się spojrzy z perspektywy kilku lat jak nisko przez ten czas upadli gracze jako konsumenci 🙁 .

        • Grimmer

          Nic nie upadło – takie myślenie jest błędne. Po prostu granie stało się znacznie bardziej popularne a co za tym idzie – bardziej przystępne.
          Zresztą, odejdź na chwilę od rynku gier AAA a zobaczysz, że żyjemy w najlepszych czasach dla graczy.

        • Może i faktycznie to wynika z faktu, że więcej ludzi jest klientami, a co za tym idzie jako ogół przez to stali się klientem znacznie mniej wymagającym. Mimo wszystko jednak smuci fakt, że ogólnie ludzie dają się tam dymać,i jeszcze niektórzy są gotowi takiej polityki cenowej/wydawniczej bronić.

          Tutaj się zgodzić nie mogę. Gry indie to w większości ściek, chociaż przyznam, że faktycznie czasem z zalewu tego szamba da się wyłowić coś świetnego, ale są to naprawdę ultra rzadkie przypadki.
          Jedynie w przypadku gier AA mogę się z Tobą w tej kwestii zgodzić, bo tu faktycznie wydawcy zachowują się przeważnie uczciwe, a gry są dopracowane, i przeważnie bardzo dobre(choćby genialny Frostpunk którego obecnie ogrywam). Ale z drugiej strony takich gier jest raczej stosunkowo mało, toteż w tej kwestii po prostu nic nie zmieniło się na gorsze, a pozostało tak jak było dawniej.
          Pomijając gry AAA, i odnosząc się do „całej reszty” nie można też nie wspomnieć o całym ścieku związanym z Early Accessem(w którym 90% gier pozostaje, nawet pomimo wydania jako rzekomo wersja finalna), mobilkami/grami F2P w formule P2W. Także i tutaj zalew g**** jest niestety ogromny.

          No i tak ogólnie nie mogę się zgodzić z tymi najlepszymi czasami, bo obecnie takich totalnych must have’ów mam z roku na rok coraz mniej, znaczna większość zapowiadanych gier to takie „no może być spoko, weźmie się na promo”, a kiedyś było tak, że na większość wielkich hitów AAA czekało się niecierpliwością do premiery, podczas gdy obecnie spora część lubianych przeze mnie serii umarła(przykładowo niemal wszystkie gry Valve, czy bardzo lubiana przeze mnie seria Red Faction, które to gry nie mają absolutnie żadnych „duchowych następców”) , albo stała się zupełnym zaprzeczeniem czegoś czym były dawniej(choćby zapowiedziany kilka dni temu nowy COD)/została przekształcona na całkiem inną grę, tyle że pod tym samym tytułem, w najgorszym przypadku stała się karykaturą tego czym była dawniej. A nowych, wartych uwagi marek AAA nie przybywa praktycznie wcale, przeważnie są to jakieś zbudowane już od początku z myślą o mikrotransakcjach skrajnie nie interesujące mnie gry online, tudzież jakieś survival open world – w stylu 100 raz to samo, bez żadnego pomysłu czy jakieś bzdety w stylu karcianek.

        • A mówio, że to jo zrzendo jestem.
          Jak przemieliłeś co większe indie i AAA i nie masz backloga (jak tak, to gratulacje!), to i tak warto się trochę w indie zagłębić, bo to nie tylko Super Meat Boy, FTL, Hollow Knight czy Shovel Knight, ale i też nie tytuły, które widujesz często w paczkach indie gali czy groupees, a na których widok chcesz uciekać z krzykiem. Zawsze znajdzie się coś ciekawego.
          Nawet w EA dobre rzeczy można znaleźć, jak They are Billions czy Oxygen not Included.
          Może nie jest to najlepszy czas jak mówi Grimmer, ale na pewno nie są to czasy złe, jak kiedyś, że czekałeś na grę, a jak się okazał gruz, to kolejne 3 miesiące czekania i grania w starocie. Na szczęście masz w czym wybierać i to są nawet jakościowo dobre gry (i nie chce mi się tu mówić o przeoranych przez portale Celeste, Into the Breach czy Iconclasts).
          Zawsze też pozostaje ci wehikuł czasu i retro – tam też czeka sporo gier, których mogłeś nie mieć szansy ograć albo zostały zostały zapomniane .
          Najlepsze w „tych czasach” jest to, że masz wybór i w sumie każden jeden jest dobry.

        • I ty, Brutusie, przeciw mnie 🙁 .
          Chyba nie dość jasno się wyraziłem, nie twierdzę, że wszystkie gry indie są do bani(chociaż znaczna część ścieku zalewającego Steama bez wątpienia), ale jednak znaczna większość to są małe produkcje z raptem kilku gatunków. I najczęściej są to gatunki zupełnie nie w moim guście jak dwuwymiarowe przygódówki, jrpgi, czy roguelike. Możliwe, że te gry w swoim gatunku są dobre, ale po prostu nie są to gatunki będące w moim kręgu zainteresowań. Często jeszcze z całkowicie odrzucającą oprawą graficzną, rzekomo stylizowaną, i określaną mianem, tfu, pixelartu(problem w tym, że ja pamiętam jeszcze gry z pixelozą i jak one wyglądały, a nie wyglądały ani trochę jak 90% tego chłamu), a zrobioną taką tylko i wyłącznie ze względów finansowych.
          Z resztą jak sam widzisz, większość z wymienionych przez Ciebie gier należą w większości do tej grupy gatunków.
          A przykładowo singlowych FPS’ów, czy dobrych samochodówek indie praktycznie nie ma wcale. To są gatunki dalej podległe tylko i wyłącznie wielkim studiom wydawniczym, a obecnie pozostała ich tylko garstka. Większość świetnych serii, albo umarła, albo zmieniła się w jakieś olineowe badziewie itd. tak jak powyżej piszę.
          Co do Early Access raczej miałem na myśli produkcje które w EA pozostają na zawsze, są porzucane, tudzież w dniu premiery dalej są niemal tak samo niedopracowane jak w dniu wejścia do EA. Nie dotyczyło to tej garstki gier z EA na które faktycznie twórcy mieli realny plan, i dokończyli je w przyzwoitym czasie.
          Backlog(ten „retro” również) mam przeogromny, także to głównie mnie ratuje, bo nowych fajnych gier jest,w stosunku do tego co było kiedyś, bardzo niewiele.
          „Może nie jest to najlepszy czas jak mówi Grimmer, ale na pewno nie są to czasy złe, jak kiedyś, że czekałeś na grę, a jak się okazał gruz, to kolejne 3 miesiące czekania i grania w starocie.”
          Nie jestem pewien o jakie czasy Ci chodzi, ale ja nie pamiętam takich czasów żeby jedna gra na 3 miesiące wychodziła, aż taki stary to nie jestem 😉 . Miałem na myśli raczej czasy gdy najwięksi wydawcy wydawali w większości wyłącznie świetne gry(pic rel), i było tego tyle, że aż ciężko było się zdecydować co wybrać, bo wszystkie były na swój sposób wspaniałe, w dobry sposób rozwijając formułę danej serii, bądź całkowicie ją zmieniając. Innymi słowy świetnych gier, na które się miało ochotę było więcej niż było się w stanie ograć. Z resztą spójrz nawet na ten obrazek. Ile z tych gier ma obecnie godne kontynuacje(bądź istnieje realny „duchowy następca”), a ile zostało pogrzebanych, bądź stało się parodią samych siebie.
          „Najlepsze w „tych czasach” jest to, że masz wybór i w sumie każden jeden jest dobry.”
          No właśnie w tym rzecz, że obecnie ten wybór jest znacznie mniejszy niż kiedyś, ile masz w tym roku dobrych singlowych FPS’ów do wyboru(póki co chyba tylko FC5 w tym roku, jeśli o czymś nie zapomniałem)? Ile rajdówek(okrągłe zero, chyba nawet WRC w tym roku nie będzie)? O platformówkach/akcji w stylu Tomb Raidera, czy POP nawet nie ma co mówić, bo to gatunek praktycznie wymarły. Także jeśli chodzi o gry w kręgu moich zainteresowań, to ten krąg obecnie jest znacznie znacznie węższy, niż dawniej, i to bynajmniej nie dlatego, że stałem się bardziej wybredny. Tylko teraz jest taki trend, że wszystko jest obecnie online, open world itp. a dawne gatunki praktycznie umierają. Być może jeśli interesują Cię gatunki tak mocno popularne wśród gier indie to faktycznie wybór jest obecnie większy. W moim przypadku jednak bez wątpienia nie.

          A czy jestem zrzendo, cóż nie mnie to oceniać, ale jak widzę że ludzie posuwają się do usprawiedliwiania płacenia ceny pełnej gry za patcha który naprawia skopany port PC to zaczynam tracić wiarę w ludzkość :/ https://uploads.disquscdn.com/images/54fb1fee07af1a26c0c7e359dda0794b69a6317a8a3c18d186b1ff0ecdce497a.jpg

        • Oj tam zaraz, że przeciwko.

          No cóż, Doom 3, Silent Hill 4 i Thief 3 to raczej były rozczarowania niż hity, nad którymi by się rozpływało. Tak jak po cześci Contracts, który w sumie był remasterem/remakiem 1 😉 A za 3rd Age to wielu by cię pewnie ubiło niż się zgodziło, że super giera 🙂

          No mi się nie chce obrazków z rocznikami robić, ale myślę, że by była niezła ściana przy 2017.

          Co do FPS, polecam sprawdzić (ewentualnie pilnować, bo niektóre jeszcze nie miały premiery) Immortal Redneck, Dusk, Amid Evil, Exodemon, Apocryph (chociaż tutaj radzę jeszcze poczekać, bo nad grą dalej pracują i nie ma wszystkiego, co miała mieć). Co do platformerów/akcji też nie narzekam, są Mariosy, Ratchety.
          Polecam sprawdzić Into the Breach czy FTL jak nie grałeś – póki nie zagrałem, tylko gameplaye popatrzyłem, to też myślałem, że mi nie podejdą. Niestety dużo w ItB nie pograłem, bo postanowiłem backlogiem się zająć, ale wiem, że to jak FTL będzie złodziej czasu – może nie 70 godzin, ale na pewno będzie to czas przyjemnie spędzony.

        • Grimmer

          Ciężko się nie zgodzić z @lowcygier-25b62af6237fd079d6a230f011a0ff26:disqus – w sumie to powinienem podziękować za odpowiedź pośrednio za mnie :).
          A co do 2017 @lowcygier-72af543e6d0f8714d3185516e3afe9f4:disqus to lecimy: The Legend of Zelda: Breath of the Wild, Resident Evil VII: Biohazard, Super Mario Odyssey, Wolfenstein II, NieR: Automata, Cuphead, Prey, Divinity: Original Sin II, Uncharted: The Lost Legacy, NiOh, Mario + Rabbids, Total War: Warhammer II, Pyre, Xenoblade Chronicles 2. Mam dalej wymieniać? Do tego zauważ, że wymieniłem tylko 2 gry indie w tym zestawieniu + zero „pixel-artu” (a jest jeszcze Hollow Knight, What Remains of Edith Finch i kilkanaście innych).

          Co do crapu zalewającego rynek: możesz wierzyć lub nie, ale ten crap wychodził też 5, 10, 15 czy 20 lat temu (patrz – zapaść rynku gier w 1983-84). Po prostu dostęp do informacji nie był tak łatwy jak dziś (o grach czytało się w czasopismach a te nie mogły sobie pozwolić na artykuły o crapach – druk swoje kosztuje) przez co wydaje się nam, że „nie ma w co grać bo wszędzie tylko crap”.

          Co do wyboru: tak, wybór dziś jest OGROMNY i jest to niesamowicie wielki plus. Nie wiem ile pamiętasz z lat ’90-’00 ale kiedyś można było co najwyżej pomarzyć o jakimkolwiek wyborze. Mogłeś zagrać co najwyżej w to, co znalazłeś na odpowiedniku stadionu dziesięciolecia w swojej okolicy a do tego często pocięte lub w clicku/CD-A.

          Co do gier AAA: zauważ, że koszty (nawet z uwzględnieniem inflacji) są dziś kilkukrotnie wyższe niż te 10 lat temu. I to my, gracze jesteśmy temu winni. Ciągle chcieliśmy lepszej grafiki (ogromne koszta), dłuższych gier (zalew fetchquestów w każdej serii byle wydłużyć grę + grind), otwartych światów itd. To mamy – Assassin’s Creed – klątwa pytajników, Far Cry 16 – odbijanie posterunków itp. itd. Gra AAA w dzisiejszych czasach nie może się tylko zwrócić stąd celowanie w jak najszerszą publikę.

          Co do listy: Fable, Hitman: Contracts czy Thief 3 były IMHO średnie. Fable miało być świętym graalem a otrzymaliśmy grę z popsutymi mechanikami (tofu, tofu, tofu), mocno zamkniętym światem i dość nudną, przewidywalną fabułą. A o reszcie gier to już @bolesna_prawda się wypowiedział.

          P.S. Pytanie w 100% z ciekawości – ile gier masz w backlogu?

          Ninja edit: damn, miało to być odpowiedzią do RaiLa, whoops.

        • „A co do 2017 RaiL to lecimy: The Legend of Zelda: Breath of the Wild, Resident Evil VII: Biohazard, Super Mario Odyssey, Wolfenstein II, NieR: Automata, Cuphead, Prey, Divinity: Original Sin II, Uncharted: The Lost Legacy, NiOh, Mario + Rabbids, Total War: Warhammer II, Pyre, Xenoblade Chronicles 2. Mam dalej wymieniać? Do tego zauważ, że wymieniłem tylko 2 gry indie w tym zestawieniu + zero „pixel-artu” (a jest jeszcze Hollow Knight, What Remains of Edith Finch i kilkanaście innych).”
          Ale przeczytałeś mój post w całości? Chodziło o rok 2018, w 2017 było nieco lepiej. No i ile tych gier jest z gatunków które wymieniłem, jako te w których obecnie jest posucha? Te co podajesz owszem, pewnie w większości są bardzo dobre, ale raz, że spora większość z nich to produkcje konsolowe, dwa, że to nie te gatunki, o które chodziło.

          „Co do crapu zalewającego rynek: możesz wierzyć lub nie, ale ten crap wychodził też 5, 10, 15 czy 20 lat temu (patrz – zapaść rynku gier w 1983-84). ”
          Aż tak stary to ja nie jestem 😛 .

          „Po prostu dostęp do informacji nie był tak łatwy jak dziś (o grach czytało się w czasopismach a te nie mogły sobie pozwolić na artykuły o crapach – druk swoje kosztuje) przez co wydaje się nam, że „nie ma w co grać bo wszędzie tylko crap”.”
          Być może, ale wśród produkcji AAA gier wartych uwagi było wtedy IMO znacznie więcej.

          „Co do wyboru: tak, wybór dziś jest OGROMNY”
          W określonych gatunkach tak, w innych nie bardzo.

          „i jest to niesamowicie wielki plus. Nie wiem ile pamiętasz z lat ’90-’00 ale kiedyś można było co najwyżej pomarzyć o jakimkolwiek wyborze. Mogłeś zagrać co najwyżej w to, co znalazłeś na odpowiedniku stadionu dziesięciolecia w swojej okolicy a do tego często pocięte lub w clicku/CD-A.”
          No ale to wynikało przecież ze specyfiki naszego kraju, a nie rynku gier, no i raczej nie miałem na myśli czasów aż tak dawnych. Bardziej chodziło mi o przedział czasowy od roku powiedzmy 2002.

          „Co do gier AAA: zauważ, że koszty (nawet z uwzględnieniem inflacji) są dziś kilkukrotnie wyższe niż te 10 lat temu. I to my, gracze jesteśmy temu winni. Ciągle chcieliśmy lepszej grafiki (ogromne koszta), dłuższych gier (zalew fetchquestów w każdej serii byle wydłużyć grę + grind), otwartych światów itd. To mamy – Assassin’s Creed – klątwa pytajników, Far Cry 16 – odbijanie posterunków itp. itd. Gra AAA w dzisiejszych czasach nie może się tylko zwrócić stąd celowanie w jak najszerszą publikę.”
          Co do tego to mam mieszane uczucia, twórcy zawsze tylko narzekają, a to piractwo za duże, a to koszty produkcji rosną(ale że grupa odbiorców gier ogólnie rośnie tak samo to już nikt nie bierze pod uwagę), a to coś tam jeszcze. A jakoś z roku na rok wielcy wydawcy notują rekordowe zyski, także wcale tak źle nie jest jak to oni narzucają swoją narracją. I takie tłumaczenie niespecjalnie do mnie przemawia, tym bardziej że mnóstwo produkcji dość hardkorowych też potrafi się sprzedać świetnie.

          „Co do listy: Fable, Hitman: Contracts czy Thief 3 były IMHO średnie. Fable miało być świętym graalem a otrzymaliśmy grę z popsutymi mechanikami (tofu, tofu, tofu), mocno zamkniętym światem i dość nudną, przewidywalną fabułą. A o reszcie gier to już @bolesna_prawda się wypowiedział.”
          Cóż gusta są jak widać różne, dla mnie Fable to jedna z najlepszych gier w jakie grałem. Wiadomo, że idealna nie była, ale może właśnie dlatego była taka fajna 😛 . Z resztą perfekcyjnych gier praktycznie nie ma. Hitman Contracts to też moim zdaniem bardzo dobra część, mimo że nie najlepsza, to złą grą bynajmniej nie była.
          Thiefa 3 nie ograłem, więc trudno mi się wypowiedzieć w tej kwestii, ale oceny z tego co widzę ma dobre, i w swoim czasie z tego co pamiętam był chwalony.

          „P.S. Pytanie w 100% z ciekawości – ile gier masz w backlogu?”
          Szczerze mówiąc nigdy nie liczyłem, ale bardzo, bardzo dużo, pewnie na co najmniej kilka lat grania, i ciągle rośnie no bo „przecież taka dobra promka to grzech nie wziąć” 😉

        • Grimmer

          Ok, z tego co widzę to wrzuciłeś listę gier jako przykład, że „kiedyś było lepiej” nie znając sporej części tych tytułów – tak się nie robi :P.

          Poza tym wiem, że to nie moja sprawa, ale zamykanie się na jeden gatunek (lub skupianie głównie na nim) zamyka zamiast poszerzać horyzonty. Sam przez kilka lat grałem głównie tylko w gry z jednego gatunku i kurde, głupi byłem bo ominęło mnie sporo bardzo dobrych tytułów.

          Co do stricte FPSów: BF i COD nauczył nas, że grafika ma być na poziomie X i jak jest niższa to grą prawie nikt się nie zainteresuje (patrz – RS 2: Vietnam) a ryzyko przy produkcji gry single player na ~8h przy budżecie 15kk $ jest znacznie mniejsze niż przy budżecie 100kk+ $ (gdzie lwia część idzie na marketing oraz stronę wizualną). I bądźmy szczerzy – HL gdyby wyszedł teraz z grafiką z 2014 roku nie sprzedałby się zbyt dobrze. Do tego dochodzi rynek wtórny na konsolach, także to nie jest dość płaski problem w stylu „indyki oraz AA nie robio fabularnych fpsów, hurr durr”.

          Co do kosztów: jeśli nie wierzysz – odrób pracę domową i poczytaj o tworzeniu gier, kosztach z tym związanych, obejrzyj film „We are alright” a następnie wróć do tej rozmowy bo, wybacz za to określenie, wyciągasz swoje słowa z tyłka na ten temat.
          W skrócie – skąd najwięksi wydawcy mają zyski? Bo ich stać na wyrzucenie kilkudziesięciu milionów $ na marketing. Wiesz dlaczego Wiedźmin 3 tak dobrze się sprzedał? Bo wydali 35kk $ na marketing a później marketing szeptany zrobił swoje („świetna gra, musisz zagrać”).

        • „Ok, z tego co widzę to wrzuciłeś listę gier jako przykład, że „kiedyś było lepiej” nie znając sporej części tych tytułów – tak się nie robi :P.”
          Haha, nie no bez przesady, znaczą część znam, nie moja wina że wyście akurat nawiązali do tych w które nie grałem 😀 . To przecież nie mój autorski obrazek, a mem krążący po internetach od dłuższego czasu, stąd oczywistym jest, że nie znam przecież wszystkich tych gier.

          „Poza tym wiem, że to nie moja sprawa, ale zamykanie się na jeden gatunek (lub skupianie głównie na nim) zamyka zamiast poszerzać horyzonty. Sam przez kilka lat grałem głównie tylko w gry z jednego gatunku i kurde, głupi byłem bo ominęło mnie sporo bardzo dobrych tytułów.”
          To na pewno do mnie było? Przecież ja gram w bardzo wiele różnych gatunków, ale są oczywiście i takie które zupełnie mi nie podchodzą. Pisałem tam gdzieś powyżej, że i im swego czasu dałem szansę, także nie jest to przecież tak że z góry je skreśliłem.

          „Co do stricte FPSów: BF i COD nauczył nas, że grafika ma być na poziomie X i jak jest niższa to grą prawie nikt się nie zainteresuje (patrz – RS 2: Vietnam)”
          Hę? Przecież Cod miał bardzo długi czas dość mocno zacofaną grafikę(dopiero przy Ghosts coś w tej kwestii ruszyło), a wtedy sprzedawał się najlepiej. Więc nie bardzo tak jest jak piszesz. A RS:Vietnam to przecież całkiem inna gra, i nie sprzedała się raczej przez nadmierny realizm(tzw. próg wejścia jest chyba najwyższy z FPSów w ogóle), i ogólną surowość rozgrywki, a nie brzydką grafikę(z reszta przecież jakiejś tragedii nie było).

          „a ryzyko przy produkcji gry single player na ~8h przy budżecie 15kk $ jest znacznie mniejsze niż przy budżecie 100kk+ $ (gdzie lwia część idzie na marketing oraz stronę wizualną).”
          Ale tylko Ci którzy ryzykowali utrzymali się w branży 🙂 .

          „I bądźmy szczerzy – HL gdyby wyszedł teraz z grafiką z 2014 roku nie sprzedałby się zbyt dobrze. ”
          Jakby w pozostałych kwestiach był równie dobry co poprzednie części, to ja bym kupił na pewno.

          „Do tego dochodzi rynek wtórny na konsolach, także to nie jest dość płaski problem w stylu „indyki oraz AA nie robio fabularnych fpsów, hurr durr”.””
          No ale co to w sumie ma do rzeczy? To nagle gatunki które lubię mają przestać mi się podobać bo są trochę bardziej ryzykowne dla wydawców? Nie podoba mi się to że lubiane przeze mnie gatunki umierają a na ich miejsce wchodzi jakiś multiplayerowy badziew i chyba jest to zrozumiałe?

          „Co do kosztów: jeśli nie wierzysz – odrób pracę domową i poczytaj o tworzeniu gier, kosztach z tym związanych, obejrzyj film „We are alright” a następnie wróć do tej rozmowy bo, wybacz za to określenie, wyciągasz swoje słowa z tyłka na ten temat.
          W skrócie – skąd najwięksi wydawcy mają zyski? Bo ich stać na wyrzucenie kilkudziesięciu milionów $ na marketing. Wiesz dlaczego Wiedźmin 3 tak dobrze się sprzedał? Bo wydali 35kk $ na marketing a później marketing szeptany zrobił swoje („świetna gra, musisz zagrać”).”
          To niech nie pompują budżetów i nie wydają milionów na marketing jak to takie straszne straty im przynosi. Przykładowo Hellblade: Senua’s Sacrifice powstał znacznie mniejszym kosztem, a odniósł sukces zarówno komercyjny, jak i artystyczny. I jakoś nie trzeba było sprowadzać technikaliów do poziomu z początku lat 90. Jeśli chodzi o grafikę to ta gra nie była wcale brzydsza od produkcji AAA. Jeśli chodzi o pozostałe walory również wcale nie była gorsza. A tam też wielcy wydawcy prognozowali, że przecież to się nie sprzeda, i nie będą w to inwestować.

          Czytałem na ten temat nie jeden artykuł, i jakoś ciężko mi się zgodzić z postawionymi tam tezami gdy widzę jak te rosnące w nieskończoność budżety są wykorzystywane. Po co komu w grach gwiazdorska obsada(czy COD AW sprzedał się lepiej przez to że był w nim Kevin Spacey?), po co reklamy w polskiej telewizji w przerwach w trakcie programów które bynajmniej nie są w kręgu zainteresowań typowego gracza? I wiele tego typu innych przykładów, których mi się nie chce wymieniać. Wydawcy marnują pieniądze na jakieś zbędne bzdury, a potem płaczą że budżety coraz większe… A może dla odmiany należało by się skupić na jakości samej gry, i jakichś innowacyjnych pomysłach, żeby móc zaoferować coś czego inni nie mają w swojej ofercie?
          Tak ja to widzę, Ty masz najwyraźniej inne zdanie, różnica między nami polega na tym, że ja nie piszę że ty wyciągasz swoje wnioski z tyłka. No ale dobre wychowanie to trzeba wynieść z domu.

        • @lowcygier-72af543e6d0f8714d3185516e3afe9f4:disqus Doom 3 zachwycił niewielu na dłużej. Zachwyt był tylko początkowy, bo duża część ludzi przerywała grę w połowie, bo stawała się strasznie monotonna. Ten sam problem miał Quake 4 – po tym, jak zdobyło się nail gun, to po godzinie się znudziło i też odłożyło. To samo też było z RAGE. Dopiero z DOOM odkupili swoje winy.

          Thief 3 nie był grą złą, ale strasznie pociągnęły ją w dół ograniczenia techniczne i budżet. I niestety, to nawet nie miało startu do 1 i 2.

          Hitman Contracts w żadnym razie nie był grą złą – to był po prostu remaster/remake. Fajne były usprawnione mapy z 1 (i ze już nie trzeba było w to grać, bo drastyczna różnica była chyba tylko w 1 albo 2 misjach), ale to nie zmienia faktu, że jednak było mało nowego (raptem 2-3 misje jeśli pamięć mnie nie zawodzi) i tak prasa, jak i część publiki za to grę krytykowała. Za mało było tego, co było w pierwszych 2-3 misjach, a za dużo tego samego z lepszą grafiką. Blood Money na szczęście zaspokoiło głód.

          Obok underground 2 masz 3rd age 😉

          Naprawdę, nie powinieneś się bać próbować. To, że coś wygląda nie znaczy, że ci nie podejdzie. Ja też myślałem, że nie podejdą, tak jak myślałem, że niepodejdzie mi They are Billions i będzie zmarnowany hajs, a przy TaB 12 godzin miło spędzone i bym chętnie pograł więcej.
          Tym bardziej co ci szkodzi spróbować, jak masz opcję zwrotu hajsów.

          Czytając twoje odpowiedzi (i myślę, że @Grimmer się ze mną zgodzi) możemy się wszyscy zgodzić co do tego, że mamy różnicę pokoleń i stąd jest pewna „bariera” czy brak porozumienia w kwestii premier.
          Co do FPS, też mi smutno, że to nie to co kiedyś, ale i one kiedyś wrócą w takiej formie. Pauza na przygodówki też była długa i grało się nawet w największy gruz 😉

          PS Tak odpowiadam, żeby było prościej 😉 I spoko Grimmer, dzięki „małpie” RaiL i tak przeczyta, co napisałeś 😉

        • „Doom 3 zachwycił niewielu na dłużej. Zachwyt był tylko początkowy, bo duża część ludzi przerywała grę w połowie, bo stawała się strasznie monotonna. ”
          Hmm, no tak jak pisałem, nie grałem w tę grę, więc opieram się na opiniach innych, także trudno mi tutaj z Tobą jakoś sensownie polemizować. Tyle wiem, że znajomy z lat szkolnych strasznie mi tę grę swego czasu polecał, twierdząc, że to gra na tyle dobra, że przechodzi ją sobie od czasu do czasu od nowa. No i Metascore też raczej wskazuje na bardzo dobrą produkcję. Własnego zdania co do Dooma 3 nie mam, bo po prostu nie miałem okazji zagrać.

          „Ten sam problem miał Quake 4 – po tym, jak zdobyło się nail gun, to po godzinie się znudziło i też odłożyło.”
          Mam, (jeszcze)nie grałem 😉 . „Hello backlog my old friend” 😛

          „To samo też było z RAGE. Dopiero z DOOM odkupili swoje winy.”
          RAGE akurat przeszedłem, i IMO ta gra trzymała od początku do końca taki sam „mocno średni” poziom. Zła nie była, ale też absolutnie żaden wielki hit(trochę dziwi mnie, że twórcy w ogóle wrócili do tej marki, i tworzą „dwójkę”). Podręcznikowy wręcz przykład takiego 6/10.
          A DOOM to bez wątpienia jest wielki hit, i świetna produkcja, tutaj się w pełni zgadzam.

          „Thief 3 nie był grą złą, ale strasznie pociągnęły ją w dół ograniczenia techniczne i budżet. I niestety, to nawet nie miało startu do 1 i 2.”
          Sytuacja analogiczna jak z Doomem 3. Nie grałem, tyle co wiem z ocen, i recenzji.

          „Hitman Contracts w żadnym razie nie był grą złą – to był po prostu remaster/remake.”
          Przecież to nie prawda. Przed chwilą na szybko sprawdziłem, i nowych misji jest co co najmniej 6(jeśli z czym się nawet pomyliłem to i tak wyjdzie pół na pół). No i te misje które były remasterami to nawet nie była połowa contentu Codename 47, więc kiepski to remaster.

          „Fajne były usprawnione mapy z 1 (i ze już nie trzeba było w to grać,”
          Hola hola, ale Codename 47 to Ty szanuj! 😉

          „bo drastyczna różnica była chyba tylko w 1 albo 2 misjach),”
          Przecież praktycznie wszystkie były mocno przeprojektowane. Jedyna dość niewiele zmieniona to ta w hotelu, pozostałe były znacząco przerobione(przeszedłem wszystkie części także miałem porównanie).

          „ale to nie zmienia faktu, że jednak było mało nowego (raptem 2-3 misje jeśli pamięć mnie nie zawodzi)”
          Zawodzi, i to bardzo 😉 . Patrz wyżej.

          „i tak prasa, jak i część publiki za to grę krytykowała. Za mało było tego, co było w pierwszych 2-3 misjach, a za dużo tego samego z lepszą grafiką. ”
          Może i częściowo krytykowali, bo po kapitalnej „dwójce” każdy spodziewał się cudów na kiju, a otrzymali tylko bardzo dobrą grę. Mimo wszystko Contracts to moim zdaniem strasznie niedoceniona część, no ale widać gusta są różne.

          „Blood Money na szczęście zaspokoiło głód.”
          Heh, a ja w przypadku tej części akurat jestem znacznie bardziej krytyczny od ogółu. Miałem jakiegoś wyjątkowego pecha, i bez przerwy mi się bugowała, tam gdzie inni nie mieli żadnych problemów(a przynajmniej według internetów takie bugi „nie istniały”). Wszyscy rozpływali się nad nią, a ja przy niej kląłem jak szewc, bo ciągle coś było nie tak. A to zliczało mi jakichś świadków których nie było, a to skrypt z pułpkami(te upozorowane wypadki) nie chciał zaskoczyć, itd. Nie podobało mi się też kilka rozwiązań projektowych jak losowe spawny celów w tej misji karanawałem(?), czy skrajnie głupio IMO zaprojektowany pojedynek z bossem(jak tam i tak jest strzelanina, to jaki sens ma zliczanie strzałów do rangkingu) w levelu w białym domu. Nie zrozum mnie źle, to wciąż była bardzo dobra gra, ale tak jak w przypadku Contracts miałem znacznie inne zdanie, względem ogółu na plus, tak przy BM na minus.

          „Obok underground 2 masz 3rd age ;)”
          Hah, szczerze mówiąc myślałem, że tam jest „Powrót Króla”, o 3rd age szczerze mówiąc pierwsze słyszę. W ogóle tej gry nie kojarzę. Ale oceny ma całkiem ok, toteż jakimś strasznym gniotem raczej nie była 😛 .

          „Naprawdę, nie powinieneś się bać próbować. To, że coś wygląda nie znaczy, że ci nie podejdzie. Ja też myślałem, że nie podejdą, tak jak myślałem, że niepodejdzie mi They are Billions i będzie zmarnowany hajs, a przy TaB 12 godzin miło spędzone i bym chętnie pograł więcej.”
          No nie wiem, po części na pewno masz rację, ale po części też nie(jakkolwiek trywialnie by to nie zabrzmiało) 😛 . O ile rzeczywiście były gry które spodobały mi się mimo odrzucenia ich na pierwszy rzut oka, tak było też mnóstwo „wielkich hitów”(zdaniem innych) którym mimo że nie wyglądały jak coś co mi się może spodobać dałem szansę, i kompletnie się od nich odbiłem(choćby Overwatch, którego sprawdziłem na free weekendzie). Backloga mam tak dużego, a gier już na pierwszy rzut oka fajnych wychodzi (jeszcze)całkiem sporo(chociaż jest w moim odczuciu dość duża tendencja spadkowa, stąd też cała ta dyskusja), toteż kupować(nawet za grosze) czegoś co wygląda zupełnie na grę nie w moim guście, póki co nie zamierzam. Aczkolwiek gry które polecasz postaram się zapamiętać, i przy jakiejś darmowej okazji postaram się dać im szansę. 🙂

          „Tym bardziej co ci szkodzi spróbować, jak masz opcję zwrotu hajsów.” Jw. plus fakt, że te refundy takie znowu pewne nie są, a raz już support Valve mnie paskudnie potraktował, toteż względem tej firmy zachowuję szczególną ostrożność, i żadnych kroków choćby z minimalnym ryzykiem nie podejemuję.

          „Czytając twoje odpowiedzi (i myślę, że @Grimmer się ze mną zgodzi) możemy się wszyscy zgodzić co do tego, że mamy różnicę wieku i stąd jest pewna „bariera” czy brak porozumienia w kwestii premier.”
          Być może, Wy porównywaliście sytuację obecną względem czasów „prehistorycznych”, podczas gdy ja miałem na myśli raczej gry z, powiedzmy, drugiej połowy lat 90 w górę.
          BTW: Szczerze mówiąc, aż do teraz myślałem, że jesteś ode mnie sporo młodszy, a okazało się, że jest zupełnie na odwrót 😛 .

          „Co do FPS, też mi smutno, że to nie to co kiedyś, ale i one kiedyś wrócą w takiej formie. ”
          Miejmy nadzieje, a jeśli nie to chociaż niech ich już nie ubywa. 😛

          „Pauza na przygodówki też była długa i grało się nawet w największy gruz ;)”
          Hah tu na szczęście tego bólu nie poznałem, klasyczne przygodówki, bo te „nowoczesne” jak choćby Life is Strange, czy Fahrenheit jak najbardziej lubię(odłóż tę pochodnię, i widły, widzę co robisz 😉 ), jest to gatunek zupełnie nie w moim guście(próbowałem kilku wielkich hitów, i zupełnie się odbiłem).

          „PS Tak odpowiadam, żeby było prościej 😉 I spoko Grimmer, dzięki „małpie” RaiL i tak przeczyta, co napisałeś ;)”
          Disqus tak i tak daje powiadomienie, więc w sumie żadna różnica.

        • „twierdząc, że to gra na tyle dobra, że przechodzi ją sobie od czasu do czasu od nowa”

          W sumie lepszego opisu Dooma 3 nie da rady zrobić – bo to faktycznie gra, którą od czasu do czasu przechodzi się od nowa, ale nigdy nie jest w stanie skończyć 🙂

          Z Contracts masz rację – misji nowych było 6 i 6 remasterowych. Nie wiem, jakoś najbardziej w pamięć z nowych zapadły mi 3-4 pierwsze. A zamiast Hitmana 1 to już wolę Contracts, bo to taki „the best of’ i nie trzeba się użerać ze sterowaniem. A i grafika w C47 nie imponuje.
          Co do Blood Money, to masz rację, ostatnia misja jest dość specyficzna, ale ja ją zawsze traktowałem bardziej jak coś w rodzaju easter egga – coś zupełnie niepotrzebnego, ale zrobionego dla beki.
          „BTW: Szczerze mówiąc, aż do teraz myślałem, że jesteś ode mnie sporo młodszy, a okazało się, że jest zupełnie na odwrót 😛 .”
          😛

          „Hah tu na szczęście tego bólu nie poznałem, klasyczne przygodówki, bo te
          „nowoczesne” jak choćby Life is Strange, czy Fahrenheit jak najbardziej
          lubię(odłóż tę pochodnię, i widły, widzę co robisz 😉 )”
          Ja? Ale ja nic nie robię 😉

          Sądzę, że może też można odnieść wrażenie, że mnie interesujących gier wychodzi, bo prasa już aż tak na grach się nie koncentruje i wiele olewa (poza jakimiś hucznymi)?
          Kiedyś to w sumie co dzień można było wejść na gola czy gdzie indziej i była co chwilę jakaś recenzja, teraz to z tego, co spojrzałem na szybko (bo nie czytam i ich nie oglądam od wielu, wielu lat), to jak jest 1 na tydzień albo dwa to już dobrze.

          Ale masz backloga, więc w sumie napływ gier raczej i tak nie powinien być problemem 😉

        • „W sumie lepszego opisu Dooma 3 nie da rady zrobić – bo to faktycznie gra, którą od czasu do czasu przechodzi się od nowa, ale nigdy nie jest w stanie skończyć :)”
          To nie tak, z tego co mówił to przechodził od początku do końca. Mówił coś w stylu, że „świetna gra, co jakiś czas ją sobie przechodzę”. Dawno to już co prawda było, ale na 100% sens był taki, a nie że ją tylko zaczyna 😛 .

          „Z Contracts masz rację – misji nowych było 6 i 6 remasterowych. Nie wiem, jakoś najbardziej w pamięć z nowych zapadły mi 3-4 pierwsze. ”
          Mięsny król bez wątpienia zapadał w pamięć najbardziej ^^ .

          „A zamiast Hitmana 1 to już wolę Contracts,”
          „Po co mam wybierać? Najlepiej zabrać obie.” 😉

          „bo to taki „the best of’ ”
          Tu się nie zgodzę, bardzo wielu świetnych misji z Codename 47 w Contracts nie było, ale to już widocznie kwestia gustu.

          „i nie trzeba się użerać ze sterowaniem.”
          Kwestia przyzwyczajenia. Faktycznie sterowanie jest strasznie specyficzne(osobny klawisz do biegania a nie kombinacja, rozwijane menu z wyborem czynności itd.) i na początku sprawia spore problemy, jednak po chwili grania można się przyzwyczaić, i kontynuować już bez żadnego problemu. Z resztą w późniejszych częściach sterowanie też miało różne dziwactwa(te kombinacje z rolką myszy w „dwójce” by zajrzeć przez dziurkę od klucza itp.), dopiero w Absolution było już takie naprawdę co do którego nie miało się nic do zarzucenia.

          „A i grafika w C47 nie imponuje.”
          Ja wiem, obecnie to już wszystkie starsze części wyglądają marnie. C47 po wgraniu fixa na draw distance jest całkiem przyjemne w odbiorze.

          „Co do Blood Money, to masz rację, ostatnia misja jest dość specyficzna, ale ja ją zawsze traktowałem bardziej jak coś w rodzaju easter egga – coś zupełnie niepotrzebnego, ale zrobionego dla beki.”
          Nie o tamtą chodziło przecież 😀 . Tamta jest akurat ok, bo nie ma w niej rankingu, więc można sobie postrzelać. Chodziło o misję w Białym Domu, gdzie ten klon 47 był takim jakby bossem. A tam ranking był liczony normalnie i każdy strzał odejmował punkty, co było dość głupie skoro w końcowej fazie i tak miała miejsce strzelanina, i był włączony alarm przeciwpożarowy.

          „Ja? Ale ja nic nie robię ;)”
          A ten kamień który przed chwilą koło mnie przeleciał to też niby przypadek? 😉

          „Sądzę, że może też można odnieść wrażenie, że mnie interesujących gier wychodzi, bo prasa już aż tak na grach się nie koncentruje i wiele olewa (poza jakimiś hucznymi)?
          Kiedyś to w sumie co dzień można było wejść na gola czy gdzie indziej i była co chwilę jakaś recenzja, teraz to z tego, co spojrzałem na szybko (bo nie czytam i ich nie oglądam od wielu, wielu lat), to jak jest 1 na tydzień albo dwa to już dobrze.”
          Jest w tym dużo prawdy, sporo fajnych gier jest pomijanych zupełnie przez prasę, i trzeba śledzić branżę na własną rękę.

          „Ale masz backloga, więc w sumie napływ gier raczej i tak nie powinien być problemem ;)”
          Teraz tak, ale za X lat już może. O to generalnie chodziło właśnie w moim poście. Póki co backlog ratuje, ale co będzie za lat X, jeśli backlog nie będzie rósł w stałym tempie 😉 nie wiadomo.

        • „Oj tam zaraz, że przeciwko.”
          Zdrajca! Buntownik! Wywrotowiec! Na szafot z nim 😉

          „No cóż, Doom 3, Silent Hill 4 i Thief 3 to raczej były rozczarowania niż hity, nad którymi by się rozpływało.”
          Doom 3 ogólnie podzielił graczy, ale narzekali na niego głownie fanatycy poprzednich części którym nie pasowało, że zmieniono formułę na bardziej horrorową. Jednak praktycznie wszyscy który oceniali tę grę taką jaka jest(a nie taką jaka chcieli by była) bardzo ją chwalili. Na meta oceny ma bardzo dobre.
          Thief 3 z tego co pamiętam był wtedy bardzo chwalony, metascore/userscore też ma przecież świetne.
          Silent Hill 4 szczerze mówiąc nic mi nie wiadomo na temat tej gry, raczej zawsze była poza kręgiem moich zainteresowań, więc tutaj się nie wypowiadam.
          Zaznaczam jednak, że co do tych 3 gier opieram się na opiniach profesjonalistów/znajomych, bo akurat w nie nie grałem

          „Tak jak po cześci Contracts, który w sumie był remasterem/remakiem 1 😉 ”
          Tu nie zgodzę się absolutnie, owszem może gra nie była aż tak dobra jak „dwójka”(ale tej moim zdaniem żadna część aż do dziś nie przebiła), ale bez wątpienia była godną kontynuacją serią, i fajnym jej rozwinięciem. A przede wszystkim bardzo solidną grą. Contracts IMO jest bardzo niedoceniony właśnie przez to, że miał te odświeżone wersje leveli z „jedynki”, i za to głównie ludzie tę część krytykowali, ale przecież miał też sporo nowych misji, które były naprawdę świetne, a i te „rimejkowe” wcale się nie ograniczały tylko do zrobienia nowej grafiki, ale były też zaprojektowane z myślą o nowych rozwiązaniach gameplayowych w tej części.

          „A za 3rd Age to wielu by cię pewnie ubiło niż się zgodziło, że super giera :)”
          O którą grę chodzi? Bo w tytule żadna gra nie ma „3rd Age” z tego co widzę 😛 .

          „No mi się nie chce obrazków z rocznikami robić, ale myślę, że by była niezła ściana przy 2017.”
          Przecież ja tego obrazka nie robiłem, on krąży po internetach od dłuższego czasu.

          „Co do FPS, polecam sprawdzić (ewentualnie pilnować, bo niektóre jeszcze nie miały premiery) Immortal Redneck, Dusk, Amid Evil, Exodemon, Apocryph (chociaż tutaj radzę jeszcze poczekać, bo nad grą dalej pracują i nie ma wszystkiego, co miała mieć). ”
          Sprawdziłem je przed chwilą, niestety prawie nic w moich klimatach 🙁
          Immortal Redneck – to jakiś rougelike
          Dusk – grafika aż razi w oczy, więc odpada, właśnie taką „stylizację” miałem wcześniej na myśli, ta gra jest po prostu szkaradna
          Amid Evil – jw. ja nie wymagam żeby każda gra wyglądała jak Crysis, no ale na boga, niech chociaż ma filtrowanie tekstur, i modele składające się z kilkuset polygonów, a nie kilkunastu :/
          Exodemon- również jw.
          Jedynie Apocryph wygląda nawet ciekawie, trochę czuć w nim klimat stareńkiego Blooda, warto śledzić, co z tego wyjdzie

          Mi chodziło o singlowe, fabularne FPSy. W stylu np. Half-life’a, czy Red Faction, czy z nowszych gier Wolfensteina II, tudzież FC5. Takich gier scena indie w ogóle nie oferuje.

          „Co do platformerów/akcji też nie narzekam, są Mariosy, Ratchety.”
          Ale to na konsole, na PC tylko rimejk Crasha będzie. Z gier w stylu starszych TR, czy POP nie ma praktycznie nic.

          „Polecam sprawdzić Into the Breach czy FTL jak nie grałeś – póki nie zagrałem, tylko gameplaye popatrzyłem, to też myślałem, że mi nie podejdą.”
          Nie no raczej nie będę kupować gier które nie wyglądają jak coś co mogłoby mi się spodobać, bo jednak szanse, że będzie inaczej są stosunkowo niewielkie. Jakby gdzieś się trafiły jako darmówki, to z ciekawości mogę kiedyś(o ile nie zapomnę o nich do tego czasu 😉 ) obczaić.

          „Niestety dużo w ItB nie pograłem, bo postanowiłem backlogiem się zająć, ale wiem, że to jak FTL będzie złodziej czasu – może nie 70 godzin, ale na pewno będzie to czas przyjemnie spędzony.”
          Również mam przeogromny backlog, i to są właśnie gry które obecnie ogrywam, i jeszcze długi czas ogrywać będę. To o czym pisałem dotyczyło hipotetycznej sytuacji w której backloga bym nie miał(a przecież topnieje on z każdym rokiem 😛 ), i wtedy szczerze mówiąc w tym roku nie bardzo było w co grać. Raptem kilka strategii, FC5, Crash, może jakieś samochodówki, może Pillarsy 2(plus pewnie kilka świetnych gier o których zapomniałem :P), no tak dużo jak dawniej tego nie ma. A trendy są spadkowe, bo w tym roku choćby COD odpadł, z takich serii które od lat trzymały niezły poziom co do fabularnych FPSów. WRC chyba już nie będą produkować. Sporo starszych serii umiera/przekształca się w coś innego, a spadkobierców nie mają 🙁 .

  • Meteo Frost

    Mam kod 20zl zniżki xkom, może kupię

  • To już nawet Skyrim Special Edition był za darmo dla posiadaczy legendary edition. Pewnie i tak wezmę skoro będzie 50% zniżki, ale słabo z ich strony. Gorzej jak ktoś będzie czekać na lepszą przecenę, a potem zrobią tak jak z PTDE albo season passem do trójki i nie będzie można taniej kupić.

  • Lewd Old Rengar Q Ahaego

    Czyli nie będzie pudełkowej wersji na pc? W takim razie czekałem z kasą na marne, w digitalu może kupię, ale na wyprzedaży, a teraz hajs z DS:R przeznaczę na DLC The Ringed City do DS3

    • Warto, świetny dodatek. Niestety optymalizacja na odcinku między pierwszym a drugim ogniskiem gorsza od GTA IV.

  • Adrian

    A kiedy będzie wersja PC? 🙁

  • Przesuną przecinek w lewo na PC to kupię. xD

    • Chyba o dwa miejsca 😉 .

  • Igor Mikuya

    A to na silniku DS3 bym brał bym brał 🙂 Lepiej Demon Soulsy na PC wydać, to i te 140zł może bym się zastanowił, a tak się tylko ośmieszają patchem za 20 euro.

  • Każdy może wydawać własną kasę na co chce ale przez takie „akcje” i to, że mimo wszystko sporo osób chce to kupić ta branża schodzi na psy.

  • Checol

    Nie rozumiem narzekania. Po BB i DkS3 twórcy mają dobrą okazję, żeby zarobić. Masa ludzi wciągnęła się w tą serię właśnie po tych dwóch grach. Jest dość spora grupa osób, która zagra po raz pierwszy w tę gierkę + popularność Switcha też robi swoje. Sam bym przygarnął ulubioną gierkę z możliwością zabrania jej wszędzie. 70zł na PC to nie jest nie wiadomo jaki wydatek. Argument typu „Skyrim Special Edition” nie ma za dużo sensu. Skyrim nie musi utrzymywać serwerów a po testach serwerów można wnioskować, że nie będzie z nimi zbyt dużych problemów co jest bardzo pozytywną informacją patrząc na to, że zwiększyli maksymalną ilość graczy podczas gry.

  • Shirq

    Ta gra na screenshotach wygląda jak zwykła wersja z dsfixiem.