«

»

Mass Effect Andromeda od 37,07 zł w G2Play i Kinguinie

Do ostatecznej ceny dochodzi jeszcze opłata za płatność (najkorzystniej wybrać Przelewy24). 

  • Uwaga- brak polskiej wersji.

    • Adrian

      Nawet jakby była to się nie opłaca 40zł za tego gniota dawać 😀

      • Szymon Konarski

        Ta, gniot… To bardzo dobra gra

        • Tak, to bardzo SOLIDNA gra, ale bardzo słaby Mass Effect.

        • Dla mnie ME nie były wybitne, więc nawet Andromedą sobie głowy nie zamierzam zaprzątać. ME1 był spoko i dawał nadzieję na lepsze kolejne części, ale zapadł na chorobę co się zwie casualism i równią pochyłą doszło do tego co mamy dziś.

        • Włąsnie na święta wilkanocne chciałęm zagrać we wszystkie mass effect ale po uruchomieniu ME1 ręce mi opadły: gra z 2008 a wyglada jak HL1: grafika ohydna, dialogi niezsynchronizowane. Jak to możliwe, że gra 4 lat młodsza od HL2 tak słabo zniosła próbę czasu.
          ME2 już znacznie lepiej ale również jakoś te ruchy postaci , animacje „niewłąściwe”, znowu niezsynchronizowane dialogi.Nie porywa. Reszty nie dałem rady uruchomić po tym traumatycznym przeżyciu 🙂

          Prawdopodobnie za długo zbierałem się na granie …. ME leżały, leżały i się popsuły.

        • Zupełnie się nie zgadzam.
          ME1 – gra rewelacyjna, scenariusz i wątki znakomite. Grafika? Oczywiście nie najświeższa ale nie o to w tym chodzi.
          ME2 – przez niektórych uważana za najlepszą w serii – moim zdaniem równie dobra co ME1, poza elementem szukania surowców na planetach. Również polecam.
          ME3 – Ma wszystko co trzeba, dużo broni i różnież jest warta polecenia. Ma inne mechanizmy i rozwiązania co ME2 dlatego jest to powiew świeżości w stos. do ME2.
          Andromeda – grałem niecałe 10h i zupełnie nie zgadzam żeby gra była (W)ujowa. Jest fajna grafa, w patchach dopracowane są animacje i uważam że jest znakomita.

        • HandlarzMirek

          Gra jest bardzo dobra jeśli nie podejdziesz do niej jak do Mass Effecta 4. Na dodatek większość „recenzentów” „grała” zapewne na YT…

        • Adrian

          @ma@lowcygier-6c8dba7d0df1c4a79dd07646be9a26c8:disqus – tak to jest jak pokolenie gimbazy zabiera się za granie w gry i jedyne co się liczy to grafika… jakby jeszcze była obiektywnie brzydka to bym przyznał rację ale jeśli grafika ME1 jet podobna do HL1 to chyba czas zainwestować w okulary – albo grałeś na przedpotopowym komputerze sam nie wiem.

        • Kondiq

          Odpalić Mass Effecty dla grafiki to jak włączyć grę od Telltale oczekując rozwoju postaci rodem z gry RPG, czy gra w DOOMa dla fabuły i dialogów. Podejrzewam że takiego Planescape Torment by wyłączył po 5 minutach bo dialogi za trudne do zrozumienia. Jesli szuka sie jedynie grafiki, są gry w stylu The Division, Destiny, nadchodzący Anthem, gdzie mamy ładną grafikę i powtarzalne misje, szczątkową fabuła na doczepkę, ale wieje nudą na kilometr.

          Do pierwszego Mass Effecta trzeba po prostu dorosnąć. Sam zabrałem się za niego dopiero dlugo po premierze ostatecznej wersji ME3 gdy cała trylogia byla już w rozsądnej cenie na Origin.

        • Zgadzam się, chociaż trzeba przyznać, że ME A i tak jest gniotem. I to, że pograłem może ze 2h niczego nie zmienia. Jest to produkt konsolowy. Ma być kolorowe, dynamicznie, z rozmachem… i w sumie to wszystko. Także nie ma co się oburzać, kiedy ktoś patrzy na serię przez pryzmat kolorowych wybuchów, rozdzielczości i synchronizacji dialogów.

          W ogóle co to jest? Oglądamy gładko wprowadzający we fabułę filmik. Później mamy interakcyjny filmik (dla mnie nudnawy, ale w ME2 też tak było, a jednak gra jako całość wypada dobrze), na którym uczymy się obsługi gry. Następnie jest jak u pewnego reżysera: na początek trzęsienie ziemi, a później ciśnienie rośnie. Tyle, że biegając pomiędzy kawałkami rozpadającej się (czy coś tam) planety, czytamy szybkie dialogi (za pewne słuchając grałoby się lepiej… szczególnie przy wysokiej podzielności uwagi). Ganiamy w wyznaczonym kierunku, czasem szukając drogi. Nagle gdzieś z boku zauważamy jakąś akcję, albo wejście gdzieś. Nie/interweniujemy, coś tam się dzieje na poziomie fabularnym. Nie wejdziemy do jaskini (w końcu mam pilną misję, a więc cofnę się tu kiedy ją wykonam), mamy odhaczone olanie jaskini… Autorzy wzięli elementy z cRPG, FPS, szybkich przygodówek zręcznościowych, interaktywnych horrorów i kij wie czego jeszcze. Wpakowali wszystko w jedną grę. Pewnie pomyśleli (brawo, dla baranów po marketingu/ekonomii i zarządzaniu), że produkt dla każdego kupi każdy… tyle, że dla każdego = dla nikogo.

  • Chyba jednak wybiorę pełne uniwersum Spellforce.1+2 na Steam. Cena podobna.

  • Nie dzięki. Kupiłem na originie, w pewnym momencie wywala ciągle błąd i nie da rady grać dalej. Oddałem. Nie warto sobie nerwów szarpać.

  • Dziki Dzik

    Nie chcę nawet za darmo tego bubla

  • Właśnie sobie ogrywam Andromedę poprzez Origin Access i szczerze mówiąc podoba mi się ,piszę to jako fan trylogii. Błędy techniczne naprawiono, fabularnie jest całkiem dobrze a klimat podbijania nowej galaktyki jest czymś odświeżającym po ciągłym ratowaniu świata.