«

»

Dostęp do zamkniętej październikowej bety Fallout 76 dostępny do zakupienia w Kinguinie i G2Play

G2Play (ceny z kodem zniżkowym LOWCYGIER)

Fallout 76 Closed BETA (PC) Bethesda CD Key – 12,33 zł
Fallout 76 Closed BETA (PS4) Bethesda CD Key – 11,08 zł
Fallout 76 Closed BETA (XBOX One) Bethesda CD Key – 4,15 zł

Kinguin (ceny z kodem zniżkowym LOWCYGIER)

Fallout 76 Closed BETA (PC) Bethesda CD Key – 12,33 zł
Fallout 76 Closed BETA (PS4) Bethesda CD Key – 11,08 zł
Fallout 76 Closed BETA (XBOX One) Bethesda CD Key – 4,15 zł

Do ostatecznej ceny dochodzi jeszcze opłata za płatność (najkorzystniej wybrać Przelewy24). 

  • Serio ktoś płaci za to żeby w betę pograć?
    Czy może jest tu jakiś dodatkowy haczyk? Np. Osoby uczestniczące w Closed Beta dostaną później zniżkę -50% na zakup gry?

    • Tarutachi F

      na co liczysz. Przypomnij sobie kto tą grę wydaje

      • Ale zdajesz sobie sprawę że to nawet nie keyshopy tylko targowiska takie jak alledrogo i nie sprzedają tam niczego wydawcy, tylko różne szemrane firmy i janusze biznesu? A co do krytyki tego wydawcy, to już całkiem nie rozumiem co takiego złego ma na sumieniu? Jako jeden z ostatnich wydaje jeszcze prawdziwe singlowe gry a nie multiplayerowe gwno, do których nie pakuje mikropłatności, lootboxów ani -nastu/-dziesięciu dlc, i którego nawet „łowcy” cebuli nie mają się za bardzo co czepiać bo w przeciwieństwie do blizzard/activision zna przeceny mocniejsze niż 50%.

        • „Jako jeden z ostatnich wydaje jeszcze prawdziwe singlowe gry a nie multiplayerowe gwno”

          .. zabawnie to zabrzmiało w komentarzu pod newsem o grze.. mutiplayer-only 😛

        • To chyba dopiero druga po TESO gra tego wydawcy która powstaje jako pozycja multiplayerowa, i z tego co wiem podobnie jak TESO także będzie możliwa do traktowania jako jakaś forma singleplayera. Pod hasłem „multiplayerowe gwno” kryją się oczywiście gry które poza „competitive multiplayer” nie zawierają niczego (jak pubgwno, csgwno czy fortnitegwno), więc normalny gracz nie ma w nich czego szukać.

        • Płatne mody. Po g*wnoburzy jaka była gdy próbowali zrobić to na steam zdecydowali że lepiej będzie odejść z nową grą gdzieś gdzie nikt ich nie skrytykuje, a jak już to sobie szybko zablokują każdy sprzeciw. A po jakimś czasie jak już wszystko będzie załatwione to najpewniej zrobią szopkę że dla graczy i 76 będzie na steam. To bardzo perfidna firma ukazująca zepsucie dużych wydawców gier.

    • Jedyny plus tej bety masz taki, że progres zostanie Ci przeniesiony do pełnej wersji, więc będziesz miał jakąś tam przewagę na początek.

  • abcd

    Może jestem nienormalny ale płacić za coś co nawet nie jest skończone i ma kupę błędów?

    • No ba! Ludzie to tej pory kupują Skyrima. 😛

    • Meteo Frost

      Ktoś chce sprawdzić czy mu pójdzie to kupi inny wie że pójdzie to sprzedaje

    • Przecież to ktoś sprzedaje swój dostęp.

    • Dopiero wyszedłeś z jaskini po 20 latach że odkryłeś to, co dzisiaj jest normą?

  • Jak ktos mieszka w niemczech to polecam wybrac sie do mediamarkt. Za 10 euro jest pudełko, które ma kod do bety i koszulka z Fallout 76 w rozmiarze L.Bardzo ladna koszuleczka za rozsadne pieniądze 🙂

    • Za 4 dychy, to Ja mogę kupić bluzkę w tanim sklepie bez jechania do hitlerlandów 😉
      edit: W zasadzie, to w tanim kupię dwie za tyle ;p

      • Ale 4 dychy u nas to nie 10 euro w Niemczech

      • No tak,zapomnialem,że jestem na łowcach.Tutaj kazdy ubiera sie w sklepach z odzieżą używana na wage wiec 42 zł za brandowaną ładną koszuleczke to fortuna w tej cenie tez dostęp do bety i fajne pudełeczko. Przy okazji zaznaczylem,ze to dla osob mieszkajacych w dojczlandzie,nie namawiałem do wyjazdu. Troche jednak już cebula zalatuje,że 42 zł za koszulke to dla ciebie taka fortuna.Twoje gry to pewnie darmowe rozdawane albo ewentualnie tytuly z cdaction z bazarku mam rozumiec 🙂

  • Matt

    serio? nastały czasy PŁATNYCH beta testów? co następne? płatne zwiastuny?

    no to teraz czekamy na EA, co oni są w stanie wymyślić.

    • Jest popyt, jest podaż. Klient daje się dymać to go dymają.

    • To ktoś sprzedaje swój dostęp, a nie Bethesda. Wyluzuj 🙂

    • EA już zrobiło płatne demo w przypadku mass effect andromeda.. więc do płatnych zwiastunów niedaleko ;D..
      .. i to wcale nie takie nierealne.. przecież za oglądnięcie zwiastuna Half Life 3 zapewne wielu było by skłonnych zapłacić niemałe pienądze 😛

      • Polaq Pl

        smerf a to płatnego dema nie zrobił wczesniej kojima przy mgs 5 ground zeroes

    • Taki wniosek w 2018, szybki jesteś.
      W XXI wieku wersja 1.0 to nadal beta w przypadku gier z segmentu AAA a w przypadku BF4 nawet alfa która nie była grywalna przez długi czas dla wielu ludzi na wszystkich platformach.

      Na starej generacji konsol (PS2 i niżej) gdy dostęp do netu nie był tak powszechny to wypuszczenie zabugowanej bety oznaczałoby posłanie producenta z torbami a wydawcę na straty. Dzisiaj to norma bo gracze dali na to przyzwolenie.

    • przecież już od dobrych paru lat płąci sie 200zł za bete gier EA xD

  • Kto kupi ten kiep 😛

    • Przecież to tylko śmieszne 12 – 15 PLN. Tyle co paczka rakotwórczych fajek albo czteropak. Kupiłem odrazu i sobie sprawdzę. 15zł to jest pół godziny pracy. Nie wiem jak można kogoś się czepiać, że wydaje śmieszne 15zł na gierkę.

      • Takim postępowaniem tylko zachęcasz wydawców do stosowania takich praktyk. Dziś to to jest jak to napisałeś śmieszne 15zł za miesiąc może być 50zł. Ciekawe czy w tedy też tak będziesz pisał i później kupował ale znając tego typu ludzi to tak.

        • Antonio20

          Typie czy ty nie potrafisz zrozumieć, że to nie wydawca, a ludzie co dostali z preordera te kody je sprzedają?

      • Trixie B Lulamoon

        „15zł to jest pół godziny pracy.” XDDDDDD gdzie ty pracujesz? moze dla ciebie wielkiego byznesmena to tak ale nie dla normalnych ludzi

        • No są obozy pracy gdzie zarabia się 10zł za godzinę to fakt ale nie przesadzaj w drugą stronę. 13 – 15zł za godzinę pracy to teraz minimum.

  • Ja bym tego za darmo nie wziął.

  • Kiedyś, jeszcze w normalniejszych czasach, za betatesting tytułu przed premierą płaciło się testującym ten produkt testerom, a nie wydawcy.
    Ale spoko – łykajcie dalej każdy szajs jak młode pelikany i przyczyniajcie się do rozrostu kolejnego nowotworu gamingu.
    https://uploads.disquscdn.com/images/8ad2d3f35ab57e2207dcc20189cd3dc66aede87e5857566212094c448ce613ba.jpg

    • Yyyy, ale wcześniej już tak nie było? Przecież to nic nowego. Wyhajpowana gra, ograniczona liczba miejsc w betatestach i handel kluczami. Przecież kupujesz to od jakiegoś randomowego kolesia, nie od Bethesdy. Trochę bijesz pianę.

      • Liczba miejsc w betatestach _nie_ jest ograniczona.. są one sprzedawane przez bethesdę.. jako część preordera.
        To jeszcze nie sprzedawanie samego dostępu do bety.. ale ten kierunek.

        • Czy wy naprawdę wierzycie w to co sugerujecie, czyli że Bethesda nie ma prawdziwych betatesterów, którzy za pieniądze znajdują w grach błędy, gdy „dostęp do bety” czyli coś czego fani po prostu chcą (zobaczyć grę jeszcze przed jej premierą, nawet jeśli niedokończoną) nazywacie „testowaniem gry”?

        • Niektórzy mogą uwierzyć w coś czego nie ma.. np. w to, że ja w swoim komentarzu coś sugerowałem 😀
          Jeśli zaś chodzi o nazywanie tego cyrku „testowaniem gry”.. cóż.. w końcu to beta-TESTY.. i tak jest nazywane przez twórców.
          Z pracą testerów i działów QA nie ma to wiele wspólnego.. ale.. w przypadku gier online jak ta.. może być przydatne do testowania infrastruktury pod rzeczywistym obciążeniem.. żeby uniknąć wpadek na premierę.

        • antydsr

          Dokładnie, Bethesda będzie tu zbierać dane dotyczące obciążenia infrastruktury plus na bank wiele innych metryk będzie z każdego klienta wysyłanych celem analizy.

        • Jakiś tam dział beta oczywiście istnieje, ale pozostaje oczywiście pytanie po co go utrzymywać, w sytuacji gdy jest cała masa chętnych, którzy tę robotę nie tylko odwalą za darmo, ale nawet jeszcze na końcowym etapie developingu za to zapłacą (nawet przyjmijmy że jakieś grosze w całościowych rozrachunku)? 🙂 Gdyby nie było wciąż powtarzających się historii o kompletnym braku optymalizacji, ciągłych dropach w wydajności w bardzo wielu tytułach, i to nawet na high-endowych piecach, to mógłbym uznać że wewnętrzne działy beta rzeczywiście odgrywają istotną rolę w tworzeniu gier. Ale w sytuacji, gdy na premierę na rynek wychodzą takie ewidentne babole jak (niesławne) Arkham Knight, AC: Unity czy wciąż niezoptymalizowany PUBG, to równie dobrze tych działów beta mogłoby nie być i podejrzewam, że optymalizacja wcale nie byłaby wtedy gorsza (o ile to w ogóle byłoby to możliwe w kwestii przytoczonych gier).

        • Widocznie po to się je utrzymuje, że wydawcy i twórcy gier nie są tacy durni jak to sugerujesz, doskonale sobie zdają sprawę do czego się tacy darmowi „testerzy” nadają, bo na pewno nie do tego by wyszukiwać w grach powtarzalne błędy które dzięki ich raportom będzie można naprawiać. Oczywiście ta zła i krytykowana za cokolwiek „branża AA” mogłaby iść w ślady indie-krapiszczy i wydawać wszystko w formie wiecznej bety, czyli „early access”, i rzeczywiście sprzedawać w ten sposób dostęp do bety, a gdy już gracze się nią znudzą ogłosić koniec betatestów i jeszcze podnieść cenę, żeby się „betatesterzy” czuli dowartościowani że przynajmniej coś tam zaoszczędzili.
          W Arkham Knight jeszcze nie grałem, w pubguano nawet nie zamierzam, ale AC Unity zostało bardzo pięknie i sprawnie spaczowane, gdy grałem w nie na dość lowendowym pececie parę tygodni po premierze nie miałem powodów do narzekań. To że pecetowe porty działają gorzej niż wersje konsolowe i z reguły mają więcej błędów jakoś mnie nie dziwi, konsola to dosłownie kilka wersji sprzętowych, praktycznie zachowujących 100% zgodność, ilość możliwych kombinacji sprzętu, OS-ów, sterowników, działającego w tle innego oprogramowania w przypadku pecetów jest wręcz niepoliczalna.

        • A gdzie ja niby napisałem że wydawcy i twórcy gier są durni, hmm? Czytaj ze zrozumieniem i nie stosuj nadinterpretacji – działaniom wydawców najbliżej do terminu „bycie cwanym”, co zazwyczaj stoi jednak trochę wyżej niż „bycie durnym”, jednak znacznie niżej niż „bycie sprytnym”. Problemem bycia cwanym jest to, że zazwyczaj działa ono na krótką metę – ale jedynie w sytuacji, gdy druga strona jest wystarczająco sprytna, by to zauważyć. Niestety dla graczy, a stety dla wydawców i twórców gier, większość konsumentów jest durna niczym kwiatki doniczkowe podlane psim moczem, co koniec końców sprawia, że bycie cwanym nie będzie powodować dla wydawców negatywnych konsekwencji. A skoro większości graczy podoba się to, że zgodnie ze stanem faktycznym, są traktowani jak stado baranów, to po co przestawać? Tych nielicznych graczy, którym najbliżej do „bycia sprytnym” się zwyczajnie oleje, a produkt będzie się dostosowywać pod będącą w większości trzodę wełniastą. Proste? Pewnie że proste 🙂

          „to co sugerujesz, czyli pójść w ślady indie-krapiszczy i wydawać wszystko w formie wiecznej bety” – że co niby? 😀 Pokaż mi łaskawie gdzie ja niby sugerowałem, że branża AA powinna coś takiego zrobić 🙂 Bo z tego co pamiętam (a pamięć mam dobrą), to nawet słowem nie wspomniałem o jakichś „indie-krapiszczach”, „wiecznej becie” i tym co „branża AA” powinna zrobić 😀 Serio, czytaj ze zrozumieniem i nie nadinterpretuj tego co czytasz – inaczej wychodzą takie właśnie bzdury jak powyżej 🙂

          No tak, Unity zostało w końcu spaczowane do stanu używalności, ale po jakim czasie od premiery? Po roku? Jakbym kupił nowe auto z salonu, a ono przez najbliższy rok zamiast płynnej i komfortowej jazdy, poruszało się ostrymi szarpnięciami, zamiast przyspieszania w 7 sekund do setki przyspieszało w 47 sekund, tak żeby „maluchy” by mnie pod górkę brały, i dymiłoby mi przy tym z rury niczym Passerati w TDI z wyciętym filtrem i bez oleju w silniku, a producent przez ten czas by mnie bajerował tanim kitem, że w ciągu roku alles będzie gites, to rozumiem że byłaby to sytuacja w pełni akceptowalna, tak? No bo przecież w końcu wszystko naprawi, więc o co ja się do jasnej cholery rzucam, nie? 🙂

        • Zasugerowałeś że wydawcy/twórcy są durni, zastanawiając się w ich imieniu nad sensem prawdziwych betatestów gier za które muszą płacić („dział beta oczywiście istnieje, ale pozostaje oczywiście pytanie po co go utrzymywać” – cytowałeś tu jakiegoś konkretnego twórcę/wydawcę – jeśli tak, to konkretnie, kogo? chyba jednak to radosna twórczość własna), gdy w rzeczywistości gdyby to zrobili, to faktycznie jedynie skopiowaliby manewr który większość „indie” stosuje od lat, wykorzystując „early access” jako wymówkę do sprzedawania wiecznie nieukończonych gier. Jak choćby pubg, który tytuł sam wspomniałeś.

        • Źle to zrozumiałeś – przytoczone zdanie było z mojej strony jawnym sarkazmem, delikatnie sugerującym że jakość pracy działów odpowiedzialnych za jakość produktów w branży gamedev’u, jest w wielu przypadkach tak niska, że równie dobrze mogłoby tych działów w ogóle nie być i jedynie trochę przesadzając, nie zrobiłoby to zapewne nikomu specjalnej różnicy. QC są, bo praktycznie rzecz ujmując muszą być, ale w wielu przypadkach nie spełniają one prawidłowo swojej funkcji, albo robią to w stopniu iście minimalnym. Wyręczanie się w takiej sytuacji nahajpowanymi graczami jest zachowaniem cwanym, a nie durnym.
          Co do „indie” i „early access” zaś, to w mojej opinii, jest to obecnie w ogromnej większości zwykły niewarty uwagi śmietnik, w którym raz na ruski rok można znaleźć coś wartościowego – ogólnie szkoda na to czasu moim zdaniem. Podobnie PUBG i reszta battle royale na jedno kopyto, będące sensacją na maksymalnie 2-3 lata – dokładnie na tej samej zasadzie co miniony szał na 3D, VR, retro pixel-gaming, itepe, itede.

        • No to zwyczajnie naginasz rzeczywistość, bo QC jednak „daje radę”, bardzo rzadko się zdarza by gra AAA wychodziła w takim stanie w jakim wychodzą nawet te bardziej ambitne i rzeczywiście rozwijane gry w Early Access, na tyle rzadko że w każdej dyskusji pojawiają się ciągle te same dwa tytuły (Arkham Knight, Unity). Sugestię że rzeczywiście można by to zastąpić przez graczy chętnych nawet za dostęp do bety dopłacać, można odebrać tylko jako żart, bo pewnie doskonale sobie zdajesz sprawę że tacy „testerzy” zdolni są wyprodukować raczej tylko hejt, a nie raporty przydatne przy usuwaniu błędów, żaden wydawca się takim „cwaniactwem” póki co nie wykazał. Właśnie poza twórcami „indie”, którzy rzeczywiście z testów pewnie i rezygnują, skoro łatka „Early Access” daje im d*pochron („widziały gały co brały”), a i świadomość tego że co mieli zarobić to i tak już pewnie zarobili raczej do zmiany tego stanu rzeczy i przez wychodzenie z bety nie zachęca.

        • antydsr

          Tym komentarzem definitywnie potwierdziłeś nieznajomość branży software developmentu (ogólnie, nie tylko tworzenia gier). Działy beta – hehe. A to że babole wychodzą to w znacznej części wina deadlineów których każdy projekt musi się niestety trzymać, szczególnie w większych firmach gdzie nie ma miejsca na ‚radosne tworzenie aż wyjdzie dobrze’. Nawet jak gra niedomaga, to muszą ją wydać bo wydawca wydał pieniądze na marketing, którego maszyna zwykle rusza x miesięcy wcześniej, umowy ze retailarami, ba głupie dotrzymanie terminu wydania (preordery).

          A jak by tych twoich ‚działów beta’ hehe nie było to dopiero byś larum podniósł gdybyś jakość takiego produktu zobaczył

        • Ty tak na serio czy tylko udajesz? Uczepiłeś się jednego skrótu myślowego jak pijany płotu i opowiadasz jakieś dziwne bajki, że niby stwierdziłem że działy Quality Control (teraz zadowolony, panie hehe?) nie istnieją 🙂 Jakbyś czytał uważnie, to byś zauważył że stwierdziłem że w wielu przypadkach (ale nie wszystkich oczywiście) ich jakość pracy jest tak niska, że tylko z niewielką dozą przesady możnaby stwierdzić, że bez ich marnej kontroli jakościowej (dodam tutaj „hehe” bo widzę że cię to ewidentnie bawi :)) stan produktu premierowego wcale nie byłbym zauważalnie gorszy. A jeżeli tuż przed premierą wciąż występują krytyczne babole, to trzeba podjąć logiczną decyzję i przełożyć premierę. Nacisk wydawcy i inwestorów nie jest tutaj usprawiedliwieniem. Jakby w samochodzie nie działały hamulce albo w rakiecie była usterka izolacji w silniku pomocniczym, to też pewnie byś uznał źe można lecieć/startować, nie? Cóż, gratuluję podejścia i „pięknej” katastrofy 😀

        • antydsr

          „dziwne bajki, że niby stwierdziłem że działy Quality Control (teraz zadowolony, panie hehe?) nie istnieją”

          Odniosłem się tylko do Twoich dywagacji że z racji tego jak działają, to nie są potrzebne. Nie napisałem że stwierdziłeś że ‚Quality Control’ działy hehe nie istnieją.

          I kto tu nie czyta ze zrozumieniem? hehe.

          „A jeżeli tuż przed premierą wciąż występują krytyczne babole, to trzeba podjąć logiczną decyzję i przełożyć premierę. ”

          Definitywnie nie rozumiesz jak branża – AAA czy nawet mniejsi – z mocnymi strukturami korpo działa. Ponadto, porównywanie auta – przedmiotu użytkowego który w bezpośredni sposób rzutuje na bezpieczeństwo osób go użytkujących (jak i innych uczestników ruchu) do gry mającej za zadanie dostarczyć rozrywki jest delikatnie ujmując ułomne… Że nie wspomnę o pełnej odpowiedzialności karnej/finansowej w przypadku dostarczenia produktu (auta) które jest niebezpieczne lub nie spełnia norm.

          Kolejny raz też tego argumentu użyłeś. I kto tutaj uczepił się jednego skrótu myślowego jak pijany płotu? 😛

          hehe.

        • Jednak masz, hehe, problemy nie tylko z czytaniem ze zrozumieniem, ale nawet z prostym zaakceptowaniem tego faktu – smutne to trochę, hehe.

          „Odniosłem się tylko do Twoich dywagacji że z racji tego jak działają, to nie są potrzebne. Nie napisałem że stwierdziłeś że ‚Quality Control’ działy hehe nie istnieją.”
          Hehe odniósł się do moich dywagacji, nie zrozumiał jednak tego co napisałem i zastosował nadinterpretację zamiast analizy faktów. Tak ciężko ci przyznać że działy „Hehe beta hehe QC hehe” w bardzo wielu przypadkach kontroli jakości gier z półki hehe-AAA (to chyba właściwa nazwa, co hehe?) nie wypełniają swoich obowiązków w zadowalający sposób? Czy już tak bardzo przywykłeś do byle-hehe-jakoś(ci), że jesteś zadowolony z byle półproduktu, który jest wypuszczany na rynek? Rozumiem że jeżeli całe życie spędziło się w zewsząd otaczającej byle-hehe-jakoś(ci) i zwykłym przeciętniactwie, to jest to dla ciebie dziwne i powoduje naturalny opór, że ktoś inny może mieć jednak wyższe wymagania i może być bardziej krytycznym wobec jakości oferowanych hehe-towarów i hehe-usług. Hehe.
          Insynuowanie że rzekomo nie wiem jak działa branża jest iście rozkoszne 🙂 Pozwolisz że skwituję to twoim ulubionym zwrotem – hehe. Otóz ja doskonale wiem, jak CZĘŚĆ branży PRÓBUJE operować oraz uczynić ten modus operandi powszechnie obowiązującym. Na szczęście, dla równowagi jest również spora grupa dev’ów, którzy jako termin premiery podaje „when it’s done” i nie ma problemów z tym, by nawet kilkukrotnie przełożyć premierę produktu, tak by został udostępniony publice w stanie nie budzącym zastrzeżeń, a być może nawet wywołującym uznanie. Hehe.
          Podobnie z komicznym twierdzeniem, źe skoro użytkowanie gier nie powoduje, przeciwnie do samochodów, żadnych ryzyk związanych z zagrożeniem zdrowia/życia z powodu niskiej hehe-jakości, to tym samym w pełni usprawiedliwia to tworzenie w gamedev’ie badziewia. Jedno to ci jednak przyznam – jesteś wręcz idealnym konsumentem, jakie badziewie ci nie wcisną, to i tak będziesz zadowolony. Hehe.

        • Trixie B Lulamoon

          ale co pan bedzie rozmawial z takimi hehe madrymi inaczej. szkoda sobie hehe strzepic jezyka

        • antydsr

          dokładnie 🙂 masz plusika hehe.

        • antydsr

          Widać dwie strony medalu w tej konwersacji. Ja, przeciętniak który zadowala się byle-hehe-jakością kontra uber koneser który jedynie doszlifowane produkty jest w stanie namaścić swoim idealnym wzrokiem oraz nieskazitelną uwagą i wyśrubowanymi wymaganiami. Zaiste, przejrzałem jak mogłem być tak ślepy, idealnie określiłeś jak przeżyłem w byle-landii tyle czasu i teraz bronię się przed choćby MOŻLIWOŚCIĄ wymagania czegoś więcej.

          Oj ja… ja biedny. Tfu, bylejaki miało być! Hehe.

          Nie insynuowałem że nie znasz branży – wprost to napisałem. W zalewie chwały jakości twojego posta (tak, z małej litery, bo mój post w porównaniu do twojego jest bylejaki) mogłeś tego nie zauważyć.

          Ty, znawco gamedevu, wyzwolicielu ludu z opresji niedopracowanych tytułów z powodu złych? kiepskich? hmmm wiem! BYLEJAKICH działów qc, beta działów czy jak to tam zwiesz będziesz światłem które byle-jakom pokaże co dobre i jakościowe a co nie.

          Hehe.

          Kod kupiłem i zamierzam sobie sprawdzić w jakim stanie jest ta produkcja w chwili publikacji bety. Idealny konsument. Yes.

          HEHE.

          PS czekałem na przykład cdpr, when it’s done, whent it’s ready (któro to było? :P) nie wiedziałem jednak że jest ‚spora grupa devów’ których stać na takie ryzyko finansowe aby przekładać parokrotnie premiery swoich gier aby tylko kliencie byli szczęśliwi. No ale, w byle landii to tego nie ma hehe.

          Z mojej strony byle-jaki koniec.hehe.

      • No chyba nie bardzo „wcześniej już tak nie było” – jeszcze niedawno, w czasach gdy dystrybucja cyfrowa ledwie raczkowała i (dużo) wcześniej, rzeczywistość była trochę inna niż obecnie i to wydawca płacił betatesterom za sprawdzenie produktu, a nie było to zrzucane na końcowego użytkownika jak obecnie. Gdyby przełożyć to na chociażby rynek motoryzacyjny, to nie wyobrażam sobie by testowanie niedokończonego samochodu i wykrywanie usterek spoczywało na konsumentach, a nie na wykwalifikowanych w tym specjalistach. Ale oczywiście w gamingu jest inaczej – bo przecież skoro dzieciarnia sama się pcha i jeszcze jest skłonna wydać na to kasę rodziców, to kto by tego nie wykorzystał.
        A co do kluczy krążących na powyższych portalach, to też nie jest to nazbyt legitne – nie powinny one być odsprzedane dalej przez wspomnianych randomów, ale jaka jest rzeczywistość to oczywiście każdy widzi.

    • Takim nie przetłumaczy.

  • Kupowanie dostępu do bety, dokąd ta branża gier zmierza. Tytuł okazji brzmi jak żart pierwszego kwietnia.

  • Adrian

    Płacenie za testowanie gry to chyba na odwrót powinno być lol .Najgorsze jest to że znajdą się matoły co zapłacą :/ . Żeby tylko EA nie podłapało pomysłu teraz bo od razu będą płatne early access beta test 😀

    • Heh, u EA za bete płącisz 200zł

  • Rozluźnijcie poślady, to są kody z pre orderów, które są dołączane do przed sprzedażowych kopii gry. To nie Bethesda każe wam płacić za testowanie ich gry. Nie chcecie to nie kupujcie i czekajcie na recenzje ludzi, ja pierdyle.

    • Tylko czekałem jak ktoś tak tak napisze. Nie chcesz to nie kupuj. Zgadzając się na takie coś tylko ich zachęcasz do stosowania takich praktyk. Się nie obejrzysz a za betę będziesz płacił 50zł albo jeszcze coś innego.

  • Jeżeli podobne f4 to wolę nie oglądać tego na oczy

    • Trixie B Lulamoon

      a mnie sie akurat f4 podoba 😛

  • Nosacz Sundajski

    >2018
    >Ludzie dalej się złoszczą jak inni wydają swoje pieniądze xD

  • Nie taniej byłoby wziąć preordera w byle jakim sklepie, dostać klucz do bety, a później anulować zamówienie?

    • Złoty Janusz wędruje do … <3

    • A co Ty za 1500PLN pracujesz? Przecież to kosztuje taniej niż paczka fajek. Jakieś głupie gimnastyki robić dla takiej ceny?

      • Powiedz to tym na dole co płaczą

  • Jeremy

    Jak sprawdzić że mam zapewniony dostęp do bety? Niby kod zrealizowałem a nigdzie tego nie widzę, żadnej daty nic.

  • K-Roll MaSta

    Błąd w opisie – Xbox One tyle samo co Ps4. Nie żadne 4pln…

  • Kupiłem.
    … *grabs popcorn*

  • Co mi się wydaje że nie jesteś w temacie tak do końca. Dla mnie nie problemem jest to że jakiś twórca z Nexusa chce za swoją prace parę groszy. Problemem jest to że betesda której gry żyją latami dzięki modom widzi w tym zarobek, a to nie ich praca. Im należy się pieniądz za stworzenie gry, ukłon za udostępnienie narzędzi moderskich i nagana za kombinowanie jak tu na tym zarobić. Przecież oni kopiują w większości to co ludzie sami zrobili i za ich prace chcą kasę. Bojąc się konkurencji chcą zablokować możliwość takowych modów. To jest mocno nie w porządku..Pewnie można powiedzieć że to dla ochrony gry. Tylko że wtedy powinni zatrudnić ludzi którzy by to sprawdzali, ciekawe dlaczego tego nie zrobili?
    A to że w 2 grach są już płatne mody to fakt, ale nie zablokowana jest możliwość dodawania bezpłatnych z warsztatu i Nexusa.
    No i na koniec coś co mnie rozczuliło. Absurdalność oczekiwania dostępu do modw w grze multi. Czy Ty słyszałeś takie pojęcie jak Minecraft?

    • Z „modów” wyrosłem jakieś 20 lat temu, więc pewnie nie jestem „w temacie do końca”. Niemniej w każdą grę Bethesdy grałem po 200+ godzin (w niektóre i ponad 500), więc jak najbardziej jak to ująłeś „latami”, żadnych modów do tego nie potrzebując, więc osobiście uważam że urban legend jakoby „modom” te gry zawdzięczały swoją długowieczność to właśnie tylko urban legend, choćby dlatego że te gry od zawsze były i są popularne także na platformach które „modów” nie obsługują. Jak już pisałem, skoro mod jest do gry Bethesdy, więc zawiera treści należące do Bethesdy, to Bethesda ma pełne prawo decydować czy taki mod jest publicznie dostępny, gdyby chcieli (albo jak to ująłeś – gdyby się „bali konkurencji”) to by utrącili wszystkie mody z Nexusa, pewnie wysyłając jedno pismo do właścicieli tego serwisu, ci zaraz zdjęliby je wszystkie hurtem (ze steamowym workshopem nawet nie musieliby zaprzęgaćdo pracy prawników, wystarczyłoby oficjalne pismo o tym, że nie życzą sobie tego „ficzeru” w swoich grach). Z tym zatrudnianiem ludzi, czyli płaceniem z własnej kieszeni za audyt jakości czegoś na czym nie zarabiają ani centa to oczywiście sobie tylko żartujesz?
      Mnie za to rozczula porównywanie piaskownicy dla dzieci,o której rzeczywiście niczego nie wiem, nawet czy ma „mody” i w jakiej formie ma „multiplayer” z grami zawierającymi competitive multiplayer, w których co oczywiste modowanie jest nagradzane banem, jak choćby w grach z VAC czy w GTA Online.

      • No i widzisz Ty masz po 200-500h, a ja z modami po 1-3k.
        Bethesda nie może teraz tak po prostu napisać do Nexusa i zażądać aby przestali umieszczać na stronie mody, ponieważ od lat szczycą się że ich gry są przyjazne modom.
        Dalej, jeżeli ktoś robi moda do gry, a twórca udostępnia narzędzia to to od razu powinno się zaznaczyć iż ta ludzka praca przechodzi na własność właściciela gry i oni mają prawo decydować czy biorą kasę czy nie. A nie tak po latach uznać że na tym też możemy zarobić.
        Minecrafta podałem jako przykład że w grze multi mogą być mody i doskonale wpływać na rozwój takowej gry. Nie jestem fanem samego Minecrafta, ale znam wiele osób które grają/grały i wbrew pozorom mało kto ma mniej niż 30 lat. To tylko pozór że to „piaskownica dla dzieci”.
        A takie tytuły jak GTA nigdy nie miały być przyjazne modom, więc przykład kiepski.

        Na tym kończę tą rozmowę. Za stary jestem żaby użerać się z człowiekiem który jest zaślepiony swoim punktem widzenia 🙂 Miłego dnia ^^

        • Innymi słowy, przyznajesz że się przypi*przasz dla zasady, bo czepiasz się Bethesdy jakby Co najmniej ci te mody do starych gier zabrała. W nowych będą ostrożniej szafować prawami do modyfikacji? Pewnie tak, chcą zarabiać na swojej własności jak najwięcej, płatne mody czyli DLC dla tych którzy chcą z nich korzystać to najsprawiedliwsze rozwiązanie z możliwych – będą płacić właśnie ci, którzy chcą korzystać, alternatywę już inni wydawcy pokazali – lootboxy i mikropłatności albo uciążliwy grind dla tych którzy nie chcą dopłacać.
          To że do czyjejś IP nie ma się prawa publicznie udostępniać czegokolwiek (nawet autorskiego tłumaczenia czy „fanfiction” do której kategorii należy chyba zaliczyć większość modów) bez zgody właściciela tej IP jest dla każdego poza dziećmi oczywiste, nie trzeba tego podkreślać na każdym kroku. Brak „modów” (poza mapami, a i to nie zawsze) w grach multiplayer nie ma niczego wspólnego z przyjaznością modom lub nie, to ochrona innych graczy przed cheatami.

      • Trixie B Lulamoon

        „Z „modów” wyrosłem jakieś 20 lat temu” jakie gry w 1998 mialy mody?

        • Dzięcię od kucyków mogłoby sobie samo sprawdzić w „internetach”, ale że jest z natury leniwe to zadaje pytanie, myśląc że jest ono retoryczne, bo 20 lat temu to pewnie nie było gier, a co dopiero modów, skoro dziecięcia na świecie nie było. Otóż 20 lat temu były mody choćby do Duke Nukem 3D, do Quake 1, Quake 2, Unreala, czy do Half-Life. Najbardziej znane z tych modów nawet stały się samodzielnymi popularnymi grami, jak choćby Team Fortress czy Counter Strike. Oczywiście pisząc „20 lat temu” miałem na myśli „mniej więcej 20 lat temu”, więc „hold your horses” jeśli zamierzasz sprawdzać czy Team Fortress wyszedł w 1998 czy 1999.
          Do dziś instaluję „community fixy” do gier które albo nie zostały do końca spaczowane przez twórców, albo źle działają na nowych systemach operacyjnych i sprzęcie, jak choćby do Gothiców, Obliviona, Fallouta 3 i NV. Tyle że choć hostuje je moddb to nie są „mody”, bo nie zmieniają w grze ani grafiki, ani innych elementów, nie zamierzam grać w amatorską „twórczość”, szkoda na to czasu.

  • Ale cebulactwo , żeby za bete żądali pieniędzy …brak słów