W co graliście i polecacie/odradzacie?

Wszystko co dotyczy gier komputerowych
aRo
Awatar użytkownika
aRo
Predator
Posty: 695
Rejestracja: 8 lip 2013, o 19:38
Płeć: Mężczyzna
Podziękował: 1 raz
Podziękowania: 21 razy
Kontakt:

20 paź 2019, o 00:40

Obrazek
Kolejny HOG od Artifexu. Szczerze mówiąc, póki co ten podobał mi się chyba najmniej, więc trochę zaskoczyła mnie ilość pozytywnych opinii. Historia, jak zwykle, to tylko pretekst. Szukanie przedmiotów i zagadki - standard, wszystko jest bardzo ładne (z wyjątkiem animowanych facjat). Choć tym razem część łamigłówek uważam za chybione i nieintuicyjne - jak zabawa w makijaż, gdzie trzeba się zająć brwiami i łatwo to przeoczyć, czy łączenie symboli po łańcuchach, co jest okrutnie nieprzejrzyste. Dużo tu też kręcenia/dopasowywania kółeczek, najprostsze i najnudniejsze zagwozdki. Lepiej wypadła króciutka przygoda dodatkowa.

Tak czy siak - to dalej "to samo". Jak podobały się poprzednie gry, to ta też podejdzie.
Awatar użytkownika
Robin Hood
Posty: 279
Rejestracja: 21 cze 2013, o 22:05
Płeć: Mężczyzna
Podziękowania: 44 razy
Kontakt:

Re: W co graliście i polecacie/odradzacie?

24 paź 2019, o 21:44

Obrazek
Armored Core czyli droga przez piekło, zacząłem w to grać w maju, podchodziłem do tego kilka razy aż w końcu się udało.


Sporo misji bo aż 46 dość zróżnicowanych, chociaż większość jest krótkich a niektóre do ukończenia nawet w kilkadziesiąt sekund
Nie grałem w wiele gier o mechach, chyba tylko w Shogo i Slave Zero i muszę przyznać, że budowa własnego mecha jest tutaj fenomenalna, rozbudowana i bardzo logiczna. Przykładowo aby zrobić ciężkiego mecha z licznymi działami trzeba zainwestować w nogi pająka albo podstawę od czołgu aby udźwig był odpowiednio duży aby ten cały sprzęt pomieścić, oraz mocny generator aby było wystarczająco zasilania na ten cały sprzęt.
Niestety, misje otrzymuję się losowo i kilku łatwiejszych można nie otrzymać aż do rozegrania misji kończącej fabuły, lokacje są ogromne i puste, sporo labiryntów, powtarzające się miejsca, sporo misji na czas, również misje platformowe co z okropnym sterowaniem oznacza ból głowy
Za misję wpadają kredyty, nawet po ukończeniu misji można więcej stracić niż zyskać, naprawa drogich części i amunicja to czasem koszt przekraczający wynagrodzenie za misje, dlatego brak łatwych misji bardzo boli, nowy sprzęt to spory koszt a początkowe uzbrojenie jest bardzo słabe i gdzieś po 5 misji odczuwalne jest to kolosalnie
Sterowanie to istny koszmar, namierzanie szybkich przeciwników to piekło a nie ma możliwości sterowania analogami


Nie wiem czy jestem obiektywny bo From Software uważam za najlepszego producenta gier ale pierwsza odsłona Armored Core to max 5/10
aRo
Awatar użytkownika
aRo
Predator
Posty: 695
Rejestracja: 8 lip 2013, o 19:38
Płeć: Mężczyzna
Podziękował: 1 raz
Podziękowania: 21 razy
Kontakt:

Re: W co graliście i polecacie/odradzacie?

27 paź 2019, o 23:32

Obrazek
Jedyna "specjalna" wersja, jaka wyszła na PeCety. Zgodnie z tytułem skupia się na jednym zespole, ale w głównym trybie piosenki Aerosmith to 60%, reszta jest różna. Trafiają się nawet takie ktosie jak... Run D.M.C. Choć jest tu ze względu na pewną wersję Walk This Way, jest też jego inny utwór. Z tych innych część to covery, na szczęście mało tego. Co parę piosenek dostajemy krótkie wywiady z gwiazdami zespołu - ale takie bardzo krótkie i okrutnie pocięte, ogólnie biednie. Poza 30 utworami z kariery (+ jedna walka) jest jeszcze około 10 do wykupienia w Vaulcie.

Jak każde GH, gra dla fanów. Choć ze względu na większe zróżnicowanie lepiej sięgnąć po inną część.
aRo
Awatar użytkownika
aRo
Predator
Posty: 695
Rejestracja: 8 lip 2013, o 19:38
Płeć: Mężczyzna
Podziękował: 1 raz
Podziękowania: 21 razy
Kontakt:

Re: W co graliście i polecacie/odradzacie?

6 lis 2019, o 20:58

Obrazek
Coś dla fanów gier logicznych. Wydaje się oczywiste, ale trzeba to zaznaczyć. Bo poza zagadkami nie ma tu prawie nic. Historia?... Problem w tym, że nic nie jest powiedziane wprost, jest ekstremalnie enigmatycznie, a rozmaite dodatkowe rzeczy typu filmy czy audiologi robią jeszcze większy mętlik w głowie. Czy jest tutaj tajemnicze przesłanie? Czy całość ma głębszy sens? Jak ktoś lubi się bawić w filozoficzne rozkminy, to też polecam. Bo trudno powiedzieć, o czym to jest. Czytałem wiele artykułów próbujących to wyjaśnić. Dziesiątki różnych wersji. Mniej i bardziej rozbudowane teksty. I na swój sposób każdy może mieć rację. Co w sumie jest fajne.

Skupmy się na zagadkach, bo to clou tego programu. Tych "zwykłych" jest tu dokładnie 523. I można je wykonywać w różnej kolejności. Fakt, zazwyczaj jedne blokują inne, są też całe ciągi ekranów, które trzeba wykonywać po kolei, ale i tak dowolność jest ogromna. Bo lądujemy na wyspie... I nie ma więcej informacji. Idziesz gdzie chcesz, robisz co chcesz. Ograniczają tylko drzwi z zagadkami, jednak nie blokują one całych obszarów, tylko małe fragmenty. Swoboda jest naprawdę spora.

A na czym te łamigłówki polegają? Na pociągnięciu nieprzerwanej linii od jednego punktu do drugiego. Tak, wszystkie takie są. Można pomyśleć: "to się musi szybko zrobić nudne". Nic z tych rzeczy. Co krok okazuje się, że jest tu masa dodatkowych zasad i po wyjściu z początkowego obszaru mało co jest trywialne. Między liniami pojawiają się różne kropki, klocki tetrisa, gwiazdki, inne kształty... No i trzeba wykombinować, jakimi zasadami rządzą się zagadki je zawierające. Jeśli nie wiemy, gdzieś na wyspie na pewno są łatwiejsze panele, które w pewnym sensie robią za samouczek. Jak nie dajemy rady, wystarczy pójść w inne miejsce, a potem wrócić z nowo nabytą wiedzą.

Symbole i ich zasady to nie wszystko. Każdy większy obszar ma jakiś "motyw przewodni", jeśli chodzi o łamańce głowy. Kolory, światło, cienie, symetria, dźwięki... I to oczywiście nie wszystko. Z prostego "rysowania linii" wyciągnięto maksimum. Jest tu tak duże zróżnicowanie, że ani przez moment się nie nudziłem. A jak komuś nadal mało, można się pobawić w zbieractwo. Nie chodzi tylko o wspomniane już nagrania, ale też... kształty. Bo w grze jest 135 "zagadek środowiskowych", polegających na zauważeniu znanych nam kółek i linii w otoczeniu. Bardzo kreatywne. Choć sam nie miałem ochoty zdobywać wszystkich, bo niestety momentami ociera się to o absurd - tutaj będzie mały spoiler, więc jak komuś zależy na odkrywaniu, przejdźcie do kolejnego fragmentu. Otóż część symboli jest ukryta w sekretnych filmach. I o ile niektóre można po prostu przewijać, tak zdobycie jednego z nich wymaga obejrzenia godzinnego pokazu, podczas którego powoli tworzy się kształt i nie da się tego zrobić, przewijając. Gruba przesada.

By zobaczyć zakończenie, z tych 523 zagadek wystarczy zrobić mniej niż 150. Ale nie dość, że jest ono wybitnie niesatysfakcjonujące, to który fan główkowania by sobie odpuścił po tylu? Jest tu tak dużo do zrobienia... Sam pokonałem wszystkie. Łącznie z Wyzwaniem (z którym jest związany jeden z dwóch achievementów), które jest wyjątkowe - ciąg 14 zagadek, które są losowe (wiemy tylko, na jakich zasadach się każda opiera), więc internet nie pomoże, do tego ogranicza nas czas dyktowany przez muzykę w tle. Nie bez powodu mało ludzi ma osiągnięcie za to, jest bardzo ciężko. Więc ogólnie co do poziomu trudności - można się ograniczać do prostszych zagadek, można robić wszystko. Coś dla każdego. A warto się wysilić, bo jest tu też ukryte zakończenie, które też jest dziwne, ale o wiele ciekawsze.

Wypada też wspomnieć o sferze wizualnej. Bo muzyki tu mało, ale ta grafika! Gra jest po prostu piękna. Po prostu zerknijcie na screeny lub trailer. Jest z czego robić zrzuty ekranu.

Nie każdemu musi odpowiadać formuła z brakiem konkretnego kierunku i celu innego niż "szukanie celu". Można się odbić. Ale jak już komuś gra podejdzie, to wciągnie po całości. Duże zróżnicowanie, masa rzeczy do roboty. I oczywiście wielkie poczucie satysfakcji po rozkminieniu trudniejszych problemów. Bardzo polecam. Tylko przygotujcie się na to, że "In the Hall of the Mountain King" zostanie Wam w głowach na długo.
aRo
Awatar użytkownika
aRo
Predator
Posty: 695
Rejestracja: 8 lip 2013, o 19:38
Płeć: Mężczyzna
Podziękował: 1 raz
Podziękowania: 21 razy
Kontakt:

Re: W co graliście i polecacie/odradzacie?

4 gru 2019, o 01:16

Obrazek
O ile w Crasha byłem w stanie pograć trochę więcej za młodu, Spyro mnie raczej omijał. Zagrałem w jedynkę może raz u znajomego, parę minut. Więc moc nostalgii tu nie zadziała. Liczyłem po prostu na dobrego platformera. O aspekty audiowizualne nie trzeba się martwić - gra wygląda i brzmi cudnie, także po polsku (co jak co, dubbing w animacjach akurat daje radę). A co z rozgrywką?

Schemat w całej trylogii jest podobny. Dostajemy poziom-hub, w którym wybieramy sobie którąś z dostępnych plansz. Przechodzimy je w dowolnej kolejności, nie licząc bossa, którego trzeba pokonać na końcu i który broni przejścia do kolejnego hubu. I tak w kółko. Co mi się najbardziej spodobało? Budowa etapów. Każdy da się przeszarżować, dotarcie do mety zajmuje mało czasu i jest na tyle proste, że i dzieciaki sobie poradzą (co raczej było celem - to nie wymagający Crash). ALE obierając sobie jako cel zebranie wszystkiego, spędzimy na poszczególnych planszach 2-3 razy więcej czasu, bo wszędzie jest co robić. Chcesz się odprężyć i na luzie przejść - da się. Chcesz sobie postawić wyzwanie i podnieść poprzeczkę - da się. Gra dla każdego. Brawa! Oprócz tego warto wiedzieć, że jest przycisk, dzięki któremu towarzyszący nam Iskier (ważka robiąca za wskaźnik życia) nakierowuje nas w kierunku brakujących klejnotów, co zmniejsza frustrację, jaką może wywołać np. zebranie 399 na 400 skarbów i konieczność szukania tego ostatniego.

A teraz o poszczególnych odsłonach:

Jedynka podobała mi się chyba najbardziej. Historia, choć biedna, była jakaś. Jest to też część chyba najłatwiejsza. Niemal banalna. Niemal, bo są tu poziomy latane. W sumie nie trzeba ich koniecznie przechodzić (do ostatniego bossa można się chyba dopchać bez tego, ja przechodziłem całość na 100%, to tego nie testowałem), ale jak się już spróbuje... Sterowanie w locie jest, delikatnie mówiąc, niezbyt dobre. Mogę tylko pocieszyć, że po dwóch pierwszych tego rodzaju etapach kolejne są dużo prostsze (co jest w sumie dziwne, co to za balans?). Za to bossowie, o ile można ich tak nazwać, są tak trywialni, że głowa mała. A jeśli chodzi o maksowanie - jest jeden poziom, który może uprzykrzyć życie. Skakanie po drzewach. Dostanie się w niektóre miejsca wymaga takich skoków, że polecam to po prostu zobaczyć w internecie, a dopiero potem próbować.

Część druga jest pod wieloma względami bardzo podobna. Nawet z lataniem jest tak samo - na początku można utknąć (i to w sumie dowód, że nie chodzi o to, że nabieramy doświadczenia, przez co potem jest nam łatwiej - po jedynce znów miałem problemy), a ostatnia taka plansza w grze jest zadziwiająco prosta. Największe zmiany? Nowe umiejętności, które są fajne, ale jednak chcących przejść całość na 100% mogą wkurzać, bo są one wymagane do zebrania wszystkiego na niektórych mapach, co się wiąże z backtrackingiem. A spokojnie dało się go uniknąć. Mamy tu też to, czego zabrakło wcześniej - prawdziwe walki z bossami. A jednak całość nie była już tak ciekawa. Szczególnie pomysły na światy - niezbyt zróżnicowane w obrębie huba. Niby warto wspomnieć o świetnej rzeczy, jaką się odblokowuje po zebraniu wszystkiego wszędzie... jednak zdobycie tego bonusu na tym etapie jest trochę mało sensowne. Może jedynie pomóc zdobyć zaległe punkty umiejętności (nie rozwijają postaci, dają tylko dostęp do galerii z grafikami).

Trójka... Za dużo wszystkiego. Tutaj twórcy przekombinowali. Na każdym poziomie pochowali minigry - sprawia to wrażenie, jakby na siłę wpychali każdy pomysł, jaki im przyszedł do głowy, mimo że niektóre nie do końca miały sens. Część z nich, jak np. walka bokserska, jest po prostu słaba, inne zaś mają różne problemy. Najbardziej wkurzająca może być deskorolka z dziwną fizyką. Choć zdarzają się też ciekawsze urozmaicacze związane z uwalnianymi zwierzakami - fragment jako platformówka 2D, rail shooter, czy strzelanka z widokiem z góry... Było zostawić te udane i resztę wyrzucić. Co jeszcze? Historia wklejona na siłę (bo w poprzednich jeszcze jestem w stanie uwierzyć, że mogła powstać przed levelami), bossowie dzielący się na banalnych i irytujących, trywialne fragmenty latane (wszystkie bez wyjątku, o dziwo!). I błędy. Niestety mam wrażenie, że port trójki był robiony trochę na szybko. Tylko tutaj znalazłem niewidzialny blok, przez który nie da się przejść, bo nie. Tutaj w poziomach z deskorolką zdarzało mi się lecieć nagle w inną stronę, z przyspieszeniem znikąd, bo tak. Tylko tutaj też był poziom, w którym klatki spadały poniżej 30, choć wszędzie indziej gra trzyma 60. Nie ma tych błędów tyle, by grę dyskwalifikować, jednak na tle reszty tym bardziej rzucają się w oczy niedoróbki. Na koniec dodam jeszcze, że część trzecią warto przejść na 100% (a nawet 117 w tym wypadku) bardziej niż poprzednie, bo jest tu najciekawszy dodatkowy etap i normalne zakończenie, a nie ten ochłap rzucany po "ostatnim" bossie.

Trzeba przyznać, że sporo wad można zignorować, czy po prostu ich nie zauważyć, bo nie każdy będzie próbował zrobić wszystko, co się da. Biorąc pod uwagę, że gra jest jednak kierowana w pierwszej kolejności do młodszej widowni, jak najbardziej mogę polecić. Piękna i prosta. A na dodatek starsi też tu znajdą coś dla siebie. Nie tylko ci, którzy pamiętają oryginały z pierwszego PlayStation. O ile są odporni na rozmaitą dziecinadę i wszechobecne kilogramy cukru.


Obrazek
W dużym skrócie: jeśli podobała się jedynka, to dwójka też się spodoba. Bo to gry prawie takie same. Znaczy się: inne poziomy, inna historia, parę zdolności się różni, ale nie ma żadnej wielkiej zmiany. Dlatego niżej wklejam recenzję poprzedniczki. Zmieniłem tylko parę zdań, bo niemal wszystko pasuje idealnie.

O co tu chodzi? O ocalenie świata jako przeciętny typ, który nagle zdobywa super zdolności - oklepany motyw. Ale i tak przyjemnie śledziło się rozwój wydarzeń. Pomagały w tym m.in. zabawne dialogi, nawiązania do innych gier (plakaty na ścianach to jedno, ale są tu całe sekwencje rżnące mechaniki z innych tytułów!).

Skoro już o zdolnościach mowa, w trakcie przygody postać rozwija się. Otrzymujemy nowe możliwości poruszania się, jak lot i bieganie po pionowych ścianach(albo przemiana w kurczaka!), a także nowe ciosy - część odblokowuje się z rozwojem fabuły, inne można zakupić(mój faworyt to piledriver). Jest na kim testować świeżo zdobyte umiejętności. Wrogowie są wystarczająco zróżnicowani żeby się nie znudzić, a później dochodzą jeszcze różne tarcze i fakt, że część przeciwników znajduje się w innym wymiarze, przez co trzeba się przemieszczać między dwoma światami, by pokonać wszystkich - miłe urozmaicenie. Mnogość ciosów pozwala wykręcać długie, ciekawe kombosy. Jeśli nie umie się efektownie łączyć ataków, można zajrzeć do jednego z NPCów, który uczy kombinacji. Ogółem: walka jest zrealizowana świetnie.

O ile z żywymi przeciwnikami powinien sobie poradzić każdy, tak z martwą naturą nie jest już tak prosto. Jeśli chodzi o elementy platformowe, gra ma bardzo nierówny poziom trudności. Przez większość czasu jest bardzo łatwo, aż tu nagle trafia się pomieszczenie, gdzie można utknąć. Wymagana jest zabójcza precyzja. Sterowanie jest niezłe, łatwo wyczuć choćby skoki, ale kiedy trzeba użyć paru specjalnych zdolności w krótkim odstępie czasu, może pojawić się problem. Na całe szczęście najtrudniejsze zagadki nie są obowiązkowe - kryją dodatkową kasę, fragmenty serc/czaszek(po skompletowaniu wydłużają pasek życia/energii) lub części klucza wymagane do odblokowania alternatywnego zakończenia. Dostanie się do tych ostatnich jest naprawdę trudne.

Jest jedna rzecz, która twórcom do końca nie wyszła. Żeby zdobyć wszystkie znajdźki, trzeba będzie się wracać do poprzednich plansz. By to ułatwić, twórcy w paru miejscach ustawili kamienne głowy, którymi można się przenosić na inne poziomy. Problem w tym, że sam bym je lepiej rozmieścił.

Grafika jest świetna, muzyka daje radę (i nie jest to już jeden zapętlony utwór!), gra wciąga, jest co robić(znajdźki, side questy). Przeszkadza tylko długość gry - wystarczy około 8 godzin, a bez szukania wszystkiego spokojnie dałoby się to skrócić o 2-3h. Ewentualnie wydłużyć dzięki DLC, który dodaje nową lokację pełną krótkich wyzwań, jednak to zabawa na chwilę.


Obrazek
Krótka (2-3 godziny + dodatkowe misje na maksymalnie godzinkę), dziwaczna gra, którą sprawdziłem ze względu na Steamowy Remote Play, co pozwala zagrać w "lokalnym" coopie na jednej kopii przez sieć. I w ten sposób polecam spróbować. Sterowanie jest bardzo dziwne, każdą mackę kontroluje się osobno. I z tego bierze się cała trudność, bez tego tytuł by się nie wyróżniał. No, chyba że jeszcze dziwniejszą fabułą, bo to absurd najwyższych lotów. Solo gra może frustrować, ale kiedy dzielimy się mackami w kooperacji, zwykle jest zabawnie, nie irytująco. Na jeden wieczór ze znajomym - warto.

Ostrzegam tylko, że by podzielić się "2+2", będą potrzebne dwa pady. Kiedy jeden gracz używa klawiatury, trzeba przypisać rękę i dwie nogi do jednego z grających, a drugi będzie się musiał zadowolić jedną kończyną. Bo tak.
Awatar użytkownika
Wiedźmin
Posty: 2065
Rejestracja: 3 gru 2012, o 16:40
Płeć: Mężczyzna
Podziękował: 14 razy
Podziękowania: 32 razy
Kontakt:

Re: W co graliście i polecacie/odradzacie?

4 gru 2019, o 20:09

aRo pisze: A jeśli chodzi o maksowanie - jest jeden poziom, który może uprzykrzyć życie. Skakanie po drzewach. Dostanie się w niektóre miejsca wymaga takich skoków, że polecam to po prostu zobaczyć w internecie, a dopiero potem próbować.
Też się tu zaciąłem i musiałem sprawdzić w necie jak wymaksować ten poziom :E
aRo pisze: Mamy tu też to, czego zabrakło wcześniej - prawdziwe walki z bossami.
Mnie się nie podobali ci bossowie. Szczególnie ten drugi był cholernie trudny... straciłem na nim chyba z 10 żyć :/ Jak mniemam żeby zdobyć 100% osiągnięć trzeba przejść tego szefa bez straty zdrowia, a to mi się raczej nie uda :/ Poza tym dobra gra, podobała mi się bardziej niż jedynka, bo jest dużo bardziej rozbudowana.
aRo
Awatar użytkownika
aRo
Predator
Posty: 695
Rejestracja: 8 lip 2013, o 19:38
Płeć: Mężczyzna
Podziękował: 1 raz
Podziękowania: 21 razy
Kontakt:

Re: W co graliście i polecacie/odradzacie?

4 gru 2019, o 21:26

kmpt pisze: Mnie się nie podobali ci bossowie. Szczególnie ten drugi był cholernie trudny... straciłem na nim chyba z 10 żyć :/ Jak mniemam żeby zdobyć 100% osiągnięć trzeba przejść tego szefa bez straty zdrowia, a to mi się raczej nie uda :/ Poza tym dobra gra, podobała mi się bardziej niż jedynka, bo jest dużo bardziej rozbudowana.
Za drugiego bossa jest aczik, który wymaga nie ranienia owiec - teoretycznie możesz oberwać, ale jak cię coś zrani, to spowoduje właśnie pojawienie się owieczek, a boss ich w spokoju nie zostawi... Więc w sumie lepiej nie tracić zdrowia.
Ale podpowiem, że jak wymaksujesz resztę, to odblokowany bonus pozwoli ci tego bossa zmiażdżyć i bez problemu chapniesz osiągnięcie :D
aRo
Awatar użytkownika
aRo
Predator
Posty: 695
Rejestracja: 8 lip 2013, o 19:38
Płeć: Mężczyzna
Podziękował: 1 raz
Podziękowania: 21 razy
Kontakt:

Re: W co graliście i polecacie/odradzacie?

29 gru 2019, o 21:16

Krótkie platformówki!

Obrazek
Gra logiczna/zręcznościowa bazująca na kolorach. Wiele obiektów ma konkretny kolor, a po zmianie barwy tła na ten sam, przedmioty znikają. I to w sumie tyle. Stopniowo pojawia się coraz więcej "farb", ale jest dość łatwo. Dopiero ostatni poziom stanowi jakieś wyzwanie.

To krótka przygoda, w dodatku przeciągana denną fabułą. Co najgorsze, są poziomy, na których nie dzieje się nic, tylko ciśniesz przed siebie i słuchasz tych nudnych dialogów. To największa bolączka, szczególnie kiedy chce się zdobyć wszystkie osiągnięcia. Bo są tu znajdźki. Problem w tym, że większość jest praktycznie na widoku, więc nie trzeba kombinować... tylko kolorków brakuje. Przez co trzeba potem powtórzyć poz... nie, nie da się wybrać jednego, trzeba cały etap. W tym te chodzone levele od historii. Tyle że tym razem w ciszy, bez tekstu. Zzzzzzzzzzz...

Ale ogółem to przyjemna gierka na parę godzin, pomysł wyjściowy bardzo fajny.

Obrazek
Nic nie widać. Rozrzucamy farbę podczas ruchu (lub śmierci), odkrywając planszę. Super koncept. To ciekawa zręcznościówka, stanowiąca jakieś wyzwanie. Choć ciekawie jest tak do 2/3 gry. Bo potem pojawiają się samonaprowadzające działka. Odtąd robi się momentami frustrująco i kończą się pomysły na poziomy. Szczytem jest wieża z ruchomych klocków, gdzie porozstawiali masę działek z obydwu stron. Dodajmy do tego momentami dziwne lagi, czasem wrażenie braku kontroli nad postacią, czy odpalający się double jump bez powodu. Idealnie nie jest. Ale że całość zajęła mi tylko 2 godziny... Można przeboleć, choćby dla tych niezłych 66%.

Obrazek
Banan mówi, że mamy strzelać, więc strzelamy. Tyle historii. Jest tu nawet jakiś twist pod koniec (i wyjątkowo dziwne zakończenie), ale wiadomo, logiki nie ma tu co szukać. Chodzi tylko o efektowną walkę. A to tu jest, w nadmiarze. Strzelanie w dwóch kierunkach naraz, różne bronie, ataki deskorolką, spowolnienie czasu, czy nawet rykoszetowanie pocisków od znaków czy rzuconej w powietrze patelni - niesamowicie przyjemne. Dla mnie - gra krótka i na jeden raz, ale jak ktoś lubi maksować wyniki, spędzi tu dużo więcej czasu. Oceny na koniec misji będą zachęcać do bicia rekordów.

Obrazek
Gra z Myszką Miki w roli głównej. Minnie porwana, trzeba ratować, blablabla. Oczywiście wszystko jest piękne i na koniec musi być gruby happy end. Ale najpierw trzeba się do niego dostać. I jest to banalne - gra na parę godzin, wyzwania prawie nie ma, jedynie niektórzy bossowie mogą na chwilę zatrzymać. Biegamy, czasem rzucamy - nic ponadto, podstawa. Ciekawiej jest, jak się chce zebrać wszystkie znajdźki, bo niektóre są ukryte bardzo perfidnie i zdobycie wszystkiego już nie jest tak proste jak reszta, więc nie zdążymy się znudzić. Nawet na 100% przejście to mniej niż 4 godziny.

Są też, niestety, wady. Najbardziej przeszkadza mi budowa części poziomów pod kątem zbieractwa. Często ścieżka jest za nami blokowana i jeśli coś się pominie, trzeba powtarzać całość, bo nie ma opcji cofnięcia się. A zdobycie przedmiotów zaliczane jest dopiero po przejściu planszy, nie można sobie wyjść w połowie. Inna sprawa - kolizje są momentami dziwne i miałem wrażenie, że czasem spadam z platform lub do nich nie dolatuję, mimo że powinienem spokojnie na nich stać. Ale to drobnostki.
aRo
Awatar użytkownika
aRo
Predator
Posty: 695
Rejestracja: 8 lip 2013, o 19:38
Płeć: Mężczyzna
Podziękował: 1 raz
Podziękowania: 21 razy
Kontakt:

Re: W co graliście i polecacie/odradzacie?

30 gru 2019, o 00:24

Obrazek
Wygląda na miłą, spokojną zabawę. Nic z tych rzeczy. Z początku jest banalnie, a potem poziom trudności leci ostro w górę i nie mogę powiedzieć, że opis w sklepie Steama jest dobry - bo według niego każdy może się tu dobrze bawić, "casual czy hardkor". Raczej nie. Tego się nie da przejść bezmyślnie. Niby sterowanie to tylko poruszanie się na boki, skok i kucanie, ale później samo to, jak długo/krótko przytrzymamy przycisk skoku, ma ogromne znaczenie. Nie grajcie tylko dlatego, że są tu kotki - trzeba ogarniać platformówki.

Z minusów - pod koniec chamsko podbijające trudność ogniste kule, wylatujące z lawy w tych samych miejscach, ale w losowych odstępach czasu i różnej wysokości - tu się pojawia szczęście, nie tylko skill, co boli. Tak jak z paroma bloczkami wylatującymi ze ściany "znikąd" - niepotrzebne. Mimo wszystko to dobra zabawa na jakieś 5-6 godzin, ale powtórzę: nie dla każdego, jest ciężko. Za to jaka satysfakcja z ukończenia!

Jeszcze co do multi - niby jest, ale średnio sensowne. Jedna osoba przejdzie poziom - awansują wszyscy, więc to raczej tryb dla tych, co chcą grę na siłę skończyć, ale sobie nie radzą, więc zapraszają do co-opa doświadczonych. Jest tu też kilka leveli stworzonych do kooperacji, ale jest ich malutko i są dostępne po znalezieniu dodatkowych wyjść z poziomów, więc i tak trzeba przejść sporo zwykłych, by się do nich dokopać. Kupowanie gry czysto pod multi nie do końca ma sens, chyba że lubicie się wspólnie wkurzać po setce śmierci.
Awatar użytkownika
Robin Hood
Posty: 104
Rejestracja: 17 lut 2015, o 19:14
Płeć: Mężczyzna
Podziękowania: 3 razy

Re: W co graliście i polecacie/odradzacie?

23 sty 2020, o 23:02

Doom 3: BFG Edition

w zeszłym roku skończyłem dwie pierwsze części (zabawa była przednia, choć irytuje podział na epizody jedynki, w wyniku czego na początku każdego z nich trzeba zebrać bronie od nowa). To postanowiłem skończyć również trójkę (a że na GOG mam tylko BFG edition, to trafiło na tę odsłonę).

I powiem szczerze, że gdybym musiał grać w trybie "albo latarka albo broń" to chyba prędko bym tę grę rzucił. Więc w gruncie rzeczy to jestem "hepi", że przeszedłem akurat tę wersję. Dużo tutaj filozofii nie ma, ot strzelanka mająca w założeniach silniejszy "element grozy" niż poprzedniczki, ale w moim odczuciu ten akurat na siłę gra próbuje narzucić głównie przez wszędobylskie ciemności i stwory teleportujące się za plecami gracza. Niby sprawia to, że tempo gry jest wolniejsze, ale nie jestem do końca przekonany co do zastosowanych środków. No ale sam "rdzeń gry" jest całkiem w porządku, tj bronie, przeciwnicy, poziomy itd. (szkoda tylko, że ten nieszczęsny shotgun jest tak nieskuteczny). W sumie całkiem długa gra jak na FPSa, więc to też można zaliczyć na plus.

Dungeons 3 (a niedługo potem Clash of Gods DLC)

Bardzo lubiłem dwójkę i z niecierpliwością czekałem na sposobność, aby pograć w trzecią część. I na pewno mogę ją polecić zagorzały fanom drugiej części, bo z jednej strony posiada trochę ciekawych nowinek (mnie nie wszystkie do końca przekonały, choćby mieszany charakter armii, za to fajnym akcentem jest nowa bohaterka, bardzo przydatna w boju); a z drugiej główna treść gry to z grubsza to samo.

Grę lepiej sobie dawkować w umiarkowanych porcjach, bo na początku każdej misji budujemy "infrastrukturę" od początku, co potrafi znużyć, jeśli gramy w kampanii i zaserwujemy sobie więcej niż 2 misje pod rząd. Niestety, gra ma też jeden mankament - pewne żarty (jak "niszczenie" czwartej ściany) są stanowczo zbyt często w użyciu. To potrafi zmęczyć. A niektóre były w moim odczuciu niefajne, ale to już kwestia gustu.

Na szczęście w Dungeons 3 zostało to, co lubiłem w poprzedniczce, a nawet nowości, które nie przypadły mi do gustu, nie potrafią zmienic faktu, że gra pochłonęła sporo mojego czasu.
Awatar użytkownika
Robin Hood
Posty: 104
Rejestracja: 17 lut 2015, o 19:14
Płeć: Mężczyzna
Podziękowania: 3 razy

Re: W co graliście i polecacie/odradzacie?

26 sty 2020, o 13:29

Duke Nukem 3D: Atomic Edition

Chyba jakieś dwadzieścia lat temu (jak nie więcej) po raz pierwszy zetknąłem się z Duke Nukemem 3D. I nareszcie go skończyłem - co za uczucie :)

Gra w pełni zasługująca na swoją reputację - przemyślany projekt poziomów (choć we trzech zdarzyło mi się przyciąć), bardzo przyjemny w obsłudze arsenał, a przeciwnicy mimo prostej SI potrafią zaleźć za skórę.

Generalnie podobał mi się fakt, że główny bohater jest tak wygadany, ale już sam humor w grze - średnio. Podobnie czułem, jak grałem po raz pierwszy i zdania nie zmieniłem. Za to interakcja z różnymi losowymi elementami jest całkiem imponująca jak na grę z tamtych lat (z tym że im dalelszy poziom, tym mniej okazji do interakcji).

Ktoś mógłby narzekać, że gra niezbyt długa (jeden poziom trwa do kilkunastu minut, a zapewne spokojnie dałoby się sporo z nich skończyć w kilka), ale mi akurat się to podobało, bo nie odczułem ani trochę wydłużania "na siłę", ergo - nie czułem znudzenia materiałem.

Trochę nierówny jest czwarty epizod (The Birth), w ogólnym rozrachunku spodobał mi się mniej niż trzy standardowe.

Więc jak ktoś nie grał (ciekawostka - ta wersja wciąż jest do nabycia w serwisie Zoom), to mocno polecam - aczkolwiek dobrze zaopatrzyć się w eDuke'a dla przyjemniejszego sterowania (a jak ktoś ma ochotę, to i spróbować Polymer Packa wymieniającego całą grafikę w grze na pełne 3D).
Awatar użytkownika
Łowca
Posty: 2
Rejestracja: 13 gru 2019, o 21:28
Płeć: Mężczyzna
Lokalizacja: Poland
Podziękowania: 2 razy
Kontakt:

Re: W co graliście i polecacie/odradzacie?

29 sty 2020, o 20:38

Grand Theft Auto IV:
Czyli moim trzecie najlepsze GTA w historii po GTA: SA i V, ale zacznijmy od fabuły. W grze wcielamy się w postać serbskiego imigranta zwanego Niko Bellic, chcę on odnaleźć osobę, która zdradziła jego oddział wojskowy podczas misji na terytorium wroga w Jugosławii w której zginęli jego przyjaciele jak i również wzbogacić się i zacząć nowe życie. Niko przyjmuje zaproszenie od swojego kuzyna Romana i przypływa do Liberty City, które według niego jest krajem pięknych kobiet, szybkich samochodów i nieograniczonych możliwości. Na miejscu okazuje się, że nie jest tak kolorowo a wręcz przeciwnie. Piękne kobiety Romana istnieją tylko w burdelach i klubach ze striptizem, szybkich samochodów nie widać, a jedyny "szybki" samochód Romana to jego własna taksówka, o legalnych możliwościach można pomarzyć, bo miastem rządzą mafie. Nie pozostaje nam nic innego, jak chwycić kałacha w dłoń i zacząć zarabiać w niezbyt właściwy sposób. Po samej fabule może zrozumieć, że to nie gra dla każdego, ale jak na dzisiaj warto wydać te kilka złoty nawet jak się nie zainteresowałeś, ponieważ gra nie jest droga a może zapewnić kilka długich godzin świetnej zabawy i jakby ktoś chciał ogrywać po polsku to daje linka do spolszczenia:https://www.youtube.com/watch?v=-y7X3xx ... dex=6&t=0s
Awatar użytkownika
Łowca
Posty: 19
Rejestracja: 13 paź 2016, o 14:28
Płeć: Mężczyzna
Podziękował: 1 raz
Kontakt:

Re: W co graliście i polecacie/odradzacie?

15 lut 2020, o 00:17

Aktualnie jestem w połowie Half-Life 2 EP2. Mam do ogrania nieco gier, szukam czegoś łatwego i krótkiego, dla samego relaksu a nie wyzwań, co z tej listy polecacie?
8 bit Armies
Anima - Gates of Memories
Assassin's Creed (1 lub 2, 3, 4 - Black Flag, Brotherhood, Revelations, Unity)
Bound by Flame
Castlevania: Lords of Shadow 2
Chasm
Dragon's Dogma: Dark Arisen
Enclave
Endless Space
Freespace 2
Mad Max
Mages of Mysteris
Mass Effect: Andromeda
Nexus: Jupiter Incident
Portal 2
Risen 3 - Titan Lords
Shadow Warrior 2
Shadows: Heretic Kingdom
Sins of a Solar Empire: Rebelion
Solarix
State of Mind
Stories: The Parch of Destinies
Take on Mars
Tomb Raider: Legends
Tomb Raider: Underworlds
Vendetta - Curse of Racen Cry
We Are the Dwarves
The Witcher 2
The Witcher 3
Awatar użytkownika
Wiedźmin
Posty: 2065
Rejestracja: 3 gru 2012, o 16:40
Płeć: Mężczyzna
Podziękował: 14 razy
Podziękowania: 32 razy
Kontakt:

Re: W co graliście i polecacie/odradzacie?

15 lut 2020, o 08:31

BlackHole pisze:
15 lut 2020, o 00:17
Aktualnie jestem w połowie Half-Life 2 EP2. Mam do ogrania nieco gier, szukam czegoś łatwego i krótkiego, dla samego relaksu a nie wyzwań, co z tej listy polecacie?
Mad Max, Risen 3 i Assassin's Creedy są bardzo dobre, ale na pewno nie są krótkie. Jak chcesz coś odhaczyć na szybko to zacznij od Portal 2.
aRo
Awatar użytkownika
aRo
Predator
Posty: 695
Rejestracja: 8 lip 2013, o 19:38
Płeć: Mężczyzna
Podziękował: 1 raz
Podziękowania: 21 razy
Kontakt:

Re: W co graliście i polecacie/odradzacie?

23 lut 2020, o 11:01

Obrazek
Wymagające platformery z limitowaną ilością żyć... czyli jak kiedyś. I jak w "jedynce". Za to tym razem mapka w stylu SMB3 i możliwość wyboru kolejności przechodzenia etapów + sekretny ekwipunek do zdobycia, za którym warto się rozejrzeć. Grałem w trybie dającym 30 żyć na poziom, jest ciężko, ale ale nie za ciężko - może raz czy dwa musiałem powtórzyć całą planszę.

Jedna rzecz, która mi przeszkadzała, to momentami wredne momenty z rzeczami poza naszym wzrokiem. Tak, kiedyś się tak robiło, ale to nie powód, by do tego wracać. Może być przecież trudno i sprawiedliwie. Ale szybko o tym zapomnimy, bo całość jest krótka - mi przejście zajęło 2 godziny i 40 minut. W sam raz na jeden wieczór, szczególnie dla fanów Nerda.

Obrazek
Porządnych skradanek nie powstaje ostatnio zbyt wiele, więc trzeba doceniać te, które mamy. A Aragami jest zrealizowane naprawdę nieźle. Co prawda fabuła jest nieciekawa i do zapomnienia, ale gameplay się broni. Poziomy są rozległe i prawie zawsze (nie licząc pojedynczych fragmentów ze śledzeniem) mamy możliwość wyboru ścieżki i sposobu gry. Znamy cel, a jak się do niego dostaniemy, zależy od nas. Można wybić wszystkich lub nikogo nie ruszać, biec otwarcie przed każdym lub chować się i pozostać niezauważonym przez cały czas. Jak kto lubi.

Walka nie jest rozbudowana, w końcu to z zamierzenia gra o ukrywaniu się. Albo podejdziesz do kogoś i go dźgniesz, zabijając na miejscu, albo ktoś dźgnie ciebie. Jedno trafienie kończy wszystko. Łatwo nie jest. A żeby nie było nudno, mamy fajne umiejętności. Zaczyna się od teleportacji między cieniami, a potem dochodzą kunaie, niewidzialność, ataki z powietrza, wybuchające znaki... Opcji na przechodzenie robi się jeszcze więcej. Tylko trzeba zbierać ukryte zwoje, by odblokować więcej możliwości, co nie każdemu musi odpowiadać. Ale gra się bardzo przyjemnie i aż chce się przeszukiwać każdy kąt.

Jeśli coś mi przeszkadzało, to starcia z bossami, które wydawały mi się kompletnie niepasujące gameplayowo do reszty. Jednak to detal, no i w sumie trochę urozmaicał rozgrywkę. Fanom rozwiązywania problemów będąc niezauważonym - polecam.

Chciałbym jeszcze zwrócić uwagę na tryb co-op. Oczywiście, że gra się lepiej w dwójkę. Jest tu jednak problem. Tryb multi jest niedorobiony i trzeba o tym pamiętać. W singlu można się z poziomu menu cofnąć do checkpointa, czy też kontynuować poziom po wyjściu. W multi - zapomnijcie. Skończ cały poziom albo graj od nowa. Jeśli macie problemy z połączeniem - nie radzę grać, szkoda nerwów. Do tego czasem, np. po śmierci obydwu graczy i automatycznym powrocie do punktu zapisu, dzieją się rzeczy dziwne, jak przeciwnicy kręcący się w kółko, powrót niektórych wrogów wcześniej na mapie (przy próbie wybicia każdego psuje wszystko), niektórzy zostają martwi gdzieś dalej, bariery lubią wracać i blokować drogę... Najlepiej więc nie ginąć. Łatwo powiedzieć.

Obrazek
Niezły DLC, dodający 4 poziomy, które są WIELKIE - co jest ogólnie zaletą, ale jak gramy w co-opie, ze względu na bugi może być problematyczne. Tak czy siak, jest co robić. I to niekoniecznie tak samo jak wcześniej, bo to inna historia i mamy dwójkę protagonistów. Zdolności są podobne, ale jednak ciut inne niż w podstawce - w tym jedna przywołująca drugą postać, co pozwala po cichu eliminować 2 cele naraz (no i w co-opie nie działa, więc mamy jedną umiejkę mniej... cóż). Wszystko dostępne od początku, żadnych ulepszeń w czasie. W sumie to więcej prawie tego samego, więc jak podobała się główna gra, to warto - ale na promocji, bo bazowa cena jest wysoka jak na zawartość.

Obrazek
Uwielbiam Dark Soulsy. Uwielbiam Metroidvanie wszelkiej maści. Dostałem połączenie tych dwóch. To pierwszy raz od dawna, kiedy miałem ochotę wracać do gry w każdej wolnej chwili i było mi źle z tym, że zbliżam się do końca. Tak bardzo mi się podobało.

Skracając opis ze strony sklepu: gramy Pokutnikiem, na krainę Cvstodia spadła klątwa, trzeba przerwać cykl śmierci i odrodzenia. Już czuć Soulsy. Ale klimat jest trochę inny, w sumie dość ciężki i raczej nieprzyjemny, z mnóstwem religijnych motywów, bardzo dziwnymi widokami... I wciąga jak bagno. Aż chce się odkrywać kolejne miejsca i sprawdzać, jakie jeszcze rzeczy wyskoczą na naszej drodze. No, o ile nie jest się zbyt wrażliwym w pewnych tematach. Całości dopełnia oprawa. Zwykle wspominam o tym na końcu, tu powiem od razu: grafika i soundtrack są cudowne. Gra jest przepiękna. O ile nie odrzucają was czasem nieprzyjemne, może nawet obrzydliwe widoki, polecam chociażby zobaczyć i usłyszeć jakikolwiek fragment. Pikselowe mistrzostwo świata.

Gra jest zbudowana jak typowa metroidvania, z solidnych rozmiarów mapą skrywającą multum sekretów i tajemnych przejść. Najpierw podążamy główną ścieżką, później pojawiają się rozgałęzienia i jest pewna dowolność w progresji, a wiele opcjonalnych dróg staje się dostępnych dopiero po zdobyciu czegoś - więc backtracking to norma, ale jest po co wracać. Postać rozwijamy na parę sposobów - zbierając ulepszenia i wiele rodzajów przedmiotów. Koraliki do różańca dające różne bonusy, modlitwy/zaklęcia, dodatkowe ataki... Trochę tego jest do zebrania. Co ciekawe, praktycznie nic z tego nie jest wymagane do ukończenia gry. Nie wiem, czemu ktokolwiek miał rezygnować z tego wszystkiego, bo zawsze miło gdzieś wrócić i nagle zauważyć nowe platformy, wiadomości itd., ale można.

Porównując do Soulsów - są kapliczki działające jak ogniska, czyli miejsce powrotu do życia. Trzeba wracać na miejsce zgonu, by nie być osłabionym i odzyskać straty (albo odwiedzić pewną statuę). Są questy od NPCów, które nie są nigdzie zapisywane i trzeba wszystko odkrywać na własną rękę, więc można je kompletnie przegapić. No i walka - wymagająca, za to sprawiedliwa. Po zebraniu ulepszeń mamy satysfakcjonujący zestaw ruchów. Fakt, że jest tylko jedna broń i przez to starcia nie są zbytnio zróżnicowane, ale z czasem nie zwraca się na to uwagi, bo jest po prostu przyjemnie. Są odpowiedniki Estusów, napełniające się przy kapliczkach. Nie ma paska staminy, co nie znaczy, że można bezmyślnie chlastać - uniki i parowanie to przydatne opcje. Szczególnie podczas starć z bossami, którzy nie są przesadnie mocni, choć w pierwszych próbach mogą zajść za skórę (w większości).

Ogólnie gra się w to bardzo przyjemnie. Wady? Bardzo mało punktów szybkiej podróży, brak ulepszeń mikstur leczniczych (pasek życia się może znacząco wydłużyć, a potki ciągle odnawiają mało energii), momentami problemy w sekcjach platformowych (nie tyle kolce, co część platform, których nie można chwycić i czasem na nich nie lądujemy, choć wydaje się, że wysokość skoku była w porządku), pojedyncze bugi (jeden przeciwnik, który głupieje przy krawędzi areny, czy sytuacja, gdy po wejściu po schodach nie ładuje się kolejna scena i wypadamy za mapę). W sumie drobnostki. A może jestem zbyt łagodny, bo produkcja mnie autentycznie oczarowała. Dawno żaden tytuł mnie tak nie wciągnął. Polecam fanom platformówek, Soulsów, czy nawet po prostu koneserom cudnych dźwięków i mistrzowskiego pixel artu. A jak nie podejdzie... Mea Culpa.
Awatar użytkownika
Wiedźmin
Posty: 1461
Rejestracja: 18 sie 2013, o 20:26
Płeć: Mężczyzna
Podziękowania: 22 razy
Kontakt:

Re: W co graliście i polecacie/odradzacie?

23 lut 2020, o 11:57

Musisz być zalogowany aby zobaczyć tę treść.
American McGee's Alice
Obrazek
Stwierdziłem, że przygodę z Alicją zacznę od jedynki, żeby zobaczyć, o co tu tak właściwie szło i jak się z tą 20-letnią już grą obszedł czas. No, niekoniecznie łaskawie. Miło, że EA wrzuciło na Xbox Live i PS Store edycję z teksturami podciągniętymi do HD i obsługą szerokich ekranów, ale z resztą gry nie jest tak kolorowo. Całość hula na silniku Quake 3, czyli mimo pozorowanego bycia platformówką z elementami gry akcji, w gruncie rzeczy jest to trzecioosobowa strzelanka z elementami platformówki. Alice jest wiecznie odwrócona plecami, skacze z gigantyczną topornością, a bronie białe (sztuk dwie) są praktycznie nieużywalne. Gra regularnie obsypuje Alicję nowymi orężami, ciekawymi jak strzelająca laserem laska z oka Żaberzwłoka czy pozytywka z miotaczem ognia, ale też dość nietrafionymi - jest kostka przyzywająca zadające ledwo jakiekolwiek obrażenia stworki, bezużyteczny nóż i stoper czasu, który nie działa na wszystkich przeciwników i właściwie nie wiadomo po jakim czasie znów można go użyć. Jeszcze co do broni - gra lubi dopakowywać przeciwników co jakiś czas, więc w jednej chwili lodowa różdżka może wydawać się niepokonana, a 3 poziomy później staje się bezużyteczna, bo wrogowie praktycznie nie reagują na lód z niej wydobywany.

Jest duże zróżnicowane przeciwników - są oczywiście karty, mechaniczne stwory, wielkie nibyjaszczury, bliżej nieokreślone stwory latające, choć w dalszej części gry są używani wszyscy naraz. Są też bossowie, którzy jednak nie są warci zbytniej uwagi - choć są ciekawie zaprojektowani, to brak im jakiegokolwiek poczucia zagrożenia, w każdego trzeba po prostu strzelać bez opamiętania aż padnie, nie mają żadnych czułych punktów. To akurat zwalam na rodowód silnika i fakt, że Alicja jest tak niemobilna, że ciężko byłoby stosować jakiekolwiek uniki przed wymyślniejszymi atakami.

Projekt lokacji jest warty pochwały. Wszędzie czuć klimat nieprzyjazności, Kraina Czarów jest ciemna, pełna podłości, woda jest zielona od zanieczyszczeń, wokół chodzą psychicznie chore dzieci - jest generalnie, różnorodnie. Jest dolina z rzeką, ogród Królowej, wielka maszynownia, kanał, odwrócony korytarz z lustrami, szkoła z mylącymi drzwiami - dlugo by wymieniać. Wszystko to zaprojektowane z pomysłem i dużym rozmachem. Poziomy są zazwyczaj dość rozległe, poza tych z bossami - to tylko areny i nic więcej. Muzyka oddaje klimat odpowiednio, choć więcej się na jej temat nie wypowiem. Ot, jest, przygrywa i pasuje.

Jeszcze słowo o fabule - jest, ale jak to czasem bywa w starszych grach, dość szczątkowa. Niby są dialogi, jest kot, królik, zając, kapelusznik - są wszyscy, są rozmowy, ale zazwyczaj sprowadzają się do wymiany zdania czy dwóch, ew. monologu. Wiemy tylko, że Alicja cierpi na chorobę psychiczną z powodu traumy po pożarze domu rodzinnego, w którym umarła jej rodzina. Kraina Czarów to jej umysł, a żeby wyzdrowieć musi pokonać Czerwoną Królową, która rządzi w niej niepodzielnie i przez którą Kraina wygląda jak koszmar. Historia jest prosta i mało czasu się jej poświęca, a niestety akompaniuje jej dość słaby dubbing (a w każdym razie moim zdaniem aktorzy grali mało przekonująco, często brzmiąc jakby czytali z kartki), przez co nie zapada w pamięć. Dobrze, że w kontynuacji poświęcono jej dużo czasu.

Generalnie warto się zapoznać, jeśli ktoś lubi takie starocie i jest przygotowany na dużą dawkę toporności. Zakręcony styl lokacji i sam projekt świata to coś, czemu warto się przyjrzeć. Warto jednak pamiętać, że to gra na raz - brak tu jakichkolwiek znajdziek, więc w zasadzie nie ma po co wracać do tego tytułu. A, i dla potomnych - na Xboxie są osiągnięcia wkomponowane w Madness Returns, za przejście całej gry jest 6 osiagnięć za razem 100G.
Awatar użytkownika
Wiedźmin
Posty: 2065
Rejestracja: 3 gru 2012, o 16:40
Płeć: Mężczyzna
Podziękował: 14 razy
Podziękowania: 32 razy
Kontakt:

Re: W co graliście i polecacie/odradzacie?

23 mar 2020, o 15:53

Battle Chasers: Nightwar
+ Przyjemne walki
+ Sześć postaci
+ Niezły crafting
+ Przyjemny rozwój postaci
+ Sporo sekretów do odkrycia
+ Niezła oprawa graficzna
- Każda postać awansuje oddzielnie
- Zdecydowanie za dużo grindowania
- Trochę za długa...

Ocena: 7+/10

Battle Chasers Nightwar to sympatyczne "każualowe" jRPG w miłej dla oka oprawie. Podczas przygody na nieprzyjaznej wyspie przyjdzie nam przejąć kontrolę nad sześcioma postaciami, które można skroić pod własny styl rozgrywki (pomagają w tym dwa drzewka rozwoju, które można mieszać). Historia nie jest zbyt porywająca, a misje nie są zbyt oryginalne; fajne są natomiast wyzwania dodatkowe - polowania i arena.
Solą rozgrywki jest walka, którą zrealizowano bardzo dobrze! Sprzyjają temu nieźle zaprojektowane postacie: mag, żołnierz, łotrzyk, tank, robot-uzdrawiacz i kultysta. Każda postać dysponuje zwykłymi umiejętnościami, umiejętnościami specjalnymi pobierającymi manę i trzema umiejętnościami heroicznymi (odpalanymi po zapełnieniu specjalnego paska). Jeden członek drużyny to must have w każdym składzie (ze względu na świetną umiejętność warblade), resztę można dobrać według własnych preferencji. Mnie najlepiej grało się w składzie Calibretto (healer), Gully (tank) i Garrison (DPS). Oprócz wciągających walk na pochwałę zasługuje dość rozbudowany crafting i masa sekretów do odkrycia (naprawdę opłaca się ich szukać!).
Oczywiście nie jest to gra bez wad. Największa bolączka to konieczność grindowania. Kiedy moja drużyna wbiła 30 poziom ucieszyłem się i czym prędzej pobiegłem ubić ostatniego bossa. Niestety na miejscu spotkała mnie przykra niespodzianka i byłem zmuszony poświęcić kolejne kilkadziesiąt minut na grindowanie ekwipunku, aby poradzić sobie z demonem (po zdobyciu legendarnego oręża było to naprawdę łatwe). Druga poważna wada to oddzielne levelowanie każdego bohatera. Jeśli chcesz wbić maksymalny poziom każdą postacią to przygotuj się na powtarzanie gry w dwóch składach. Słabo.
Jeśli mam być szczery to po pierwszych 20 godzinach uznawałem Battle Chasers za bardzo dobrą grę, ale kiedy przyszło mi powtarzać kolejne lochy mój entuzjazm opadł i po skończeniu rozgrywki poczułem ulgę. Gra jest dobra, ale mogłaby być bardziej urozmaicona albo krótsza. Dlatego daję "tylko" 7+/10.
Awatar użytkownika
Łowca
Posty: 5
Rejestracja: 8 maja 2016, o 17:17
Płeć: Mężczyzna
Podziękowania: 1 raz

Re: W co graliście i polecacie/odradzacie?

23 mar 2020, o 18:36

Soma, bardzo przyjemny horror od twórców Amnesii
Awatar użytkownika
Łowca
Posty: 40
Rejestracja: 19 lis 2014, o 07:12
Płeć: Mężczyzna
Podziękował: 4 razy

Re: W co graliście i polecacie/odradzacie?

23 mar 2020, o 18:42

Armed to the Gears
-dobra gra w dobrej cenie
faza wstępna lecz warta uwagi.
Awatar użytkownika
Robin Hood
Posty: 326
Rejestracja: 21 sie 2015, o 17:46
Płeć: Mężczyzna
Podziękował: 24 razy
Podziękowania: 10 razy
Kontakt:

Re: W co graliście i polecacie/odradzacie?

24 mar 2020, o 11:55

Podzielę się wrażeniami z gier z Origin Access którego przycebuliłem 3 darmowe miechy (pierwsze 3 gry ograłem jeszcze wcześniej)

Titanfall 2 kampania single
jedna z najlepszych sp kampanii w FPSach imo 9/10, około 10h, polecam

SW: BatlleFront II kampania SP
Na bezrybiu i rak ryba, 7/10 i to tylko dlatego że lubię SW, około 10h

Bulletstorm
Bardzo fajna odlotowa strzelanka, oryginalne patenty skillshotów, szalone klimaty, dobry feeling strzelania, aż sie painkiller przypomina. Bardzo szkoda że przeszło bez echa bo dawno takiej frajdy z FPSa nie miałem. 8,5/10 około 15h

Need for Speed: Payback
Da się pojeździć, grindu nie ma, nie wymusza żadnej mikrotransakcji, pieniędzy mi zawsze starczyło na luzie, ale i nie szastałem kasą żeby aut nakupić tylko ulepszałem to co było i parłem do przodu by skończyć fabułę (tak, jest fabuła!), dopiero potem sobie nowe autka kupowałem, na początku z samych darmowych pakietów można się kasy nachapać. Zostało mi po przejsciu milion golda akurat zęby kupić najlepsze auto odblokowane po ukończeniu. Grafika, feeling jazdy i stabilność to nie FH4 ale za darmo jak najbardziej ;) 7,5/10 Jak przebrnąłeś nfs 2015 to i to będzie spoko. Jedynie z driftem był myk że trzeba chamsko na ręcznym, bo skillując na zwykłym hamulcu nie da rady nakręcić dobrego wyniku, w nfs 2015 było lepiej. około 25h

Battlefield 1 kampania single
Aż się czasy kampanii z pierwszych CoDów przypominają.
Strzelanie i skakanie po płonącym zeppelinie? Check
Walka konno na pustyni z imperium osmańskim i powstrzymywanie megapociągu? Check
róznorodność i klimat, na to że kampanie są krótkie nie narzekam, bo lubię konkretne i skoncentrowane doświadczenia.
9/10 około 8-10h
Gierka ma dobrą optymalizację, bo jak mi się grafa popsuła udało mi się ją dokończyć na integrze intel HD 4600 i piksele mi oczu nie kuły.

Battlefield V kampania single
Liczyłem na więcej tego samego co w BF1, widać że twórcy też chcieli to osiągnąć, ale ani klimatu i takiej różnorodności nie było, nudziłem się, za duży nacisk na skradanie i za mało akcji, tylko ostatnia kampania z tygrysem królewskim była mega i na poziomie BF1, nie było nawet latania samolotem. 7/10 około 8-10h

Pyre
Gra jedyna w swoim rodzaju, oryginalna i nieszablonowa, nie każdemu podejdzie, ale mi podeszła. Ogólnie to przeplatanie dialogów niczym z visual novelki z gameplayem przypominającym mecze 3v3 w fantasy odmianę futbolu amerykańskiego. "Mecze" są dynamiczne, taktyczne, zawodnicy są zróżnicowani, nie nudzą się do końca gry. Angielski wymagany do zrozumienia fabuły, do grania tylko w mecze skipując dialogi niekonieczne. Musiałem się mocno wczytywać i odświeżać swój lekko zardzewiały angielski. 20h gameplayu, 8/10, polecam spróbować czy wam podejdzie jak będziecie mieli OA.

Fe
EA exclusive. Polecam mocno sprawdzić. Artystyczna krótka metroidvania, narracja bez użycia ani jednego słowa, fajne , niewidziane przeze mnie wcześniej mechaniki wskakiwania na drzewa. Historia o małym zwierzątku ratującym las, śpiewając komunikujemy się z innymi zwierzętami by nam pomagały i uczymy się ich mowy by uzyskiwać nowe zdolności.
Skaczemy, wdrapujemy się na drzewa i rozwiązujemy zagadki. Gra ma świetny klimat, zachwyca stylem i nie zdąża sie znudzić, wręcz zostawia niedosyt, 8,5/10 około 6-8 godzin.
ODPOWIEDZ