W co graliście i polecacie/odradzacie?

Wszystko co dotyczy gier komputerowych
Awatar użytkownika
Wiedźmin
Posty: 5078
Rejestracja: 14 lut 2013, o 15:17
Płeć: Mężczyzna
Lokalizacja: ◕_◕ Liberty City ಠ╭╮ಠ ostatnio Los Santos
Podziękował: 126 razy
Podziękowania: 136 razy
Kontakt:

22 cze 2019, o 00:08

Obrazek
Call of Duty®: Infinite Warfare - nooo to była w miare dobra gra FPS ale słaby COD do jakiego się przyzwyczailiśmy przy modern warfare i black ops. Słowo klucz to "kosmos", gro akcji dzieje się właśnie w kosmosie tudzież na obcych planetach. Gra jest podzielona na dwie części jeśli chodzi o misje poboczne mianowicie na tradycyjną walke swoim żołnierzem oraz druga część na walke stateczkiem z innymi stateczkami okrętami. Główny tok fabuły w 95% rozgrywany już swoim marines Kapitanem Reyesem, no i ta fabuła jest w miare ok trzyma się kupy od początku do końca i jest w stylu sci-fi trochę. Mamy sporo broni do wyboru a strzelanie z nich jest poprawne/przyjemne, oprócz pukawek mamy do dyspozycji kilka różnych rodzajów granatów czy drony.
Oprócz singla gra oferuje tryb multi podzielony na 2 kategorie - ten klasyczny typu dedmecz oraz kooperacja Zombi. Gra ma już troche latek więc nie dziwne że w granie na multiku nie jest za łatwo o towarzyszy - dedmecza można coś tam dobrać w godzinach wieczornych polskiego czasu a z zombi już gorzej. Niemniej jednak nie lubie multi w codach i po prostu olałem ten aspekt gry, sam singiel mi w zupelności wystarczył.
Czas operacyjny na przejście singla to troche ponad 10 godzin. Grę bym polecił w okolicach 10zl, na dzień dzisiejszy nie jest wiecej warta, ostatnie promki po około 20zl to troszku za dużo te 12zl czy ile dalem niecały rok temu jest ok.
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
aRo
Awatar użytkownika
aRo
Predator
Posty: 737
Rejestracja: 8 lip 2013, o 19:38
Płeć: Mężczyzna
Podziękował: 4 razy
Podziękowania: 31 razy
Kontakt:

Re: W co graliście i polecacie/odradzacie?

30 cze 2019, o 15:16

Obrazek
Kolejna gra autorów To The Moon - i sumie ma takie same wady i zalety. Mimo bardzo słabego gameplayu (naprawdę wolałbym to obejrzeć jako film), broni się historią. I humorem - jest masa zabawnych tekstów rozluźniających atmosferę. Co jest dobre, bo opowieść o, jak by nie patrzeć, umieraniu nie jest przez cały czas wesoła. Może tym razem nie ma tak mocnej końcówki jak TTM, ale choć nie do końca podobało mi się, w jaką stronę to wszystko poszło, to film na zakończenie, z tą muzyką... Jak nic wycisnął łzy niejednemu. Warto poświęcić te 4 godzinki, przyjemnie spędzony czas.

Obrazek
Po wielu latach odkopałem pudełko z grą i zmierzyłem się z platformówką, która mnie kiedyś pokonała. Zachęciło mnie wrzucenie dwójki na Steama i materiał Archona na YT - tu dodam, że usłyszałem tam, że gra jest spokojnie do przejścia w 2 godziny. Nie, nie jest.

Najbardziej przeszkadza archaiczne sterowanie. Nie ma możliwości biegania na boki, tylko obracanie się. Mamy też skok i ataki rękawicami/ogonem. Z walką miałem drobny problem: ciężko mi było ocenić zasięg łap Kao i często trafiałem w powietrze zamiast we wroga. A jak chciałem podejść bliżej, dla pewności, to obrywałem. Co jeszcze? Trzeba zwrócić uwagę na system checkpointów - dostajemy flagi, które sami stawiamy na planszy, by wrócić w to miejsce po zgonie. I warto o tym pamiętać, bo niektóre poziomy są bardzo długie. Przez co też trudno ocenić, gdzie najlepiej zostawić flagę.

Plansz jest 30, w tym 5 bossów (proste) i parę etapów "jeżdżonych". O ile motorówkę w miarę łatwo kontrolować, tak jazda na snowboardzie potrafiła mnie porządnie wkurzyć i nigdzie nie utknąłem na tak długo, jak tutaj. A mała ilość żyć też nie pomaga. Znów archaiczny element - zamiast po prostu powtarzać w kółko level, co kilka porażek wychodzisz do menu i wczytujesz, co niepotrzebnie przedłuża wszystko. Co do zwykłych map - są w porządku, w większości przyjemne platformowanie, choć są wyjątki - były ze 2 labirynty, gdzie wszystko jest do siebie zbyt podobne i nie wiadomo, gdzie trzeba iść. Czasem można też znaleźć teleport do bonusowego fragmentu - tu z kolei problem może mieć ktoś, kto chciałby grę wymaksować i zdobyć wszystkie monety, bo tak. Te z bonusów nie są wliczone w pulę, którą widzimy na mapie przy wyborze poziomu, więc nawet pomijając skarby, z bonusem możemy mieć w sumie więcej znajdziek niż być powinno - zebranie np. 80/50 monet nie powinno dziwić.

Jeśli coś dziś nie przeszkadza, to oprawa. Muzyka wpada w ucho, a grafika, choć kanciasta, nie kłuje oczu - to serio nie wygląda strasznie. Mimo to nie wiem, czy bym mógł dziś grę polecić. Jest mnóstwo lepszych wyborów, więc jak nie ukończyliście wszystkich innych zręcznościówek na kupce wstydu, może lepiej nie wracać do tych czasów?

Obrazek
Polski klasyk zawitał na Steama. Wreszcie każdy może legalnie zagrać za śmieszne pieniądze (a nawet dało się za darmo).

Gdyby można było grę jakoś krótko podsumować... Rayman 2. Kiedyś mnie to tak nie raziło w oczy, a teraz dostrzegam tyle podobieństw, że wątpię, że to przypadek. Poruszanie się jest podobne, lock na przeciwniku - postać rusza się tak samo, podnoszenie ciężkich rzeczy (tu - szyszki) też to przypomina. Motyw ze statkiem i uwięzionymi zwierzakami. I te beczki spadające w dwóch kolumnach. Nawet menu i pasek ładowania... Oczywiście całość to nie jest zwykła kopia, wystarczająco się odróżnia. No i jak już kopiować, to od najlepszych. Trudno mieć twórcom za złe.

Gra się przyjemnie, poziomy są ładnie zbudowane, jest trochę rzeczy do znalezienia. Walka nie irytuje, bossowie są w porządku. Kary za błędy nie ma poza powrotem do punktu kontrolnego, a tych jest masa. Całość wygląda i brzmi dobrze. Jak mam się na siłę przyczepić, to lot pelikanem dało się zrobić lepiej. I wypatrzyłem dwa babolki w napisach. Jeden - brak słowa w jednym z pierwszych dialogów z papugą (a 1. wyraźnie je słychać w dubbingu, 2. w wersji przed Steamem to słówko było w napisach, ale z błędem - nie tak się poprawia!), drugi - "od" zamiast "do" w opisie ostatniej minigry (tu trzeba mieć wszystkie kryształy w grze, więc wielu tego nie zobaczy). Takie drobnostki. Poważnie zirytować może tylko brak opcji powrotu do checkpointa z poziomu menu, kiedy chcemy maksować grę. Zebranie ostatnich monet na zjeździe ze snowboardem może być problematyczne, a że tam nie ma się jak zabić, trzeba powtarzać całość...

Warto zagrać, bo, w przeciwieństwie do jedynki, gameplay nijak się nie zestarzał.
aRo
Awatar użytkownika
aRo
Predator
Posty: 737
Rejestracja: 8 lip 2013, o 19:38
Płeć: Mężczyzna
Podziękował: 4 razy
Podziękowania: 31 razy
Kontakt:

Re: W co graliście i polecacie/odradzacie?

28 lip 2019, o 11:38

Co tu tak cicho?

Obrazek
Warto kupić, jak podobała się podstawka - ale na promocji, bo 50zł to sporo za niecałe 3 godziny zabawy. W dodatku bardzo powtarzalnej. Mamy nową planszę podzieloną na 4 sekcje. Zawierają fajne zagadki i premiują rozglądanie się, bo łatwo przegapić dodatkowe rzeczy. Jednak każda z sekcji wygląda praktycznie tak samo. Bossowie na ich końcach też - różnią się może jednym atakiem i barwą.

Z plusów - alternatywne bronie żywiołów (choć to ma sens tylko jeśli gramy od początku, bo po skończeniu fabuły mało kto będzie miał jeszcze materiały do ulepszenia na +10), nagroda za przejście całości (nawet jeśli nie powala statystykami) i ostatni boss, który niby jest tylko połączeniem poprzedniej czwórki, a w praktyce to jedna z lepszych walk w całej grze.
Awatar użytkownika
Predator
Posty: 420
Rejestracja: 11 lip 2013, o 09:49
Płeć: Mężczyzna
Podziękował: 11 razy
Podziękowania: 2 razy
Kontakt:

Re: W co graliście i polecacie/odradzacie?

30 lip 2019, o 18:57

Hej pytanko mam. Z powodu promocji (https://lowcygier.pl/promocje-cyfrowe/r ... fanatical/) na PC pytanie.

Czy ktoś miał okazję w to dłużej pograć w ten tytuł? Jakieś dobre/słabe strony? Bo kupka wstydu rośnie ale w sumie zaintrygował.
Awatar użytkownika
Wiedźmin
Posty: 5078
Rejestracja: 14 lut 2013, o 15:17
Płeć: Mężczyzna
Lokalizacja: ◕_◕ Liberty City ಠ╭╮ಠ ostatnio Los Santos
Podziękował: 126 razy
Podziękowania: 136 razy
Kontakt:

Re: W co graliście i polecacie/odradzacie?

14 sie 2019, o 19:54

Obrazek
Late Shift - gra ma realistyczną grafike wygląda jak film, oh wait to jest FMV czyli interaktywny film w pełnej klasie, przejście zajęło mi troche ponad godzinke, zakończenie które splotło się w wyniku moich wyborów nie jest zbyt satysfakcjonujące i chyba powtórze gre jeszcze raz dokonując innych wyborów, gra oferuje 7 zakończeń i na każdy z nich jest osobny acziwek, aż tyle to mi się nie chce grać ale zobacze alternetywne zakończenie gdybym nie zrobił czegoś tam ;d
Sprawia wrażenie dość "wysokiego" budżetu jak na coś co można przejść w godzinke z hakiem i było dostępne w bundlu za grosze, historia nie najgorsza. Problem jest z systemem zapisów czy inaczej czeckpointów które trudno wyczuć nie wiadomo kiedy gra robi zapis postępu i jak odejdziemy na dłużej od gry i do niej wrócimy może się zdarzyć że bedziemy powtarzali jaakies 10-15minut sekwencji filmowej ponieważ gra się akurat tak zapisala, nie ma żadnej informacji kiedy to się dzieje. ogólnie polecam

Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
aRo
Awatar użytkownika
aRo
Predator
Posty: 737
Rejestracja: 8 lip 2013, o 19:38
Płeć: Mężczyzna
Podziękował: 4 razy
Podziękowania: 31 razy
Kontakt:

Re: W co graliście i polecacie/odradzacie?

17 sie 2019, o 23:28

Obrazek
Jak zdefiniowałbym "dobrą grę cyfrową"? Powinna dawać rozrywkę, mieć ciekawe mechaniki, być względnie przejrzysta (logiczne zagadki - jeśli są niezbędne do ukończenia fabuły, twórcy zwykle nie bez powodu tworzą je tak, by jakieś 90% graczy było sobie w stanie z nimi poradzić)... Grafika i muzyka to bonus, fabuła - zależy od rodzaju gry. Brzmi dobrze? Niby tak, ale potem wychodzi taki Hellblade. Coś, co mnie wciągnęło i chciałbym polecić, a jednocześnie nie spełnia żadnego z wymogów, które sam określiłem.

Bo jakby ten tytuł analizować w porównaniu z innymi typowymi grami, nie mógłbym polecić go nikomu. Tu nie ma mowy o "rozrywce", klimat jest ciężki i jak ktoś szuka sposobu na miłe spędzenie wolnego czasu, nie tędy droga. Mechanicznie nie powala, sterowanie bywa toporne. Walka u podstaw jest OK, jednak jej system daje bardzo mało możliwości, a rodzajów przeciwników też jest malutko. A starcia potrafią się ciąąąąągnąć i zaczynają irytować. Poza nimi mamy głównie chodzenie i zagadki środowiskowe. Te potrafią zaskoczyć. Szukanie znaków - naprawdę kreatywny zamysł i za pierwszym razem trudno tego nie docenić. A potem można dojść do wniosku, że jest to trochę... głupie. Jeszcze później pojawiają się fragmenty wymagające "skupienia" (zagadki i walki) - tu z kolei przystępność jest zerowa. Jedna rzecz, że gdybym nie sprawdził wcześniej klawiszologii, nie załapałbym, co mam zrobić. Druga, że przy takiej zagadce ze zniszczonymi schodami nawet to może nie wystarczyć, bo trzeba wpaść na to, czego chcą twórcy. Gra prawie niczego nie uczy, radź sobie sam. Szczególny popis tej wizji to ostatnia bitwa. Postaram się nie zdradzić zbyt wiele, ale przewrażliwionym na punkcie spoilerów radzę przeskoczyć do kolejnego akapitu. Otóż ta gra wymaga od nas zrobienia czegoś, czego żaden gracz z automatu nie zrobi. A podpowiedź, jaką podaje, to coś, co przez całą grę mieliśmy ignorować, by w ogóle tutaj dojść. Gdybym mógł tu coś zmienić, nasilałbym te "podpowiedzi" z czasem. Bo jak nie wpadniesz na rozwiązanie, możesz grać... w nieskończoność. Gdyby w innej gierce stworzyć taką łamigłówkę, zostałaby zmiażdżona przez krytyków - zakładając, że jakimś cudem w ogóle by się w wersji 1.0 znalazła.

Inna sprawa, że ta końcówka naprawdę ma sens. I choćby dlatego nie powinno się oceniać tego tak samo jak innych gier. Bo ilu rzeczy bym się nie czepił, nie zmieniłbym tu nic. Niesamowite przeżycie. Ciężkie, ale takie ma być. To historia postaci cierpiącej. Psychoza, schizofrenia... A jednym z celów twórców było to, byśmy mogli się choć trochę poczuć jak ta postać. Włącznie z chorobą psychiczną. Nieustannie słyszymy "głosy w głowie" (KONIECZNIE grać w słuchawkach!). Widzimy dziwne rzeczy. Nie wiemy, co jest prawdziwe, a co nie. I tak do samego końca. Nawet zakończenie można różnie interpretować. Produkcja genialna i jedyna w swoim rodzaju, wciągnęła mnie swoim klimatem już na samym początku i przez 8 godzin nie wypuszczała ze swoich łap. Mimo irytujących fragmentów i dłużyzn.

Wypada też wspomnieć o słynnym tekście, przez który wielu bało się zagrać, a jego przesłanie zostało, niestety, zabite. To też trochę spoiler, ale z początku i prawie każdy go zna. "And all progress will be lost". Jedno zdanie, które wywołało szum w sieci. Przez które wielu interesowało się tylko tym aspektem, olewając resztę. Oderwane od kontekstu sprawia, że skupiamy się nie na tym, na czym powinniśmy. O co tu chodzi? Znowu: jak ktoś nie grał, przejdźcie do kolejnego akapitu, bo warto to zrozumieć samemu. Cóż, Senua ma problemy. Paranoja. Obłęd. I ten jeden fragment o usunięciu save'a ma nam zafundować część tych przeżyć. Nadmierna ostrożność przez coś, co tak naprawdę nam nie zagraża. Kolejny genialny motyw. Zniszczony przez to, że... to gra. I wszyscy podeszli do problemu tak, jakby to zrobili w innych grach.

Dodam jeszcze parę minusów - momentami napisy są słabo zsynchronizowane z wymawianymi kwestiami. Do tego w niektórych fragmentach można odczuć spadek ilości klatek na sekundę. Ale to w sumie drobnostki. Bledną przy tym, co dobre. Albo nawet bardziej niż dobre. Jeszcze tego nie napisałem - udźwiękowienie to mistrzostwo świata.

To jest produkcja wyjątkowa. Inna niż wszystkie. Jeśli nie zraża was to, co pisałem o rozgrywce i szukacie czegoś jedynego w swoim rodzaju - bardzo polecam.


Obrazek
Kolejna produkcja Hamster on Coke - czyli kreatywna gra logiczna. Minimalistyczna, bardzo prosta w założeniach, a jednocześnie wciągająca. Nie da się tu nudzić - jak po paru poziomach myślisz, że wiesz wszystko, pojawia się jakaś nowa mechanika. I tak aż do końca. To tylko 2 godziny, ale naprawdę polecam fanom łamigłówek, szczególnie że cena jest bardzo niska.


Obrazek
Ten interaktywny film (bez QTE, tylko wybieranie kwestii) jest o tym, jak wiele może się w życiu zmienić podczas jednej nocy. Przyjemna historyjka, którą możemy pchnąć w różne strony naszymi decyzjami. Nie będę tu zdradzał szczegółów, bo materiału jest niewiele - trzeba samemu się przekonać. Powiem tylko, że dużą rolę gra tu porcelanowa miseczka. I jak jesteście uczuleni na filmowe głupotki, w pewnym momencie na pewno zacznie to śmieszyć. Ale ogólnie bawiłem się nieźle. Jedno przejście zajęło mi 70 minut. Mniej niż przeciętny film kinowy.

Minusy? Nie licząc paru błędów w polskim tłumaczeniu (i dodam, że ktoś nie ma pojęcia, gdzie się stawia apostrofy), jest tylko jeden - spory, jeśli lubisz kończyć gry w 100%. Po przejściu gry i poznaniu któregoś z zakończeń nadal brak możliwości wyboru rozdziału, a kiedy gramy od nowa - nie da się przewijać fragmentów, które już się widziało. Pewnie po to, by wydłużyć czas spędzony przy króciutkiej grze. Słabe zagranie. Na szczęście są poradniki na Steamie, które podpowiadają, jak najszybciej zobaczyć wszystko, co ważne - zajmie to niecałe 3 godziny, nadal mało. A jak komuś nie zależy na osiągnięciach, lepszym wyjściem będzie sprawdzenie pozostałych (w sumie 7) zakończeń w sieci.
aRo
Awatar użytkownika
aRo
Predator
Posty: 737
Rejestracja: 8 lip 2013, o 19:38
Płeć: Mężczyzna
Podziękował: 4 razy
Podziękowania: 31 razy
Kontakt:

Re: W co graliście i polecacie/odradzacie?

2 wrz 2019, o 21:07

Obrazek
Szukałem czegoś w stylu Soulsów. Mimo pewnych podobieństw LotF to nie to, czego chciałem... ale tragedii nie było.

Pierwsza różnica to fakt, że jest tu wyłożona na stół fabuła i wykonujemy misje. Inna sprawa, że historia nie jest ani trochę ciekawa i trudno to śledzić z zaangażowaniem. Przez to najważniejsza będzie mechanika. A tu jest średnio i porównań do serii From Software się nie da uniknąć. Podnoszenie poziomu działa tak samo, tylko statystyk jest mniej. Są odpowiedniki estusów i ognisk. W walce musimy dbać o staminę. Różnice? Jest duuuuużo wolniej. Nawet przy niskim udźwigu i szybkich broniach. Z ciężkimi w ogóle sobie nie wyobrażam tego przechodzić. Przeciwnicy nie zaczekają, aż się zamachniesz. Inna sprawa - przewroty nie dają chwili nieśmiertelności, trzeba dosłownie uniknąć ciosu - to akurat jest w porządku. Największy problem stanowią rywale z tarczami, których jest tu mnóstwo - polecam nauczyć się szarżowania z tarczą, znacznie ułatwia walki, a jest skuteczne nawet z malutkim puklerzem w łapie (i pozwala przebijać niektóre ściany). Jest tu jeszcze jedna fajna rzecz: mnożnik zdobywanego doświadczenia. Czym dłużej gramy bez zgonów czy odwiedzania "ognisk" (wielkie kryształy), dostajemy więcej punktów. Zaliczając checkpointy, można wybrać, czy po prostu zrobić save'a, nie odnawiając niczego, czy może odzyskać stracone zdrowie i odnowić eliksiry, w zamian zerując mnożnik. Świetny pomysł.

A co jest z grą nie tak? Małe zróżnicowanie wrogów. Bossowie są banalni (połowę pokonałem za pierwszym podejściem, tylko jeden wymagał więcej niż trzech, a to tylko dlatego, że jego specjalny atak obszarowy zabija natychmiast i nie zdążyłem wymyślić, jak go uniknąć - podpowiem, że zwykłe ściany nie chronią), mają paski życia podzielone na segmenty, po których zachodzi mało zmian, tylko przeciągają starcia, bo po zbiciu fragmentu niektórzy dostają chwilę nieśmiertelności. Są specjalne warunki, których spełnienie daje lepsze nagrody za pokonanie ich, jednak w samej grze nie znajdziecie konkretnych informacji, więc bez przeczytania o tym w sieci zaliczenie ich zależy od szczęścia. Poziomy, choć naprawdę ładne, są bardzo liniowe - dosłownie raz można trafić na bossa poza kolejnością, odwiedzając pewną lokację wcześniej, ale że i tak trzeba tam potem pójść, sensu ma to niewiele... Do tego obecny jest backtracking, szykujcie się na przemierzanie tych samych miejsc wielokrotnie. A "szybkiej podróży" twórcy postanowili niestety nie implementować. Dodam jeszcze, że niby jest parę zakończeń i jeszcze więcej wariantów zależnych od niektórych misji pobocznych... ale końcowy film to tylko pokaz slajdów, nic ciekawego.

Całość można skończyć w 10-15 godzin. Nie za dużo, szczególnie porównując do Soulsów. Mimo tylu rzeczy, które mi nie pasowały, bawiłem się nieźle, w tym czasie nie zdążyłem się wynudzić. Warto dać szansę, szczególnie że teraz często można kupić grę w bardzo niskich cenach.


Obrazek
Bardzo krótki dodatek. Malutka mapa, obrotowy labirynt. Szukając wszystkich zakamarków, można się zasiedzieć... ale wygląda to tak monotonnie, że nie miałem ochoty. Wrogowie w środku są irytujący. Odnalezienie drogi do centrum i ubicie bossa zajęło mi godzinę. Ten ostatni jest nawet ciekawy, ale problem w tym, że 3 z 4 faz są prawie identyczne i odkrycie metody na wygraną w pierwszej (co było fajne) kończy nowości, potem klepiemy to samo. A ostatnia faza jest żenująco prosta. Od biedy poleciłbym to tylko w jakimś większym pakiecie, ewentualnie z dużą zniżką. Tak z 90% minimum. Domyślna cena to gruba przesada.


Obrazek
Czy powinno się polecać niedokończone produkcje? Raczej nie. Ale tutaj zrobimy wyjątek.

To przygodówka (może bardziej: interaktywny film), która się wyróżnia swoją innością. Japońskie dzieło - ale nie powinno odrzucić ludzi mających uczulenie na rozmaitą "mangowość". Historia wciąga (nie chcę nic zdradzać, bo jednak mało tego), postacie nie są byle jakie, a całość wygląda i brzmi stylowo. Świetny jest motyw z informacjami na temat każdego interaktywnego elementu otoczenia, gdy najedziemy na niego myszką - to takie idealne przyprawienie tej detektywistycznej sałatki. Są też sekwencje QTE, bardzo proste, ale naprawdę dobre - i zabawne. Sam ciąg fabularnych scen jest dość krótki, za to przeszukiwanie wszystkiego, czytanie każdego dialogu, zaliczanie dodatkowych zadań... spokojnie zajmie kilka dodatkowych godzin. A który fan przygodówek by sobie to odpuścił?

Minusy? Przede wszystkim stamina - niby rozumiem, jaki to miało cel (część zżywania się z postacią, jak ruchy, które wykonujemy myszą przy robieniu czegokolwiek), ale konieczność regeneracji po przeszukiwaniu szafek czy po długich dialogach w grze przygodowej jest irytująca. Druga sprawa - jeśli chcecie grę wymaksować, przygotujcie się na zbieranie tych samych rzeczy w kolejnych odcinkach. Epizody dzieli między sobą może minuta, a i tak trzeba na nowo ogarnąć wszystko, choć zmian jest niewiele. A jak już są - np. nowe magazyny na półkach w domu - to nie do końca mają sens, bo niby kiedy miała ta zmiana nastąpić? A na koniec... Trudno się skupić na oglądaniu scen podczas QTE, kiedy patrzymy na strzałki, a nie to, co w tle - a jak wspomniałem, te sceny są ekstra.

Tak czy siak, warto poświęcić te parę godzin. Chyba że naprawdę nie lubicie zostawiać niedokończonych spraw. Cliffhanger jest perfidny, a kontynuacji prawdopodobnie nigdy nie zobaczymy.


Obrazek
Niektórzy nazywają Dark Soulsy "szajsem", bo nie potrafią przejść pierwszego bossa. Nie mają argumentów. Jeśli chcecie pokazać im, jak wygląda coś, co jest NAPRAWDĘ szajsem, proszę bardzo: Dark SASI. Soulslike, w którym skopano niemal wszystko i ciężko znaleźć jakiegokolwiek plusa. Gdybym ja miał jakiegoś wskazać... Nie wiem, może humor? Niezamierzony, biorący się z bugów wszelkiej maści i rosyjskiego dubbingu. Nic innego mi do głowy nie przychodzi.
Awatar użytkownika
Robin Hood
Posty: 158
Rejestracja: 16 maja 2016, o 19:59
Płeć: Mężczyzna
Discord: Mam, potwierdzam ;3
Podziękował: 234 razy
Podziękowania: 38 razy

Re: W co graliście i polecacie/odradzacie?

7 wrz 2019, o 01:24

Z cyklu "Godny nienastępca" - Need for Speed Pro Street na PC/X360/PS2/PS3 od EA Black Box z 2007 roku.

Seria gier wyścigowych Need for Speed, jak i ich główny producent/wydawca Electornic Arts miewa okres wzlotów i upadków. I chociaż przez ostatnie lata popisy tej niej gromadki ze Stanów najlepsze nie są, to wszystko wskazuje na to, ze może w końcu wrócą z powrotem do formy sprzed lat, czyli gdzieś tak z 15-20 lat wstecz, gdy to zamiast tony DLC do DLC wydawali coś takiego jak gry - między innymi pierwszą część serii NFS, która miast być odsłoną stricte erkejdowa postanowiła obrosnąć w skrzydła symulacji - mowa tu oczywiście o Porsche Unleashed, który był, jest i będzie moją ulubioną odsłoną serii z uwagi na gitowe trasy, od groma i ciut ciut maszyn do wyboru (z pełną możliwością ich modyfikacji - i to przed Undergroundem!) oraz nowoczesną, kłującą w uszy klimatyczną muzyką (tą zaś ostatnio chyba Wam wrzuciłem i przepraszam, ale nie mogłem się powstrzymać :3). Ponadto należy zaznaczyć, że tutaj ostatni raz na dłuuugi czas pojawia się gościnnie widok z kokpitu, którego w za chwilę opisywanym tytule nie uświadczymy. Wracając do sedna Porsche 2000 zostało zmajstrowane przez nikogo innego jak Eden Games, którzy stworzyli obie części TDU oraz wszystkie V-Rally, wraz z tą straszną (na PCty) częścią trzecią.

EA Black Box najlepiej pamiętamy za część Pod Przykrywką - tego, co miało przypominać Najmocniej Poszukiwanego i duet Podziemniaka, a wyszedł twór jakości nieprawdopodobnie gównianej, który zaczerpnął ze swoich wspaniałych poprzedników nazwę i wszystkie błędy, jakie tylko mógł. Nie można mu jednak odmówić pewnego rodzaju uroku, gdyż mimo wszytko był tworzony przez ludzi odpowiedzialnych WŁAŚNIE za ww. części, a także za Węglon, Gorący Pościg 2 oraz Zawodową Ulicę.

Pracę przy Pro Streecie zły elektronik trzymał w tajemnicy przed gawiedzią przez krótki czas, zaś po jej ogłoszeniu minęło niecałe pół roku i gra się narodziła w listopadzie 2007 roku na wszystkich ówcześnie dostępnych platformach (a nawet na telefony z Symbianem). Tytuł legendarny z uwagi na wiele negatywnych wypowiedzi zarówno ze strony recenzentów oraz społeczności graczy, którzy wykrakali koniec dobrych czasów NFSa. No i nie wolno zapominać, ze to ostatni pecetowy NFS na płycie CD oraz bezczelnie pominięty w GameRangerze pomimo posiadania trybu LAN. Ale co takiego złego jest w tym tytule, że mleko kiśnie, dzieci dostają wrzodów i nie rosną,a sąsiad wierci se w ścianie o w pół do dwudziestej w niedzielę? Niestety najwyraźniej wszystkie moje egzemplarze (no może poza tym na PS2 gdzie gdy robiłem walkę z bossem trasa postanowiła mi się nie wczytać pół kilometra przed metą) zostały poddane egzorcyzmom więc nie wiem. To dobra ścigałka jest a nie omen zagłady.

Po uruchomieniu gry i przeczekaniu loga EA oraz krótkiego, acz nijakiego inra zostajemy przywitani ekranem tytułowym z logiem tej wyścigowej epopei oraz, jeśli gramy na PS3 uświadczymy adnotację o trybie HD. W Xboxie takiej adnotacji nie ma z uwagi na fakt, iż dokonano malwersacji przy okazji Most Wanteda, który miał tekstury wyższej rozdzielczości oraz włączone więcej dodatkowych wodotrysków niźli wersja PC, to po pierwsze. Po drugie to i tak ma niewiele wspólnego z rzeczywistością, gdyż między Bogiem a prawdą i tak to cięzko zauważyć zważywszy na fakt jazdy głównie przez pustkowia albo zamknięte tory wyścigowe. Bardziej zauważalne są róznice przy edycjach na PS2 i Wii, ale do tego dojedziemy w swoim czasie.

Gdy już przeklikamy wskazany przycisk odpowiadający za start naszym oczom ukazuje się menu główne złożone z kolorów szarego, czarnego oraz limonkowego niczym buty rurkowej mafii. Do dyspozycji mamy standardowe tryby NFSa, czyli Kariera, Dzień Wyścigów, Szybki meczyk będący multiplejerem, Liderborda, EA Nations ( taki autolog w wersji pre alfa), Opcje, wybór profilu no i wyjście. Mówiłem o trybie LAN, co nie? To w wersji vanilla go nie ma - ale w którymś tam paczu jest więc git malina.

Tryb kariery będący creme de la creme jest tutaj naprawdę ciekawie zrealizowany z kilku powodów. Największa zmianą w stoaunku do poprzednich części jest to, że bez względu na to jak byśmy naszego profilu nie nazwali, to kierujemy poczynaniami jegomościa o godności Cooper Ryan. Historia przedstawiona w grze nie jest zła - toż to zaledwie kilka wstawek filmowych o tym, jak to nasz gieroj przyjeżdża se na promocję a emo z Evo X go disuje. Na szczęście protagonista ma to gdzieś i go zlewa, ale przysięga sobie, że się zemści i pojedzie skopać jemu oraz jego koleżkom pupale. Na drodze do zwycięstwa pomagać mu będą wierny aż do końca komentator oraz wysłużony Nissan 240SX z całkiem ciekawym malowaniem, którego sprzedamy przy najbliższej okazji. Dosłownie chwilę przed naszym inauguracyjnym rajdem dookoła krótkiego toru dokonujemy pierwszego poważnego wyboru, a mianowicie niezaawansowania pomocy przy prowadzeniu zakamuflowanego jako poziomy trudności. I bez różnicy, czy wybierzesz każuala czy kinga, albowiem te ułatwienia i tak pozostają nadal włączone. Dopiero interwencja w opcjach pomaga w przywróceniu niekontroli nad pojazdem - i za to twórcom należy się plus! Dlaczego? A jaki styl jazdy panuje wśród NFSowych zapaleńców - bez hamulców po bandzie.Tutaj taka taktyka kończy się najpierw boleśnie, po czym frustracją z uwagi na zaimplementowanie faktycznego modelu uszkodzeń, gdzie lekkie stuknięcie powoduje uszkodzenia, zaś dzwon kasuje furę. Za naprawę trzeba zapłacić poprzez kupon w dwóch formach (które można se kupić za kaskje) lub gotówką. To może jak zrestaruję wyścig, to nic nie zapłacę? A wuj - przed restarem dostajemy informację o uszkodzeniach naszej furmany i musimy, zgadliście, zabulić za naprawę - i za to daję kolejny plus. Tym oto sposobem wyjaśniłem dlaczego było tyle negatywnych ocen - nie że fizyka jazdy jest do de (bo nie jest), że nie ma trybu swobodnego kursowania po mieście, czy że to legalne wyścigi a prawdziwi mężczyźni to tylko w nocy na ulicy sprawdzają kto ma większego mocarza. Gdyby jednak nasi (i nie tylko) wspaniali recenzenci ukończyli pierwsze zawody Battle Machine, to dowiedzieiliby się, ze Super Promotion umożliwia dodawanie kuponów za darmo. No i że nie trzeba było przy pierwszym wyścigu reperować se samochodu co chwilę za kupony, by później dowiedzieć się, że można było wydać 0$ za usługę poklepania po bagażniku dzierżawionego samochodu nagrody.

Odnośnie trybów wyścigowych, to mamy ich troszkę - Grip będący klasą wyścigowa po zamkniętym torze, Drift czyli pączkowanie na betonie, Drag do nieprawdopodobnego palenia gumy oraz Speed Challenge będący wariacją sprintu, tyle że na bardziej prostej drodze przy prędkościach kosmicznych. Do tego każdy z nich ma co najmniej dwie dodatkowe odmiany, przy czym najbardziej obfity jest standardowo Przyczepnościak. Na pewno na nudę narzekać nie można. Co najważniejsze każdy wyścig możemy przytrenować, co by od razu nie zginąć na pierwszym zakręcie - finansowo rzecz jasna.

Przed niemalże każdym wyruszeniem na dzień wesołego brumczenia musimy zebrać drużynę. I tu trafiamy na kolejny, w moim mniemaniu ciekawy pomysł - jeden wóz na jedną dyscyplinę plus zastępowy. Po zakupie jednej z prawie 70 w większości skopiowanych z poprzednich odsłon i kilkunastu dodanych maszynek wybieramy dla naszego nowego nabytku kategorię, w której ma brać udział. Jedyna dyskryminacja pada przy wyborze rumaka do Driftu, a tak to hulaj dusza i piekła nie ma. Chcesz być fajny i driftować Stingrayem - prosz. Chcesz rozbijać się przy prędkości 340 km/h w Corolli - nie ma sprawy. A może dobrym będzie jazda w Dragu czymś takim ja McLaren F1 i dostać sromotny wpierdziel od Civica po tuningu? Ta gra daje Ci - drogi graczu - to wszystko i jeszcze więcej! Nowy i ulepszony autosculpt pozwala na wejście w magiczny świat spoilera wielkości Ajfela, paskudnie podziurawionej maski oraz niewidocznych felg. na dokładkę mamy warsztat części mechanicznych w wersji quick i adwans oraz lakiernię, gdzie możemy dokonać ostatecznej profanacji na dobrym guście przy użyciu różnej maści wykrzywionych i powiększonych naszymi ręcyma naklejek oraz farb z tysiąca i jednego koszmaru. Tak w skrócie to kolejny plus.

Imprezy w grze są też ciekawie zorganizowane , każda różni się wystrojem tras ( i ich doborem), konkurencja oraz muzyką przygrywającą w tle.Nie zabraknie nam również najlepszego No Nejm komentatora, który mimo w pewnym momencie powtarzalności, to dodaje smaczku grze. Przykładowo mówi co innego, gdy wjeżdżamy na zawody Skylinem, a urządza se jawne podśmiechujki z ciężko zakupionego za darmo Seata jakiegośtam (zresztą jedynego w grze reprezentanta tej marki). Naszym celem na każdym zlocie petrolhedów jest, poza zajęciem konkretnego miejsca dominacja schadzki - za połowiczna dostajemy nagrodę niespodziankę jedną z pięciu, za koronę zaś jedną z czterech - śa to kupony napraw, części do obecnej drużyny pierścienia, kasa albo darmowy furgon. Można też zabrać swoje cztery litery we siną dal jak się nam nie podoba, że przegraliśmy w pierwszym boju na 1/4 mili, bo nasza fura ssie i w ogóle nie chcę grać. W zależności od zdobytego miejsca (od 1 do 4/6/8), poziomu uszkodzeń i pobicia wyznaczonego czasu/prędkości otrzymujemy punkty oraz gotówkę. Co oznacza, iż można wygrać 2 (słownie dwa) wyścigi z np. 6 by ukończyć dany dzień i go zdominować.

Teraz powinienem wspomnieć coś o grafice, ale mi się nie chce więc zapraszam do oglądnięcia gejmplejów. W skrócie - nie ma efektu bloom ustawionego na miliard, obraz jest ostry, wyraźny, tekstury są w wysokiej rozdzielczości (poza PS2/Wii gdzie mamy LoD minimum co oznacza bardziej ubogą w dodatki trasy, no i komputer z wiecznym alchajmerem do ustawień), samochody piękne, pęknięcia na drodze piękne, knurzasty balon również. A dźwięk - też piękny, no prawie. EA jak zwykle dobrało świetny soundtrack.

A co z minusami tej produkcji? Bo inni to tak narzekali, że łojezu - no są takie małe tegesy.
Jak choćby mało urozmaicone trasy - nie są złe, ale takie za proste jakieś. No i A bez I w wyścigach grip - jadą tak wolno, ze można ich zdublować bez większego wysiłku. Dorzućmy do tego chęć zmiany trybu przeznaczenia rajdówy i możemy powiedzieć aliwederczi malowanie. Ale największym minusem jest, uwaga, brak widoku z kokpitu! Na fizykę nie narzekam - każdy samochód prowadzi się inaczej - nawet jeśli do standardowego copy paste dorzucili 2 tony cegieł i przyczepili sznurek do przedniej osi by niewidzialny zwierz czy inne ufo ciągnął moje cudo - jeździ się tak całkiem git. Albo akcja z konsolami, gdzie był patch dający nowe fury i trasy for fri, po czym IEJ wycofuje go i daje wózki za opłatą jako dielsi. Niestety są też i poważne błędy jak choćby ten wspomniany gdzieś tam hen hen wyżej przy okazji wersji PS2 - zresztą pierwszej jaką posiadałem i pomimo długiego czasu ładowania plansz, statycznych teł czy straszliwie czasochłonnego i mozolnego klejenia vinyli to i tak jest super.

Szczerze mówiąc jak na grę sklejoną w przeciągu roku czy półtora jest ona genialna i ma w sobie to, czego nie mają te nowsze NFSy - klimatu. Samochody przeciwników są ładnie zaprojektowane i stuningowane, trasy obfitują w pierdółki miłe dla oka, publiczność czasem i pobuczy, zaś w tle przygrywa wesoło muzyczka przy akompaniamencie peanów naszego opiekuńczego Didżeja. Każda promocja wyżej to wielkie wydarzenie i przypominajka o tuningu naszych pożeraczy szos, zaś każdy zdominowany dzień jest tylko dzięki naszej ciężkiej pracy. No i naszego pastowanego kabana.

Posłowiem - Need for Speeda Pro Streeta polecam, bo po prostu jest świetną produkcją bez względu na to, czy na konsoli, czy na pececie. I chociaż mógłby być jeszcze lepszym niż jest i może otrzymalibyśmy jeszcze więcej tras (patrz na tą fajna wstęgę autostrady, która niestety nie dostała szansy na jej ukończenie) i pojazdów (vide ukończony model Lancii Delty), model fizyki uległ by udoskonaleniu na bardziej realistyczny, czy dodaniu tego widoku z kokpitu. A tak z uwagi na gawiedź jęcząco - pierdzącą o Undergrounda 3 EA postanowiło dokumentnie zapomnieć o swoim świetnym dziecku i założyć zdjęte niedawno homonto z powrotem na barki EA Black Box, by dostarczyć nam to, co krasnoludek dostanie po mleczku i kiszonym ogóreczku.
Awatar użytkownika
Predator
Posty: 679
Rejestracja: 14 maja 2017, o 11:57
Płeć: Mężczyzna
Lokalizacja: Jarocin
Discord: ! ! Ejdrien.#0596
Podziękował: 58 razy
Podziękowania: 42 razy
Kontakt:

Re: W co graliście i polecacie/odradzacie?

11 wrz 2019, o 21:08

Obrazek
Nie umiem pisać za bardzo recek, także postaram się naskrobać parę zdań chociaż na temat gierki.

Gierkę kupiłem kiedyś na bazarze chyba za ~1zł, była bodajże w którymś monthly.
W grze mamy jakąś tam fabułę, ale szczerze nie zagłębiałem się w nią. :trollface:
Ale jeśli macie ochotę pograć w jakiegoś oldschoolowego shootera, to powinniście zainteresować się tą pozycją.
Dobra muzyka, zróżnicowane lokacje, fajne bronie, w miarę dobre odgłosy broni, ciekawie zaprojektowani wrogowie. Płaczące dzieciaki inspirowane noobami z gier multiplayer na jednym z poziomów, to po prostu cudo :E
Gra jest na parę godzin, o ile nie zdecydujecie się na zaliczenie paru dodatkowych aczivów.
Znalazłem jedynie dwa minusy:
- miecz, który zdobywany w późniejszej fazie gry, potrafi spowodować spadek fpsów o kilka klatek,
- czasami można się zgubić, bo nie wiadomo co dokładnie zrobić.

Podsumowując, warto poświęcić parę godzin, żeby się trochę zrelaksować chociażby.
Awatar użytkownika
Hitman
Posty: 1117
Rejestracja: 10 kwie 2013, o 16:41
Płeć: Mężczyzna
Podziękował: 16 razy
Podziękowania: 59 razy
Kontakt:

Re: W co graliście i polecacie/odradzacie?

12 wrz 2019, o 16:03

Ejdrien. pisze:
Obrazek
W grze mamy jakąś tam fabułę, ale szczerze nie zagłębiałem się w nią. :trollface:
No to pozbawiłeś się najważniejszego i najlepszego aspektu gry. Gameplay jest miejscami drętwy ale to fabuła trzyma całość.
Awatar użytkownika
Łowca
Posty: 21
Rejestracja: 17 gru 2016, o 09:09
Płeć: Mężczyzna

Re: W co graliście i polecacie/odradzacie?

2 paź 2019, o 16:41

Czesc, szukam jakiejs ciekawej fabularnie gry - czegos nadzwyczajnego w co bedzie mi sie chcialo grac:)
Z dzieciaka wspominam takie point and clicki jak Legend of Kyrandia:) ale nie chce pac'a, teraz mnie nudza. Nie wiem, czy dam rade ze strzelankami (tutaj pasowal mi np Wolfenstain Old Blood i ten drugi, w 2 nie gralem, ale np FEAR jakos mi sie znudzil na samym poczatku iloscia przeciwnikow - fajne jakby bylo ich mniej ale np cos w klimacie kiedys Goldeneye 007 z x360 cos wspanialego. Tak wiec nie kazda strzelanka sie sprawdzi).
Ostatnie klimatyczne przygody jakie zrobilu na mnie wrazenie to Beyond: Dwie Dusze, Detroit Become Human. Ale tez nie chce typowego filmu raczej (chociaz Walking Dead przeszedlem 2 czesci i tez byly fajne).
W sumie nie do konca wiem co szukam moze po trochu mieszanki tego wszystkiego?

Przede wszystkim brakuje mi takiej fabuly jak w TLOU (wiem ze wjdzie 2) albo jakiejs fajnej przydogowce.

O czym myslalem :
Sabotazysta - https://www.gry-online.pl/gry/the-saboteur/z2396

Alan Wake (po scenie z typem w masce z piłą w ręku bylem w niebo wziety, pozniej zaczelo sie monotonne w cholere chodzenie i nic sie nie dzialo, do tego zbieranie kartek, wiec odinstalowalem gre:> ale moze sprobowac dac jej szanse.

Beynod god and evil - to byla tak kiedys dobrze oceniana przygoda.

Tomb Raider z 2013 kiedys zaczalem i gdzies tam na wyspie z łukiem nie moglem czegos przejsc ale zapowiadalo sie fajnie.

Days gone - jw jestem w trakcie od chyba maja...

Ico - gdzies tam na ps3 zaczalem pewnie znalazlbym save

Problem polega na tym ze za cholere nie moge jak kiedys dokonczyc prawie zadnej gry - cos mi w kazdej nie pasuje...

Pogrywam jeszcze w COH1, Shadow Tactics i Commandos. Online tylko Dota2.

Doradzcie prosze jakas fajna przygode jak kiedys TLOU, Syphon Filter z psxa :) tam sie nie chcialo przestac grac... a moze nowsze czesci hitmana? Sam juz nie wiem ;/
aRo
Awatar użytkownika
aRo
Predator
Posty: 737
Rejestracja: 8 lip 2013, o 19:38
Płeć: Mężczyzna
Podziękował: 4 razy
Podziękowania: 31 razy
Kontakt:

Re: W co graliście i polecacie/odradzacie?

9 paź 2019, o 10:50

Co do posta wyżej... nie ten temat.

Obrazek
Serial "South Park" wciąż jest nadawany i nic nie wskazuje na to, by to się miało zmienić. Od dobrych paru lat nie śledzę go na bieżąco. Zdarzało mi się sprawdzić pojedyncze odcinki, kojarzę znane motywy i fragmenty, to tyle. A mimo to w nowej grze czułem się jak u siebie, nic nie wydawało się obce.

A to ważne, bo jeśli ktoś nie jest fanem serii Parkera i Stone'a, czy też ma inne poczucie humoru, nie ma tu czego szukać. Wątpię, że ktoś taki w ogóle będzie czytał o Fractured But Whole (czy o poprzedniczce, Kijku Prawdy), ale warto o tym wspomnieć. Bo produkcja broni się głównie tym humorem. Najlepiej bawiłem się podczas przerywników filmowych. Poza nimi mamy, cóż, grę. Taką średnią, bym powiedział.

Największą nowinką jest nowy system walki. Lepszy niż ten z Kijka? Według mnie tak. Dobry? Nie do końca. Założenia ma niezłe. System turowy, możemy się wreszcie poruszać po planszy, ataki mają różny zasięg - można tu trochę kombinować. No, przynajmniej kiedy dostajemy nowego towarzysza. Bo każdy ma 4 ciosy (w tym 1 specjalny) i nic się w tej kwestii nie zmienia do końca. Szybko zaczynamy robić to samo i kolejne starcia robią się nużące. A jest ich sporo. Czym bliżej końca, tym bardziej irytujące. Zróżnicowania nie widać, do tego niektóre animacje są o wiele za długie. Ciosy specjalne są ekstra, niektóre genialnie wymyślone, ale czar mija, jak się je ogląda piąty raz i nie ma opcji przyspieszenia/mijania.

Takie przeciąganie to największa bolączka całości. Zbędne podbijanie czasu na ukończenie. Poza natłokiem starć są też inne rzeczy. Na przykład chodzenie po mapie. Ta nie jest malutka. Co prawda mamy tu szybką podróż, ale miejsca, do których można się przenieść, są rozłożone fatalnie. Prawie zawsze trzeba trochę przejść, by się gdzieś dostać. Inny przykład? Dodatkowe akcje, które odblokowujemy wraz z pchaniem fabuły do przodu. Dzięki nim można się dostać w niedostępne z początku miejsca. Jak ich użyć? Otworzyć specjalny tryb z "kursorem", namierzyć miejsce, wybrać akcję, przytrzymać przycisk i czekać, potem podejść do konkretnego miejsca, gdzie trzeba stanąć, obejrzeć animację, krótkie QTE, kolejna animacja. Za pierwszym razem - ujdzie. Za każdym kolejnym już wnerwia. A na dodatek w ostatnich misjach mamy do odpalania po kilka takich akcji z rzędu...

Dodam jeszcze jedną wadę. Choć gra wygląda jak typowy odcinek SP, co teoretycznie każe myśleć, że wymagania nie będą wysokie, nic z tych rzeczy. Mój sprzęt znajduje się mniej więcej między wymaganiami minimalnymi i zalecanymi. Przez 95% czasu gra działa elegancko. Niestety są momenty, w których ilość klatek drastycznie spada i nie do końca wiem, dlaczego. Chodzi np. o pewien konkretny atak z drzewka Zabójcy, który wcale nie wygląda lepiej niż inne. Czy o przywołanie klona, kiedy w innych wypadkach w walce jest dużo więcej postaci i wszystko działa jak należy. Część filmików pod koniec też zaczęła się ciąć. Nie mam pojęcia, o co tu chodzi.

Chciałbym też ostrzec, gdyby jakimś cudem ktoś nie przepadający za serialem i czarnym humorem nadal chciał spróbować. W jednej z ostatnich misji jest bardzo mocny moment. Chory wybór. Nie podam szczegółów, żeby komuś nie strzelić spoilerem, ale gdyby w innej grze kazano zrobić coś takiego, zostałaby ostro rozjechana przez ludzi. To nie jest twór dla każdego.

Tyle rzeczy mi nie pasuje, a jednak to ukończyłem. Humor twórców do mnie przemawia i to głównie on trzyma przy historii, jest masa momentów, w których łatwo się uśmiechnąć. A żeby nie było, że tylko gnoję mechanizmy - zbieranie znajomych na Coonstagrama przez robienie selfiaków jest OK, jest sporo śmieci do zebrania i pochowane sekrety, można trochę posiedzieć nad postacią jak się zbierze nowe stroje, których jest sporo. Jest też coraz więcej mocy, do tego artefakty zwiększające statystyki, dodatkowe przedmioty dające bonusy lub przywołania w starciach, prosty crafting... I to wszystko jest fajne.

Krótko: lubisz South Parka i masz Kijek Prawdy za sobą? FBW też polubisz. W innym wypadku nie masz tu czego szukać.
Awatar użytkownika
Wiedźmin
Posty: 2126
Rejestracja: 3 gru 2012, o 16:40
Płeć: Mężczyzna
Podziękował: 34 razy
Podziękowania: 45 razy
Kontakt:

Re: W co graliście i polecacie/odradzacie?

10 paź 2019, o 17:00

Thea: The Awakening
+ Ciekawa mieszanka gatunkowa
+ Mnóstwo nieoczywistych mechanizmów rozgrywki
+ Niezłe "karciane" walki/wyzwania
+ Rozbudowany i niebanalny crafting
+ "Słowiański" klimacik
+ Przyzwoita oprawa audiowizualna
- Można założyć tylko jedno miasto (mocno poroniony pomysł!)
- Losowanie "składów" na początku walk (jeszcze bardziej poroniony pomysł!)
- Jeden save (na szczęście w razie niekorzystnego obrotu spraw można skorzystać z alt + F4)
- UI jak w grze z lat 90'
- Sporo mikro zarządzania
- Po jakimś czasie losowe zdarzenia zaczynają się powtarzać...

Ocena: 7+/10

Thea: The Awakening to bardzo ciekawa gra, którą ciężko jednoznacznie przyporządkować do konkretnego gatunku, bo łączy w sobie wiele różnych mechanizmów rozgrywki. Spotkałem się z opinią, że w skrócie można podsumować Theę jako grę 3x = explore, exploit, exterminate i coś w tym jest, choć na pewno nie jest to pełna definicja, bo równie ważną składową stanowi crafting. Nie będę ukrywał, na początku ciężko się w tym wszystkim połapać, ale warto poświęcić parę godzin i wgryźć się w tę grę, bo stwarza duże pole do kombinowania. Rozbudowane są zarówno "karciane" walki/wyzwania (skompletowanie dobrze uzupełniającej się drużyny to klucz do sukcesu), jak i crafting (wytwarzamy tu ogromną ilość sprzętu, od zapasów jedzenia po biżuterię). Niestety trochę do życzenia pozostawia interfejs. Nie dość, że jest brzydki, to na dodatek brakuje paru przydatnych opcji (np. sortowania materiałów po "rzadkości", sortowania broni po zadawanych obrażeniach, możliwości przeglądania tylko niewyposażonych przedmiotów itp. itd.). Parę pomysłów na rdzeń rozgrywki też jest nietrafionych. Zupełnie nie rozumiem dlaczego nie można założyć więcej niż jednego miasta. Nie pojmuję również czemu miało służyć losowanie składu przed walkami i wyzwaniami (na tym etapie karty postaci dzielone są na te "walczące" i "wspomagające"). Ponarzekać można też na mikro zarządzanie. Jak dla mnie część czynności, które trzeba ustawić ręcznie mogłaby być zautomatyzowana. Do wad należy zaliczyć również to, że po parunastu godzinach losowanie zdarzenia zaczynają się powtarzać.
Thea sprawia wrażenie, że ma ograniczone pokłady grywalności - raczej nie spędzę z nią więcej czasu niż z Civilization III i V. Niemniej jednak warto rzucić okiem jeśli szukamy czegoś nieoczywistego, a nuż okaże się właśnie takim pozytywnym zaskoczeniem.
aRo
Awatar użytkownika
aRo
Predator
Posty: 737
Rejestracja: 8 lip 2013, o 19:38
Płeć: Mężczyzna
Podziękował: 4 razy
Podziękowania: 31 razy
Kontakt:

Re: W co graliście i polecacie/odradzacie?

16 paź 2019, o 20:29

Obrazek
Do czterech razy sztuka! Po wpadce z Trine 3 twórcy wrócili do tego, co im wcześniej wyszło, dorzucili garść nowinek i znowu mamy tytuł, który warto polecić.

Tak jak wcześniej, jest to puzzle platformer. Oczywiście walk nie unikniemy, ale są one mało skomplikowane i stanowią jedynie drobne przerywniki, urozmaicenie. Tak jak trójka bossów (też łatwi, za to ciekawie zrealizowani, no może poza ostatnim). Nie to jest tu najważniejsze. Liczą się głównie łamigłówki. Kombinowanie, jak przejść dalej. I bardzo często metod jest więcej niż jedna, bo zwykle chodzi o to, by dostać się w konkretne miejsce, lub coś przetransportować, mając do użytku parę rzeczy na ekranie plus zdolności postaci. Są też opcjonalne ścieżki z sekretami, często bardzo perfidnie ukryte.

Trójka bohaterów znacząco się od siebie różni i czasem trzeba korzystać ze wszystkich. Amadeusz tworzy przedmioty - najpierw tylko skrzynki, potem też kule i deski. Zoya strzela strzałami ognistymi i lodowymi (można np. zamrażać platformy), buja się na linie, a także przywiązuje liny do konkretnych miejsc, by dało się po nich chodzić. Poncjusz to rycerz, ale też się przydaje poza walką - niszczy podłoża tąpnięciami, odbija tarczą promienie i pociski... I to nie wszystko. Z kolejnymi poziomami pojawiają się kolejne nowości, do samego końca dostajemy nowe "zabawki". Spore pole do popisu. Każdy może grę przechodzić po swojemu. Czasem trzeba użyć konkretnej umiejki, jednak przez większość czasu można choćby na upartego przeć samym tylko czarodziejem. Nawet w starciach da radę.

Wspomnę też o znajdźkach, bo jest tu fajny patent ułatwiający "maksowanie" i trzeba to pochwalić. Na planszach są do zebrania butelki (doświadczenie) i trzy dodatkowe rzeczy (skrzynie i listy). Etapy są naprawdę duże, więc przechodzenie ich ponownie jak się coś przegapi byłoby irytujące - na szczęście ktoś tu pomyślał. Gra zapisuje się bardzo często i nie jest to tylko pojedynczy save. Po powrocie do mapy można wybrać, od którego punktu kontrolnego zaczniemy (o ile oczywiście je odblokowaliśmy). W niektórych miejscówkach jest ich nawet 20! Ktoś spyta: "ale skąd mam wiedzieć, który wybrać?" - otóż przy każdym z nich jest podana ilość doświadczenia do zebrania w tym kawałku i ile z tego już mamy. Po załadowaniu zaś zebrane wcześniej flaszki mają inny kolor, więc nie pomylimy się. Skrzynki/listy nie mają osobnych oznaczeń, te jednak są zbędne, bo przy każdym z nich jest doświadczenie i zbierając jedno, drugiego się nie przegapi. Taka prosta rzecz, a jaka dobra.

A wszystko to w genialnej oprawie. Muzyka i dźwięki są bardzo dobre, a grafika... obłędna. Można się kłócić, czy nie jest to najładniejsza platformówka, jaka kiedykolwiek wyszła. Na pewno jedna z czołówki, gdzie postawiłbym też Oriego czy Raymana - każda ma inny styl, każda jest na swój sposób śliczna.

Krótko: polecam wszystkim fanom główkowania.

Trybu co-opowego nie oceniam, grałem sam - może coś dopiszę, jak już uda mi się z kimś zagrać.

Jest tylko jedna rzecz, która mi się nie podobała, ale to drobnostka bez związku z gameplayem - jest związana z sekretem i pewnie wielu nawet nie zwróci na to uwagi. Muszę tu zdradzić, co się znajduje w sekretnym pomieszczeniu w menu (zanim wejdziesz do opcji, można sobie połazić po pokoju i potestować postaci), bo to słabiutki żart - jak chcecie to sami sprawdzić, przestańcie czytać. Jest tam, uwaga... żarcik z części trzeciej. Urwany scenariusz i komentarz. Jak dla mnie mało zabawne. Lepiej by było temat przemilczeć. Nie umieliście zrobić tego porządnie i dokończyć, to zapomnijcie o tym.
aRo
Awatar użytkownika
aRo
Predator
Posty: 737
Rejestracja: 8 lip 2013, o 19:38
Płeć: Mężczyzna
Podziękował: 4 razy
Podziękowania: 31 razy
Kontakt:

Re: W co graliście i polecacie/odradzacie?

20 paź 2019, o 00:40

Obrazek
Kolejny HOG od Artifexu. Szczerze mówiąc, póki co ten podobał mi się chyba najmniej, więc trochę zaskoczyła mnie ilość pozytywnych opinii. Historia, jak zwykle, to tylko pretekst. Szukanie przedmiotów i zagadki - standard, wszystko jest bardzo ładne (z wyjątkiem animowanych facjat). Choć tym razem część łamigłówek uważam za chybione i nieintuicyjne - jak zabawa w makijaż, gdzie trzeba się zająć brwiami i łatwo to przeoczyć, czy łączenie symboli po łańcuchach, co jest okrutnie nieprzejrzyste. Dużo tu też kręcenia/dopasowywania kółeczek, najprostsze i najnudniejsze zagwozdki. Lepiej wypadła króciutka przygoda dodatkowa.

Tak czy siak - to dalej "to samo". Jak podobały się poprzednie gry, to ta też podejdzie.
Awatar użytkownika
Robin Hood
Posty: 304
Rejestracja: 21 cze 2013, o 22:05
Płeć: Mężczyzna
Podziękowania: 50 razy
Kontakt:

Re: W co graliście i polecacie/odradzacie?

24 paź 2019, o 21:44

Obrazek
Armored Core czyli droga przez piekło, zacząłem w to grać w maju, podchodziłem do tego kilka razy aż w końcu się udało.


Sporo misji bo aż 46 dość zróżnicowanych, chociaż większość jest krótkich a niektóre do ukończenia nawet w kilkadziesiąt sekund
Nie grałem w wiele gier o mechach, chyba tylko w Shogo i Slave Zero i muszę przyznać, że budowa własnego mecha jest tutaj fenomenalna, rozbudowana i bardzo logiczna. Przykładowo aby zrobić ciężkiego mecha z licznymi działami trzeba zainwestować w nogi pająka albo podstawę od czołgu aby udźwig był odpowiednio duży aby ten cały sprzęt pomieścić, oraz mocny generator aby było wystarczająco zasilania na ten cały sprzęt.
Niestety, misje otrzymuję się losowo i kilku łatwiejszych można nie otrzymać aż do rozegrania misji kończącej fabuły, lokacje są ogromne i puste, sporo labiryntów, powtarzające się miejsca, sporo misji na czas, również misje platformowe co z okropnym sterowaniem oznacza ból głowy
Za misję wpadają kredyty, nawet po ukończeniu misji można więcej stracić niż zyskać, naprawa drogich części i amunicja to czasem koszt przekraczający wynagrodzenie za misje, dlatego brak łatwych misji bardzo boli, nowy sprzęt to spory koszt a początkowe uzbrojenie jest bardzo słabe i gdzieś po 5 misji odczuwalne jest to kolosalnie
Sterowanie to istny koszmar, namierzanie szybkich przeciwników to piekło a nie ma możliwości sterowania analogami


Nie wiem czy jestem obiektywny bo From Software uważam za najlepszego producenta gier ale pierwsza odsłona Armored Core to max 5/10
aRo
Awatar użytkownika
aRo
Predator
Posty: 737
Rejestracja: 8 lip 2013, o 19:38
Płeć: Mężczyzna
Podziękował: 4 razy
Podziękowania: 31 razy
Kontakt:

Re: W co graliście i polecacie/odradzacie?

27 paź 2019, o 23:32

Obrazek
Jedyna "specjalna" wersja, jaka wyszła na PeCety. Zgodnie z tytułem skupia się na jednym zespole, ale w głównym trybie piosenki Aerosmith to 60%, reszta jest różna. Trafiają się nawet takie ktosie jak... Run D.M.C. Choć jest tu ze względu na pewną wersję Walk This Way, jest też jego inny utwór. Z tych innych część to covery, na szczęście mało tego. Co parę piosenek dostajemy krótkie wywiady z gwiazdami zespołu - ale takie bardzo krótkie i okrutnie pocięte, ogólnie biednie. Poza 30 utworami z kariery (+ jedna walka) jest jeszcze około 10 do wykupienia w Vaulcie.

Jak każde GH, gra dla fanów. Choć ze względu na większe zróżnicowanie lepiej sięgnąć po inną część.
aRo
Awatar użytkownika
aRo
Predator
Posty: 737
Rejestracja: 8 lip 2013, o 19:38
Płeć: Mężczyzna
Podziękował: 4 razy
Podziękowania: 31 razy
Kontakt:

Re: W co graliście i polecacie/odradzacie?

6 lis 2019, o 20:58

Obrazek
Coś dla fanów gier logicznych. Wydaje się oczywiste, ale trzeba to zaznaczyć. Bo poza zagadkami nie ma tu prawie nic. Historia?... Problem w tym, że nic nie jest powiedziane wprost, jest ekstremalnie enigmatycznie, a rozmaite dodatkowe rzeczy typu filmy czy audiologi robią jeszcze większy mętlik w głowie. Czy jest tutaj tajemnicze przesłanie? Czy całość ma głębszy sens? Jak ktoś lubi się bawić w filozoficzne rozkminy, to też polecam. Bo trudno powiedzieć, o czym to jest. Czytałem wiele artykułów próbujących to wyjaśnić. Dziesiątki różnych wersji. Mniej i bardziej rozbudowane teksty. I na swój sposób każdy może mieć rację. Co w sumie jest fajne.

Skupmy się na zagadkach, bo to clou tego programu. Tych "zwykłych" jest tu dokładnie 523. I można je wykonywać w różnej kolejności. Fakt, zazwyczaj jedne blokują inne, są też całe ciągi ekranów, które trzeba wykonywać po kolei, ale i tak dowolność jest ogromna. Bo lądujemy na wyspie... I nie ma więcej informacji. Idziesz gdzie chcesz, robisz co chcesz. Ograniczają tylko drzwi z zagadkami, jednak nie blokują one całych obszarów, tylko małe fragmenty. Swoboda jest naprawdę spora.

A na czym te łamigłówki polegają? Na pociągnięciu nieprzerwanej linii od jednego punktu do drugiego. Tak, wszystkie takie są. Można pomyśleć: "to się musi szybko zrobić nudne". Nic z tych rzeczy. Co krok okazuje się, że jest tu masa dodatkowych zasad i po wyjściu z początkowego obszaru mało co jest trywialne. Między liniami pojawiają się różne kropki, klocki tetrisa, gwiazdki, inne kształty... No i trzeba wykombinować, jakimi zasadami rządzą się zagadki je zawierające. Jeśli nie wiemy, gdzieś na wyspie na pewno są łatwiejsze panele, które w pewnym sensie robią za samouczek. Jak nie dajemy rady, wystarczy pójść w inne miejsce, a potem wrócić z nowo nabytą wiedzą.

Symbole i ich zasady to nie wszystko. Każdy większy obszar ma jakiś "motyw przewodni", jeśli chodzi o łamańce głowy. Kolory, światło, cienie, symetria, dźwięki... I to oczywiście nie wszystko. Z prostego "rysowania linii" wyciągnięto maksimum. Jest tu tak duże zróżnicowanie, że ani przez moment się nie nudziłem. A jak komuś nadal mało, można się pobawić w zbieractwo. Nie chodzi tylko o wspomniane już nagrania, ale też... kształty. Bo w grze jest 135 "zagadek środowiskowych", polegających na zauważeniu znanych nam kółek i linii w otoczeniu. Bardzo kreatywne. Choć sam nie miałem ochoty zdobywać wszystkich, bo niestety momentami ociera się to o absurd - tutaj będzie mały spoiler, więc jak komuś zależy na odkrywaniu, przejdźcie do kolejnego fragmentu. Otóż część symboli jest ukryta w sekretnych filmach. I o ile niektóre można po prostu przewijać, tak zdobycie jednego z nich wymaga obejrzenia godzinnego pokazu, podczas którego powoli tworzy się kształt i nie da się tego zrobić, przewijając. Gruba przesada.

By zobaczyć zakończenie, z tych 523 zagadek wystarczy zrobić mniej niż 150. Ale nie dość, że jest ono wybitnie niesatysfakcjonujące, to który fan główkowania by sobie odpuścił po tylu? Jest tu tak dużo do zrobienia... Sam pokonałem wszystkie. Łącznie z Wyzwaniem (z którym jest związany jeden z dwóch achievementów), które jest wyjątkowe - ciąg 14 zagadek, które są losowe (wiemy tylko, na jakich zasadach się każda opiera), więc internet nie pomoże, do tego ogranicza nas czas dyktowany przez muzykę w tle. Nie bez powodu mało ludzi ma osiągnięcie za to, jest bardzo ciężko. Więc ogólnie co do poziomu trudności - można się ograniczać do prostszych zagadek, można robić wszystko. Coś dla każdego. A warto się wysilić, bo jest tu też ukryte zakończenie, które też jest dziwne, ale o wiele ciekawsze.

Wypada też wspomnieć o sferze wizualnej. Bo muzyki tu mało, ale ta grafika! Gra jest po prostu piękna. Po prostu zerknijcie na screeny lub trailer. Jest z czego robić zrzuty ekranu.

Nie każdemu musi odpowiadać formuła z brakiem konkretnego kierunku i celu innego niż "szukanie celu". Można się odbić. Ale jak już komuś gra podejdzie, to wciągnie po całości. Duże zróżnicowanie, masa rzeczy do roboty. I oczywiście wielkie poczucie satysfakcji po rozkminieniu trudniejszych problemów. Bardzo polecam. Tylko przygotujcie się na to, że "In the Hall of the Mountain King" zostanie Wam w głowach na długo.
aRo
Awatar użytkownika
aRo
Predator
Posty: 737
Rejestracja: 8 lip 2013, o 19:38
Płeć: Mężczyzna
Podziękował: 4 razy
Podziękowania: 31 razy
Kontakt:

Re: W co graliście i polecacie/odradzacie?

4 gru 2019, o 01:16

Obrazek
O ile w Crasha byłem w stanie pograć trochę więcej za młodu, Spyro mnie raczej omijał. Zagrałem w jedynkę może raz u znajomego, parę minut. Więc moc nostalgii tu nie zadziała. Liczyłem po prostu na dobrego platformera. O aspekty audiowizualne nie trzeba się martwić - gra wygląda i brzmi cudnie, także po polsku (co jak co, dubbing w animacjach akurat daje radę). A co z rozgrywką?

Schemat w całej trylogii jest podobny. Dostajemy poziom-hub, w którym wybieramy sobie którąś z dostępnych plansz. Przechodzimy je w dowolnej kolejności, nie licząc bossa, którego trzeba pokonać na końcu i który broni przejścia do kolejnego hubu. I tak w kółko. Co mi się najbardziej spodobało? Budowa etapów. Każdy da się przeszarżować, dotarcie do mety zajmuje mało czasu i jest na tyle proste, że i dzieciaki sobie poradzą (co raczej było celem - to nie wymagający Crash). ALE obierając sobie jako cel zebranie wszystkiego, spędzimy na poszczególnych planszach 2-3 razy więcej czasu, bo wszędzie jest co robić. Chcesz się odprężyć i na luzie przejść - da się. Chcesz sobie postawić wyzwanie i podnieść poprzeczkę - da się. Gra dla każdego. Brawa! Oprócz tego warto wiedzieć, że jest przycisk, dzięki któremu towarzyszący nam Iskier (ważka robiąca za wskaźnik życia) nakierowuje nas w kierunku brakujących klejnotów, co zmniejsza frustrację, jaką może wywołać np. zebranie 399 na 400 skarbów i konieczność szukania tego ostatniego.

A teraz o poszczególnych odsłonach:

Jedynka podobała mi się chyba najbardziej. Historia, choć biedna, była jakaś. Jest to też część chyba najłatwiejsza. Niemal banalna. Niemal, bo są tu poziomy latane. W sumie nie trzeba ich koniecznie przechodzić (do ostatniego bossa można się chyba dopchać bez tego, ja przechodziłem całość na 100%, to tego nie testowałem), ale jak się już spróbuje... Sterowanie w locie jest, delikatnie mówiąc, niezbyt dobre. Mogę tylko pocieszyć, że po dwóch pierwszych tego rodzaju etapach kolejne są dużo prostsze (co jest w sumie dziwne, co to za balans?). Za to bossowie, o ile można ich tak nazwać, są tak trywialni, że głowa mała. A jeśli chodzi o maksowanie - jest jeden poziom, który może uprzykrzyć życie. Skakanie po drzewach. Dostanie się w niektóre miejsca wymaga takich skoków, że polecam to po prostu zobaczyć w internecie, a dopiero potem próbować.

Część druga jest pod wieloma względami bardzo podobna. Nawet z lataniem jest tak samo - na początku można utknąć (i to w sumie dowód, że nie chodzi o to, że nabieramy doświadczenia, przez co potem jest nam łatwiej - po jedynce znów miałem problemy), a ostatnia taka plansza w grze jest zadziwiająco prosta. Największe zmiany? Nowe umiejętności, które są fajne, ale jednak chcących przejść całość na 100% mogą wkurzać, bo są one wymagane do zebrania wszystkiego na niektórych mapach, co się wiąże z backtrackingiem. A spokojnie dało się go uniknąć. Mamy tu też to, czego zabrakło wcześniej - prawdziwe walki z bossami. A jednak całość nie była już tak ciekawa. Szczególnie pomysły na światy - niezbyt zróżnicowane w obrębie huba. Niby warto wspomnieć o świetnej rzeczy, jaką się odblokowuje po zebraniu wszystkiego wszędzie... jednak zdobycie tego bonusu na tym etapie jest trochę mało sensowne. Może jedynie pomóc zdobyć zaległe punkty umiejętności (nie rozwijają postaci, dają tylko dostęp do galerii z grafikami).

Trójka... Za dużo wszystkiego. Tutaj twórcy przekombinowali. Na każdym poziomie pochowali minigry - sprawia to wrażenie, jakby na siłę wpychali każdy pomysł, jaki im przyszedł do głowy, mimo że niektóre nie do końca miały sens. Część z nich, jak np. walka bokserska, jest po prostu słaba, inne zaś mają różne problemy. Najbardziej wkurzająca może być deskorolka z dziwną fizyką. Choć zdarzają się też ciekawsze urozmaicacze związane z uwalnianymi zwierzakami - fragment jako platformówka 2D, rail shooter, czy strzelanka z widokiem z góry... Było zostawić te udane i resztę wyrzucić. Co jeszcze? Historia wklejona na siłę (bo w poprzednich jeszcze jestem w stanie uwierzyć, że mogła powstać przed levelami), bossowie dzielący się na banalnych i irytujących, trywialne fragmenty latane (wszystkie bez wyjątku, o dziwo!). I błędy. Niestety mam wrażenie, że port trójki był robiony trochę na szybko. Tylko tutaj znalazłem niewidzialny blok, przez który nie da się przejść, bo nie. Tutaj w poziomach z deskorolką zdarzało mi się lecieć nagle w inną stronę, z przyspieszeniem znikąd, bo tak. Tylko tutaj też był poziom, w którym klatki spadały poniżej 30, choć wszędzie indziej gra trzyma 60. Nie ma tych błędów tyle, by grę dyskwalifikować, jednak na tle reszty tym bardziej rzucają się w oczy niedoróbki. Na koniec dodam jeszcze, że część trzecią warto przejść na 100% (a nawet 117 w tym wypadku) bardziej niż poprzednie, bo jest tu najciekawszy dodatkowy etap i normalne zakończenie, a nie ten ochłap rzucany po "ostatnim" bossie.

Trzeba przyznać, że sporo wad można zignorować, czy po prostu ich nie zauważyć, bo nie każdy będzie próbował zrobić wszystko, co się da. Biorąc pod uwagę, że gra jest jednak kierowana w pierwszej kolejności do młodszej widowni, jak najbardziej mogę polecić. Piękna i prosta. A na dodatek starsi też tu znajdą coś dla siebie. Nie tylko ci, którzy pamiętają oryginały z pierwszego PlayStation. O ile są odporni na rozmaitą dziecinadę i wszechobecne kilogramy cukru.


Obrazek
W dużym skrócie: jeśli podobała się jedynka, to dwójka też się spodoba. Bo to gry prawie takie same. Znaczy się: inne poziomy, inna historia, parę zdolności się różni, ale nie ma żadnej wielkiej zmiany. Dlatego niżej wklejam recenzję poprzedniczki. Zmieniłem tylko parę zdań, bo niemal wszystko pasuje idealnie.

O co tu chodzi? O ocalenie świata jako przeciętny typ, który nagle zdobywa super zdolności - oklepany motyw. Ale i tak przyjemnie śledziło się rozwój wydarzeń. Pomagały w tym m.in. zabawne dialogi, nawiązania do innych gier (plakaty na ścianach to jedno, ale są tu całe sekwencje rżnące mechaniki z innych tytułów!).

Skoro już o zdolnościach mowa, w trakcie przygody postać rozwija się. Otrzymujemy nowe możliwości poruszania się, jak lot i bieganie po pionowych ścianach(albo przemiana w kurczaka!), a także nowe ciosy - część odblokowuje się z rozwojem fabuły, inne można zakupić(mój faworyt to piledriver). Jest na kim testować świeżo zdobyte umiejętności. Wrogowie są wystarczająco zróżnicowani żeby się nie znudzić, a później dochodzą jeszcze różne tarcze i fakt, że część przeciwników znajduje się w innym wymiarze, przez co trzeba się przemieszczać między dwoma światami, by pokonać wszystkich - miłe urozmaicenie. Mnogość ciosów pozwala wykręcać długie, ciekawe kombosy. Jeśli nie umie się efektownie łączyć ataków, można zajrzeć do jednego z NPCów, który uczy kombinacji. Ogółem: walka jest zrealizowana świetnie.

O ile z żywymi przeciwnikami powinien sobie poradzić każdy, tak z martwą naturą nie jest już tak prosto. Jeśli chodzi o elementy platformowe, gra ma bardzo nierówny poziom trudności. Przez większość czasu jest bardzo łatwo, aż tu nagle trafia się pomieszczenie, gdzie można utknąć. Wymagana jest zabójcza precyzja. Sterowanie jest niezłe, łatwo wyczuć choćby skoki, ale kiedy trzeba użyć paru specjalnych zdolności w krótkim odstępie czasu, może pojawić się problem. Na całe szczęście najtrudniejsze zagadki nie są obowiązkowe - kryją dodatkową kasę, fragmenty serc/czaszek(po skompletowaniu wydłużają pasek życia/energii) lub części klucza wymagane do odblokowania alternatywnego zakończenia. Dostanie się do tych ostatnich jest naprawdę trudne.

Jest jedna rzecz, która twórcom do końca nie wyszła. Żeby zdobyć wszystkie znajdźki, trzeba będzie się wracać do poprzednich plansz. By to ułatwić, twórcy w paru miejscach ustawili kamienne głowy, którymi można się przenosić na inne poziomy. Problem w tym, że sam bym je lepiej rozmieścił.

Grafika jest świetna, muzyka daje radę (i nie jest to już jeden zapętlony utwór!), gra wciąga, jest co robić(znajdźki, side questy). Przeszkadza tylko długość gry - wystarczy około 8 godzin, a bez szukania wszystkiego spokojnie dałoby się to skrócić o 2-3h. Ewentualnie wydłużyć dzięki DLC, który dodaje nową lokację pełną krótkich wyzwań, jednak to zabawa na chwilę.


Obrazek
Krótka (2-3 godziny + dodatkowe misje na maksymalnie godzinkę), dziwaczna gra, którą sprawdziłem ze względu na Steamowy Remote Play, co pozwala zagrać w "lokalnym" coopie na jednej kopii przez sieć. I w ten sposób polecam spróbować. Sterowanie jest bardzo dziwne, każdą mackę kontroluje się osobno. I z tego bierze się cała trudność, bez tego tytuł by się nie wyróżniał. No, chyba że jeszcze dziwniejszą fabułą, bo to absurd najwyższych lotów. Solo gra może frustrować, ale kiedy dzielimy się mackami w kooperacji, zwykle jest zabawnie, nie irytująco. Na jeden wieczór ze znajomym - warto.

Ostrzegam tylko, że by podzielić się "2+2", będą potrzebne dwa pady. Kiedy jeden gracz używa klawiatury, trzeba przypisać rękę i dwie nogi do jednego z grających, a drugi będzie się musiał zadowolić jedną kończyną. Bo tak.
Awatar użytkownika
Wiedźmin
Posty: 2126
Rejestracja: 3 gru 2012, o 16:40
Płeć: Mężczyzna
Podziękował: 34 razy
Podziękowania: 45 razy
Kontakt:

Re: W co graliście i polecacie/odradzacie?

4 gru 2019, o 20:09

aRo pisze: A jeśli chodzi o maksowanie - jest jeden poziom, który może uprzykrzyć życie. Skakanie po drzewach. Dostanie się w niektóre miejsca wymaga takich skoków, że polecam to po prostu zobaczyć w internecie, a dopiero potem próbować.
Też się tu zaciąłem i musiałem sprawdzić w necie jak wymaksować ten poziom :E
aRo pisze: Mamy tu też to, czego zabrakło wcześniej - prawdziwe walki z bossami.
Mnie się nie podobali ci bossowie. Szczególnie ten drugi był cholernie trudny... straciłem na nim chyba z 10 żyć :/ Jak mniemam żeby zdobyć 100% osiągnięć trzeba przejść tego szefa bez straty zdrowia, a to mi się raczej nie uda :/ Poza tym dobra gra, podobała mi się bardziej niż jedynka, bo jest dużo bardziej rozbudowana.
ODPOWIEDZ