W co graliście i polecacie/odradzacie?

Wszystko co dotyczy gier komputerowych

Moderator: Redaktorzy

Re: W co graliście i polecacie/odradzacie?

Postprzez kmpt » 9 sty 2019, o 16:07

@aRo Też pamiętam ten błąd w tłumaczeniu :) W nowszych grach Artifexu podobne wpadki też się zdarzają :/ Ogólnie rzecz biorąc mam wrażenie, że najbardziej dopracowana była seria Nightmares from the Deep, a reszta to odcinanie kuponów (no może poza Enigmatis i Grim Legends, które bronią się klimatem i opowieścią)... tak czy siak nie ma co narzekać, za piątaka w bundlu od indie gali i tak się opłaca :E
  • 0

CPU: AMD Phenom II X3 720 @ Phenom II X4 20 3,4 Ghz MOBO: MSI 870-C45 RAM: (4x) 2GB OCz Low Voltage 1333Mhz GPU: GeForce GTX 760 4GB HDD: Samsung HD502HJ DVD: ASUS DVD-E616A2 PSU: SuperFlower SF-550P14XE CASE: Fractal Core 3000
kmpt
Avatar użytkownika
Wiedźmin
 
Posty: 2060
Dołączył(a): 3 gru 2012
Medale: 2
500 (1) 1000 (1)
Reputacja: 25
Płeć: Mężczyzna

Re: W co graliście i polecacie/odradzacie?

Postprzez upperi » 9 sty 2019, o 16:28

Tekst w grach Artifeksu powstaje po angielsku i jest później tłumaczony na różne języki (w tym na polski). Niestety po ich grach widać, że tłumaczeniom brakuje nie tylko testów, ale często też najzwyklejszej korekty.
  • 0

upperi
Avatar użytkownika
Hitman
 
Posty: 1016
Dołączył(a): 2 kwi 2013
Reputacja: 16

Re: W co graliście i polecacie/odradzacie?

Postprzez TheLastJedi » 9 sty 2019, o 18:35

Obrazek
Cortex Command

Ostatnio mój szwagier, który gra ze mną i moim bratem w gry raz do roku w jakiś coop, dał mi trudne zadanie. Powiedział że by zagrał w jakąś strategię. "Hmm... strategia w coop?" pomyślałem, przydałoby się coś bez tur żeby lekko upitym nie zasnąć w oczekiwaniu na turę innych...
Przefiltrowałem swoją bibliotekę steam na:
https://www.lorenzostanco.com/lab/
i o dziwo coś znalazłem!

Możemy grać w coop 4 osobowy w splitscreenie, k+m, sama klawa i/lub pady, wypas.
W tej grze sterujemy mózgami kontrolującymi zdalnie jednostki. Ludzkość osiągnęła już poziom gdzie mózgi ze świadomością są przenoszone do metalowych ciał i podbijają kosmos. Mamy prawie 10 frakcji(+nowe w modach) różnią się typami broni i jednostek. Podczas gry dowolnie przełączamy się między jednostkami i bezpośrednio nimi chodzimy, latamy jetpackiem, kopiemy złoto i strzelamy. Reszcie jednostek możemy wydawać proste polecenia, ustawiając tryb ich zachowania. Gra ma bardzo rozbudowaną fizykę, każde ziarnko piasku i płatek śniegu jest liczony, poddawany naciskowi naszych jednostek. Rozgrywka wygląda jakby grać w wormsy w czasie rzeczywistym z realistyczną fizyką. Arsenał broni robi wrażenie, każdy znajdzie coś dla siebie, sama zabawa fizyką daje mnóstwo frajdy.

Co najlepsze można w nią śmiało grać samemu i też wciąga, jest masa zawartości do ogrania.
  • 0

TheLastJedi
Avatar użytkownika
Robin Hood
 
Posty: 231
Dołączył(a): 21 sie 2015
Medale: 1
500 (1)
Reputacja: 0
Płeć: Mężczyzna

Re: W co graliście i polecacie/odradzacie?

Postprzez serafek5 » 13 sty 2019, o 02:07

Obrazek
The Legend of Zelda: Skyward Sword [Wii] :macha: :macha:
Oj, długo ja tą grę miałem na oku. Już w 2016 po kupnie pierwszego Wii chodziła za mną najmocniej ze wszystkich gier ekskluzywnych na tę platformę. Zawsze jednak miałem z nią dwa problemy - po pierwsze, z początku nienawidziłem pchania do wszystkich gier na Wii niepotrzebnego sterowania ruchowego i unikałem go jak ognia, grając w co się da na padzie od GameCube. Po 2, ta gra zwyczajnie zawsze była dla mnie za droga jak na siedmio-(już)-letni tytuł. Jednak w końcu się zebrałem i kupiłem. I, omatko, niczego tak nie żałuję jak zwlekania tyle czasu. Gra jest genialna.
Na początku odrzucić może strasznie długi (bo ok. dwugodzinny) samouczek i standardowo już, jak na Nintendo przystało, nieme dialogi. Jednak po tutorialu gra pokazuje swoją siłę - czyli sterowanie motion plusem! Nie widziałem jeszcze gry z tak dobrze zrealizowanym, niewymuszonym sterowaniem ruchowym - i raczej nie zobaczę. Wszystko działa jak na leży - celowanie z łuku czy procy jest intuicyjne, a gra bezbłędnie wykrywa machnięcia pilotem - mieczem. Walka została też głównie pod to skrojona - nie liczy się wyczucie czasu w walce z przeciwnikiem, tylko sposób, w jaki machamy. Są oczywiście przeciwnicy, których można pokonać nawalając pilotem na ślepo, ale lwia ich część wymaga odpowiedniego oszukania ich, by w końcu zadać cios. Wokół tego zbudowano też kilka walk z bossami, które swoją drogą, co do jednej, są świetne i wyzywające gracza.
Moim głównym zarzutem wobec tej gry jest jednak powtarzalność lokacji. Cała gra dzieje się w trzech ułamkach świata - Lanayru Desert, Faron Woods i Eldin Volcano. Do tych trzech lokacji naprzemiennie wracamy, by odkryć w nich jakąś nową przestrzeń, zazwyczaj podobną wyglądem. Najbardziej denerwowało to na pustyni, która odrzuca samym wyglądem (jak chyba każda pustynia, w każdej możliwej grze), ale odwiedzanie po raz czwarty góry wulkanicznej też nie było szczególnie zajmujące. Muszę jednak pochwalić twórców, że Dungeony za każdym razem dostarczają jakąś nową mechanikę - czy to cofanie czasu, czy ochładzanie wody, czy też po prostu dają nam nowy przedmiot, który musimy wykorzystać odpowiednio aby przejść dalej.

Ogólnie rzecz biorąc - nie nudzi przez prawie 40 godzin i to jest chyba najlepsza rekomendacja. Jeżeli gra potrafi zaopatrzyć gracza w tyle atrakcji, że nie czuje upływającego czasu i wciąga jak bagno gameplayem, to chyba można ją nazwać czymś wielkim.

PS. Wspomnę jeszcze o grafice. Nie jest to technologiczne cudo (bo i Wii demonicznych bebechów nie ma), ale prezentuje się wyjątkowo dobrze jak na swoją platformę. Wiadomo, nie da się zamaskować paskudnie niskiej rozdzielczości, ale gra ogólnie celuje w pastelowy styl - dzięki temu tekstury z bliska wyglądają raczej jak malunki na ścianach, aniżeli rozpikselowany bajzel. Tak samo widoczki z oddali - wszystko wygląda jak namalowane na płótnie, co tylko dodaje grze klimatu i uroku.
Nic tylko grać :macha: . Przede mną Twilight Princess i A Link to the Past, a w dalszej przyszłości - Wind Waker i Ocarina of Time.
  • 0

Obrazek
Zapraszam do znajomych na XBL - głupio się patrzy na rosnący licznik gamescore, jak się go nie ma z kim porównać :E
Gamertag: Gieniek55
serafek5
Avatar użytkownika
Wiedźmin
 
Posty: 1402
Dołączył(a): 18 sie 2013
Medale: 1
500 (1)
Reputacja: 18
Płeć: Mężczyzna

Re: W co graliście i polecacie/odradzacie?

Postprzez kmpt » 19 sty 2019, o 09:49

Vikings - Wolves of Midgard
+ Nordycki klimat
+ Satysfakcjonująca walka
+ Uniki
+ Rozwój wioski
+ Efektowne starcia z bossami
+ Zniszczalne otoczenie
- Nieprzemyślany rozwój postaci (gra sprowadza się właściwie do "klepania" jednego drzewka rozwoju)
- Takie sobie aktywności dodatkowe (side questów brak, mamy za to powtarzalne "aktywności poboczne" na mapach i areny)
- "Korytarzowe" mapki
- Niewielkie zróżnicowanie przeciwników (dzikie zwierzęta, gobliny, rycerze, giganty, zombiaki i to właściwie tyle...)
- Drobne bugi (czasem podczas walk z gigantami postać się "zawiesza" i nie atakuje)

Ocena: 7/10

Pod względem gameplayu Wikingowie przypominają mariaż Victor Vran i Dungeon Siege 3. Walki są przyjemne i soczyste, a istotność uników to dodatkowy smaczek. Co prawda gra nie odkrywa koła na nowo, ale wprowadza parę świeżych rozwiązań jak zbieranie surowców i rozwój osady. Do wyższej oceny zabrakło przede wszystkim bardziej przemyślanego rozwoju postaci. Ponarzekać można również na bugi, stosunkowo ciasne mapki, niewielkie zróżnicowanie przeciwników i brak side questów. Niezależnie od wad gra w małych dawkach jest bardzo satysfakcjonująca i warto dać jej szansę jeśli "klasyki" z gatunku h'n's mamy już za sobą.
  • 0

CPU: AMD Phenom II X3 720 @ Phenom II X4 20 3,4 Ghz MOBO: MSI 870-C45 RAM: (4x) 2GB OCz Low Voltage 1333Mhz GPU: GeForce GTX 760 4GB HDD: Samsung HD502HJ DVD: ASUS DVD-E616A2 PSU: SuperFlower SF-550P14XE CASE: Fractal Core 3000
kmpt
Avatar użytkownika
Wiedźmin
 
Posty: 2060
Dołączył(a): 3 gru 2012
Medale: 2
500 (1) 1000 (1)
Reputacja: 25
Płeć: Mężczyzna

Re: W co graliście i polecacie/odradzacie?

Postprzez Tichy » 19 sty 2019, o 11:25

God of War - PS4
Moja pierwsza gra skończona na PS4. Skusiłem się na ten tytuł, bo dużo dobrego słyszałem - walka trochę ala Dark Souls, eksploracja jak w Tomb Rider, fajna fabuła z ciekawą relacją ojciec-syn. I to wszystko jest, i to jest fajne. Jest też świetna grafika, muzyka i sporo humoru. Polski dubbing również jest fajny. Największą wadą dla mnie była mitologia nordycka. No skądeś mi się wzięło, że te wszystkie Odyny, Thory i inne Baldury totalnie mnie nie kręcą. Także na początku miałem pod górę, trudno mi było się wczuć. Ale potem, w miarę rozwoju fabuły, przestało mi to przeszkadzać. Polecam. Takie prywatne 9/10.
  • 0

Tichy
Avatar użytkownika
Łowca
 
Posty: 3
Dołączył(a): 28 kwi 2018
Reputacja: 0
Płeć: Mężczyzna

Re: W co graliście i polecacie/odradzacie?

Postprzez Adamski » 28 sty 2019, o 12:32

upperi napisał(a):Tekst w grach Artifeksu powstaje po angielsku i jest później tłumaczony na różne języki (w tym na polski). Niestety po ich grach widać, że tłumaczeniom brakuje nie tylko testów, ale często też najzwyklejszej korekty.

No ale w wersji oryginalnej angielskiej też zdarzają się błędy, bo mam wrażenie, że nie piszą jej native speakerzy? Zresztą nie wiem :) Gdzieś tam widziałem w becie jednej false frienda, żywcem przekopiowane słowo z polskiego na angielski z nagranym do tego udźwiękowieniem, ciekawe, czy weszło do wersji finalnej, hmm...
  • 0

Adamski
Avatar użytkownika
Robin Hood
 
Posty: 316
Dołączył(a): 23 kwi 2013
Reputacja: 4
Płeć: Mężczyzna

Re: W co graliście i polecacie/odradzacie?

Postprzez aRo » 31 sty 2019, o 23:57

Obrazek
Kiedyś - exclusive na PlayStation. Teraz - na każdej większej platformie. Wreszcie każdy ma szansę nadrobić klasyki. A warto, bo to nadal dobre platformery. Pewnie, dziś wychodzą ciekawsze, znacznie bardziej rozbudowane zręcznościówki. Ale to, że jamraj nie posiada dziesiątek możliwych ruchów/akcji, nie oznacza, że gry z nim są dziś złe. Były w końcu projektowane w oparciu o obecne możliwości postaci. Nie czuć potrzeby na potrójne skoki, salta, ultra ataki i inne takie. Poziomy są zaprojektowane pod to, co było dostępne. I nadal gra się w nie przyjemnie.

Krótko o każdej części wchodzącej w skład trylogii:
Crash 1 - pierwsza, najbardziej uboga. Za to najtrudniejsza - może dlatego najbardziej mi się podobała? Poziomy były pomysłowe i wystarczająco zróżnicowane, by się nie nudzić aż do samego końca. Od początkowych, gdzie spokojnie mogliśmy nauczyć się podstaw, po potrafiące wkurzyć co niektórych perełki typu The High Road. Nie uważam, że jest zbyt ciężko. Wystarczająco trudno, by etapy stanowiły wyzwanie, ale wszystko jest spokojnie wykonalne. Dodajmy do tego niezłych bossów. Bardzo dobrze się bawiłem. Z nowości w trylogii - możliwość zapisu co poziom, ważna zmiana, bo system w oryginale był fatalny. Jeśli chodzi o minusy - są związane z remasterem, niestety. Kolizje. Na mostach na najbardziej znienawidzonych przez graczy planszach jeszcze bardziej utrudniają. Postać potrafi się ześlizgnąć do dziury, stojąc przy krawędzi. Trzeba się przyzwyczaić (nie jest też całkiem źle - biegać po linach też się da bez ześlizgnięcia, jest to do opanowania). No i time triale. Ta gra nie była pomyślana z myślą o speedrunach. Dodano je trochę na siłę, w przeciwieństwie do kolejnych gier serii.

Wspomnijmy jeszcze o Stormy Ascent, dodatkowym poziomie, ponoć usuniętym z podstawki ze względu na to, że był za trudny. Może nie uważam, że to koszmarnie trudny level, ale sporo graczy ma problemy z oryginałem, więc decyzja słuszna. Nic trudniejszego w trylogii nie znajdziecie. Jak dla mnie ten poziom był ekstra. Testuje zręczność jak żaden inny. A pod koniec jest taki fajny fragment, który sprawia wrażenie niewykonalnego. Wyobrażam sobie, ilu ludzi porzuciłoby grę, gdyby był w podstawce. Całość na duży plus!

Crash 2 - ta część podobała mi się chyba najmniej. Zaznaczę, że to nie jest zła gierka, ale będę trochę wredny. Nowe ruchy Crasha przez większość czasu są zbędne (a o slide jumpie można się nigdy nie dowiedzieć). Etapy nie zachwycają. Zimowe są szczególnie słabe i irytujące. Trochę czuć powtarzalność przy tych podobnych tematycznie. Nawet hub nie ma startu do mapki z jedynki. Bossowie są okrutnie nijacy i banalni, a ten ostatni jest wręcz żenujący. Ogółem: może nie grało mi się źle, ale od reszty gra się wyróżnia na minus.

Crash 3 - dużo lepiej. Nowe wizualia bardzo odświeżające, poziomy są ciekawsze niż u poprzednika, jest sporo nowinek gameplayowych, w tym m.in. nurkowanie, wyścigi, latanie... Zdobywamy też trochę nowych zdolności - choć te, trzeba przyznać, w większości dodano trochę na siłę, bo mocniejszy body slam czy dłuższe obracanie się (atak) zmieniają tyle co nic. Za to strzelanie(!) czy wolniejszy spadek w powietrzu już mają sens. Nie ma tu minusów z dwójki. Jak mam się czegoś czepić - tych specjalnych etapów (typu wyścigi) jest całościowo trochę za dużo, wolałbym więcej standardowego platformowania. No i miło by było, gdyby z poziomu huba dało się dostać do każdego poziomu... Bo dwa ukryte takich wejść nie mają i by je powtórzyć, trzeba wejść przez inny level. A kwestia ich znalezienia? Jeden jest przyjemnie zasygnalizowany, a drugi to absurd wymagający wpakowania się w coś, co przeważnie musisz omijać - mega durny pomysł. Ale to drobnostki. Dobra gra.

Tu też pojawił się dodatkowy etap, Future Frenzy - jednak nie ma porównania ze Stormy Ascent. Trudny, szczególnie na tle całej trzeciej części (najprostsza z trylogii), ale bez przesady.

Jako fan platformówek nie mogłem sobie odmówić przejścia tych "legend". Poza problemami z kolizjami odnowione zostały po mistrzowsku, wyglądają prześlicznie i nie doświadczyłem przy tym żadnych spadków płynności, a mój komputer nie należy do najmocniejszych. I choć dziś nie wyróżniają się niczym poza oprawą, nadal warto po te gierki sięgnąć. Choć widzę ich wady, szczególnie w dwójce, bawiłem się świetnie i zdobyłem wszystkie achievementy. Wmawiałem sobie, że odpuszczę próby czasowe, bo po co przechodzić wszystko dwukrotnie... Dla zabawy. Nawet Stormy Ascent. W sumie spędziłem przy tej trójcy 40 godzin i śmiało polecam platformerowym wyjadaczom.
  • 0

aRo
Avatar użytkownika
Predator
 
Posty: 685
Dołączył(a): 8 lip 2013
Medale: 5
500 (1) 1000 (1) 2000 (1)
3000 (1) 4000 (1)
Reputacja: 17
Płeć: Mężczyzna

Re: W co graliście i polecacie/odradzacie?

Postprzez kmpt » 4 lut 2019, o 15:47

Shadwen
+ Da się przejść bez zabijania,
+ Odpowiednia długość kampanii
+ Oryginalna mechanika rozgrywki...
- Która nie do końca pasuje do skradanki
- Słabe AI dziewczynki i przeciwników
- Niski poziom trudności
- Powtarzalność rozgrywki
- Niewielkie zróżnicowanie przeciwników i lokacji
- Zdarzają się błędy i bugi

Ocena: 5/10

Shadwen to typowy średniak. Pomysł ewidentnie był, ale zabrakło szlifu. Mechanika rozgrywki na pierwszy rzut oka wydaje się dosyć ciekawa - czas płynie podczas przemieszczania się postaci jak w Superhot, a dodatkowo można go cofnąć w dowolnym momencie - ale jak dla mnie totalnie nie pasuje do skradanki. Wstrzymanie czasu w wielu sytuacjach jest bardziej kulą u nogi niż przydatnym "ficzerem", a możliwość nielimitowanego cofania czasu sprawia, że gra jest za prosta. Największą bolączka obok "niepasującej" mechaniki jest AI naszej podopiecznej, która momentami zachowuje się kuriozalnie - zamiast lecieć do kryjówki kiedy strażnik odwróci wzrok ta stoi jak słup soli i trzeba ją ręcznie przymusić, aby udała się w określone miejsce. Przeciwnicy też czasem zachowują się jak durnie, ale przeważnie działa to na naszą korzyść i przyspiesza ukończenie gry, więc nie będę za bardzo narzekał :E Nie podobało mi się również to, że gra jest właściwie taka sama od początku do końca: wespnij się na górne poziomy, aby być niewidocznym dla wrogów -> poruszaj beczką/skrzynią/wozem, aby odciągnąć uwagę strażników -> przeprowadź dziewczynkę od kryjówki do kryjówki aż do końca poziomu i tak przez 15 misji... niby jest jeszcze zbieranie materiałów i wytwarzanie pułapek, ale większość z nich służy do zabijania, toteż były mi zupełnie niepotrzebne przy "cichym przejściu". Pozytywy? Grę da się w całości ukończyć bez zabijania, co jest dla mnie ważne w skradankach. Długość kampanii jest w sam raz - mnie zajęła niecałe 7 godzin.
Jako składowa bundla może być, aczkolwiek nie jest to żaden "szał". Ode mnie zaledwie 5, a jeśli nie jesteś fanem skradanek, to w ogóle się za to nie zabieraj ;)
  • 0

CPU: AMD Phenom II X3 720 @ Phenom II X4 20 3,4 Ghz MOBO: MSI 870-C45 RAM: (4x) 2GB OCz Low Voltage 1333Mhz GPU: GeForce GTX 760 4GB HDD: Samsung HD502HJ DVD: ASUS DVD-E616A2 PSU: SuperFlower SF-550P14XE CASE: Fractal Core 3000
kmpt
Avatar użytkownika
Wiedźmin
 
Posty: 2060
Dołączył(a): 3 gru 2012
Medale: 2
500 (1) 1000 (1)
Reputacja: 25
Płeć: Mężczyzna

Re: W co graliście i polecacie/odradzacie?

Postprzez Bożygrzmot » 6 lut 2019, o 02:24

Aaero
Gra z monthly, która chodzi obecnie na bazarku za 70 groszy. Odpaliłem nie mając praktycznie żadnych oczekiwań i okazało się, że to całkiem przyjemna gra muzyczno-zręcznośćiowa. Latamy statkiem po "wstęgach świetlnych" i niszczymy przeciwników, i tak w sumie piętnaście razy, bo tyle jest tutaj utworów. Jednak to, czym gra nadrabia jest fantastyczna synchronizacja pomiędzy sferą dźwiękową i graficzną - wstęgi, po których musimy się poruszać są idealnie dopasowane kształtem do elektronicznej muzyki w tle (nie znam się, jest licencjonowana i w większości bardzo energiczna). Dość trudno to opisać, bo nie przypomina to typowej gry rytmicznej. Jest jeszcze kwestia sterowania - gra wymaga pada, nawet nie da się operować w menu przy pomocy klawiatury, i jest to wyjątkowo uzasadnione. Statkiem sterujemy lewą gałką (po okręgu, płynne ruchy mają bardzo duże znaczenie i nie dałoby się ich zreplikować przy pomocy klawiatury), a prawa służy do namierzania celów. Pad również wibruje w synchronizacji z muzyką.
Jak na małą popierdółkowatą gierkę za mniej niż złotówkę - jest super. Warto sprawdzić, jeśli ktoś lubi gry muzyczne, zwłaszcza z elektroniką.
  • 0

Bożygrzmot
Avatar użytkownika
Wiedźmin
 
Posty: 1322
Dołączył(a): 12 paź 2013
Medale: 6
500 (1) 1000 (1) 2000 (1)
3000 (1) 4000 (1) 5000 (1)
Reputacja: 26
Płeć: Mężczyzna

Re: W co graliście i polecacie/odradzacie?

Postprzez Modest » 22 lut 2019, o 00:14

Obrazek


Co to: Dead Effect, strzelanka z widoku pierwszej osoby, która pierwotnie ukazała się na urządzeniach mobilnych, a w 2014 roku jej pecetowa konwersja została opublikowana na Steamie.
Fabuła: męski lub żeński protagonista (do wyboru) budzi się na stacji kosmicznej i od początku musi walczyć o życie, bo załoga zmieniła się w hordę zombie. Jedynym żywym na całej stacji jest profesor Wagner - głos w słuchawce, który prowadzi głównego bohatera ku dalszym wydarzeniom.
Co prawda w tego typu grach historia rzadko stoi na jakimkolwiek poziomie, lecz nie przesadzajmy - fabuła Dead Effect nie zrobiła najmniejszego wrażenia nawet na mnie, osobie zupełnie nieobytej z filmami czy książkami, której powinno być ciężko wyłapać fabularne klisze. Niestety, historia tego FPSa składa się z nich praktycznie w całości. Nieco więcej w spoilerze.
Spoiler: pokaż
Okołu ośmiu z dwunastu fabularnych misji pod względem historii jest kompletnie nijakich (bo chyba nikogo nie zainteresują misje pokroju wyłączenia kilku urządzeń, dzięki czemu uratowało się Ziemię). Dopiero pod koniec gry następuje twist - nasz głos w słuchawce okazuje się szalonym doktorem, który realizuję na statku swój tytułowy projekt (w ramach niego z połowy statku zrobił poligon doświadczalny dla prototypów swojego projektu, a całą dotychczas żywą załogę zamordował), a główny bohater jest jednym z niego elementów. Bohater go goni przez ostatnie misje, a na końcu zabija. Śmierć Wagnera jest tak naprawdę jedynym elementem zakończenia, bo po zakończeniu gry wyskakuje żenująco wyglądająca plansza z podziękowaniami za grę i napisy końcowe. Przydałoby się trochę więcej - choćby zasugerowanie, co stało się z głównym bohaterem.

Gameplay: eksplorujemy stację, głównie wykonując komendy wydawane przez głos w słuchawce - przy okazji oczywiście eksterminujemy liczącą około tysiąca osobników (w warstwie fabularnej) populację zombie. Odmianami są minigierki hakerskie (nie mające nic wspólnego z tymi znanymi z Deus Exa - prędzej porównałbym je do zabawy w memory), korzystanie ze specjalnych komór, które ulepszają zdolności bohatera, otwieranie szafek (przy których odpalana jest kompletnie nieudana, frustrująca sekwencja QTE) i zbieranie znajdziek w postaci tabletów, w których zawarte są wiadomości załogi - jeśli chcemy, możemy po kawałeczku odkrywać, co właściwie wydarzyło się na stacji. Przyznaję, że nawet ja sobie je odpuściłem, choć do fabuły w grach przywiązuje ogromną wagę).
Audio: głosy Wagnera i głównego bohatera są naprawdę tragiczne - i nawet nie chodzi tu wyłącznie o fatalną grę aktorską, lecz też barwę głosy (dla przykładu doktor, który nieudolnie stara się mówić rosyjskim akcentem). Muzyka również stoi na niziutkim poziomie - wszystkie utwory są naprawdę irytującymi samplami.
Wideo: to port ze smartfona, więc grafika stoi na niskim poziomie - jeśli przykładasz do niej dużą wagę, to gra może okazać się dla ciebie niegrywalna. Akurat ja nie przykładam do grafiki najmniejszej wagi, więc zupełnie mi nie przeszkadzała.
Przeciwnicy: zdecydowana większość to zwykłe mięso armatnie, które nawet dość przyjemnie można odstrzeliwać. Wśród nich zdarzają się jednak rodzynki, z któych najgroźniejszymi są żołnierze rzucający w nas granatami - wystarczy, że obok nas wybuchnie jeden, a rozgrywanie całego poziomu od początku mamy jak w banku. W repertuarze znajduje się również tzw. behemota plującego w nas czerwonymi kulami, czołgające się po ziemi zombie bez nóg (upierdliwce), nieco bardziej wytrzymałych nieumarłych w kombinezonach i strojach wojskowych, a także zmutowane potwory, które mi na pierwszy rzut oka skojarzyły się z zergami ze StarCrafta. Sporadycznie zdarzają się również ogromne zombie z piłami łańcuchowymi, heavy-gunami i bossowie - nie stanowią jednak oni najmniejszego wyzwania.
Arsenał: podstawowy stanowi pistolet, karabin i rękawica wysyłająca impulsy elektryczne (dobrze sprawdzająca się na króciutkim dystansie), a także granaty. Za pieniądze wygrane i przede wszystkim znalezione w trakcie misji możemy ulepszać swoje bronie (pod względem wielkości magazynków, szybkości przeładowywania, celności i zadawanych obrażeń), a także kupować nowe (poza standardowymi rewolwerami i shot-gunami możemy się też szarpnąć na piłę łańcuchową czy nawet łuk).
Pozostałości po mobilnym pochodzeniu gry: główną jest oczywiście grafika, lecz poza nią mamy wyżej wymienione, kosztujące sporo kasy atrakcyjne bronie (które normalnie byłby do kupienia za mikrotransakcję), a także występujący sporadycznie system wskrzeszeń, za które płacimy pieniędzmi (całe szczęście nie rzeczywistymi). Innymi pozostałościami jest też mobilny interfejs, a raczej jego działanie - w swoim ekwipunku (pojawiającym się pomiędzy misjami) na bronie nie klikamy, a je przesuwamy - tak, jakbyśmy robili to palcem. Zastosowania w wersji pecetowej nie mają również QTE - poza wymienionym już otwieraniem szafek mamy też wyrywanie się ze szpon bossa, które budzi uśmiech politowania.
Dodatkowa zawartość: możemy pobawić się w różne tryby(takie jak Horda czy Przetrwanie), jeszcze raz ograć misje fabularne, a także poczytać zgromadzone podczas gry wiadomości z tabletów. Prawdopodobnie da się jeszcze pooglądać jakieś artworki czy modele postaci, które da się odblokować za zebrane podczas gry specjalne punkty - ja jednak nie miałem zielonego pojęcia o ich istnieniu.
Pozostałe nieudane elementy: gra nie wywołuje większych emocji - nawet jeśli, to tylko z powodu skaczących nam do gardeł przeciwników. A skoro o przeciwnikach mowa, to ich modele są oczywiście powtarzalne (baaardzo powtarzalne), a niektóre fragmenty lokacji - robione metodą kopiuj-wklej. W dodatku rzucanie granatami nie działa tak, jak należy (jeśli wykonamy rzut w taki sposób, jak zazwyczaj w innych FPS-ach, to granat wyląduje nam praktycznie pod nogami), nie wykorzystano również potencjału zwykłego pistoletu, bo największą satysfakcję daje właśnie zaliczanie headshotów. Niestety, przez co najmniej połowę gry do tego pistoletu brakuje amunicji, przez co gracz skazany jest na raczej nudne ostrzeliwanie przeciwników karabinem.


Werdykt: choć z mojej recenzji nie wyłania się optymistyczny obraz tej gry, to sprawdzi się ona w co najmniej dwóch sytuacjach. Pierwsza - jeśli szukamy niezobowiązującej rozgrywki, bo nie mamy czasu na zagrzebywanie się w ogromne gry pokroju Read Dead Redemption - wtedy można odpalić grę, przejść dwa poziomy i jako-tako się pobawić. Druga - jeśli chcemy po prostu zaliczyć jakiś tytuł, a że kampania w Dead Effect trwa około trzech godzin, to można je ewentualnie dla niej poświęcić i odhaczyć kolejną grę ze swojej kupki wstydu.

Inna sprawa, że ta gra zbytnio nie bawi - dość powiedzieć, że dużo lepiej bawiłem się przy takich kaszankach pokroju Manhuntera czy Snajpera: Sztuka zwyciężania. Świadczyć to może o poziomie Dead Effect, bo choć da się niego grać, to na rynku znajdziemy duże lepsze, a również krótkie i niezobowiązujące tytuły. Spędzony przy nich czas na pewno będzie trochę mniej stracony.
  • 0

Modest
Avatar użytkownika
Łowca
 
Posty: 20
Dołączył(a): 21 lut 2019
Reputacja: 0
Płeć: Mężczyzna

Re: W co graliście i polecacie/odradzacie?

Postprzez BAQ1988 » 11 mar 2019, o 02:57

Obrazek


Z cyklu "kończymy gry, które zalegają na dysku od 3 lat" BIT.TRIP RUNNER, który sprawi, że nie raz i nie dwa zaklniecie pod nosem.

Gra studia Gaijin Games to platformer z elementami muzycznymi. Pokierujemy w nim tzw. Commandorem Video. Fabuły wiele w grze nie uświadczymy, jest coś o rozbitym meteorycie - ale to nie jest tu najważniejsze.

Zadaniem gracza jest ukończenie 36 poziomów, w których nasz "Komandor" ma nietknięty przebyć drogę od startu do mety. Bohater sam sunie naprzód, naszym zadaniem jest wyczucie odpowiedniego timingu w pokonywaniu przeszkód - skok, ślizg, kop, uruchomienie tarczy oraz ewentualne wzbijanie się w powietrze poprzez użycie specjalnych platform.

Ważną rolę w przemierzaniu poziomów odgrywa przygrywająca 8-bitowa muzyka, na którą możemy wpływać zbierając power upy, które nadają jej bardziej wyrazistego wyrazu. Szybko okazuje się, że muzyka świetnie współgra z naszymi ruchami (choć nie jest to dla mnie poziom takiego Crypt of the Necrodancer), szybko łapiemy poczucie rytmu. Sam soundtrack jest świetny i od razu wpada w ucho.

Co więc w tym trudnego? Otóż nie ma checkpointów, zapisywania w trakcie lub czegoś w ten deseń. Jeden błąd i wracasz na początek poziomu. Początkowe poziomy zbytnio w kość nie dają, ale wystarczy dobić do levelu 1-11, który trwa około 3 minuty. Nie musicie pytać ile razy go powtarzałem, ile razy klnąłem pod nosem. I jaka była euforia z jego ukończenia.... aż do czasu, gdy znowu napotkałem kolejny ciężki poziom ;)

Oczywiście zdarzą się poziomy, które przejdziecie z miejsca, ale będą też takie, które zajdą wam za skórę. Najgorszy bywa fakt, że o pojawieniu się niektórych przeszkód dowiadujemy się ułamek sekundy przed naszym czasem na reakcję, co w efekcie sprawia, iż pomoc naszej pamięci będzie niejednokrotnie potrzebna. O skupieniu nie wspomnę.

Jeśli ktoś szuka wymagającego music-platformera - polecam. Cena niewygórowana, nawet na bazarze. Przez 3 lata steam naliczył mi 10 godzin rozgrywki, z czego większość to klnięcie pod nosem oraz wyzywanie swoich nieudolnych ruchów.

PS. Nawet nie chcę myśleć, co by się działo, jakbym chciał to platynować. Jeśli znacie kogoś takiego - dajcie znać, z chęcią bym mu pogratulował :)
  • 0

Obrazek
BAQ1988
Avatar użytkownika
Robin Hood
 
Posty: 110
Dołączył(a): 1 maja 2014
Reputacja: 0
Płeć: Mężczyzna

Re: W co graliście i polecacie/odradzacie?

Postprzez aRo » 15 mar 2019, o 03:03

Obrazek
Po raz trzeci ginąłem raz za razem. Po raz trzeci czułem, że staję się z czasem coraz lepszy. Po raz trzeci mogłem poczuć ogromną satysfakcję po trudnych starciach. Po raz trzeci poczułem ogromną pustkę po ujrzeniu napisów końcowych. Trzy razy tak, przechodzicie do czołówki moich ulubionych gier.

Już tyle napisano o Soulsach, że chyba każdy wie, jak to wygląda. Skupmy się na zmianach. Znów lekko namieszano przy statystykach postaci. System walki nadal jest genialny, każe operować staminą zamiast bezmyślnie nawalać, ale tym razem bardziej stawia na mobilność - jest szybciej, przeciwnicy są bardziej agresywni, rolle zużywają mniej energii i można ich robić zauważalnie więcej niż kiedyś. Ewolucja, nie rewolucja. Prawidłowo, ta druga nie była potrzebna. Najważniejsza zmiana dotyczy magów - pasek skupienia działa jak mana (wojownicy też czasem z niej korzystają do ataków specjalnych). No i można rozdzielić Estusy na odnawiające życie lub skupienie.

Reszta niewiele się różni. Co absolutnie nie jest minusem - chciałem Soulsy, dostałem Soulsy. Można się trochę przyczepić budowy mapy, bo w większości miejscówki ułożone są liniowo, przez co nie ma tylu ciekawych skrótów między poziomami (parę razy też jesteśmy przenoszeni niczym do Anor Londo w jedynce, więc nawet zwykłych połączeń brakuje), no i trochę za dużo tu bagien jak na mój gust. Ale to nadal nieźle skonstruowane lokacje.

Niektórzy twierdzą, że najlepszą rzeczą w DS jest historia świata, do której trzeba się dokopać, czytając strzępki informacji gdzie się da. Jednak i bez tego, choć trochę tracąc, da się grać. Biorąc pod uwagę to, co każdy zobaczy, można powiedzieć, że daniem głównym są bossowie. I tutaj FromSoftware nie zawiodło. Jak w dwójce większość szybko wypadała z pamięci (tak naprawdę podobali mi się tylko Rycerz Oparów i Sir Alonne, a są z DLC), tak tutaj mamy naprawdę ciekawy zestaw. Warto wspomnieć o Gundyrze, Stróżach Otchłani, Tancerce, Pontyfiku, Lorianie... W sumie każdy jest jakiś, co jest ogromnym plusem. To też pierwsza gra z trylogii, gdzie końcowy boss nie zawodzi. A wypada też wspomnieć o rywalach opcjonalnych. Bo gdzieś w grze czai się niejaki Bezimienny Król. Nie tylko walka, cała otoczka wokół niego - to moje ulubione starcie ze wszystkich trzech gier. Nie jest idealne (gdyby tak nie trzeba było powtarzać fragmentu na starcie...), ale nic nie jest bliżej.

Tak naprawdę jedynym poważnym minusem, jaki można grze zarzucić, są problemy sieciowe. Niby nie trzeba w ogóle spotykać innych graczy (czy to zapraszać do pomocy, czy bronić się przed najeźdźcami), jednak gdy to nastąpi, bardzo prawdopodobne, że zaatakują też lagi. Stoczyłem trochę potyczek i chyba tylko raz wszystko wyglądało w porządku.

...no i trylogia ukończona. Zostaje pustka. Jak w mojej głowie, kiedy myślę, jak skończyć ten tekst. Lecz poza nią jest też ogromna satysfakcja. Czuję, że skończyłem coś wybitnego. Piękne zakończenie jednej z lepszych trylogii w dziejach gier.

Ashes of Ariandel
Malowany świat Ariandel może budzić skojarzenia z pewną lokacją z "jedynki", ale głównie z nazwy i białych okolic. Można go podsumować stwierdzeniem "w grupie siła". Przeciwników jest mnóstwo i prawie zawsze jest ich co najmniej kilku. A jak się już trafią pojedynczy rycerze, są wyraźnie mocniejsi niż takie pospolite wilki. Zwiedzanie mapy nie było zbyt przyjemne. Co do bossów, bo to dla wielu najważniejszy element - są 2 sztuki, z czego jednego nazwałbym najprostszym bossem w DS3, a drugiego - najtrudniejszym. Nie ma jak balans. Pod kątem "fajności" drugiego przyrównałbym trochę do Bezimiennego Króla - choć otoczka dużo gorsza, podobne jest to, że walka w ostatniej fazie jest ekstra, a poprzednie tylko niepotrzebnie zabierają czas. Ale warto się przemęczyć dla tej jednej walki.

The Ringed City
Dodatek dużo większy i lepszy niż poprzednik. Dwa spore obszary, ciekawsi pomniejsi przeciwnicy (niektórzy potrafią zirytować, ale łatwo większość ominąć), no i zestaw czterech bossów. Choć walka w kościele jest specyficzna i nie każdemu musi podejść, tak ogniste demony są niezłe, a Midir i Gael to czołówka całej trzeciej części. Jak mam się czepiać - monstra zwane Aniołami były wyjątkowo irytujące i sprawiały wrażenie, jakby miały po prostu przedłużyć eksplorację na siłę - nie było to potrzebne. To jednak drobnostka. Świetne DLC.

Obrazek
Podobały mi się poprzednie gry ze Styxem, choć były dalekie od ideału. Of Orcs and Men nie było do końca przemyślane pod kątem gameplayu, a mimo to wciągnęło mnie i z czasem bawiło coraz bardziej. W Master of Shadows ork Arkail poszedł w odstawkę i dostaliśmy niezłą, choć zabugowaną skradankę z ciekawą historią. Shards of Darkness z kolei... nie jest grą złą, ale według mnie najmniej ciekawą z całej trójki.

Może gdyby skupiono się po prostu na zrobieniu sequela, poprawie słabostek poprzedniczki, byłoby super. To nadal dobra skradanka. Ma niezłe mapy, które dają wiele możliwości na wykonanie zadań i dostanie się z punktu A do B. Wielkich zmian tu nie ma. Najciekawszą jest nowa zdolność do odblokowania, pozwalająca zamienić się miejscem z klonem. Reszta się aż tak nie wyróżnia - może poza craftingiem, bo jest dla niego osobne drzewko rozwoju i pozwala montować różne pułapki. Problem w tym, że większość to rzeczy przydatne tylko dla zabójców, a ja lubię w skradankach... skradanie. I staram się nie zabijać, więc nowe zabawki testowałem z ciekawości na innym zapisie i już do nich nie wracałem. Z różnic na plus - krasnoludy w późniejszych misjach nie są tak wkurzające, jak elfy w MoS.

Jeśli chodzi o wady - mam wrażenie, że nic się nie zmieniło od poprzedniczki. Powtarzanie tych samych map w paru misjach, rozmaite błędy, bezsensowne z punktu widzenia architekta haki na ścianach. Człowiek liczy, że kolejne gry będą lepsze, a tu nie dość, że nie ma poprawy, to jeszcze można twórców posądzić o regres. Pamiętam, że bardzo nie pasowała mi końcówka starszego Styxa, która zmuszała do walki. Tu nie ma czegoś takiego, ale dowalono nam dwóch "bossów". Choć w sumie pasują do reszty bardziej, bo polegają na przekradaniu się między ścianami, są zwyczajnie kiepskie. Fabuła też mnie za bardzo nie interesowała, a w pozostałych grach z serii była mocnym punktem.

Mam wrażenie, że ten ostatni minus spowodowany jest nowością w postaci co-opa. Może uznano, że historia nie jest tak ważna, jak gra się w dwójkę? No dobra, przebolałbym, w końcu najważniejsza jest grywalność. Niestety, jest pewien problem. Tryb ten jest trochę niedorobiony. Mój kompan narzekał, że czasem nie pokazują mu się cele misji, co skutecznie utrudniało grę. Nie dostawał też osiągnięć. Ale najgorszy jest system wczytywania. Z jakiegoś powodu gra zapisuje jedynie pozycję hosta. Śmierć działa tu tak, że po paru sekundach można się odrodzić obok kompana - to jest w porządku. Jednak po wczytaniu zapisu (a w tego typu grach save & load jest na porządku dziennym) partner znika. I musi zaczynać grę obok mnie. Myślisz sobie, że można się rozdzielić podczas przeszukiwania miasta? Jeden błąd i jeden z was będzie musiał pokonywać drogę na nowo. Fatalny pomysł.

Moje odczucia związane z grą najlepiej podsumowałaby ocena "mieszane". W sumie bawiłem się nieźle, zwłaszcza w trybie współpracy, jednak nie podoba mi się fakt, że stare bolączki nadal tu są, a do tego mamy nowe. Jeśli powstanie kolejna gra w tym świecie, oby była lepsza.
  • 0

aRo
Avatar użytkownika
Predator
 
Posty: 685
Dołączył(a): 8 lip 2013
Medale: 5
500 (1) 1000 (1) 2000 (1)
3000 (1) 4000 (1)
Reputacja: 17
Płeć: Mężczyzna

Re: W co graliście i polecacie/odradzacie?

Postprzez Angrenbor » 18 mar 2019, o 19:23

Obrazek

Sniper: Ghost Warrior 3

Próbowałem, naprawdę próbowałem dać jej szansę. Spędziłem w grze jakieś 12h, zrobiłem co się dało na pierwszej mapie i przeniosłem się na drugi obszar. Ale poddaję się, po prostu nie mam już do tej gry siły. Co 15 - 30 minut wysypuje się do pulpitu, niezależnie od tego co robię. Nie ma znaczenia czy jest środek nocy czy słoneczny dzień, czy wykonuję misję czy rozbijam się po mapie bez celu na piechotę czy autem, gra i tak bez żadnego konkretnego powodu crashuje. Próbowałem chyba wszystkich dostępnych w necie fiksów, wgrywałem Unofficial Patcha, aktualizowałem sterowniki, wyłączyłem Steam Overlay czy nawet przelogowałem się na drugiego OSa i tam próbowałem szczęścia. Bezskutecznie. Wkurza mnie to tym bardziej, że gra mimo oczywistych wad naprawdę mi się podoba.

To bez wątpienia najlepsza odsłona serii pod względem mechaniki. Ma parę fajnych rozwiązań jak np. wspinanie się w FPP, oferuje dość dużą swobodę taktycznych rozwiązań w pseudo otwartym świecie i daje do dyspozycji spoor oręża. Widać tu wyraźne inspiracje serią Far Cry chociaż akcent przesunięto głównie w kierunku walki na dalszy dystans i resztę niestety potraktowano nieco po macoszemu. Przede wszystkim żywotność głównego bohatera jest bardzo mała i nawet pojedynczy przeciwnik, który nas zaskoczy potrafi być groźny. Samo strzelanie z broni bocznej nie jest aż tak drętwe jak w pierwszym Snajperze ale i tak z wyżej wymienionego powodu o wiele bezpieczniej i przyjemniej jest eliminować przeciwników z dystansu. A to naprawdę sprawia przyjemność.

Niestety, mimo chęci najwyraźniej zabrakło autorom warsztatu lub przede wszystkim funduszy na stworzenie własnego Far Kraja z prawdziwego zdarzenia. Wiele rozwiązań jest mocno niedopracowanych lub wręcz chybionych. Z tego co zdążyłem zobaczyć, świat gry jest zwyczajnie pusty i nie żyje. Poza nami nie ma absolutnie nikogo na drodze, npców jest tu jak na lekarstwo, a przeciwników praktycznie nie sposób spotkać poza posterunkami czy ciekawymi miejscami zaznaczonymi na mapie. Same posterunki respawnują się po każdym wybiciu obsady i nie można ich przejąć na stałe. może nie wygląda to jak w niesławnym Far Cry 2, ale i tak odbijać stację benzynową można w nieskończoność. Zwłaszcza, że misje także rozgrywają się w tych miejscach. Aktywności pobocznych jest mało, głównie odbijamy więźniów, czasem zbieramy materiały wytwórcze lub znajdźki lub musimy gdzieś polecieć dronem by shakować skrzynkę elektryczną. Ponadto crafting, choć w założeniach interesujący, jest zwyczajnie zbyteczny, bo wszystko można kupić za pieniądze. Technicznie także gra nie błyszczy (pomijając już crashe). Tereny wyglądają nieźle, choć na pewno potencjał tak potężnego silnika jakim jest CryEngine nie został tu wykorzystany, a i tu paru mniejszych błędów się nie ustrzeżono. Znacznie gorzej prezentują się modele postaci często nawet pozbawione jakiejkolwiek mimiki. Plus taki, że ogólnie gra chodziła bardzo płynnie. Oprócz tego jest cała masa drobniejszych błędzików jak np. ciągle resetująca się pora dnia czy bardzo niskie FoV przeciwników, które poprawia wspomniany na początku Unofficial Patch, ale da się je przeżyć i bez niego. Podobała mi się za to muzyka w menu, chociaż po pewnym czasie słysząc ją moja lepsza połowa już się śmiała ze mnie, że gra znowu się wysypała. Natomiast polski dubbing tak mnie irytował, że wolałem grać w całości po angielsku (można zmienić język głosów in-game zachowując polskie napisy ale we wszystkich przerywnikach filmowych wówczas nadal straszy nas w moim odczuciu totalnie nietrafiony w roli protagonisty Stramowski). Samej fabuły dużo nie poznałem, ale tragedii nie było.

Gdyby nie te nieszczęsne crashe na pewno grałbym dalej, ale zwyczajnie zabrakło mi już cierpliwości. Winę za ponosi też system zapisu progresu, który wymusza powtórzenie całej misji od początku jeśli w jej trakcie zakończymy grę. Naprawdę wstyd, że po prawie dwóch latach od premiery tak krytyczne błędy nie zostały jeszcze przez twórców załatane. Strach pomyśleć, jakim paździerzem musiała zalatywać wersja premierowa. Smuci to tym bardziej, że grze w sumie niewiele brakowało by stać się może nie hitem Triple-A, ale po prostu całkiem solidną produkcją. Mimo wszystko patrząc na obecny stan techniczny gry nie polecam, szkoda nerwów :(

+ Zabawa ze snajperką sprawia frajdę
+ Sympatyczny system wspinaczki
+ Parę ciekawych pomysłów
+ Momentami przyzwoita oprawa


- Crashe co kilkanaście minut
- Modele i mimika npców
- Sporo złych lub niedopracowanych rozwiązań
- Plus kilka mniejszych bolączek
- Czuć cholernie niewykorzystany potencjał czy raczej ograniczony budżet
  • 0

Ostatnio edytowano 2 kwi 2019, o 20:14 przez Angrenbor, łącznie edytowano 1 raz
Angrenbor
Avatar użytkownika
Hitman
 
Posty: 1030
Dołączył(a): 10 kwi 2013
Medale: 4
500 (1) 1000 (1) 2000 (1)
3000 (1)
Reputacja: 36
Płeć: Mężczyzna

Re: W co graliście i polecacie/odradzacie?

Postprzez kmpt » 24 mar 2019, o 12:49

The Division
+ Ogromne miasto!
+ Mnóstwo zadań i aktywności
+ Przyjemna mechanika rozgrywki
+ Widowiskowe misje wątku głównego
+ Niezłe umiejętności
+ Masa gratów do zebrania
+ Satysfakcjonująca gra "po grze"
- Na początku można się pogubić
- Fabuła nie jest zbyt porywająca
- POWTARZALNOŚĆ ARGH!!!
- Zdarzają się spadki płynności i inne problemy techniczne...

Ocena (singeplayer): 8/10
Ocena (co-op): 9/10

Po trzech miesiącach grania w końcu udało mi się skończyć The Division (choć słowo "skończyć" nie jest może adekwatne, bo grać można właściwie bez końca). Muszę przyznać, że trochę obawiałem się grania bez ekipy, ale ku mojemu zaskoczeniu nie było źle. Pewnie, że grając z żywymi ludźmi frajda jest większa, ale nawet "singiel" ma tu czego szukać. Fabuła nie jest zbyt porywająca, ale gra nadrabia bardzo przyjemną mechaniką rozgrywki, satysfakcjonującymi strzelaninami, nieźle zrealizowanym chowaniem się za przeszkodami, ogromną ilością zadań i masą przedmiotów do zebrania. Gdybym chciał podsumować tę grę w lapidarny sposób powiedziałbym jedno - jest tu co robić. Na początku ogrom świata i dostępnych aktywności trochę przytłacza, ale im więcej gramy, tym bardziej zaznajamiamy się z dostępnymi możliwościami i z biegiem czasu gra staje się dość intuicyjna. Żeby nie było tak różowo trzeba jeszcze wspomnieć o wadach. Gdzieś pomiędzy 20, a 25 poziomem przyszedł kryzys i trochę zmęczyła mnie powtarzalność rozgrywki; odstawienie gry na parę dni pomogło i potem skończyłem ją z przyjemnością. Nie zmienia to jednak faktu, że zadania poboczne mogłyby być ciut bardziej zróżnicowane ;) Oprócz tego we znaki dały mi się również różnego rodzaju problemy techniczne: spadki fps, problemy z logowaniem, problemy z wyświetlaniem niektórych elementów ekwipunku itp. Niemniej jednak przy tak dużym tytule są to błędy, które jestem w stanie łaskawie wybaczyć :E Słowem podsumowania powiem tak, gra jest bardzo dobra i może z niej czerpać przyjemność zarówno "singiel" jak i "koopowiec". Jedne z lepiej wydanych dwóch dyszek :tak:
  • 0

CPU: AMD Phenom II X3 720 @ Phenom II X4 20 3,4 Ghz MOBO: MSI 870-C45 RAM: (4x) 2GB OCz Low Voltage 1333Mhz GPU: GeForce GTX 760 4GB HDD: Samsung HD502HJ DVD: ASUS DVD-E616A2 PSU: SuperFlower SF-550P14XE CASE: Fractal Core 3000
kmpt
Avatar użytkownika
Wiedźmin
 
Posty: 2060
Dołączył(a): 3 gru 2012
Medale: 2
500 (1) 1000 (1)
Reputacja: 25
Płeć: Mężczyzna

Re: W co graliście i polecacie/odradzacie?

Postprzez Hemiq » 24 mar 2019, o 15:04

Długi ten single player? Bo kupiłem kiedyś za 20 zeta na Xbox One i nie wiem czy ruszać czy sprzedawać.
  • 0

http://photogameunboxing.blogspot.com/
Veni, vidi, vici - Gaius Julius Caesar
Masz pytanie o DRMach w pudełkowych grach - napisz!
Ukończone: 2017 2016 2015 2014
Hemiq
Avatar użytkownika
Wiedźmin
 
Posty: 4320
Dołączył(a): 21 lis 2012
Lokalizacja: Chojnów
Medale: 2
500 (1) 1000 (1)
Reputacja: 73
Płeć: Mężczyzna

Re: W co graliście i polecacie/odradzacie?

Postprzez Niriles » 24 mar 2019, o 16:14

Zależy od tempa, ale ze 20-30 godzin zleci.
  • 0

Niriles
Avatar użytkownika
Predator
 
Posty: 397
Dołączył(a): 16 gru 2015
Medale: 2
500 (1) 1000 (1)
Reputacja: -1
Płeć: Mężczyzna

Re: W co graliście i polecacie/odradzacie?

Postprzez PiccoloPL » 24 mar 2019, o 16:27

Lepiej sprzedaj. https://tomclancy-thedivision.ubisoft.c ... division-1 free trial niby na 6 h ale to będziesz już wiedział o co chodzi.
  • 0

PiccoloPL
Avatar użytkownika
Wiedźmin
 
Posty: 3226
Dołączył(a): 16 gru 2012
Medale: 3
500 (1) 1000 (1) 2000 (1)
Reputacja: 34
Płeć: Mężczyzna

Re: W co graliście i polecacie/odradzacie?

Postprzez kmpt » 24 mar 2019, o 18:25

@Hemiq
30-40 godzin. Zależy czy chcesz zaliczyć wszystkie eventy i zadania z kryjówek.
  • 0

CPU: AMD Phenom II X3 720 @ Phenom II X4 20 3,4 Ghz MOBO: MSI 870-C45 RAM: (4x) 2GB OCz Low Voltage 1333Mhz GPU: GeForce GTX 760 4GB HDD: Samsung HD502HJ DVD: ASUS DVD-E616A2 PSU: SuperFlower SF-550P14XE CASE: Fractal Core 3000
kmpt
Avatar użytkownika
Wiedźmin
 
Posty: 2060
Dołączył(a): 3 gru 2012
Medale: 2
500 (1) 1000 (1)
Reputacja: 25
Płeć: Mężczyzna

Re: W co graliście i polecacie/odradzacie?

Postprzez exoixonar » 25 mar 2019, o 00:03

Battlefield V
+większy realizm względem poprzednich części z zachowaniem wysokiej grywalności
+po prostu świetne strzelanie
+budowanie podstawowych fortyfikacji dzięki czemu nareszcie można utrzymywać pozycje nie dostając z 4 stron
+bardzo dobre mapy, nareszcie nie są to 3 budynki i pusta płaska przestrzeń
+kampania jako taki mały dodatek nawet na plus, brak korytarzowości
+technicznie/gaficznie najwyższy poziom, trzyma 60 fps bez problemu

-żałosny agresywny marketing promujący konkretne grupy, poprawność polityczna
-nadal nie usprawniony system odrodzeń
-brak klimatu 2wś, wszyscy wyglądają tak samo i strzelają się tymi samymi broniami w lokacjach o których nikt nigdy nie słyszał
-bardzo mało zawartości, mało map, mało stron konfilktu
-brak klasycznego szturmu dla każdej mapy
-brak jakiegokolwiek trybu rankingowego na mniejszych mapach dla 4vs4/5vs5
  • 0

Moje tematy
Soulslike
Gry Battle Royale
Gry z uniwersum Warhammera
Gry ukończone w 2019 http://bankfotek.pl/image/2136815
Aktualnie przechodzę Starship Troopers, Resident Evil 6, SAS Secure Tomorrow
exoixonar
Avatar użytkownika
Robin Hood
 
Posty: 322
Dołączył(a): 21 cze 2013
Reputacja: 7
Płeć: Mężczyzna

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do O grach ogólnie

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Google [Bot] i 1 gość