X

«

»

Kolekcjonerskie wydania Red Dead Redemption taniej w cdp.pl

Red Dead Redemption 2 Special Edition (Gry Xbox One) – 309,99 zł
Red Dead Redemption 2 Special Edition (Gry PS4) – 309,99 zł
!!! Pudełko Kolekcjonerskie Red Dead Redemption 2 – 399,99 zł

Darmowa wysyłka do kiosków Ruchu.

  • Do dodatkowych misji trzeba dopłacić jeszcze przed premierą? Świetny pomysł ktoś miał.

  • „Uwaga – kolekcjonerka już wyprzedała się w Muve, Euro RTV AGD i Konsoleigry!” – to zdanie utwierdza mnie w przekonaniu, że społeczność graczy sama się prosi o to co właśnie dzieje się z rynkiem gier… Smutne :/

    • Masz 100% racji. Rozumiem niektóre ceny kolekcjonerek (sam mam kilka), ale to jest przegięcie na maksa. Jeszcze bodajże Destiny 2 było jeszcze „lepsze” pod względem ceny i zawartości..Sami prosimy się o jakieś dziwne season packi, gierki po 200zł a potem pińć dlc po kolejne 60 za sztukę. Ba szczęście nie mam parcia na nowości i wolę za normalną cenę dorywać edycje kompletne. Nawet kilka lat po premierze.

    • Oczywiście, że wzorcem z Sevres gracza jest pecetowiec kupujący gry w bundlach i w promocjach po 5 euro, wcześniej „testujący” je na torrentach. Dlatego ci wzorcowi gracze o brak kolekcjonerki na swoją platformę mogą się nie martwić 🙂

      • Tak bardzo martwi mnie brak bazarowej skrzyneczki i kilograma makulatury na PC haha nie bądź śmieszny xD

        • Widzę że niektórym trzeba podawać bardziej bezpośrednio. Tak jak Ciebie bawi brak „bazarowej skrzyneczki” tak mnie brak dla pecetowców całej reszty z której poza tą skrzyneczką gra RDR2 się składa.

        • To kup sobie PS4 i ograj, co to za problem?

        • Ja nie widzę problemu, ale pewnie ci „wzorcowi gracze” co „nie przepłacają za preordery” (bo „kupują” na piratebayu) pewnie mają odmienne zdanie.

        • Kupienie pre-ordera w ciemno, a dzień po premierze kiedy znasz oceny i stan techniczny gry, niby mała różnica, bo producent dostanie tyle same, a ile mogla by zmienić 😉

        • Kupujesz preordera w ciemno, odbierasz w dniu premiery, gdy już znasz recenzje. albo nawet jeśli odbierasz ją wcześniej nie rozpakowujesz jej i w dniu premiery jeśli recenzje Ci nie odpowiadają – zwracasz. Czekasz na recenzje – nie dostajesz wydania z bonusami, albo nie dostajesz numerowanej kolekcjonerki, albo wręcz jak w przypadku Diablo 3 – czekasz na grę parę tygodni. Płacisz dokładnie tyle samo, tak samo niczym nie ryzykujesz, a ile możesz zyskać.

        • Wydanie z bonusami czy numerowana kolekcjonerka? Jaki to niby zysk? Dla przeciętnego gracza to nie ma żadnego znaczenia, a w dodatku w dobie cyfryzacji pudełeczka spokojnie odejdą do lamusa, więc o czekaniu tygodni na swoją grę można już zapominać, klucz dostajesz nieomal natychniast po zapłacie

        • Łoooo, tak wiele zyskać. Szok! Szok i niedowierzanie!

        • Więcej wydawców powinno oferować ekskluzywny (i to naprawdę, bez możliwości kupienia później jako DLC) content wyłącznie w premierowych (przez dosłownie parę tygodni) wydaniach gry. Wtedy i ci trollujący o „bezwartościowej makulaturze” mieliby rzeczywisty wybór: chcesz pełną grę, płać pełną cenę.

        • Było kupić sobie PS4 jak ja to zrobiłem. Ja jako PC Master race 🙂

      • Jak to co? Okrojone wersje podstawowych gier celem sprzedaży DLC, Lootboxy, wzrost cen gier, kolekcjonerki ze śmieciami, sprzedaż gier niedokończonych, we wiecznych wczesnych dostępach. Mało ci? Za każdym razem, gdy ktoś kupuje taki shit ja wyżej wspomniana kolekcjonerka dystrybutor staje się jeszcze bardziej pewny siebie i bezczelny.

        • „Okrojone” gry kosztujące od -nastu lat te same 60 dolarów, mimo że inflacja w tym czasie nawet na zachodzie zjadła z tego z 30-50% wartości? Gry których wyprodukowanie to już nie parę miesięcy pracy pięciu osób w piwnicy u mamy jednego z nich, tylko kilkudziesięciu-kilkuset osób przez kilka lat i dziesiątków jeśli nie setek milionów zainwestowanych dolarów?
          Wieczne „wczesne dostępy” to nie domena AAA tylko indie, nie kupuję tego szamba, to problem tych którzy sami się o to proszą i za to płacą (podobnie jak frajerzy fundujący „projekty” na kickstarterze czy indiegogo, nie mając żadnych zabezpieczeń że to za co zapłacili kiedykolwiek dostaną).
          Takie gry jak GTAV, RDR2, Skyrim czy Wiedźmin 3 powstają tylko dlatego, ze są ludzie którzy kupują je przed premierą albo zaraz po, a nie czekają na obniżki i patche, gdyby nie oni nie miałbyś żadnych gier poza indie w wiecznych betach.

  • Biere wszystkie, zakopię za domem i będzie dla wnuków jako inwestycja!!!!1111oneoneone

  • Kawał blachy + tani szrot za 400zł niezły deal 🙂 Natomiast dopłacanie do paru misji przekonało mnie aby nie kupować gry wcale.

    • Jeszcze lepszy jest fakt, że w przypadku wersji cyfrowych po wykorzystaniu kodu do GTA online nie możesz zwrócić pre-orderu, co jest w sumie logicznie, ale i chamskie.

      • Shirq

        Cebula w Tobie silna widzę.

        • Eee… nie gram w gta online?!

        • Shirq

          Nie musisz grać, samo stwierdzenie, że chamskie jest to, że nie przyjmują zwrotów pre-orderów jak wykorzystasz kod do GTA Online jest cebulowe xD

        • Chamskie jest to, ze dołączyli te pseudowalutę tylko po to, żeby ludziska się na to rzucili nie mogli w razie czego anulować preorderu.

        • Shirq

          Przecież dopóki nie wykorzystasz kodu na kase w GTA to możesz zwrócić pre-order. Jak wykorzystasz kod, to nie możesz zwrócić. Nie widzę tutaj nic chamskiego i nie rozumiem kompletnie Twojego oburzenia.

        • W żadnym razie nie jestem obużony, po prostu wg mnie dodatkowa waluta w gta online jest tylko sposobem na zmuszenie niektórych osób do zakupu. Inna sprawa, że raczej do premiery R2R z wykorzystaniem kodu czekał ktoś nie będzie.

        • Shirq

          Niby w jaki sposób Rockstar „zmusza” do zakupu dodając walutę do GTA? To jest raczej miły dodatek dla osób, które grają w GTA Online, jak ktoś chciał kupić Pre-order, to i tak to zrobił. Nikt nie każe czekać z wykorzystaniem kodu, ale taka osoba musi liczyć się z tym, że wtedy pre-ordera nie zwróci, to jest całkowicie logiczne i zgodne ze wszystkimi normami społecznymi, a osoba, która po wykorzystaniu kodu chciałaby zwrócić grę jest zwykłym Januszem przez duże J.

        • Również uważam to za logicznie(co napisałem zresztą w pierwszym poscie), ale wszelkie moje zażuty sprowadzaja się do właściwie jednej rzeczy: braku jakiejkolwiek informacji o tym. Gdyby było jasno napisane: „użycie wirtualnej waluty GTA Online, zwalnia z możliwości zwrotu”. Takiej informacji niestety nie ma. Ja rozumiem Twoje argumenty i je jak najbardziej szanuję, ale powiedzmy sobie szczerze w tej kwestii mamy sprzeczny punkt widzenia i raczej będzie nam się ciężko dogadać. Tak czy inaczej trzymaj się ciepło, i miłego wieczoru.

        • A to nie jest czasem tak, że preorder bezpośrednio ze sklepu Rockstara przypisuje tę walutę automatycznie tym samym blokując zwrot preordera? Coś obiło mi się o uszy, że to tak działa, ale pewności 100% nie mam.

        • Shirq

          Nie znalazłem nigdzie takiej informacji, poza tym byłoby to trochę bez sensu, bo w takim razie ktoś, kto nie ma GTA nie mógłby w żaden sposób tego wykorzystać, czy chociażby oddać znajomemu. Jak coś znajdziesz na ten temat, to zarzuć linkiem albo nazwą strony 😉

        • Tzn. ja właśnie o to pytałem bo nie mam co do tego pewności. Całkiem możliwe więc, że to nieprawda. Szukać info na ten temat szczerze mówiąc mi się nie chce, bo i tak tej gry kupować nie zamierzam 😉 .

        • Ktoś może być skąpy, oszczędny albo biedny… po co używać jakiejś dziwnej nowomowy „cebula”… są określenia które dokładnie kogoś określają, no chyba, że ja czegoś nie wiem i cebula kryje coś więcej …. pod warstwami;)???

    • Na szczęście pierwsza część mnie wynudziła i wymęczyła, więc te ich śmieszne oferty mi powiewają 😛

    • „Natomiast dopłacanie do paru misji przekonało mnie aby nie kupować gry wcale.” Dałbym za to zdanie milion lajków gdybym mógł. Sam też jak widzę takie tanie zagrywki ze strony wydawcy w celu wymuszenia kupna droższej edycji/preordera to zwyczajnie odpuszczam daną produkcję, i biorę dopiero jak wyjdzie pełna wersja pod postacią GOTY, czy Complete. Przeważnie się jeszcze okazuje, że dochodzą jakieś późniejsze DLC zupełnie niedostępne/nieopłacalne(na jedno wychodzi) poza wersją GOTY.
      Wydawcy sami sobie szkodzą takimi zagrywkami, bo podobno, jak sami twierdzą, na sprzedaży premierowej zarabiają najwięcej, a ostatnio mam wrażenie, że robią wszystko by mnie od pomysłu kupna każdej gry na premierę odwieść.

  • „Taniej”…

  • I już wyprzedana. Jakoś wasze marudzenie nie ma przełożenia na tempo sprzedaży 😛

    • I to znaczy, że z branżą gier jest wszystko w porządku czy może jednak, że frajerów i naiwniaków jest pod dostatkiem? xD
      P.S. Od kiedy to realna ocena sytuacji to marudzenie? Nie żyjemy jeszcze w społeczeństwie, w którym należy wszystko chwalić, a tu jest co krytykować 😉

      • może być jeszcze tak, że tych kolekcjonerek było 10 na krzyż na Polskę. Wiec ze 2 osoby kupiły dla siebie a reszta to scalperzy

        • Shakal_ATT

          Najlepiej jakby pracownik jakiegoś sklepu opowiedział jak to działa. Ja zgaduję, że zgłosili na razie bardzo niskie zapotrzebowanie do rockstar na te kolekcjonerki i badają rynek. Jak się wyprzedają zamówią kolejne. W fabryce puszek i drukarni kartek zacierają ręce 🙂

      • Czyli ktoś zarabia, ma ochotę kupić sobie kolekcjonerkę to od razu jest naiwniakiem i frajerem? Szkoda mi słów. Widzę, że w tym kraju nigdy się nic nie zmieni. Nie jest Ci głupio zaglądać do cudzych portfelów?

        • Widzę, że ograniczasz horyzont myślowy tylko do „moja kasa, robię co chcę”, a wystarczy spojrzeć szerzej. Nie, nie jest mi głupio. To samo było na początku ery DLC: „Będę kupował to co chcę, swoje pieniądze przeznaczam na to co mi się podoba, to tylko jakaś głupotka i jej kupno nic nie zmmieni” i co teraz mamy? Wycinanie na potęgę zawartości z gier i wrzucanie jej do DLC i Season Passów jeszcze przed premierą produkty w tej samej cenie co podstawka. Wydawcy małymi kroczkami sprawdzają na ile mogą sobie pozwalać, a właśnie naiwniacy i frajerzy pokazują, że właściwie to na wszystko, bo w sumie to i tak mają kasę to sobie kupią grę, w tej samej cenie season passa i jeszcze paczkę DLC, która nie jest zawarta w przepustce sezonowej i drugie tyle wywalą na mikrotransakcje w grze, bo zupełnie przypadkiem grind jest w niej tak uciążliwy, że albo poświecisz na to tydzień, albo 100 zł. A potem ludzie się dziwią, że dostajemy technicznie niedopracowane gry ze słabą optymalizacją, wybrakowane, pozbawione zawartości, słabe, nudne i skupione na mikrotransakcjach… A wiersz czemu? Bo wydawcy wiedzą, że frajerzy i naiwniacy i tak kupią xD Prosta odpowiedź na Twoje pytanie 😉

        • Przecież wszyscy już chyba dawno wiedzą, że premierowe DLC i season passy, albo mikrotransakcje to nie wynik tego ktoś się na nie „godzi” kupują je, tylko tego że gdyby wziąć pod uwagę inflację podstawowe wydania gier już dawno powinny kosztować tyle, ile gra z season passem. To tylko obejście psychologicznej bariery premierowej ceny gry. Chcesz grać w gierki bez DLC i mikrotransakcji, ale wyglądające jak premierowe gry sprzed dwóch dekad? Kupuj „indie”.

        • Większość przejdzie grę za darmo na piracie, a jak jest po 2 latach na promocji za 5$ to wtedy kupują i się chwalą. To raczej norma.

        • I na dodatek bezmyślnie hejtują tych którzy im to darmowe granie fundują, bo gdyby wszyscy inni ich posłuchali i też premier nie kupowali, to by ci ich ukochani piraci nie mieli czego piracić, bo by nikt na pecety gier nie wydawał. Tak jak sobie nie pograją w pirackiego RDR2, a dzięki im nie pograją także ci „frajerzy” którzy mimo posiadania pecetów za swoje gry płacą.

        • No tak jest. Nic nie poradzisz. Wystarczy wejść na jakiś polski warez, jaki tam hejt jest, że nie ma RDR 2 na PC, a konsoli nikt nie kupi, bo to badziew i nie obsługuje 1080p i nie ma 60fps. To samo tyczy się między innymi gier od Ubisoft. twórcy COD oraz EA. Wielki badziew, każdy na to psioczy, a na warezie ograli wszyscy już dawno i jedynie co to narzekają, że Denuvo jest, bo ono obniża wydajność itp, więc za karę trzeba grę ukraść 😀

        • Nikt tu nie tlumaczy piractwa, ale zanim zaczniesz coś pisać to zrób mały research i obejrzyj kilka porównań gier z Denuvo i bez niego po usunięciu go przez wydawcę z patchem. Różnica jest zauważalna, więc to oczywiste, że to zabezpieczeni obciąża dodatkowo komputer

        • Widzę, że obce Ci są takie pojęcia jak czasowe ex’y czy zarabianie kilka razy na tym samym produkcie. Myślisz, że Rockstar nie wydał GTA V na PC od razu przez piractwo? xDDD Żyj dalej w wyimaginowanym świecie, bo tego że GTA V była w sprzedażowej topce przez wiele miesięcy od premiery na Steam już nie wytłumaczysz 😉 Po prostu R* wie jak wyciskać $$$ z tego samego produktu i znam takich naiwniaków co kupili grę 3 razy: na starą generację, na nową i na PC 😉

        • Oczywiście, że Rockstar nie wydał GTA V na PC ze względu na piractwo ani wraz z premierą pierwszej wersji, ani wraz z premierą drugiej, dopiero pół roku po niej gdy już wiedział że ci z pecetowych złodziei którzy kupują gry jeśli nie mają innego wyjścia grę kupili. Z RDR nie chciało mu się w to bawić i nie wydał nawet wtedy gdy dla Microsoftu zrobił wersję kompatybilną z pecetowym OSem i sprzętem.
          Pojęcia „czasowy ex” najwyraźniej sam nie rozumiesz, czasowym exclusivem jak sama nazwa wskazuje jest gra która wychodzi wcześniej wyłącznie na jedną konkretną platformę, a nie wszystkie cztery poza tą której trzeba unikać. GTA 5 to dosłownie przeciwieństwo „czasowego exa”, gra ekskluzywnie niedostępna na konkretną platformę przez półtora roku.

        • Kamil Pasternak

          No ciekawe, ciekawe, bo premiera GTA V na PS3 i Xbox360 to rok 2013, premiera PS4 to, no jakby inaczej, 2013, więc dlaczego gra nie wychodzi od razu na premierę z konsolą? Bo jest przez rok ex’em dla dwóch starych konsol, po roku (2014) dostępna jest na PS4 i Xbox One, a w 2015 na PC, więc nie wyszła równocześnie na 4 konsole.

        • ” A potem ludzie się dziwią, że dostajemy technicznie niedopracowane gry ze słabą optymalizacją, wybrakowane, pozbawione zawartości, słabe, nudne i skupione na mikrotransakcjach… A wiersz czemu? Bo wydawcy wiedzą,
          że frajerzy i naiwniacy i tak kupią xD Prosta odpowiedź na Twoje pytanie ;)”
          To dziwne, ale nawał krapu z KS jakoś przeczy twojemu twierdzeniu i prostej odpowiedzi. O legendarnym już niedopracowaniu/braku optymalizacji/technikaliach Unity Engine nawet nie ma co zaczynać tematu.

          Jak już, to nazywajmy rzeczy po imieniu – każden jeden to był frajer, że czekał z niecierpliwością i kupował dodatki do Baldura, Diablo, Starcrafta, Herosów czy innego Gothica 2. No i nie zapominajmy o kartach, kluczach czy innych skinach z ceesów i PUBG, a z którego hajsy wywęszyli hajsy dopiero nie tak dawno temu, patrząc przy okazji, jak Blizz za siedzenie na tyłku narąbało 4 mld dularów.
          A nie, tak nie powiesz, bo przecież by ciebie od razu zeżarli.

        • Kaz

          Co kolekcjonerka ma wspólnego z DLC? Stracisz coś z gry jeśli nie dasz 400 zł za skrzynkę?

        • Moje pieniądze moja sprawa. Nie ważne czy to jest nieopłacalne czy nie. Jeżeli chce ktoś sobie kupić kolekcjonerkę za 500zł to niech kupuje. Auta za ponad milion złotych to też frajerzy kupują nie? Podpowiem Ci, że nie. Idąc Twoim tokiem rozumowania przecież za 20 tys zł też mogę mieć używany samochód i też nim do sklepu zajadę, a to, że ledwo będzie na chodzie to inna sprawa. Idź do pracy, zacznij zarabiać to zobaczymy co powiesz. Większość tu to ma chyba 10 lat i musi narzekać, wylewać swoje niezadowolenie, bo ich nie stać wydać 500 zł na grę. Kogoś stać to już muszą dogadywać. Typowe w tym kraju.

        • Widać, że czytanie ze zrozumieniem nie jest Twoją mocną stroną. Poza tym jako kontr przykład podałeś samochody, no fajnie tylko, że to zupełnie chybione. Bo widzisz auta, podobnie jak telefony czy karty graficzne i inne tego typu rzeczy mogą być z niższej, wyższej czy też średniej półki, a gry natomiast każdy kupuje takie same i to czy wydasz na nią 50 czy 500 zł nie zmienia faktu, że dostajesz ten sam produkt, niestety oatatnio tylko teoretycznie, czego doskonałym przykładem jest ostatni wysyp gier z mikrotransakcjami, gdzie w wielu przypadkach uciążliwy grind wręcz wymusza inwestycję $$$ i jeśli Twoim zdaniem tak ma wyglądać przyszłość gier AAA to idealnie wpsowujesz się w pojęcie naiwniaka i frajera 😉

        • >mówi, że nie ma progów/półek
          >używa określenia AAA

          No ale teraz już chociaż wiem, czemu ludzie bandle z groupees kupują – bo wychodzi, że każdy dostaje tam takiego samego mega rpg jakości wiedźmina jak ci, co kupili wiedzmina za 100 zł.

        • Oj chyba Ty nie czytasz ze zrozumieniem. Za 500zł dostaję kilka figurek, opakowanie i kilka innych drobiazgów, a za 50zł powiedzmy z platformy STEAM dostaję tylko dostęp do gry, także skończ pisać już, bo się odechciewa tego czytać. Jeszcze w żadnej grze, którą kupiłem nie grindowałem, ale dziękuję za idealne wpasowanie mnie w Twoje pojęcie. Pozdrawiam i miłego wieczoru życzę.

        • Czyli ciągle dostajesz tę samą grę i kilogram bezużyteczmych śmieci. A skoro nie potrafisz spojrzeć na sprawę szerzej ja tylko ze swojego punktu widzenia, to gratuluję ograniczonego pojmowania świata 😉

        • Istnieje coś takiego jak zdrowy rozsadek. Sa milionerzy z autami za kilka baniek, ktorzy na starosc nie maja co jesc. Twoje ” moje pieniadze moja sprawa” powoduje skutki dla calej branzy. Mam PC i X360 i XO (i kilkaset gier w pudlach, rowniez kolekcjonerki), jestem juz blisko 40 i nie wydam praeie 10% swojej pensji na cos calkowicie bzdurnego i bezuzytecznego. Staram sie nie kupowac osobno dlc (czasem jestem zmuszony jak gra nie wychodzi jako goty, a mi sie podoba), premierowke kupilem 1 raz wieki temu (Gothic 3). Czy to oznacza, ze jestem golodupcem na garnuszku mamusi i tatusia piracacy gry na torrentach? I bardzo podoba mi sie jak bronicie takich zagrywek tym, ze was stac a innych nie. To jest wspaniale. A i jak tak bardzo marudzicie na „ten kraj” i „tych ludzi” to idzcie mieszkac i zyc tam gdzie wam sie podoba. Jaki problem? Przeciez was stac 😉

        • Chyba powinieneś dyskutować z kimś innym. To nie „bogacze” śmieją się w tym temacie z „biedaków których nie stać na kolekcjonerkę za 300” (czyli ile, 70€, o 10 więcej niż sugerowana cena podstawowej gry w naszym regionie?), tylko odwrotnie, ci których nie stać albo którym szkoda kasy wyzywają tu tych którzy mogą i chcą sobie na taki zakup pozwolić od „idiotów” i szukają w ich zwyczajach zakupowych przyczyny tego że „gry drożeją”. Gdy jest zupełnie odwrotnie, gry drożeją bo wszystko drożeje, bo istnieje coś takiego jak inflacja i nawet jeśli to niezauważalne kilka procent rocznie to w kilkanaście lat zbiera się z tego całkiem odczuwalna różnica. A drożeją u nas szybciej tylko dlatego że promocja za PRL, którego nie ma już od 30 lat się kończy i tak samo jak za samochody płacimy tyle co Niemcy, tak będziemy tyle samo co oni płacić też za gry. Jesteś „cwany” i nie kupujesz premierowo? Grasz zatem na czyjś kredyt, bo gdyby wszyscy inni na przykład w Polsce też tak robili, to na początku pożegnasz się z lokalizacjami, żaden wydawca nie będzie inwestował nawet tyle żeby zrobić polskie napisy jeśli stwierdzi że na premierowej sprzedaży takiej wersji nie zarobi wystarczająco więcej. A jeśli ten trend obejmie całą platformę, która do tego generuje ogromne piractwo, które wpływa na sprzedaż na wszstkich platformach, to w efekcie masz pecetowe „premiery” z takim poślizgiem jak GTA 5, albo brak pecetowych premier, jak RDR. Czyjeś „moje pieniądze moja sprawa” powodują skutki dla całej branży? Pełna zgoda, tylko dzięki takiemu podejściu przynajmniej niektórych graczy masz w ogóle gry AAA z hollywoodzkimi budżetami, a nie tylko klepane na kolanie indie z grafiką sprzed 30 lat.

        • Dawid Koch

          Przyganial kociol garnkowi. Wy sie smiejecie, ze biedni i na pewno piraci golodupcy, a oni zescie idioci 🙂 My jako kraj jesteśmy tylko promilem sprzedazy dla wielkich firm. Xbox i MS nie trzepie kasiury u nas, tylko na Zachodzie i w Azji (PS i Sony) takze. Ja zauwazylem odwrotna tendencje – na XO prawie wszystko jest po polsku 🙂 z czego sie ciesze, bo mimo znajomosci ang wole grac w naszym ojczystym. Ja rowniez dokladam cegielke do sprzedazy gier, nie kupuje piratow, ale nie kupuje rowniez na premiere. Wiesz czemu? Bo gry sa wtedy nie grywalne..Na XO sciagalem „patcha” do dooma wazaca jakies 40GB..to ile bylo rzeczy do poprawy na premiere? I tak jest w prawie kazdym przypadku. Na palcach 1 reki mozesz policzyc produkcje grywalne na premiere.. Niestety.. Prawda jest taka, ze od slynnej zbroi dla konia, firmy wybadaly rynek i stwierdzily, ze damy sie doic za dlc, season passy, dodatki itp. Przeciez dawniej tez byly dodatki do gier, nierzadko w cenie wyzszej niz podstawka. Ale dawaly tyle contentu co nie jedna gra. A teraz za +-20$ dostajesz kilka misji wycietych z podstawki i masz sie cieszyc? Albo loot boxy, albo mikrotransakcje. Gra fajna, ale zeby ruszyc do przodu to grinduj 100h albo zaplac $. Sorry ale ja do tego raka reki nie przyloze.Ja wiem, ze gry nie sa towarem pierwszej potrzeby. Wiem, ze nie kazdego na nie stac. Moge zaplacic za gre nawet 300zl jak wiem, ze bede sie przy niej bawil miesiacami. Ale wy godzac sie na wszystko co wychodzi od developerow wspieracie to jak dzisiejsze granie wyglada..zobacz ile kosztuja gry do tego co oferuja. I dobrze, ze takich gierek AAA nie bedzie. Jakby ludzie przestali sie cieszyc, ze dostaja badziewie za ceny zlota, to moze jakosc gier na premiere by sie poprawila. Co mnie obchodzi, ze za 8 miesiecy, po latkach gra bedzie grywalna? Kupuje i chce TERAZ pelny, dziajacy produkt.Czesto masz gierki na +- 8h za horrendalne kwoty + oczywiscie super duper dlc..Takie kolekcjonerki tez powoduja u mnie usmiech politowania. Tam nie masz nic uzytkowego, kupisz, polozysz, zapomnisz..rozumiem kolekcjonerow figurek, ale czegos takiego w zyciu bym nie kupil za taka kwote.

        • Nikt się tu nie śmieje z tych którzy nie chcą kupić tej „kolekcjonerki”, opinie ludzi którzy kupują masz tu wyłącznie w kontrargumentach do wyzwisk jakie o sobie czytają napisanych przez tych, których ten temat w ogóle nie powinien interesować, skoro nie zamierzają gry kupić.

          O tym że za te „+20$”, czy +30, czy +50 dostajesz coś dodatkowego, nieważne nowego czy „wyciętego”(po czym w ogóle poznajesz co jest wycięte a co dopiero zaplanowane jako DLC, to źle że ktoś ma tak dopracowany scenariusz całej gry że już w dniu premiery wiadomo jakie dodatki gra dostanie?) ale dlaczego za dodatkową opłatą już parę osób wyjaśniło, Oblivion nawet bez swojej dodatkowo płatnej „zbroi dla konia” był grą o wiele kosztowniejszą w produkcji niż kosztujące te same $30-60 platformówki na Dreamcasta czy inne antyczne platformy, to i powinny kosztować więcej, skoro nie mogą bo się dzieciarnia burzy, to są sprzedawane „na raty”, albo z dodatkowymi płatnościami wewnątrz gry, zwykle całkowicie opcjonalnymi. Chcesz zobaczyć „badziewie za cenę złota”? To sobie poszukaj gier „indie” po 20-30 dolarów, z których 99,9% nie wygląda jak Hellblade, a mimo to mają czelność wołać za nie takiej samej jak za tę grę kwoty, czy inaczej mówiąc połowę ceny GTAV. DLC teraz są małe? Te do Wiedźmina 3 czy Fallouta 4 są większe niż nie tylko większość indie, ale nawet niż spora część AAA.
          Ile kosztują gry w stosunku do tego co oferują? Nie wiem o jakich grach piszesz, ale jeśli mam porównać ile oferuje każda część GTA, Assassin’s Creed, Fallout czy Far Cry, nie mam żadnych wątpliwości że oferują często znacznie więcej niż większość graczy decyduje się z nich „wycisnąć”, nie dziesiątki a wręcz setki godzin dla tych którzy światem danej gry są na tyle zainteresowani by pod każdy kamień zajrzeć. 8h za „horrendalne kwoty”? W czasach 8-bitowych komputerów i konsolek gry były na kilkanaście-kilkadziesiąt minut, całą pozostałą długość budowały w sposób który dziś uznany byłby za znacznie gorszy niż jakikolwiek grind, ograniczoną liczę żyć na tyle, by zanim opanuje się grę na tyle by móc przejść ją w całości gracz musiał ją wielokrotnie zaczynać od samego początku. A i kosztowały całkiem podobne pieniądze, bywało że i ponad $60, zwłaszcza te na kartrydżach.

        • Dawid Koch

          Z większością tego co napisałeś się zgadzam. Natomiast pomijasz cały czas problem jakości gier na premierę.. Oprócz kilku przypadków są one niegrywalne w dniu premiery. Olbrzymie patche dnia pierwszego, po tygodniu itp. Albo w skrajnych przypadkach dopiero fanowskie ulepszenia..sam przegrałem we wszystkie Asasyny (Orogins zakupiony czeka:), Forze, Gearsy, Fify, Gothiki (Elex zakupiony czeka), Diablo 2,3 tysiące godzin, więc wiem, że gry nawet drogie, opłaca się kupić. Zrozum tylko tych, którzy nie będą wykładać sporej kasy na premierówki ( chyba, że z zamiarem odsprzedaży po przejściu) czy też kupować edycji kolekcjonerskich gry bez gry 🙂 o grach indie się nie wypowiadam, bo nie mam zamiaru znalezć jednej perełki pośród tysięca badziewia. W większość nowych gier gram na konsolach, a na pc w starsze klasyki. Mam również Commodore 64, na którym też czasem popykam. Także o cenach, jakości itp coś wiem 🙂 tylko nie zapominaj o czasach, w których te starowinki powstawały 🙂 czym się wtedy jaraliśmy (np. Jajeczka, czy wilk i zajac jak kto woli), a jak wymagania wzrosły teraz. Gry są coraz ładniejsze, lepsze, ale nie na premierę.

        • To nie kupuj na premierę, ale nie sadź farmazonów w rodzaju „Co mnie obchodzi, ze za 8 miesiecy, po latkach gra bedzie grywalna?” bo żadna gra, nawet te słynące z dramatycznie złego stanu na premierę nie są paczowane aż tak długo.

        • Batman Arkham Knight, Watch Dogs do dziś nie działa dobrze, AC III i AC IV wielu uzytkownikom tnie się jak emo bez przyczyny, nowy Wlof do teraz potafi szaleć, poprzednie Wolfy wymagają zabawy w edycję plików by je odpalić, Dark Sols nigdy nie doczekał się oficjalnego fixa i mogę tak wymieniać i wymieniać 😉 A jak nie wierzysz to zapraszam na PCGamingWiki, forum Steam czy ofcjalne fora producentów 😉

        • To że coś nie działa wystarczająco dobrze dla ciebie, to taki sam argument jak ten brak „dużych graczy” na metacritic, bo recenzje od IGN czy Gamespota to „trolling” porónywalny z userscore. W AC4 i Watch_Dogs grałem zaraz po premierze i gry działały bardzo dobrze nawet na dwurdzeniowym złomie jakiego wówczas miałem, AC3 miał po prostu wyższe wymagania, ale na każdym czterordzeniowcu śmigał już jak należy. W nowego Wolfa nie grałem, ale i w TNO i TOB żadnych plików nie edytowałem i mimo to jakoś przeszedłem, cud ojca świętego zapewne. To że najbardziej roszczeniowa część graczy domaga się specjalnego traktowania, choć okupuje akurat tę samą platformę która generuje już nie tylko najmniejsze zyski, ale i największe straty przez gigantyczne piractwo, to fakt znany nie od dziś. Nic dziwnego że większość tych wymagań wydawcy mają tam gdzie słońce nie dochodzi.

        • No tak, święty argument nie do pobicia „mnie działało = dobra strona techniczna”. Wiem, że dla kogoś przeświadczonego o swojej nieomylności zajrzenie na jakiekolwiek forum to wysiłek ponad wszelką miarę. I Twoje „działały bardzo dobrze” nic nie mówi, bo może być to równie dobrze 720p i 25 FPS 😉

        • Nie, poprawnym argumentem jest „zła optymalizacja, bo mój 10-letni Core2Quad mimo że z pewnością jest znacznie mocniejszy od kąsol się poci i nie mam 60FPS, WTF?” Oczywiście że na pecetach nigdy nie będzie takiej optymalizacji jak na konsolach, chyba że kiedyś wszystkie pecety będą miały taki sam procesor, kartę graficzną i system operacyjny. Czyli gdy będą konsolami.

        • Czyli przewyższając wymagania rekomendowane ponad dwukrotnie nie mam prawa oczekiwać, że gra będzie działać dobrze? To już chyba jakiś nowy rodzaj społecznego przyzwalania na odwalanie fuszerki.

        • A po co mam zaglądać na forum, skoro mi po prostu działa? Tak samo jak na te fora nie zagląda pewnie 99% innych graczy którym też działa, więc iluzję „złej optymalizacji” i ogólnie „nie działania” budują oczywiście tylko ci, którzy mają problemy, choćby ich było nie wiem jak mało. Tematów „ależ mi ta gra dobrze działa” jakoś na tych forach próżno szukać,nic dziwnego, analogicznie jak recenzje wszelkich produktów budują w większości ci którzy mają z nimi problemy, więc wystawiają negatywne. Ci którym wszystko działa nie szukają miejsc w których mogliby za to producentów chwalić.

        • „(choć prawda jest akurat odwrotna – gry są coraz lepsze, a przez to ze ich cena się od lat nie zmienia, to relatywnie coraz tańsze).” Zastanawia mnie czy jesteś ślepy, totalnie bezkrytyczny (taki anty-polaczek co wszystko chwali), czy po prostu dawno nie grałeś w żadną premierową wersję gry xD

        • Nawet nie umiesz rozróżnić pełnoprawnego dodatku vide Wiedźmin 3 Expansion Pass (Przytłaczająco pozytywne – 97%), a śmieciowych DLC vide Fallout 4 Season Pass (W większości negatywne – 33%), więc cała ta argumentacja jest po prostu śmieszna, a szczególnie w momencie gdy umniejszasz grom Indie xD Nie wiem jakim rodzajem fanboya Bethesdy jesteś, ale stawiając negatywnie oceniany Season Pass ponad perełki Indie po prostu się ośmieszasz jako gracz. Jesteś po prostu casualem, który zna głośne tytuły i łyka takie śmieci jak SP do F4 z uśmiechem na ustach 😉

        • Nie interesuje mnie co barany klepiące swoje durne „recenzje” na steamie i innych „userscore” mają do powiedzenia, jakby mnie interesowały śmieci, to bym zajrzał do śmietnika. Perełki indie? Gier indie wartych w ogóle zagrania jest może 1% z tego zalewu szamba, perełek kolejny procent z tego procenta. Za to cenią to się równo wszyscy, czy się stoi czy się leży, $20 się należy.

          ps. ani „Wiedźmin 3 Expansion Pass” ani „Fallout 4 Season Pass” nie jest ani „śmieciowymi DLC” ani „pełnoprawnym dodatkiem”, to zestawy dodatków, w obu przypadkach pełnoprawnych (w F4 co najmniej trzech).

        • Typowe „mnie się podoba, to wiem najlepiej” xD Jakiś jeden argument dlaczego dosatek do F4 jest dobrym SP? Jakikolwiek logiczny argument, pokazujący, że to dobry kawałek kodu i btw „mnie się podoba”, to nie argument 😉

        • Far Harbor – metascore 79 na PC, Nuka World – 74. Potrafisz sobie znaleźć dobre gry o niższym metascore niż 74, czy też potrzebujesz pomocnej dłoni?

        • Ładna wybiórczość, „metascore mnie interesuje, bo to pozytywne ocoeny mojej ulubionej gierki, ale już userscore jest blehhh bo jak to tak krytykować wybitne dzieło” xD

        • Przecież dokładnie wyjaśniłem dlaczego szanuję metascore – bo to ocena wystawiona przez ludzi którzy za swoje słowa odpowiadają. Troll wystawia swoje zera dla zasady, bo wie że mu nic nie grozi, co najwyżej jak go zbanują to sobie nowe konto założy.

        • Właśnie sprawdziłem i ocena z metascore’a dla Far Harbor jest tyle warta co „torll recenzje graczy”, żadnego dużego gracza, jakaś 100 bez argumentów i zupełnie stronnicza, nie dziwię się teraz skąd to 79 😉

        • A może się naucz po prostu czytać, jeśli IGN, Gamespot, PC Gamer czy nasz CD-Action to nie są „duzi gracze” to pewnie po prostu wystarczająco dużych dla ciebie wcale nie ma.

        • No i? Pisałem o 79 wersji pecetowej i wymieniłem jacy to „mali gracze” na tę ocenę się złożyli, to „sprawdziłeś” wersję z PS4, gdzie i tak są i Gamespot, i jakiś regionalny Eurogamer, IGN, Jak pisałem, naucz się czytać, potem innych krytykuj.

        • „Nie interesuje mnie co barany klepiące swoje durne „recenzje” na steamie i innych „userscore” mają do powiedzenia, jakby mnie interesowały śmieci, to bym zajrzał do śmietnika”
          Jak ktoś tak ograniczony na zdanie innych w ogóle może wypowiadać się na takie tematy. Pro tip na dziś – nie jesteś najmądrzejszy 😉 Pewnie nawet nie czytałeś recenzji na Steamie, bo jakbyś zobaczył to większość z nich to konstruktuwna krytyka tego jakim nieporozumieniem jest SP do F4

        • Nie „zdanie innych” tylko zdanie trolli i baranów. Pecetowy Fallout 4 ma metascore 84, taki sam jak New Vegas. Dodatki są oceniane słabiej, ale też w okolicach 75, czyli są po prostu DOBRE. To nie jest zdanie jednego recenzenta tylko średnia, więc uwzględnia różne gusta. Poważni recenzenci jednak, w przeciwieństwie do anonimowych trolli z userscore i steamowych recenzji są odpowiedzialni za swoje słowa i jeśli dają durną ocenę bo zapominają o swoim profesjonalizmie, to potem to muszą odszczekiwać i tłumaczyć że mieli gorszy dzień, jak Sterling i jego słynny review Hellblade.

        • Cóż za hipokryzja. Wrzucasz wszystkich oceniających graczy do jednego worka z napisem „troll”, a sam wierzysz recenzentom, którzy ograniczyli swoją skalę oceniania do 6-10, nic tylko pogratulować 😉

        • Jakby ci recenzenci znali tylko skalę 6-10 to nowe polskie arcydzieło Agony nie miałoby metascore 47. Widać mają szersze widełki, za to trolle od userscore znają zwykle tylko dwie oceny – 0 i 10.

        • Jak ktoś jest tylko ograniczony na cyferki jak Ty, to tak jest. Jak się odsieje trolli i fanboyów, to obraz sytuacji jest zgoła odmienny

        • Przede wszystkim sam odchodzisz od tematu. Gdyby nawet dodatki do Fallouta 4 były złe, to nie zmienia faktu, że przynajmniej dwa z nich (Nuka World i Far Harbor) to duże dodatki, na miarę tych sprzed lat. Tylko ktoś kto w nie nie grał może je nazywać „śmieciowymi DLC”.

        • Nigdy się nie śmiałem z nikogo, że jest biedny, wiec możesz włożyć między książki.
          A co do piratów, to jeżeli ma ktoś komputer za 10 tys złotych, a nie kupuje gier to przepraszam bardzo, ale ma już coś z głową. To samo się tyczy tych co mają tańsze komputery. Zwykła kradzież. Niech taki jeden czy drugi popracują 2-3 miesiące za darmo to zobaczymy czy będą dalej tacy cwani.

        • Dawid Koch

          Ale flaczego sądzisz, że wszyscy PC kradną? Wolę długo poczekać i kupić legalnie wtedy, gdy uznam, że gra na to zasługuje. A odpowiedž na twoj tekst jest prosta. Jak komp kupuje mamusia z tatusiem, to jak młody ma mieć szacunek do czyjejś pracy? Przecież jemu się należy 😉 ma jakąś grę kupić? Po co? Za darmo są.

        • Przecież ten argument jest w tej dyskusji kompletnie irracjonalny. Ktoś tu w ogóle mówi o piraceniu gier?

        • Pięknie to ująłeś. Nie ma co z takimi ludźmi dyskutować. Kupisz sobie telefon za 4 tys złotych, bo Cię stać (nie patrzę na burżuazję kredytową, co bierze kredyt na wszystko), a znajomy Ci ktoś inny Ci wypomni na co Ci taki telefon, skoro za 800zł masz to samo ? Spotkałem się z czymś takim wiele razy. Jak natomiast kolega swoim telefonem zrobił na imprezie gdzie było ciemno zdjęcie to u mnie przednim aparatem zdjęcie wyszło o niebo lepsze niż jego tylnym i w końcu był cicho. Mnie akurat kolekcjonerki nie interesują, bo nie miałbym ich gdzie dać, ale jak chcę sobie kupić grę premierowo z SP to przecież to moja sprawa.

        • Ah ten polski kompleks niższości, zostaje z człowiekiem nawet jak się wybije ponad średnią krajową xD Przeczytaj sobie jeszcze raz co napisałem, ale tak powoli, literka po literce i wskaż miejsce, gdzie w jakiś sposób wytykam, że ktoś sobie kupił coś, a ja zazdroszczę. Chodzi o ogólne dla branży gier konsekwencje, które są spowodowane przyzwalaniem wydawcom na wszystko poprzez kupiwanie śmieci. Więc nie chwal się jaki to masz fajny telefon, bo jak Ci pokażę swój to i tak przegrasz, tylko odnieś się do sytuacji ogólnej branży gier i nie płacz wciąż jak to złe polaczki wspominają Ci Twoje bogactwo xD

        • Dawid Koch

          Jeśli rzeczywißcie taki tel jest ci potrzebny to kup go nawet za 10 tysięcy. Możesz, stać cię, bierz. Tylko znam wielu takich ludzi, dla których to jabłuszko jest kwestią niemalże życia i śmierci (tak jak kiedyś oryginalne Adidasy). A robią to samo co inni, dzwonią, esemesują, siedzą na necie. Tylko, że na Apple 🙂

        • Kaz

          Przecież on obiektywnie stwierdził, że ma rację. Realna ocena sytuacji, a nie zaglądanie do cudzego portfela.

          (ironia gdyby ktoś nie złapał)

        • Nosacz Sundajski

          Po prostu wydawanie gier po 60 dolarów jest coraz mniej opłacalne, a każdy wydawca się boi przekroczyć tą magiczną barierę, dlatego teraz mamy grę za 60 dolarów + season pass za 20$ zamiast 80$ za całość.

        • Taaa, szcególnie pass do np. Fallouta 4 czy Mafii 3 to 20$ 🙂 I to ile po premierze

        • Fallout 4 i bez „passa” gdyby nie te psychologiczne bariery mógłby kosztować $100, bo zawiera contentu więcej niż dwie przeciętne gry. A kosztował razem z SP $90. Dla maruderów cena wzrosła do $110, co i tak pewnie przekłada się na jedną z najniższych cen gier z 2015 roku w przeliczeniu na godzinę grania.

        • „Fallout 4 i bez „passa” gdyby nie te psychologiczne bariery mógłby kosztować $100, bo zawiera contentu więcej niż dwie przeciętne gry.” Hahaha pustą wydmuszkę nazywasz pełnym contentu? Czyli gry z proceduralnie generowanym światłem według tej logiki powinny kosztować 1000, bo zawierają więcej contentu niż 10 Falloutów 4 xD

        • To że coś ci się nie podoba, albo beczysz to samo co usłyszałeś u przywódcy stada, nie znaczy że jest słabe czy „pustą wydmuszką”. To że Bethesda w przeciwieństwie do CDP Red czy Obsydiana potrafi robić RPGi z otwartym światem, czyli nagradzać odkrywanie świata w sposób inny niż sidequesty znajdowane tylko tam gdzie wiedzie wątek główny, przeznaczone jest widać dla tych graczy którzy otwarte światy zwiedzać lubią.

        • Otwarty świat będący tylko i wyłącznie pustą wydmuszką, bez dobrych questów, bez dobrej mechaniki RPG, bez ciekawej fabuły. Bethesda umie tylko robić jedno, fundamenty dla moderów, ktrzy dopiero z.ich gier robią produkty warte uwagi 😉

        • Pustą wydmuszkę udającą otwarty świat to masz choćby w Wiedźminie 3, gdzie rzeczywiście poza lokacjami po których biega się goniąc główny wątek nie ma nic do znalezienia. W Falloucie 3 masz prawdziwy otwarty świat, którego pewnie połowy nie zwiedzisz jeśli tylko idziesz tam gdzie kompas nakazuje, w Falloucie 4 niestety poszli za mizernym pod tym względem New Vegas (pewnie z powodu idiotycznego hejtu na F3 miłośników New Vegas, który mimo posiadania większej ilości oznaczonych miejsc na mapie ma znacznie mniej zawartości niż w trójce) zaczęli koncentrować „znajdźki” tak by jak najwięcej graczy miało szanse je odnaleźć, ale mimo to jest sporo małych questów czy po prostu historii odczytywanych na terminalach czy odsłuchiwanych na taśmach, które zachęcają do samodzielnego zwiedzania.
          Zamiast powtarzać dyrdymały proponuję obejrzenie pewnie dość odkrywczego materiału który niedawno zadebiutował na ytt, pod tytułem „Fallout 3 Is Better Than You Think”.

    • Shakal_ATT

      Nie wiem co tam jest tak trudnego w produkcji, że będą ograniczeni ilościowo. Nie ma ręcznie malowanych figurek to mogą tego drukować i wytłaczać ile zechcą, szczególnie że marża na tym jest ogromna.

    • Ciekawe ile z tych egzemplarzy zakupili janusze biznesu na handel 😉 .

  • Są jakieś widoki na wersję PC, czy nas olewają, jak przy pierwszej części?

    • A myślisz, że czemu sprzedają kolekcjonerkę bez gry?
      Ooooo ale suchar 😉

    • Nosacz Sundajski

      Póki co nic nie wiadomo na temat wersji PC. Na razie istnieją tylko domysły, EWENTUALNEJ zapowiedzi wersji PC można się spodziewać dopiero parę miesięcy po premierze wersji PC jak to zawsze z grami Rockstara było. Ja i tak biorę wydanie PS4 🙂

  • A co z wersją PC?

    • Kaz
    • Shirq

      Będzie na 100%, choć pewnie minimum pół roku/rok po premierze na konsolach.

      • Nosacz Sundajski

        Proszę link do informacji, że będzie na 100%. Na razie to są tylko twoje domysły.

    • Mieli by sobie odpuścić PC po tym ile zarobili $$$ na GTA Online? Daj spokój, góra rok/półtorej i będzie na PC 😉

      • Jamłużnę za RDR1 jakoś sobie odpuścili, nawet po tym gdy wydali jej „remastera” w postaci darmowego patcha (czyli kompilacji gry na Windows 10 oraz APU AMD) dla użytkowników Xboxa One. Choć pewnie i Microsoft by im posmarował za takiego „exa” dla W10.

        Jeśli kiedykolwiek stwierdzą że warto zaryzykować z portem PC, to licz tak samo jak z GTAV, rok po premierze remastera na NG. Czyli nie za „rok/półtorej”, tylko końcówka 2021, może nawet 2022. Gdy już będą mieli absolutną pewność że pecetowe piractwo nie wpłynie na sprzedaż wersji konsolowych.

        • Drobny szczegół, RDR 1 nie miał takiego multi, na którym da się nastukać $$$, dwójka to co innego i tutaj to wręcz oczywiste, że zawita na PC

        • Gdyby R* liczył na kasę z multi, to by wydał GTA Online jako freemium, a nie część dostępną wyłącznie z grą która mimo upływu lat nie tanieje, a jest ciągle w bestsellerach.

        • Przeczytej sobie ile przychodu Rockstar’owi i Take-Two wygenerowały mikrotransakcje z GTA Online i powiedz dlaczego moduł single nie dostał żadnego dodatku 😉

        • Dysponujesz jakimś zestawieniem które precyzowałoby ile procent tego przychodu z mikrotransakcji w GTA Online wygenerowali gracze PC? A nie tylko ile osób kupiło i ciągle kupuje GTA5 tylko po to, by grać w GTA Online? Pamiętam jaka „afera” wybuchła gdy na Holiday Sale parę lat temu nie przecenili GTA5, tylko wersję z jakimś pakietem gotówki do online.
          Powtarzam, gdyby wydawca tej gry uważał że wystarczy mu dochód z mikrotransakcji, to wygenerowałby ich z pewnością więcej rozdając jakąś okrojoną wersję GTA Online w modelu freemium, nawet już od premiery. Zadowoleni byliby pewnie i ci, którzy grają tylko w GTA5 a przez popularność Online muszą za nią sporo przepłacać (w porównaniu do tego jak szybko taniała pecetowa wersja GTA4).

        • Halo, wiesz, że już nie żyjemy w 2013 roku? Sprawdź sobie najnowsze badania Business Software Alliance (BSA) i zobacz o ile od tego czasu zmniejszyło się piractwo na świcie, a szczegolnie w naszym kraju 😉

        • Halo, jak czytasz jakiś artykuł, to zanim zaczniesz go bezmyślnie cytować, zastanów się co tam przeczytałeś. BSA to organizacja założona przez Microsoft i sama jej nazwa wskazuje jakiego rodzaju badaniami się zajmuje. Podpowiem, że nie chodzi o to ile gier kradną w domowym zaciszu pecetowi złodzieje.

  • Kiedy na PC?

  • Snajper Target

    Ja będę tylko na tą monetę polował:)