X

«

»

LawBreakers przechodzi na model Free To Play

LawBreakers – zagraj za darmo

Dzięki za cynk, Kristo, Mateusz i req.

  • Mezalias

    Nikt się tego nie spodziewał xD

  • tak se myślałem że za darmo będzie jak z h1z1 😛

  • Cavox

    CliffyB się w grobie przewraca.

    • Nawet mi go nie szkoda. Tak zapewniał, że tytuły singlowe to już przeżytek, i teraz tylko multi się liczy. Obie jego bieda gierki multi padły szybciej niż ktokolwiek się spodziewał, tymczasem dobre singlowe gry sprzedają się świetnie 🙂 . Nie ukrywam, że cieszy mnie taki stan rzeczy.

      • „Przecież gracze sami się o to proszą”, że zacytuję klasyczny argument w każdej dyskusji o rzekomym złym stanie branży gier. Miliard much gra w pubgwno czy blizzardową podróbę tf2, wcześniej mniejsze ilości, ale ciągle rekordowe grały w csgwno i inne doty, to czemu się dziwić że nawet weteranom branży przychodzi do głowy całą kasę przeznaczoną na produkcję władować w singla, a nie kosztującą wielokrotnie więcej (gdy przeliczyć na czas jaki spędzi tam przeciętny gracz) kampanię single?

        • „”Przecież gracze sami się o to proszą”, że zacytuję klasyczny argument w każdej dyskusji o rzekomym złym stanie branży gier. Miliard much gra w pubgwno czy blizzardową podróbę tf2, wcześniej mniejsze ilości, ale ciągle rekordowe grały w csgwno i inne doty (gry poza tą ostatnią płatne), ”
          Ale, że w sumie o co Tobie właściwie chodzi? Jest grupa graczy która lubi single, i jest druga grupa która lubi multi. Problemem jest, że niektórym ludziom pokroju Cliffiego wydaje się, że ta pierwsza grupa stanie się tą drugą, a to nie nastąpi nigdy. Fani jego produkcji byli fanami gier singlowych, i nic dziwnego, że w świecie fanów multi jego nazwisko nic nie znaczy, i samą renomą nic nie ugrał. A jego gra praktycznie niczym się nie wyróżniała, ot powielała znane schematy z kilku gier. Innymi słowy nie miała w sobie nic co by przyciągnęło nowych gracz multi(tj. takich co jeszcze swojego ulubionego tytuły nie mają), ani nic co by przyciągnęło weteranów innej produkcji na swoją stronę. Przy tak przesyconym rynku gier FPS multi(poza tym co wymieniasz dochodzą jeszcze CODy, BFy, R6 Siege, Quake Champions, i nowe UT(ostatnie dwie obecnie w fazach wczesnego dostępu), Destiny 2, i jeszcze kilka innych mniejszych produkcji) trzeba czegoś naprawdę mocno innowacyjnego, i świeżego, albo po prostu innego żeby przyciągnąć ludzi którzy już mają swoją grę multi, i kilka jej podobnych konkurentów. Bo niby po co fan Quake’a, TF2, czy Overwatcha, a więc gier z ogromnym fanbase, miałby przechodzić do jego Law Breakers, co ta gra miała takiego unikatowego do zaoferowania? Taki PUBG sprzedał się dobrze, bo postawił na stosunkowo nowy pomysł, a nie powielał sprawdzone schematy jak LB. Kopiowanie sprawdzonych pomysłów udało się właściwie tylko i wyłącznie w przypadku Overwatcha(bo w gruncie rzeczy to jest to gra mocno zbliżona w założeniach rozgrywki do TF2), ale tutaj swoje też zrobiły renoma Blizzarda, i miliony poświęcone na marketing.
          Ot, Cliffiego najwyraźniej zgubiła buta i pycha oraz przeświadczenie o słuszności swoich poglądów, jak i chęć szybkiego zysku jak najmniejszym kosztem, na czym jak widać srogo się przejechał. Wypiął się na wiernych fanów swoich produkcji, chcąc wkupić się w łaski fanów multi. Teraz tylko kwestia czy zrozumie swój błąd, czy dalej będzie szedł w zaparte, wciąż twierdząc, że miał rację. Bo pewnie gdyby postawił na dobra grę singlową, na czym bez wątpienia znał się świetnie, i za co był ceniony przez swoich fanów, to teraz otwierałby szampana świętując świetną sprzedaż, a nie zamykał swoje studio.

          „to czemu się dziwić że nawet weteranom branży przychodzi do głowy całą kasę przeznaczoną na produkcję władować w multi, a nie kosztującą wielokrotnie więcej (gdy przeliczyć na czas jaki spędzi tam przeciętny gracz) kampanię single?”
          No i tak wyszedł na tej kalkulacji, że jego studio zostało zamknięte. Ot zgubiła go pazerność, myślał, że za grosze wyprodukuje klona znanych produkcji multi i zarobi na tym krocie niczym uznane, i cenione marki, które swój fanbase budowały latami. Tymczasem jego grą nie zainteresował się prawie nikt, bo w świcie gier multi ani Law Breakers ani CliffyB nic nie znaczą, a jego gra nie miała sobą nic na tyle ciekawego do zaoferowania, by podebrać klientów innych produkcji, ani nie była na tyle innowacyjna, i ciekawa by przyciągnąć „nowych”.

          „Nie gram w multiplayery, ale z tego co widać nawet na materiałach ze sklepu, lawbreakers jakością od wymienionych gier jeśli odstaje to tylko „na plus”, a kosztował tyle samo co wykonany na poziomie wersji alfa darmowego moda pubg .”
          To akurat Twoje zdanie, IMO to to LB wygląda tak bardzo „generic online shooter” jak to tylko możliwe, do złudzenia przypominając inne produkcje. Nawet teraz jak jest za darmo to nie mam ochoty tego sprawdzać.

        • O to mi właściwie chodzi, że gracze z jednej strony narzekają jak im ktoś zrobi grę bez singla, a z drugiej największe rekordy popularności biją właśnie gry bez singla. Chociaż też są płatne, jak pubgwno i overwatch, więc mądrale teraz piszący o tym że f2p w lawbreakers jest o rok za późno powinni może też zacząć pracować za „co łaska”, jak się sprawdzą to może szef się zlituje i poza śniadaniem da też premię na deser.

          Wszystkie gry które wymieniłeś, nawet z nieistniejącym jeszcze wtedy Quake Champions, to właśnie generic shooters, podobnie jak to arcydzieło odkrywczości, czyli pubgwno, które wymyśliło nie tylko patelnię jako melee weapon (prawe dekadę po L4D2), ale i tryb free for all bez respawnów w czasie rundy (ciekawe, takie turnieje robiło się już na pierwszym quake ponad 20 lat temu). Zmniejszający się obszar mapy przy braku respawnów i grze do ostaniego żyjącego to nie żadne odkrycie, tylko oczywista konieczność żeby runda miała kiedykolwiek szansę się zakończyć. W przeciwieństwie do tych generycznych shoterów Lawbreakers najwyraźniej coś tam unikatowego ma, choćby te cuda z grawitacją w różnych miejscach mapy. A opisując materiały ze sklepu miałem na myśli także jakość wykonania gry, lawbreakers wygląda jak współczesna gra, a pubg jak mod do arma2.

        • „O to mi właściwie chodzi, że gracze z jednej strony narzekają jak im ktoś zrobi grę bez singla, a z drugiej największe rekordy popularności biją właśnie gry bez singla.”
          Tak samo jak i gry stricte singlowe odnoszą ogromne sukcesy, jak choćby niedawno ekskluzywny GOW na PS4. Tak jak pisałem wcześniej, są 2 skrajnie odmienne grupy graczy(jest i rzecz jasna jakichś wspólny zbiór pomiędzy nimi), i z jakichś dziwnych powodów wydawcy starają się ich wrzucić do jednego wora, myśląc, że fan tylko i wyłącznie singlowych gier z dobrą kampanią nagle się przerzuci na multi, a to nie nastąpi nigdy.

          „Chociaż też są płatne, jak pubgwno i overwatch, więc mądrale teraz piszący o tym że f2p w lawbreakers jest o rok za późno powinni może też zacząć pracować za „co łaska”, jak się sprawdzą to może szef się zlituje i poza śniadaniem da też premię na deser.”
          Przecież często po przejściu na F2P gry dopiero zaczynają dużo zarabiać, więc o czym ty mówisz?

          „Fani samych singli tym bardziej nie powinni oceniać czy jakaś gra z samym multi powinna być za pieniądze czy f2p, skoro nie zagraliby w nią nawet gdyby była darmowa, pugbwno, overwatch i csgo udowadniają, że gra bez singla może być płatna, nawet przez wiele lat (csgo to już w ogóle fenomen, bo to przecież czwarta taka sama gra, a mimo to pobiła rekordy poprzedniczek).”
          Ale co to ma w zasadzie do rzeczy?

          „”Cliffy” nie ma racji pisząc że tylko multi się liczy? Jeśli rzeczywiście w Blops4 nie będzie singla ani jakiegoś tworu singlopodobnego (kampania coop na przykład) i jeśli mimo to gra się sprzeda jak zwykle, to będzie najlepszy dowód na to, że jednak ma rację, tylko jemu się akurat tym razem nie udało.””
          Oczywiście, że nie ma racji, wciąż powstaje mnóstwo świetnych stricte singlowych gier, i sprzedają się one świetnie. Jak pisałem wcześniej, to są 2 odrębne światy, i chęć łączenia ich jest skrajnie bezsensowna. A czy BOIIII się dobrze sprzeda tu nie ma za bardzo nic do rzeczy(ja osobiście mam przeczucie, że to będzie całkowita klapa, ale to oczywiście tylko i wyłącznie moje przypuszczenia), bo ta gra od zawsze miała multi, toteż trudno stwierdzić jak rozkładały się powody sprzedaży tej. produkcji(tj. kto dla singla, kto dla multi). Pewnie znaczna większość brała dla multi/zombie, szczególnie w premierowej cenie, bo kampanie mimo, że przeważnie trzymały poziom to były dość krótkie, i raczej bez replayability, toteż kupowanie ich w pakiecie z multi którego nawet się nie ruszy, w dość wygórowanej cenie większego sensu nie miało.

          „Wszystkie gry które wymieniłeś, nawet z nieistniejącym jeszcze wtedy Quake Champions, to właśnie generic shooters,”
          No właśnie, i Cliffy myślał, że się przebije z kolejnym takim samym? Give me a (Law)break(ers)…

          „podobnie jak to arcydzieło odkrywczości, czyli pubgwno, które wymyśliło nie tylko patelnię jako melee weapon (prawe dekadę po L4D2), ale i tryb free for all bez respawnów w czasie rundy (ciekawe, takie turnieje robiło się już na pierwszym quake ponad 20 lat temu). Zmniejszający się obszar mapy przy braku respawnów i grze do ostaniego żyjącego to nie żadne odkrycie, tylko oczywista konieczność żeby runda miała kiedykolwiek szansę się zakończyć.”
          WTF? Przecież PUBG się nie sprzedał bo patelnia, czy FFA, tylko, że Battle Royale który był pomysłem dość świeżym, i w miarę innowacyjnym. Mnie ta gra w ogóle nie jara toteż ciężko mi zrozumieć jej fenomen, ale w pewnym sensie rozumiem co zadecydowało o jej sukcesie. I był to właśnie ten słynny tryb battleroyale który obecnie starają się skopiować wszyscy wielcy wydawcy.

          „W przeciwieństwie do tych generycznych shoterów Lawbreakers najwyraźniej coś tam unikatowego ma, choćby te cuda z grawitacją w różnych miejscach mapy.”
          Miał to już bodajże Quake 3, częściowo i UT. Były mapy ze zmniejszoną grawitacją, były te takie „trampoliny”, ograniczenie tego do pewnych fragmentów mapy to żadna wielka innowacja. Pomijając już fakt, że w żadnych materiałach promocyjnych raczej tego widać nie było, a tylko do bólu „generyczną” rozgrywkę w stylu Q3.

          „A opisując materiały ze sklepu miałem na myśli także jakość wykonania gry, lawbreakers wygląda jak współczesna gra, a pubg jak mod do arma2.”
          Tutaj pełna zgoda, widocznie jednak nie stopień dopracowania, i profesjonalizmu decyduje o sprzedaży gier multi, a właśnie dość unikalny pomysł. Stąd ludzie wybrali skrajnie amatorskiego PUBGa niż LawBreakers stworzone przez profesjonalny zespół.

        • Czemu uważasz że wiesz lepiej co „Cliffy” chciał powiedzieć? To że ciągle powstają gry singlowe i niektóre z nich (Wiedźmin 3, Fallout 4, czy choćby ten GoW) sprzedają się świetnie, nie zaprzecza temu, że absurdalna popularność pubgwna i innych gry które wymieniłem dowodzą, że prawdziwe pieniądze są jednak w multi, a jak sam dodałeś, czasem nawet nie w b2p, tylko w mikropłatnościach w grach teoretycznie darmowych. Nie mam żadnych wątpliwości że takie crapy jak pubg zarabiają więcej kasy niż gow, z kolei koszty wyprodukowania tych gier są do osiągniętych przychodów odwrotnie proporcjonalne, przynajmniej sądząc po tym jak pubg wygląda i jak według grających w niego działa.

          co jest „odkrywczego” w „battle royale”, przecież to tylko inna nazwa na najstarszy w mutliplayerach tryb gry „Free For All”, czyli bez podziału na drużyny, a odmiana w którj nie było respawnowania tylko runda do ostatniego żywego były znane już 20 lat temu. To że gracze startują z zerowym/startowym wyposażeniem to też przecież standard właśnie z tych starych gier, gdzie lepszej broni się nie odblokowywało, tylko zbierało z punktu w którym się spawnowała. To filmy jak „battle royale” czy „hunger games” skopiowały z pierwszych multiplayerowych fpsów ten pomysł, a nie odwrotnie. Jedyne co nowego ma pubgwno, to zmniejszający się obszar gry, a co jak już napisałem było oczywistym ograniczeniem które musieli wprowadzić by rundy nie były przeciągane w nieskończoność gdyby na dużej mapie szukało się dwóch ostatnich graczy. Duża mapa i brak respawnów to przecież też żadna nowość, bo tym samym sprzedawał się choćby mod DayZ.
          „Do bólu generyczna rozgrywka w stylu Q3” to przecież żadna ujma, w końcu ludzie do dziś grają w Q3, Quake Live i Quake Champions. Najlepszy dowód na to że kopiowanie najlepszych wzorców może trwać nawet przez prawie 20 lat, jakoś ludzie ciągle grają w tego samego Dust 2 w roku 2018 w csgo, jak w grali w roku 2001 w cs 1.1.
          Reasumując, nie wiadomo co kupią gracze multi, jeśli coś kupią to płacą jak nikt inny (jakoś nie wyobrażam sobie żeby ktoś płacił za kluczyki do skrzynek z losowym lootem w grze SP, w multi to w zasadzie standard od czasu przejścia tf2 na f2p), więc mądralińskim którzy pouczają mądrzejszych od siebie, bo takich którzy w przeciwieństwie do nich w branży gier już niejedno osiągnęli, by sobie swoje dobre rady o wydawaniu gier „f2p albo wcale” wsadzili w buty, ryzyko że nie sprzeda się gra mp jest takie samo jak że nie sprzeda się dobra gra sp, przypomnę że mimo wydania świetnego Darksiders 2 THQ poszło zaraz potem do piachu.

        • „Czemu uważasz że wiesz lepiej co „Cliffy” chciał powiedzieć?”
          Bo czytałem tamte jego tweety(?), i doskonale pamiętam co w nich pisał?

          „To że ciągle powstają gry singlowe i niektóre z nich (Wiedźmin 3, Fallout 4, czy choćby ten GoW) sprzedają się świetnie, nie zaprzecza temu, że absurdalna popularność pubgwna i innych gier które wymieniłem dowodzą, że prawdziwe pieniądze są jednak w multi, a jak sam dodałeunś, czasem nawet nie w b2p, tylko w mikropłatnościach w grach teoretycznie darmowych. Nie mam żadnych wątpliwości że takie crapy jak pubg zarabiają więcej kasy niż gow, z kolei koszty wyprodukowania tych gier są do osiągniętych przychodów odwrotnie proporcjonalne, przynajmniej sądząc po tym jak pubg wygląda i jak według grających w niego działa.”
          Tylko jest problem taki, że fanów gier multi jest określona ilość, a rynek jest już bardzo mocno nasycony milionem takich samych produkcji. Z resztą PUBG to chyba jedyna z gier multi bez milionwego budżetu która odniosła tak wielki sukces. I teraz wydawcy sobie ubzdurali, że robiąc to samo/byle co online są w stanie ten sukces powtórzyć, a to tak nie działa. Stąd właśnie porażka gry Cliffiego, i coraz większe sukcesy wracających do łask gier singlowych(tu myślę, że obecnie jest znacznie bardziej chłonny rynek, bo i konkurencja znacznie mniejsza).

          „Co jest „odkrywczego” w „battle royale”, przecież to tylko inna nazwa na najstarszy w mutliplayerach tryb gry „Free For All”, czyli bez podziału na drużyny, a odmiany w których nie było respawnowania tylko runda do ostatniego żywego były znane już 20 lat temu. To że gracze startują z zerowym/startowym wyposażeniem to też przecież standard właśnie z tych starych gier, gdzie lepszej broni się nie odblokowywało, tylko zbierało z punktu w którym się spawnowała. To filmy jak „battle royale” czy „hunger games” skopiowały z pierwszych multiplayerowych fpsów ten pomysł, a nie odwrotnie. Jedyne co nowego ma pubgwno, to zmniejszający się obszar gry, a co jak już napisałem było oczywistym ograniczeniem które musieli wprowadzić by rundy nie były przeciągane w nieskończoność gdyby na dużej mapie szukało się dwóch ostatnich graczy. Duża mapa i brak respawnów to przecież też żadna nowość, bo tym samym sprzedawał się choćby mod DayZ. ”
          Nie wiem akurat czemu PUBG odniósł taki sukces, tak jak pisałem fenomen tej gry jest dla mnie zupełnie nie zrozumiały, więc opieram się tylko na tym co piszą fani tej gry. Może w PUBGu było to wszystko zrobione po prostu lepiej niż w DayZ?

          „Innowacyjność wbrew temu co piszesz nie gwarantuje sukcesu gry MP, wiedzą o tym choćby twórcy Evolve, którym też nie można zarzucić że nie wiedzą co robią, skoro wcześniej zrobili genialnego L4D.”
          Oczywiście że innowacyjność nie gwarantuje sukcesu, nie to miałem na myśli. Chodziło mi o to, że te wszystkie wielkie hity stały się hitami bo przedstawiały coś nowego, bądź w znaczy sposób rozwijały daną formułę, tudzież były wierne części poprzedniej która zebrała sobie grupę fanów, i ci przeszli do nowej części. Nigdy żadna gra będąca łudząco podobna do innych gier, i kopiująca z nich rozwiązana, nie wnosząc nic znaczącego od siebie nie odniosła większego sukcesu. Ile mieliśmy klonów MW po premierze tegoż? A ile z tych gier ktoś pamięta do dziś?

          „Z tym że CoDy sprzedają się do multi nie zgodzę się diametralnie, może niektórzy konsolowi gracze rzeczywiście nie kończą czy nawet nie zaczynają singla (choć statystyki na które się powołują są pewnie mocno przekłamane, ludzie którzy nie grają w multi nie tylko nie opłacają „goldów” ale może wcale nie zakładają online’owego konta, to i nie zbierają „aczików”, część może nawet internetu do konsoli nie podłącza, albo tylko by pobrać patche), ale choćby mizerna popularność multiplayera CoDów na pc (steamowe statystyki) w porównaniu do ilości sprzedanych egzemplarzy mówi coś innego.”
          Ja również nie wiem jak to jest, jednak takie a nie inne decyzje Acti raczej potwierdzają tę wersje. No bo jakby kampania była powszechnie grana to usuwając ją strzelili by sobie w stopę tracąc sporą część klientów.

          „Sam nie premierowo, ale wszystkie części do Advanced Warfare kupiłem, kolejnych nie wezmę bo mi się te wybuchy od których dostawałem oczopląsu przejadły, pewnie jak trafię IW, MW:R czy Blops 3 na jakiejś ultrapromocji za grosze to się złamię i kupię, ”
          Jak dla singla chcesz kupować, to odpuść sobie BO3, to jest najgorsza kampnia w serii. Fabuła totalnie od czapy, na zasadzie zupełnie nie wiadomo o co chodzi, i sam finał też nic nie wyjaśnia. Konstrukcje misji są niespecjalnie ciekawe, aczkolwiek tragedii nie ma. No i sama kampania prawie w ogóle nie zapada w pamięć(no może poza jedną okrutną sceną z intra). IW natomiast jest jak najbardziej w porządku, i mogę z czystym sumieniem polecić. Rimejk MW też jak najbardziej ok.

          „choć raczej i tak już nie zagram, ale coda bez singla nie odpaliłbym nawet na freeweekendzie, bo nie miałbym motywacji nawet by sprawdzić wydajność gdybym kiedyś chciał zagrać w singla, mutli w tych grach nie ruszam od World at War. Paru moich znajomych też kupuje CoDy tylko do singla, albo kupowali aż im się nie znudziły. ”
          Ja kupuję zawsze, dla samego singla, acz przeważnie dopiero na większych promocja. BOIIII kupować nie zamierzam.

          „Nawet premierowo, to przecież nie ma nic do rzeczy, kampania na 6 czy 4 godziny za 60 dolarów to przecież dla mieszkańca zachodu równoważnik paru wyjść do kina.”
          Ja wiem, może i tak, a może zachodni gracz zdecyduje się na jakąś dłuższą produkcję konkurencji stricte singlową w tej samej cenie, trudno powiedzieć.

          „Do bólu generyczna rozgrywka w stylu Q3″ to przecież żadna ujma, w końcu ludzie do dziś grają w Q3, Quake Live i Quake Champions. ”
          Miałem na myśli, że po diabła grać w klona Q3, jak można w oryginał, czy teraz Quake Champions które mają ogromny fanbase, a nie w jakąś nową produkcje nieznanego studia.

          „Najlepszy dowód na to że kopiowanie najlepszych wzorców może trwać nawet przez prawie 20 lat, jakoś ludzie ciągle grają w tego samego Dust 2 w roku 2018 w csgo, jak w grali w roku 2001 w cs 1.1.”
          Ale to właśnie to o czym pisze akapit wyżej. To jest oryginał, a nie kopia.

          „Reasumując, nie wiadomo co kupią gracze multi, jeśli coś kupią to płacą jak nikt inny (jakoś nie wyobrażam sobie żeby ktoś płacił za kluczyki do skrzynek z losowym lootem w grze SP, w multi to w zasadzie standard od czasu przejścia tf2 na f2p), ”
          Owszem, ale tych gierek dla dojnych krów już jest sporo, i raczej nonameowej produkcji ciężko się przebić i osiągnąć takie zyski jak produktom wielkich koncernów growych. W singlowym świecie jest zgoła odwrotnie, bardzo dobra(no ale taka właśnie być musi, średniaki raczej szans nie mają) gra raczej się sprzeda bezproblemowo przy odpowiedniej reklamie.

          „więc mądralińskim którzy pouczają mądrzejszych od siebie, bo takich którzy w przeciwieństwie do nich w branży gier już niejedno osiągnęli, sugeruję, by sobie swoje dobre rady o wydawaniu gier „f2p albo wcale””
          Ale że to Ty do mnie piszesz czy jak? Gdzie ja niby pisałem, że to powinno być F2P od początku? IMO to i jako F2P ta gra nie ma raczej żadnych szans na przetrwanie, bo jest zwyczajnie nijaka. Ani nie ma jakiegoś wybitnego gampelayu, ani nie miała dobrego marketingu, ani nie stoi za nią uznane studio.

          „ryzyko że wystarczająco nie sprzeda się dobra gra MP pewnie jest takie samo jak że nie sprzeda się dobra gra SP,”
          Nie sądzę, na rynku multi dominuje kilka starych serii, i prawie nikt „z zewnątrz” się nie przebija. Tymczasem singlowe gry o średnich budżetach zdają się przeżywać drugą młodość. No ale tu też nie ma żadnego pewnika, czasem i świetna produkcja się nie sprzeda, bo albo nie będzie wystarczająco dobrej reklamy, albo tak po prostu się nie przyjmie. Pewnika żadnego nie ma w branży gier. No chyba, że ma się znaną markę, to wtedy pewnie jakaś tam minimalna sprzedaż zawsze jest zapewniona.

          „różnica jest taka że wyprodukowanie dobrej gry SP (czyli takiej gdzie nie będą narzekać na „bieda fabułę”, „4 godzinną kampanię”, „festiwal fetch-questów”, „backtracking” czy inne sposobny na wykorzystanie lokacji z wymaganą dziś fotorealistyczną grafiką więcej niż przez raz przez parę sekund gdy gracz przez ten obszar przebiega) jest pewnie kilka razy droższe niż wyprodukowanie dobrej gry MP (gdziie jest nie kilkudziesięciu unikatowych npców, a kilka klas i kilka-kilkanaście map, a nie kilkanaście-kilkadziesiąt razy więcej lokacji do wymodelowania).”
          No i jak widać ta bezpieczniejsza, tańsza opcja wyszła Cliffiemu bokiem. A jakby wydał coś równie dobrego co pierwszy GOW to pewnie teraz piłby szampana 😉 . O to w całym tym moim poście generalnie chodziło.

          „Przypomnę że mimo wydania świetnego Darksiders 2 THQ poszło zaraz potem do piachu.”
          Przecież bankructwo THQ miało zupełnie inną przyczynę. Inwestowali w głupoty, i na tym stracili cały kapitał, nawet milionowe zyski z agonalnego bundla już nie były w stanie wyciągnąć tej firmy z bagna w jakie ją wkopali.

          „Za to w drugą stronę jest pewnie jeszcze ciekawej, kupy w rodzaju PUBG sprzedają się lepiej niż niejedna rzeczywiście dobra gra MP (np. pierwszy Titanfall)”
          No no zrób taką kupę i zgarnij miliony? Przecież to tak nie działa, a PUBG nie sprzedał się dlatego, że był do d***.

          „za to na dobrą sprzedaż kupy SP nie ma co liczyć.”
          Było równie wiele takich kup w Early Accessowym szambie które zarobiły miliony.

          „Dlatego jeśli słyszę że Bleszinski mówi że pieniądze są w MP, to nie mędrkuję że wiem lepiej od niego, bo mimo że sam takich gier nie kupuję, widzę że ma rację. ”
          No to taką miał rację, że teraz jego firma nie istnieje… Wizjoner jak diabli.

          „Graczom po prostu się nie dogodzi, jak jest single to jest zawsze „za krótki i bez mp”, jak jest korytarz, to źle że nie open world, jak jest open world to „znowu kolejny open world”, jak jest action rpg to jest za mało rpg, a jak jest rpg, to się gwnianie sprzedaje, bo najwyraźniej ma za mało „action” jak na XXI wiek, jak się gwnianie sprzedaje to nigdy nie wina piractwa, ale tego że są drmy (a blizzard ma to gdzieś i kolejne gry z always online wydaje i się sprzedają jak mało co) i w ogóle „kiedyś to były gry” a teraz jest coraz gorzej, „wykastrowane gry” i „gracze są sami sobie winni bo kupują te DLC i SP”, którym to ogólnym cytatem rozpocząłem tę dyskusję. Bo jeśli gracze sami się proszą o DLC kupując SP, to najwyraźniej sami się też proszą o coraz więcej gier MP, masowo kupując pubg.”
          No i czego to ma dowodzić? Ludzie generalnie narzekają na wszystko co im się nie podoba. To, że jedna multiplayerowa gra indie odniosła sukces, praktycznie zerowym kosztem, wcale nie znaczy, że wszyscy gracze chcą czegoś takiego. Nie każdy lubi PUGBa tak jak nie każdy lubi multi. Grupy graczy są różne i mają różne potrzeby. Tyle.

        • Ja wiem, że często zupełnie inni gracze kupują gry z samym SP lub gry w które grają tylko solo, a inni gry MP czy dla samego MP, ale to wszystko gracze. Tak samo jak bezsensowne jest gadanie, że z tego że ktoś kupuje DLC i season passy dodające tak genialną zawartość jak DLC do Skyrima, Falloutów czy (podobno, bo jeszcze nie grałem w DLC) WIedźmina 3, wynika że kupiliby wykastrowane gierki sprzedawane w odcinkach. Mądralińskich piszących że F2P w Lawbreakers jest o rok za późno znajdziesz nawet w tym temacie, ciekawe w produkcji ilu gier mieli udział, skoro pouczają Bleszinskiego, który tworzy gry od prawie 20 lat, od pierwszego Unreala bodajże. Multi jest bez wątpienia bezpieczniejszą inwestycją, nie wiem ile wydali na Lawbreakers, ale sądzę że w tych pieniądzach singlowej gry w rodzaju GoW by raczej nie dali rady zrobić. Z tego że zamknęli studio nic nie wynika, na pewno nie ma powodu by się z tej zasłużonej postaci wyśmiewać, wydawcy w ten sposób tną koszty, to wszystko. Jeśli jeszcze mu się będzie chciało i wpadnie na nowy pomysł to i współpracowników na nowe studio bez problemu znajdzie, markę ma. Trump ile razy zbankrutował, pięć? A ciągle go niektórzy za wizjonera i uosobienie „american dream” uważają, tak jak i tego pajaca co w życiu uczciwego dolara nie zarobił, afrykańskiego naciągacza, Muska, „bilionera” za rządowe kontrakty i z handlu CO2. Śmianie się z Bleszinskiego to takie lanie cebulowej żółci z radości że komuś innemu też się coś nie udało, typowe dla nieudaczników. „W grobie” (wtf, pewnie się z żalu za „lawbreakers” powiesił?), „arogancja”, „mały pionek” (to wszystko z tego tematu), ludzie, Bleszinski na gierkach zarobił tyle pieniędzy że pewnie do końca życia jego wnuki nie musiałyby już niczego robić, tylko żyć z odsetek.

        • „Ja wiem, że często zupełnie inni gracze kupują gry z samym SP lub gry w które grają tylko solo, a inni gry MP czy dla samego MP, ale to wszystko gracze. Tak samo jak bezsensowne jest gadanie, że z tego że ktoś kupuje DLC i season passy dodające tak genialną zawartość jak DLC do Skyrima, Falloutów czy (podobno, bo jeszcze nie grałem w DLC) WIedźmina 3, wynika że kupiliby wykastrowane gierki sprzedawane w odcinkach. ”
          Ale, że czego to miało dowieść, bo nie bardzo rozumiem? No są różne grupy graczy, i tyle?

          „Mądralińskich piszących że F2P w Lawbreakers jest o rok za późno znajdziesz nawet w tym temacie,”
          To proszę pisać do nich. Co ja mam z tym wspólnego, jak nic takiego nigdy nie powiedziałem?

          „ciekawe w produkcji ilu gier mieli udział, skoro pouczają Bleszinskiego, który tworzy gry od prawie 20 lat, od pierwszego Unreala bodajże. ”
          Nikt nikogo nie poucza, ludzie tylko negatywnie oceniają jego decyzje, co jest najnormalniejszą rzeczą w świecie. Doświadczenie nie ma tu nic do rzeczy. Jak Pininfarina zaprojektuje jakąś szkaradę, twierdząc, że to jest przyszłość, i ta szkarada się w ogóle nie sprzeda, to ich wieloletnie doświadczenie w projektowaniu najpiękniejszych samochodów na świecie nie ma tu nic do rzeczy.

          „Multi jest bez wątpienia bezpieczniejszą inwestycją, nie wiem ile wydali na Lawbreakers, ale sądzę że w tych pieniądzach singlowej gry w rodzaju GoW by raczej nie dali rady zrobić.”
          Ja to widzę właśnie zgoła inaczej. Paradoksalnie jest to znacznie bardziej ryzykowna inwestycja, przynajmniej dla studia z małym budżetem(bo duże studio może zainwestować w kilka gier-porażek i dalej się utrzymać, a małe upadnie). W multi albo odnosisz ogromny sukces, albo całkowitą porażkę, nie ma nic pomiędzy. No bo ile masz mulitplayerowych średniaków? Żadna gra multi bez dużego fanbase się dłużej nie utrzyma. A przy singlu jest jednak trochę „średnich” gier, ze średnią sprzedażą. Ot wydawcy/producenci skuszeni ogromnym zyskiem, przy bardzo niskich poniesionych kosztach decydują się na multi, ale sukces odnosi bardzo niewielu. Przy singlu z kolei inwestycja jest większa, zysk jest mniejszy, ale bardziej pewny. Stosunkowo niewiele jest średnio/wysoko budżetowych singlowych tytułów które nawet się nie zwróciły.

          „Powtarzanie mantry że „fanów multi jest określona ilość” nie zmieni faktu, że wystarczy zajrzeć w steamowe statystyki żeby zobaczyć że pierwsza dziesiątka najbardziej popularnych gier jest po prostu zdominowana przez multiplayer i to na dziś z 3 miliony graczy z hakiem, żeby uzbierać podobną ilość graczy w gry SP trzeba by zsumować pewnie z 200 pozycji, o ile nie więcej.”
          Ale przecież te statystyki nie mają żadnego sensu w takim zestawieniu single/multi. Przecież logicznym jest, że grę singlową się przejdzie, i odstawia na półkę, więc wypada ona z tego zestawienia, podczas gdy mulit jest grane w kółko. Tutaj sensowne byłoby podsumowanie zysków ze sprzedaży, plus rachunek strat-zysków(bo w grę multi trzeba też nieustanie inwestować tj. aktualizacje, nowy content, utrzymanie serwerów). Tyle tylko, że i takie zestawienie nie do końca ma sens, bo to jednak są gry(tj. te z topki) ze swoim wiernym fanbase budowanym przez lata, i stosunkowo niewielka inwestycja w CS:GO nie bardzo odnosi się do przykładowej nowej produkcji, która żadnego fanbase jeszcze nie ma. Innymi słowy znaczna część tych gier po prostu sporą część zysków ugrała na znanej marce, bo fani po prostu przeszli do nowej części. Przy nowym IP, i nie znanym nikomu studiu będzie to wyglądało zupełnie inaczej, bo trzeba przecież jeszcze zainwestować krocie w promocje, co dla wielkich wydawców nie będzie problemem, ale przy małym studiu już jak najbardziej.

          „Z tego że zamknęli studio nic nie wynika,”
          No jak nic nie wynika? Wynika to że przemądrzały Cliffy nie miał racji, i ze swoimi „prognozami” zwyczajnie się wygłupił.

          „na pewno nie ma powodu by się z tej zasłużonej postaci wyśmiewać,”
          A niby czemu? Jego wcześniejsze zasługi nijak nie umniejszają faktu, że tym razem się wygłupił, i rynek bardzo szybko zweryfikował jego prognozy i przewidywania. Mogę go szanować za dawne zasługi, a jednocześnie kręcić bekę, że teraz się przejechał, a jeszcze niedawno taki był pewny prawdziwości swoich „prognoz”, i jak to gry singlowe nie mają przyszłości.

          „wydawcy w ten sposób tną koszty, to wszystko, po co ma płacić ludziom jeśli stwierdził że jednak rezygnuje z dalszego inwestowania w projekt,”
          To akurat nikogo nie dziwi. Tu chodzi raczej o jego butę, i pewność siebie. Tak śmiało przewidywał koniec gier singlowych, i sukces swojej produkcji. Tak bardzo zapewniał po marnym starcie LW że to dopiero początek, i gra się dopiero rozkręca. Do końca tkwił w swoich przekonaniach, i nawet do myśli nie dopuścił, że jednak mógł się mylić. Z tego głównie wszyscy mają bekę. Jak ktoś jest skromny i jego wypowiedzi są stonowane, i nie uważa się za pępek świata to nikt z jego porażki się śmiał nie będzie, a nawet niektórzy będą współczuć. Gdy jednak nadęty, przesadnie pewny siebie bufon(a dokładnie takie były wypowiedzi Cliffiego odnośnie śmierci singla, i sukcesu jego gry) odnosi porażkę, to wszyscy się z tego śmieją. Tak to wygląda wszędzie, i w sporcie, i w polityce, nawet w świecie kryminalistów. Po prostu tacy są ludzie, że nie lubią przesadnie pewnych siebie buców przekonanych o swojej wyjątkowości i geniuszu, toteż ich porażki śmieszą.

          „bo gracze najwyraźniej ciągle wolą grać w niedorobione pubg niż w jego gierkę, która od premiery w EA wyglądała na bardziej dopracowaną (i oryginalniejszą, z własnym settingiem, nie jak zestaw generycznych assetów żywcem zerżniętych z innych gier survivalowych, jak wspomniany pubg).”
          Nie wiem coś się tak tego PUBGa uwziął, jak to produkcja raczej dla zupełnie innej grupy graczy. Jemu graczy raczej odebrał Overwatch, QLive, czy TF2, a więc gry o dość podobnym gameplayu. PUBG to całkiem inny typ rozgrywki(duża mapa, pojazdy, zbieranie itemków, zarządzanie EQ, stosunkowo mało akcji, a więcej kampienia itd), choć to też multi.

          „Jeśli jeszcze mu się będzie chciało i wpadnie na nowy pomysł to i współpracowników na nowe studio bez problemu znajdzie, ”
          Pewnie tak, jednak po porażce obu jego nowych „hitów” multi(była jeszcze jakaś druga gra we wczesnym dostępnie, klon fortnite/PUBGa, nie pamiętam już nazwy) się wycofał, więc może jednak zrozumiał, że nie do końca to tak jest jak on twierdzi, skoro 2 razy się nie udało(?).

          „Trump ile razy zbankrutował, pięć? Sprawdziłem, sześć. A ciągle go niektórzy za wizjonera i uosobienie „american dream” uważają, tak jak i tego pajaca co w życiu uczciwego dolara nie zarobił, afrykańskiego naciągacza, Muska, miliardera za pieniądze podatników z rządowych dotacji, kontraktów i handlu CO2, wymyślającego kolejne mrzonki będące pośmiewiskiem dla prawdziwych naukowców i inżynierów.”
          Jeden i drugi to bez wątpienia ludzie sukcesu, jedyna różnica to tylko to jak jeden, i drugi doszli do tego sukcesu. Trump też przecież jakimś „from zero to hero” bynajmniej nie był, a odziedziczył fortunę, i „know how” po ojcu/rodzinie. Czy ludzie go uważają za wizjonera? Nie powiedziałbym, z resztą nawet jeśli, to ze względu na sukcesy które odniósł, a nie porażki. Cliffy obecnie się mocno wygłupił, toteż z jego „wizji” beka.

          „Śmianie się z Bleszinskiego to takie lanie cebulowej żółci z radości że komuś innemu też się coś nie udało, typowe dla nieudaczników.”
          Śmieję się więc, pogryzając cebulę, i zapijając jabolem. xD
          A tak na poważnie, to już wcześniej pisałem jak to wygląda, i dlaczego ludzie się z niego teraz śmieją. Bynajmniej nie wynika to z zazdrości i cebulactwa(no chyba, że ze strony Cliffiego 😉 ).

          „”W grobie się przewraca” (wtf, pewnie się z żalu za „lawbreakers” powiesił?),”
          Przecież to był zwykły żart, bardzo popularny w internetach. Często o ludziach żywych w taki prześmieszny sposób się pisze, jak coś się dzieje nie po ich myśli. Pewnie po części wynika to z tego, że nie ma za bardzo żadnego sensownego odpowiednika „przewracania się w grobie” jeśli o ludzi żywych chodzi.

          „”arogancja”, „mały pionek” (to wszystko z tego tematu), ludzie, Bleszinski na gierkach zarobił tyle pieniędzy (15 milionów dolarów?) że pewnie do końca życia jego wnuki nie musiałyby już niczego robić, tylko żyć z odsetek.”
          No ale czy ktoś mu odmawia dawnych sukcesów? Z resztą nie ma sensu się powtarzać, już wyżej wyjaśniłem.

          „Może i dobrze że od czasu do czasu mają okazję tej żółci upuścić na kogoś kto im nie odda na odlew, bo inaczej by ich chyba dawno zalała.”
          No ba, my wszyscy śmiejący się z porażki Cliffiego już dawno wyglądamy jak „That Yellow Bastard” z Sin City 😉 .

          „Todda Howarda pewnie ci sami ludzie hejtują jeszcze bardziej, pech że ten czego się nie dotknie to zamienia w złoto i w odpowiedzi na „hurr, durr, kolejny Fallout Shelter” pewnie znowu zarobi na F76 więcej niż Redzi na Cyberpunku.”
          Różnica polega na tym, że tamten zamienia w złoto, a nie w upadłość firmy jak Cliffy. xD

    • Arogancja nie przynosi pieniędzy, zwłaszcza dla tak małego pionka jak Cliff.
      Legenda branży która najlepsze lata ma już za sobą.

  • Kto by pomyślał.

  • tak z 10 miesięcy za późno

  • too late, way too late

  • Barbie

    For Honor Starter Edition na Uplay można zdobyć za Free

    • Shirq

      Potwierdzam, gra dodała się do uplay 🙂

  • Dariusz Malina

    Warto było by napisać że to nie jest bezpośrednie przejście na model F2P . Gra wkrótce przestanie istnieć dlatego przez ostatnie miesiące swojego żywota będzie darmowa .

  • Fabiopirat

    No może i przechodzi na F2P, ale tylko do sierpnia, bo 14 sierpnia serwery zostaną zamknięte.

  • r.i.p. Lawbreakers