«

»

Darmowy weekend z grą Disgaea PC na Steamie

Disgaea PC – 3 dni darmowej gry

  • Polecam. ~ja

    • Niecałe 19 zeta… za tako cene to i ja polecam.

    • A ja nie polecam leniwych japońskich portów. Lepiej grać na emulatorze PSP, chyba że faktycznie scena moderska stoi na wysokim poziomie. Kwestie legalności pomijam, ale jak ktoś chce byś super w porządku to w przyszłości może zawsze kupić gierkę na PSN.

      • Port jest dobry, ale dziękujemy za Twój ceny komentarz.

        • Dokładnie. Port jest tak samo niechlujny jak Twój komentarz, gdzie nawet jednego zdania nie dało rady napisać poprawnie xD.

        • „xD” na końcu zdania i wiesz, że masz do czynienia z gimbusem. A odnośnie literówki, to najpierw spójrz na swój wcześniejszy post, a później wytykaj palcem, ekhm „byś” ekhm.

        • Najwidoczniej oboje jesteśmy niechlujni, biję się w pierś (xD). Emotikon zastosowałem celowo, bo już Twój pierwszy komentarz był zwyczajnie złośliwy i byłem ciekaw czy podchwycisz temat, jak widać nie zawiodłem się.

          Nie rozumiem po co ciągle rzucasz te argumenty ad personam. Napisałem swoje zdanie, jak się nie zgadzasz to napisz że ograłeś i port jest w porządku i tyle – prosta sprawa.

          Gimbusem niestety nie jestem, no chyba że mentalnym xD, ale nie ukrywam że bardzo chętnie cofnął bym się do tamtych lat. Także dziękuję za komplement.

      • Tomasz Zagórski

        A ja grę polecam, co do portu się nie wypowiadam, bo nie mam, nie widziałem sensu zakupu (mam wersje na ps2 i nds :P)

        • Jabin Enoch

          Jak wygląda kwestia z walką?
          Czytuję od części narzekających, że jest dość sporo grindowania, a z drugiej strony, że gra ma całkiem sprawny system anty grindowy, ale trzeba wiedzieć jak działa.
          Albo, że grind jest konieczny, ale w zadaniach pobocznych, gdzie przeciwnicy są wyraźnie silniejsi.

        • No własnie ta gra nie jest dla filthy jrpg casuals. Gra jest strasznie rozbudowana, dające duże pole do kombinowania. Próbowałem zagrać na psp, ale się poddałem (należę do tych casuali :<). Ta gra jest niczym Dark Souls turowych jrpg. Nagradza cwaniactwo i kombinowanie, a bywa okrutna dla osób z niewiedzą.

        • Jabin Enoch

          I między innymi dlatego mnie ciekawi (choć nie jest to tak istotne jak fakt grania antybohaterami i przez to inne interakcje postaci niż granie wybrańcem ratującym świat i jego kumplami).

          Dziwne, że w drugiej Disgaea zrezygnowano z tego motywu na rzecz dobroci i przyjaźni.
          Ciekaw jestem jak w porównaniu do Disgaea wypada inne sRPG Nippon Ichi Software, Phantom Brave.
          Czy bycie starszym bratem w sRPG daje radę?

        • Zaliczyłem Disgaea’e na 100%, co zajęło mi nieco ponad 200h, ale można to zrobić znacznie szybciej. Ja po prostu lubię levelować. Samo przejście wątku głównego to jakieś 40h wg HowLongToBeat, choć sam odnoszę wrażenie, że można tego dokonać znacznie szybciej. Grind jest obowiązkowy, ale nie na tyle dużo, aby obrzydł. Mowa oczywiście tylko o main story.

          Jeśli ktoś chce sobie wyobrazić, jak wygląda rozgrywka w Disgaea, to niech przypomni sobie Kręgi Podmroku w Baldur’s Gate Enhanced Edition, tylko znacznie bardziej rozbudowane. Jest jeden hub, a w nim sklepik, postać do odnawiania HP i MP (to ostatnie inaczej się nazywa, a samo MP oznacza co innego w tej serii, ale to szczegół), wejście do Item World (crème de la crème gry), senat i kampania główna, która składa się z kilkunastu rozdziałów, na każdy przypada zwykle 4-6 plansz z przeciwnikami.

          Cały sekret levelowania sprowadza się do walki na planszach z panelami, które zwiększają doświadczenie o 50 lub 100%. Można jeszcze zwiększać poziom przeciwników w Senacie do 20 razy; rzucać jednym wrogiem na drugiego, aby ich levele zsumowały się, a przede wszystkim zabijać kilku (9 maksymalnie) przeciwników jednym atakiem obszarowym, ew. ich kombinacją – są nawet specjalne plansze do tego. Przynajmniej jedna plansza ma panele zapewniające nieśmiertelność, więc trzeba tylko rzucić potworem w odpowiednie miejsce, samemu będąc niezagrożonym. To jRPG, więc jeśli podlevelujesz dostatecznie dużo, to walki będą trywialne (nie twierdzę, że wszystkie są takie).

          FF Tactics miał trick z uderzaniem swoich członków drużyny, więc też nie było trudne. Czy było lepsze? Zbyt dawno grałem, ale na pewno Disgaea jest znacznie bardziej rozbudowany (nie mylić z trudnym), po prostu oferuje więcej zabawy, pod warunkiem że lubisz levelować. Odblokowanie dodatkowych postaci i wszystkich klas postaci, zdobycie najlepszych broni, pokonanie dodatkowych bossów, zobaczenie niektórych zakończeń wymaga co najmniej kilkadziesiąt godzin żmudnego levelowania. To jest jednak opcjonalne. Celowo nie mówię o systemie i niektórych ficzerach, bo nie chcę mieszać w głowie. Gra dobrze tłumaczy podstawy, ale żeby poznać wszystkie tajniki, to nie obędzie się bez lektury wielu poradników.

        • Tuminure

          FFT > Disgaea, jeżeli chodzi o fabułę (chyba, że trafia do Ciebie ten bardzo specyficzny klimat)
          Disgaea > FFT, jeżeli chodzi o mechaniki w grze.

        • Jabin Enoch

          Z moim podejściem zajęłoby mi to więcej zakładając, że zabrałbym się za dodatkowe zadania.
          Jeśli jest tam tyle grindu i trwa to tak długo to nie dałbym rady i odpuścił, bo z turami nie jestem w stanie tak długo się bawić.
          Dobrze wiedzieć, że główny wątek ma jeszcze rozsądny czas na ukończenie. 🙂

        • Disgaea to był mój pierwszy jrpg, jak kupowałem to nawet nie bardzo wiedziałem na czym gra polega. Nie będąc hardcorowym graczem musiałem trochę pogrindować, dopiero w ostatnim rozdziale bo boss robił mnie jak chciał, ale też nie powiedziałbym że było tego grindowania nie wiadomo ile. Co prawda robiłem wcześniej trochę plansz w item worldzie, bo spodobał mi się system walki. Generalnie potem grałem jeszcze w inne jrpg (neptunia, trails in the sky, tales of zestiria) i jednak żadna z tych gier nie była w stanie wciągnąć mnie tak bardzo jak właśnie disgaea.

        • Jabin Enoch

          A co z innymi sRPG? Final Fantasy Tactics ponoć jest uznawane za lepsze pod względem rozgrywki, bo w zestawieniach z tej szufladki to głównie widać jak Disgaea bije się z FFT.

          Jakoś nie dziwi mnie, że Zestiria ciebie nie wciągnęła – w końcu jest to jedne z najgorszych Tales of.
          Neptunia to z kolei pozycja dla miłośników fanservicu i memów.
          Po obejrzeniu wstępu do gry wiedziałem, że nie chciałbym w to grać (choć może i byłoby znośne w formie animowanej).

          Trails in the Sky wymaga zaś cierpliwości (przez to jak jest to rozwleczone) oraz miłości do starszych anime.

        • W inne nie miałem jeszcze czasu zagrać. 😛

          Generalnie i zestirię i neptunię mam zamiar kiedyś dokończyć, ale na razie nie mam weny.

          Trailsy w sumie były dobre, (przeszedłem FC i SC) ale jak dla mnie było strasznie rozwleczone bezsensownym bieganiem.

        • Jabin Enoch

          To „bieganie” ma właśnie sens, ale sprawia, że Trails nie jest dla każdego, nawet w obrębie gatunku.

        • Tomasz Zagórski

          Żeby przejść wątek fabularny praktycznie nie ma potrzeby grindu. Za 1 razem bossa gry kończyłem coś na 95lvl, bez wbijania itemów w item world. Niestety (a może stety) post game to już grindowanie. I to stosunkowo nudne, bo lvl wbijasz tak naprawdę na 1 mapie uzywając jednego skilla 😛
          Gra fabularnie na pewno jest słabsza od słynnego FFT, natomiast gagi ma zdecydowanie lepsze 😀

        • Dla mnie cała seria to przede wszystkim żarty z popkultury i w tym tkwi cała magia. Nie zgadzam się że jest to gra dla hardkorowych grinderów, mnie zawsze całkowicie zadowalał główny wątek fabularny który w przypadku każdego tytułu to minimum 30 godzin. Później można się bawić w end game content, ale to zabawa bardziej dla ludzi którzy lubią patrzeć na rosnące cyferki i powtarzanie tego samego.

          Jak ktoś bardziej stawia na fabułę i mechanikę to polecam ze swojej strony Tactics Ogre: Let Us Cling Together. Doceniony tytuł od twórców FFT, niestety nie jest nawet w połowie tak rozpoznawalny.

        • Jabin Enoch

          A propos Tactics Ogre, lepiej grać w oryginał czy wydanie na PSP?
          Jeśli dobrze pamiętam, to nowsze wydanie FFT (War of the Lions) jest bardziej warte uwagi, ale czy to samo można stwierdzić w kwestii TO?

        • Sorki za późną odpowiedź. Z tego co pamiętam wersja na PSP jest najlepsza. Możliwość rekrutacji większej liczby postaci, zbalansowany poziom trudności (wersja na SNES/PSX jest nieuczciwie trudna) i inne usprawnienia których nie pamiętam. Także pozostałe wersje są raczej dla największych fanów.

      • Z tego co słyszałem port był fatalny na początku – niemniej jak ja grałem był już w porządku. Jedyny mankament jaki osobiście zauważyłem, to słabe sterowanie myszką, niemniej można grać tylko na klawiaturze, co sprawdzało się bardzo dobrze.

  • Z ciekawości zainstalowałem. Gra się fajnie, ale UPOŚLEDZONY EKWIPUNEK, UPOŚLEDZONE STEROWANIE. Gry robione pod konsole widocznie muszą być upośledzone. Chyba nie będzie mi się chciało grać dalej.