«

»

Arelite Core za darmo od Indie Gali

Arelite Core – za darmo (DRM Free)

Dzięki za info Perol.

  • AdineX 2 (GAMER)

    nie na steam

    • przecież w nawiasie pisze, że DRM-Free

      • Mały Kujon

        Przecież ludzie z internetu nie potrafią czytać ze zrozumieniem.

  • ikk

    Cena ze Steama: 71,99 zł :-O

    • I tak kupią, bo wersja z Indie Gala to DRM-Free 😛

      • Pomijając jakość tej gry, w ogóle biorąc pod uwagę, to nie tak. Gry drm free się nie kupuje, bo nie ma klienta, nie ma drm, legalności produktu z dziesiątkami zabezpieczeń nie czuć, wygodzie tyłka szkodzi, bo eksplorator windows to wyższa szkoła jazdy, no i potencjalny klient nie jest uważany za potencjalnego złodzieja, bo jak to jest, że kupił drm free, a nie ukradł z netu, 😛

        • Medytacje wiejskiego listonosza. A na poważnie, kupiłbyś „cyfrowo” grę „DRM-free” którą można pobrać tylko raz albo tylko przez jakiś czas i gdybyś chciał ją zachować to musiałbyś o to zadbać we własnym zakresie? Byłbyś za tę możliwość skłonny zapłacić tyle samo albo więcej niż za grę na steamie, czy wręcz przeciwnie, znacznie mniej? Mędrkować w oderwaniu od własnego portfela jest dość łatwo.

        • Nie wiem co to za wielki problem zachować grę na dysku. Oczywiście, że bym nie zapłacił całej kwoty za taką wersję gry, to nie czasy 1-szego bioshocka z 5-cioma aktywacjami, po drugie tę grę dają za darmo.O ile gra byłaby przypisana do adresu mailowego, miała podobną cenę, taką samą funkcjonalność, ładny instalator i można ściągnąć w każdej chwili poprzez stronę internetową, co najważniejsze- byłaby w moim gatunkowym guście, to tak.

        • Jedną grę? Żaden problem. 1000 gier po 10-50GB każda? Ogromny.
          Nie pisałem o aktywacjach, pisałem o systemie dystrybucji takim jak przy tym konkretnym „rozdawnictwie” na IG (nie biorąc pod uwagę gwnianej jakości samej gry), przy okazji którego nieudolnie obśmiewałeś sprawdzone rozwiązania największej i najpopularniejszej wśród graczy platformy cyfrowej dystrybucji na pecetach. Ściągnąć w każdej chwili? Nie, tu to nie działa, tak jak przypisanie do maila, ściągasz i masz dopóki nie skasujesz. System z goga jest lepszy? Niby tak, ale dopóki gog działa. Potem z tego co obiecują w regulaminie będziesz miał 60 dni na pobranie tego co kupiłeś i „bye”, jeśli to 100 starych gierek to wyrobisz, kupisz dysk zewnętrzny i sobie zbackupujesz, nawet na dwóch niezależnych nośnikach. Ale przy kilkuset bardziej współczesnych grach to już się robią dziesiątki terabajtów. Dziękuję, nie skorzystam, pozostaję przy steamie, który przeżył już D2D, Impulse i paru innych „konkurentów”, więc pewnie przeżyje też Epic Store i Goga.

          A tę „grę” choć dają za darmo to szkoda czasu by klikać na link IG, gdyby to był klucz steam to by się wzięło dla +1 i kart, a z takim „rozdawnictwem” to niech się bujają.

        • Roman B

          „więc pewnie przeżyje też Epic Store i Goga” – tiaaa… Trzeba było jeszcze Unię Europejską dopisać do kompletu 😛

        • Tak, gog jest wieczny, a Epic store to już w ogóle, podobnie jak PUBG to najpopularniejsza gra na świecie (rok temu). Przypomnij sobie co było jak inna gałąź CDP, czyli sklep cdp[dot]pl zmienił właściciela. Jeśli nie pamiętasz to przypomnę: wysłali maila żeby sobie wszystko pobrać, bo po jakimś okresie ta funkcja przestanie działać. Po backlashu się z tego wycofali i durnie tłumaczyli że mail był „pomyłką”, ale fakty są i maila sobie warto zachować na pamiątkę, kiedyś podobnego dostaniesz od goga, w momencie gdy udziałowcy, starzy albo nowi, stwierdzą że jednak się przebranżowią i pora odciąć stary system generujący tylko koszta.

          O steamowych „konkurentach” którzy przeszli już do historii, takich jak Direct2Drive i Stardock Impulse , z własnymi klientami widać pierwszy raz słyszysz skoro Cię to dziwi, swego czasu to były sklepy o znacznie większym zasięgu niż dziś Epic czy nawet Gog, sprzedawały większość jeśli nie wszystkie nowości.

        • Kuk

          Jesteś pewny, że gog ma większy zasięg od Epic?

          Epic przez tego swojego BR ma całkiem spore. Nie wchodziłem w szczegóły, ale z tego co „zaszłyszałem” nie ma na co narzekać.

        • Już napisałem, z tego że dzieci podpiętymi kartami rodziców wydają majątki na itemki nie znaczy że kupią jakąkolwiek grę. O tym że Gog sprzedaje więcej gier niż Epic chyba nie ma co dyskutować, wystarczy porównać katalogi.

        • Kuk

          Nie pisałem o ofercie, tylko o zasięgach.

        • Zasięg czego? Ilość graczy odpalających gierkę F2P nie przekłada się na sprzedaż jakichkolwiek innych gier, a sklep ma szansę istnieć tylko jeśli ludzie kupują w nim gry. Gdy wśród dzieci moda na BR zmieni się w jakąś inną, to myślisz że Epic będzie wiecznie dosypywał z własnych oszczędności, tak jak sypnął na Subnauticę? Chyba nie.

        • Kuk

          Nie ma sensu, całkiem prawdopodobne, że GoG i Epic przeżyją UE 😛

        • Na pewno członkostwo Polski w UE 😀

        • Pożyjemy, zobaczymy. Bolszewiki w żadnych wyborach nie osiągnęły wyniku choćby zbliżonego do poparcia przystąpienia do UE w ówczesnym referendum. A jak się wsiowe przestraszą że im dopłaty zabiorą, to wywiozą konusa na taczkach, im pińcet na wódkę nie wystarczy.

        • Kuk

          Wszystko się kiedyś kończy, steam też. Serio grasz w te 1000 gier po 10-50 giga? Poza tym 60dni na pobranie gry, którą kupiłem jest dla mnie bardziej sensowną opcją niż coś typu „steam upadł, koniec licencji, do widzenia”.

        • Otóż to. MicroProse robiło o niebo lepsze gry niż Valve i miało olbrzymi budżet. Tyle, że padło i to nagle z wielkim hukiem.

        • Gdybyś nie zauważył Valve nie robi gier, zarabiają na ich sprzedawaniu, a klientów z roku na rok im przybywa, a nie odwrotnie. 10 lat temu dzienny peak zalogowanych graczy to było niecałe półtora miliona, 5 lat temu 7,5, a dziś prawie 17. O statystykach sprzedaży na kolejnej wielkiej promocji dowiemy się już za parę dni, jestem dziwnie pewien że sprzedali więcej gier niż rok temu i więcej niż Gog razem z Epicem przez cały rok.

        • Roman B

          Toż to taki Lehman Brothers branży gier. Nie upadnie bo przecież jest „2 big to fall”…
          btw. na GoGu mam 3x mniej gier niż na Steam (w sumie >500) – póki co ogrywam tylko te z GoGa (ok – jestem graczem-dewiantem/odmieńcem/odszczepieńcem, nie warto kierować się moim przykładem, bom jest wyjątkiem który potwierdza regułę). Jeśli dzięki GOG Connect jakimś cudem udałoby mi się przenieść wszystkie pozycje na GOG (wiem – utopia) to adios Steam.

        • Chłopie, gdzie widzisz „nie upadnie”? Piszę tylko, że znacznie wcześniej zanim upadnie steam (co na dzień dzisiejszy oznacza upadek pecetowego rynku gier) upadną sklepiki w rodzaju Goga czy eksperymentu pajaców z Epica (tych którym nie chciało się płacić google’owi za dystrybucję i dlatego zrobili swoim klientom darmową lukę bezpieczeństwa na telefonach).

          A Twoja historia zaiste mnie wzruszyła. „Wolisz goga” ale kupujesz na steamie i liczysz na connecta. Śmiać się, czy płakać?

        • Roman B

          Chłopie, gdzie widzisz „kupiłem na Steam/Gog”??? Może nie ogarniasz, ale to jest wynik „zbieractwa z rozdawnictwa szlachetnych wydawców/e-sklepów” z ostatnich kilku lat. Napiszę wprost, bo pewnie ze wzruszenia nad moją historią nie czytasz ze zrozumieniem – NIE WYDAŁEM ani grosza/centa/eurocenta/bitcoina na te „500+” gier (włączając jeszcze rozdawnictwa na Ubi/Origin/Epic). I lotto mi to, że lemingi chwalą Steama – coraz łatwiej lemingom odbierać coraz więcej w imię wygody. Za chwilę lemingi pozwolą się zaczipować byle łatwiej/szybciej/taniej kupować na Steamie, zakład?

        • W takim razie nie mam więcej pytań, prawdziwa z Ciebie Opoka i Filar branży gier, Steam po Twoim „adios” z pewnością zbankrutuje, a dzięki temu że przeniesiesz się na Goga zostanie on wreszcie Number One. Mówisz że nie czytam ze zrozumieniem? Gdybyś od razu napisał że zajmujesz się zbieraniem śmieci, to bym w ogóle nie wchodził w dyskusję, co może wiedzieć o przyszłości sklepów (więc i o dostępie w przyszłości do zakupionych w nich gier) ktoś kto na tych sklepach jedynie pasożytuje…

        • Roman B

          No to mi pojechałeś, że hoho! Naprawdę się zawstydziłem! Poobrażaj mnie jeszcze trochę a potem wróć do farmienia kart na Steamie, by móc je sprzedać dzieciom z podpiętymi kartami rodziców. A za zarobione ochłapy zakupisz zapewne przecenioną pozycję AAA coby Steam przeżył i Goga, i Epica i co tam jeszcze zapragniesz. Do Siego Roku, Opoko i Filarze! 🙂

        • Pasożyt brzmi obraźliwie? A jak nazwiesz to czym się zajmujesz? Gdybyś miał cokolwiek więcej niż te darmowe ochłapy, to byś nie sadził dyrdymałów w rodzaju jaki to Epic dobry bo nie ma DRMów – nie ma gdy wydawcy ich nie chcą, dokładnie jak na steamie (wystarczy mieć na tym steamie Wiedźmina 3 czy choćby Half-Life 2 żeby to wiedzieć). A karty oczywiście, w większości sprzedaję, za tyle za ile ktoś chce je kupować i oczywiście niejedną grę AAA już za te „ochłapy” kupiłem, co miałbym niby kupować, indie-śmieci? Ten sort oczywiście łapię tylko na rozdawnictwach i w dolarowych bundlach, byłbym durniem gdybym za nie płacił.
          Dziękuję za życzenia, wzajemnie, miłej „gry” w „Arelite Core”, cokolwiek to jest.

          ps. wracać do „farmienia” kart nie muszę, same się farmią od czasu do czasu.

        • Roman B

          Czym się zajmuję? Nooo, pomyślmy – pracą (podatki też płacę – „boshe – ale goopi jezdem”!). A Ty na „łasce” mamy i taty? No tak – to tłumaczy czemu mnie się karty nie farmią a Tobie nawet „byk się cieli” (powiedzonko takie – nie stresuj się – nie obrażam Ciebie). „Indie-śmieci” powiadasz? Teraz rozumiem, czemu mnie masz za pasożyta zamiast za Filar i Opokę branży gier. Faktycznie – głupio mi jeszcze bardziej… Źle mi się zaczyna ten Nowy Rok, oj źle!
          Btw. ogrywam Subnauticę DRM-free z Epica – aktualnie na Steam w zajefajnej promce za sześdziesiąt-siedem-pićdziesiąt. Ile to byłoby samofarmienia kart? Poważnie pytam, bo nie lubię jak pieniądz mi przechodzi koło nosa…

        • Na jakiej podstawie założyłeś że nie pracuję i nie płacę podatków? Na tej że kupuję gry? Fascynująca dedukcja. Karty nie famią mi się bo mi mama i tata cośtam cośtam, tylko dlatego że sobie skonfigurowałem narzędzie, które to robi za mnie.
          Indie-śmieci, tak uważam, kupowałem dobre indyki, odkąd zaczęli je masowo bundlować i rozdawać przestałem, skoro sami się o to proszą, biorę za darmo czy w dolarowych paczkach, teraz za żadne indie więcej niż 10 zł nie dam.
          A co do Subnautiki – nie wiem, raz – szkoda mi czasu na granie w Subnauticę, wziąłem sobie darmówkę, skoro idioci z Epica płacą bym wziął, ale pewnie zanim zagram i tak będę ją miał na steamie z jakiegoś bundla, a dwa – połowę taniej niż kosztuje kupiłem sobie wreszcie Rise of the Tomb Raider (kupiłbym znacznie wcześniej, ale dla bundlujących się wydawców AAA też mam odpowiednio niższe progi cenowe), więc jeśli miałbym w coś zagrać, to prędzej w tę grę.

        • Roman B

          Dedukcja jest prosta – skoro Pan gardłujesz za Parówką (tfu! heretyckie sformułowanie – obym spłonął w gorącej parze!) a jednocześnie kilkukrotnie stawiasz tezy o dzieciach z podpiętymi kartami rodziców to co mam o Panu sądzić, Panie Pracujący acz Opodatkowany?! Ale darmowe indyki (” skoro sami się o to proszą”) to Pan pałaszujesz, nieprawdaż? Toś Pan taki sam pasożyt jak ja! 😀
          PS.Znowu poważnie pytam – co to za narzędzie co „pinionc” Steamowy samo farmi? Muszę coś ściągać i instalować czy tylko coś w launcherze wystarczy włączyć? Launcher musi być cały czas włączony? Bądź Pan człowiekiem – objaśnij zamiast odsyłać do Google’a… Panu wolno a ja nie mogę pofarmić za darmo?

        • Stawiam tezy? Wkleiłem filmik na którym dziecko (albo jakiś lewacki aktor udający dziecko) przyznało się do złego uczynku, którym było opędzlowanie mamie karty na ponad $1000 w Fortnite. Ale że tylko 5 godzin krzyczała, to i tak było warto. Czy ktokolwiek pracujący i grający za swoje wydawałby w gierce F2P takie pieniądze na zbędne itemki? Nie sądzę, ale nie mam problemów z uzależnieniami, więc może się mylę i na niektórych ma to wpływ podobny jak używki. Ba, z moich zarabiających na siebie kolegów mało kto ma w ogóle czas na granie w multiplayer, nawet długie RPGi mają problemy kończyć, bo zwykle grają tylko w weekendy, więc kilka godzin tygodniowo. Tacy ludzie zwykle jak sądzę (także po sobie) wolą kupić grę w którą wiedzą że z przyjemnością zagrają, a nie zbierają darmówki licząc na to że w szambie znajdą parę perełek.
          Indyki jak napisałem, kupowałem w czasach Braida, odkąd humblebundle z cokilkumiesięcznego eventu charytatywnego zamienił się w regularną sprzedaż głównie takich gier za „co łaska” przestałem, ale w przeciwieństwie do pasożytów kupuję je przynajmniej w bundlach, albo i w sklepach, jeśli twórcy wyjmą głowę z d..y i wycenią je stosownie do realnej wartości (przykład twórcy który wsadził sobie zdecydowanie za głęboko: shovelware, tfu, Shovel Knight). Gierki z rozdawnictw przygarniam chyba tylko dla kart, jak napisałem, nie mam czasu na testowanie swojej odporności na szanbo, nie pamiętam kiedy ostatnio w jakąś grałem, te cokolwiek wartościowe zwykle od dawna już mam.
          A o farmieniu poczytaj sobie choćby na forum ŁG w stosownym temacie, czemu zakładasz że będę tracił czas na tłumaczenia? Narzędzi jest kilka, najpopularniejsze nazywa się ArchiSteamFarm.

        • Roman B

          Dziękuję za wskazówkę co do narzędzia – obczaję. Trochę Pan jednak hipokryzją zalatujesz, bo niby czasu na tłumaczenie nie masz, ale w każdym poście od kilku godzin sadzisz takie elaboraty, że paputki spadają. No i skoro takie marne idywidua jak ja są w Twych oczętach pasożytami to po co sam włazisz na dział z darmochą na ŁG??? Dla tych kokosów z kart? Ja – pasożyt, Pan – biznesmen. A co do wzlotów i upadków – za Epic’em stoi teraz Tencent – firma, lekko licząc, kilkanaście razy większa od Valve Corporation. Patrząc na to, jak Chińczycy rozwijają swój i przejmują cudzy know-how zachwianie pozycją Steam wcale nie jest takie nieprawdopodobne (taaaa – wiem, GoG upadnie pierwszy).

        • Napisałem że jestem odporny na nałogi – niestety widać nie do końca i to jedno guilty pleasure, czyli wdawanie się w bezsensowne dyskusje, jednak mam.

          Zgadłeś, wszedłem bo zobaczyłem że na IG dają darmówkę, w tematy o rozdawnictwach szamba na gleamach nie wchodzę, nie chce mi się przeklikiwać przez 10 minut żeby dostać jednego śmiecia, ale na IG zwykle dawali gry z ciut wyższej półki i bez żadnych fikołków by je dostać, co najwyżej jedna recaptcha. Gdy zobaczyłem że DRM-free to nawet na IG nie wchodziłem, szkoda czasu na pobieranie gry w którą nigdy nie zagram (2Dark którego dawali tak samo parę dni temu wziąłem, choć pewnie też nie zagram, ale o niej przynajmniej coś tam słyszałem).

          Nie byłbym taki pewny że gog upadnie pierwszy, z tego kto jest właścicielem nie wynika że platforma odniesie sukces, najważniejsza jest baza klientów kupujących gry, którą gog ma (steam oczywiście nieporównywalnie większą), Chińczycy idiotami nie są i jeśli platforma nie przyniesie im oczekiwanych rezultatów to z dnia na dzień ją zlikwidują. To ilu już wydawców gier AAA (jak chyba nietrudno sobie wyobrazić, to z gier zarabiających miliony dolarów utrzymują się takie platformy jak Steam, a nie ze sprzedaży śmieci po dolarze) przeniosło się na pecetach ze Steama na Epica?

        • Kuk

          Leming, bardzo ładne określenie 🙂

        • Kuk

          Ja wolę GoGa, więcej gier mam na Steamie, ale rzadko którą na Steamie kupuję. I tylko dlatego mam ich sporo więcej na Steamie, bo darmówki, bundle i oferta sklepów internetowych jest przeznaczona na Steama właśnie. Poza tym Steam nie zarabia tylko na sprzedaży gier ale też na swoim „ryneczku”. W sumie pewności nie mam, tylko takie domysły, że nieźle na tym siana koszą.

        • Nie będę edytował poprzedniego posta bo z filmikiem i za każdym razem poleci do moderacji, więc na to co dopisałeś odpowiem oddzielnie.
          Nie, nie gram w 1000 gier po 10-50 giga, gram zwykle w jedną do trzech, zainstalowanych nie mam więcej niż 5. Ale dyskusja dotyczy czegoś innego, w normalnej dystrybucji cyfrowej (jak Steam czy Gog) Kindle, Appstore itd) gdy coś kupuję to nie ściągam, tylko po to kupuję cyfrowo żeby nie musieć tego przechowywać u siebie, ściągam dopiero gdy chcę zagrać. Dystrybucja taka jak przy tej (i paru innych) darmówce to żadna dystrybucja cyfrowa, to tylko cyfrowe nabycie, dystrybucją (backupem) trzeba się zająć w swoim zakresie. Gdy prawie 10 lat temu miałem na steamie 100 gier to też wszystkie backupowałem, od tego czasu mam ich kilkadziesiąt razy więcej, a i nowsze gry zwykle są od kilku do kilkudziesięciu razy większe niż wtedy, więc backupowanie na płyty czy dyski staje się zwyczajnie drogie, a tym bardziej na backupowanie do chmur, przy tych ilościach danych to już byłyby całkiem spore abonamenty. Dlatego kupuję tam, gdzie nie obawiam się że mi z dnia na dzień zniknie. Zniknęły mi gry zakupione na Impulse, zniknęły te z D2D, po co kolejny raz ryzykować, przestałem kupować na Gamersgate, a gdy okazało się że gry które dotąd były dostępne tylko na Gogu trafiają na Steama, przestałem i na Gogu.

        • Kuk

          No i teraz jak upadnie gog i steam, to chyba lepiej mieć na gogu niż steamie?
          To się trochę pogubiłem, wcale nie twierdzę, że to jest fajna „dystrybucja” i w sumie nawet nie przypominam sobie żeby rozdawali gry w takiej formie, które zajmowały by ok 50GB. Raczej są to niezbyt obszerne tytuły i można sobie je gdzieś „zakamuflować”. Oczywiście mogłem coś przegapić, ale z tego co widzę, są to raczej małe gierki do pogrania/sprawdzenia, ogrania i wywalenia, ewentualnie wrzucenia gdzieś „na później”.

        • Widzę że nie rozumiesz. Jak upadnie Gog to upadnie Gog i trzeba się będzie martwić o to co się na Gogu kupiło. Jak upadnie Steam to już nie będziesz pamiętał co to był Gog, wtedy będziesz mógł pomyśleć „a, Steam, gry z peceta, pamiętam, kiedyś w nie grałem”. Taka jest moja koncepcja.

        • Kuk

          A moja koncepcja jest taka:
          Jak upadnie gog, to ściągam gry które kupiłem i uważam, że wato je mieć. Jak upadnie steam, to robię „pa pa”, nie mogę ściągnąć gier, bo nawet ich nie kupiłem, tylko „wypożyczyłem”. A jeżeli będą, to czasy, w których już nie będę grał, to mnie to nie obchodzi.
          Do Steama jako do platformy przywiązany nie jestem, niestety wspomnienia typu „gry z peceta” nie są dla mnie jednoznaczne z „gry ze steama” i wspominam raczej czasy, gdy po gry trzeba było chodzić na własnych nogach do sklepu:) -niestety internet zawitał u mnie bardzo późno, ale może to i dobrze.

        • Widzę że niechęć do czytania „w narodzie” jest mocna. Poczytaj z łaski swojej regulamin goga i steama, i przestań powtarzać banialuki o „kupowaniu” i „wypożyczaniu”, bo tylko się tym ośmieszasz. W obu sklepach kupujesz dokładnie to samo – ograniczoną licencję na użytkowanie gier, która w obu sklepach może zostać cofnięta i która w obu sklepach daje takie same prawa – czyli w porównaniu z dystrybucją pudełkową nieduże, ani na steamie ani na gogu nie możesz przecież odsprzedawać tych licencji na wtórnym rynku. Do tego wszystkie prokonsumenckie działania nie miały dotąd swojego źródła na gogu, oni kopiują tylko to co muszą ze steama, żeby nie wychodzić na jawnych hipokrytów, którymi w rzeczywistości są. To na steamie pojawiły się dwutygodniowe zwroty bez żadnych dyskusji, to na steamie pojawił się Family Sharing, czyli zgodne z licencją (jest opt-out, więc każdy wydawca który się nie godzi może to u siebie wyłączyć) wypożyczanie gier w gronie znajomych i rodziny.
          „Gry ze sklepu” to od ponad 5 lat też wyłacznie gry na steama, albo platformę jakiegoś wydawcy, pisałem wyraźnie o roli steama w dzisiejszym rynku gier PC, jeśli za wiele lat będzie upadał to może nie będzie już taki ważny (napisałem że dziś taka sytuacja byłaby jednoznaczna z upadkiem całego rynku gire na pecetach, bo jedynie całkowity brak nowych tytułów przez parę lat mógłby poskutkować tym by steam przestał zarabiać), ale wtedy o Gogu to już zwyczajnie nikt nie będzie pamiętał. Nie zgadzasz się? Pożyjemy, zobaczymy, widzisz, ja gry głównie kupuję a nie zbieram, więc z obawy o swoje pieniądze głosuję portfelem i kupuję głównie na Steamie (poza grami które wymagają Uplaya, nie lubię być zmuszany do uruchamiania kilku klientów dla jednej gry).

        • Kuk

          Dokładnie, niestety niechęć do czytania regulaminów jest u mnie przeogromna….ale jak se kupię grę na GoGu, to mogę sobie instalkę wrzucić na „dysk” i odpalić gdziekolwiek, kiedykolwiek, czy Gog upadnie czy nie, czy będę miał neta, klienta platformy czy nie. A jak ogłoszą, że upadnie, to tym bardziej mogę sobie zgrać grę i nie martwić się, straciłem pieniądze. Nie jestem oczytany w regulaminach (i raczej nie będę), możne się ośmieszam ale wystarczy mi możliwość, o której wspomniałem, żeby stwierdzić, że nie jest to dokładnie to samo. Mało tego, śmiem twierdzić, że sam się teraz ośmieszasz. Może mam gdzieś te regulaminy i dają one dokładnie takie same prawa i rzeczywiście się przez to ośmieszam, ale powiedz mi jak mam sobie ściągnąć instalkę ze steama i zainstalować na kompie bez neta upatrzoną gierkę? Może i jest taka opcja przy tych grach na steamie drm free, nie wiem…jest? (procentowo ile jest takich gier na steamie względem gier z drm?)

          Piszesz, że wszystkie gry w pudelkach są na „platformę”, a potem twierdzisz, że w porównaniu z dystrybucją pudełkową prawa są niewielkie. Niestety moja awersja względem regulaminów sięga również gier sprzed „epoki steama”, więc tu również niewiele mogę porównywać.
          Nie bardzo rozumiem z tym kupowaniem gier i DRM. Dla mnie oczywiste jest, że wolę kupić grę bez DRM i na pewno nie płakałbym bo muszę kupić grę bez DRM, bo z DRM nie ma.
          Co do ilości gier na Steamia, to faktycznie trochę ich mam, głównie „śmieci”. Głównie dlatego, że Steam się zewsząd wylewa i oferty bywają naprawdę kuszące. Nie jest to wybór, „bo chcę na steama”, tylko „na to mogę sobie pozwolić” (oczywiście nie mówię tu o kupowaniu gier na steamie, tylko o kupowaniu gier na steama). Ogólnie, z tych cyfrowych, to liczy się tylko „tych kilkanaście” gier, które mam na różnych platformach, resztę mam, bo mam ale gdybym mógł mieć do wyboru, na której platformie chcę mieć te najważniejsze tytuły (zakładając, że będą te same wersje gry, dodatki, mody, cross play ipt.) to wybrałbym GoG.

          Nie mam pojęcia jak miałby wyglądać upadek Steama. Myślę, że wystarczyłoby, żeby wydawcy nie korzystali już z „jego” usług i przenieśli się gdzieś indziej.

        • Gier bez DRMów jest na steamie tyle ile wydawcy wypuszczają. Nie ma o tym żadnych informacji, pozostaje sprawdzać która się uruchamia bez klienta w tle, a która nie. Pobiera się je ciągle klientem, ale przecież miłośnicy bacupowania gier we własnym zakresie pewnie znają „narzędzia” takie jak np. 7-zip, więc jeśli pomyślą, to dojdą do wniosku że grę pobraną na steamie mogą sobie zarchiwizować i wrzucić na te same dyski czy płytki na których trzymają gierki z goga. I przestać martwić się tym że gdy steam upadnie to ich sobie nie pobiorą, będą mieli pobrane zawczasu, część z nich uruchomi się bez steama, z pozostałymi zwłaszcza ci którzy mają awersję do regulaminów też sobie „poradzą”. Moim zdaniem różnica jest tylko taka że gry z goga rzeczywiście warto archiwizować, bo nie znamy dnia ani godziny w której znikną jak kamfora, a o te ze steama przynajmniej póki jest bezwarunkowym liderem branży, można być spokojnym i zacząć się martwić i archiwizować dopiero gdy to się zmieni.

          Piszę o tym że od ponad 5 lat (od czasów Assassin’s Creed 2 i Mass Effect 3) pecetowe gry „pudełkowe” praktycznie bez wyjątków wymagają aktywacji na jakimś systemie dystrybucji cyfrowej, w tym momencie stając się tożsame z tymi zakupionymi cyfrowo. Te same gry kupione nawet dziś w pudełkach na konsole aktualnej generacji takich ograniczeń nie wnoszą. Gog nie przewiduje odsprzedawania gier, wydany przez CDP Red Wiedźmin 3 w wersji pudełkowej wymaga aktywacji na gogu, więc ja się pytam: co mi z takiego „DRM-free” który nie daje takich praw jak pudełka z konsol?

          Wolisz grę bez DRM? To wielkiego wyboru nie masz, bo na Gogu pojawia się możne 5% nowości AAA i AA (gry indie mnie zasadniczo nie interesują, więc w tym segmencie się nie będę wypowiadał). Wiele z nich na Goga nie trafia nawet gdy są już „stare”, pograsz na gogu w GTA5? Nie pograsz nawet w GTA4, ba, nie pograsz nawet w GTA3.

          Skoro nie kupujesz gier w dystrybucji (przyznając że tych które kupiłeś z wyboru masz kilkanaście), to o czym w ogóle dyskutujesz? Ja wypowiadam się z punktu widzenia kupującego, płacę za gry na steamie po to, by nie musieć ich backupować jak kiedyś musiałem z Impulse i D2D (a inni jeszcze choćby z Desury czy Games Republic), kupuję gry cyfrowo od jakichś 10 lat i kupiłem ich setki, więc dobrze wiem co robię, nie potrzebuję opinii „gdybacza” który kupił kilkanaście- gdy miałem kilkanaście czy kilkadziesiąt gier, jak już pisałem, wszystko backupowałem (właśnie archiwizując 7-zipem) na płyty DVD, przy pewnej ilości lepiej po prostu pomyśleć i wybrać gdzie zakupy są bezpieczniejsze i przestać się martwić na zapas.

        • Kuk

          No jest ich tyle, że fanboy steama potrafi wymienić dwie..oszaleć można ze szczęścia, nic tylko pobierać.

          Sugerujesz, że jestem złodziejem?

          Serio, a który dystrybutor cyfrowych wersji przewiduje odsprzedawanie gier? Co do tych dystrybucji niecyfrowych raczej też nie przewidują odsprzedaży czy się mylę? Nie mam akurat żadnej nowej konsolowej, to może mnie oświecisz jak to jest z tym regulaminem? (mam stare konsolowe i pc, ale niestety awersję do czytania regulaminów również). I co ma drm-free do odsprzedaży gier na konsole (pomijając to, że gry na konsole są zabezpieczone)?!

          Nie ma znaczenia ile się ich pojawia, wolę gry bez DRM, nawet gdyby były na Gogu i tak bym nie pograł, bo nie chcę grać w GTA.

          Kilkanaście mam tych, które chciałbym skatalogować, naucz się w końcu czytać dokładnie, a nie czepiasz się jakiegoś fragmenciku tekstu i się wymądrzasz. Jak sam stwierdziłeś obecnie praktycznie wszystkie gry są w dystrybucji cyfrowej (poza konsolami), więc jak kupuję gry, to cyfrowo (konsolę mam tylko starą i już na nią nie kupuję gier). Nie interesuje mnie Impulse, D2D i Dotemu i twoje perypetie z tymi platformami. Tak samo bez znaczenia jest to, że kupiłeś setki gier w ciągu 10 lat, mogłeś sobie archiwizować i na kalkulatorze, to też jest bez znaczenia. Masz jakieś chore zrozumienie podstawowych pojęć, typu „potencjalny klient” (może sam idealny nie jestem, ale u ciebie to trochę przesada). Jedyny twój argument, to że kupujesz tylko na steamie i wszystko inne to syf. Pewnie, że wolę Goga, ale to nie ma znaczenia, bo ty i tak niczego poza Stamem nie zrozumiesz. Przynajmniej tak się zaprezentowałeś.

        • Nie ma ich (nowych gier AAA i AA) na GOGu praktycznie wcale, chyba że ktoś się zatrzymał w ubiegłej dekadzie, gier z lat 1998-2008 znajdzie na gogu rzeczywiście sporo (choć i tak bez steama nie zagra choćby w żadną część serii Half-Life, więc jaki z niego „gracz”). Jeśli czujesz się złodziejem nic na to nie poradzę, ale ja tego nie sugerowałem. Napisałem że skoro martwi cię wizja utraty dostępu do gier, to sobie je backupuj także na steamie, jeśli kiedyś utracisz (bardzo wątpliwe żeby wynikło to z bankructwa Valve albo zamknięcia serwisu), to sobie te gry w najgorszym wypadku skrakujesz, mając paragony na każdą z nich nikt nie nazwie cię złodziejem. Ale skoro co chwilę podkreślasz jaką masz awersję do czytania na co się instalując grę zgadzasz, to i przed skrakowaniem zakupionych gier nie będziesz miał żadnych dylematów.

          Odsprzedawanie gier przewidywał kiedyś greenmangaming i na początku jakoś to działało. Potem się z tego wycofali i zaczęli tylko sprzedawać klucze. Ale czasy się zmieniły, w szczególności prawodawstwo UE dało wyraźnie do zrozumienia, że dobra cyfrowe są taką samą własnością jak materialne i panowanie wydawcy nad losami egzemplarza kończy się w momencie pierwszej sprzedaży. Steam jest chroniony, od powstania (a na pewno od co najmniej 2008 roku, dokąd sięga w jego zasoby webarchive) nie sprzedaje produktów tylko subskrypcje usług (i dlatego jego regulamin nazywa się Steam Subscriber Agreement). Gog „walcząc” z tym zapędził się w kozi róg, od zawsze wciskał ludziom kit że im sprzedaje coś więcej niż steam, a gdy przyszło co do czego u niego tego odsprzedawania też nie ma. Pytasz kiedy Gog padnie? Choćby wtedy gdy trafi na tak samo upartą grupę graczy która pozwała o to samo Valve. Valve wygrało, bo ma regulamin który ich chroni, Gog popłynie, a gdy udziałowcy zauważą że to już nie bajka tylko ryzykowny interes, zwiną manatki.

          Gry na konsole są zabezpieczone przed kopiowaniem (bo same konsole są zabezpieczone przed wczytywaniem kopii), ale są „DRM-free”, nie wymagają żadnego aktywowania na koncie czy nawet dostępu do internetu (poza pobieraniem poprawek), każdy egzemplarz można odsprzedać, w tym Wiedźmina 3 do dzisiaj jak widzę na alledrogo, za ok. 70 zł, gdy tego samego Wiedźmina 3 na peceta, używanego, czyli z wykorzystanym kodem na goga nie sprzedasz, chyba że jako puste pudełko kolekcjonerowi makulatury, za „dychę”. Nie widzisz różnicy między odsprzedawaniem a DRM-free? Ja tu widzę oczywistą.

          Nie będę wnikał z czego wynika to że tylko kilkanaście ze swoich gier uważasz za warte zachowania. Ja man gier kilka tysięcy, w tym na samym gogu ponad ćwierć tysiąca, nie wiem ile z tego dostałem dzięki Connect, ale z pewnością mniej niż połowę, więc grubo ponad 100 kupiłem. Przestałem odkąd większość z tych gier (o ile dosłownie nie wszystkie) trafiły później także na Steama. Nie interesuje cię historia poprzednich „konkurentów Steama”? Nic dziwnego, skoro kupujesz gry od wczoraj i uważasz się za alfę i omegę cyfrowej dystrybucji, ja kupuję od ponad dziesięciu lat i parę upadków sklepów już w tym czasie widziałem, nie będę się na własne życzenia prosił o kolejne problemy. Jak napisałem, co mnie to obchodzi gdzie swoje pieniążki wydajesz, przestań się z łaski swojej wtrącać gdzie wydaję swoje. Ty kierujesz się lękami i ideologią (której jendka nie traktujesz poważnie, skoro dopuszczasz gry z DRMami, a już gdy są za darmo, to w ogóle nie ma sprawy), a ja własną wygodą i historią pecetowej cyfrowej dystrybucji którą znam z pierwszej ręki. Użytkownicy goga może tego nie zauważyli, ale od paru lat gry po prostu tyle co napisałem ważą (bywa że i więcej – GTA 5 zajmuje już 80GB, a Wiedźmin 3 GOTY – 55GB), dyski twarde ani żadne inne nośniki nie tanieją tak szybko jak puchną gry, więc propozycja ich archiwizowania „na wszelki wypadek” może paść tylko z pozycji kogoś kto gry kolekcjonuje na rozdawnictwach i dlatego z nowości trafiają mu się tylko „indyki”, je i prawie pełnolenie gry AAA z pewnością może sobie trzymać „w chmurce”, skoro zajmują po paręset megabajtów..

        • Kuk

          Serio….gdyby upadł steam, przepadły by też gry, jaki problem (poza twoimi ukochanymi grami od valve, np. z ubiegłej dekady, z serii half life) przenieść je gdzie indziej? Że już nie wspomnę o wydawcach, którzy mają własne platformy…
          Ja wcale nie twierdzę, że się tak czuję, a ty nadal to sugerujesz. To tak nie działa, jeżeli powiesz komuś, np.że jest złodziejem, kominiarzem, księdzem, programistą, „pedałem”, to nie oznacza, że nim jest. Twoje słowa nie mają takiej „mocy”, co najwyżej w niektórych przypadkach mógłbyś nabyć kilka siniaków, nic by to nie zmieniło….(do tego jeszcze wrócę)

          Teraz dochodzi jeszcze crackowanie (nie potrafię crackować gier, nie znam się na programowaniu) i ok, może regulamin steama na to pozwala nie czytałem, nie wiem, nie interesuje się tym, ale z tego co się orientuję, polskie prawo tego zabrania.
          Po wypowiedziach tego typu coraz bardziej się utwierdzam w przekonaniu, że jesteś nieco „ograniczony umysłowo” Najpierw twierdzisz, że „umowy są dokładnie takie same”, teraz coś o crackowaniu gier ze steama. Myślę, ze to już jest ten moment, w którym nie ma sensu brać pod uwagę twojej znajomości regulaminów.

          Nie interesuje mnie odsprzedawanie cyfrowej dystrybucji gier, zapytałem tyllko, gdzie tak można robić. Po prostu nie nie rozumiem dlaczego czepiasz się Goga, że nie można odsprzedawać gier, skoro nigdzie się nie odsprzedaje, tak samo mogę zapytać o twoją ukochaną platformę, dlaczego nie można odsprzedawać gier na steam? Chyba, że miała być odsprzedaż na Gogu i teraz żalisz się, że obiecywali taką możliwość a jej nie ma? (pewnie gdyby była nie mógłbyś spać spokojnie, bo na steamie tego nie ma?)

          Serio, gry są zabezpieczona ale są bez zabezpieczeń…?!
          Odsprzedawanie gier, a drm-free, to dwie odmienne sprawy, nie wiem dlaczego miałbym nie widzieć różnicy?!
          Z twojej wypowiedzi wnioskuję, że nie masz pojęcia co to jest drm. Nie będę ciebie uświadamiał, bo prawdopodobnie moje wysiłki nic by nie dały i tak byś nie zrozumiał.

          I dobrze, nie wnikaj. bo pewnie musiałbym się trochę rozpisać(a ty i tak zapewne byś z tego nic nie zrozumiał…znowu). Zostawmy już twoja „gierotekę”, wiem ty kupujesz gry, ty ich nie zbierasz (i prawdopodobnie też w nie nie grasz). Dla mnie nie ma żadnego znaczenia ile gier i gdzie je kupiłeś, serio mam to gdzieś. Teraz podwójne „pudło”, do wczoraj nie kupiłem żadnej gry, ostatnia zakupiona była 31.12.2018, a za alfę i omegę raczej sam siebie uważasz (i teraz wracam, możliwe, że za złodzieja też, widać tu pewne powiązania, dobrze się nad tym zastanów) razem z tymi swoimi tysiącmi gier, studiowaniu regulaminów, „historią” sklepów cyfrowej dystrybucji. Powiedz, w którym momencie wtrącam się, gdzie wydajesz pieniądze, na w którym?!
          Jakie lęki i ideologię, o czym ty piszesz?!!!
          A teraz znowu jakieś bzdury…najpierw piszesz o tym, że na gogu w gta nie zagram i czepieasz się, że użytkownik goga nie widzi ile miejsca zajmuje gta….wtf?! (pomijam już, że to raczej skrajne przypadki żeby ktoś był tylko użytkownikiem goga i miał klapki na oczach w stosumku do tego co dzieje się poza gogiem- osobiście żadnego takiego nie znam. Nie twierdzę, że tak nie jest, nie mam informacji na ten temat…no i może po prostu żyjesz w jakimś swoim zamkniętym środowisku). Chyba tylko „kretyni” (chodzi mi o „zachowanie”) twojego pokroju chcieliby sobie archiwizować całą swoją cyfrową kolekcję, tysiące tytułów z 10 lat…łącznie z tymi po 10-50…a nawet 80 giga, brawo (pomijam już to, że ciągle piszesz o gogu i steamie…i nagle wyjeżdżasz z gta5…)

          Ok, może nie tyle co nie masz, a nie używasz, jak sam stwierdziłeś (gry też masz a pewnie w nie nie grasz…jakoś nie widzę tego żeby ktoś mógł ogrywać sobie tysiące gier i maił czas na cokolwiek innego, tym bardziej ktoś, kto „gardzi” indykami i darmowym rozdawnictwem…do tego i tak łapie „wszystkie” darmówki jak leci, ale nie ty przecież „kupujesz nie zbierasz”…i nie grasz). Poza tym nie napisałem, że mówiłeś o braku win10, tylko, że nie masz win10. Zasugerowałem się tym, że sam pisałeś o „odstawieniu” win10 i użytkowaniu win7. Twoje zawodowe rozeznanie jest nic niewarte w tym temacie, skoro jest to dla ciebie „dramatyczny” marketing MS Store, bo nie potrafisz kliknąć kafelka i wyłączyć w ustawieniach sugestii itp. Możliwe nawet, że jest tak opcja podczas instalacji win (już nie pamiętam jak to było u mnie, poza tym teraz jest chyba inna kompilacja i może tam nie być takiej opcji, nieważne) i jestem przekonany, że jest o tym napisane w regulaminie, musiało tobie umknąć, jak widać po twoich wypowiedziach, masz taką tendencję, więc wcale bym się nie zdziwił. Zatem mój błąd, masz win10 ale nie używasz…zapewne tak samo jak tych swoich tysięcy gier.

        • Znowu piszesz o „gdyby” gdy ja podejmuję decyzję na podstawie tego co będzie. Gog goni steama od 10 lat, od 5 zmienił strategię i zrezygnował z części starych założeń (stare dobre gry, w niskich cenach, takich samych dla wszystkich – teraz mają głównie nowe indyki i ceny regionalne) i dystans (w sensie ilości dobrych gier w katalogach) tylko rośnie. Kolejny raz napiszę: gdyby upadł steam to nie błoby żadnego przenoszenia na Goga, bo Gog upadanie na pewno, więc lata wcześniej. Paru wydawców ma własne platformy, część z nich nieśmiało próbuje wybijać się na niezależność, a mimo to wracają (nadchodzący hit Activisionu, czyli Sekiro jest sprzedawany na Steamie), część nawet nie próbuje (Ubisoft), część w swoich sklepach sprzedaje po prostu steamowe klucze (m. in. Namco czy Square Enix), martwisz się co by było gdyby nagle wszystkim odbiło? Skoro lubisz, to się martw, ja zawczasu nie będę. Jeśli kiedyś na Steamie zacznie źle się dziać i nie będą długo sprzedawać nowych gier z najwyższej półki, czyli gdy wszyscy duzi wydawcy zrezygnują i ze sprzedaży na Steamie i ze sprzedaży pudełek ze steamowymi kluczami), to się wtedy zacznę martwić i backupować to, na czym mi najbardziej zależy.

          Skoro jesteś sam ograniczony umysłowo i nie rozumiesz co znaczy „skrakować grę” to nie moja wina. Spróbuję wyłożyć „jak krowie na rowie”, może wtedy pojmiesz. Otóż zaróno regulamin Steama jak i regulamin Goga, oraz EULA (czyli licencja użytkownika) konkretnej gry kupionej na tych serwisach są wiążące tylko dopóki nie są sprzeczne z obowiązującym w twoim kraju prawem. I EULA gry kupionej na steamie czy gogu (ta sama, skoro dotyczy tej samej gry) zwykle, albo wręcz prawie zawsze zabrania „grzebania” w plikach gry. Reverrse engineeringu, usuwania zabezpieczeń. Ale prawo już tego nie zabrania, więc gdyby ci steam odłączył możliwość uruchamiania gier, to no worries, możesz sobie to zabezpieczenie usunąć.

          Kto nie rozumie co to jest DRM? Ten co się nasłuchał gogowych dyrdymałów, rozwinę ci ten akronim: Digital Ritghts Management. Nawet ci go przetłumaczę: Zarządzanie Prawami Cyfrowymi. I teraz wyjaśnij mi, jakim cudem gra która jest raz na zawsze przypisana do gogowego konta nie ma „zarządzania prawami cyfrowymi”? Oczywiście ma, skoro nie możesz jej odsprzedać, to znaczy że te cyfrowe prawa które wydaje ci się że należą do ciebie, jako kogoś kto za trę grę zapłacił, należą jednak do kogoś innego (Goga). Gry z Goga nie mają zabezpieczeń przed kopiowaniem, to jest prawidłowa ich nazwa, ale dopóki to że są kupione na gogu zabiera ci jakiekolwiek prawa, oznacza że mają DRM.

          Teraz nie wiesz jakie lęki i ideologię progagujesz? Przecież sam parę razy napisałeś że wolisz goga bo tam możesz sobie gry zarchiwizować na własnych nośnikach. Gdybym sobie chciał kupować gry na nośnikach to bym sobie kupował na nośnikach – w pudełkach. Cyfrowa dystrybucja jest po to, byś miał książki np. w blibliotece Amazona i wgrane na Kindla, a nie na reglae. To samo dotyczy filmów, muzyki i gier. Kupowanie gry cyfrowo po to by ją potem pobrać i zapisać instalator na dysku „na zaś” to idiotyzm.

          Widzę że nie tylko z logiką, ale i językiem polskim jesteś na bakier. „Robić coś od wczoraj” to powiedzenie, nie oznacza że robi się to od 1 stycznia, tylko że robi się to od niedawna. Założyłem że skoro jak sam piszesz, zdążyłeś zebrać zaledwie kilkanaście gier na tyle dobrych, by warto je było „skatalogować” (rozumiem że chodziło ci o ich zachowanie, zarchiwizowanie, żeby nie przepadły), to robisz to od niedawna, bo każdy nawet grający niewiele te co najmniej kilkadziesiąt dobrych gier zebrałby w ciągu kilku lat.

          Jedynym kretynem który próbuje archiwizować swoją kolekcję jesteś tu ty sam, ja przestałem się martwić na zapas lata temu i teraz mam zbackupowane tylko to co mam na gogu a nie mam na steamie. Bo w przeciwieństwie do ciebie wiem który z tych sklepów „poleci” pierwszy, a ty się dalej łudź, że dasz radę temu zapobiec bo sobie będziesz backupował tylko gry najważniejsze – te najważniejsze też co roku są większe i większe, skoro nie uznajesz GTA5 za grę wartą zachodu – twój kiepski gust, ale Wiedźmin 3 też zajmuje solidne 55 giga, gdy wyjdzie Cyberpunk to z pewnością przekroczy setkę.

          O to co potrafię a czego nie bądź spokojny, martw się raczej o siebie i swoje osiągnięcia. Nie pisałem że nie wiem jak wyłączyć reklamy w Windows 10, pierwsze co zrobiłem gdy zainstalowałem sobie ten OS to wgrałem Classic Shella i żadnych kafelków nie widzę wcale, znacznie bardziej odpowiada mi tradycyjne menu Start. Pisałem o tym w kontekście rzekomego wpływu reklam wyświetlających się przypadkowym osobom na zasię marketingowy sklepu wyświetlającego te reklamy, ale jak zwykle nie zrozumiałeś.

          Od moich growych preferncji też się odwal, zajmij się swoimi indykami za friko, był czas że ogrywałem 50-60 tytułów rocznie, teraz znacznie mniej, co nie znaczy że mam z tego powodu przestać kupować gry, podobnie jak subskrybując Netflixa nie muszę siedzieć 24/7 i go oglądać, bo mam dostęp do tysięcy filmów i seriali.

        • Kuk

          Argumenty typu twoje „gdyby” się nie liczy, tylko moje „gdyby” jest ważne….a akurat w tym przypadku moje „gdyby” było tylko konsekwencją twojego „gdyby” czyli trzymając się tych zasad, twoje „gdyby” jest tak samo nieistotne jak moje i nie ma sensu dalej pisać o tym „akapicie”.

          Tak, jestem ograniczony i mam tego świadomość.

          W jakim ty kraju żyjesz?

          Na prawie też niezbyt się znam, więc zacytuję pierwszy lepszy paragraf, który się napatoczył:
          „Art. 118(1). 1. Kto wytwarza urządzenia lub ich komponenty
          przeznaczone do niedozwolonego usuwania lub obchodzenia skutecznych technicznych zabezpieczeń przed odtwarzaniem, przegrywaniem lub zwielokrotnianiem utworów lub przedmiotów praw pokrewnych albo dokonuje obrotu takimi urządzeniami lub ich komponentami, albo reklamuje je w celu sprzedaży lub najmu, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 3.
          2. Kto posiada, przechowuje lub wykorzystuje urządzenia lub ich
          komponenty, o których mowa w ust. 1, podlega grzywnie, karze
          ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.

          To teraz rozwiń do czego się to stosuje i co ten termin oznacza, bo przetłumaczenie nazwy z języka angielskiego wcale nie oznacza, że wiesz co to jest DRM. Wręcz przeciwnie, wygląda na to, że nadal nie masz pojęcia.

          I znowu wracasz do tego odsprzedawania, po co? Pisałeś gdzieś, że widzisz różnicę między drm a odsprzedażą, to po kiego grzyba znowu o tym piszesz, przecież to ewidentnie pokazuje, że dla ciebie drm-free oznacza tyle co „odsprzedaż” i pojęcia nie masz o drm (oczywiście rozszyfrowanie terminu EULA również nie oznacza, że przeczytałeś licencję).

          Tak, wolę GoGa i co z tego, gdzie ja tu jakieś lęki i ideologię propaguję?!!!

          Przecież, to ty pisałeś, że do pewnego czasu „ściągałeś” te swoje wszystkie gry żeby były, zgadzam się, to idiotyzm.

          Ściąganie sobie instalatora i wrzucenie sobie gry na kompa, który nie ma dostępu do neta, to jest zaradność. Idiotyzmem (lub po prostu marnowaniem pieniędzy) byłoby również olanie sytuacji, w której zakupiło się grę ale nawet się jej nie odapliło, bo pech chciał, że „platforma dystrybucji” przestała funkcjonować. Był podany termin do którego można pobrać, była opcja pobierania, ale po co, zarobie sobie pieniądze, jak nie ta gra, to inna.

          Ach logika…nie chodziło mi o konkretną datę, tylko o to, że ostatnio grę kupiłem przedwczoraj (w sumie dzisiaj też, ale wtedy jeszcze jej nie miałem) i było to luźne nawiązanie, którego najwidoczniej nie załapałeś. Nie ma to większego znaczenia.

          I w tym problem, założyłeś to ze swojego chorego punktu widzenia, „archiwizowania”(może być?) wszystkich gier, jak leci. Gdzieś tam już wspominałeś o kosztach „magazynowych”(mam nadzieję, że to jest jasne) i widzisz, w razie potrzeby potrafię sobie wybrać te gry, które pomieszczę w „magazynach”, nie muszę mieć wszystkich gier, te najistotniejsze dla mnie mogę sobie „zmagazynować”. Po drugie, skoro jest ich kilkanaście, to wcale nie świadczy o krótkim terminie kolekcjonowania. Przykładowo może to być „gra roku” (ale nie jest), z czego wynikałoby, że kolekcjonuję co najmniej od kilkunastu lat. Tylko znowu piszesz ze swojego chorego punktu widzenia, typu „ja kupuję gry hurtowo, to wszyscy też kupują gry hurtowo”.

          Nie archiwizuję całej kolekcji, obecnie skupiam się na edycjach pudełkowych. Niektórych już nie kupisz w sklepie, wersje cyfrowe często bywają bez lokalizacji (mimo to i tak jak jest dobra okazja, to biorę, „na zapas”). Niestety nie widzę w tym kretynizmu, w przeciwieństwie do twojej formy archiwizacji, wszystkiego jak leci.

          Wcale nie twierdzę, że GTA5 jest niewarta zachodu, nie mam ochoty w nią grać i jeżeli to tobie wystarcza do z opiniowania mojego gustu, to ok, niech będzie, że mam kiepski. Nie będę o tym dyskutował.

          Wgranie sobie Classic Shella…tak zdecydowanie wiesz, jak wyłączyć reklamy. Tak tylko sobie pisałeś o potwornym marketing MS Store i nakłanianiu do zakładania konta MS. Wiem na win10 znasz się tak samo jak na sklepach z cyfrową dystrybucją gier. To nic, że go „odrzuciłeś” i używasz win7, masz go i się znasz jak mało kto.

          Czy ja coś pisałem na temat twoich preferencji growych?! (kolejny raz próbujesz mi zarzucić coś, co sam stosujesz, np. z tym GTA5 czy nawet nie wiem skąd sobie to wziąłeś, indykami za friko).
          No super, był czas, że ogrywałeś 50-60 tytułów rocznie. Na pewno były to te niesamowite najnowsze tytułu AAA, które coraz to bardziej się rozrastają (tak wiem nie były, aż tyle gier tego typu nie wychodzi co roku, jest ich znacznie mniej)…z grubsza licząć, zakładająć nawet, że ten 10letni okres twojego zbieractwa…sry, kupowania gier, był właśnie tym okresem świetności, to ograłeś 500-600 tytułów. Skromnie w porównaniu do tych tysięcy, które posiadasz. I tym bardziej pokazuje, to twoje chore podejście do „magazynowania” wszystkiego jak leci…(nie mam tu na myśli, że aktualnie tak robisz, mówię tylko o twoim podejściu do kwestii „magazynowania”).

        • Bądźmy poważni, kto w roku 2018 roku ma system starszy niż windows xp. Myślisz, że ta userbase ma w domu 20-letnie komputery? Fakt,są skanseny z elektroniką, ale to już temat niszowy.
          Czyli zakładam, że jak steam padnie, to grzecznie wszystko będzie czekać na serwerach, aż zdążysz pobrać. No niestety: As a Subscriber you may obtain access to certain services, software and content available to Subscribers. Nie ma subkrypcji steam, nie ma usługi, nie ma nic. Co nie jest wcale takie niemożliwe, wystarczy, że większość dużych wydawców przeniesie swoje gry na własne platformy, bo procent Gabena jest jednak za wysoki. Taka już słabość usługodawców żerujących na czyimś kapitale intelektualnym. To samo tyczy się Goga i Epica.
          Dlatego logicznie rzecz biorąc nie należy kupować gier na zapas, kupować i trzymać tysiącami, bo było tanio. Rynek, żeruje na konsumpcjonizmie. Potem lament, kupiłem jak było 2 razy drożej i nie zagrałem. Też tak miałem i czasami mam, przyznaje.

        • Jaki problem mieć „retro PC”? Mam kilka, odtworzyłem choćby w miarę dokładnie mój pierwszy komputer do gier (na Celeronie 300A i z Windows 95 OSR2), mam też jakiś ok. 2GHz zestaw na Win98, a komputerów z XP mam nawet kilka. Stare gry nawet na XP bywa że działają źle, bywa że źle działają na zbyt nowym sprzęcie, a że jeszcze nie są jakoś specjalnie drogie, to żaden problem mieć gdzieś w pawlaczu sprzęt z epoki.
          Na jakiej podstawie wyciągnąłeś z tego cytatu to co wyciągnąłeś, nie pojmuję, może warto z tym iść do kogoś kto lepiej operuje angielskim? Bo moim zdaniem wynika z tego tylko tyle że aby korzystać ze steamowych treści zwanych subskrypcjami trzeba zostać subskrybentem Steama, czyi pewnie założyć konto i zaakceptować umowę. Przytoczę podobny cytacik z goga:
          „2.1. Udzielamy Ci osobistego prawa (zwanego „licencją”) do korzystania z usług GOG oraz pobierania, dostępu lub streamowania oraz korzystania z treści GOG. Licencja ta przeznaczona jest do Twojego użytku osobistego. Licencję tę możemy zawiesić lub anulować w określonych sytuacjach” i „2.2. Gdy kupujesz, otrzymujesz dostęp lub instalujesz gry GOG możesz zostać poproszony o akceptację dodatkowych warunków umowy z deweloperem/wydawcą gry (np. akceptacji umowy EULA dotyczącej konkretnej gry)”. Gdzie tu widzisz informację że na gogu kupujesz cokolwiek więcej niż na steamie?

          Procent Gabena jest za wysoki? Bo bierze 20-30% z tego co sam sprzeda, dając jednocześnie możliwość dystrybucji steamowych kluczy, które wydawca może innymi kanałami sprzedawać bez żadnego zysku dla Valve? Czy Epic proponuje coś podobnego? Nie słyszałem. Poszukaj sobie ile kosztuje dystrybucja pudełkowa, według dostępnych w sieci danych sama marża końcowego sprzedawcy, nie uwzględniająca kosztów produkcji i dostarczenia mu tych pudełkowych gier, to 25% z tych premierowych $60 (mowa oczywiście o rynku światowym). Zresztą, po co gdybać, widać jak jest – Ubsoft swojego Uplaya w formie takiej jak dziś, czyli pełnego klienta cyfrowej dystrybucji ze zintegrowanym sklepem ma już pewnie ponad 5 lat. Mimo to ciągle na Steamie sprzedaje. Rockstar to samo, mimo ogromnego parcia na GTAV i mimo że już od dwóch poprzednio wydanych przez nich na pecetach gry (LA Noire i Max Payne 3) mają swój system, także ciągle ze steama nie zrezygnowali. Z dobrego serca dla Gabena, czy z oczywistego faktu, że zdają sobie sprawę że odchodząc od steama stracą część gracy?
          Bethesda próbowała wyłączności najpierw z Fallout Shelter i na steama wróciła, Fallout 76 okazał się klapą, więc też raczej do kupowania gier na platformie Bethesdy większej ilości graczy nie przekona. Zobaczymy jak poradzą sobie kolejne gry. U Activision z Destiny 2 raczej nie wyszło, czy CoD sprzedał się na Bnecie równie dobrze jak poprzednie na steamie nie wiem – zobaczymy jak będzie z kolejnymi grami, Sekiro jednak jest sprzedawany na Steamie.

        • Oznacza to również aż tyle, że nie będąc subskrybentem (nie będąc posiadaczem konta) nie masz dostępu do usługi i contentu w ramach niej oferowanej. Co tu rozumieć? Czyli co, zwrócą kasę iluś tam milionom posiadaczy kont? (o ile nie łamią umowy i jest to z powodu upadku Valve, Terrmination by Valve, przypadek a) Pozwolą im ściągnąć gry, które możesz ściągnąć tylko przez klienta w ramach usługi, której już nie świadczy? To było w nawiązaniu do hipotetycznego upadku gog.
          Jak już wcześniej pisałem, poza drm free to w przypadku goga, reszta to bajeczki. Gog jest również usługą dostępu, tyle, ze do gog services, jedyna różnica, że content usługi możesz zachować w postaci pliku instalacyjnego, który możesz uruchomić bez ściągania z klienta . Z kimś mnie pomyliłeś.

        • Jak już Ci napisałem, że definicja subskrybenta którą tu sobie w szklanej kuli wyszukujesz, w rzeczywistości jest zawarta we wcześniejszym paragrafie niż ten zacytowany fragment.
          Martwisz się że stracisz dostęp do gier z tego powodu że utracisz status subskrybenta, jeśli steam zaprzestanie świadczenia usługi? Toż to absurd, straciłbyś dostęp do gier bezpośrednio z tego powodu, że steam zaprzestałby świadczenia usług. Identycznie jak na gogu. Utraciłbyś dostęp fizycznie, a nie licencyjnie.

          Nawet nie biorąc pod uwagę oczywistej różnicy między prawdopodobieństwem upadku steama a prawdopodobieństwem upadku goga (czy też zaprzestania świadczenia przez tego ostatniego usług z innego niż upadek powodu), to jak niby oni „pozwolą” ściągnąć grę? Że obiecują w regulaminie że „upadek” zapowiedzą 2 miesiące wcześniej? Steam rozumiem „upadnie” z dnia na dzień? Czy uważasz że gogowy „content” można zachować (czytaj: ściągać wszystko co się kupiło i backupować), a „contentu” ze steama już nie? „Contentu” ze steama nawet nie trzeba instalować, gry ściągają się w formie „zainstalowanej”, można je zwyczajnie przegrać, albo zarchiwizować jakimś 7-zipem. Jak już chyba wcześniej napisałem, nie jest to problemem gdy się ma jedną czy kilkanaście starych gier, nieważne czy na steamie czy na gogu (gdy zacząłem kupować gry na steamie też się tak „martwiłem” i chyba z 200 płyt DVD na backupy zmarnowałem), ale mając 500 gier nowych, każda po od kilku do 50 gigabajtów? Zaletą goga jest chyba zatem to, że prawie nie ma nowych a przez to i dużych gier, tylko co to za zaleta.

        • Bajeczki w stylu, że kupujesz gry, że jesteś ich właścicielem na gogu.
          Nawiązywałem do hipotetycznego zamknięcia steama. Czy z punktu o tym, że z utworzeniem konta stajesz się subsrybentem, wynika co zawiera ta usługa i , że jest usługą dostępu? Według ciebie dopóki gog działa

        • To nie jest stronniczość, tylko trzeźwe spojrzenie na stan dystrybucji cyfrowej gier na pecetach. Dziś liczy się steam i nic, wieszczący kłopoty steama w związku z pojawieniem się straszliwego konkurenta i jego armii siedmioletnich amatorów darkówki zdają się nie zauważać, że zanim steam odczuje ich jakikolwiek wpływ, to takie serwisy jak gog pewnie okażą się zbyteczne. Piszesz o „zmonopolizowaniu”, steamowe gestapo zagoniło biednych wydawców do swojego getta, czy jak? Przez lata steam sprzedawał gry swoje i niewiele więcej, 10 lat temu nie miał chyba nawet 1000 gier, pierwszym naprawdę mainstreamowym „blockbusterem” który przeszedł na steamworks był przecież dopiero Call of Duty: Modern Warfare 2, w 2009 roku, gdy Steam działał już 6 lat i miał co najmniej kilku konkurentów, w tym Impulse, które reklamowało się hasłami w rodzaju że jest steamem bez steamowych uciążliwości. Widać to jednak steam przekonał i graczy i wydawców skoro po latach stał się synonimem pecetowej dystrybucji, a po impulse zostało wspomnienie.
          EA, przypomnij sobie z łaski swojej, nie opuściło Steama z wyboru, tylko nie dogadali się co do dystrybucji DLC. Jakoś swoich starych gier ze steamowego sklepu nie usunęli (także tych których nigdy nie wrzucili na Goga, jak Mass Effect i sequel). Blizzard był „na swoim” od zawsze, pozostałe gry Activision wbrew temu co sugerujesz nie wygląda na to by miały się przenieść na Blizzard App, pewnie sporo zależy od tego jak powiedzie się eksperyment z CoDem, ale jak napisałem wcześniej, nadchodzące za 2 miesiące Sekiro jest sprzedawane na Steamie, a nie u Blizzarda. Nie pamiętam od kiedy Uplay rozbudowali do klienta z pobieraniem gier i sklepem, ale pewnie będzie już z 5 lat, mimo to wszystkie gry Ubisoftu są sprzedawane na Steamie., podobnie jak znakomita większość, a ściślej mówiąc wszystkie poza Falloutem 76 gry Bethesdy.
          A te gunwogierki miejmy nadzieję dla 12 procent marży i darmowego silnika polecą do Epica, świetnie się wpasuję do Fortnite’a.

        • Tylko steam się liczy, ale- można kupić na originie, uplay, battlenecie. Nowych gier nie kupisz na gogu, bo nie grasz w indyki albo gry niszowe. Nikt się nie liczy, bo nie można pojąć, że można trzymać samochody w więcej niż 1 garażu. Obiektywność w pełnej krasie.
          Tak, niech wydawcy dalej sobie liczą te milionowe straty na piractwie równe ilości spiraconych kopii, jeszcze niech nie zapomną pomnożyć przez cenę detaliczną w sklepie, bo nikt nie kupuje w cenie zdyskontowanej. Grupa średnio zainteresowana kupnem, grająca po 5 gier pirackich AAA w tygodniu, po wprowadzeniu silnego zabezpieczenia już leci i płaci tysiączka. Szczególnie ta na kieszonkowym mamusi kupująca dostepy na allegro. Chociaż fakt, w przypadku gier „wydanych przedwcześnie” to istotnie przy małym dostępie informacji więcej frajerów zakupi w okresie największej rentowności produktu, bo nie będzie wiedziało jaki to szajs. Każdy jest złodziejem – jak się nie zabezpieczy to ukradną -slogan każdego wydawcy. Zainteresowanych grą przecież nie interesuje, czy jest dobra, tylko, czy ma denuvo.
          Aha, jeszcze jedno. Nie płacę mikropłatności pewnie wcale nie gram w tego typu gry, więc tylko dzieciaczki płacą za nie kartami tatusia, a same gry to badziewo pokroju asset flips ze steama.

        • Jak ktoś gra tylko w indyki, to się rzeczywiście może zastanawiać czy wybrać steama czy goga. Gdy chce grać na pececie w gry AAA i AA, to wyboru takiego nie ma, może kupować gry na steamiie albo na steama i możliwie małą część w systemach wydawców (albo i wszystkie, jeśli mimo kupienia na steamie i tak są wymagane, jak Uplay), a może się rozdrabniać w celu „dywersyfikacji garaży”, będzie się potem martwił czy grę kupił w sklepie który właśnie zamykają i trzeba czym prędzej backupować, czy na steamie.

          Wpływ DRMów na poziom piractwa można oczywiście wyśmiewać sprowadzając ad absurdum i bez wehikułu czasu się go dokładnie nie zweryfikuje, fakt jest taki że jeśli gdy się spiracić przez jakiś czs nie da, to gracze którzy gry kupują chyba że leżą na ulicy albo aż się proszą żeby pożyczyć od kolegi – kupią. Część nie kupi, kij z nimi, skoro nie dobre i to że nie będą mogli pożyczyć od kolegi, tylko będą musieli sobie „ściągnąć”, część z nich uda się dzięki temu złapać za rękę.

          Wątku o mikropłatnościach nie rozumiem, są i tyle. Nigdy w żadnej grze pieniędzy na boostery czy itemki nie wydawałem, może dlatego że nie marnuję czasu na multiplayery, a zwłaszcza f2p które z definicji muszą być tak skonstruowane, by graczom te itemki wciskać, nie ma nic za darmo.

  • Kuk

    Szkoda, że nie można tego dodać, np. do biblioteki indiegala i pobrać wtedy jak się będzie chciało zagrać…chociaż dla nich lepiej, bo po kilku dniach mogą o tym „zapomnieć”.

    • Dokładnie, ale tak już jest, że albo wydawcy/twórcy indie rozdają klucze steam i podejmują ryzyko że na długo obniży to wartość ich gry, bo sporo z tych kluczy zasili keyshopy i innych handlarzy, albo urządzają takie pseudorozdawnictwa linków (tak samo był poprzednio rozdawany 2Dark na indiegali, a wcześniej Outcast na humblebundle), bo poza steamem żadnemu z tych sklepów nie uśmiecha się płacić za transfer generowany przez produkty na których nic nie zarobili. Wniosek – z punktu widzenia wydawców jedyne sensowne rozdawnictwa da się robić bezpośrednio na steamie, użytkownicy są zadowoleni, a wydawca nie ryzykuje że się na jego hojności obłowią resellerzy.

    • Roman B

      Nudne…

  • DreadMore

    Dzięki, zassane :3

  • Zasięg to do ilu potencjalnych kupujących trafi informacja o grze, a nie ilu amatorom darmówki wyświetli się reklama. Jak już pewnie napisałem, prawie 100% użytkowników Steama czy Goga to ludzie którzy kupują gry (zbieracze śmieci z bundli i innych rozdawnictw to nieistotny margines), a na Epic „store” dla pewnie 95% użytkowników tylko launcher do darmowego Fortnite, 5% zarejestrowało się by odebrać darmową Subnauticę i ewentualnie inne zapowiedziane darmówki, o ile będą warte zalogowania się tam, a nie bezwartościowy szrot w rodzaju SMB (nie napawa optymizmem fakt, że już druga gra z tej głośno zapowiadanej listy to tytuł który może zainteresować tylko zbieraczy darmówek, bo nawet bundlowcy dawno go mają), a żeby kupować gry zarejestrowały się może jakieś promile.

    Idąc za Twoją sugestią, że sklep ma tym większy zasięg im więcej użytkowników można by dojść do wniosku, że na rynku pecetowej cyfrowej dystrybucji gier rządzi Microsoft, w końcu praktycznie 100% pecetowych graczy używa Windowsa. Tymczasem jest jak jest i dopóki Microsoft nie zacznie agresywnego marketingu w rodzaju darmowej wersji Windows bez obsługi aplikacji Win32 (czyli odpalającego wyłącznie gry i aplikacje z ich własnego sklepu) raczej się to nie zmieni. Jeśli Steam ma się czego bać, to tylko takiego scenariusza, a nie kolejnego sklepiku z pięcioma grami na krzyż.

    • Kuk

      Fortnite nie jest ograniczony tylko do swojego launchera, zeszły rok dobitnie pokazał, że obecnie jest to najpopularniejsza gra i wyłazi zewsząd. Nie trzeba być graczem, żeby słyszeć o Fortnite. To, że sklep w obecnej formie dopiero startuje i nie sprzedaje gier (nawet nie ma ich jeszcze w ofercie, to jak ma je sprzedawać) wcale nie oznacza, że nie ma zasięgu, według mnie ma, i to spory. Zapewne więcej osób słyszało o Fortnite i ściągnęło Epic launchera żeby pograć niż GoG Galaxy. Nie wiem skąd brałeś liczby, mnie to aż tak nie interesuje żeby sprawdzać statystyki. Możliwe, że się mylę, piszę tylko jak to wygląda tak na chłopski rozum, z mojego punktu widzenia. Już sam fakt, że więcej osób posiada launchera EG dowodzi tego, że ma większe zasięgi. Nie ma znaczenia, że obecnie przykładowo 1000 osób kupi jakąś gę na GoGu, a na EG żadna. Potencjalny klient, to nie ten, który kupuje, ale ten, którego można skusić dobrą ofertą. To, że obecnie tych „1000” klientów kupi grę na GoGu, a na EG żaden, nie oznacza, że GoG ma 1000 krotnie większy zasięg od EG. Możliwe, że GoG ma większy zasięg, tego nie wiem. W sumie lata na rynku też robią swoje, a EG w obecnej formie dopiero wystartował…i tak jestem skłonny stwierdzić, ze EG ma większe zasięgi, właśnie za sprawą tej „darmowej gierki dla dzieci”.

      Rejestrowałem się na EG jeszcze przed Fortnite (w BR nie gram) SMB nie miałem, Subnautice mam w „kolejce” i jeżeli będą mieli lepszą ofertę od GoGa, Steama itp., to chętnie skorzystam. Nie chodzi mi o darmówki (listy tytułów nie znam, ale zapewne coś może mnie zainteresować) ale o ofertę jaką będą mieli.

      Wracając do zasięgu, to niekoniecznie chodziło mi o użytkowników, a o potencjalnych klientów, do których może trafić oferta. Gdyby windowsa odpalało się przez microsoft store, to może coś by w tym było, ale raczej mało kto odpala MS sklep, i w zasadzie nie widzę nigdzie ofert z nim powiązanych. Tak poza tym, programy(w tym gry) na windowsa są po części taką polityka, żeby kupować właśnie windowsa, a sam MS sklepik jest, bo jest, może z nim kiedyś „ruszą” do ludzi. Jeżeli chodzi o gry, to MS chyba raczej ustawia się bardziej pod Xboxa, i tych gier nie trzeba kupować tylko z MS store.
      No i skoro „wszyscy” mają windowsa, to swoją potencjalną ofertę mogą kierować do wszystkich, i tylko od nich zależy czy i jak będą chcieli to wykorzystać. Gdyby była dobra, to też bym skorzystał.

      • Fortnite to gra F2P, „rozwala system” tak jak Flappy Bird, bo grają w nią ludzie którzy nie kupują gier. Czy to znaczy że launcher do tej gry przekona ich do kupowania gier? Moim zdaniem nie.

        Sklep Epica nie „startuje” tylko wystartował i sprzedaje gry, np. Darksiders III które jest na promocji na Steamie, a u nich nie. Ma także „exclusivy” jak soulsopodobnego indyka Ashen (który jest jednocześnie w gamepassie na Xboxie, taki „exclusive”) i nową grę twórców Bastiona, dopóki jest w Early Access. Widać że Epic smaruje ile wlezie, ale póki co niczego wartościowego nie przechwycił, a mimo to dzieci nie kupujące gier już wieszczą upadek steama.

        Jeszcze raz powtarzam: użytkownicy Epic Store to w znakomitej większości żadni „potencjalni klienci”, posiadanie konta do odpalania darmowej gry, albo założenie konta dla zbierania darmówek ich potencjalnymi klientami nie czynią. Potencjalnymi klientami staną się gdy zaczną w tym sklepie kupować gry, póki co to tylko eksperyment który mimo włożonej kasy (Subnautica, „exclusivy”) ma wielkie szanse by upaść z większym hukiem niż powstał. Bo i na co może Epic liczyć? Żaden duży wydawca nie przejdzie ze Steama do nich na wyłączność żeby zaoszczędzić 8% na prowizji i zaryzykować mniejszą sprzedaż, zwłaszcza że będąc na Steamie mają też dostęp do platformy steamworks, w tym do sprzedawania kluczy w wielu innych sklepach, jakoś nie widzę by jakikolwiek sklep sprzedawał klucze na platformę Epica.

        A co do Microsoftu – wg Steama już ponad 60% graczy używa Windows 10, a co się z tym wiąże mają co pół roku nowego Windowsa, w którym mogą się różne rzeczy dziać. Od jakiegoś czasu mają przecież choćby ordynarne reklamy w menu „start”, mają też prawdziwe ekskluziwy, czyli gry w które można zagrać na pececie tylko przez ich sklep. I które nigdy nie trafią do innego, bo wyprodukował je Microsoft. Epic ma takie tylko dwie, Fortnite (który będzie musiał konkurować z coraz większą ilością gier, już nie tylko gwniany PUBG, ale i CoD, a zaraz ten tryb pojawi się i w BFV) i zapomnianego jeszcze zanim wyszedł z bety Unreal Tournament.

        • Kuk

          W którym momencie stwierdziłem, że launcher ma ich przekonać do kupienia gry? (chciałbym to sprostować)

          Według mnie, to on jeszcze nie wystartował, a dopiero startuje. Tym bardziej skoro nie ma. Załóżmy, że wystartował, to tak z ciekawości zapytam, jak wyglądał start Steama w porównaniu do startu Epicka?

          Exclusive na PC, taki exclusive. Niestety obecnie „exclusive” miewa wiele znaczeń. A najbardziej mnie wkurza „ekskluzywny” w znaczeniu „ekskluzywny tymczasowo” (pomijając jakieś dłuższe terminy, gdy już wszyscy o grze „zapominają”. Chociaż i tak powinni podawać termin ekskluzywności, jeżeli takowy jest w planach).

          Gdy zaczną w tym sklepie kupować staną się klientami…poniekąd już są klientami, bo sporo siana z tej darmowej gierki wpada na konto EG.
          „Grają w nią ludzie, którzy nie grają w gry”, trochę to nielogiczne :P..od jakiejś gry trzeba zacząć.
          No i właśnie dlatego „dla mnie” dopiero startują, bo nie mają jeszcze sensownej oferty. Może im się uda, może nie, zobaczymy.

          Nie rozumiem po co znowu o tym MS, skoro chodzi o PC czyli głównie gry w windę….w sensie do czego pijesz?
          Ja nie zauważyłem żadnych ordynarnych reklam w menu start.

        • W porównaniu do Epica miał nie tylko najbardziej popularną grę multiplayer na całkowitą wyłączność (tylko Steam i PC miały wersję 1.6 Counter-Strike’a), miał jeszcze jedną z najbardziej oczekiwanych gier dekady, czyli Half-Life 2. Też na absolutną wyłączność (wersja na Xboxa pojawiła się rok później, a na PS3 wymagała Steama).

          Zbieracz darmówek to nie jest klient, jedyne co przyniósł sklepowi to stratę (ktoś zapłacił za wykorzystany przez niego trasfer i nie był to on), nie przynosi nawet wiedzy czy kiedykolwiek coś kupi, więc nie jest nawet potencjalnym klientem.

        • Kuk

          „W porównaniu do Epica miał nie…” pomijam, bo znowu nie wiem „do czego pijesz.

          Co do tych zbieraczy darmówek i stratach…gracze Fortnite się do nich raczej nie zaliczają, a jeżeli tak, to EG nieźle na nich zarabia…znowu bez sensu. Nawet nie wiem co masz na myśli mówiąc zbieracze darmówek, sam zbieram darmówki, z tego co widziałem też je zbierasz…wtf…pomijam, znowu nie wiem do czego pijesz i nie rozumiem o co ci chodzi.

          W te gry grało miliony osób, zapewniam cię, że część z nich kupiło grę, osobiście znam wiele takich „przypadków”, tak samo takich jak korzystanie ze sklepiku w grze, np. twój „ulubiony” Fortnite. No i to oczywiste, że jak ktoś gra w grę F2P, to z tego wynika jedynie to, że ktoś gra w grę F2P, co innego miałoby wynikać?

          Znowu zapytam, w którym momencie twierdzę „…że ilość użytkowników platformy/sklepu używającego jej do
          odpalania darmówek przekłada się bezpośrednio na „zasięg” tego sklepu”? Chodzi o „…już sam fakt, że więcej osób posiada launchera EG dowodzi tego, że ma większe zasięgi…”? To dowodzi, oferta w launcherze EG trafi do większej liczby osób niż oferta w launcherze GoG…nie jest tak? (przyjmując, że więcej osób ma zainstalowany launcher EG….może nie do końca trafnie to ująłem w tym stwierdzeniu ale opieranie się wyłącznie na tym fragmencie „wypowiedzi” jest błędne.

          Zatem powiadam, gracze ci zostali skutecznie trafieni przez marketing MS, przecież mają windowsa.
          „(co najmniej raz byli namawiani do założenia konta w Microsoft Store, wyświetlają się im reklamy tego sklepu nawet w menu start, będą się wyświetlać i w innych miejscach.” – to mam rozumieć jako ten marketing?

          Używam windowsa od dłuższego czasu i jakoś specjalnie nie widzę, żeby „atakowały” mnie reklamy tego sklepu. Jeżeli chodzi o konto MS, to już przy instalacji windowsa jest opcja założenia konta MS…i znowu nie do końca wiem do czego pijesz.

        • Sam zapytałeś co miał w porównaniu do Epica Steam gdy wystartował. Odpisałem, miał znacznie więcej i przede wszystkim nie przyszedł na imprezę o 10 lat spóźniony.

          Nazwałeś użytkowników Fortnite, więc teraz także „sklepu” Epica „potencjalnymi klientami” – odpisałem że dopóki nie kupią przynajmniej jednej gry nie są nimi, nawet jeśli wydają majątki na itemki w Fortnite. Jeśli tego nie rozumiesz – trudno, jaśniej nie wytłumaczę. Żeby być potencjalnym klientem sklepu z grami trzeba być potencjalnym kupującym gry, a nie tylko logować się w nim i widzieć reklamy. Znakomita większość „klientów” Epica nigdy nie kupi żadnej gry, jestem tego pewny. Grają w Fortnite nie dlatego że uważają że jest dobra, tylko dlatego że jest modna, a na inne Battle Royale albo ich nie stać, albo nie kupują gier z definicji, jacy z nich „potencjalni klienci”? „Zasięg” to nie wyświetlenie reklamy losowym osobom, tylko wyświetlenie reklamy osobom potencjalnie zainteresowanych zakupem reklamowanego właśnie towaru. Dopóki dana osoba żadnej gry w sklepie Epica nie kupiła i tylko albo gra w Fortnite, albo wpadła po darmową Subnauticę (podam konkretny przykład: dla tej gry założyłem u nich konto, ale wiem że niczego nie kupię przez co najmniej 5 lat, dopiero wtedy będę mógł założyć że nie znikną z dnia na dzień) to żadna „oferta” do niej nie trafiła (znowu – np. ja nie wchodzę tam by zobaczyć „co słychać”, wejdę znowu gdy dadzą coś równie wartościowego jak Subnautica, czyli niezbundlowaną jeszcze grę której nie mam, więc żadnych reklam nie widzę, a gdy wejdę i zobaczę, to też do mnie nie trafi, bo nawet nie zastanowię się nad zakupem, bez względu na to czy to będzie dobra oferta, przez te 5 lat jestem potencjalnie zainteresowany jedynie darmówkami).

          A co do Windowsa, to ja jednak odróżniam OS od sklepu i dlatego piszę o dziesiątce (sklep był jeszcze w ósemce, ale to ominąłem szerokim łukiem, a i teraz z dziesiątki korzystam rzadko, przez najbliższy rok posiedzę jeszcze na siódemce, a potem się zobaczy). Użytkownicy Windows 7 i starszych nie byli i nie są narażeni na microsoftowy marketing, nie mają w ogóle dostępu do ich sklepu. Ci którzy przeszli na dziesiątkę też zwykle nie zrobili tego dla gier czy aplikacji które dystrybuuje Microsoft, tylko dla darmowego upgrade do podobno ostatniej wersji systemu. I steamowe statystyki twierdzą, że wśród graczy użytkowników Win10 jest spora większość, prawie 2/3. Już przy zakładaniu konta w systemie byli namawiani na microsoftowe konto online, będące jednocześnie kontem w sklepie. A od paru buildów (co pół roku dostają nowy, w Home Edition bez możliwości odroczenia jego instalacji, więc marketingowych możliwości ciągle przybywa) mają też reklamy w menu start, wyświetlają im się po każdym uruchomieniu komputera i przy uruchamianiu tych aplikacji do których nie mają skrótów na pulpicie. Mimo to nie można nazwać microsoftowego sklepu za mającego znaczący zasięg w rozumieniu marketingu dotyczącego graczy PC. Choć pewnie mają więcej użytkowników którzy widzą ich reklamy i nawet mają konto w sklepie niż powiedzmy GOG, to sądzę że wśród graczy GOG ma jednak większe marketingowe znaczenie. Nieważne. Chodziło i cały czas tylko o to, że tak samo jak ilość odbiorców reklam Microsoftu w Windows 10 nie wpływa jakoś na popularność tego sklepu wśród graczy, tak i ilość graczy w Fortnite nie wpłynie na popularność (w rozumieniu: kupowania gier tam, a nie np. na Steamie) sklepu Epica. Zbiór potencjalnych klientów tego sklepu może być w znakomitej większości rozłączny ze zbiorem graczy Fortnite i zbiorem zbieraczy Subnautiki i innych zapowiedzianych darmówek.

        • Kuk

          Acha, o to chodziło…najpierw wiki „Platformę zaczęto rozwijać w 2002 roku. Finalną wersję klienta Steam wydano 12 września 2003” teraz steam: Half life 2 Data wydania:16 listopada 2004 -czyli trzeba poczekać co najmniej rok żeby to był sensowny argument. O ile EG będzie się rozwijać w tym kierunku.

          Wygląda na to, że „mój” potencjalny klient różni się od „twojego” potencjalnego klienta. Możesz zwięźle napisać co rozumiesz przez „potencjalny klient” i jak jest różnica między „klientem”?

          Dla mnie Windows to jest OS a nie sklep, bez znaczenia 10, 8,5 (w sensie 8 po jakimś updacie, nie wiem czy to była dalej 8, 8,5 czy 9), 8, 7, Vista itd. Jest to produkt firmy MS i jakąkolwiek ktoś ma wersję, to ma Windowsa.
          Dostęp do sklepu MS ma każdy, kto potrafi obsługiwać przeglądarkę. Możliwe, że ktoś nie ma dostępu, ale to raczej sporadyczne przypadki i raczej można to pominąć w tym przypadku. Firma MS od wielu lat stosuje taki marketing, żeby ich produkty „opanowały” rynek co im się udaje, przykładem są choćby statystyki, które kolejny raz powtarzasz i zapewne spora liczba graczy z pozostałej 1/3 również ma Windowsa, tylko z innym numerkiem. Czego sam możesz być przykładem. Używam Win10 od długiego czasu i jakoś nie widzę reklam w menu start a konto MS jak i sklep MS do funkcjonowania systemu jest mi w ogóle nie potrzebne. Nie trzeba zakładać konta, sklepu nie trzeba odpalać. Nie wiem o co ci chodzi z tymi reklamami, może ktoś ma po prostu zasyfiony komputer, mi żadne nie wyskakują. Jeżeli jakieś wyskakują, to raczej jedyną korelacją z windowsem jest to, że aplikacja, która je „wyzwala” jest odpalana na windowsie, bo używam windowsa…czasem linuxa ale żadko, i równie dobrze mógłbym to powiedzieć z tymi reklamami o linuxie (z tym, że nie jestem na bieżąco i nie wiem co tam się teraz „wyrabia”, może i te reklamy wyskakują, nie wiem).
          Według mnie sklep MS, to żaden marketing…chociaż może nie jestem targetem tego sklepu, o ile można to tak nazwać. Nie wiem dlaczego cały czas się trzymasz (przynajmniej odnoszę takie wrażenie) tego „fragmentu”, o którym już pisałem, że jest to błędem. Porównując zasięgi MS i GoGa, to MS ma większe. Jaki sens ma porównywanie zasięgów GoG i MS Store wśród graczy PC?

        • Steam gdy startował NIE MIAŁ konkurencji, napisałem, pierwszą grą na niego była wersja bodajże 1.6 najpopularniejszej wówczas strzelanki FPP, czyli Counter-Strike’a. Wszyscy którzy chcieli grać w aktualną wersję musieli przejść na steamworks, kupić grę na Steamie albo zarejestrować tam kod ze swojej edycji pudełkowej. Gdy rok później wychodził Half-Life 2 (poczytaj na wikipedii o ile był opóźniony, Steam powstawał przecież nie jako „sklep z grami”, tylko jako platforma dystrybucji cyfrowej i DRM dla gier Valve, w szczególności właśnie Half-Life 2) dalej nie mieli konkurencji, więc o czym mowa/ Przez pierwsze lata sprzedawali tylko swoje gry i bardzo niewiele innych, takie były czasy, szybki rozwój zaczął się dopiero gdzieś w latach 2007-2008. Jeśli myślisz że Epic ma rok czasu na rozdawanie darmówek i zachęcanie wydawców do migracji, to jesteś w błędzie, jeśli w ciągu paru miesięcy nikogo dużego nie przechwycą to zwiną manatki jeszcze zanim zdążą rozdać to co obiecali.

          Potencjalny klient to osoba kupująca gry, a nawet osoba kupująca gry z danego gatunku, a nie „jakieś gry”. Steam od dawna to wie i profiluje wyświetlane reklamy na podstawie gier w które potencjalny klient zwykł grywać. Epic na tej podstawie może wyświetlać reklamy darmowych shooterów Battle Royale, jedynie takich póki co ma „potencjalnych klientów”. Jedne co wie, to tyle że nie są oni raczej zainteresowani tradycyjnymi darmowymi arena shooterami, tyle mogą wywnioskować z wątpliwego sukcesu drugiego eskluziwa tej platformy, czyli Unreal Tournamenta.
          Klient to chyba oczywiste, osoba którą kupiła daną grę, odbiorca któremu skutecznie sprzedaną reklamę. Osoba której reklama gra się codziennie wyświetla i nic z tego nie wynika, to strata czasu, a nie potencjalny klient.

          Sklep Microsoftu w którym możesz sobie np. kupić cyfrowo Windowsa to nie sklep z grami, ten z tego co wiem jest tylko w systemach obsługujących aplikacje Metro, czyli aktualnie 8.1 i 10. Bo tylko takie aplikacje są tam sprzedawane i jeśli da się je kupić korzystając z przeglądarki na innym systemie, to i tak się ich nie uruchomi, więc po co kupować?

          Reklamy w Windows 10 nie są na żadnym „zasyfionym” komputerze, wyświetlają się w menu Start w formie kafelków od którejś wersji dziesiątki, na świeżo zainstalowanym systemie. Może sobie pousuwałeś kafelki albo zainstalowałeś jakiś program przywracający klasyczne menu start, inaczej byś je widział. Niedawno instalowałem od zera wersję 1803 na dwóch komputerach, na obu kafelki z reklamami gierek ze sklepu były.

          No widzisz – z powodu różnych definicji mamy inne spostrzeżenia. Moim zdaniem zasięg marketingowy goga jako sklepu z grami wśród graczy (ludzi kupujących gry, nie graczy jako tłukących w darmówki, czy np. windowsowego Pasjansa) jest większy niż microsoftowego sklepu, bo moim zdaniem sprzedają więcej gier. Przynajmniej z tego co widzę po sobie i swoich znajomych, sam nigdy gry w sklepie MS nie kupiłem i nie zamierzam, a na gogu zdarzyło mi się.

        • Kuk

          No widzisz, steam nie miał konkurencji, EG ma sporą.
          Z tego co kojarzę na początku cyfrowa dystrybucja nie była jakimś hitem sprzedażowym i nie skosiła tej pudełkowej. to przyszło z czasem. Nic nie myślę „ile ma” EG na zwinięcie interesu, tylko zaznaczyłem, że w twoim znaczeniu wystartował ma długi okres, więc EG ma jeszcze sporo czasu żeby rozwinąć skrzydła. Skreślanie na starcie czegokolwiek co nie jest Steamem jest głupie.

          Zatem ktoś, kto jeszcze nie kupił gry nie jest potencjalnym klientem i w konsekwencji nie może być również klientem?…z tego wynika,że pokolenie graczy wymrze (co jest nieuniknione, nikt nie żyje wiecznie) i twój ukochany steam razem z nimi (w sumie nami). Dobrze, ze to tylko (może nie tylko) twoje znaczenia, bo tak już dawno by nie było gier….chociaż może byłyby za darmo, kto wie, przecież jak za darmo to już nie klient.

          To miał być ten „straszny” marketing w win10? Przecież, to jest opcjonalne. W „necie” też oglądasz wszystkie reklamy? Nawet nie ma co porównywać do tych w necie, bo to jest po prostu opcja do wyłączenia czy usunięcie kafelka. Nawet jak ktoś się nie zna, to wystarczy sobie wyguglać, tak jak, np. z adblockiem, tyle, że adblocka instalujesz, a w windowsie po prostu wyłączasz.

          Moim zdaniem porównywanie tych sklepów pod tym względem jest bezsensowne. Poza tym zapomniałeś dodać graczy PC, bo o ile wiem mobilniaków GoG nie sprzedaje i równie dobrze mogę powiedzieć, że MS Store miażdzy GoG, bo sprzedaje więcej mobilniaków (pewnie stosunkowo niewiele ale ktoś na pewno jeszcze kupuje) czy np. gier na xboxa…czy co tam z programów oni jeszcze mają.
          W sumie, to nie mam pojęcia jaką ma sprzedaż MS Store, nie bardzo mnie to interesuje i wcale nie byłbym taki pewny, że GoG sprzedaje więcej gier. Chyba każda jest na PC, nawet te „mobilniaki” (może z wyjątkiem jakichś na xboxa, nie znam oferty tego sklepu, a gry na xboxa nie sa dla mnie)….ale jak będą mieli dla mnie dobrą ofertę, to nie widzę przeszkód.
          Skąd wiesz, że GoG sprzedaje więcej gier niż MS Store, są gdzieś dane na ten temat? Serio pytam, aż mnie to zaciekawiło 🙂

  • Aż 90 gier na ponad 500 jest wartych by je wypróbować (w gry z metascore <70 nie gram z definicji, szkoda czasu na próbowanie), i to ma być przeciwieństwo szamba? Bo pływa w nich ok. 18% przeterminowanych rodzynków?
    W gry LEGO grywam tylko z bratankiem, bo to gry dla dzieci w jego wieku, mimo to i Hobbita i (akurat chyba najlepszą ze wszystkich) LOTR mam od lat, widać były bardzo tanie, inaczej bym ich nie kupił. Oba Wiedźminy rozdawali na GOGu? Nie może być, ile pieniędzy straciłem jak je lata wcześniej kupiłem w pudełkach, tyle stracić. Mało tego, chyba nawet przed tymi rozdawnictwami kupiłem je drugi raz, żeby mieć na steamie, dla kaprysu, widać kosztowały dosłownie parę złotych (chyba okolice 2,5 euro), cóż, ale się na mnie obłowili, dobrze im pokazałeś charakter że się nie dałeś! Niestety, 500+ wtedy jeszcze nie dawali, a i teraz nie mam, bom niedzieciaty i muszę z własnej krwawicy te gierki po 30 czy 50 zł kupować, zamiast wszystko przepić czekając aż część z nich będzie za darmo..

    • Roman B

      O – kolejny elaborat! Plujesz jadem na bogato – widać żeś zaprawiony w trollingu. Z miszczem nie wygram – sprowadzi mnie do swojego poziomu i pokona doświadczeniem. Chapeau bas!

      • Wstydzisz się napisać kiedy byłeś ostatnio w kinie, to ma być to plucie jadem? Czy to, że zwróciłem uwagę na fakt, że mając 20% gier wartych wypróbowania, tak naprawdę jednak jest to kupa z osiemdziesięcioprocentową zawartością kupy i tylko dwudziestoprocentową zawartością rodzynków, nie gier które na pewno się spodobają, ale gier które może nie okażą się stratą czasu? A może zwyczajnie zrobiło Ci się głupio, że się chwalisz tym, że zaosczędziłeś 2,5 euro, czekając aż dobra gra zamiast być za grosze będzie za darmo?
        Nic na to nie poradzę, taką sobie wyrobiłem opinię – nie każda gra o metascore 70+ musi się podobać, z uwagi na niby 100-punktowy system oceniania, w którym jednak praktycznie za samo powstanie i uruchamianie się gra ma gwarantowane 50 punktów, ocena jej jakości zamyka się miedzy 50 a 100 Stąd te poniżej 70 to czterdzieści procent najgorszych gier, na testowanie których moim zdaniem zwyczajnie szkoda czasu (przykłady znanych kup roku: Fallout 76 – metascore 49-53, We Happy Few – metascore 62-67).

        • Roman B

          Nie chodzę do kina, nie mam Netfliksa (oba te fakty napawają mnie wstydem i generują fochy), napędzam oglądalność Telewizji Narodowej oraz pasożytuję na wydawcach gier (mimo, że zbieram szambo zamiast rodzynków – to chyba raczej szabmozbieracz a nie pasożyt, nie?) – dobre! Znakomite! Dajesz, dajesz wróżu Macieju! Nie osiadaj na laurach 😉

        • Nie nakręcaj się, złość piękności szkodzi. Co dziwnego widzisz w założeniu, że skoro komuś żal zapłacić 10 zł na grę i wręcz chwali się że dostał ją za darmo, to i za inne formy rozrywki czy kultury też nie ma ochoty płacić?

          Pasożytujesz nie tyle na wydawcach gier (ci w końcu sami się proszą by brać co dają), napisałem że pasożytujesz na systemach dystrybucji tych gier, czyli Steamie czy Gogu, bo jedyne co tym sklepom generujesz jest wykorzystywana przez ciebie przepustowość ich serwerów, za którą to oni muszą zapłacić. Nie widzisz tu definicji pasożyta?

        • Roman B

          Złość piękności szkodzi, powiadasz? No to uważaj, bo z historii Twoich wpisów wynika, że nie masz już za bardzo czym szastać 😉 A z tym pasożytnictwem to cudna retoryka, nie do zbicia. Idąc Twoim tropem rozumowania – jak pójdę do pracy na piechotę zamiast pojechać autobusem/własnym autem to też ograbiam przewoźnika z potencjalnej opłaty/państwo z VATu+akcyzy? Albo jak wejdę na Steam/GoGa i będę pół dnia oglądał filmiki z gier a niczego nie kupię to też nakradnę im transferu, nie? A nie daj Bóg żeby mi przyszło do głowy pograć na Steam w coś F2P (np. Counter-Strike: Global Offensive) i nie mikropłacić – toż to rozbój w biały dzień! Chociaż nie – oni sobie to zrekompensują z krwawicy Twej, boś wierny bywalec wyprzedaży, łowca przecen i zdeklarowany „bundlarz” (o karcianym farmerstwie nie wspomnę). Czyli pasożytuję na Tobie! Że też sam na to nie wpadłeś… Yeah!

        • To się chyba nazywa wyparcie. Tak, wpadłem na to że i na mnie pasożytujesz, dopisałem to do poprzedniej wiadomości. Nie, jak chodzisz do pracy na piechotę to przykład od czapy, to odpowiednik tego jakbyś sobie darmową grę w którą grasz sam napisał. Przykład „z życia” na pasożyta podobnego do Twojego żerowania na cyfrowej dystrybucji to gdy korzystasz z owoców podatków płaconych przez inne osoby (np. właśnie jeździsz własnym środkiem transportu po drodze publicznej), ale sam podatki płacisz albo za granicą (w raju podatkowym, jak robił dopóki to było bezpieczne cudowny Gog), albo nie płacisz wcale. Albo gdy jako paliwo w tym pojeździe stosujesz olej opałowy.

          Piszesz o mnie jakbyś mnie co najmniej znał, „karciane farmerstwo” wręcz bez żadnej podpowiedzi odnalazłeś w swojej szklanej kuli, podobnie to żem „łowca przecen” (oczywiście, często korzystam, ale są i gry, takie jak choćby bethesdowe RPGi, które kupuję premierowo). Właśnie, w tym rancie na złą dystrybucję zabrakło już tylko ataku na frajerów którzy przepłacają za premierowe gry i nie daj boże je preorderują. Bo gdyby nie oni, to gry byłby i lepsze i tańsze! Albo nawet za darmo! A może nie byłoby ich wcale?

        • Roman B

          – „albo nie płacisz wcale” – czyżbyś swego małoletniego bratanka, z którym pogrywasz w zakupione z własnej i opodatkowanej krwawicy Lego, właśnie posądzał o pasożytnictwo? ale z Ciebie stryjek…
          – „Albo gdy jako paliwo w tym pojeździe stosujesz olej opałowy.” – a teraz posądzasz mnie o popełnianie przestępstw/kradzieży?! bo przecież wzięcie czegoś od kogoś, kto legalnie i chętnie to rozdaje („ci w końcu sami się proszą by brać co dają”) to faktycznie to samo co oszukiwanie/kradzież, nie? a może w regulaminach „rozdawnictw” jest zapisane, że dają klucz „4 free”, ale transfer to sobie już trzeba wykupić? i po raz kolejny mnie masz – generalnie nie czytam regulaminów (jak nie muszę) w przeciwieństwie do Ciebie… :/ w sumie z tą kradzieżą transferu dystrybutorowi to też ciekawy koncept wymyśliłeś – pewnie Ty, jako Filar i Opoka branży gier płacisz nie za licencję na grę ale również na pobranie jej, nie? A ile takich pobrań masz wliczone w cenę – weź no się zainteresuj, bo może jedno i pobierając to samo drugi raz równasz do mnie, pasożyta transferowego?

          No cóż – po logice wypowiedzi wnoszę, że Pan podlegasz indywidualnemu tokowi ewolucyjnemu, niekoniecznie progresywnemu. Masz fantazję i umiesz kreować własne wersje rzeczywistości – tego się trzymaj. No i elaboraty fajne wypisujesz, nie powiem – można się nieco sofistyki pouczyć.

        • Niewiele zrozumiałeś, jakoś mnie to nie dziwi. To że udostępniam mojemu bratankowi gry za które zapłaciłem, albo gdy je specjalnie dla niego kupuję, to taka sytuacja jak wydawcy z których szczodrobliwości korzystasz. Nie czyni to z niego steamowego czy gogowego pasożyta, jakim sam oczywiście jesteś.

          O oleju opałowym napisałem bo podałeś nieprawidłowy przykład pasożytowania na innych (ten z rowerem), mój pozostał tylko w gatunku transportowym i mówi o pasożytowaniu na ludziach którzy podatek drogowy płacą w cenie paliwa. O nic Cię nie posądzałem, jeśli sam fakt napisania tego w drugiej osobie spowodował że nożyce się odezwały, to już nie mój problem.

        • Roman B

          Niewiele zrozumiałem? Ha! Ja w ogóle Cię nie próbuję zrozumieć, bo i po co? Co to ja psycholog-amator jestem czy co?! Posługujesz się tak pokrętną logiką z przeświadczeniem, że Twoja racja jest bardziej „twojsza niż mojsza” (cytat z filmu – pewnie w TV Narodowej obejrzałem, bo przecież nie w kinie), że szkoda zachodu. Wystarczy mi, że dzięki Tobie egzystuję na Steamie/GoGu/itp. i dlatego naprawdę życzę Tobie i Tobie podobnym zdrowia i prosperity! PS 1. Tylko nie pisz do Steama/GOGa/itp. żeby weryfikowali czy ktoś nie ma czasem za dużo darmówek, bo mnie jeszcze od transferu odetną… PS 2. Stawiam tezę, żeś Pan albo belfer, albo ksiądz, bo się wyjątkowo w kazaniach lubujesz i masz tendencję do ganienia i nawracania na „jedyny słuszny tok rozumowania”.

        • Wypieraj dalej, może jeszcze jakiś kolejny przykład od czapy wymyśl, żeby usprawiedliwić (przed samym sobą, nikt inny się na to nie nabierze) swoje pasożytnictwo.

          I własnie uświadomiłem sobie że o tym za jakiego Steam ma Cie pasożyta dowiesz się w momencie gdy sobie te karty spróbujesz wyfarmić – na darmowych kontach „to nie działa”, chyba że wystarczająco stare, a jeśli nawet się na to załapiesz to rozczarowanie czeka Cię gdy zapragniesz je wystawić na markecie – ten działa tylko u tych użytkowników steama, którzy w ciągu ostatnich 12 miesięcy coś na steamie kupili. To z pewnością przypadek, a nie narzędzie do eliminowania pasożytów ze steamowego community, ale co ja tam wiem…

        • Roman B

          Zrujnowałeś mi wieczór… drań! 😄