X

«

»

Daily Deal na Steamie – Kerbal Space Program

steamlogo

Kerbal Space Program – 13.19€ (ok. 55.47 zł)

Activition Daily Deal:

Deadpool – 24.99€ (ok. 105.08 zł)

Trwają  również weekendowe obniżki cen na  serię Tomb Raider, Rogue Legacy i gry Activition

  • Dobuch66

    Wpierw Prison, teraz Kerbale. Kuszą 😀

  • maselkoo

    W opisie jest błąd, powinno być “Activision” Zamiast “Activition”.

  • misiek192

    i tak za drogo :p za kerbale dałbym max 40zł

    • Pjoter

      Hmm… też myślałem że gra nie jest warta więcej niż 30-40 zł. Znam ją od youtubera Robbaza (btw. polecam 🙂 można się uśmiać – http://www.youtube.com/user/Robbaz ). Kerbala kupił kolega i pozwolił mi pograć chwilkę. 15 minut później sam kupiłem Kerbala :D. Żadne gameplaye nie oddadzą emocji które towarzyszą podczas porażki oraz zaje-zadowolenia gdy w końcu uda Ci się osiągnąć zamierzony cel 😀 Jeśli ktoś nadal zastanawia się nad tą grą i zamierza ją kupić to gorąco polecam, warta każdej wydanej złotówki (a dokładniej tych 56 zł). Pozdrawiam Pjoter

  • to indyk i pewnie i tak go zbundlują, a ja mam tyle zaległości że nie będę się spieszyć. po HIB9 to już nie widzę sensu kupowania indyków poza bundlami 😉

    • Alloon

      +1 nigdy wiecej nie kupie indie poza bundlami. Kupilem MotN Trine 2 Shanki Brutala i wiele innych a wszystko i takwyladawalo w bundlu

    • pecet

      to się nie przelicz jak w bundlu bedzie dopiero za rok

    • Jeśli nie czujecie potrzeby wspierania producentów gier niezależnych lepszą stawką niż na HIB, to ok. Macie do tego prawo. Są jednak ludzie, którzy wolą zapłacić o te 5-10 $ więcej, żeby wesprzeć twórcę. Poza tym, kasa ta nie idzie do pazernych wydawców, tylko bezpośrednio do developerów.

      Czasami mam wrażenie, że na ŁG najbardziej udzielają się ludzie, których ograniczone myślenie zamyka się w zdaniu: “Kupię tylko w bundlu za 1$ (bez przebijania BTA), albo nie kupię nigdy.” Takie rozumowanie naprawdę prowadzi do nikąd. To jest typowa “chińska oszczędność.” W tym momencie nie mam nikogo konkretnego na myśli, ale ogólny wydźwięk dużej części postów, które czytuję tutaj ostatnimi czasy.

    • Skapiradlo

      Janku – zauważ, że ŁG to strona dla OSZCZĘDNYCH, a nie rozrzutnych graczy. Jak ktoś ma za dużo wolnej gotówki, to nie szuka oszczędności po tego rodzaju site – agregatach okazji, tylko kupuje co roku za te 60$/euro na Steamie kolejne Call of Duty, ustawia się w kolejkach po premierowe Diablo III za ~200 zł albo kupuje PS2/3/4 w chwili premiery, często powyżej ceny rynkowej jak to było przy premierach poprzednich generacji konsol, gdy było za mało unitów na rynku.
      Ty i Amigarulez weźcie wreszcie pod uwagę, że tu są różni ludzie ludzie – nie tylko mający własne źródła dochodu, ale i studenci czy uczniowie z ograniczonym kieszonkowym. Cały czas powtarzasz argument, że wyjście do knajpki więcej kosztuje niż gra – ale sporo osób nie chodzi do tych knajp, czy nie przepuszcza $ na browary, bo im zwyczajnie szkoda pieniędzy. Sam ostatni raz byłem w takiej ze ~3 lata temu i to tylko dlatego, że głupio wpaść do znajomych w Krakowie i nie iść do knajpki (przy okazji ceny jakby nieco lepsze niż w DC). Opuść na chwilę wieżę z kości słoniowej i wyobraź sobie, że są tu pewnie ludzie którzy by kupować te gry oszczędzają nawet na jedzeniu – “wprzedaży 50-75% off .., co sprowadza się do kupowania żywności, która za parę godzin straci termin ważności i sklep musiałby ją wyrzucić i zapłacić za utylizację.
      Wszystko zależy od punktu siedzenia – wczoraj słynna na pół Polski była kobieta, drąca się podczas manifestacji związkowej jak można żyć za 1600 zł, z wyglądu i sposobu mówienia wątpliwe by skończyła coś więcej niż zawodówkę. Niech ta pani skończy 2 kierunki, podyplomówkę, specjalizację, założy własną działalność i wtedy nie będzie miała pewności co miesiąc tych “niegodnych” 1600 zł do łapy – trzeba starać się o zlecenia, jak jest gorszy miesiąc to po opłaceniu składek, podatków i innych danin publicznych bywa że trzeba żyć nie za 1600 zł, a 600 zł dokładając z oszczedności będąc tym “złym”. Tak to wygląda w Polsce, więc cieszcie się że możecie wykazać się hojnością i nie zaglądajcie innym do kieszeni.

    • Skapiradło,

      Przechodzisz z jednej skrajności w drugą. My tutaj nie mówimy o wielkich blockbusterach AAA za 60 $/€, tylko o produkcjach niezależnych, których cześć naprawdę warto wesprzeć dzięki kupnie takiej gry przed premierą w ramach programu Steam Early Access za jakieś 10-20 $/€, a nie czekać z załozonymi rękami długie miesiące, a nawet lata, na bundla za 1 $. Jeśli ktoś tego nie rozumie albo co gorsza, nie chce zrozumieć, to naprawdę współczuję takiej ograniczoności w podejściu.

      Jeśli kogoś nie stać na gry, to niech zrozumie w końcu, że w Polsce nie są one tanią rozrywką. Tak było, jest i nadal tak będzie. Czas się z tym wreszcie pogodzić. Tanią rozrywką nie są ostatnio również (szczególnie ze względu na galopującą inflację oraz VAT czy akcyzę): alkohol, książki, kino, teatr, opera, balet. Te trzy ostatnie są szczególnie drogie. Taki bilet na dobra sztukę dla dwóch osób to nierzadko ok. 150 zł, czyli tyle ile premierowy tytuł AAA na PC.

      Poza tym, powtórzę to co już napisałem w innym wątku. Część czytelników ŁG skąpić będzie na niezależnego, dobrze ocenianego indyka w niezłej cenie (nawet na HIB-ie), ale z wywalnym językiem kupi “GTA V” za 220-240 zł lub konsolowe Diablo za 150 zł i wzwyż. Hipkryzja pełną gębą.

    • Skapirado,

      Powtórzę to co napisałem wyżej, iż najbardziej idiotyczne podejście niektórych czytelników ŁG zawiera się w stwierdzeniu: “Kupię tylko w bundlu za 1$ (bez przebijania BTA), albo nie kupię nigdy.” Takie rozumowanie to błędne koło i do nikąd nie prowadzi. To jest typowa “chińska oszczędność.” Co więcej, potwierdza to, co mówią różni przedstawiciele gamedev-u (oni też muszą z czegoś żyć i na czymś zarabiać). A mianowicie, że bundle zabijają gamedev, obniżają wartość growych marek, negatywnie wpływają na sprzedaż popremierową i przyczyniają się do bankructw małych developerów niezależnych. Warto na problem spojrzeć także z tego punktu widzenia.

  • Skapiradlo

    @Janek:
    Teraz to już rozśmieszyłeś mnie niemal do łez. Poznajesz poniższe sprzed ~1 roku:
    Na Originie nie będzie dużych promocji bo… obniżają wartość gier i uczą klientów złych nawyków, uważa szef cyfrowej platformy Electronic Arts. W wywiadzie dla serwisu Game Industry David DeMartini, szef platformy Origin, zapytany o duże przeceny znane ze Steama stwierdził: Nie będziemy tego robić. Oczywiście oni myślą, że to jest właściwa rzecz do zrobienia po pewnym czasie. Ja myślę, że to obniża wartość Twojej własności intelektualnej. DeMartini uważa, że Steam może uczyć konsumentów, że nie warto kupować gier na premierze, bo w końcu za kilka miesięcy będą znacznie tańsze: To z pewnością działa dla Valve. Ale nie wiem czy działa tak dobrze dla ich partnerów, którzy ponoszą większość kosztów promocji.
    Choć w ustach szefa konkurencji Steama brzmi to jak zwyczajowe przepychanki sprzedawców na targu, to nie da się ukryć, że przyzwyczailiśmy się do promocji Steamowych. Okres świąteczny traktowany jest, cóż, jak święto, kiedy to kupujemy więcej gier, niż jesteśmy w stanie zagrać. Czasami wbrew własnemu rozsądkowi.
    Tak samo “plaga” licznych zestawów “płać ile chcesz” sprawiła, że ludzie niechętnie patrzą na kupowanie gry za 15 dolarów w dniu premiery, skoro za jakiś czas będzie z nią jakiś bundle.

    I co po roku – gry na polskim wcieleniu Origin za 7-9 zł, hitay AAA za 20, OriginBundle za dolara …i wszyscy mają się dobrze. Origin i EA nie pada, Steam i Gabe są coraz bardziej tłuści. A my wydajemy na gry …coraz więcej mimo że w przeliczeniu na sztukę są coraz tańsze. Kiedyś po prostu 3 razy człowiek się zastanawiał zanim kupił jakiś tytuł, teraz kupuje się paczkami, na czym również zarabiają twórcy niezależni. Takiej retrogry jak FTL czy FEZ nawet przy 75% ściętej cenie na Steam nigdy bym nie kupił, a w aktualnym HB9 kupiłem jako BTA …bo w końcu taniej nie będzie i licząc na dodatkowe bonusy z drugiego tygodnia. Podobnie jest z bundlami za 1$ – ostatnio kupuję wersję podstawową 3-5 razy i aktywuję na różnych kontach by się nie przelogowywać czy dla kart. I tak to się kręci – każdy dorzuca swoją cegiełkę. Hipsterzy z nadmiarem gotówki (swojej albo od rodziców) będą nocować 17 września w różnych Empikach czy Tesco śliniąć się do GTA V, sporo ludzi kupi parę miesięcy po premierze jak wyjdzie na PC (sam GTA complete pack 1-4 kupiłem dopiero w sierpniu tego roku na GMG za 10$ i to tylko dlatego, że to ostatni dzwonek by kupić komlet – na steamie nie ma już w pakiecie i luzem GTA I-III), inni czkają na dużą wyprzedaż Steam, jeszcze inni na bundle, oczywiście nie w przypadku Rockstara, tylko gier indie.
    Dużo lepiej zarobić mało na bardzo wielu kupujących, niż nic trzymając wysoką cenę. Doskonale wie to SquareEnix który jest praktycznie jedyną firmą której gry kupuję regularnie ~3-4 misiące po premierze gdy spadną do poziomu 10$.Wielu wróżyło SE bankructwo, a jak widać mają się bardzo dobrze i robią kolejnego Tomb Raidera.

    Poza tym to co napisałeś brzmi …jak narzekania drobnego sklepikarza na hipermarket. Zrozumiałbym gdybyś sam był developerem, ale przecież jesteś konsumentem!

    • W ogóle nie odniosłeś się do tego, do czego ja piłem, Skapiradło. Naprawdę nie widzisz, że niektórych (nie wszystkich, żeby nie było) producentów niezależnych warto jednak wesprzeć większą ilością pieniążków (te 10-15 $/€ to naprawdę nie jest majątek, tyle wydaje się na raz w przeciętnym bistro) w ramach Steam Early Access? Czy dla Ciebie premiera sprzed kilu dni “Godusa” od P. Molyneux w ramach SEA za 18,99 €, to naprawdę taka bariera nie do pokonania przez zwykłego zjadacza chleba? Owszem mogę się zgodzić, że kogoś z Polski nie będzie stać na tę grę za tę kwotę, ale czekanie ponad 2 lata aż zejdzie do bundla za dolara, to popadanie z jednej skrajności w drugą. I o to mi właśnie chodzi. O tę drugą skrajność. Na pewno developerzy nie są zwolennikami, by kupować ich gry JEDYNIE dopiero po zejściu do bundla. Wcześniej też chcieliby troszkę zarobić, ich i ch rodzin żołądki, też trzeba wykarmić, czyż nie? 🙂

    • Skapiradlo

      A ty znowu z tymi barami i knajpkami. Tak to mogą Grecy pisać, gdzie jak pojedzie się na wakacje niby kryzys że ho, ho a ciężko znaleźć wolne miejsce i większość to nie turyści, tylko miejscowi.
      Jak dla mnie 19euro to na takie popierdułki indie cena nie do zapłacenia – nawet w życiu nie zapłaciłem za grę AAA więcej niż 50 zł, a takie drobiazgi po prostu mnie nie interesują, bo poza wyciskanie kart w tle w nie nie gram. A jakoś kupuję na pęczki i developerzy zarabiają. Oczywiście woleliby sprzedawać dziesiątki i setki tysięcy egzemplarzy po te 19euro i kupić sobie prywatną wyspę, tyle że w tej cenie sprzedawaliby setki …sztuk. Jakoś i na tym bogatym zachodzie ludzie narzekają, że ceny indyków na Steamie są niezdrowe.

      I kompletnie z Tobą się nie zgadzam, że gry to elitarna, droga rozrywka. To tani popkulturowy zabijacz czasu dla mas, tańszy i lepszy niż picie bełtów przed klatką i czekanie komu tu wpie[*]. Tak – tacy gracze też są i to niemało, zwłaszcza jeśli chodzi o rynek konsolowy. Nie obrażając konsolowców [większość z nas gra i na PC i na konsolach] ale czasem w swapach widzę takich dresiarzy przychodzących wymienić płytowe wersje konsolowe – to są ludzie, którzy mają poważny problem ze skleceniem jednego poprawnego zdania bez 3x powtórzeniem ku*a. No panie, ELYTA wypisz wymaluj :>

    • To chyba nie mamy o czym gadać, Skapiradło, skoro dla Ciebie “Godus” (i podobne indyki), to tylko nic nie warte “popierdółki.”

      Rozumiem również, że w żadną grę byś nie zainwestował w ramach Steam Early Access lub co gorsza, na Kickstarterze, prawda?

      A tak w ogóle, popełniasz podstawowy błąd zrównując duże produkcje AAA oraz indyki. Indyki często nie mają wielkich pieniędzy za sobą (i co jest z tym związane, wielkich wydawców) i dlatego jak tlenu potrzebują środków na sfinansowanie inwestycji. Stąd liczne akcje na Kickstarterze oraz niedawno stworzony przez Valve program Steam Early Access. Rozumiem, że żadnego developera indie nie masz zamieru wesprzeć w ten sposób, dobrze myślę?

      Twoje stwierdzenie, że kupując niezależną produkcję za 19 Euro, wspieram zakup “prywatnej wyspy” dla P. Molyneux, to już naprawdę kuriozum. Takiej bzdury dawno nie czytałem, a sporo bzdur potrafię znaleźć w sieci. Prywatną wyspę (a nawet wyspy + cały hangar prywatnych odrzutowców) to może sobie kupić B. Kotick za miliardy $, które zarobił na “CoD’ach”, “Starcraftach” oraz na “Diablo.” A nie Molyneux, który opuścił MS i został producentem niezależnym. Ciekawe ile musiałby sprzedać egzemplarzy swego indyka za 19 Euro, by móc kupić sobie taką wyspę… 😉

      Przy okazji, czy mógłbyś mi łaskawie podać źródło informacji, gdzie gracze narzekają na ceny steamowych indyków i/lub wysokie progi zbiórek na Kickstarterze? Jak powiadają “source or it didn’t happen.” Dziękuję. 🙂

      Na koniec, gry to tania rozrywka, zgodzę się, ale tylko na sytym Zachodzie. W Polsce to nadal dobra luksusowe lub prawie luksusowe. 220-240 zł, które trzeba wydać na “GTA V”, to tyle ile trzeba wydać na bilety z dobrymi miejscami w Operze Narodowej w Warszawie.

      P.S. Z ciekawości, ile najwięcej wydałeś na nową grę premierową lub niedługo po premierze? Na “Diablo 3” moze? Ja chyba najwięcej na premierowego “Gabriela 3: Blood of the Sacred, Blood of the Damned” wiele, wiele lat temu na warszawskiej giełdzie przy ul. Batorego. 🙂

  • Skapiradlo

    Janku – po pierwsze temat zaczyna być offtopowy i pewnie większość ludzi nie interesuje (to ostatni post z mojej strony by tego nie przedłużać), ale proszę Cię byś przeczytał mój wcześniejszy post na chłodno, bez emocji jeszcze raz.
    Nie twierdzę, że 19euro za Godus itp małe gry indie nie są nic warte BEZWZGLĘDNIE, jedynie że mnie nie interesują i DLA MNIE nie są tyle warte, bo w nie nie gram nie mając czasu na gry AAA.
    Chcesz wspierać małych developerów – Twoja sprawa, najlepiej kupuj u nich bezpośrednio a nie na Steam (prowizja) i możesz płacić i po 100$ jak masz taki kaprys czy po kilka tysięcy jak twórca Minecrafta. Ale nie wymagaj by wszyscy tyle płacili za indyki, bo wiele osób nie zapłaci po 20 euro za taką małą grę skoro nie kupuje w tej cenie dużych tytułów, choć ma je w planach – ze względu a cenę właśnie. Chcesz finansować greenlight/early access – fajnie, ale rób to po cichu i z amigarulez nie piętnujcie ludzi kupujących bundle za 1$. Tym bardziej że bardzo wiele osób za wyższą cenę tych gier nigdy by nie kupiła, a tak mniej, ale jednak trafia do developerów, podczas gdy po czasie gry doskonale widać że większość z nas NIGDY ich nawet nie uruchomiła, albo po 1-2h dla kart w tle. Tak dotyczy to i Ciebie – spójrz na czas gry w te indyki na swoim koncie w większości przypadków.
    Kwestii wyspy nawet nie komentuję, bo odwróciłeś kompletnie kota ogonem – przeczytaj poprzedni post jeszcze raz. Narzekanie na ceny indie na steamie na forum steamowym przewija się co trochę.

    Co do tego czy gry są tanie w PL czy nie to w końcu zdecyduj się czy ganisz ludzi że płacą za mało za bundle czy jednak gry są za drogie. Bo można spokojnie kupić bundle DRM Free za 1 centa (całe 4 grosze) w tym takie perełki jak oba Alan Wake w wersjach bogatszych niż na Steam, a to nawet w PL nie jest drogo nawet dla największego sknery.

    Co do ceny gier. Diablo III nie kupiłem i nie mam zamiaru – cała otoczka wokół tej gdy jakoś mi nie pasuje i nadal wolę Diablo II z LoD. Tak samo podchodzę do GTA V – premiera mnie nie rusza i może kupię jak będzie na PC za ~20-30 zł – nie spieszy mi się. Najdrożej dałem chyba za Command & Conquer Red Alert 3 Premier Edition w metalboxie – nie pamiętam ile, ale tanie to nie było, droższe niż preorder na Kane’s Wrath.
    To był błąd więcej tak gry nie kupię, bo C&C RA3 wyjątkowo mi nie przypadł do gustu przez te kolorowanki i już kompletnie dziecinny klimat z gadającymi czołgami, pograłem może z parę godzin i odstawiłem, nie wracając do niej od 2008 r., a serię lubię bardzo, jestem z nią od początku, a nawet dawniej (od pradziadka Dune2 z Westwood), RA2 i YR to moje ulubione z serii, a mam ją całą w boxach skompletowaną przez lata (no może poza C&C4 – też go miałem, ale sprzedałem boxa nie otwierając z folii po ~2 latach kiszenia go na półce).

    • Witaj ponownie Skapiradło,

      Ja jedynie piętnuję ludzi, którzy potrafią narzekać na gry z bundla za 1 $, o przekraczaniu BTA już nie wspominając.

      I owszem, uważam, że niektórych producentów indyków warto wspomagać dzięki Greenlightowi/Steam Early Access albo kupując gry bezpośrednio na stronie porducenta (odpada prowizja Steam).

      Tak w ogóle, to nadal nie odpowiedziałeś, czy wsparłeś kiedykolwiek jakąś akcje na Kikcstarterze albo kupując jakiegoś indyka bezpośrednio na stronie producenta (pomijając zarwóno Steam jak i HIB). Mógłbyś odpowiedzieć? Dzięki.

      Co się tyczy tego, że nie ograłem jeszcze wszystkich indyków, to fakt. Ale zarówno Ty, jak i ja mamy ograniczenia czasowe i na gry nie możemy przeznaczać tyle czasu co kiedyś. Ale to nie oznacza, że mam od razu stawiać na straconej pozycji producentów indyków właśnie.

      Co doczekania na “GTA V”, to nie wierzę, że będziesz czekał te 7 lat aż ta gra będzie kosztować 8-10 € w wersji PC. Według mnie jeszcze po 5 latach od premiery, ta gra w wersji na blaszaki będzie kosztować zdecydowanie więcej niż 10 €. Pewnie nie będzie się chciało Tobie tak długo czekać i kupisz “GTA V” podczas jakieś dobrej promocji w przyszłym roku na PS3. 🙂

      To chyba tyle na razie. Do uslyszenia.

  • Skapiradlo

    A to co innego. Jestem w stanie zrozumieć że ktoś nie kupi bundla za 1$ bo gry w nim nie są w jego typie, ale jeśli są to pasujące gry to narzekanie że za drogo jest już IMHO przesadą. Z drugiej strony nie patrz na to tylko z pozycji ludzi w naszym wieku, którzy zarabiają na siebie, dom, utrzymanie, a gry są tylko jednym z wydatków i to nie koniecznym. Zdziwiłbyś się pewnie ilu tu jest nastolatków bez własnych dochodów kupujących gry z mocno ograniczonego kieszonkowego i chwała im za dobre nawyki, że szukają okazji i nabywają te gry zgodnie z prawem, a nie idą po najmniejszej linii oporu i po prostu ciągną je z torrentów.
    To że cena jest relatywna pokazuje przykład Syndicate – darowałem go dziś sobie nawet za te 15 zł na cdp.pl mimo że to moje klimaty – zrobiło mi się szkoda $. Po części dlatego że mam jeszcze nie ogranego DeusEx HR z wszystkimi dodatkami kupionego 1,5 roku temu, ale przede wszystkim dlatego że recenzje są mocno mieszane (dlatego mocno liczę na Steam Family Sharing w przypadku innych gier nie mających dema – jeśli wiesz że gra pasuje, to kupuje się ją bez wahania. Druga sprawa że podobne cyberpunkowy HardReset kupiony nie teraz w Retro Shooters, tylko ponad rok temu na Steamie oraz Binary Domain mam jeszcze nie ruszone, no i to była edycja zwykła. Origin ma teraz agresywne promocje – zanim to ogram to może będzie edycja specjalna w cenie zwykłej albo i taniej na Originie, jak było ostatnio z Crysisem3, którego notabene nawet jeszcze nie uruchomiłem.

    Co do wsparcia kickstartera itp. – nie robiłem tego. Może kiedyś jak będę cierpiał na nadmiar gotówki, ale teraz są pilniejsze wydatki – choćby rachunki za media same się nie zapłacą. Poza tym po Indie Game the Movie całe to towarzystwo z Philem Fishem na czele jakoś mnie odrzuca i przeszła mi ochota na finansowanie ich schizów. Oczywiście nie wszyscy tacy są, ale 90% towarzystwa w tym filmie sprawia wrażenie średnio zrównoważonych i po wyposażeniu szczerze wątpię czy wymagają akurat mojego wsparcia.

    Indyki – szczerze? Wierzysz że zagrasz kiedykolwiek chociaż w 10% tego co kupujemy z indyków jeśli nie ma czasu na tytuły AAA do których ogrania przymierzam się od dawna. Teraz zastanawiam się czy dać te 40 zł za Bioshocka Infinite + Mafia II na Gamefly, bo raz że wydanie z Cenegi ma Season Pass w cenie, dwa że jak spojrzałem na statsy na Steamie pierwszego Bioshocka kupionego w 2008 r. mam ugrane 1,4h a Bioshock 2 nawet nie uruchomiony.

    Co do GTA V – własnie wracam z premiery i było spokojnie. Jakoś na PC mi się do niego nie spieszy – dopiero niedawno kupiłem na GMG cały komplet GTA I-IV + Episodes za całe 10$, a podobny pakiet na steamie był na każdej dużej wyprzedaży steam za 7,5euro już od ~2lat, tak więc to nie jest żadne 7 lat. Pewnie po roku od wydania na PC będzie do kupienia za 10$ – w końcu dobry Max Payne 3 Rockstara bardzo szybko zszedł z ceny i w zimie kupiłem go właśnie za 10$. Jeśli w międzyczasie trafi na PS+ też się nie obrażę.
    Do usłyszenia 🙂

    • Skapiradło,

      Może i jest tutaj trochę nastolatków. Ale jeśli tak, to skąd te 30 tys. zamówień preorderowych na “GTA V” w cenie 210-240 zł (wczorajszy komunikat Cenegi)? Krasnoludki złożyły zamówienia? Chyba nie. Podtrzymuję swoje zdanie, że Ci co narzekają na ceny HIB-ów za dolara to zwykli hipokryci i wiecznie niezadowoleni i tyle.

      Co do “Syndicate”, kup tę gierkę za te 15 zł, naprawdę. Gra ma świetny coop, dodatkowo miałbym do niej ludzi. Stworzymy zgraną ekipę. Co Ty na to? 🙂

      Popełniasz błąd odnośnie indyków, poważny błąd. Nie wszyscy ich producenci to socjopaci pokroju Fisha. A co powiesz o takich teamach developerskich jak Fouble Fine, InXile Entertainment czy Obsidian? Na pewno nie są to amatorzy, tylko starzy wyjadacze branży, którzy mają szanse na zmaterializowanie swoich wizji poprzez Kickstarter/Greenlight/Steam Early Access (wielcy wydawcy nie chcą ładować kasy w odswieżanie starych gatunków). Na pewno część takich produkcji warto wesprzeć swoimi pieniędzmi, a nie czekać z założonymi rękami aż te produkcje spadną do bundli za dolara.

      Tak w ogóle, po co byłeś na evencie “GTA V”, skoro nie miałeś zamiaru kupować gry? “Sztuka dla sztuki?” W ogóle, przykład z “MP3” jest nietrafiony. Gra szybko staniała, bo bardzo słabo sprzedała się premierowo, co “GTA V” nie grozi. Pisały o tym główne zachodnie i polskie media. Podtrzymuję swoje zdanie, cena “GTA V” w wersji PC spadnie do kwoty najwcześniej 7 lat po premierze. Po 5 latach na pewno jeszcze będzie trzymać wysoką cenę – ta gra to murowany hicior i będzie o wiele lepiej zoptymalizowana na blaszaki niż “GTA IV.” Zatem ponawiam pytanie: Kiedy zamierzasz kupić “GTA V”? Może już za rok używkę w jakimś gamestorze na PS3? Bierzesz pod uwagę taką możliwość? Dziękuję.

      Do usłyszenia. 🙂