X

«

»

Guild Wars 2 za połowę ceny na stronie producenta

Guild Wars 2 Heroic Edition – €19.99
Guild Wars 2 Digital Deluxe Edition – €29.99

  • Derol

    Zakupione podczas ostatniego trialu i gra się bardzo przyjemnie 🙂 Lubiącym gry sieciowe ale nie koniecznie utarte schematy z mmorpg, gw2 powinno przypaść do gustu, a z tego co widzę nie schodzi ona poniżej kwoty 19.99€

    • kruck

      W sumie chciałem zadać kilka pytań, ale odpowiedziałeś na nie wszystkie…

    • to jak to jest z tymi schematami w GW? sa tam jakies oryginalne rozwiązania?

      • Ja spędziłem 2000 godzin w Aionie, po kilkaset h w innych produkcjach tego typu i grając w GW2 nie wierzyłem w to jak mogłem nie dostrzegać głupkowatości niektórych utartych rozwiązań. Gra zachęca do współpracy pomiędzy graczami – nie dzieli łupu (bo po co?), tylko go
        mnoży adekwatnie do wkładu. Questy są porozrzucane po świecie i aktywują się po wejściu w zaznaczony obszar, a po wykonaniu z miejsca dostajesz nagrodę. Żadnego biegania od npca do npca. Po świecie masz też gęsto porozstawiane punkty teleportów i w dowolnej chwili za minimalną opłatą możesz się prosto z mapy przenieść w te znich, które odkryłeś. Gra nagradza Cię za eksplorację, choć możesz pójść w dowolnym kierunku. Bossy spawnują się globalnie na mapach i do ich pokonania trzeba niekiedy setek graczy, ale nigdy ich nie brakuje – ludzie naturalnie się organizują. Ktoś napisze, że boss X będzie za ileś minut, a wszyscy się zbiegają i współpracują nie będąc nawet w grupach. Postaciom, których level jest wyższy niż dozwolony w danej lokacji jest on obniżany po to, żeby tego typu eventy zawsze byly wyzwaniem, a itemy i tak dostajesz na swoim poziomie, więc opłaca się wracać do miejsc początkowych. O wojnach serwerów nawet nie wspominam, bo to już zupełna bajka. Dla mnie jedynym minusem jest tylko mała różnorodność ekwipunku na niższych levelach.
        W innych grach ludzie grindują, żeby kiedyś móc się w końcu pobawić. Wiecznie gonisz za marchewką. Tutaj bawisz się od początku i czerpiesz przyjemność ze zwiedzania ogromnego świata. Polecam, bo takie gry, szczególnie że bez abonamentu, zasługują na uwagę.

        • oo super! dzięki za taką wyczerpującą odpowiedz ;d ja obecnie tylko Starwars the Old Republic mecze z gier “MMORPG” i w sumie na dłuższa mete to ciągle jest kopia wowa ;x pomijając oczywiście fakt, że ładniej tam jest linia fabularna wciśnięta i sam voice acting dużo robi to i tak w late game farmi się sprzęt tak nudno że geez..

        • Miałem kiedyś TORa sprawdzic, bo to ponoć taki Mass Effect MMO, prawda to? Warto się przemęczyć z grindem dla fabuły czy to tylko historia dla największych zapaleńców Star Wars?

        • jako nowa osoba będziesz miał równie dużo a może nawet i więcej zabawy niż Ci zapaleńcy, bo będziesz poznawał wszystko od nowa ;D
          na dobrą sprawę masz w Torze z 8 linii fabularnych (jedna dla każdej klasy). Miło się gra przez rozwiązania jakie zastosowali, dodatkowo klasy są bardzo dobrze wybalansowane a ciągle wydawane dodatki i patche odświeżają grę jedyny problem w tym, że to MMO starej szkoły czyli silnik jest takim klonem tego z WoW’a czyli nie doświadczysz żadnych skillshootów rodem z Terra Online czy WildStar. Content jest spory wiec jak się znudzą wypady na raidy czy areny pvp zawsze można np polatać w bitwach kosmicznych swoim statkiem ;D (co jest bardzo fajnie też zrobione z podziałem na klasy statków itp). Zachęcam chociaż ja sam zrobiłem sobie przerwę od niej:D

      • Derol

        Odpiszę Ci tym, co odpisano mi, gdy rozważałem zakup gry. Od czasu wow żadna gra mnie tak nie zainteresowała jak gw2:

        Nie wiem co Ciebie bawi w grach, ale mnie akurat PvP wcale a wcale, więc
        o tym nie mam się co wypowiadać. Poszłam kiedyś parę razy żeby zobaczyć
        jak to jest, a także do Mists (taka persitent mapa WvWvW, coś jak
        3-frakcyjne Cyrodil z TESO ) i jest to spoko zrobione, no ale nie moja
        działka. Wiem za to że ludzie potrafią tam miesiącami siedzieć. Dużym
        plusem jes to że możesz na dzień dobry się za PvP zabrać, nie musisz
        nawer PvE dotykać jak nie lubisz.

        Mi się podobało za to co następuje:
        – ładna “malowana” grafika, fajnie było po prostu widoczki podziwiać biegając po świecie

        związane z powyższym – EKSPLORACJA – to mój konik, było co zwiedzać, od
        oczywistych “in your face” Vistas zaznaczonych makrekem na mapie, po
        ukryte jaskinie/ mini-dungeony, po całkowicie mordercze jumping puzzles,
        ale po przejściu niezwykła satysfackja
        – eventy – jedne z
        najlepszych, duża pomysłowość jeśli chodzi o zajęcia dostępne dla
        gracza; ot po prostu – lubię drobiazgi typu “razem z tróką innych graczy
        wybijcie melodię świąteczną na dzwonach w lokacji która wygląda jak
        skrzyżowanie pianina z guitar hero” – takich rzeczy tam pełno, im więcej
        zabawy nie polegającej na walce, to tym lepiej dla mnie
        – Super Adventure Box – gra w grze, nawiązująca do ery ośmiobitowców, pure awesomeness <3

        zastąpienie questów "serduszkami" – pogłębiło u mnie poczucie swobody –
        idę tam gdzie chcę i robię to co chcę, a przy okazji cośtam na danym
        terenie pomagam (w sensie "quest" zaczna się i kończy w tym samym
        miejscu, więc jak go skończę to mogę dalej losowo wybrać się gdzie mi
        się podoba, nic mnie nie trzyma, nic mnie nie zmusza iść w X)

        automatyczne skalowanie leweli – pozawalało grać z każdym znajomym na
        każdym poziomie, a mało które mmorpg na to pozwala – gigantyczny plus
        dla osoby jak ja, której znajomi grywają ale każdy w swoim tempie i
        przez to w większości gier nie możemy praktycznie rzecz biorąc robić nic
        razem
        – lore, głównie rasa nordycka i thief guild – storyline i
        klimat rzeczy które wybrałam bardzo mi się podobały; dodatkowo
        charakter, społeczności i kultura ras niegrywalnych

        W zasadzie
        większość tego co mi się podobało zazębia się jedno o drugie u mnie, bo
        takie mam upodobania. Jestem przedstawicielem stylu gry "zatrzymaj się i
        powąchaj kwiatki", a tam było co wąchać i było się nagradzanym
        bogactwem detali, szczególików i róznych spójnych logicznie tidbits.

        Czemu
        przestałam grać? Living Story. Tak, jedna jedyna rzecz zabiła mi całą
        chęć do gry. Kierunek gry zmienił się nagle z "szwędam się gdzie chcę,
        robię co chcę, oglądam zachód słońca tam gdzie chcę", wręcz do "o mój
        boże, o mój boże, tylko trzy dni dali żeby znaleźć ludzi i zrobić
        dwugodzinny trudny dungeon, więc już teraz rób to a nie niec innego, bo
        jak nie to wszystko przepadnie na zawsze". Nie, po prostu nie. Poczułam
        się po pierwszej partii living story jakby mnie ktoś z uroczej łąki z
        kwiatkami wykopał wprost na autostradę. Do tej pory się jeszcze nie
        pozbierałam.

        No ale to ja. Czas w którym grałam spędziłam mile i
        uważam że warto było chociażby na te parę miesięcy, nawet jakbym miała
        nigdy więcej nie odpalić klienta i tak jestem zadowolona.

        • dziękuje serdecznie za taka na prawdę wyczerpującą odpowiedź 😀 powiem Ci, że mnie zachęciłaś do sprawdzenia tego tytułu. Bardzo do mnie przemawia ten skalujący się level w lokacjach ;o po prostu genialne rozwiązanie! przyda się bardzo, bo ze znajomymi mamy też podobne problemy, każdemu różnie czasu wolnego spływa do zagospodarowania.
          Podobne rozwiązanie z levelem widziałem w TOR na arenach pvp, tam były koszyki poziomowe do których wrzucają śmiałków i boostują ich statystyki do maxymalnego poziomu, jedyne ograniczenie to nie wyuczone jakieś skille ale pobawić się można od razu 😀
          Nie ukrywam, że lubię pvp ale ogólnie to najważniejsze jest towarzystwo tak sądze 😀
          Niestety ale taki model gry obejmuję już chyba praktycznie wszystko co się da ;/ jedynie może jakieś sandboxowe dają nam tak na prawdę czystą swobodę bo tak to właśnie zmuszają nas do farmienia itp, ja też nie lubię łańcucha na szyi ;D
          dzięki jeszcze raz za taką obszerną notkę!:D