X

«

»

Humble Weekly Sale – The Adventure Company and Friends

humble weekly sale

Tym razem w ramach Humble Weekly Sale można nabyć:

minimum 0.01$ (od 1$ wersje steamowe)
– Dead Reefs
(DRM-free)
– Mystery Series: A Vampire Tale (DRM-free)
– Safecracker: The Ultimate Puzzle Adventure (Steam)
– Aura: Fate of the Ages (Steam)

minimum $6
– Dark Fall: The Journal (Steam)
– Dark Fall: Lights Out
(Steam)
– The Book of Unwritten Tales: Digital Deluxe Edition
(Steam)
– The Book of Unwritten Tales: The Critter Chronicles Collectors Edition (Steam)
– Jack Keane 2: The Fire Within (Steam)
– Deponia (Steam)
– Edna & Harvey: The Breakout (Steam)

minimum $15
– The Raven: Legacy of a Master Thief Digital Deluxe Edition (Steam)

 Oferta ważna przez tydzień.

  • mniam?

    • W moim odczuciu rewelka, że za tyle można kupić taki zestaw! Co prawda część miałem, ale na szczęście jako nie ruszony gift.

      • na spokojnie przyjrzę się dokładnie tym tytułom – wstępnie to Safecracker mnie interesuję

  • The Book of Unwritten Tales było w CD-Action po polsku (na Steam nie ma po polsku obu części i w internecie raczej nie ma do nich spolszczenia), to może ten prequel The Critter Chronicles też będzie.

  • na Origin jest wyprzedarz Battlefield….np BF4 za 64 zł

  • Poniewaz to przygodowki, przydalaby sie jakas informacja, ktore sa po polsku.

  • Przydałby się odcinek zbundowanych o tym zestawie:)

    • gość

      rly? “Mamy tu grę przypominającą Monkey Island, a tu kolejną przypominającą Monkey Island, czy polecamy? Oczywiście”.

      • No ostatni zbundlowani to moim zdaniem najgorszy odcinek z serii. Słowem metroid już rzygałem, nie tak wyglądały poprzednie odcinki.

        • rdy

          Nie oglądałem, ale ciężko nie uzyć słowa metroidvania, castlevania, w sytuacji gdzie 3 gry za 1$ mają akurat taką budowę

    • Jak najszybciej

    • Jerry nie lubi przygodowek 😀

  • z drugiego progu chyba tylko Jack Keane 2 by mnie interesował, a to trochę mało żeby wydać 6$. za to za Safecrackerem się rozglądałem od jakiegoś czasu, więc przy tej okazji chętnie go przygarnę. 🙂

  • Ech i znowu jest Deponia nie w tym zestawieniu co trzeba xD jakby była za dolara to bym brał od razu

  • Nie tym razem humbel

  • Nie lubię przygodówek, więc tym razem nie biorę nawet za dolara.

  • Jeśli ktoś jest zainteresowany the raven w tej edycji, to niech pisze do mnie na pw, a bundle jest tak dobry, że muszę go mieć za 6 dolców 😀

  • Ja polecę Dead Reefs, świetna przygodówka z interesującą fabuła i mega klimatem. Ogólne bundelek wręcz stworzony dla mnie 🙂

  • Dla mnie ideał. Wzięłam za 15$, bo Ravena i tak planowałam kupić 🙂

    I nie rozumiem Waszych utyskiwań z powodu braku ewentualnej polskiej wersji. Pewnie większość z Was już skończyła liceum, a nawet matura podstawowa to już poziom B1, więc spokojnie dacie radę z grami po angielsku. Podejrzewam jednak, że sporo z Was jest na wyższym poziomie, warto trochę wysilić mózg i poćwiczyć język w tak przyjemny sposób. Moi podstawówkowi (choć ci bardziej ogarnięci) uczniowie grają w angielskie wersje, nie przesadzajcie 🙂

    • pecet

      Też mnie zawsze śmieszą ludzie którzy chcą grac w gry po polsku. Brawo 🙂

      • Śmieszą cię ludzie, którzy chcą grać w gry w ojczystym języku? Tylko pogratulować.

        • Mnie śmieszą tylko ludzie, którzy nie byli dość rozgarnięci, żeby w wieku ponad osiemnastu lat (jeżeli, czytelniku, jesteś przed maturą, to nie bierz tego do siebie), żeby się nauczyć drugiego języka. Rozumiem, że chcecie grać po polsku – to wasz wybór, ale tak skrajna nieumiejętność dostosowania się do warunków (dzisiaj tylko dwa języki, kiedyś człowiek uważany za wykształconego musiał znać przynajmniej trzy) jest po prostu żałosna.
          Jak można być NIEDOUCZONYM i starać się wmówić wszystkim, że to “normalne”?

        • A może znam chiński, rosyjski i francuski a ty mi chcesz wmówić że jestem debilem bo nie znam angielskiego. Najpierw człowieku użyj rozumu.
          Albert Einstein (z Wikipedii)

          “Jego ojczystym językiem i praktycznie jedynym, którym dobrze władał był niemiecki. Wszystkie jego publikacje i książki były napisane po niemiecku. Mimo długiego pobytu w USA jego znajomość angielskiego sprowadzała się do najprostszych zwrotów i kilkuset słów potrzebnych do codziennego funkcjonowania w tym kraju.”

          Biedak nie spełniał twoich norm rozgarniętego człowieka.

        • Wybacz, to tylko parafraza twoich słów: a naprawdę znasz chiński, rosyjski i francuski zamiast angielskiego, czy przyznałeś się właśnie do czegoś innego?

          Nie nazwałbym Cię debilem, ale niedouczony to na pewno jesteś, jeżeli w dzisiejszych czasach nie znasz podstaw angielskiego. No i gdybyś nie zauważył, gry zazwyczaj są w dwóch lub większej ilości języków, a jak ktoś spał na lekcjach, teraz płacze tylko o polski.

          Zawsze był język rodzimy + najpowszechniejszy język komunikacji międzynarodowej i kultury (kiedyś łacina, francuski, dzisiaj angielski). Po prostu to zaakceptuj i nie ośmieszaj się jeszcze bardziej. Z Einsteinem to żeś wypalił… Powinieneś więcej o nim poczytać, może był geniuszem, ale “norm rozgarniętego człowieka” to chyba nie spełniał. “Edycja: Baaa! Jeszcze był NIEDOUCZONY!” – Był, no i? Jeżeli on jest twoim wzorem, życzę powodzenia.

        • Jesteś takim “nieogarem” że nawet masz problem z czytaniem ze zrozumieniem w języku polskim, a ty chrzanisz o języku angielskim.

          Przeczytaj sobie wątki w temacie rozpoczętym przez Katke, bo nie chce mi się powtarzać.

          Einsteina podałem za przykład że znajomość języka obcego nie jest wyznacznikiem zdolności intelektualnych.
          Może to ty pokazujesz tutaj “podstawówkowy poziom edukacji”(intelektualny) i ludzie cię za to właśnie minusują, ty próbujesz się pocieszać obrażając ich.
          Gdzie ktoś napisał że mieszkając w Polsce powinno znać się tylko język polski. Ta dedukcja, jestem oszołomiony.

        • Einstein może i nie znał innego języka niż niemiecki i był geniuszem ale może po prostu wystarczyło mu być geniuszem w jednej dziedzinie – nauce 😉 Pamiętacie (a może nie bo w sumie nie wiem w jakim wieku jesteście) jak niegdyś porządana była u pracodawców umiejętność obsługi komputera którą ludzie wpisywali sobie do CV? Po ’89 roku, gdy upadł u nas komunizm i otworzyliśmy się na świat (czy raczej świat stanął przed nami otworem) i komputery zalały nasz kraj, umiejętność obsługi komputera na żadnym pracodawcy nie robiła i nie robi już wrażenia a dlaczego? Bo umiejętność ta stała się normą, czymś co każdy powinien umieć. Ze znajomością języków jest jednak inaczej, wiele osób wpisuje sobie do CV “dobra znajomość angielskiego” co tak naprawdę nic pracodawcy nie mówi jeśli nie jest poparta żadnymi certyfikatami no ale “zawsze to CV lepiej wygląda”, nieprawdaż? 😉 Niestety, młodzi ludzie często nie myślą o swojej przyszłości więc nie widzą potrzeby nauki języków obcych a szkoda bo być może ich znajomość pozwoliłaby im w przyszłości zdobyć fajną pracę a być może i dobre zarobki. A potem…. potem dorastają i wyjeżdżają na Wyspy i jedyne co im pozostaje to praca na zmywaku bo nikt im nie da pracy w bezpośrednim kontakcie z klientami bo języka nie znają. Ciekaw jestem zatem ile jeszcze lat minie zanim znajomość języków obcych stanie się u nas normą i czy kiedykolwiek w Polsce będziemy mieli więcej niż jeden język urzędowy jak w innych krajach europejskich…?

        • A nie uważasz że w innych krajach jest więcej języków urzędowych bo były to kraje bardziej otwarte i co najważniejsze mlekiem i miodem płynące ;), a co za tym idzie namnożyło się w nich imigrantów. Polsce raczej nie grozi wprowadzenie 2go języka urzędowego.

          No i dalej można spotkać oferty pracy gdzie w wymaganiach jest biegła obsługa komputera.

          Znajomość angielskiego nigdy nie stanie się oczywistą oczywistością. Tak, USA dalej jest mocarstwem ale znaczenie tego kraju w świecie spada, być może za 5-10 lat młode pokolenie będzie się śmiać z nas że nie znamy chińskiego czy rosyjskiego. Kto wie kto wygra przyszłą wojnę.

          “ale może po prostu wystarczyło mu być geniuszem w jednej dziedzinie” w rzeczy samej.
          Tak na prawdę można by było zmienić temat rozmowy. Porozmawiać np o matematyce. O tym jak bardzo jest potrzebna, dlaczego tyle ludzi ma z nią problemy i dlaczego nie ma gier w których mógłbym w przyjemny sposób porozwiązywać jakieś całeczki hihi. To oczywiste że matematyka jest ważniejsza od języka obcego. Teraz ja nie mający nigdy problemów z matmą mam wyzywać innych bo je mają, albo nie mają ale nie chcą do snu, żeby się rozwijać, ot tak od niechcenia rozwiązać sobie parę trywialnych (dla mnie) zadanek. Oj skończy się to dla nich pewnie na zmywaku w WB 😉

          A prawda jest zupełnie inna xD
          Mianowice taka, że ludzie mniej wykształceni ( np. po zawodówce) często są bardziej cenieni na rynku pracy. Świat ma dość pseudointelektualistów, którzy maja nie wiadomo jakie wymagania odnośnie pracy i standardów życia. To ludzie “gorzej” wykształceni mają dzisiaj łatwiej, mają mniejszą konkurencje i mogą wyciągnąć często znacznie więcej kasy, szybciej zaczynają zarabiać.

          Kapitalizm się kończy, wojna się zbliża. Uczmy się strzelać! 😉

          Skończę już ten wywód bo chyba za bardzo chrzanie. Dobranoc.

        • Galnospoke

          Znam j. angielski komukatywnie i dlatego ze znam, nie chce go nigdzie widziec poza miejscami, gdzie musze go uzywac. Ten jezyk jest totalnie prymitywny, wrecz prostacki. Nie potrafie pojac jak mozna go przedkladac ponad np. j. polski. No, ale noworysze zawsze sa bardziej swieci niz sam papiez.

      • Nie do końca to miałam na myśli 🙂

      • Kupujesz książki po angielsku, bo przecież śmiesznie jest czytać je po polsku?

    • A mnie osobiście do szału doprowadza jak oglądam dobry film i przegapię jakiś urywek, a już w ogóle jeśli to jest początkowe choćby 60 sekund.Filmów po angielsku nie oglądam bo choćbym znał język znacznie bardziej niż znam to nie ma bata żeby mi coś nie uciekło (to w końcu język obcy). Dałem przykład filmu ale podobnie jest z grami. Jeśli mamy do czynienia choć z czymś odrobinę ambitnym, gdzie szczegóły są ważne (a nie mam pauzy żebym sobie mógł na spokojnie wyjąć słownik w razie czego) TO CHCE WSZYSTKO ROZUMIEĆ. Mam już dość tych wszystkich którzy mi wmawiają w jaki sposób mam robić to co robię, bo przecież oni tak robią i tak jest dobrze. A może by tak *^%^&* zmienić język urzędowy w Polsce na angielski, Przecież wszyscy znamy go świetnie, po co sobie utrudniać życie.

      • Oczywiście nikt Cię do niczego nie zmusza i nic Ci nie wmawia. Wyraziłam tylko swoje zdanie 🙂 Spokojnie.
        Skończyłam anglistykę, ale też zdarzają się momenty w filmach, serialach, książkach i grach, kiedy mi coś umknie, nie zrozumiem wyrażenia, czy idiomu. Ale na tym polega nauka języka, czegoś nie zrozumiesz, ale wpadnie Ci do głowy mnóstwo nowych słówek, których znaczenie zrozumiesz z kontekstu i zapamiętasz je bezboleśnie, bez wkuwania. Poza tym zawsze to jakaś gimnastyka umysłu. Lubię się rozwijać i uczyć ciągle nowych rzeczy, ale że jestem leniem, robię to tylko poprzez hobby.
        Nie mówię, że masz grać tylko po angielsku. Ale czasem można spróbować i okazuje się, że nie jest to trudne. A jaka satysfakcja 🙂

        • Może granie w gry, które mają dobre polskie wersje po angielsku jest dyskusyjne, ale część w ogóle nie ma polskich wersji, więc wtedy i tak nie ma wyboru i trzeba się w końcu tego języka poduczyć. 🙂

        • Pamiętam czasy kiedy przygodówki takie jak Quest for Glory czy King’s Quest były tylko po angielsku i słownik był zawsze na biurku obok klawiatury i myszy 😛

        • Hehe, dokładnie, zawsze miałem pod ręką słownik angielskiego i niemieckiego, przydawały się do gier 😉 A co do wypowiedzi Katki to ja tego nie odebrałem jako jakiś atak. Ja dobrze wiem, że wielu z młodych ludzi potrafiłoby spokojnie pograć w gry w języku angielskim (zwłaszcza jeśli się da włączyć angielskie napisy) i nawet jeśli nie zrozumieliby wszystkiego, domyśliliby się z kontekstu czy po tym co się dzieje w grze tylko im się nie chce a może po prostu nie mają potrzeby, jak to się mówi, nauki przez zabawę a szkoda bo np. ja niegdyś angielskiego zacząłem się uczyć nie w szkole czy na prywatnych lekcjach ale właśnie z gier i słownika (i po częśći z piosenek moich ulubionych zespołów) i później, w szkole średniej miałem o wiele łatwiej gdy pojawiły się lekcje angielskiego. Co do gier to trzeba samemu wybrać czy chcę kupić tanio ale wersję wyłącznie angielską czy też drożej ale zlokalizowaną. Nie rozumiem tylko niektórych osób co to zawsze na siłę szukają spolszczeń do gier. Owszem, jeśli jakiś polski wydawca zepsuł tłumaczenie, to jest to jakiś argument aby poszukać spolszczenia (dziwne to słowo) ale zrobionego przez fanów, z poprawkami.
          BTW naprawdę cieszy to, że są tu ludzie z którymi można naprawdę ciekawie podyskutować 🙂

        • Dla przykładu gram teraz w Dust: An Elysian Tail. Banalna niezobowiązująca gra, infantylna fabuła, dość łatwy język i po każdej wypowiedzi gra czeka na na naciśnięcie A na padzie żeby przejść dalej. Miodzio żeby się odprężyć a przy okazji pouczyć się trochę angielskiego. Tak robię i sprawia mi to przyjemność. Czytam sobie (a w zasadzie tłumacze (“tłumocze”)) Game of thrones w originale choć idzie mi to jak krew z nosa i też sprawia mi to przyjemność. Ale jak słyszę ciągle głosy “nie rozumiem Waszych utyskiwań z powodu braku ewentualnej polskiej wersji”, “weź się do nauki i nie pie*^%*” itd to wzbiera we mnie furia. Nauka nauką, a rozrywka, czy mówiąc nie koniecznie o grach obcowanie ze sztuką swoją drogą. Wielu z nas chce grać po polsku bo to jest nasz ojczysty język, chce się po prostu rozerwać a nie wkurwi(&_ że znowu czegoś nie zrozumiało i nie wie jaką ścieżkę dialogu wybrać, itp. Przestańcie więc proszę mówić w jaki sposób co mam robić. Ja chcę grać po polsku!

        • Nie brnij dalej z tą krucjatą, graj jak lubisz.

        • Ale wyrażasz swoje zdanie w lekko obraźliwy sposób. Czemu od razu “utyskiwanie”? Przecież to słowo jest ewidentnie negatywnie nacechowane. A szczerze nie widzę, aby w komentarzu przed Twoim ktoś utyskiwał. No i na koniec bardzo miłe zestawienie: “NAWET” (w domyśle, bo co prawda nie napisane, ale powinno tam być, gdyż bez niego zdanie nie ma sensu w kontekście wypowiedzi) dzieci w podstawówce grają po angielsku, a WY dorośli ludzie nie możecie? Nie przesadzajcie… Mówisz, że uczysz – mam nadzieję, że nie udzieli Ci się syndrom złego nauczyciela: “przecież to takie proste jest, jak możecie tego nie rozumieć”, bo prawdę mówiąc te Twoje wypowiedzi lekko w taką stronę właśnie idą.

        • Dobrze, utyskiwanie może jest zbyt pejoratywnym określeniem, racja. Ale nie odnosiłam się do komentarzy w tym wątku, tylko ogólnie do bardzo często pojawiającej się tu kwestii.
          I nie mówię nic w stylu “jesteście niedouczeni” albo “nie możecie tego zrozumieć”. Wręcz przeciwnie, napisałam, że możecie, bo jest to łatwiejsze niż się zdaje. To chyba pozytywna motywacja 🙂 Rozumienie z kontekstu jest bardzo ważną umiejętnością, bo nie da się poznać wszystkich słów obcego języka (a może nawet i ojczystego), zasugerowałam tylko aby to ćwiczyć w przyjemny sposób, grając.
          A i tak każdy zrobi tak, jak mu się tylko podoba, miłego grania 😀
          I uwierz, jestem nauczycielem, który cierpliwie tłumaczy do usranej śmierci 🙂 Uczyłam kiedyś seniorów, cudowni ludzie, ale praca z nimi bardzo uczy cierpliwości 🙂

        • Zwróciłaś uwagę na ważną kwestię, którą podkreśla bliska mi osoba, która też ukończyła studia ściśle związane z językiem angielskim: grając w gry po polsku nie mamy gwarancji, że nic nam nie umknie (czasami gram uważniej, gdy muszę być czujny ze względu na język obcy). Abstrahuję już od tego, że czasem lepiej nie do końca zrozumieć wersję oryginalną, niż dobrze zrozumieć źle zlokalizowaną wersję w rodzimym języku.

          Istotą problemu jest to, że ludzie znający podstawy języka angielskiego (B1-B2) boją się z nim obcować. Preferencje to INSZA INSZOŚĆ, wolicie słabsze Mass Effect po Polsku, to grajcie po Polsku, bądźcie stratni, bo masa smaczków umknie Wam właśnie ze względu na to, że wybierzecie gorszą polską wersję (zainteresowanym mogę wytłumaczyć, dlaczego jest gorsza). Wolicie słaby dubbing, niż zaj*bistą grę aktorską w wersji angielskiej – słuchajcie tekturowych dialogów. Też czasem wolę się nie koncentrować, lubię język polski (staram się o niego dbać, nie nadużywać zapożyczeń i kalek językowych takich jak “bazując” – zawsze piszę/mówię: “w oparciu”), doceniam też udane tłumaczenia i udane dubbingi… ale łapię się na tym, że czasem pasuję, a pasować nie muszę. Okazuje się, że jestem w stanie zrozumieć w 90% gry i filmy w języku angielskim, nawet bez tych angielskich napisów, które dodają mi pewności (w samolotach nie zawsze są napisy, a z napisami w języku polskim się jeszcze nie zetknąłem).

          Inna sprawa, że natrafiłem na gry, w których wersja angielska jest spie przona (natywnym językiem gry nie musi być angielski). Dla mnie podstawa, to wersja angielska z angielskimi napisami… też nie zawsze mam siłę oglądać filmy angielskie z angielskimi napisami i grać w gry w ten sposób, ale staram się nie panikować, gdy mam ochotę w coś zagrać, a niewydana została wersja PL.

          Reasumując, Katce chodziło najpewniej o to, że wiele osób ma niską samoocenę na temat językowych umiejętności, a nie o to, żeby zachęcać do grania wyłącznie w wersje angielskie.

          Nawiasem, przy okazji wiązanki o chińskim, francuskim i rosyjskim itd. – b. rzadko się zdarza, że ktoś zna dziś dobrze jakiś język obcy, a nie zna angielskiego ;-).

          Last but not least: mniej agresji, więcej prób zrozumienia – krytykujmy argumenty, prowadźmy rzeczowe dyskusje bez wycieczek osobistych i obrzucania się inwektywami ^_~.

        • Tak jak napisał TelFyr słowa Katki w pierwszym poście miały negatywny wydźwięk. Zresztą z takim i o wiele gorszymy spotykamy się tu na co dzień gdy ktoś pyta o polski język.

          Zasugerowanie że można
          spróbować w coś zagrać po angielsku bądź w innym języku, bo język jest na takim i takim poziomie, bo da się albo się nie da zatrzymać grę w trakcie dialogu itd, jak najbardziej, wielu z takiej informacji się ucieszy.

          Wielu z nas angielski zna na bardzo wysokim poziomie,
          niektórzy na średnim i początkującym, ale są tu tez ludzie którzy nie uczyli się angielskiego w szkole, a np rosyjskiego, niemieckiego i wbrew
          pozorom ludzie w wieku niewiele po 30tce mogli być właśnie w takiej sytuacji.

          To że ktoś napisze że nie bierze gry bo nie ma wersji
          polskiej nie musi oznaczać, że jest leniem (choć ma prawo także mu się nie chcieć), nie oznacza że jest ograniczony itd.
          Więc tak z tym się na pewno zgodzę: mniej agresji, więcej prób zrozumienia. W końcu od początku o to tu chodzi, o nie ocenianie ludzi z góry bo chcą grac po polsku. W końcu to jest nasz ojczysty język.

        • Myślę, że Katka mogła chcieć (świadomie/podświadomie) sprowokować do dyskusji. W każdym razie jej początkowy komentarz nie wydał mi się jakoś specjalnie agresywny. Nie do końca fortunne (ze względu na konotacje) “utyskiwanie” to w zasadzie “uskarżanie się na coś” lub “narzekanie”, czy też “pretensje” i tak jest w istocie, chyba przyznasz. To, że niezlokalizowane gry sprzedają się gorzej daje do myślenia. Okay, przygodówki bywają wymagające, ale jeśli jakiś Shooter czy H&S nie mają polskiej wersji, to czy jest to aż tak duży problem? W moim przekonaniu powinien to być problem marginalny. Fan Vampira tak czy inaczej zagra w Vampire The Masquerade: Bloodlines, mimo tego, że język tej gry do najprostszych nie należy. Starsi gracze, czy też Ci po 30-stce, zjedli zęby na grach w języku angielskim, gdy nie umieli jeszcze dobrze po polsku mówić ;-). A dziś czytamy w internetach, że coś jest grą dla dzieci i przydałoby się spolszczenie (SIC!)… Jeśli 6-letnie dziecko w dzisiejszych czasach nie ogarnie platformówki takiej jak Ducktales, to nie chcę wiedzieć, dokąd zmierzamy (ja mając mniejsze możliwości ogarniałem te gry… nie miałem wtedy internetu, ani możliwości nauki języka pod okiem profesjonalisty i z wykorzystaniem odpowiednich materiałów… uczyłem się go grając… i nie uważam się za osobę wybitną – moi koledzy też ogarniali). Bywają ambitniejsze i wymagające gry – pełna zgoda, ale przecież znaczna większość tych “utyskiwań” dotyczy produkcji wcale nie bardziej pokomplikowanych językowo, niż te z lat 80-90. Gry w większości nie są utkane niuansami jak książki, dajmy na to Lodge’a (nie podjąłbym się czytania go w oryginale, przynajmniej jeszcze nie teraz). Chcę zagrać w nowego wiedźmina po Polsku, ale w grę, która wyda mi się interesująca jestem w stanie zagrać nawet po japońsku, mimo, że nie znam tego języka (w japońskie gry grałem też jako dzieciak, więc dziś może też dałbym radę). Pozdro!

        • Nie znam Cię, nie wiem w jakim jesteś wieku, ale powiadam ci:starzejesz się! Każde pokolenie ma to do siebie że gloryfikuje swoje czasy wskazując na nowe pokolenie z ubolewaniem, jak to społeczeństwo schodzi na psy. Dziwne, że jeszcze człowiek nie wyginął 😉
          A wracając do gier. Nowy Bioshock, niby FPS, a fabuła jest w nim bardzo ważna, ja przesłuchiwałem każde nagranie (no dobra, 2ch nie znalazłem). Może ktoś w to grał żeby sobie postrzelać wtedy rzeczywiście język nie przeszkadza. Jasne można grać we wszystko, widząc kanji na ekranie i nic nie rozumiejąc, ale w gry gdzie fabuła nie odgrywa ważnej roli.

          Bardzo chciałbym zagrać w grę L.A. Noire. Będziesz mnie namawiał żebym grał po angielsku? Nie wydam kasy na tą grę, jakby była lokalizacji (napisy) już dawno byłaby odhaczona. Ta gra opiera się głównie na dialogach, na ich podstawie prowadzimy śledztwo. Jeśli nie będę rozumiał powiedzmy 97% tekstu w tej grze to jaki sens jest w to grać? Przejść przejdę, ale nie będę czerpał przyjemności z gry.

          Świat przynajmniej pozornie idzie do przodu, gry na pewno zrobiły niesamowity postęp, choćby graficznie. Mamy ogromną konkurencje na rynku, gry praktycznie za darmo
          na bundlach (a i tak niezłą kasę z tego trzepią). To oczywiste że ludzie wymagają lokalizacji, ze takie gry się lepiej sprzedają. Ile nakładów pracy schodzi na stworzenie gry, a ile na przetłumaczenie napisów. To aż śmieszne, że ta lokalizacja się nie pojawia.

          Z innej beczki: gdzieś mi wpadł w ręce artykuł BBC z którego wynikało że 75% społeczeństwa WB nie potrafiło by przeprowadzić prostej rozmowy w języku obcym. My jesteśmy niestety strasznie zakompleksionym narodem i dla niektórych znajomość języków świadczy o wartości człowieka.

        • Zgodzę się co do L.A. Noire – w tej grze występuje faktycznie trudny język… ponad moją znajomość, grałem chwilę i odstawiłem, bo nie dawałem rady (może za 2-3 lata uda mi się podszlifować angielski, żeby wchodzić w fabuły na takim poziomie), natomiast w trzecim Bioshocku język nie jest jakoś wybitnie trudny (mniej więcej taki jak w większości amerykańskich filmów… fabuła jest udziwniona, ale sam jej język nie). Grałem w BI po angielsku na konsoli, później po polsku na PC. Pierwsze dwa Fallouty wydają mi się trudniejsze (językowo) niż trzeci Bioshock. Jeśli chcesz dobrą (i do ogarnięcia po angielsku) fabułę w shooterze, to pograj w Spec Ops: The Line… Bioshock Infinite może się zchować 😉 (ok, świat w BI został stworzony bardzo ciekawie, nastrojowo itd. ale sama fabuła – ani nie wbiła mnie w fotel, ani nie wyrzuciła z kapci).

          Gry zrobiły i postęp (graficzny, dźwiękowy itd.), i regres – coraz częściejsą krótsze, łatwiejsze i banalniejsze (zdarzają się wyjątki). Fabuła Skyrim w porównaniu do Wrót Baldura wydaje się miałka, a co do ilości samych dialogów… zastanawiam się, który z dzisiejszych cRPG-ów mógłby przebić pod tym względem wcale nie takie stare Arcanum. Czy gloryfikuję przeszłość? W jakimś stopniu na pewno, tylko że aż tak stary nie jestem (87). Byłem w tamtym roku w Brazylii, w Rio, z moich obserwacji wynika, że 95% tamtego społeczeństwa nie potrafi przeprowadzić rozmowy w obcym języku, ale czy to powód do umniejszenia wartości znajomości obcych języków? Ja pluję sobie w brodę, że w liceum chodziłem do klasy mat-inf, a nie do lingwistycznej ;-).

        • Zawsze tak już chyba będzie, że ludzie będą mieć sentyment do gier (czy muzyki, filmów, książek), które poznali w dzieciństwie, dzięki którym zostali wciągnięci w ten inny świat. Moja przygoda z grami zaczęła się własnie od Baldurów, Arcanum, pierwszych dwóch Falloutów. I mam do nich ogromny sentyment, żaden erpeg mnie aż tak nie oczarował i nie wciągnął jak tamte, choć Fallout New Vegas był blisko 🙂 Skyrim owszem, rozbudowany, piękny świat, fajny rozwój postaci, ale zadania typu podaj przynieś pozamiataj znudziły mnie po trochę ponad stu godzinach rozgrywki.
          Niedawno stopniowo przekonuję się do shooterów – właśnie kończę Bioshocka. Na pewno zagram w Rage, bo jestem fanka antyutopii i post-apokalipsy. Już kolejna osoba poleca Spec Ops: The Line. Jako baba nie za bardzo jaram się tematyką wojenną i z zasady odrzucam gry, gdzie bohaterami są żołnierze. Ale za to strasznie lubię gry z dobrą fabułą, grać? 🙂

        • Też nie jestem amatorem tematyki żołnierskiej (i też jestem fanem antyutopii i post-apokalipsy). The Line polecam ze względu na to, że wrogowie są w tej produkcji czymś więcej niż celami w shooterowym rozumieniu. To gra, która pobudza do refleksji i bombarduje wątpliwościami, jest trochę jak lekcja etyki (dla osób, które czytają np. Kołakowskiego, może to brzmieć jak banał, ale ja tak tę grę odebrałem). Wejrzenie w bohatera, który wybiera pomiędzy złym a gorszym, pomiędzy niewłaściwym i niewłaściwym… to wejrzenie wywołuje mindfuck. Najmocniejszą stroną tytułu jest scenariusz i trudno mi napisać coś więcej niż ogólniki, bo nie chcę zbyt wiele zdradzić osobie, która być może sięgnie po tę grową opowieść. Zagraj.

        • Zachęciłeś 🙂 Będę polować na przecenę. Kojarzę, że była w tej świątecznej, więc jeszcze nie raz się na pewno pojawi w obniżonej cenie.

        • A wracając jeszcze do angielskiego, mój facet gra w L.A. Noire i właśnie go zapytałam – powiedział, że z włączonymi angielskimi napisami ogarnia bez problemów, czasem tylko nie zrozumie jakiegoś policyjnego żargonu, ale to pojedyncze słowa.
          Po liceum i studiach angielskiego uczył się oglądając dużo filmów i meczy NBA, więc grunt to chcieć :p

        • Zerknij więc też na L.A. Noire… język jest tam wg mnie trudny – żargon żargonem, ale problemów nastręczały mi gęsto nagromadzone wyrażenia idiomatyczne… choć nie wykluczam, że mogłem szukać dziury w całym (drugiego znaczenia, którego nie było). Nawiasem, lokalizacja może być marnym pocieszeniem, bo część narracji zostanie pewnie spłaszczona.

        • Zerknę, zerknę. Też już mam, czeka w kolejce. Niedawno złożyłam nowego kompa i mam strasznie dużo nadrabiania.

        • Moim zdaniem nie jesteśmy zakompleksieni, przynajmniej już nie jesteśmy. Niedawno okazało się, że Polscy gimnazjaliści osiągają jedne z najlepszych wyników w Europie (w standaryzowanych testach wiedzy), brniemy też coraz wyżej jeśli chodzi o znajomość języków obcych. I bardzo dobrze 🙂
          Nie świadczy to o naszej wartości, tylko o tym, że mamy duże możliwości i je potem wykorzystujemy. Uczymy się języków, dogadujemy się z ludźmi z całego świata, studiujemy za granicą na świetnych uczelniach. To napawa optymizmem 🙂

        • Właśnie, właśnie, właśnie 🙂

      • Nikt Ci nie broni grać po polsku czy oglądać filmy z polskim dubbingiem czy napisami. Jeśli również za granicę nigdy nie jeździsz to angielski czy inny obcy język również Ci nie jest potrzebny, Twoja wola. Moje zdanie jest takie, że jesteśmy w UE i wypadałoby znać choć jeden obcy język, niekoniecznie po to aby grać czy oglądać filmy ale aby potrafić się porozumieć z ludźmi zza granicy 😉

      • I też gram w gry po polsku, np uwielbiam polski dubbing Baldura jedynki i dwójki. Jak jakiś czas temu grałam w wersje Enhanced, brakowało mi głosów Kolbergera, Kobuszewskiego, czy Kownackiej jako mojej ulubionej Viconii.
        Ale teraz na przykład grałam w Tomb Raidera po polsku i nie mogłam znieść Lary mówiącej beznamiętnym głosem Gruszki.

        • Na steam z tą nową larą można ustawić domyślnie na angielski, potem jak się uruchomi grę, to można w opcjach zmienić napisy na polskie, a dubbing jest po angielsku. Tak na zaś, jakby ktoś nie wiedział 🙂
          To samo działa w przypadku Hitman Absolution, zobaczymy jak to będzie z Thi4f.

        • bosz, widocznie jestem jakimś ułomem, bo nie mogłam zmienić języka dubbingu, tylko napisów :p

        • Potwierdzam, że można.To było pierwsze co zrobiłem. Raz, że nie znoszę polskich dubbingów (poza bajkami disneya), dwa, że oryginalny głos (i akcent) Lary jest wprost wspaniały!

        • A czego tu nie umieć? Prawy klik na grę, właściwości, zakładka język i gotowe.

        • Nie miałam potrzeby zmieniania tego nigdy, bo większość gier jest na steamie w oryginalnej wersji albo ewentualnie polskiej kinowej. Dzięki, będę wiedzieć na przyszłość 🙂

  • kupi mi ktos za dead island epidemic??

    • Za grę, która za darmo będzie? Odpuść sobie.

  • odkupie Jack Keane 2: The Fire Within

    • Ja również, nie chciałby się ktoś pozbyć? 🙂

  • Za 15 nie warto. Raven, mimo szumnych zapowiedzi jest co najwyżej średni. Ale za 6!!! Świetna paczka.

  • Michał Stelmaszewski

    Deponia za Monaco z Humble Indie Bundle – Ktoś chętny?

    • Michał Stelmaszewski

      Lub Giana sisters lub The Swapper

  • Wziąłem tylko dla Edny ale niestety j. polskiego brak – trzeba będzie pokombinować. Da się z reszty zrobić gift?

  • Nie jestem fanem przygodówek ale portfel nie odpoczywa. Dziś biorę dużą pizzę. I może pół dolca na zachęte do bundla.

  • Gdyby ktoś chciał pozbyć się Edny & Harveya, to chętnie ich przygarnę za 1$ przez PayPal (kontakt na PM) …

  • Jeżeli ktoś nie ma możliwości kupienia, to zapraszam na PW.

  • Jeszcze raz napiszę, nic nie narzucam. Dla mnie uczenie się języków poprzez hobby jest przyjemnością – teraz szlifuję swój francuski oglądając sporo francuskich filmów i słuchając francuskiej muzyki 🙂 Chodzi mi tylko o to, że to takie stereotypowe, że do nauki służy podręcznik, czy kurs językowy. O wiele lepiej nauczymy się za pośrednictwem czegoś fajnego, co lubimy. Ale to nadal twój wybór 🙂