X

«

»

Nie taki Steam straszny jak go malują (kraczykruk)

 W artykule pt. ”Steam Holiday Fail, czyli quo vadis steamie?” Remike wyraził swoje (i zapewne nie tylko swoje) rozczarowanie tegoroczną wyprzedażą na Steamie. Logicznie przy tym założył, że za tą niezbyt udaną wyprzedaż odpowiadają „ludzie spod stajni Gabe’a Newella”. Ja pozwolę sobie przedstawić inny punkt widzenia, choć nie stojący do końca w opozycji do tego, co napisał Remike, a raczej obarczający winą kogoś innego. Kto jest owym winowajcą? Jest ich dokładnie dwóch: muve.pl i greenmangaming.com. Spróbuje teraz wyjaśnić dlaczego tak się stało i dlaczego Steam stał się ich ofiarą. Muve digital nie jest z nami długo, ale od samego początku stara się wywalczyć swoje miejsce na rynku elektronicznej dystrybucji w Polsce.

Choć jako pionier na naszym podwórku nie ma zbyt trudno, to widać, że nie spoczywa na laurach. Od samego początku oferował kilka darmowych gier, potem przyszły okazjonalne weekendowe przeceny poszczególnych tytułów (okazjonalne ponieważ nie pojawiały się co weekend). Prawdziwy boom nastąpił wraz z początkiem grudnia, kiedy wystartowali ze swoją akcją „Zimobranie”. Bardzo przezornie wybrano też datę startu i zakończenia promocji tak by nie kolidowała ze steamową. Tytuły i ceny, jakie zaoferowało „Zimobranie”, spowodowały niezły opad szczeny. Były wśród nich takie świeżynki jak: Darksiders 2 (30 zł) czy Sleeping Dogs (25 zł). Do tego same hity w postaci Batman Arkham City: GOTY: (22 zł) , Risen 2, Max Payne 3, Alan Wake: American Nightmare (5 zł!!). Obok takiej oferty nie dało się przejść obojętnie, a przecież to nie koniec zalet: większość z oferowanych gier można było dodać do Steama, a prostota zapłaty była nieporównywalna – koniec z przelewaniem i konwertowaniem środków na Paypalu. Odważę się napisać: Muve zaserwowało nam naprawdę godny odpowiednik Steamowej wyprzedaży – po prostu taki, który cenowo odpowiadał polskim realiom*.

Zielony ludek czyli GreenmManGaming – jest sklepem zagranicznym z siedzibą w Wielkiej Brytanii, a jednak oferuje swoje gry w dolarach. To nie jedyna zaleta tego sklepu. GMG oferuje także możliwość wymiany wcześniej zakupionych gier na store credit, gdzie po jakimś czasie za gry zwracana jest część pieniędzy, które można przeznaczyć na inne tytuły. Niestety w praktyce nie wygląda to tak różowo ponieważ tyczy się to tylko gier, które nie wymagają rejestracji na innych platformach takich jak Steam. Jednak najbardziej charakterystyczną cechą GMG i jednocześnie ciekawym sposobem promocji są tak zwane Vouchery, czyli kody zniżkowe, uprawniające do zakupu gier po niższych cenach -25% -30% i nie było by w tym nic oryginalnego gdyby nie to, że działają na większość już i tak przecenionych tytułów. Dzięki temu zielony ludek z powodzeniem dobiera się nawet do polskich portfeli, nie wspominając już o tych pełnych € czy £.

Wszystko to sprawiło, że oczekiwania względem Zimowej Wyprzedaży na Steam urosły wręcz do niebotycznych rozmiarów, a Valve chyba nie było na to przygotowane. Valve robiło swoje czyli chciało powtórzyć promocję z przed roku. Za wyjątkiem zbierania węgielków, akcji która dla nas klientów była przednią zabawą, ale ze strategicznego punktu widzenia się nie sprawdziła (w teście Remike’a jest to dobrze wyjaśnione). To jest chyba jedyny minus, jaki można zarzucić tegorocznej wyprzedaży, bo ceny promocji się nie zmieniły. To konkurencja zawiesiła zbyt wysoko poprzeczkę. Paradoksalnie ponieważ zrobiła to ze strachu przed Parą, która napędziła ich machiny do działania.

Na sam koniec pokuszę się o wróżenie z fusów i postaram się krótko przedstawić ewentualny scenariusz przyszłorocznych wyprzedaży:

Steam – na pewno zreflektuje się, podliczy zyski i zaskoczy nas w przyszłym roku. W końcu nie przez przypadek stał się gigantem branży elektronicznej dystrybucji.

GreenManGaming – wydaje się, że to firma z potencjałem (i podobno bogatym inwestorem). Widać, że chce się przebić na rynku i ugruntować swoją pozycję. Na razie idzie jej to wyśmienicie, więc jestem dobrych myśli.

Muve – to największa niewiadoma. Może być tak, że szefowie podliczają teraz zyski i straty z tegorocznej wyprzedaży i łapią się za głowę. Może była to jednorazowa akcja mająca na celu pokazać konkurencji gdzie ich miejsce? „Zimobranie” mogło też okazać się strzałem w dziesiątkę i tego typu promocje będą pojawiały się cyklicznie – czego wam i sobie życzę.

kraczykruk

 

*Rykoszetem oberwało się przy tym CDProjektowi, który dopiero co wszedł na rynek elektronicznej dystrybucji ze swoim sklepem cdp.pl. Szumu było sporo, ale niestety klęska sromotna, ponieważ kiedy Muve serwował nam Darksiders 2 za 30 zł, na cdp.pl za tą samą cenę można było kupić w promocji Symulator Farmy.

  • Pingback: Kącik publicystyczny liczy na wasze uwagi! Kolejny tekst użytkownika! » łowcygier.pl()

  • kamil950

    No, ale na cdp.pl kupiłem przynajmniej Gemini Rue DRM-Free po polsku za ok 10 zł (chyba nigdzie indziej nie ma w naszym języku – chyba, że w pudełku lub w tzw. “alternatywnych bezpłatnych źródłach”). Można też zauważyć, że chyba znaleźli swoją niszę w wydawaniu nieprzetłumaczonych gier indie, przygodówek etc. ze swoją polską wersją niedostępną chyba nigdzie indziej – np. Deponia, Deponia 2 i inne często bez zabezpieczeń.

    PS Jeszcze wcześniej kupiłem za ok. 5 zł Zeno Clash na Steam. Więc w sumie zarobili na mnie prawie 15 zł. 🙂

  • DarkSoul

    Ja na Steam kupiłem pare gier tej wyprzedaży. Owszem, wole kupować na GMG gdzie mam te gry taniej ale nie toleruje gier drm free albo podpinanych do innych programów typu origin,uplay etc. Co do gier drm free jako człowiek ktory się nawrócił po długim okresie piractwa, ten typ gier w moim mniemaniu równa sie temu że sciagnal byl ją z wareza czy z innych torrentów. Nie wiem czy te gry są przypisane do konta ale nie mam zamiaru trzymac gry na dysku w nieskoncznosc, nagrywanie na płyty to też dla mnie przeżytek a Steam jest dla mnie lekarstwem na to. Mam gry w swojej bibliotece, moge je sciagnac kiedy chce i odpalić raz jeszcze. Mam aktualizacje na bieżąco etc. Co do samej zimej akcji Steam, całkowicie zgadzam się tutaj z autorem tekstu, mieliśmy zbyt wysokie wymagania. Dla gracza z zachodu ceny gier na Steam to to samo co u nas gry na muve, nawet taniej, bo gdy my mielismy darksiders za 30 zł oni mieli za swoje 13 zł(euro) na steam, tak więc dla naszego rynku nie była to okazja, ale mysle ze Steam zarobił kupe kasy:)