X

«

»

konkurs “moja gra roku” – THPS HD (Globoos)

Gra roku 2012

 

Dość długo zastanawiałem się, który hicior mógłby w mojej opinii zasłużyć na miano najlepszej produkcji roku. Jako, że jestem pecetowcem z krwi i kości, mój wzrok początkowo spoczął na efektownym pudełku Diablo III, będącej ekskluziwem na tę platformę. I choć bawię się świetnie przy kontrowersyjnym tytule Blizzarda, to jednak trudno dokonywać takich wyroków, nie dobiwszy nawet do sześćdziesiątego levela. Po przejrzeniu listy kilku innych tegorocznych tytułów, z którymi miałem (nie)przyjemność się zetknąć, mój wzrok spoczął na grze powszechnie krytykowanej, zarówno przez recenzentów, jak i graczy. No cóż, ostrzegam, że jest bardzo subiektywnie i trochę nostalgicznie 😉

 

Albowiem gra roku to dla mnie nic innego, jak Tony Hawk’s Pro Skater HD. Zdziwieni? Pewnie tak, bo sam zdaję sobie sprawę z tego, jak duże znaczenie w odbiorze gry miał mój sentyment do „starych Hawków”, tych sprzed dziwacznego RIDE czy nawet „jackassowych” Undergroundów. Edycje z podtytułem Pro Skater dawały po prostu czystą, bezkompromisową radość z „czesania” coraz większych i, co ważne (w porównaniu chociażby ze stosunkowo nowoczesną serią Skate), kompletnie nierealistycznych kombosów. Problem z niektórymi klasykami jest taki, że choć wspomina się je ciepło, to już do grania się mniej nadają. I o ile taki THPS 4 wciąż daje sporo frajdy, to część pierwsza i druga potrzebowały znaczącego odświeżenia, a edycja HD właśnie je nam przyniosła (kolejne części miały być „rimejkowane” z czasem w postaci DLC, jak na razie ukazał się pack z „trójki”).

 

Studio Robomodo, któremu to Activision powierzyło kwestię zrobienia zrobienia wersji HD, wywiązało się ze swojego zadania w sposób, który zadowoli każdego… kto zdążył wcześniej pokochać Tony’ego Hawka (mowa oczywiście o grze;)). Wszystkie 7 lokacji to mapy wzięte ze starych produkcji, i choć wyglądają ładniej oraz mają sporo nowych elementów graficznych, to jednak ich układ pozostał praktycznie niezmienny. Dla niektórych to pewnie wada… ale 2 słowa – Hangar i Szkoła – zapewne rozpalą serca tych, którzy swego czasu spędzili godziny na tych kultowych planszach. A Downhill Jam może przypomni nieco mniej miłe „Kur…czę, znowu zabrakło mi 100 punktów!”. Podobnie zresztą, całość gry też ma do tego predyspozycje – gameplay jest zręcznościowy, ale to nie znaczy łatwy. Nie ma to jednak, jak prawdziwa satysfakcja z wymaksowania levelu czy, tym bardziej, całej produkcji. To zresztą niesie ze sobą wymierne korzyści, bo za zdobywaną w czasie gry gotówkę możemy sobie upgrade’ować zdolności naszego skatera (którym może być Tony Hawk, Rodney Mullen, Eric Koston, Andrew Reynolds, Lyn-z Adams Hawkins (Pastrana), Nyjah Huston, Chris Cole lub Riley Hawk), dokupić nowy wygląd deskorolki czy triki (a wykonanie efektownego speciala dalej cieszy, nawet jeśli zrobimy go przez przypadek).

 

Prawdziwy hardkor pojawia się jednak dopiero w specjalnych trybach, odblokowywanych wraz z postępami w karierze, w tym dwoma będącymi nowością dla serii. Big Head Survival, w którym wykonując tricki zapobiegamy… eksplozji powiększającej się głowy naszego skejta, Hawkman polegający na zbieraniu kolorowych monet i bardziej klasyczne Grafitti potrafią niekiedy dać w kość (zwłaszcza w nomen omen czaszkę), a zarazem stanowią świetne urozmaicenie rozgrywki (przydatne, bo sama kariera nie jest zbyt długa).

 

W samej rozgrywce też nie ma znaczących różnic – „arsenał” trików został na oko (bo dokładnego porównania nie mam) nieco powiększony, ale sposób ich łączenia w combosy przetrwał niezmienny. Poprawiona została za to fizyka samej jazdy na deskorolce, dzięki czemu wszystko wydaje się być płynniejsze, zwłaszcza w połączeniu z bardziej realistycznymi animacjami. Z kolei nowy domyślny układ sterowania sprawia, że na PC da się grać i bez pada (a przynajmniej, po krótkim treningu, granie na klawiaturze jest wygodniejsze niż wcześniej).

 

Odświeżenie w oczywisty sposób dotknęło też sfery graficznej – kanciaste potworki z oryginalnych THPS powodować mogą obecnie ból oczu, więc kompletnie odmieniony wygląd to istotna zaleta. Cudów na kiju czy fotorealistycznej oprawy nie ma co oczekiwać, ale niektóre lokacje robią naprawdę pozytywne wrażenie, podobnie jak całkowicie nowe animacje. Idealnie nie jest, bo do nowych „ficzerów” należy też niezwykle komiczny ragdoll – no ale, patrząc pozytywnie, to przecież kolejny powód do uśmiechu, nawet jeśli lekko ironicznego 😉

 

Od grafiki nie odstaje też na pewno ścieżka dźwiękowa produkcji. Tracklista zbudowana jest z czternastu utworów, z których niecała połowa dostępna była w oryginalnych THPS, a tych fanom serii rekomendować chyba nie trzeba – zapewne nie jestem jedynym, komu odpowiednie utwory zespołu Bad Religion czy Public Enemy przywodzą na myśl właśnie Tony’ego Hawka. Utwory wprowadzone w wersji HD, choć stworzone przez zespoły raczej mniej znane, dość dobrze wpisują się w klimat serii i nie przeszkadzają w biciu rekordów.

 

Podsumowując – choć nie dostaliśmy rewolucji ani produkcji rozbudowanej tak, jak można by pomarzyć, to dla fanów oldschoolowych zręcznościówek sygnowanych nazwiskiem znanego skatera, Tony Hawk’s Pro Skater HD może być właśnie ich małą, prywatną grą roku 2012. Całej reszcie, która nie boi się powrotu do oldschoolu, polecam zakup tylko na sensownej promocji.

 

Globoos