X

«

»

Dlaczego warto wspierać Yes, Your Grace?

tumblr_static_45uz5u053pwko0w4owkgokcwk[1]Osobiście zawsze pozostawałem obojętny na wszelkiego rodzaju kampanie z hasłami “wspierajmy polskie produkcje”. Nie faworyzuję polskiej muzyki, polskiej kinematografii, więc dlaczego miałbym patrzeć przychylnym okiem na grę komputerową tylko dlatego, że zrobił ją Polak? I tym razem nie będzie inaczej. Chciałbym zapoznać was z grą Yes, Your Grace studia Brave At Night i przedstawić argumenty, dlaczego warto wspierać tę produkcję. Argumenty inne, niż fakt, że głównym projektantem gry jest… mój brat.

Debiutanci – profesjonaliści

Zespół mojego brata to studenci trzeciego roku na kierunku Video Games Design/ Video Games Production w Uniwersytecie Huddersfield. Jest to prestiżowe miejsce, które co roku dostarcza branży nowych adeptów, gotowych by zasilić największe studia growe na świecie. Co więcej, kolejne projekty studentów trzeciego roku, raz w tygodniu nadzorowane przez profesorów uniwersytetu, osiągają coraz większą popularność i sukces komercyjny. Bardzo dobrym przykładem jest Dream autorstwa studia HyperSloth, będące jednym z pierwszych tytułów, które uzyskało “zielony” status w systemie Steam Greenlight.

Duchowy spadkobierca Papers, Please

Glory To Arstotzka! Jeżeli jeszcze nie mieliście do czynienia z Papers, Please to… MUSICIE nadrobić te zaległości jeszcze przed premierą Yes, Your Grace. Istnieje duża szansa, że gra z miejsca stanie się Waszym ulubionym tytułem. Osoby, które pamiętają Jorji Costavę i z dumą proklamowały chwałę Arstotzce wiedzą z kolei, że P,P to tytuł tak wyjątkowy i unikatowy, że… nie da się po prostu skopiować jego mechaniki i podpiąć się pod jego sławę.

Nazwanie Yes, Your Grace duchowym spadkobiercą Papers, Please na pewno nie będzie mocnym nadużyciem. Twórcy nie próbują nawet ukrywać inspiracji kultową produkcją Lucasa Pope’a. Nie ma jednak mowy o plagiacie. Różnice między dwoma produkcjami są na tyle głębokie, że plasują obie produkcje w dwóch różnych szufladkach gatunkowych. Produkcja Pope’a to gra logiczna, w której liczy się spostrzegawczość, umiejętność kojarzenia faktów i zapamiętywania skomplikowanego regulaminu. W grze Brave At Night nie ma z kolei poprawnych odpowiedzi, nie ma regulaminów oraz zabawy w “znajdź różnicę między obrazkami”. Zamiast kontrolera granicznego, będziecie mogli wcielić się w rolę króla Eryka, miłościwie (?) panującego nad królestwem Davern. Akcja gry rozgrywa się na dwóch płaszczyznach – w sali tronowej oraz na interaktywnej mapie. W tym pierwszym miejscu będziecie mogli rozmawiać ze swoimi podwładnymi, kupcami, rycerzami i czarodziejami. Mapa to z kolei “okno” na całe królestwo, w której będziecie mogli zarządzać surowcami, atakować sąsiednie państwa i rozbudowywać swoje miasta.

Decyzje, decyzje, decyzje

O ile podejmowanie decyzji o przyszłości rodziny kontrolera granicznego w Papers, Please było tylko dodatkowym smaczkiem po zakończeniu misji, w Yes, Your Grace konsekwencje działań gracza są podstawowym elementem, wpływającym na przebieg gry. Pod tym względem produkcja Brave At Night bardziej przypomina serię Wiedźmin. Każdy Wasz krok jako król to kolejna decyzja, której znaczenie oraz konsekwencje ukażą się dopiero w dalszej fazie rozgrywki. Co więcej, płaszczyzna, na której owe konsekwencje będą odzwierciedlone nie ogranicza się tylko dla przyszłości pojedynczych jednostek. Swoimi decyzjami możecie wpłynąć na nastroje społeczne, granice królestwa, a nawet… życie samego króla. Co cechuje dobrego króla? Czy życie pojedynczej jednostki może być ważniejsze od interesu całego królestwa? Któremu ze swoich poddanych warto zaufać? Która grupa społeczna może liczyć na pomoc króla, gdy zabraknie jedzenia? Czy lepiej inwestować w armię, aby obronić się przed nieprzyjacielem, czy może ważniejsze jest pozyskiwanie zasobów i utrzymywanie dobrych nastrojów społecznych? To tak naprawdę tylko część dylematów, z którymi gracz będzie musiał się na co dzień zmagać. Czy pod koniec gry uda Wam się stanąć przed lustrem z podniesionym czołem i powiedzieć “byłem sprawiedliwym królem”?

Kickstarter, Greenlight – co dalej?

Yes, Your Grace powstaje już od ponad roku. Studio pracuje nad grą od świtu do późnej nocy i nie ma cienia wątpliwości, że jest ona robiona z olbrzymią pasją i wielkimi ambicjami. Z oczywistych względów serwisy Łowcy Gier oraz Salenauts będą patronować temu projektowi. Nie będziemy jednak przeprowadzać żadnych akcji promocyjnych typu “zagłosuj na Greenlight aby otrzymać darmowy kluczyk”. Nie mamy zamiaru kupować Waszych głosów. Jestem głęboko przekonany, że Yes, Your Grace to tytuł tak wyjątkowy, że poradzi sobie na rynku bez tego typu zagrywek.

Powyższy artykuł prezentuje tylko strzępek informacji o Yes, Your Grace. Jeżeli chcecie dowiedzieć się więcej, zajrzyjcie na yesyourgrace.com oraz na stronę Steam Greenlight poświęconą produkcji. Znaleźć tam możecie trailery, fragment gameplaya z komentarzem oraz wiele różnych ciekawostek. Jeżeli uznacie, że gra warta jest Waszego głosu na “tak” w systemie Greenlight, to będziemy Wam bardzo wdzięczni za udzielone wsparcie.

Do 24 grudnia potrwa również kampania na Kickstarterze, której celem jest zebranie funduszy potrzebnych do udoskonalenia projektu. Na ten moment Brave At Night uzbierało £2,767 z wymaganych £6,000 (46% drogi do celu). Wspierając projekt wpłatą w wysokości £8, uzyskacie możliwość otrzymania gry w wersji cyfrowej (z potencjalnym kluczem Steam po sukcesie na Greenlight). Kolejne progi gwarantują m.in. dostęp do wersji Beta, dostęp do wersji Alfa, ręcznie szytą mapę królestwa oraz możliwość nazwania, a nawet zaprojektowania jednego z NPCów w grze.

Michał “remike” Bryks
CEO Lowcygier.pl / Salenauts.com

  • A po polsku bedzie ?

    • Póki co nie ma takich planów. Może jako stretch goal? 😉

      • Nah

      • Łukasz

        nie ma takich planów to i nie ma wpłat. Sorry, ale jeśli grę robią Polacy i nawet nie pofatygują się o rodzimy język (z którego przecież tłumaczą na angielski), to świadczy to tylko o braku szacunku do rodaków.

        • Gry nie robią Polacy, tylko studenci angielskiego uniwersytetu, z których jedną osobą jest mój brat. Przetłumaczenie gry na więcej języków (w tym polski) nie jest wcale takim prostym zadaniem. Takiego zadania nie podejmie się “pierwszy lepszy Polak” – to musi być wykwalifikowana osoba, która przetłumaczy skrypt w sposób poprawny językowo oraz klimatyczny. Do zatrudnienia odpowiedniej osoby na pewno potrzebne będą środki, które nie są uwzględnione w aktualnym budżecie.

        • Skoro gra jest we wczesnej fazie produkcji to może niech ktoś zagada do dobrego teamu – GrajPoPolsku? Są naprawdę fantastycznymi, sympatycznymi ludźmi. Sam mam milion innych gier do dokończenia, a na takie produkcje nie mam po prostu nawet czasu – życzę jak najlepiej, ale skoro staracie się grę wypromować i uważacie, że zapowiada się coś godnego uwagi, spróbujcie pociągnąć za jakieś sznurki. Nikt nie każe podpisywać cyrografu z Cenegą czy CDP.

        • kokonmaster

          Ej, nie porównuj CDP do Cenędzy. Oni są wporządku i nawet ceny premier są ok. Cenędza tylko zdziera z ludzi kasę. Przykład? Potrafili zwiększyć cenę Roma II Total War o 20zł tuż przed premierą i wiele, wiele innych ich wybryków.

        • CDP też wiele razy dało ciała i ich reputacja ciągle się pogarsza (tłumaczenie D:OS, chęć dorobienia się na tłumaczeniu Talisman to tylko wierzchołek góry lodowej). Są tak w porządku, że niebawem znikną z rynku :).

        • Nie zależy mi na wersji PL, bo ogarnę w języku Shakespeare’a, ale moja żona jest początkującym graczem i tłumaczem (angielski na poziomie native’a), jeśli byłaby chęć tłumaczenia na PL, możemy pomóc.

        • Szacunek to się zdobywa. Ty musisz na niego zapracować.
          Grupa odbiorców w Polsce jest pewnie wąską – zresztą tak jak i w innych krajach. Język angielski jest w zasadzie drugim językiem każdej osoby, która gra w gry – dlaczego? Bo to jest bardzo popularny język i właśnie z nim najłatwiej trafić do najszerszego grona odbiorców. Po co topić XYZ funtów by dotrzeć do 5 000 Polaków? Przecież większość z nich spokojnie gra w gry po angielsku, ogląda filmy i rozumie bardzo wiele, a jak nie wszystko to masz darmowe słowniki online.

          Jak będziesz robić grę i będziesz musiał ogarnąć kupę tekstu, a potem to jeszcze przetłumaczyć, to zobaczysz ile to jest roboty i testowania (pod różnymi względami) i pieniędzy. A nawet jeśli będziesz w stanie zrobić wersję polską to pozostaje pytanie o czysto ekonomicznym charakterze “Czy to mi się opłaca?”. To jest biznes i ciężka forsa, a nie hobby. Nikt nie chce tracić kasy, tym bardziej, że czasami jest to ewidentnie nieopłacalne.

        • Łukasz

          sorry, ale jesteś w błędzie. Szacunek się zdobywa? Może w wojsku, szacunek dla klienta jest rzeczą fundamentalną. Jak wg. Ciebie klient ma zapracować na szacunek? Angielski jest ok, chociaż obecnie trend jest taki, że gry wydaje się też po polsku. Taki miły gest w stronę klienta. Przy założeniu, że grę robią Polacy dodanie j. polskiego nie jest trudnością. Co innego, gdy tworzy ją zespół wielonarodowościowy. Przy mniejszym budżecie jakim dysponuje dane studio, czy wydawca nie wypada mieć o to pretensji.
          Sama gra jest bardzo obiecująca i będę śledził jej dalsze losy. Autorom wypada życzyć powodzenia i sił przy tworzeniu tej produkcji.

        • Ty tak na poważnie? Czytałeś mój komentarz? Dlaczego nie odniesiesz się do kwestii opłacalności implementacji j.polskiego? Co ma za znaczenie, że Polak jest w składzie ekipy gry? Nie ma znaczenia – to tylko ciekawostka. Skoro tak łatwo dodać nasz język to zrób to. A jakie Ty masz pojęcie jaki oni mają budżet? Pracujesz z nimi? Dlaczego chcesz dysponowac ich czasem, pieniędzmi, odpowiedzialnością? Kim Ty jesteś, żeby stawiać takie tezy? O.O
          Aż nie wierzę, że czytam taki bełkot.
          Język polski miło byłoby mieć, ale tu jest sporo pracy. To nie jest CTRL+C/CTRL+V i gotowe. Ktoś musiałby przecież to przetłumaczyć. Trzeba zrobić czcionki. Może trzeba przeprojektować menu, bo j.polski by się rozlewał poza ramki przygotowane pod j.angielski. Jesteś programistą, że to wszystko wiesz?

          Napiszę Ci jak krowie na rowie: g*wno Ci się należy.
          Mamy wolny rynek, mamy podmioty gospodarcze dysponujące określonymi OGRANICZONYMI zasobami – te firmy zawsze kalkulują co im się opłaca i co jest warte ryzyka. Nie Ty, ani ja będziemy decydować o obecności j.polskiego. Przyczyna jest prosta – nie wiemy w jakiej kondycji jest firma. A może wpompowali ostatnie oszczędności w ten projekt i po prostu nie ma kasy na bonusy? Nie wpadłeś na to?
          Każdy produkt na rynku ma dziś określoną specyfikację (czy to jest gra, żelazko, czy kredyt hipoteczny) i na podstawie takich informacji podejmujesz decyzję o zakupie – jeśli parametry odpowiadają i jesteś skłonny zapłacić cenę, to kupujesz; jeśli coś Ci nie pasuje to nie kupujesz. Proste.
          Nikt nie będzie robić dla Ciebie polonizacji, bo Ty uważasz, że to jest słuszne i tylko na podstawie faktu, że w zespole pracuje JEDEN Polak.

          Człowieku, na jakim świecie Ty żyjesz, skąd to przekonanie, że Tobie jako klientowi należy się szacunek.

        • Powiem to tak: po Twoim komentarzu widać przede wszystkim to, że nie umiesz czytać z zrozumieniem 🙂

          I do gościa, który może Tobie dać pieniądze należy się szacunek, choćby był wymuszony. Bo to twój byt zależy od niego. Rzadko kiedy na odwrót.

        • Łukasz

          ej, kolego, Ty chyba nie umiesz czytać ze zrozumieniem. Wyraźnie napisałem, że ” Co innego, gdy tworzy ją zespół wielonarodowościowy. Przy mniejszym budżecie jakim dysponuje dane studio, czy wydawca nie wypada mieć o to pretensji.”
          1. skoro to nie jest polskie studio, gdzie wychodzi się właśnie z polskiego i tłumaczy na angielski, a zespół wielonarodowościowy, to jest to zupełnie inna sytuacja
          2. Skoro zespół/studio jest mały, a nie wielka korporacja jaką stać na zawodowych tłumaczy (vide Bioware, Ubi etc..) to nie wypada mieć pretensji o brak j. polskiego
          Twoje tezy są więc z d*py wyjęte. A co do szacunku dla klienta to jest to przyjęte prawie na całym świecie, może z wyjątkiem krajów 3 świata. Jeśli nie chcesz by Cię szanowano kupując to proszę bardzo.
          Z mojej strony koniec dyskusji.

        • Ty nadal uważasz, że Tobie się coś należy, bo (wstaw sobie dowolny powód).
          A zespół nie wychodzi z polskiego, tylko od razu jest wszystko od razu po angielsku, bo zamiast tłumaczyć to z “polaka” na “angola”, to brat admina od razu po angielsku pisze? A może, brat zajmuje się grafiką i historię i teksty pisze inna osoba i na polski nie ma po prostu czasu bo brakuje rąk? Albo tekst pisze angol i nie zna polskiego?
          Gdzie jest napisane, że ten zespół to 100% Polaków? A nawet jeśli to 100% Polaków, to może wygodniej im od razu po angielsku całość robić? Może umieją na tyle angielski, żeby skrócić czas pracy? Wiesz, ekonomia czasu to też umiejętność.
          Narodowość twórców nie ma zbyt wiele wspólnego z oferowanymi językami – wiele indyków wychodzi tylko po angielsku, choć twórcy są z innego kraju.

          Oj boli Cię ten brak szacunku. Jesteś kimś specjalnym, że się go tak domagasz? Jakiś kompleks, żeby Ci stopy lizali? Niska samżooceną? Coś nie tak z Tobą. Każdy ma za Tobą biegać, bo okazałeś łaskę wchodząc do sklepu? Hahaha. Czuję spore wymagania tylko z tytułu, że raczysz gdzieś wejść i zaszczycić coś spojrzeniem. Focha walniesz i palniesz wykład jak eskpedientka zrobi na Ciebie minę? No co za poczucie niedowartościowania. Utopię to sobie możesz w książkach forsować.

    • Studio angielskie tworzy daną grę więc raczej nie,ale wszystko przed nami. Było by dobrze,nie wszyscy(I’m) w takiej produkcji z zamysłem wykonywaliby świadomie kolejne kroki bez dobrej znajomości języka brytyjskiego.

      • To jest taki język brytyjski, a może jeszcze amerykański?

        • Kiedyś był.

        • Język angielski jest dzielony na odmiany brytyjską i amerykańską, trochę jak z gwarą w Polsce, więc stwierdzenie “język brytyjski” jest, nawet jeśli to tylko skrót myślowy, poprawne.

        • Dany język był używany dawno, dawno temu w Brytanii. PS pamiętam jeszcze za czasów szkolnych,jak Pani nauczycielka mówiła,że Amerykanie inaczej i Anglicy inaczej wymawiają niektóre słowa. To o czymś świadczy. Nie chcę udawać mędrca w danej sprawie,bo po prostu się na tym nie znam, a używając słowa “język brytyjski”, myślałem, że to będzie zrozumiałe.

        • Tutaj nawet nie chodzi tylko o wymowę, ale o pisownię (US: dopuszczalne jest “ton”, UK: “tonne”), czy niektóre słowa (US: “elevator”, UK: “lift”). Czasami też te same słowa mają dwa różne znaczenia zależnie od tego czy mowa o amerykańskim, czy o brytyjskim angielskim, przykładem może być “biscuit”. To tylko kilka z wielu przykładów, które można zauważyć bez bycia specjalistą.

        • Albo “chips” 😀

        • Tu nie trzeba pani od angielskiego. Obejrzysz sobie w oryginale film brytyjski, a potem amerykański – bardzo duża różnica.

    • sergeron

      Do Papers, Please fani zrobili nieoficjalne spolszczenie.

  • Poczekam aż będzie w bundlu 😛
    A na serio to powodzenia ! :d

  • Powodzenia.

    • Blant for Piotr z tej strony.

      Kim jesteś? Jesteś zwycięzcą!

  • Wygląda super. Szkoda, że gra dopiero za 8 funtów, będę musiał trochę poczekać po premierze żeby nabyć 🙂

  • Wyglada dobrze, poczekam aż bedzie na Kinguin za max 5 PLNów.

  • Leaffar

    “You have my sword!” czy jak to tam szło. 😛

  • Gamer Kowalski

    powodzenia 🙂

  • Raczej powinni(ście) liczyć na kickstarterowców z innych krajów. Dosyć długo i dokładnie obserwowałem akcje na k-s, Polacy dużo gadają, ale wkładu nie dają prawie w ogóle. Oczywiście biorąc pod uwagę kwestię zarobków trudno kogokolwiek winić.
    Przyznam, że mi we wsparciu projektu przeszkadza grafika. Wiem, że są fani tego typu produkcji, ale ja na przykład – a takich graczy jest chyba większość – wolę gdy coś dodatkowo ładnie wygląda. Takie Banner Saga mogłem wesprzeć za samą warstwę wizualną.
    Wiem, że tak jest łatwiej, taniej i w ogóle, ale jest w takim podejściu coś z “robienia na odpieprz”, bo z tego co widzę i czytam o projekcie, zatrudnienie kogoś do narysowania ładniejszych grafik nie byłoby wcale aż tak wymagające, a minimalistyczna oprawa, która w Papers dodawała klimatu, tutaj bardziej wygląda jak jechanie po budżecie.
    Ale to tyle ode mnie, skoro zamieściliście taką reklamę (żeby było jasne – nie widzę w tym nic złego, może w ogóle zrobicie jakąś podstronę z ciekawymi akcjami, które warto wspierać w opozycji do tony g*, dawanego “za darmo za głosy”), może warto zaznaczyć, że wzięliśmy ją pod uwagę. Tak czy inaczej, życzę powodzenia i będę czasem zerkał na to koło na k-s, jeśli pokaże się tam, że część funduszy pójdzie na solidnego grafika, dorzucę parę cegiełek.

    • Marko

      tu raczej nie chodzi o brak dobrego grafika… tu raczej tak powinno być. Jak by nie patrzeć to nawet w paint’cie lepsze sceny można zrobić. Fakt faktem, grafika nie onieśmiela. Dla mnie sprawa wygląda trochę inaczej, nie widzę tu nic, czego ogarnięci ludzie chociażby z PWSZ Płock czy Polibudy w Wawie czy nawet Studium Policealnego CKU w Toruniu czy czegokolwiek innego gdzie się dobrze liznęło praktycznie programowanie by nie napisali. ps nie mówię o sobie chociaż jestem programistą aplikacji, ale o ludziach co ze mną studiowali parę lat temu i lepsze projekty mieli na dyplom

      • “nie widzę tu nic, czego ogarnięci ludzie (…) by nie napisali”
        A mimo to tego nie zrobili, więc o co chodzi? Papers, Please wspomniane tutaj też nie jest jakimś technicznym cudem, a był oceniany bardzo dobrze. Jak ślepym trzeba być, żeby uważać, że w grach liczy się wyłącznie techniczne zaawansowanie i fotorealistyczna grafika? Pomysł jest świeży, co na razie wróży grze dobrze. Pozostaje tylko zaczekać i zobaczyć jak zostanie to wykonane i czy cała gra nie stanie się monotonna po 15 minutach.

        • PiotrK

          “lepsze projekty mieli na dyplom” czytanie ze zrozumieniem się kłania. Z tego co można wnioskować, zrobili tylko z crapem na steam się nie pchali.

        • To Ty mógłbyś czytać ze zrozumieniem. Napisałeś, że Twoi znajomi mogliby taką grę stworzyć – ale tego nie zrobili, najpewniej dlatego, bo nie wpadli na ten konkretny pomysł. W grach indie najczęściej to on się liczy, a nie techniczna doskonałość. Małe studia często nie mogą sobie pozwolić na grafikę jak w grach z najwyższej półki, więc muszą przyciągnąć gracza czymś innym, najczęściej mechaniką lub historią.
          Więc jak możesz stwierdzić, że “lepsze projekty mieli na dyplom”, skoro Yes, Your Grace jeszcze się nie ukazało? Tym samym nie masz możliwości sprawdzenia jak ta mechanika działa. Chyba, że książki porównujesz na podstawie “treść tej podobała mi się bardziej niż opis z okładki tej drugiej, więc musi być lepsza, autorowi nie chciało się napisać czegoś dobrego.”

        • PiotrK

          nadal nie umiesz czytać 🙂 ja nic takiego nie pisałem bo to nie mój post 🙂

        • Mój błąd, przyzwyczajony jestem, ze odpowiada mi ta sama osoba, więc nawet nie patrzę na nicki. Co nie zmienia faktu, że Wasza argumentacja tutaj jest całkowicie bezsensowna.

    • Również odpychają mnie takie pikselowe grafiki, wyjdę na ignoranta ale według mnie to nie koncepcja ale pójście na łatwiznę.

  • ktotamjest

    jak przyjdzie wyplata wespre to i mam nadzieje ze bedzie po pl ale jak to moze byc ze polak nie robi po polsku…

  • Jak najbardziej kibicuję projektowi, zaintrygował mnie już jakiś czas temu, kiedy zauważyłem go na moddb. Jeszcze się wstrzymuję ze wspieraniem, ale tylko dlatego, że czekam do końca akcji.

  • Zapowiada się ciekawie, poczekam na premierę i pierwsze opinie, btw 15 złotych mogę dać, ale nie 8 £.

  • Głos na NIE. Gra wyjdzie w późnym 2015r. Do tego czasu mogą powiedzieć wzieliśmy kasę i tak nie dokończymy gry. Ile można robić taką grę, z pikselowatą grafiką?

    • Mam nadzieję, że to trolling. To, że grafika jest pikselowa, nie znaczy, że gra ma powstać w miesiąc. Rozumiem, gdyby pracowała nad tym jakaś większa ekipa, która dodatkowo ma już coś w swoim dorobku, więc już się na tym zna. Remike przecież wspomniał, że osób jest kilka, więc skutek jest oczywisty. Pamiętaj tylko, że nawet większe spółki zwykle mają już gotowe silniki i zobacz, że takie kolejne gry z serii AC są wydawane mniej więcej co rok (ok, ostatnio wychodziły częściej), a mają już przecież gotową technologię. Potrzebują więc już tylko pomysłu i wykonania gry, czyli dokładnie tego, co ma zrobić ekipa Brave At Night. Niby tam to jest wszystko bardziej skomplikowane, ale pracuje przy tym znacznie więcej osób, czyli proporcje są praktycznie zachowane!

      Warto jeszcze wspomnieć o grze Cave Story+ – jej twórca spędził pięć lat robiąc tę grę samemu. Napisz do niego, jaka to jest kpina, że robił to tak długo.

      • Nie głosuję na coś w ciemno. W reguleminie Steam jest:
        Nie startuj w Early Access bez grywalnej gry.
        Tak samo powinno być w greenlight, bo dodają potem taki Symulator Trawy którego nikt nie kupuje.

        • A Ustawa Prawo o Ruchu Drogowym zabrania wjazdu samochodem na ścieżkę rowerową – art 49. pkt.1 (a więc parkowanie nie wchodzi w grę), a jednak dzień w dzień widzę gnoi (i muszę omijać ich hrabiowskie dupska) tarasujących te ścieżki. Regulaminy jedno, praktyka drugie. Jasne mogę ich fotografować i zgłaszać na Policję jako wykroczenie, tylko wiesz ile takich zgłoszeń bym robił codziennie? Chyba 20.

          Co do gier (i generalnie wszystkiego za co dajesz kasę) – znasz taką maksymę jak Caveat Emptor?

    • Zagraj w Gunpoint. Stary, tam też jest pikseloza, ale tamta gra jest tak *$#%^@! miodna, że szok. Ostatnio Gunpoint zmiótł u mnie takie gry jak Borderlands 2 czy CSGO. Grafa to fajny BONUS. Gunpoint jest przemiodny pomimo (choć stylowej) to ograniczonej grafy.

      • MorDanOsk

        Dokładnie, jaki % graczy pamięta jeszcze o co chodzi tak naprawdę w grach? Jaranie się grafiką jest żenujące, ludzie kupują odgrzewane kotlety a ciekawych gier nie tkną bo pixel artowa grafika (Która moim zdaniem dobrze wykonana bije na ryj wszystkie 3D). Ignorancja na maksa, jak ktoś taki może wgl nazywać siebie graczem?

  • Zapowiada się ciekawiej niż Papers Please, z chęcią zagram. Mam nadzieję, że w przyszłości powstałaby też wersja na urządzenia mobilne, w takie gry wolę grać na iPadzie 🙂

  • Jestem jak najbardziej za tego typu finansowaniem ,jednak w obecnej formie jest zupełnie bez sensu ,gdyż wspierający nic z tego nie mają. Korzyść z tego ma tylko twórca ,bo grę ,którą wspieramy dostajemy po wpłaceniu kwoty w tym przypadku – 8 funtów ,za które pewnie potem wyląduje na steam – czyli jest zupełnie tak jak byśmy po prostu zamawiali pre-order. Według mnie ,żeby korzyść była obustronna ,wspierający powinni otrzymywać grę za max. 50% przyszłej ceny sklepowej/steamowej ,wtedy można by mówić o korzyści obustronnej. Obecnie po prostu wyrzucamy pieniądze w ciemno , nie mając z tego nic, jednocześnie będąc jedyną (w większości przypadków) nadzieją (źródłem finansowania niezbędnym) na powodzenie projektu, nie rozumiem dlaczego ludzie na to idą.

    • Sytuacja potrafi być jeszcze bardziej kuriozalna, gdy jedna grupa wspiera w ciemno sporymi sumami, a druga już po wydaniu produkcji na Steam dostaje tę samą grę po np. miesiącu w bundlu za kilka zł, 🙂

  • rdy

    Będe się przyglądał, bo PP było świetne. Ale to jest trochę coś innego

    PP raczej nie zaliczyłbym do gier logicznych, ciężko ją skategoryzować. Żeby wygrać trzeba było być szybkim i bezbłędnym, a to średnio pasuje do logicznych

  • +1 za przyznanie się bez kozery, że to rodzina.
    Popieram, wesprę, walnę wpis na swoim blogu. W sumie tyle mogę.
    Powodzenia! 🙂

  • Jakby był kluczyk za głos to czemu nie, a tak to poczekam na jakiegoś kundla, bo to idealna gierka do dolanowego progu w Grupi.

    • Nie tylko kluczyk, ale i karty do wydropienia, gdyby gra weszła na Steam:P

      • O to to, kluczyk i karty i jest idealnie ;).

  • Dałem łapkę w górę na Greenlight, ale 8 funtów w ciemno nie dam, sorry.

  • Niżej zamieszczony komentarz jest tylko rozmyślaniem. Nie chcę, by został odebrany jako krytyka.

    Moim zdaniem ten wpis powinien trafić na forum, a fakt że jest przypięty dziwi mnie jeszcze bardziej skoro “Nie mamy zamiaru kupować Waszych głosów” ale przez kilka dni będziemy to czytać aż w końcu coś wyślemy.
    Nie jestem na nie, nie potępiam, wręcz przeciwnie. Jako informatyk wiem ile trzeba włożyć w to pracy. Zastanawia mnie tylko fakt, czy jeżeli chciałbym rozwinąć grę napisaną na zajęcia z inżynierii to czy info też trafi jako przypięte na główną? “fakt, że głównym projektantem gry jest… mój brat” stawia Cię w świetle “moje jest mojsze”, więc wspieramy moich ludzi. Tego typu argument negatywnie nastawił mnie do artykułu, tym bardziej, że żyjemy w świecie, gdzie (prawie) każdy dba tylko o swój własny tyłek i swoją rodzinę. Nie chcę wyjść na zawistnego człowieka ale równie dobrze mogłeś o tym wspomnieć po omówieniu plusów tej pozycji jako ciekawostkę.
    Takie tam “zimne” przemyślenia.
    W każdym razie zapowiada się fajnie. Myślę, że będę na nią polował, bo pomysł jest świetny, a my jesteśmy łowcami.
    Powodzenia i wielu ciekawych rozwiązań!

    • Wydaje mi się, że czepiasz się dla samego czepiania. Umyślnie napisałem w leadzie, że gra tworzona jest przez mojego brata, żeby postawić sprawę jasno przed czytelnikami. Gdybym próbował to kamuflować, to krytykanci uderzaliby z drugiej strony. Jeżeli taka informacja “nastawiła cię negatywnie” do artykułu, to wydaje mi się, że może to wynikać właśnie trochę z zawiści.

      Nie widzę też nic złego we wspieraniu pracy mojego brata. Nie wiem, czy wiesz, ale to on był autorem pierwszego layoutu Lowcygier.pl i gdyby nie on, to nie rozmawialibyśmy tutaj… Zapominasz chyba, że bądź co bądź Łowcy tworzeni są, nie przez maszyny, a zwykłych ludzi. Nie widzę nic złego w tym, żeby czasem zwrócić się do czytelników z jakąś prywatną prośbą, komunikatem, czy ciekawostką. Jakbym kiedyś zachorował, potrzebował pieniądze na operację i poprosił o dotacje czytelników, to też zarzucałbyś mi “dbanie o własny tyłek”? “Moja choroba jest mojsza – jest wiele innych chorych osób, ale o nich nie napiszecie”? Wiem, że to demagogia, ale mimo wszystko twój argument jest na podobnym poziomie.

      Artykuł został przyklejony, bo dzięki temu news zwraca uwagę i zyskuje na klikalności. Celem artykułu było dotarcie do jak najszerszego grona osób i zainteresowanie ludzi produkcją “Yes My Grace”. Zdaję sobie sprawę, że jest wiele zawistnych osób, które wyśmieją ten artykuł właśnie za jego dość prywatny charakter. Nie ma to jednak dla mnie wielkiego znaczenia. Jeżeli choć kilka osób zainteresowało się grą, kliknęło łapkę w górę i czeka na premierę, to nawet cała armia krytykantów nie umniejszy osiągniętego sukcesu.

      • Bardzo proszę ustosunkować się do całości wypowiedzi kolegi

        “Zastanawia mnie tylko fakt, czy jeżeli chciałbym rozwinąć grę napisaną
        na zajęcia z inżynierii to czy info też trafi jako przypięte na główną?”

        • Jeśli będziesz bratem admina, to pewnie tak.

        • Ty, ale to chyba jest portal prowadzony przez admina, a nie przez Ciebie co? Gość załadował w ten portal masę czasu, umiejętności, cierpliwości, nauki, a może i kasy! Dlaczego bronisz mu dbania o prywatny interes? Czy on Ci grozi banem jak nie wesprzesz gry jego brata? Nope. Kto dzień w dzień (od nie wiem kiedy) dostarcza Ci pod nos zniżki na gry? Jak się nie podoba, to zrób sobie 25+ zakładek ze wszystkich stron na których można kupować tanio gry i oglądaj sobie to wszystko każdego dnia. Tu masz wszystko pod nos i na czas.

        • Zrób grę przynajmniej tak skomplikowaną jak ta wyżej, pokaż demo adminom, jak im się spodoba to może i bez posiadania admina w rodzinie trafisz na główną.

      • Z jednej strony, przypięty news to nie jest coś złego. W końcu to jednorazowa akcja, a nawet jak ktoś nie lubi gier tego typu, przeczytanie pierwszych akapitów potrafi przekonać człowieka dość mocno, że gra ma w sobie coś więcej niż to, że tworzy ją brat admina.. A jakby komuś ten fakt nie pasował, to wzmianka w pierwszym akapicie sprawia, że “zmarnował” on tylko z dziesięć sekund.
        Z drugiej strony ostatnio na łowcach dzieją się dziwne rzeczy. Dodanie keyów, promocje sponsorowane, reklamy (nie gier) w miejsce na promocje, prośby o wyłączenie adblocka, teraz promocja gry brata admina… A to wszystko w ciągu zaledwie kilku miesięcy. Myślę, że chyba każdy boi się, w którą stronę zmierza ten portal, ale wszystko zależy od tego, co będzie dalej.
        Chociaż z powodu dużej ilości “czytelników”, którzy zazwyczaj niczego nie kupują tylko czekają na darmochę aby coś “cebulnąć”, w postach taki jak ten pojawia się miliard nieuzasadnionego hejtu. Ktoś tworzy ten portal za darmo, ale to chyba oczywiste, że chce mieć też z niego jakieś profity? Bo jakoś nie widzi mi się, aby każdy tutaj (mówię o czytelnikach) był wolontariuszem w dowolnej formie, sądzę nawet, że ich ilość spada poniżej 1%. Tak już jest skonstruowany ten świat, że czas to pieniądz, więc twórcy portalu siłą rzeczy chcieliby, aby do ich hobby nie trzeba było dopłacać, a najlepiej żeby chociaż trochę im się zwróciło poświęcony na rozwój tej strony.
        W sumie najzabawniejszy jest fakt, że każdy ma wolny wybór i nie musi korzystać z tej strony, w końcu łowcy dysponują prawie takimi samymi narzędziami jak każdy użytkownik, a jednak pełno ludzi, pomimo nienawiści jaką żywią do adminów, wchodzi tutaj kilka razy dziennie od wielu miesięcy. To podpada pod typowego internautę, składającego się tylko z lenistwa, hipokryzji oraz nienawiści do wszystkich, którzy robiąc cokolwiek… w sumie to robią cokolwiek, przecież nawet jakbyście wszystko robili perfekcyjnie i za darmo zaraz się znajdzie jakiś indywidualista, który stwierdzi, że Wasz twór jest badziewny, a w ogóle to o okradacie.
        BTW. Gra mnie kompletnie nie interesuje, Papers, Please po prostu nie przypadło mi do gustu, więc gra mocno bazująca na proszeniu o papierki mnie nie interesuje, nawet jeżeli jej współtwórcą jest brat admina. No chyba, że kiedyś za bezcen trafi mi się Paper, Please, a ja w końcu przekonany do tej gry (po jej przejściu) będę szukał czegoś o podobnych klimatach.

      • Nie czepiam się. Uważam tylko, że ten wpis byłby tak samo popularny gdybyś umieścił go na forum i najwyżej trochę dłużej trzeba by było czekać na zielone światło. Zawiść? Sam o niej wspomniałem i na pewno bym nie rozesłał linku do znajomych po kliknięciu łapki w górę, gdybym chciał się czepiać. Nie denerwuje mnie fakt, że wspierasz brata tylko, że wspominasz o tym na samym początku. Wolałem od razu uniknąć czytania względnie obiektywnego artykułu i przejść do linków. I niby należę do armii krytykantów, bo wyraziłem swoją opinię zaznaczając, żeby nie brać tego jako krytykę…? Nie zarzuciłem Ci “dbania o własny tyłek” tylko napisałem to ogólnie. Przyznaję się, że mój komentarz miał negatywny wydźwięk. Wybacz szefie. Drugi i ostatni mój komentarz na tej stronie.
        O niczym nie zapomniałem. Możliwe, że to Ty zapomniałeś o charakterze mojego komentarza i odebrałeś to jako atak za wpis o fajnej grze.

  • PIKUSP

    Co mnie obchodzi, że twojego brata. Nie poprę.

  • This game has been Greenlit by the Community!!! Serdecznie dziękuję wszystkim, którzy zagłosowali na “TAK”!!!

    • Nie ma za co, nie dziękuj mi tak już bo się rozpuszczę od tego słodzenia 🙂 Zagłosowałem na Nie

      • Ja też na Nie bo gra ma nadal 47% z Kickstartera. W regulaminie Steam napisane:

        Nie startuj w Early Access, jeżeli nie jesteś w stanie tworzyć przy minimalnej lub zerowej sprzedaży.

        Upewnij się, że wszędzie, gdzie mówisz o swojej grze, wywołujesz oczekiwania odpowiednie do tego, co możesz dostarczyć.

        Nie startuj w Early Access bez grywalnej gry.

        Nie startuj w Early Access, jeżeli skończyłeś tworzyć.

  • Ogólnie nie wspieram gier tylko dlatego że je polak robi ale z racji że rodzina robi to głosujcie na tak, nie głosujcie na nie bo się pogniewamy. Nr konta na którym należy zostawiać kieszonkowe wyślę mailem. Nie pozdrawiam ~remike

    Tak w skrócie jakby było tl;dr

  • Nie bardzo rozumiem tego kickstartera i ta prosbe…
    Zostalo tam ~2,8k funtow do zebrania.
    Jesli ktos robi gre, jesli to ma byc w perspektywie jego start do wiekszej kariery jako deva itd itd To odpuscic sobie na miesiac proces produkcji i isc do pracy nie powinno stanowic problemu, majac (jak juz pisalem) w perspektywie pozniejsze korzysci.
    Chyba ze kick ma byc tylko jakby dodatkowym wsparciem.
    W takim wypadku, co jesli ta kwota nie zostanie uzbierana w ciagu 15 dni?
    Devowie zamkna projekt, tzn. gra nie zostanie skonczona?

    Nie bardzo rozumiem idee kickstartera w takim wypadku.

  • Nie dostałeś żadnego bana głupcze, twój cebulowy post powyżej dalej widać 🙂

  • Zgodzę się ale jest pixelart i jest pixelart, np. FEZ i
    The Last Door. Akurat tu obie to świetne gry ale grafika FEZA jest świetna a The Last Door jest szkaradne 🙁 Podobnie screen umieszczony wyżej jest śliczny ale to co nam pokazuje Yes, Your Grace? jest co najmniej słabe i w porównaniu z screenem zamieszczonym przez ciebie jest w mojej opinii zwykłym pójściem na łatwiznę 🙁